Kontynuacja polityki sojuszniczego szkalowania Polski po ogłoszeniu niebywałego sukcesu


niewygodne.info.pl

     Było kłamstwo o marszu 60 tys. nazistów. Teraz idzie w świat kłamstwo, że polska policja pobiła Żyda

czwartek, 2.08.2018 r.

  

foto: Twitter.com

Swego czasu furorę na świecie zrobiło kłamstwo, jakoby 11 listopada w Warszawie odbył się marsz 60 tys. nazistów. Ten fake-news wyprodukowany przez byłego doradcę Hilary Clinton, był powielany setki tysięcy razy – głównie w USA i Izraelu i był początkiem akcji dyfamacyjnej, w wyniku której Polska wycofała się z tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. To jednak nie koniec – obecnie za oceanem promowany jest „news” o tym, że krakowska policja pobiła amerykańskiego Żyda. To ordynarne kłamstwo, bowiem rzeczywistość okazała się być zupełnie odmienna.

Dov Hikind, zasiadający w Zgromadzeniu Stanowym Stanu Nowy Jork z ramienia Partii Demokratycznej, poinformował trzy dni temu za pośrednictwem mediów społecznościowych, że przebywający w KrakowieYaakov Gluck (syn brooklynskiego rabina Edgara Glucka, posługującego się tytułem „głównego rabina Galicji”) został na terenie synagogi bez powodupobity i zatrzymany przez polskich policjantów, którzy następnie wykonywali wobec niego antysemickie gesty (typu „Sieg Heil”).


       

Okazało się, że ogłszający te rewelacje Hikind mocno mijał się sprawdą. Gluck rzeczywiście został zatrzymany przez polskich policjantów. Policję wezwała obsługa krakowskiej synagogi, bowiem młody Amerykanin miał być pijany i zachowywał się zupełnie nieadekwatnie do miejsca, w którym się znajdował.

W sprawie rzekomego pobicia dla WP.pl wypowiedział się rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie:

– „Do interwencji doszło 29 lipca o godzinie 16:30. Odbyła się ona na prośbę pracownicy synagogi, która wezwała nieumundurowany patrol z prośbą o uspokojenie krzyczących i awanturujących się dwóch pijanych mężczyzn. Jednym z nich był Polak, drugim obcokrajowiec. Funkcjonariusze musieli zastosować środki przymusu bezpośredniego oraz chwyty transportowe.Mężczyźni obrażali ich wulgarnymi słowami i wielokrotnie naruszali nietykalność policjantów. Obaj mężczyźni zostali przetransportowani na komisariat na ulicy Szerokiej. Polak po okazaniu dokumentów został wypuszczony, obcokrajowiec wyszedł około 21:30. Czekaliśmy na jego prawnika, ponieważ nie miał przy sobie żadnych dokumentów tożsamości.Cały czas wyzywał policjantów w języku angielskim, odmawiał współpracy„.


 

Tuż po zakończeniu ostatniego Marszu Niepodległości Jesse Lehrich (były rzecznik Hillary Clinton ds. zagranicznych) opublikował tweeta, z którego wynika, iż 11 listopada na ulice Warszawy wyszło 60 tys. nazistów. Niestety, ta kłamliwa informacja obiegła cały świat. 12 listopada tweet Lehricha był najbardziej komentowanym i rozpowszechnianym tweetem w całym internecie. Tysiące (a może miliony?) osób uwierzyło, że w Warszawie rzeczywiście doszło do największej w powojennej historii świata manifestacji nazistów.

Dziś znowu ktoś próbuje wypromować kłamliwą narrację, rzucającą antysemicki cień na Polskę. Pytanie – kiedy to się skończy?

Źródło: Dov Hikind (Twitter.com)
Źródło: Polska policja oskarżana o ”pobicie Żyda i nazistowskie gesty”. Rzecznik: ”Mężczyzna był agresywny i pijany” (Wp.pl)
Źródło: Małopolska Policja (Twitter.com)


niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Putin rozegrał Mundial z właściwą sobie klasą


MUNDIAL: WŁADIMIR PUTIN TRIUMFUJE

Prezydent Rosji Władimir Putin zapowiedział na uroczystym koncercie w Teatrze Bolszoj z okazji finału piłkarskich mistrzostw świata rozważenie „maksymalnie dogodnego reżimu wizowego dla kibiców, którzy pokochali Rosję”. Ocenił, że mundial rozwiał mity o jego kraju.

„Jesteśmy wdzięczni za miliony dobrych słów wypowiedzianych przez gości mistrzostw pod adresem Rosji i naszego narodu. Jesteśmy zadowoleni, że spodobała im się jego gościnność i otwartość oraz przyroda, kultura i tradycje naszego wielkiego kraju” – powiedział Putin.

Zapowiedział też, że „obmyślimy koniecznie dla kibiców, którzy pokochali Rosję, maksymalnie komfortowy reżim wizowy. Zapewnimy im możliwość kontynuacji znajomości z naszym krajem”.

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta podczas uroczystości w Teatrze Bolszoj agencje przekazały w nocy z soboty na niedzielę. Putin ocenił także, że mundial udał się, a jednym z jego rezultatów stało się rozwianie mitów na temat tego kraju.

Trzy miliony gości

W trakcie turnieju, który rozpoczął się 14 czerwca, Moskwę odwiedziło około trzech milionów osób. Zwykle taka liczba turystów przyjeżdża do stolicy Rosji w ciągu dwóch miesięcy.

Szef komitetu organizacyjnego mundialu Aleksiej Sorokin poinformował w sobotę, że liczba sprzedanych biletów to blisko trzy miliony, a stadiony były zapełnione w 98 procentach.

Przed finałem

W niedzielę wieczorem na moskiewskim stadionie Łużniki odbędzie się mecz finałowy pomiędzy reprezentacjami Francji i Chorwacji.

Według sondaży opinii publicznej pojedynek ten zamierza oglądać 61 procent Rosjan; 35 procent będzie kibicować Chorwacji, a 31 – Francji. Jednak przeważa zdanie, że mistrzem świata w piłce nożnej zostanie Francja. Sądzi tak 41 procent Rosjan, podczas gdy wygranąChorwacji prognozuje 39.

58 procent Rosjan zamierza oglądać finał w domu lub pracy. Jedynie dwa procent spędzi ten wieczór w barze bądź kawiarni i tylko jeden procent będzie w Strefie Kibica albo na trybunach Łużników.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

 

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin

Polskie wstawanie z kolan


DZIŚ JEST:   04   LIPCA   2018 r.


Uległość wobec Izraela. Polska wstaje z kolan tylko teoretycznie




Gdzie leży Polska? Polska nie leży, ale stoi dumnie wyprostowana! Ten krążący po kraju w pierwszych miesiącach rządów „dobrej zmiany” żart był, jest i nadal pozostaje jedynie dowcipem. Wycofanie się PiS z części nowelizacji ustawy o IPN – części wzbudzającej opór Izraela, USA i środowisk żydowskich – boleśnie dowodzi, że „wstawanie z kolan” to li tylko pusty frazes.

 

W środę rano, jak grom z jasnego nieba, spadła na Polskę nieoczekiwana informacja: premier Morawiecki zwrócił się do marszałka Sejmu z wnioskiem o uzupełnienie porządku obrad o punkt dotyczący znowelizowanej na początku roku ustawy o IPN. Posłowie zajmą się kwestią już w środę. Narzucone tempo jest więc niezwykle szybkie, co dowodzi, że rządzący wiedzą, czego chcą.

 

A chcą – o czym mówiła wprost zarówno rzecznik rządu, jak i szef kancelarii premiera – wycofania się z zapisów karnych przewidujących do 3 lat więzienia za oczernianie Polski i Polaków poprzez przypisywanie nam winy za niemieckie zbrodnie dokonane w trakcie II wojny światowej na Żydach. To właśnie ten fragment znowelizowanej ustawy o IPN wzbudził potężny opór międzynarodowych środowisk żydowskich, Izraela oraz Stanów Zjednoczonych.

 

Dynamika działań zmierzających do wycofania się polskich władz ze wzbudzających kontrowersje przepisów jest skandalem i kompromitacją państwa polskiego! Wszak przepisy – nawet po brutalnym wręcz zaatakowaniu Polski przez polityków z Izraela oraz część lobby żydowskiego – były przez obóz „dobrej zmiany” bronione i określane jako potrzebne, pożądane oraz dobre. To jawna kpina z wyborców PiS i z interesu państwa, którego obronę deklarowało tak wielu polityków „prawicy”!

 

Niewykluczone więc, że tak nagła rezygnacja z artykułów 55a i 55b ustawy o IPN jest efektem stanowczego postawienia sprawy przez Izrael, a może i Stany Zjednoczone. Państwa poważne – przeciwnicy innej rangi niż impotentna Unia Europejska czy nawet Niemcy – nie chciały już dłużej bawić się w ciuciubabkę i czekać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, do którego część zapisów ustawy skierował prezydent Duda.

 

Pokazuje to siłę dyplomacji amerykańskiej i żydowskiej (rozumianej jako państwo Izrael oraz organizacje społeczne w diasporze), ale i rażącą słabość państwa polskiego. Państwa, które miało wstawać z kolan, w końcu dumnie występować na arenie międzynarodowej i pod rządami PiS zrywać z wcześniejszą polityką służalczości wobec zagranicznych ośrodków.

 

Zerwać z hańbiącą Polskę postawą – przynajmniej w sferze werbalnej – udało się wobec Berlina i Brukseli, co pokazuje chociażby wtorkowe „przesłuchanie” naszego kraju przez eurokratów, które nie wywołuje przesadnych emocji, zaś obawy o potencjalne ukaranie naszego kraju przez Unię Europejską należą do przeszłości. Natomiast na Izrael i USA zabrakło sił, zdolności i dyplomatycznych argumentów (innych niż li tylko moralna słuszność). Zabrakło woli jednoznacznego sprzeciwienia się żydowskim żądaniom. Ciężko jednak było się tego spodziewać w sytuacji, gdy „dobra zmiana” postawiła w polityce międzynarodowej „na jednego konia”, tylko w Stanach Zjednoczonych widząc partnera, a nawet gwaranta naszego bezpieczeństwa. W sytuacji takiego geopolitycznego uzależnienia – i to uzależnienia częściowo na własne życzenie – inne rozwiązanie problemu z ustawą o IPN jest niemożliwe bez dokonania wyraźnej korekty kursu. Wymaga to jednak pomysłu i odwagi, a nie organizacyjnej i intelektualnej ociężałości.

 

Teraz rządzący muszą (premier Morawiecki w trakcie środowej debaty powiedział wprost o „realiach międzynarodowych” wpływających na decyzję o wycofaniu się z artykułów karnych) rakiem wycofać się z kontrowersyjnej nowelizacji, dlatego robią wszystko, by zapłacić tego najniższą możliwą cenę polityczną. Stąd być może wybór terminu podjęcia działań – początek wakacji, czas tak zwanego „sezonu ogórkowego”. Wyraźna jest również chęć załatwienia sprawy błyskawicznie. Temat pojawił się dopiero w środę rano i już w środę Sejm przystąpił do prac. Nowelizacja zaś miała zacząć rodzić się… we wtorek. Wcześniej o planowanych zmianach w ustawie o IPN nie wiedzieli nie tylko politycy opozycji, których czas na przygotowanie się do debaty można liczyć w minutach, ale i politycy PiS. Nie wiedział o nich również sam Instytut Pamięci Narodowej.

 

Wiele wskazuje na to, że zgodnie z intencją rządzących uda się rozwiązać problem w ekspresowym tempie, a media – nawet te antyrządowe – będą „grzały temat” maksymalnie przez kilka dni (szczególnie w obliczu trwającego Mundialu). Pozostanie jednak totalny niesmak, poczucie wielkiego szwindlu, skandalu i kompromitacji, a przede wszystkim uzasadnione przekonanie, że Polska tak naprawdę nigdy nie wstała z kolan.

 

 

Michał Wałach

 

  


DATA: 2018-06-28 14:30
AUTOR: MICHAŁ WAŁACH

Read more: http://www.pch24.pl/uleglosc-wobec-izraela–polska-wstaje-z-kolan-tylko-teoretycznie,61216,i.html#ixzz5KJ9JawNS

Wycofanie się na z góry upatrzone pozycje


IPN
+3
OPRAC. ARKADIUSZ JASTRZĘBSKI
5h temu

PiS zmienia ustawę o IPN. Ekspresowy tryb po wniosku Morawieckiego w Sejmie

Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło w pilnym trybie korektę ustawy o IPN. Premier Mateusz Morawiecki wystąpił do marszałka Sejmu o głosowanie jeszcze w środę i tak się stało. Poprzedziła to gorąca debata, a jej skrócenie przez PiS opozycja nazwała tchórzostwem.

Sejm przyjął – przygotowaną przez rząd – nowelizację ustawy o IPN. Uchylone zostały artykuły 55a i 55b. Mówią one o odpowiedzialności karnej za publiczne przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie popełnione przez III Rzeszę. Wycofanie się z tych zapisów zajęło PiS w Sejmie dwie godziny. Jeszcze w środę nowelą ma zająć się Senat.

Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu miało dotyczyć przepisów o odpadach, ale marszałek Sejmu Marek Kuchciński zgodził się na przedstawienie uzasadnienia zmian przez Michała Dworczyka, szef kancelarii premiera, a chwilę później (po wystąpieniach posłów) także przez Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki: nie ustępujemy

– Celem tej ustawy było i jest jedno przesłanie: walka o prawdę czasów II wojny światowej. Ta ustawa była potrzebna, bo teraz już nikt nie powie „polskie obozy śmierci” bezkarnie, a kanclerz Niemiec jednoznacznie mówi o odpowiedzialności Niemiec. W ostatnich latach musieliśmy się tłumaczyć z nie swoich grzechów – powiedział premier, wyjaśniając przyczyny zmian w ustawie.

– Nie ustępujemy z niczego. Zrealizowaliśmy więcej niż zakładaliśmy, pobudziliśmy świadomość na świecie. Działamy w realiach międzynarodowych i bierzemy je pod uwagę – dodał Morawiecki.

Szewach Weiss dla WP o zmianie ustawy o IPN: „To zmieni relacje polsko-żydowskie, bardzo dobry ruch władz”

Będzie oświadczenie

Premier zapowiedział też, że wieczorem zaprezentuje rządu stanowisko w tej sprawie. – Na arenie międzynarodowej prawda będzie głośno jeszcze dzisiaj słyszana. Podkreślimy rolę Polskiego Państwa Podziemnego w ratowaniu Żydów – mówił premier.

Zaznaczył też, że dobre imię i prawda są równie ważne, co bezpieczeństwo kraju.

Mateusz Morawiecki określił skutki ustawy jako pozytywnym wstrząsem. – Po 70 latach przywracamy prawdziwą opowieść o Polsce – zakończył.

Opozycja oskarża

– PiS publicznie przyznaje się do winy ws. ustawy o IPN. W pół roku zniszczyło relacje z Izraelem, USA i Ukrainą – powiedział przed wystąpieniem premiera poseł PO Michał Szczerba.

– Poprzednia ustawa o IPN wyszła tak, jak wyszła. Nie zmieniajcie jej w trybie pilnymi – apelował poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15. Józef Brynkus z tego samego ugrupowania stwierdził, że PiS kompromituje nie tylko rząd i parlament, ale całą Polskę.

Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej pytała dlaczego, PiS nie zmienił tej ustawy, kiedy apelowała o to opozycja na etapie przyjmowania ustawy i dyskusji w Senacie. – Odpowiedzialny za tę kompromitację Zbigniew Ziobro nadal pełni swoją funkcję, a jego zastępca Patryk Jaki w nagrodę zostaje kandydatem na prezydenta Warszawy – mówiła podczas debaty ws. pierwszego czytania noweli ustawy.

– Dlaczego tak późno? Dlaczego tak wiele musieliście zepsuć i rozlać to szambo antysemityzmu – pytała Gasiuk-Pihowicz.

Z kolei Stefan Niesiołowski (Unia Europejskich Demokratów) zaapelował do premiera, żeby nie zajmował się historią. – Niech lepiej zajmie się bankami – drwił poseł i wytykał, że w PiS brakuje osób, które znają się na polityce zagranicznej. – Gdzie jest pan Jaki, przecież wtedy to był jego triumf? Panie Jaki, niech pan się teraz pokaże – nawoływał z mównicy Niesiołowski.

– Czy pan minister Patryk Jaki poniesie konsekwencje? – dopytywał poseł Adam Szłapka z klubu Nowoczesnej.

„Ustawa-ekspres”

Po wystąpieniach posłów Marek Suski z PiS złożył wniosek o przejście od razu do trzeciego czytania nowelizacji ustawy. Głos przeciwny zgłosił poseł Zbigniew Konwiński z Platformy. – Udajecie, że coś naprawiacie i nie pozwalacie Izbie debatować. Czego się boicie? Że przypomnimy waszą nieudolność? – pytał.

Wniosek o przejście do trzeciego czytania bez dyskusji został jednak większością PiS przegłosowany. Opozycja protestowała, ale ok. godz. 11 marszałek Kuchciński ogłosił przerwę na przyjmowanie poprawek.

Jacek Czaputowicz: Ustawa o IPN do poprawki

Ten czas partie opozycyjne wykorzystały też na konferencje prasowe. – Boją się dyskusji o swoich grzechach – ocenił lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. – Tchórzostwo i bezczelność – stwierdził Michał Kamiński (UED), zarzucając premierowi „opowiadanie bzdur”.

– Debata jest potrzebna, bo trzeba wyjaśnić, jak naprawić relacje z innymi państwami, ze Stanami Zjednoczonymi. Pan premier oderwał się od politycznej rzeczywistości. Kiedy słyszy się, że dobre imię jest równie ważne, jak bezpieczeństwo Polaków to z pewnością jest do dobra informacja dla Kremla – mówiła dziennikarzom Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Po przerwie – kiedy marszałek Kuchciński ogłosił trzecie czytanie nowelizacji ustawy – na mównicę wszedł poseł niezrzeszony Robert Winnicki i chciał – w proteście wobec trybu przyjętego przez PiS – przez godzinę blokować miejsce wystąpień parlamentarzystów. Marszałek wezwał go do opuszczenia mównicy, ale jednocześnie zarządził głosowania nad zgłoszonymi poprawkami.

Posłowie głosowali, a Marek Kuchciński kilka razy napominał posła Winnickiego, że uniemożliwia zadawanie pytań przez innych posłów.

Ostatecznie zmiany zostały przez Sejm przyjęte. Tuż po tym poseł Winnicki zszedł z mównicy, a marszałek Sejmu zwołał Konwent seniorów, aby wyjaśnić zarzuty opozycji ws. procedury.

Co z orzeczeniem TK?

– Celem jest obrona dobrego imienia Polski. Natomiast IPN zostaje wyposażony w skuteczniejszy instrument, czyli narzędzia cywilno-prawne. Praktyka pokazuje, że ta droga jest najbardziej skuteczna – mówił wcześniej na antenie Polskiego Radia Michał Dworczyk. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o IPN, ale skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, ale zdaniem Dworczyka nie stanowi to problemu.

– TK nie wydał opinii. Jest bardzo istotnym organem. Jednak Sejm kieruje się przesłankami politycznymi, a tą przesłanką jest skuteczność prawa. Prawo musi być efektywne – powiedział radiowej Jedynce.

Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski na celowniku. IPN nie daje za wygraną

„To nie jest wycofanie się”

Minister w kancelarii premiera Jacek Sasin zaprzeczył z kolei na antenie Radia Zet, że PiS wycofuje się ze swojej wcześniejszej polityki. – To korekta. Nowelizację rząd przyjął w trybie obiegowym. Nikt nie zgłaszał uwag. Doszliśmy do wniosku, że ściganie na drodze cywilnej i karnej nie będzie skuteczne – stwierdził.

– Analizujemy sytuację, patrzymy, jak przepisy ustawy o IPN pozwalają osiągnąć cel i doszliśmy do przekonania, że najbardziej skuteczną metodą walki o dobre imię Polski jest dochodzenie tego na drodze cywilnej – mówił Sasin.

Wniosek premiera Morawieckiego do marszałka Sejmu o uzupełnienie porządku obrad Sejmu o punkt dotyczący nowelizacji ustawy o IPN jest zaskoczeniem dla wielu. „Kolegium IPN nic o tym nie wie” – skomentował w mediach społecznościowych Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

 

Polub WP Wiadomości

Ingerencja ambasadorów w wewnętrzne sprawy Polski


Z KRAJU

Skandal!!! Kilkudziesięciu ambasadorów publicznie poparło postulaty gejów. Powinni być uznani za persona non grata

Z okazji Parady Równości w Warszawie, odbywającej się 9 czerwca 2018 kilkudziesięciu ambasadorów wyraziło w liście poparcie dla postulatów gejów w Polsce. Ten skandaliczny fakt ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski powinien doprowadzić do uznania wszystkich tych osób za persona non grata.

 

 

W swoim skandalicznym liście ingerujący w wewnętrzne sprawy Polski ambasadorowie stwierdzili, że „z okazji tegorocznej warszawskiej Parady Równości chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają środowisko gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych (LGBTI) oraz innych społeczności w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami. Chcemy także wyrazić uznanie dla podobnych starań podejmowanych w innych miastach Polski – w Częstochowie, Gdańsku, Łodzi, Katowicach, Koninie, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu i Wrocławiu”.

Dodatkowo w swoim skandalicznym liście ambasadorowie stwierdzili, że uznają „przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans.

Aby to umożliwić, a w szczególności aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów. Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy środowisk LGBTI i innych społeczności w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI oraz innych osób stojących przed podobnymi wyzwaniami, a także zapobieganie dyskryminacji, w szczególności tej motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową. Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać”.

List będący skandaliczną ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski podpisali:

J.E. Shpresa Kureta, Ambasador Albanii

J.E. Patricia Beatriz Salas, Ambasador Argentyny

J.E. Paul Wojciechowski, Ambasador Australii

J.E. Werner Almhofer, Ambasador Austrii

J.E. Colette Taquet, Ambasador Belgii

Ivica Pranjic, Chargé d’Affaires, Ambasada Bośni i Hercegowiny

J.E. Alfredo Leoni, Ambasador Brazylii

J.E. Julio Bravo Yubini, Ambasador Chile

J.E. Petros Kestoras, Ambasador Cypru

Robert Markić, Chargé d’Affaires, Ambasada Czarnogóry

J.E. Ivan Jestřáb, Ambasador Czech

J.E. Ole Egberg Mikkelsen, Ambasador Danii

J.E. Harri Tiido, Ambasador Estonii

J.E. Hanna Lehtinen, Ambasador Finlandii

J.E. Pierre Lévy, Ambasador Francji

J.E. Evangelos Tsaoussis, Ambasador Grecji

J.E. Francisco Javier Sanabria, Ambasador Hiszpanii

J.E. Ron J.P.M. van Dartel, Ambasador Królestwa Niderlandów

J.E. Tsewang Namgyal, Ambasador Indii

J.E. Gerard Keown, Ambasador Irlandii

J.E. Martin Eyjólfsson, Ambasador Islandii

J.E. Anna Azari, Ambasador Izraela

Satoru Takahashi, Chargé d’Affaires, Ambasada Japonii

Jeremy Wallace, Chargé d’Affaires, Ambasada Kanady

J.E. Conrad Bruch, Ambasador Wielkiego Księstwa Luksemburga

J.E. Edgar Bondars, Ambasador Łotwy

J.E. Natasha Meli Daudey, Ambasador Malty

J.E. Alejandro Negrín, Ambasador Meksyku

J.E. Rolf Nikel, Ambasador Niemiec

J.E. Olav Myklebust, Ambasador Norwegii

J.E. Mary Thurston, Ambasador Nowej Zelandii

J.E. João Silva Leitão, Ambasador Portugalii

J.E. Simon Jabulani Ntombela, Ambasador Republiki Południowej Afryki

J.E. Dario Galassi, Ambasador San Marino

J.E. Nikola Zurovac, Ambasador Serbii

J.E. Robert Krmelj, Ambasador Słowenii

J.E. Paul Jones, Ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki

Chasper Sarott, Chargé d’Affaires, Ambasada Szwajcarii

J.E. Stefan Gullgren, Ambasador Szwecji

J.E. Tunç Üğdül, Ambasador Turcji

J.E. Andrii Deshchytsia, Ambasador Ukrainy

J.E. Pablo Scheiner, Ambasador Urugwaju

J.E. Jonathan Knott, Ambasador Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej J.E. Alessandro De Pedys, Ambasador Włoch

J.E. Luis Gomez Urdaneta, Ambasador Wenezuelii

J.E. Vu Dang Dzung, Ambasador Wietnamu

Yves Wantens, Przedstawiciel Generalny Rządu Flandrii

Laurence Capelle, Przedstawiciel Federacji Walonia-Bruksela

Marek Prawda, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce

Anna-Carin Öst, Przedstawiciel Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce

Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, Dyrektor Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie

Thomas E. Garrett, Sekretarz Generalny Wspólnoty Demokracji

Nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia dla skandalicznego zachowania ambasadorów wyrażających swoje poparcie dla promocji zachowań szkodliwych dla zdrowia.

Rodzimi neopoganie


DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.


 

DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.


Rodzima bzdura, czyli w co wierzą współcześni poganie?




Są widoczni w internecie, a swoją aktywność coraz śmielej przenoszą na rzeczywistość. Mówią, że reprezentują „prawdziwą polską tradycję”, jednak to, w co wierzą, nie było znane ludziom żyjącym tu przed tysiącem lat, zaś nauka widząc ich rzekomo rodzimą religię przeciera oczy ze zdumienia. Kim są polscy neopoganie i dlaczego rozwój ich ruchu jest tak niebezpieczny?

 

Mętna woda

Od początku lat 90. XX wieku w naszym kraju rośnie liczba osób oddających cześć słowiańskim bożkom. Zwolennicy tego typu praktyk twierdzą, że wracają do „korzeni”, a siebie samych określają – na wyrost – mianem „rodzimowierców”.

 

Ich środowisko nie stanowi monolitu. W Polsce zarejestrowano kilka związków wyznaniowych tego typu. Główne to Rodzimy Kościół Polski, Polski Kościół Słowiański i Rodzima Wiara. Liczne są jednak nie tylko zgrupowania słowiańskich neopogan, ale i ich interpretacje „doktrynalne”. Niektóre organizacje dzieli nawet tak podstawowa kwestia jak politeizm i monoteizm. Są jednak i środowiska bliskie panteizmowi czy wręcz ateizmowi.

 

Do pierwszej z wyżej wymienionych neopogańskich organizacji może zapisać się każdy, nawet ochrzczony katolik, gdyż wiara w bożki nie wymusza – zdaniem neopogan – negacji innych „bóstw”. Jest to jednak absurdalne, gdyż autentyczna wiara w Chrystusa wyklucza oddawanie czci bałwanom – dlatego też zainteresowanego członkostwem w takiej grupie katolika uznać należy za wyłącznie formalnego członka Kościoła katolickiego.

 

Skrajna „otwartość” „rodzimowierców” na synkretyzm pokazuje dobitnie, że neopogaństwo nie traktuje poważne człowieka autentycznie poszukującego wiary. Dodatkowo przedstawiane przez wyznaczającą „standardy” w ruchu neopogańskim Międzynarodową Federację Pogańską jako jedno z najważniejszych haseł sformułowanie: „Czyń swoją wolę, dopóki nikogo nie krzywdzisz” – brzmi jak „mądrość” z prozy Paulo Coelho, a nie wskazówka dla ludzi poszukujących transcendentnej Prawdy.

 

Czysta rasa dla Peruna

„Rodzimowierstwo” to jednak nie tylko tandetne hasełka, ale i konkretne zagrożenie dla społeczeństwa. Istnieje bowiem w środowiskach neopogańskich sentymentalne zamiłowanie do idyllicznie pojmowanej i wolnej od „obcych” Słowiańszczyzny, od czego krok do skrajnie nacjonalistycznego pojmowania rzeczywistość.

 

Taką ideę prezentował powstały z inicjatywy Jana Stachniuka w latach 30. XX wieku Ruch Nacjonalistów Polskich, wydający pismo „Zadruga”. Jego członkowie propagowali powrót do słowiańskich korzeni i etnicznej religii, bliższej – ich zdaniem – Polakom, niż pochodzące z innego kręgu kulturowego i „narzucane siłą” chrześcijaństwo.

 

Zadrużanie mieli też jasno sprecyzowane cele polityczne: umacnianie polskiej państwowości i „duchowe odnowienie narodu” przez powrót do „pradawnych korzeni” oraz antygermanizm. Ich działania cechował silny antyklerykalizm, a także – celowe lub nie – niedostrzeganie faktu, że polska państwowość i kultura rozpoczęły się wraz z przybyciem na nasze tereny przedstawicieli Kościoła katolickiego, pełniącego tu bowiem również funkcję „generatora cywilizacji”.

 

Współcześnie kontynuatorzy „dzieła” Stachniuka zrzeszeni są w Nacjonalistycznym Stowarzyszeniu Zadruga. Bardzo ważną kwestią dla tego środowiska jest zachowanie tzw. czystości rasy (sic!). Współcześni Zadrużanie twierdzą na przykład, że Słowianie powinni wiązać się tylko z ludźmi podobnego pochodzenia etnicznego.

 

„Twój partner winien reprezentować wartość genetyczną nie niższą niż ty. Przyjrzyj się dokładnie cechom jego charakteru, zapoznaj się z historią jego rodziny, jakich miał przodków. Wstąp w związek małżeński tylko z kobietą (mężczyzną) Twojej rasy, aby wasze dzieci mogły dziedziczyć po was czystość krwi i całą spuściznę kulturową waszego ludu” – czytamy na stronie NS Zadruga. W „Zbiorze Wymagań wobec Słowianina i Słowianki pragnących zachować czystość rasową” znajdziemy również selekcję rasową (wymierzoną nie tylko w czarnoskórych i żółtoskórych, ale i Żydów) oraz stopniowanie wartości genetycznej – z wykluczaniem osób chorych. Wszystko podlane aryjskim „sosem”. Już to kiedyś słyszeliśmy, czyż nie?

 

Słowianie razem. Razem z Moskwą

Zapatrzenie w fantastycznie rozumianą i oderwaną od historycznych faktów przeszłość wiąże się jeszcze z jednym zagrożeniem. Nienaukowe i zmitologizowane spojrzenie na dzieje Słowian w przeszłości najczęściej łączyło się z interesem rosyjskiego imperializmu. To bowiem na Kremlu miłośnicy słowiańskiej jedności (politycznej czy religijnej) widzieli ośrodek gotów wskrzesić „prastarą siłę”, której tak naprawdę nigdy nie było.

 

W wieku XIX – gdy spośród Słowian jedynie Rosjanie stanowili liczącą się siłę w światowej polityce – wielu narodowych liderów z Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej z nadzieją spoglądało na Petersburg. Głosy „rodzimowiercze” były jednak mniej istotne niż racje narodowowyzwoleńcze, zaś ówczesna administracja rosyjska stawiała raczej na ekspansję prawosławia – co zrodziło zresztą pogardę wobec katolickiej Polski: „Judasza Słowiańszczyzny”.

 

Narracja o słowiańskiej jedności przetrwała upadek caratu i wróciła po roku 1945, gdy pod butem Moskwy znalazły się prawie wszystkie narody wywodzące się z tej rodziny narodów (poza Jugosławią, która – nie bez bólu – wybrała własną drogę do socjalizmu). Społeczeństwa indoktrynowano wtedy propagandą o „złym”, a nawet „zgniłym” Zachodzie, którego przeciwieństwo stanowił rzekomo wolny od zgnilizny Wschód (czytaj: Rosja).

 

Ta słowianofilska i antyokcydentalna wizja świata wrosła na tyle w umysły Polaków, że do dzisiaj część społeczeństwa widzi upadek Zachodu, ale moralnego kryzysu na Wschodzie dostrzegać nie chce, lub widzi tylko to, co jest widzieć wygodnie. Dlatego też współcześni neopoganie, z nostalgią rozmyślający o wspaniałej przeszłości Słowiańszczyzny i podbojach dokonywanych przez mężnych wojów, z nadzieją zerkają na militarystyczną i surową Rosję Putina, najsilniejszy politycznie kraj z dominującą ludnością słowiańską.

 

Wielu współczesnych „rodzimowierców” widziałoby Polskę w sojuszu, a może nawet w jednym państwie z całą, wielką rodziną narodów słowiańskich. Oczywiście najlepiej wyznających „prastare” wierzenia i uznających dziejowe przewodnictwo Rosjan.

 

Rodzimi Germanie

Różnorodność „doktrynalna” neopogańskich środowisk dowodzi ich wątpliwego związku z faktycznymi wierzeniami przedchrześcijańskich Słowian. Dodatkowo „rodzimowiercy” bazują na szczątkowej wiedzy historycznej i archeologicznej, a to, co wiemy o średniowiecznych dziejach ziem Polskich, odczytują w oparciu o interpretacyjny szał autorów wątpliwej jakości publikacji.

 

W naukowych opracowaniach dotyczących działalności neopogan na ziemiach polskich określenie „rodzimowiercy” występuje w odniesieniu do wyznawców „konkretnego systemu religii etnicznych – opartych na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, występujących w obrębie danej grupy kulturowej, odwołujących się zazwyczaj do tradycji przedchrześcijańskich”. Jednak związek współczesnych słowiańskich neopogan z wierzeniami historycznej społeczności lokalnej – czyli z „rodzimością” – jest bardzo słaby. Historycy bowiem zgodnie zauważają, że o duchowości wczesnośredniowiecznych Słowian wiemy bardzo niewiele, a jeśli coś już do nas dotarło, to głównie z innych rejonów Słowiańszczyzny. Współcześni twórcy pogańskiej „doktryny” opierać się więc muszą na innych, mocno wątpliwych źródłach.

 

Pierwszym z nich jest folklor, rozwijający się przez ostatni tysiąc lat w warunkach ochrzczonej Polski. „Rodzimowiercy” ustalając w ten sposób swoje quasireligijne „prawdy” korzystają więc tak naprawdę z kultury ludowej narodu chrześcijańskiego – kultury, w której to, co możemy na wyrost uznać za pogańskie, jest niszowe, a często pozbawione takiej treści.

 

Wobec braku szczegółowej wiedzy dotyczącej religijności Słowian polscy neopoganie zerkają na lepiej zachowane i opisane w średniowieczu wierzenia germańskie (np. nordyckie), celtyckie i bałtyjskie (np. pruskie), co powoduje jednak, że mówienie o „rodzimowiercach” jest tak naprawdę nadużyciem.

 

Inna sprawa, że dla Polaków od kilkuset lat rodzimą wiarą jest wyłącznie rzymski katolicyzm. To bowiem w tej wierze wychowywały się pokolenia naszych rodziców, dziadków, pradziadków i ich przodkowie. To do kościoła zanosili i – ku niezadowoleniu pogańskich rekonstrukcjonistów – wciąż zanoszą Polacy swoje nowonarodzone dzieci, to w kościele zawierają małżeństwa i w kościele odbywa się ostatnie pożegnanie zmarłego. W kościele, a nie w chramach, które przez wieki zwyczajnie nie istniały.

 

Grzeszne zabawy

Pogańskie świątynie nie istniały w Polsce przez stulecia – i bardzo dobrze! Neopogaństwo to bowiem nie tylko atak na polską tradycję czy ryzyko wzniecenia neonazistowskich nastrojów, ale przede wszystkim zagrożenie natury duchowej.

 

W czasie, gdy zaczynają rodzić się w Polsce inicjatywy zmierzające do budowania „słowiańskich” chramów, trzeba powiedzieć wprost, że zabawa w „rodzimowierstwo” to ciężki grzech. Jest bowiem Jeden Bóg i tylko On zasługuje na kult.

 

Z kolei pseudosłowiańskie – a tak naprawdę ocierające się o ruch New Age, którego geneza sięga kontrkultury lat 60. XX wieku – czczenie fałszywych bożków i uczestniczenie w poświęconych im ceremoniach to okultyzm ocierający się o satanizm. Mówimy więc o zjawiskach groźnych dla zdrowia psychicznego i – co ważniejsze – życia wiecznego.

 

 

Piotr Relich, Michał Wałach

 

 


DATA: 2018-05-23 09:08
AUTOR: PIOTR RELICH, MICHAŁ WAŁACH

Read more: http://www.pch24.pl/rodzima-bzdura–czyli-w-co-wierza-wspolczesni-poganie-,60447,i.html#ixzz5GL4gTdxd

Zginął w rezultacie dziwnych zachowań odpowiedzialnych służb naszych sojuszników strategicznych


Felieton dotyczący umiejętności wyprowadzania wniosków


DSC01243.JPG
Foto: Zygfryd Gdeczyk

Hańba na Narodowym. Izrael i USA poniżają Polskę

fot. geopolitica.ru / 

Jeszcze przed najważniejszą częścią konferencyjnych rozmów amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo wezwał Polaków, by rozstrzygnęli kwestie związane ze zwrotem mienia ofiar Holokaustu.

Rok po nieudanej próbie zawalczenia przez Polskę o swoją godność przy okazji nowelizacji ustawy o IPN, Żydzi z wykorzystaniem amerykańskiego zaplecza, ostatecznie sprowadzają Polskę do parteru.

Polskie władze mogły się spodziewać takiego obrotu sprawy i dlatego tym bardziej pewny były zrobić wszystko, żeby do konferencji w Warszawie nie doszło Były ambasador Izraela w Polsce Szewach Wiess mówi, że konferencja w Polsce to prestiż dla Polski, a prestiż daje siłę.

Szkoda, że Izrael nie zorganizował tej konferencji u siebie, czyżby nie chciał tego prestiżu dla siebie? Netanjahu w kuluarowych rozmowach z zaprzyjaźnionymi państwami arabskimi mówi o wojnie z Iranem. Kiedy Iran reaguje na te skandaliczne słowa.

MSZ Izraela prostuje wypowiedź swojego premiera twierdząc, że mówił on o: „otwartych spotkaniach z najważniejszymi krajami arabskimi, które razem z Izraelem otwarcie rozmawiają o wspólnych interesach w zwalczaniu Iranu”. Jednocześnie MSZ Izraela stwierdził, że reakcja Iranu na słowa premiera Izraela to kolejny dowód na to, w jakiej psychozie żyją Irańczycy.

Tymczasem żydowski korespondent agencji Associated Press Aron Heller napisał na Twitterze, że Netanjahu wyraźnie powiedział „milchama”, co oznacza po hebrajsku „wojnę”. Jeśli założyć nawet, że to przejęzyczenie i przyjąć za oficjalne stanowisko Izraela wersję po poprawkach, to również ona jest szokująca, bo jest w niej mowa o robieniu interesów na konfrontacji z Iranem. A przecież konferencja w Warszawie miała być formą troski o pokój i demokrację na Bliskim Wschodzie (sic!).
Tymczasem drugi dzień obrad pokazuje nam obraz dwóch kolonizatorów, którzy zjechali do swojej kolonii podyskutować o tym, jak podporządkować sobie inną zbuntowaną kolonię. Nie ma to, jak zorganizować sobie zjazd, na którym omawia się własne interesy na koszt polskiej kolonii. Niech polski podatnik płaci przecież Polska to bogaty kraj, stać nas.

Wiceprezydent USA Mike Pence w agresywnym tonie wskazuje na Iran jako główne zło na Bliskim Wschodzie, zapewnia Izrael o amerykańskiej przyjaźni i wygraża paluchem krajom Europy Zachodniej, za to że te bez zgody USA, próbują prowadzić własną niezależną politykę względem Persów. Mówi o tym, że USA zbiorą grupę państw które poprowadzą do krucjaty przeciwko Iranowi. Żeby jeszcze bardziej obrzydzić światu Iran mówi, że Iran prze do kolejnego holokaustu. Jak widać władze USA i Izraela posuwają się bez mrugnięcia okiem się do wykorzystania tragedii holokaustu w rozgrywkach politycznych.

Rolą Polski jest siedzieć i słuchać tego co mają jej do przekazania „mądrzejsi”.
Sytuacja wydaje się być bardzo poważna, bo podobne wypowiedzi poprzedziły kiedyś ataki USA na takie kraje jak Irak, Libia czy Syria.

Zresztą czego się można spodziewać skoro w najbliższym otoczeniu Trumpa jedną z bardziej wpływowych postaci jest jego zięć Jared Kushner, który jest z pochodzenia Żydem a jego ojcem jest bliski przyjaciel premiera Binjamina Netanjahu.

Polski MSZ i kolejne nasze rzekomo polskie rządy kompromitowały się na przestrzeni ostatnich 30 lat wielokrotnie, ale to wydarzenie przejdzie do historii, jako jedna z największych kompromitacji w historii naszej dyplomacji. Izrael i USA nas poniżają, a do tego pogarszają się nasze relacje z Iranem, Libanem, Chinami, Turcją czy Rosją.

Krzywo na organizację tej całej hucpy patrzą też Francja Niemcy i Wielka Brytania. A tyle było zapewnień ze strony naszego MSZ, że konferencja nie ma antyirańskiego ostrza. Polsce przybywa problemów na jej własne życzenie i za jej własne pieniądze. Polska nie potrafi się odnaleźć kompletnie w realiach współczesnej geopolityki, dryfując na mieliznę emocjonalnej i nieracjonalnej polityki.

W tle do tej monty phytonowskiej konferencji, mamy jeszcze dziennikarkę amerykańskiej stacji, która stwierdziła, że Żydzi z getta walczyli przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi.

Czy te słowa wypowiedziane mniej więcej w tym samym czasie kiedy przedstawiciel administracji rządowej USA oczekuje od Polski zapłaty Żydom, to przypadek?

Mam co do tego poważne wątpliwości. Polska już raz poparła bezwarunkowo USA w jego awanturze z Irakiem nic na tym nie zyskując poza stratą kilkunastu żołnierzy i milionów złotych.

Jak widać, nie potrafimy wyciągać wniosków.

Arkadiusz Miksa

Autor: Arkadiusz Miksa
Źródło: felieton

Pierwsza ofiara sławetnej konferencji


Polska pierwszą ofiarą konferencji w Warszawie

pompeo.jpg
Tylko co rozpoczęła się warszawska konferencja w sprawie Bliskiego Wschodu, a już wiadomo, że to Polska może się uważać za pierwszą ofiarę. Stało się to za sprawą oświadczenia sekretarza stanu Mike’a Pompeo, dokonanego na wspólnym z ministrem Czaputowicz wystąpieniu.

Otóż, po raz pierwszy, sekretarz stanu USA poparł publicznie roszczenia organizacji żydowskich w sprawie restytucji mienia ofiar holokaustu. To, że związane z tym roszczenia były wysuwane, przez różne osoby z administracji waszyngtońskiej, niepublicznie, było rzeczą wiadomą i dochodziło do tego przy różnych okazjach.

Po raz pierwszy po wojnie, ważny amerykański urzędnik, uczynił to jednak publicznie, w Polsce, i wobec przedstawiciela polskiego rządu i światowych mediów. Nie czekał nawet na przewidziany ustawą 447 raport w tej sprawie, a dokonał tego już teraz. Widać, jest to dla nich bardzo ważna i pilna sprawa, że w tak bezczelny sposób o niej mówią. Mike Pompeo wyjaśnił także konkretnie, na przykładzie, co miał na myśli Trump gdy mówił podczas swojej wizyty w Polsce w 2017 r., że „Polska żyje, Polska się rozwija, Polska zwycięża”.

Otóż ucieleśnieniem tego miał być niejaki Frank Blajchman, który przetrwał holokaust, ukrywając się i działając w lewicowej partyzantce, zaś po wojnie wstąpił do UB i był tam po. kierownika Wydziału Więzień i Obozów kieleckiego WUBP.

IPN w 2010 wszczął śledztwo w sprawie podejrzenia Blajchmana o popełnienie przestępstw i mordowanie członków ruchu oporu. Według sekretarza stanu USA „życie Franka Blajchmana było świadectwem odporności polskiego narodu i amerykańskiego ideału, że każdy kto ma duże marzenia, może wznieść się na wyżyny”. Szczególnie znamienne te „wyżyny”. Czyżby chodziło o stanowisko do jakiego doszedł on w czasie służby w UB? Takich właśnie „bohaterów” promuje nam obecnie tenże najbliższy obecnie sojusznik.

W Polsce takie słowa trudno potraktować inaczej niż kpinę z dążeń niepodległościowych polskiego narodu, z polskiego państwa, a szczególnie z jego polityki historycznej i całego systemu wartości.
O pomyłce żadnej mówić nie można, gdyż dla urzędnika na tak wysokim stanowisku, treść wystąpienia jest przygotowywana przez całe sztaby specjalistów i przechodzi ono zapewne przez różne szczeble sprawdzania, akceptacji i zatwierdzania. Możemy zatem przyjąć, że to co zaprezentował Pompeo w Warszawie jest pełnym i adekwatnym stanowiskiem departamentu stanu i rządu USA.

Ale to jeszcze nie był koniec atrakcji, jakie Amerykanie przygotowali dla nas w swoich występach w Warszawie. Puentę wstawiła Andrea Mitchell, szefowa działu zagranicznego telewizji CBS. Tak znaną i renomowaną osobę przysłano do Warszawy by relacjonowała to ważne wydarzenie. I ona oświadczyła, podczas relacji na żywo, że powstanie Żydów w warszawskim getcie było „przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”. Podobnie jak słowa Pompeo, to też pewnie nie był żaden przypadek. Takie właśnie jest stanowisko amerykańskich elit, wielokrotnie już wyrażane. Obama mówił o „polskich obozach zagłady” w obecności polskiego ambasadora.

Szef FBI James B. Comey przypisał Polakom pomocnictwo przy holokauście, a teraz, amerykańskim widzom, tak wyjaśnia kwestie historyczne Andrea Mitchell. To zbyt doświadczona osoba by nie wiedziała co mówi. Na dodatek, pytany o komentarz do tego zachowania, uchodzący za przyjaciela Polski,Szewach Weiss, mówił dwuznacznie o tym by „być bardzo ostrożnym i wypowiadać się tylko na podstawie zbadanych faktów”.

Przeżyliśmy prawdziwy najazd przyjaciół z USA i po ich wyczynach nie możemy dojść do siebie.

Mowa jest o tym, że czynione są zabiegi by sprowadzić Trumpa na 80 rocznicę wybuchu wojny. Jeśli tak by to miało wyglądać, i mieć takie skutki jak teraz, to może lepiej go nie fatygować, gdyż inaczej możemy się dowiedzieć takich nowości na temat, na przykład, przyczyn wybuchu tej wojny, że kompletnie się po tym nie pozbieramy. A poza tym, to tego kto co chce wymusić na nas bezpodstawnie wielkie pieniądze, lepiej trzymać z daleka od siebie.

Stanisław Lewicki 
fot. Wikipedia

W obronie polskiej godności


Konferencja antyirańska stała się antypolska. Ktoś jest zdziwiony?

Autor: Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ci, co kierują polską dyplomacją, zachowują się wobec obcych prezydentów, premierów i ambasadorów jak chłopi pańszczyźniani wobec panów dziedziców. Gdzie się podziały wartości, którymi kierowali się Ojcowie Niepodległości? Gdzie niezłomność i hart ducha? Józefowi Piłsudskiemu, Romanowi Dmowskiemu czy Wojciechowi Korfantemu przyszło działać w o wiele gorszych warunkach, ale jednak zachowali oni godność swoją i narodu.

Gdy rok temu, w czasie uroczystych obchodów 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau, pani ambasador Izraela Anna Azari (nawiasem mówiąc, rodem z Wilna) zaatakowała z ogromną furią, depcząc wszelkie zasady dyplomatyczne i dobre obyczaje, ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej, to można było łatwo przewidzieć, że jest to tylko wstęp do poważniejszej rozgrywki. Tym bardziej, że do tych ataków dołączyły się także rządy Stanów Zjednoczonych i Ukrainy, a więc tych krajów, które przez establishment Trzeciej RP, niezależnie od opcji politycznych, uważane są za najważniejszych sojuszników.

Niestety premier Mateusz Morawiecki i szef MSZ Jacek Czaputowicz – zamiast dać zdecydowany odpór tym niesłusznym zarzutom – nie tylko ustąpili pola atakującym, ale i błyskawicznie ogłosili akt kapitulacji, doprowadzając do okaleczenia ustawy. Ustawę tę dobił pan prezydent RP Andrzej Duda, który pod presją ukraińskiego prezydenta-oligarchy Petro Poroszenki, gloryfikatora ludobójców z Ukraińskiej Powstańczej Armii i SS Galizien, odesłał do Trybunału Konstytucyjnego sformułowania „nacjonaliści ukraińscy” i „Małopolska Wschodnia”. Oczywiście Trybunał w sposób bardzo uległy wydał orzeczenie zgodne z życzeniem obozu władzy.

Dziś zbieramy ponure żniwo takiej żenującej uległości wobec ambasadorów obcych państw. W czasie bowiem konferencji bliskowschodniej w Warszawie strona polska od delegacji Izraela i USA otrzymała kolejne ciosy w myśl zasady: „kogoś, kto się sam nie szanuje, nie szanują także inni”. W pierwszym dniu amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo pouczył rząd Polski w sprawie „restytucji mienia prywatnego dla osób, które utraciły nieruchomości w dobie Holocaustu”. W następnych wypowiedziach gości było jak w filmach Hitchcocka, najpierw trzęsienie ziemi, a następie dalsze napięcie, które dla zamaskowania usprawiedliwiano „lapsusami językowymi” lub „błędami w tłumaczeniu”.

Jeżeli ktoś ma o coś pretensje w tych sprawach, to trzeba jasno zaznaczyć, że główną winę za to ponosi strona polska, która relacje z sojusznikami doprowadziła do absurdu. Oczywiście potrzebni są nam sojusznicy, ale to nie oznacza, że mają oni traktować Polskę jako kraj kolonialny, w którym im wszystko wolno. Poza tym w 100. rocznicę odzyskania niepodległości obóz rządzący wciąż mówi o dumie i majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Jednak ci, co kierują polską dyplomacją, zachowują się wobec obcych prezydentów, premierów i ambasadorów jak chłopi pańszczyźniani wobec panów dziedziców. Gdzie się podziały wartości, którymi kierowali się Ojcowie Niepodległości? Gdzie niezłomność i hart ducha? Józefowi Piłsudskiemu, Romanowi Dmowskiemu czy Wojciechowi Korfantemu przyszło działać w o wiele gorszych warunkach, ale jednak zachowali oni godność swoją i narodu.

I jeszcze jedno. Czy w polskim prawie karnym istnieje paragraf w sprawie podżegania do wojny? Jeżeli tak, to chciałbym zauważyć, że omawiana międzynarodowa konferencja w Warszawie, nazwana jak na ironię „pokojową”, była w rzeczywistości naradą wojenną, wymierzoną w Iran. Także policzeniem „szabel”, co całemu światu głosił premier Izraela Benjamin Netanjahu (rodzinnie wywodzący się z Warszawy). Czas więc na zdecydowaną reakcję, bo wymówki „Polacy, nic się nie stało” nikt już nie kupi.

Duszpasterz Kresowian ocenił Konferencję Warszawską


Urzędnik zezwolił Polsce na dokonanie przekopu Mierzei Wiślanej


DSC01295.JPG
Foto: Zygfryd Gdeczyk
INTERIA.pl

WOJEWODA POMORSKI ZEZWOLIŁ NA REALIZACJĘ PRZEKOPU PRZEZ MIERZEJĘ WIŚLANĄ

Wojewoda pomorski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację przekopu przez Mierzeję Wiślaną. Decyzja posiada rygor natychmiastowej wykonalności i dotyczy części znajdującej się w Pomorskiem – poinformowało biuro prasowe wojewody pomorskiego.

Jak wskazało biuro prasowe w komunikacie przesłanym PAP, decyzja budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską została wydana w piątek.

„Zgodnie z art. 10 ustawy decyzja została doręczona tylko wnioskodawcy, natomiast w stosunku do pozostałych stron zawiadomienia i obwieszczenia o wydaniu decyzji zostaną wysłane i wywieszone w poniedziałek 18 lutego 2019 roku. Decyzja jest zgodna z wnioskiem Dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni i posiada wszystkie niezbędne pozwolenia, uzgodnienia i opinie” – wskazało biuro prasowe wojewody pomorskiego.

Z kolei Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej poinformowało PAP w piątek, iż zezwolenie wydane przez wojewodę pomorskiego i przesłane Urzędowi Morskiemu w Gdyni obejmuje realizację inwestycji w zakresie infrastruktury dostępowej pn. „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską” wraz z zatwierdzeniem projektu podziału nieruchomości. Dokument obejmuje część inwestycji znajdującą się na terenie województwa pomorskiego czyli kanał, wyspę i część toru podejściowego na Zalewie Wiślanym- podał resort.

„Do działań przystąpiono niezwłocznie”

„W związku z tym zgodnie z Art. 25 specustawy z dnia 24 lutego 2017 r. o inwestycjach w zakresie budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską tego samego dnia Urząd Morski w Gdyni podpisał porozumienie z Państwowym Gospodarstwem Leśnym Lasy Państwowe – Nadleśnictwo Elbląg obejmujące wycinkę drzew i krzewów oraz ich uprzątnięcie. Z uwagi na rozpoczynający się za kilka tygodni sezon lęgowy ptaków, zgodnie z raportem oddziaływania na środowisko do działań przystąpiono niezwłocznie. Muszą się one zakończyć przed jego rozpoczęciem, tak aby nie ucierpiały żadne zwierzęta. Podobna procedura ma miejsce w przypadku wycinki drzew pod budowę nowych dróg”- podało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Wskazało, że to nadal są to prace przygotowawcze. Rozpoczęcie głównych prac budowlanych nastąpi po rozstrzygnięciu przetargu i podpisaniu umowy z wyłonionym wykonawcą. Prace z użyciem specjalistycznych maszyn będą kontynuowane przez kolejne dni. „W celu zapewnienia bezpieczeństwa i uniknięcia zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego, obszar prac został wygrodzony. Obowiązuje tam całkowity zakaz wstępu” – podał resort.

Ruszyła wycinka drzew

„Dziś, tuż po wydaniu przez Wojewodę Pomorskiego Dariusza Drelicha pozwolenia na realizację przekopu ruszyła wycinka drzew na Mierzei Wiślanej. Nie jesteśmy zaskoczeni faktem wycinki, ponieważ mamy świadomość determinacji obecnych władz, by realizować tę inwestycję. Możemy ubolewać, że odbywa się to bez poszanowania faktu dot. istniejących kontrowersji i nierozwianych wątpliwości a także pomimo toczącego się postępowania przed Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w sprawie odwołań od decyzji środowiskowej”- podał w komunikacie przesłanym PAP Michał Piotrowski z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku.

Inwestor, czyli Urząd Morski w Gdyni ma decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji wydaną przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie. Nie jest ona prawomocna, bo odwołania od niej złożyli do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska zarząd woj. pomorskiego i organizacje ekologiczne.

Urząd Morski w Gdyni ma pozwolenie wodnoprawne wydane przez Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku na wykonanie urządzeń wodnych. Dyrektor Zarządu Zlewni w Elblągu, wydał natomiast pozwolenie wodnoprawne na lokalizowanie na obszarach szczególnego zagrożenia powodzią nowych przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko i nowych obiektów budowlanych oraz na gromadzenie na obszarze szczególnego zagrożenia powodzią materiałów, które mogą zanieczyścić wody w ramach inwestycji pn. „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską”.

Pierwsze jednostki będą mogły przepłynąć w 2022 roku

Pozwolenia wodnoprawne zostały wydane na obszar województwa pomorskiego. Te dotyczące województwa warmińsko – mazurskiego zostaną wydane później. Ogłoszono także przetarg na przekop. Inwestor szuka wykonawców samego przekopu, wraz ze śluzą i portem wewnętrznym oraz wyspą na Zalewie Wiślanym.

Przewidywany termin otwarcia ofert to marzec 2019 roku.

W połowie grudnia Komisja Europejska zwróciła się do polskich władz z pismem w sprawie raportu oddziaływania na środowisko i pozytywnej decyzji RDOŚ w Olsztynie. W styczniu KE poinformowała PAP, że otrzymała odpowiedź i że przeanalizuje ten dokument.

Wcześniej minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk wyraził nadzieję, że prośba Komisji nie jest pokłosiem pisma, które do KE wysłał jakiś czas temu rosyjski wiceminister rolnictwa, ponieważ Komisja w piśmie powołuje się na zobowiązania rządu PO-PSL z 2013 roku oraz lipca 2015 roku, że Polska będzie konsultować projekt z Brukselą.

Jak zapowiada resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, pierwsze jednostki przez kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną będą mogły przepłynąć w 2022 roku. Inwestycja ma kosztować ok. 880 mln zł; będzie finansowana w całości z budżetu państwa.

 

Mirotworcy kpią sobie z Polski


 Foto: Zygfryd Gdeczyk

KANCELARIA PREMIERA IZRAELA: WYPOWIEDŹ ZOSTAŁA BŁĘDNIE ZROZUMIANA

– Podczas rozmowy z dziennikarzami premier Benjamin Netanjahu mówił o Polakach, nie polskim narodzie ani państwie; jego wypowiedź została błędnie zrozumiana i zacytowana w prasie – oświadczyła w piątek kancelaria szefa izraelskiego rządu.

„Jerusalem Post” podał w czwartek wieczorem, że podczas pobytu w Warszawie premier Netanjahu powiedział, że Polacy kolaborowali z nazistami w Holokauście.

„Podczas rozmowy z dziennikarzami premier Netanjahu mówił o Polakach, nie polskim narodzie ani państwie. Jego wypowiedź została błędnie zrozumiana i zacytowana w prasie. W skutek interwencji później zostało opublikowane sprostowanie” – brzmi pełna treść oświadczenia Kancelarii Premiera Izraela, które późnym popołudniem w piątek zostało zamieszczone w języku angielskim na Twitterze izraelskiego MSZ.

Stanowisko to zostało następnie udostępnione przez ambasadę Izraela w Warszawie oraz szefową placówki Annę Azari. „Mam nadzieję, że to wyjaśnia wszelkie nieporozumienia” – skomentowała słowa oświadczenia dyplomatka, która przed południem została wezwana do polskiego MSZ w związku z artykułem izraelskiej gazety dotyczącym wypowiedzi premiera Izraela Benjamina Netanjahu.

Jak poinformował później wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk, podczas spotkania resort wyraził wobec Azari oczekiwanie, że strona izraelska jednoznacznie odniesie się do tego, co miał na myśli premier Benjamin Netanjahu, uznając wcześniejsze wyjaśnienia w tej sprawie za nieczytelne.

PAP

Sukcesy Temidy w państwie prawa


WIADOMOŚCI

Sąd uwolnił podejrzanych w aferze reprywatyzacyjnej

Wrocławski Sąd Rejonowy nie uwzględnił wniosku prokuratury i nie zastosował tymczasowego aresztu dla dwóch podejrzanych ws. reprywatyzacji warszawskich nieruchomości – handlarza roszczeniami Mirosława B. oraz jego pełnomocnika Krzysztofa D.

O decyzji sądu poinformował po posiedzeniu aresztowanych prokurator Marek Kaczmarzyk z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.

Mirosławowi B. i jego pełnomocnikowi Krzysztofowi D. prokurator postawił po dwa zarzuty dotyczące działania wspólnie i w porozumieniu z urzędnikami warszawskiego ratusza, którzy nie dopełnili swoich obowiązków i przekroczyli uprawnienia służbowe. Sprawa dotyczy korupcji przy wydawaniu decyzji dekretowych oraz odszkodowawczych dla warszawskich nieruchomości.

Chodzi o nieruchomości położone w prestiżowych miejscach w stolicy. Zdaniem śledczych, z roszczeniami do tych nieruchomości, które – jak podkreśla prokuratura – po przemianach ustrojowych w Polsce przeszły na własność samorządów, wystąpił Krzysztof D. Działał on jako pełnomocnik Mirosława B. W rezultacie – jak podała Prokuratura Krajowa – warszawski magistrat „z naruszeniem prawa wszczął i prowadził postępowania administracyjne, które zakończyły się bezzasadnymi decyzjami o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości, których faktycznym beneficjentem był Mirosław B.”.

Zarzuty postawione przez wrocławskich śledczych dotyczą reprywatyzacji trzech nieruchomości. Według prokuratury, decyzja dotycząca jednej z nich zapadła m.in. w wyniku przyjęcia korzyści majątkowych przez głównego specjalistę w Biurze Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy.

W środę CBA zatrzymało pięć osób w sprawie dotyczącej korupcji przy wydawaniu decyzji dekretowych oraz odszkodowawczych dla warszawskich nieruchomości. Wrocławska prokuratura postawiła im zarzuty korupcyjne oraz niedopełnienia obowiązków. Podejrzani to: były główny specjalista warszawskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami Jacek W. i radca prawny w BGN Bogusława D.-R., a także warszawski notariusz Leszek Z. Zatrzymano też dwóch biznesmenów zajmujących się kupnem i sprzedażą nieruchomości – Mirosława B. i jego pomocnika Krzysztofa D.

Prokuratura wnioskował dla Jacka W. o areszt, ale Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nie uwzględnił tego wniosku. Wobec radcy prawnej Bogusławy D.-R. oraz notariusza Leszka Z. prokuratura zastosowała wolnościowe środki zapobiegawcze.

/niezalezna.pl/

%d blogerów lubi to: