Program "Kocham Cię, Polsko" wróci wiosną do ramówki TVP 2


Press logo

 

Program „Kocham Cię, Polsko” wróci wiosną do ramówki TVP 2

07.01.2017, 15:30

Ostatnią edycję „Kocham Cię, Polsko” prowadziła Barbara Kurdej-Szatan (fot. materiały prasowe TVP)

W wiosennej ramówce TVP 2 została zaplanowana nowa edycja programu rozrywkowego „Kocham Cię, Polsko”.

Dwójka reaktywowała ten show wiosną ub.r., po kilkuletniej przerwie. Pojawił się wtedy na antenie w odświeżonej wersji, z nową prowadzącą, Barbarą Kurdej-Szatan, która zastąpiła Macieja Kurzajewskiego. Program przyciągał wtedy (od 5 marca do 21 maja ub.r.) średnio 2,09 mln widzów i dał stacji 14,4 proc. udziału w rynku – więcej, niż osiągały w tym czasie konkurencyjne telewizje (dane Nielsen Audience Measurement).
Wiosną br. show ma być nadawany w soboty o 20 – tak jak w poprzednim sezonie, wiosną ub.r. Z kolei jesienią ub.r. Dwójka emitowała w tym paśmie „The Voice of Poland”.

(RUT, 07.01.2017)

Tusk “ustawił się na kilka pokoleń wprzód”. Sprzedając Polskę zbił fortunę


niedziela, Styczeń 8, 2017

 

 

Tusk “ustawił się na kilka pokoleń wprzód”. Sprzedając Polskę zbił fortunę

cze 24, 2016

 

Donalda Tuska możemy bez wahania nazwać największym polskim biznesmenem. Na sprzedaży Ojczyzny i działanie na rzecz zachodnich sąsiadów były premier RP, dziś “prezydent Europy” zbił fortunę. Obecnie zarabia blisko 1,5 miliona euro rocznie. Oficjalnie.

PO otrzymywało ogromne dotacje od niemieckiej partii CDU. Tak twierdzi zarówno Paweł Piskorski, były wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, jak i Andrzej Olechowski współzałożyciel partii. Powstaje pytanie, czym odpłacała się Platforma Obywatelska w zamian za hojne dotacje. Odpowiedź mogą nam dać działania rządu polskiego, które często były niezgodne z interesem narodowym.

Tusk, przedstawiciel biznesu niemieckiego na Polskę

Donald Tusk zapracował na miano osoby dbającej bardziej o interesy Niemiec niż Polski. Liczne posunięcia i zaniechania Tuska w sprawach strategicznych, dały argumenty jego przeciwnikom, mówiącym, iż jego działania są inspirowane z Berlina. Premier Polski posłusznie wykonywał polecenia UE, które jednoznacznie były tworzone pod dyktando Niemiec. Jedną z pierwszych sytuacji, które rzuciły cień na intencje polskiego premiera, było zlikwidowanie w kraju przemysłu stoczniowego. Unia Europejska doszła do wniosku, iż w strefie bałtyckiej i okolicach jest za dużo stoczni. Nie zostały jednak zlikwidowane drogie niemieckie stocznie, lecz konkurencyjne wobec nich polskie. Stocznia Gdańska, Gdyńska i Szczecińska, zostały zamknięte, zaś rynek po polskiej konkurencji szybko przejęli Niemcy.

Armia jest niepotrzebna

Należy do tego dodać, iż nasza armia za rządów Donalda Tuska została poddana redukcjom. W takiej sytuacji staje się jasne, dlaczego Platforma Obywatelska otrzymywała od Niemców ogromne wsparcie finansowe. Dziś Polska z siłami wojskowymi poniżej 100 tys. żołnierzy posiada trzy razy więcej generałów, niż armia amerykańska mająca 1,4 miliona wojska. Co ciekawe, mamy więcej policjantów niż wojskowych, co już samo w sobie pokazuje skalę rozbrojenia naszego kraju.

Polska wasalem Niemiec

Nasi zachodni sąsiedzi pomogli PO przejąć władzę w Polsce dzięki niemieckim pieniądzom. Jednak nie bez znaczenia było wsparcie medialne, gdyż 90% regionalnych gazet kolorowych wydawanych w Polsce należy do Niemców. Mają oni ogromne wpływy w głównych polskich stacjach telewizyjnych. Od czasu przejęcia władzy przez PO, Polska zachowuje się wobec Niemiec jak państwo zależne. Rząd bez sprzeciwu wykonuje wszystkie polecenia płynące z Berlina, pod pozorem przyjmowania dyrektyw unijnych. Za swoją lojalność Donald Tusk otrzymał od Niemiec lukratywną posadę jako Szef Rady Europy. Śmiało możemy nazwać Donalda Tuska największym polskim biznesmenem i pogratulować mu kariery. Szkoda tylko, że wszystko, co zdobył, uzyskał naszym kosztem.

źródło: pl.blastingnews.com

Temida na tapetę


TVN24 BiŚ

 

09:0012:0015:00

06 STYCZNIA 2017, 11:42

 

Ile zarabia sędzia. Oświadczenia majątkowe od dziś jawne

Ile zarabia sędzia. Oświadczenia majątkowe od dziś jawne

Foto: ShutterstockFoto: Oświadczenie może być utajniane, gdy jawność rodziłaby zagrożenie dla sędziego lub jego bliskich

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Oświadczenia majątkowe polskich sędziów będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej danego sądu, nie później niż do 30 czerwca każdego roku. W piątek weszła w życie taka nowelizacja m.in. Prawa o ustroju sądów powszechnych.

Nowelizację 10 ustaw Sejm uchwalił 30 listopada 2016 r. 20 grudnia podpisał ją prezydent Andrzeja Duda. Ogłoszono ją w Dzienniku Ustaw 22 grudnia.

Co będzie jawne, a co nie?

Najpierw stodoła, teraz kolekcja poroży. Problemy z oświadczeniem majątkowym ministra

Najpierw stodoła, teraz kolekcja poroży. Problemy z oświadczeniem majątkowym ministra

13 tysięcy złotych – na tyle minister środowiska Jan Szyszko wycenił skradzioną… ZOBACZ WIĘCEJ »

Nowela wprowadza zasadę jawności oświadczeń majątkowych sędziów. Nieujawniane byłyby tylko dane adresowe, informacje o lokalizacji nieruchomości oraz umożliwiające identyfikację ruchomości sędziego (np. numery rejestracyjne samochodu – red.).

Oświadczenie może być utajniane, gdy jawność rodziłaby zagrożenie dla sędziego lub jego bliskich. Minister sprawiedliwości jest uprawniony do zniesienia tej tajności. Za podanie nieprawdy w oświadczeniu grozi do trzech lat więzienia.

Inne zmiany

Zmieniono też zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Wprowadzono nową karę dyscyplinarną: obniżenia wynagrodzenia zasadniczego od 5 do 20 proc. na okres od pół roku do dwóch lat, czego konsekwencją będzie pozbawienie możliwości awansowania na wyższe stanowisko przez pięć lat, niemożność udziału w tym okresie w kolegium sądu, orzekania w sądzie dyscyplinarnym oraz objęcia funkcji prezesa czy wiceprezesa sądu lub jego kierownika ośrodka zamiejscowego. Nowela wydłużyła do ośmiu lat termin przedawniania sędziowskich postępowań dyscyplinarnych.

Autor: tol/gry / Źródło: PAP

Docelowo na obcych cmentarzach


Goniec.pl

http://www.goniec.net/

Docelowo

 

 

kumorszary        Nowy rok zaczął się smutno, bo od pogrzebu Franka, męża Danki Rossy, która od lat wozi „Gońca” i inne gazety. Generalnie przyjechaliśmy tutaj mniej więcej w tym samym czasie, te 30 czy więcej lat, a teraz zaczynamy zaludniać kwatery miejscowych cmentarzy. Franek przez cały ten czas ciężko pracował, jeździł trakiem, spokojny, miły człowiek; teraz, kiedy był tuż przed emeryturą, odszedł do Pana.

        Staliśmy tak z kolegami, którzy wożą „Gońca”, Witkiem i Januszem, w deszczu nad grobem na cmentarzu Meadowvale, gdzie polskich nazwisk  bez liku, i Witek rzucił:

        – No tak docelowo, to tu.

        – Docelowo to tak – roześmieliśmy się.

Jak śliczna Ogórek potraktowała Pietrusia


 

fronda


 

Ogórek o Petru: Rozkręcił protest, nabrał ludzi, a sam…

 

Ogórek o Petru: Rozkręcił protest, nabrał ludzi, a sam...Fot. Facebook

Zdjęcie Ryszarda Petru i Joanny Schmidt, które miało zostać wykonane w samolocie lecącym do Portugalii w Sylwestra, wywołało lawinę komentarzy. Jedną z bardziej ciętych uwag na ten temat popisała się Magdalena Ogórek.

Ogórek, która ostatnimi czasy często krytycznie i celnie odnosi się do działań opozycji, porównała wypad Ryszarda Petru na Maderę do sytuacji włoskiego kapitana Schettino, który doprowadził do katastrofy statku Costa Concordia.

Obserwuj

Magda Ogórek @ogorekmagda

Rozkręcił protest, nabrał ludzi, a sam w czasie „okupacji” Sejmu uciekł jak kpt Schettino z okrętu. Z drobną różnicą – zabrał koleżankę.

12:44 – 2 sty 2017

  • 701701 podanych dalej

  • 2 8012 801 polubień

  • emde/Twitter

    2.01.2017, 19:22

    Dlaczego padła lewica?


    Antykapitalizm.PL

     

    I co z tą lewicą?

    31 stycznia 2016Admin

    2000px-Drapeau_noir

    Polska lewica poniosła ostatniego czasu klęskę na całej linii frontu. Ba, nawet nie chodzi tu o brak lewicy w parlamencie (bo czy takie partyjki jak SLD, Razem można dziś nazwać prawdziwą lewicą?), lecz o klęskę myśli socjalnej. Polacy, mówiąc wprost mają propozycje lewicy w dupie. I to głęboko. Jest to wina samej kawiorowej lewicy, która zapomniała po co Bóg powołał lewicę. Zamiast walczyć o godne życie swoich rodaków, aktywiści walczyli o wolność… jakichś marginalnych egzotycznych grupek. Do tego jawnie obnosili się z kontaktami z tymi, którzy ten nasz ciemny lud wykorzystywali. Kaplica. Ale wszyscy im to pamiętali.

    Takim zachowaniem kawiorowa lewica poniosła porażkę z kucami Korwina oraz armią prawicowych patriotów wychowanych na sukcesie Marszu Niepodległości. Ktoś się spyta jakim cudem marginalne grupy zabiły butną lewicę? Pierwszą sprawą jest chyba to, że te prawicowe grupki swoich żołnierzy rekrutują z dołów społecznych, które czuły się wykorzystywane przez system. Prawicowi piewcy sprytnie jednak skanalizowali gniew młodych ukazując im wyjście w mitycznym wolnym rynku. Ale co jeszcze gorsze, wskazując wroga odpowiedzialnego za wszelkie zło na świecie. Lewicę. To co na początku śmieszyło, po jakimś czasie zaczęło przerażać. Młoda armia kuców siała prawicową propagandę wszędzie gdzie tylko mogła nie bojąc się by radykalniejsze swoje grupki wysłać dosłownie na front uliczny. Tak wiec wykończono lewicowe aktywa odbierając im pole do działania. Często ciekawe pro-pracownicze grupy padały ofiarą „żołnierzy wyklętych w bluzach RED IS BAD”.

    Drugim błędem lewicy była właśnie jej buta. Drogie domy, kosztowne zabawy, ekskluzywne samochody… Dodajmy do tego, że lewica bez żadnych oporów weszła w romans z przemysłowcami, co zaowocowało retoryką podobną do prawicy! Strzał w stopę! Polska „lewica” zginęła zgnieciona butem prawicowej propagandy. Liberałowie świętują. Oczywiście zaraz ktoś powie, że istnieją jeszcze lewicowe radykalne grupy… ale ich oddziaływanie jest bardzo małe na świadomość społeczeństwa. Dużo z tych grup zajęło się działalnością zastępczą, taką jak walka z urojonym faszyzmem lub innym rzekomo olbrzymim problemem. Dzięki Bogu jest jeszcze światełko nadziei. W całym mroku wyłoniły się grupy pro-społeczne, które nadają nam wiary, że iskra jeszcze rozpali ogień. Chodzi nam o takie organizacje jak np. „Polska Społeczna”. Dochodzą do tego media, które powoli mimo prawicowo-liberalnej propagandy rosną w siłę (Nowy Obywatel dla przykładu). Ba! Nawet w środowisku prawicowym dochodzi do rozłamu i ci, którzy niegdyś „walczyli” z urojoną komuną, przesuwają się na pozycje lewicowo-narodowe. Dużym jak dla nas wydarzeniem było też powstanie partii „Zmiana”, która wstrząsnęła środowisko silnym radykalnym przekazem. Problemem wszystkich tych środowisk jest czas w którym przyszło im działać. Żyjemy w czasie upadku świata jaki jest nam znany. Europa chyli się ku upadkowi, a liberalne środowiska robią na tym znakomity interes. Kiedyś lewica wykorzystałaby taki zamęt. Lecz nie dziś. Skompromitowana prawicową retoryką oraz własnymi błędami może się jedynie przyglądać tej tragedii i czekać. Na lepszy czas.

    RKN

    Winnicki: Oświadczenie w sprawie wydarzeń w Ełku


     

    Pikio.plPikio.pl

     

     

    Winnicki: Oświadczenie w sprawie wydarzeń w Ełku

    Autor:

    Robert Winnicki

    • Sty 5, 2017

     

    źródło: facebook.com/robertwinnickipubliczny

    Morderstwo dokonane na Polaku w noc sylwestrową wywołało głębokie poruszenie w lokalnej społeczności i w całym kraju. Łączę się w bólu i modlitwie z najbliższymi zamordowanego.

    O dokonanie okrutnego zabójstwa oskarżony jest Tunezyjczyk, zatrzymani są też obywatele Algierii i Maroka. Niedawne morderstwo oraz sceny inwazji na Europę Zachodnią, jakie niemal codziennie oglądamy w mediach, rodzą kolejne napięcia.

    Dlatego trzeba po raz kolejny podnieść kwestię dbałości o bezpieczeństwo naszego państwa. Ruch Narodowy zabiega o Polskę wewnętrznie zwartą, kulturowo, religijnie i etnicznie spójną.

    Apeluję do wszystkich sił politycznych o rozpoczęcie debaty nad polityką imigracyjną naszego państwa. Należy ograniczyć, być może nawet do zera, możliwość imigracji do Polski z niektórych kręgów kulturowych.

    Jeśli dziś poważnie i na spokojnie przepracujemy ten problem, unikniemy wielu tragedii, które wstrząsają Zachodem.

    Robert Winnicki

    Zagraniczne firmy drenują Polskę z kapitału


    Opłaty licencyjne, bezsensowne pożyczki, gigantyczne koszty podatkowe – zobacz jak zagraniczne firmy drenują pieniądze z Polski!
    wpis z dnia 10/02/2016

    foto: Kamil Porembinski (Flickr.com / CC by SA 2.0)

    W ciągu blisko 27 lat istnienia III RP benefity i kupony od gospodarczego wzrostu odcinały głównie dwie grupy – ustawiona okrągłostołowym „dealem” nomenklatura PRL oraz firmy kontrolowane przez zagraniczny kapitał. Te drugie, nie dość, że mocno uprzywilejowane (mnóstwem specjalnych stref ekonomicznych), to jeszcze zaczęły się specjalizować w procesach gigantycznego drenażu pieniędzy poza granice naszego kraju. Dzięki temu owoce wspomnianego wzrostu płyną dziś szerokim strumieniem do Berlina, Londynu czy Paryża.

    Okazuje się, że 500 największych firm z kapitałem zagranicznym, które w latach 2011-2013 działały na terytorium Polski, odprowadziło ponad dwa razy mniej podatku CIT niż 500 największych firm z polskim kapitałem. Z raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) wynika, że Polska jest liderem w UE jeśli chodzi o drenaż środków finansowych przez zagraniczne podmioty. Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski również nie napawają optymizmem. W ciągu ostatnich 10 lat zagraniczne koncerny, rządy czy instytucje unijne wytransferowały poza granice naszego kraju równowartość ok. 540 mld zł!
    Jak to jest możliwe? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Firmy kontrolowane przez zagraniczny kapitał robią dosłownie wszystko, aby zostawić w Polsce jak najmniej zarobionych pieniędzy. Są trzy główne sposoby drenowania środków finansowych poza granice:
    1) Sposób pierwszy to generowanie sztucznych kosztów podatkowych, tak aby na papierze ograniczyć dochód do opodatkowania przez państwo (dzięki takim „optymalizacjom” podatkowym właściciele np. zagranicznych hipermarketów istotnie ograniczają sobie wysokość podatku CIT do zapłaty polskiemu fiskusowi).
    2) Sposób drugi, to stosowanie wszelkiego rodzaju opłat licencyjnych wobec spółek-córek w Polsce za możliwość wykorzystania loga, marki czy tzw. know-how zagranicznej spółki-matki. Dzięki temu działająca na terytorium Polski spółka kontrolowana przez zagraniczny kapitał wcale nie musi osiągać zysków, aby dywidendą zasilać konta swoich właścicieli. Wystarczy, że za możliwość wykorzystywania kwadraciku z takim, czy innym kolorem firma-córka w Polsce zapłaci z góry firmie-matce w Paryżu, Londynie czy Berlinie np. 200 mln zł.
    3) Sposób numer trzy to udzielanie spółce-córce w Polsce zupełnie bezsensownych pożyczek przez spółkę-matkę z siedzibą zagranicą, nawet w sytuacji kiedy kondycja finansowa spółki działającej w naszym kraju jest doskonała. W ten sposób spółka-córka będzie musiała zwrócić kwotę pożyczki powiększoną o nieraz potężne odsetki. A wszystko w majestacie prawa.
    Milton Friedman (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii) już w 1990 roku ostrzegał Polaków: „Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Można to zrobić poprzez stworzenie cudzoziemcom takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków, nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych”.
    Wielka szkoda, że rządzący wówczas naszym krajem go nie posłuchali.

    Czytaj także: NIK o kontroli firm z udziałem kapitału zagranicznego (NIK.gov.pl)

    wpis z dnia 10/02/2016

    r e k l a m y


    niewygodne.info.pl

    blog niewygodny dla establishmentu III RP

    Celem wyparcie USA z Syrii


     

    Forsal.pl

    Forsal.pl

     

    statystyki

    Cel: wyparcie USA. Rosja i Turcja robią przymiarki do koncertu mocarstw w Syrii

    8 stycznia 2017, 07:45

     

    źródło:Ośrodek Studiów Wschodnich

    Syria

    Syriaźródło: ShutterStock

    29 grudnia Rosja i Turcja ogłosiły wspólny plan wprowadzenia zawieszenia broni w Syrii, który 31 grudnia zyskał wsparcie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jakkolwiek zawieszenie broni okazało się martwe już w kolejnych dniach, jest ono istotnym elementem w zacieśnianiu współpracy rosyjsko-tureckiej w Syrii, w tym w sferze wojskowej, oraz kolejnym krokiem w stronę przeforsowania nowego modelu kształtowania ładu regionalnego na Bliskim Wschodzie.

    Jego najbardziej ogólnymi założeniami są: unikanie bezpośredniej konfrontacji oraz intensyfikacja współpracy politycznej między graczami regionalnymi w celu marginalizacji roli Zachodu (głównie USA) w konflikcie syryjskim. Ważnym testem skuteczności działań Rosji, Turcji i Iranu będą zaplanowane na koniec stycznia rozmowy w Astanie o politycznym uregulowaniu konfliktu w Syrii.

     

    Zawieszenie broni

    Ogłoszony przez Rosję i Turcję plan zawieszenia broni (kolejny w historii konfliktu, pierwszy w takim formacie) zakładał zaprzestanie walk w Syrii z dniem 30 grudnia. Rosja gwarantowała egzekucję rozejmu po stronie rządowej (z uwzględnieniem wszystkich sił sojuszniczych, w tym Hezbollahu i oddziałów sił irańskich), a strona turecka – jego egzekucję po stronie opozycji sunnickiej. Zawieszenie ognia wprost wykluczało z niego siły Państwa Islamskiego oraz Dżabhat Fatah al-Szam, a także pomijało problem sił kurdyjskich (PYD – Partia Unii Demokratycznej i jej sojuszników z SDF, tzw. Syryjskich Sił Demokratycznych). Istotnym elementem porozumienia była deklaracja wspólnych działań rosyjsko-tureckich w walce z organizacjami terrorystycznymi, czego przejawem są bezprecedensowe rosyjsko-tureckie bombardowania obleganego przez Turcję i jej klientów miasta Al-Bab, kontrolowanego przez Państwo Islamskie.

    W doraźnym wymiarze wewnątrzsyryjskim zawieszenie broni ma ograniczone znaczenie: działania zbrojne kontynuują wszystkie ugrupowania zaangażowane w konflikt. Jest to zrozumiałe, gdyż siły te są rozdrobnione, autonomiczne w wymiarze taktycznym i skoncentrowane na lokalnych teatrach działań, a podziały organizacyjne i ideologiczne po stronie sunnickiej opozycji mają charakter umowny i różnie są definiowane przez mocarstwa. Dodatkowo realna kontrola nad poszczególnymi ugrupowaniami ze strony patronów porozumienia jest iluzoryczna. Dotyczy to przede wszystkim Turcji, ale także Rosji – bez wątpienia najsilniejszego gracza w konflikcie, jednak nie mającego kontroli nad siłami rządowymi i ich sojusznikami, zwłaszcza podległymi pośrednio i bezpośrednio Iranowi. To, że zawieszenie broni nie zostanie wprowadzone w życie, było zapewne od początku wkalkulowane w porozumienie rosyjsko-tureckie. Jego znaczenie wynika raczej z politycznych kalkulacji stron, traktujących wspólny plan rozejmowy jako sposób potwierdzenia swojej dominacji politycznej w Syrii.

    Problem z Syrią – w stronę regionalnego koncertu mocarstw

    Wojna domowa w Syrii trwa od 2011 roku. Przez te lata ani zróżnicowana wewnętrznie strona opozycyjna, ani rządowa nie były w stanie rozstrzygnąć jej na swoją korzyść. Nie przyniosły efektu: rozwiązania polityczne i militarne forsowane przez Zachód (skoncentrowana wokół USA koalicja z istotnym udziałem państw Zatoki Perskiej i – równolegle – Turcja); proxy war z kluczowym udziałem Iranu po stronie rządowej; wreszcie interwencja rosyjska, która uczyniła z Moskwy głównego rozgrywającego w Syrii, wciąż jednak niezdolnego do korzystnego zakończenia konfliktu.

    Wyzwaniem dla Rosji, Turcji i Iranu jest nie tyle szybkie zakończenie wojny domowej w Syrii, ile wypracowanie na bazie tego konfliktu nowego modelu regulującego relacje między nimi. Miałby on na celu zabezpieczenie graczy regionalnych przed niekontrolowaną eskalacją (np. ryzyka analogicznego do otwartego konfliktu turecko-rosyjskiego po zestrzeleniu rosyjskiego bombowca w listopadzie 2015). Model miałby również służyć wypracowaniu mechanizmów współpracy na poziomie lokalnym (np. na pograniczu syryjsko-tureckim) oraz umożliwieniu konsolidacji dotychczasowych zdobyczy (zdyscyplinowanie lokalnych klientów, eliminacja lokalnych przeciwników) niezbędnych przed kolejnymi etapami rozgrywki. Zbieżnym celem Rosji, Iranu i Turcji jest chęć zmarginalizowania roli USA w regionie i amerykańskiej zdolności do kreowania sytuacji politycznej, a tym samym uzależnienie Waszyngtonu w polityce regionalnej od decyzji podejmowanych w Moskwie, Ankarze czy Teheranie, a tym samym wymuszenie równorzędnych relacji partnerskich.

    W tej perspektywie inicjatywa Rosji i Turcji na rzecz zawieszenia broni w Syrii jest ważnym projektem pilotażowym w procesie gruntownej rewizji kontekstu, w którym toczy się syryjska wojna domowa. Po pierwsze, stworzono podstawy nowego formatu uregulowania konfliktu, w którym dominują Rosja i Turcja, z zalegalizowanym przez Radę Bezpieczeństwa ONZ prawem arbitralnego używania siły w konflikcie – co jest kolejnym krokiem w stronę ograniczenia regionalnej wiarygodności USA. Po drugie, będąca członkiem NATO Turcja, rok po „zimnej wojnie” z Rosją, właśnie w Moskwie znajduje głównego partnera politycznego i wojskowego w istotnym dla siebie konflikcie syryjskim. W wymiarze strategicznym jest to ogromne osiągnięcie Moskwy. Niemniej również Ankara zwiększa tym pole manewru w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi (w kontrze do pomocy udzielanej Kurdom syryjskim przez USA). Po trzecie, Rosja i Turcja definiują swoje ambicje (kontrola strony rządowej przez Moskwę, a umiarkowanej opozycji syryjskiej przez Ankarę), wspólnych wrogów (Państwo Islamskie) oraz obszary kontrowersyjne (Kurdowie syryjscy – główny problem Turcji i potencjalny klient Moskwy zostali pominięci w porozumieniu rozejmowym).

    Kształt porozumienia wzmacnia zatem wrażenie sprawowania przez Rosję i Turcję patronatu politycznego nad głównymi stronami konfliktu. Wskazanie obu państw jako głównych graczy regionalnych to afront nie tylko wobec arabskich państw regionu, ale również Iranu. Obok rosyjskich bombardowań działania Iranu miały decydujący wpływ na przetrwanie reżimu Asada i sukcesy jego kontrofensywy w ostatnich miesiącach.

    Dopełnieniem zainicjowanego procesu mają być rozmowy na temat politycznego uregulowania konfliktu w Syrii zaplanowane na koniec stycznia w Astanie, prowadzone pod auspicjami Rosji, Turcji i (nieobecnego w planie zawieszenia broni) Iranu przy postulowanym udziale syryjskich uczestników konfliktu. Tym samym przed Rosją i Turcją stoi trudne zadanie potwierdzenia skuteczności proponowanych rozwiązań, a przed Iranem zadanie udowodnienia, że ze względu na swoją rolę w Syrii musi być podmiotem w procesie politycznym.

    Wnioski i perspektywy

    Realizacja wizji spójnego i efektywnego regionalnego koncertu mocarstw (Rosji, Turcji, ale również Iranu) jest odległa. Przeszkody mają charakter obiektywny: ambicje poszczególnych państw są ogromne i sprzeczne ze sobą, poziom wzajemnej nieufności duży, rozbieżność w podejściu do wybranych problemów zasadnicza (np. kwestia kurdyjska, Irak; szerzej rywalizacja turecko-irańska), instrumentarium ograniczone, a nieprzewidywalność sytuacji w regionie wysoka. Jedną z najważniejszych niewiadomych decydujących o dalszym rozwoju sytuacji pozostaje jednak przyszła polityka Stanów Zjednoczonych, które – na skutek kampanii prezydenckiej i zmiany administracji – ograniczyły w ostatnich miesiącach swoją aktywność na Bliskim Wschodzie, pozwalając odgrywać Rosji kluczową rolę w konflikcie.

    Pomimo powyższych ograniczeń obserwujemy obecnie rosnącą zbieżność strategii Rosji, Turcji i Iranu. Państwom tym zależy na rewizji porządku bliskowschodniego, w tym marginalizacji USA. Tak rozumiany koncert mocarstw jako ekskluzywny regionalny format neutralizacji napięć między nimi w imię przebudowy Bliskiego Wschodu wydaje się stawać rzeczywistością.

    Autor: Krzysztof Strachota

    Rosja ostoją stabilizacji


    NIEDZIELA, 8 STYCZNIA 2017, 13:08:41

     

    Obserwator polityczny

     

    Kto nie jest z nami jest przeciwko nam?

    8 STYCZNIA 2017 04:05 KOMENTARZY: 7 AUTOR: KRAKAUERAAA

    graf. red.Rzeczywistość do której się przyzwyczailiśmy podlega dynamicznym przemianom. Wszystkie stałe, które uznawaliśmy za naszą normalność są dzisiaj kwestionowane. To, co wydarzy się jutro przestaje być składową procesów liniowych, które było można wczoraj przewidzieć. Dynamika procesów komplikuje ich złożoność, z którą do tej pory nawet w warunkach globalnych można było sobie poradzić dzięki ustaleniu zasad. Chociaż korzystne głównie dla tych, którzy je ustalili – umożliwiały jednak stabilizację i egzystencję dla większości. Struktura globalnej wymiany to jednak piramida – większość ma mniej, ci na górze mają więcej i mogą więcej. W tej chwili do złożoności relacji dochodzi nowa dynamika procesów globalnych, powodowana przez Chiny i generalne przebudzenie tzw. III-ciego świata. Ludzie zgłaszają tam postulaty popytowe, których nie da się zaspokoić przy pomocy posiadanych zasobów. To rodzi przemoc, migracje, zaostrza konflikty o zasoby. Przykładowo – to nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie konflikty grożą światu z powodu braków wody. Na to wszystko nie daje odpowiedzi ani Organizacja Narodów Zjednoczonych, ani międzynarodowe rynki kapitałów, zdolne do olbrzymiej mobilizacji zasobów, od której zależny jest praktycznie cały świat.

    Wyjątkiem realnie suwerennym jest Federacja Rosyjska, a udowodniły to obecne niesprawiedliwe i niezgodne z prawem międzynarodowym sankcje, które rosyjska gospodarka przetrwała doskonale, a na pewno o wiele lepiej, niż to zapowiadały zachodnie prognozy.

    Rosja wykorzystała okres sankcji do przeprowadzenia istotnych wewnętrznych reform systemowych, jak również przeorientowała związki gospodarcze, kierując olbrzymią część zasobów do Chin. Poważną część rosyjskiego rynku w wielu sektorach, do tej pory zdominowanych przez firmy zachodnie – przejęły firmy z Azji. Jest to proces, który będzie miał swoje konsekwencje na przyszłość w wymiarze globalnym.

    Co ciekawe, okazało się że w mijającym roku to rosyjskie obligacje i akcje dawały największe stopy zwrotu z dostępnych na rynku. Rubel jest w centrum uwagi światowych giełd walutowych, ponieważ bardzo wielu podmiotom zależy na uzyskaniu nadzwyczajnych stóp zwrotu, jakie umożliwia ta waluta. Co samo w sobie jest zaprzeczeniem idei sankcji finansowych, jakie nałożono na Rosję i pokazuje jak głupia i szkodliwa jest taka polityka – wbrew rynkom.

    Rosja nie dała się sprowokować przez oligarchiczne władze Ukrainy, które jawnie twierdzą o stanie wojny, pomiędzy ich krajami, równolegle prowadząc olbrzymie interesy na terenie Federacji Rosyjskiej. Co więcej, Rosjanie wzorowo przeprowadzili operacje pokojowo-humanitarną w Syrii. Realnie zwalczając terrorystów, co było niemożliwe wcześniej w wykonaniu sił zachodnich.

    Obecnie wszyscy wchodzimy w nowe realia, które będzie indukowała polityka pana Donalda Trumpa oraz próby jej antycypowania przez inne liczące się kraje. To, że dojdzie do konfliktu USA z Chinami, jest w zasadzie tylko kwestią czasu. Nie jest już potrzebny pretekst, sam wybór pana Trumpa jest sygnałem na to, że Ameryka nie zamierza być słaba i wybiera konfrontację – w zasadzie jak zawsze.

    Sposobem w jaki Amerykanie mogą zyskać przewagę zmuszającą Chiny do pozostania w Chinach, są stany nieustalone na skalę globalną: niepewność, szok i przerażenie. W wyniku których świat, a na pewno otoczenie Chin będą się domagały amerykańskiej obecności, amerykańskiego przewodnictwa i amerykańskiej inicjatywy. Wystarczy w tym celu odpowiednio skonstruowana propaganda i retoryka wolności, demokracji i tego wszystkiego, co jest klasycznie używane w repertuarze wolnościowym.

    Jednak, to nie jest tak, że np. nie pojawią się siły dążące do zrobienia interesów na nowej sytuacji, a to zawsze będzie oznaczać poważne komplikacje np. dla relacji europejsko-amerykańskich, czy indyjsko-amerykańskich, nie mówiąc już o takich krajach jak Arabia Saudyjska, Iran lub niesłychanie ważna Japonia. Wszyscy będą chcieli grać jak najdłużej w taki sposób, żeby nie opowiadać się jednoznacznie po jednej stronie konfliktu, jednak przy panu Donaldzie Trumpie to może być niemożliwe. Antycypowanie polityki pana Donalda Trumpa doprowadzi do nowego ładu na świecie, ponieważ będzie miała zastosowanie retoryka – kto nie jest z nami, jest przeciwko nam.

    Eksperci wróżą Ukrainie upadłość po nacjonalizacji Privatbanku


     

     

    Sputnik Polska 

    08 STYCZEŃ 2017

    Eksperci wróżą Ukrainie upadłość po nacjonalizacji Privatbanku

    © AFP 2016/ Siergiej Supinski GOSPODARKA 08:02 22.12.2016Krótki link51652471 Eksperci uważają, że ukraiński rząd będzie musiał ogłosić upadłość z powodu niewypłacenia depozytów klientom znacjonalizowanego Privatbanku. © SPUTNIK. RAMIL SITDIKOV Gazprom w niełasce OPALu: Polska walczy z Komisją Europejską z powodu rosyjskich pieniędzy „Jak na ukraińską gospodarkę (5,5 mld dolarów) jest ogromną kwotą. Wiadomo, że ani Kołomojski (współwłaściciel grupy Privatbank — red.), ani nawet państwowy Oszczadbank — jedyny prawdopodobny kandydat na rolę „uzdrowiciela” — takich pieniędzy nie mają” — cytuje portal lenta.ru słowa analityka Alor Broker Kiriła Jakowienki.  Zdaniem ekspertów Oszczadbank może nie poradzić sobie z długami, kapitalizacją i przeterminowaniem, jeśli przekażą mu Privatbank. Może to „wystawić na ciosy” wszystkich mieszkańców Ukrainy: oba banki obsługują ponad 40 mln osób. Na Ukrainie po pojawieniu się wiadomości o nacjonalizacji Privatbanku w ciągu dnia została wypłacona rekordowa kwota — 2 mld hrywien (80 mln dolarów). 

    Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/gospodarka/201612224471718-Privatbank-nacjonalizacja-upadlosc-Ukrainy/

    US Army w Polsce-świętowaniu i wiwatom końca nie widać


    Myśl Polska

    Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

    LOGIN

    US Army w Polsce

    US army.jpg
    Przybycie elementów Brygady Pancernej US Army do Polski nie wzbudziło entuzjazmu rodaków. Wystarczy przejrzeć pierwszy dowolny portal, by się o tym przekonać. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy polska (?) polityka zagraniczna budzi co najmniej obojętność, a wielu przypadkach dezaprobatę i wrogość. Poniżej garść pierwszych z brzegu komentarzy zamieszczonych na portalu Onet.p:

    ~ Przecież ci Amerykanie przyjechali by bronić NIEMIEC. Rozlokowani wzdłuż granicy niemieckiej w życiu nie zdążą na pole walki na Wschodzie. Głupi Polacy opłacać będą obronę Niemiec. Już Polaczkowie „uwięzili” swoją 12 Brygadę ze Szczecina w ramach Korpusu do obrony Niemiec. Niemcy się cieszą, bo nie płacą a Polakom wciska się kit że Amerykanie będą tak daleko od Suwałk – bo musi być tzw. głębia operacyjna. Ci generałowie z MON pojęcia nie mają jak w razie konfliktu, pod ogniem rakiet i lotnictwa, można będzie przerzucić na Wschód [kilkaset km] masę wojska po zrujnowanych drogach i torach. To jest jedna wielka zdrada dziecinnych polityków i LIZUSOWATYCH GENERAŁÓW

    ~ nie widziałem wojny, ale wiem że to nic fajnego: gdzie weszli armia USA tam zawsze zostawili śmierć ludności cywilnej i totalny chaos. Spójrzmy na historię Wietnamu, Korei, Iraku ,Libii, Gruzji, Ukrainy. Strach się bać. Wojsko Rosji wycofało się bez jednego wystrzału, tak nas Polaków uszanowano a my Polacy nie potrafiliśmy obronić grobów żołnierzy radzieckich którzy walczyli z okupantem niemieckim – wstyd. Dzisiaj oprócz zniewolenia UE mamy jeszcze okupację wojsk USA, ci jak będą wychodzić czy uciekać to naszych będą w trumnach chować.

    ~zły: Te amerykańskie wojska są nam potrzebne jak przysłowiowy „wrzód na tyłku”. Bezpieczeństwa Polski raczej to nie poprawi, a tylko zaostrzy nasze i tak totalnie „skopane” relacje z Rosją. Polityka, to ponoć sztuka dyplomacji, a w tym przypadku dyplomacji żadnej nie widać, za to czarnowidztwa, histerii i zwykłych urojeń nie brakuje. Ciekawe, komu tak bardzo zależy na tym, aby Polska i Rosja stały się „zaprzysięgłymi” wrogami…

    ~ boby: czy to prawda, że jankesi w razie popełnienia przestępstwa będą nie do ukarania w Polsce?

    ~ Ubawiony: Zgadzam się w 100%. Wszystko na wschód od Odry to przedpole [teoretycznie] działań wojennych. Ten obszar zostanie [potencjalnie] przeorany, ale nie przez URSUSY. Kto tego nie widzi to głupek, albo wróg naszego narodu. Nie ma co – nie umiemy sami się rządzić. Zawsze wybieramy sobie na naszego przewodnika osobnika, który ma NAS w… nosie.

    ~Topsel: Bezpieczni przed całym światem z Jankesami włącznie, to byliśmy za KOMUNY, kiedy to bezpieczeństwo zapewniały nam ruskie wojska u nas siedzące, ale w oczy się zupełnie nie rzucające, a Jankesi zdestabilizowali cały Bliski Wschód, spowodowali zalew falą imigracji i jeszcze im mało, a Polaczki im nadskakują za zdradę w II wojnie św. i denerwują pana Putina, który im pokazał, że sikanie pod jego granicą kończy się tragicznie – patrz Krym.

    ~ rocznik 1957: służyłem w LWP i się tego nie wstydzę moja jednostka była w Malborku były to lata 77/78/79, nie popieram tego, że jacyś Amerykanie będą nas okupować, bo tak to odbieram, jeden okupant nas opuścił drugiego ściągnęli, armii nie mamy

    ~ pirożnyj: Huuuuuura! znowu mamy obce wojska w naszej najjaśniejszej Rzeczypospolitej!

    ~ Realista: A ja się na to nie godzę!!! W normalnej demokracji, normalnego, szanującego się kraju o to, czy przyjąć na swoje terytorium obce wojska, pyta się narodu. Co to za kraj, który sam zaprasza obce wojska? Czemu nikt nie protestuje? Macierewicz właśnie jednym ruchem rozwiązał sobie ręce. Już nie musi wydawać na sprzęt i szkolenia dla WP. Efektywność WP nie musi rosnąć. Przecież mamy sojuszników. Można spokojnie tworzyć prywatną armię nazwaną szumnie OT. Weekendowe wojsko, które za moment będzie lepiej wyposażone niż regularna armia… Paranoja. Czy tylko ja widzę tu szwindel i celowe osłabianie siły polskiej armii zawodowej? Komu zależy, abyśmy nie rośli w siłę militarną?

    Wrzenie u wywrotowej braci


    niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

     

    8 stycznia 2017

     

    KOD odcina się od Kijowskiego. Szef kodziarzy chciał ominąć komornika?

     

    Dodano: 08.01.2017 [11:31]

    KOD odcina się od Kijowskiego. Szef kodziarzy chciał ominąć komornika? - niezalezna.pl

    foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

    Regionalne władze KOD-u zaapelowały do szefa oraz skarbnika Komitetu – Mateusza Kijowskiego i Piotra Chabory, aby zaprzestali publicznych wystąpień jako przedstawiciele organizacji.
    Rada poprosiła szefa i skarbnika KOD o kreowanie polityki wizerunkowej. Dodatkowo obaj członkowie mają powstrzymać się od zarządzania grupami na portalach społecznościowych i nie występować publicznie na imprezach KOD.
    Apel ma związek z ujawnieniem przez „Rzeczpospolitą” faktur, z których wynika, że KOD dokonał na konto firmy Mateusza Kijowskiego i jego żony Magdaleny Kijowskiej sześciu przelewów, w sumie na kwotę ponad 90 tysięcy złotych.
    Czytaj więcej: Jest coraz ciekawiej – jak Kijowski tłumaczy wystawianie faktur? Nie chciał szukać… słupów
    Jak się okazuje Zarząd KOD kilkukrotnie proponował, by wszystkim jego członkom, w tym Mateuszowi Kijowskiemu, wypłacać wynagrodzenie.

    W lipcu po raz pierwszy. Mówiliśmy o kwocie ok. 2,5 tysiąca złotych na rękę. Stanęło na niczym. Mateusz nie był zainteresowany rozmową na ten temat

    – powiedział w wywiadzie dla Onetu Radomir Szumełda, wiceszef KOD i szef struktur pomorskich.
    Jak sugeruje Szumełda, wystawianie faktur przez Kijowskiego było sposobem na ominięcie komornika.

    A dlaczego wystawiał faktury, a nie podpisywał zwyczajnej umowy? Daje do zrozumienia, że mógł to być sposób na ominięcie komornika, którego lider KOD ma na głowie

    • powiedział wiceszef KOD.

    Szumełda przyznaje, że wydatki Komitetu Społecznego KOD przez półtora miesiąca były bez żadnej kontroli.

    Sprawami księgowymi zajmowali się wolontariusze, a segregator wylądował u jednego z nich. Nie brzmi to dobrze, ale przez półtora miesiąca nie udało się nawiązać żadnego kontaktu z tą osobą, ani uzyskać dokumentów

    • dodał pomorski szef kodziarzy.
      Szumełda nie ukrywał, że Mateusz Kijowski postąpił nieuczciwie.

    Ja powiem wprost: jestem przekonany, że Mateusz w rzeczywistości nie wykonywał tych usług, o których mowa jest w fakturach. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Wszystkie prace informatyczne wykonywali wolontariusze

    – powiedział Szumełda.

    Autor: Marek NowickiŹródło: Rzeczposolita, onet.pl, PAP

    Antypolski eksces


     

    wPolityce.pl

     

    Jak można!!! W Warszawie zniszczono tablicę upamiętniającą ofiary II wojny światowej. ZDJĘCIA

    opublikowano: przedwczoraj · aktualizacja: przedwczoraj

    fot.PAP/Tomasz Gzellfot.PAP/Tomasz Gzell

    W Warszawie wandal zamazał graffiti tablicę „Miejsce uświęcone krwią Polaków poległych za wolność ojczyzny”. Tablica wmurowana była w ścianę budynku przy ul. Grójeckiej. 9 listopada 1943 roku Niemcy rozstrzelali w tym miejscu, w publicznej egzekucji, około 40 osób.

    Dla mnie to nie do pomyślenia, żeby mazać po takim symbolu. To miasto nadal żyje wojną, są to wciąż otwarte rany i wielu świadków tych okropnych zdarzeń cały czas tu mieszka

    —mówi jedna mieszkanka ulicy Grójeckiej.

    Do tej pory tablice te były świętością. Nawet największy łobuz, łajdak nie tknąłby tego miejsca

    —zaznaczyła kobieta.

    Mieszkańcy Warszawy na własną rękę szukają wandala, który pomazał farbą miejsce pamięci.

    fot.PAP/Tomasz Gzellfot.PAP/Tomasz Gzellfot.PAP/Tomasz Gzellfot.PAP/Tomasz Gzellfot.PAP/Tomasz Gzell

    Podobne tablice upamiętniające ofiary II wojny światowej można znaleźć w całej Warszawie.

    ann/PAP/metrowarszawa.gazeta.pl

    Zdjęcie wSumie.pl

    autor: wSumie.pl

    Nazywamy rzeczy po imieniu!

    Obce wojska w Polsce refleksją do zadumy nad siłą Polski


    Fot. twitter.com

    Rosja zapowiada ostrą odpowiedź na rozmieszczanie przez USA sprzętu wojskowego w Europie

    Dodane przez Lipinski
    Opublikowano: Sobota, 07 stycznia 2017 o godz. 23:11:18

    Stany Zjednoczone wysyłając swoje siły i sprzęt wojskowy do Europy zamieniają ją w beczkę prochu i powinny spodziewać się ostrej reakcji ze strony Rosji – stwierdził wiceprzewodniczący Komitetu Obrony Rady Federacji Franc Klincewicz.

     

    Deputowany izby wyższej rosyjskiego parlamentu stwierdził, że najłagodniejsze przymiotniki charakteryzujące działania USA, jakie przychodzą mu na myśl, to: „wyzywające, aroganckie, demonstracyjne”.

    – USA i NATO celowo idą na twardą reakcję z naszej strony, a ona z pewnością nastąpi. Ponadto, na całej długości naszych granic z Polską i krajami bałtyckimi, gdzie zostanie rozmieszczony sprzęt wojskowy przybywający zza oceanu – powiedział Klincewicz.

    Jednocześnie podkreślił on, że nie ma żadnych wątpliwości, iż Rosja będzie w stanie zapewnić swoje bezpieczeństwo. – To oczywiste, że Europa zamieniła się w beczkę prochu – dodał. Jego zdaniem zmiana powody zmiany terminu przysłania amerykańskich sił do Europy Środkowej jest oczywista:

    – Odchodząca administracja USA robi co może, by maksymalnie skomplikować relacje rosyjsko-amerykańskie, zapędzając prezydenta elekta do narożnika.

    Zdaniem Klincewicza, Donaldowi Trumpowi trudno będzie cofnąć te decyzje i działania.

    W czwartek szef MON Antoni Macierewicz poinformował, że amerykańska brygada pancerna przybędzie do Polski 12 stycznia. Najpewniej wówczas miałoby się odbyć powitanie amerykańskich żołnierzy z udziałem przedstawicieli MON i ambasady USA w Polsce. Z kolei dzisiaj, tuż przed godz. 15.00 na lotnisku Wrocław-Strachowice wylądował samolot z 250 amerykańskimi żołnierzami z bronią indywidualną. Transport nie obejmował ciężkiego sprzętu. Żołnierze zostali odprawieni na terminalu lotniczym.

    – Gdyby Amerykanie traktowali nas jako partnera, a nie wasala, to od lat dostawalibyśmy duże wsparcie finansowe na zbrojenie własnej armii i dostęp do zaawansowanych technologii militarnych. Obce wojska na polskim terytorium w czasie pokoju zawsze powinny być okazją raczej do zadumy nad słabością i zależnością od innych, niż do radościuważa poseł Robert Winnicki.

    interfax.ru / Kresy.pl

    Austria powinna przeprosić Polaków za hymn …



     

    Austria powinna przeprosić Polaków za hymn … serbski dla Kamila Stocha!

     

    Leszek Sosnowski

    18:42 7 stycznia 2017

    Twitter

    Kibice sportowi uszczęśliwieni 11 grudnia 2016 r. zwycięstwem Kamila Stocha, które okraszone zostało dodatkowo drugim miejscem Macieja Kota, oczekiwali w euforii na norweskim, niegdyś olimpijskim stadionie zimowym w Lillehammer zwieńczenia triumfu Polaków. Czekali na odegranie hymnu. Tak samo czekali na to zawodnicy i kamery telewizyjne. Tymczasem organizatorzy zawodów Pucharu Świata przegonili dyskretnie zawodników z podium wskazując im wyjście – polski hymn zaś sobie darowali. Zdumienie kibiców było jednak równe ich oburzeniu. Tłumaczenie, że dzień wcześniej Norwegowie nie zagrali też hymnu Słoweńcom było tylko podnoszeniem stopnia irytacji, bo przecież swój hymn Norwegowie grają na zawołanie i to nie tylko we własnym kraju. Grają go również swoim naszprycowanym zawodniczkom udającym dogorywające astmatyczki. To, że lekceważą Słoweńców lub inną nację naprawdę nie może być żadnym usprawiedliwieniem dla nikogo. Także dla organizatorów zawodów, których obowiązuje przecież międzynarodowy regulamin Pucharu Świata, a ten przewiduje odegranie hymnu, co też dotychczas działo się bez problemów.
    Wiele jednak zmienia się ostatnio w Europie – do głosu dochodzą „faszyści”, w Polsce nawet przejęli władzę, więc trzeba protestować przeciwko demokratycznym wyborom polskiego narodu. Lewacka logika wdarła się także do sportu. Niestety w Lillehammer brak było wobec takich zachowań jakiejkolwiek interwencji zarówno ze strony władz Polskiego Związku Narciarskiego, jak i naszych służb dyplomatycznych. A bezkarność, jak wiadomo, tylko rozzuchwala. Nie trzeba więc było długo czekać, by o tym się przekonać i to w skali od wiele szerszej i bardziej podłej.

    To bowiem, co się stało na stadionie narciarskim w Bischofshofen w święto Trzech Króli woła o pomstę do nieba, choć w Polsce natychmiast znalazły się siły, niestety także w obozie patriotycznym, które wszelkimi sposobami usiłowały i usiłują zatuszować policzek wymierzony tak naszym znakomitym (nienaszprycowanym!) zawodnikom, jak i całej naszej Ojczyźnie. Po fantastycznym zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni, po potężnym ciosie zadanym Austriakom, Norwegom i Niemcom wszyscy oczekiwali na stosowną dekorację zwycięzców. Czekali na polskie flagi na maszcie i w końcu na odegranie polskiego hymnu. Podczas dekoracji zwycięzców w poprzednich trzech konkursach Turnieju Czterech Skoczni czołowa trójka zawodników kroczyła po czerwonym dywanie aż na podium, by potem wysłuchać hymnów najpierw austriackiego (30 grudnia 2016), potem dwukrotnie (1 i 4 stycznia br.) norweskiego. Daremnie jednak my Polacy czekaliśmy na odegranie hymnu polskiego, co powinno nastąpić dwukrotnie: pierwszy raz po zwycięstwie Kamila Stocha w czwartym konkursie, a drugi raz za jego zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Oczekiwanie było bardzo długie, aż wreszcie zwycięzców zawodów w Bischofshofen przegoniono z podium. Kibicie i komentatorzy rozumowali zatem, że stało się tak, aby nie grać dwa razy tego samego hymnu, i że Mazurek Dąbrowskiego zostanie zaprezentowany po dekoracji za zwycięstwo w całym turnieju. Już samo takie myślenie było jednak haniebne, bowiem odegranie hymnu to nie koncert pieśni, ale oddanie honoru zwycięskiemu zawodnikowi i krajowi, który on reprezentuje. Nigdy dotychczas nie praktykowało się takiego sumarycznego traktowania oddawania honorów na imprezach sportowych.

    Wszyscy czekali więc dalej na Mazurka Dąbrowskiego, wreszcie orkiestra odegrała coś, co polskim hymnem nie było. Na zbliżeniu telewizyjnym widzieliśmy jak Kamil Stoch próbował do tej dziwnej melodii śpiewać, ale nie dało się. Podobnie nie udało się to polskim kibicom zgromadzonym tłumnie w Bischofshofen. Melodia była podobna, to prawda, ale jednak nie ta! Komentatorzy telewizji publicznej, dowodzeni jeszcze przez red. Szaranowicza, udawali, że wszystko jest cacy. Sprawozdawcy z Eurosportu, bardziej krytycznie nastawieni, nie szczędzili słów potępienia. Przypuszczali jednak, że mamy do czynienia z przypadkiem takim, jak na piłkarskich mistrzostwach świata w Korei Południowej i Japonii w 2002 r., kiedy hymn odśpiewała Edyta Górniak dokonując dziwacznej interpretacji „artystycznej”, zwalniając melodię, tracąc rytm – oburzeni wówczas byli wszyscy, a kibice nie zapomnieli Górniak tej drwiny z hymnu do dziś.

     

    W Bischofshofen było jednak jeszcze gorzej. Austriacy zaserwowali nam bowiem hymn innego kraju, a mianowicie Serbii i Czarnogóry (który obowiązywał do roku 2006), po wojnie była to melodia hymnu jugosłowiańskiego, a w latach 1939–1945 faszystowskiej wówczas Słowacji (zaatakowała 1 września 1939 r. o godzinie piątej rano Polskę wraz z Hitlerem). Mowa o pieśni „Hej Słowianie”, ułożonej jeszcze w 1834 r., a wzorowanej na muzyce Mazurka Dąbrowskiego. Trzeba tu dodać, że w Austrii (i nie tylko tam) nasz hymn jest bardzo dobrze znany, a wyrażenie „Noch ist Polen nicht verloren” (Jeszcze Polska nie zginęła) nabrało tam charakteru idiomatycznego. Ale jak napisałem, na Zachodzie panuje przekonanie: faszystów od Kaczora trzeba karać; jak nie da się nad Wisłą, to przynajmniej trzeba czynić to w Alpach. To ma być ten idealny rozdział sportu od polityki, jedno z głównych haseł lewactwa wszelkiego autoramentu? Ważne wszakże tylko wtedy, gdy trzeba przywalić patriotom z jakiegokolwiek innego kraju.
    Po kamuflażu tego podłego działania przez komentatorów sportowych telewizji publicznej oraz przez prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, który za główne miejsce pracy obrał sobie studio telewizyjne TVP, można było się spodziewać reakcji przynajmniej polskiej ambasady w Wiedniu. Oczywiście tego też nie ma. Czyż może jednak być inaczej, skoro tam wciąż urzęduje człowiek z nadania Platformy? Może jednak zadziała minister Waszczykowski: austriackie MSZ musi przeprosić Polaków!

    Leszek Sosnowski

    Libertarianin znieważa papieża


     

    Xportal.plInformacje, Idea, Polityka08.01.2017

     

    Polska: Libertarianin znieważa papieża

    7 stycznia 2017 17:18

    Janusz Korwin-Mikke, lubiący pozować na „konserwatystę”, a sporadycznie nawet na „katolika”, zasugerował, że papież jest inkarnacją diabła.

    (…) wczoraj po raz pierwszy obejrzałem w Sieci przez dłuższą chwilę JŚw. Franciszka I. Moim zdaniem to wcielenie Lucyfera; ten wzrok! Czasem ciarki przechodzą. Zawsze bałem się oo. Jezuitów… Warto spytać dzięki jakim piekielnym sztuczkom usunął On z Tronu JŚw. Benedykta XVI?!? – napisał polityk 6 stycznia.

    Na pytanie jednego z internautów, czy pisze to na serio, Korwin-Mikke oznajmił, że w jego ocenie Ojciec Święty jest wcieleniem zła gorszego od diabła, mianowicie „socjalizmu”.

    Serio? Oczywiście, że nie. (…). Franciszek I jest czymś znacznie gorszym, niż Księciem Piekieł: jest socjalistą. Jak to był napisał śp. Jan Wolfgang von Goethe: ‚Szatan jest cząstką tej siły, która Zła pragnąc, Dobro zawsze czyni’. Socjalista odwrotnie: chce dobrze – a czyni zawsze Zło… – napisał.

    7 stycznia ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski, przekazał stanowisko KEP w sprawie obelg Korwin-Mikkego: Polityk obraża ojca świętego Franciszka a przez to uczucia religijne katolików. (…). Tego typu „hejt” jest przeciwny podstawowej zasadzie życia chrześcijańskiego, jaką jest przykazanie miłości Boga i bliźniego oraz przeciw zasadzie przyzwoitości w polityce.

    Źródło: rp.pl

    Komentarz Redakcji: Na prawicowych stronach internetowych powoli odżywa ostatnio narracja, zgodnie z którą „libertarianizm jest doskonale zgodny z katolicyzmem”, więc warto odnotować tę wypowiedź arteriosklerotycznego guru polskich libertarian. (A.D.)

    Miłość wojsk ONZ do tuziemczyń


     

    Deutsche Welle

     

    POLITYKA

    Przełomowa strategia nowego szefa ONZ

    Nowy sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wypowiedział wojnę nadużyciom seksualnym, dziejącym się za sprawą żołnierzy sił pokojowych.

    Kongo UN-Soldat auf Patrouille in Goma (picture-alliance/dpa/Y. Tylle)

    Nowy sekretarz generalny ONZ, Portugalczyk Antonio Guterres planuje nową strategię przeciwko nadużyciom seksualnym, jakich dopuszczają się żołnierze podczys pokojowych misji na całym świecie. Rzecznik ONZ Stephane Dujarric poinformował, że Antonio Guterres wyznaczył 9-osobową grupę roboczą, która ma zająć się opracowaniem „przełomowej strategii” do walki ONZ z wykorzystywaniem seksualnym. Planuje się „nowe odważne rozwiązania”, jak powiedział rzecznik, i może przy tym dojść „do poważnych zmian”.

    Grupa robocza ma przedstawić wyniki swojej pracy w postaci raportu w lutym b.r. Sekretarz generalny zamierza je ujawnić.

    REDAKCJA POLECA

    Raport ONZ: Błękitne hełmy wykorzystują seksualnie dzieci

    W najnowszym raporcie ONZ żołnierzom sił pokojowych zarzuca się gwałt, molestowanie seksualne i wyzysk. Na światło dzienne wyszły nowe szczegóły. (04.03.2016)

    Sukces Matek Srebrenicy

    – Chodzi o naszą reakcję, o ustawienie ofiar w centrum uwagi oraz odpowiedzialność karną, szczególnie osób, które oskarżone są te przestępstwa – oświadczył rzecznik ONZ.

    Zarzuty z państw afrykańskich

    Od 2015 r. szczególnie z Republiki Południowoafrykańskiej napływają zarzuty o nadużyciach, jakich dopuszczali się rzekomo żołnierzy sił pokojowych ONZ. Podejrzani o gwałty czy próby gwałtu są nie tyko żołnierze z krajów afrykańskich lecz także francuski personel wojskowy. Według ONZ ponad sto kobiet i dziewcząt zgłosiło, że były seksualnie molestowane przez obcych żołnierzy. Podobne przypadki odnotowano także w Demokratycznej Republice Konga. Aktualnie na całym świecie służbę w misjach pokojowych ONZ pełni  ok. 100 tys. Błękitnych Hełmów oraz policjantów.

    Portugalczyk Antonio Guterres przejął na początku b.r. urząd sekretarza generalnego ONZ od Ban Ki Moona z Południowej Korei.

    afp/ Alexandra Jarecka

    Ku rozwadze polskim rusofobom


    Mocne słowa Trumpa o budowaniu dobrych relacji z Rosją. „Tylko głupcy myślą, że to coś złego”

    Świat

    WYDARZENIAŚWIAT

    Mocne słowa Trumpa o budowaniu dobrych relacji z Rosją. „Tylko głupcy myślą, że to coś złego”

    Dodano: dzisiaj 07:093 4481170

    Donald Trump

    Donald Trump / Źródło: Newspix.pl / Pool / ABACA

    Prezydent elekt Donald Trump opublikował na Twitterze serię wpisów, w których krytykował tych, którzy sprzeciwiają jego pomysłowi budowania dobrych relacji z Rosją.

    „Posiadanie dobrych stosunków z Rosją jest dobre, a nie złe. Tylko głupi ludzie myślą, że to coś złego” – napisał Donald Trump, który w swojej kampanii wyborczej wielokrotnie mówił na temat konieczności poprawy stosunków z Moskwą. Po chwili opublikował kolejne wpisy, w których podkreślił, że „mamy wystarczająco dużo problemów na świecie”. Dodał, że za jego kadencji Stany Zjednoczone będą współpracować z Rosją, aby starać się rozwiązać część problemów, z którymi zmaga się świat.

    Obserwuj

    Donald J. Trump

    @realDonaldTrump

    Having a good relationship with Russia is a good thing, not a bad thing. Only „stupid” people, or fools, would think that it is bad! We…..

    16:02 – 7 sty 2017

  • 24 68224 682 podane dalej

  • 79 84879 848 polubień

  • Obserwuj

    Donald J. Trump

    @realDonaldTrump

    have enough problems around the world without yet another one. When I am President, Russia will respect us far more than they do now and….

    16:10 – 7 sty 2017

  • 15 84615 846 podanych dalej

  • 62 20462 204 polubienia

  • Obserwuj

    Donald J. Trump

    @realDonaldTrump

    both countries will, perhaps, work together to solve some of the many great and pressing problems and issues of the WORLD!

    16:21 – 7 sty 2017

  • 14 11214 112 podanych dalej

  • 56 51056 510 polubień

  • Prezydent elekt opublikował swoje wpisy po tym, jak w piątek odtajniono część raportu wywiadu USA. To kolejny dokument na temat rzekomej działalności Rosji, mającej na celu wpływanie na wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Z liczącej 25 stron skróconej wersji raportu wynika m.in., że Kreml prowadził działania z „wyraźną preferencją” dla Trumpa. Wymieniono działania, których Rosjanie mogli się dopuścić. Chodzi m.in. o włamanie do skrzynek e-mailowych przedstawicieli Partii Demokratycznej.

    – Demokraci byli winni rażącego niedbalstwa. Sami doprowadzili do tego, że ich serwery zostały zhakowane – powiedział Trump po tym, gdy ujawniono raport wywiadu.

    „Putin starał się pomóc Trumpowi”. Odtajniono część raportu wywiadu USA„Prezydent Rosji Władimir Putin starał się pomóc Donaldowi Trumpowi wygrać wybory prezydenckie” – wynika z odtajnionego w piątek raportu wywiadu USA.WPROST.pl

    / Źródło: Wprost.pl / Twitter