Kontynuacja polityki sojuszniczego szkalowania Polski po ogłoszeniu niebywałego sukcesu


niewygodne.info.pl

     Było kłamstwo o marszu 60 tys. nazistów. Teraz idzie w świat kłamstwo, że polska policja pobiła Żyda

czwartek, 2.08.2018 r.

  

foto: Twitter.com

Swego czasu furorę na świecie zrobiło kłamstwo, jakoby 11 listopada w Warszawie odbył się marsz 60 tys. nazistów. Ten fake-news wyprodukowany przez byłego doradcę Hilary Clinton, był powielany setki tysięcy razy – głównie w USA i Izraelu i był początkiem akcji dyfamacyjnej, w wyniku której Polska wycofała się z tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. To jednak nie koniec – obecnie za oceanem promowany jest „news” o tym, że krakowska policja pobiła amerykańskiego Żyda. To ordynarne kłamstwo, bowiem rzeczywistość okazała się być zupełnie odmienna.

Dov Hikind, zasiadający w Zgromadzeniu Stanowym Stanu Nowy Jork z ramienia Partii Demokratycznej, poinformował trzy dni temu za pośrednictwem mediów społecznościowych, że przebywający w KrakowieYaakov Gluck (syn brooklynskiego rabina Edgara Glucka, posługującego się tytułem „głównego rabina Galicji”) został na terenie synagogi bez powodupobity i zatrzymany przez polskich policjantów, którzy następnie wykonywali wobec niego antysemickie gesty (typu „Sieg Heil”).


       

Okazało się, że ogłszający te rewelacje Hikind mocno mijał się sprawdą. Gluck rzeczywiście został zatrzymany przez polskich policjantów. Policję wezwała obsługa krakowskiej synagogi, bowiem młody Amerykanin miał być pijany i zachowywał się zupełnie nieadekwatnie do miejsca, w którym się znajdował.

W sprawie rzekomego pobicia dla WP.pl wypowiedział się rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie:

– „Do interwencji doszło 29 lipca o godzinie 16:30. Odbyła się ona na prośbę pracownicy synagogi, która wezwała nieumundurowany patrol z prośbą o uspokojenie krzyczących i awanturujących się dwóch pijanych mężczyzn. Jednym z nich był Polak, drugim obcokrajowiec. Funkcjonariusze musieli zastosować środki przymusu bezpośredniego oraz chwyty transportowe.Mężczyźni obrażali ich wulgarnymi słowami i wielokrotnie naruszali nietykalność policjantów. Obaj mężczyźni zostali przetransportowani na komisariat na ulicy Szerokiej. Polak po okazaniu dokumentów został wypuszczony, obcokrajowiec wyszedł około 21:30. Czekaliśmy na jego prawnika, ponieważ nie miał przy sobie żadnych dokumentów tożsamości.Cały czas wyzywał policjantów w języku angielskim, odmawiał współpracy„.


 

Tuż po zakończeniu ostatniego Marszu Niepodległości Jesse Lehrich (były rzecznik Hillary Clinton ds. zagranicznych) opublikował tweeta, z którego wynika, iż 11 listopada na ulice Warszawy wyszło 60 tys. nazistów. Niestety, ta kłamliwa informacja obiegła cały świat. 12 listopada tweet Lehricha był najbardziej komentowanym i rozpowszechnianym tweetem w całym internecie. Tysiące (a może miliony?) osób uwierzyło, że w Warszawie rzeczywiście doszło do największej w powojennej historii świata manifestacji nazistów.

Dziś znowu ktoś próbuje wypromować kłamliwą narrację, rzucającą antysemicki cień na Polskę. Pytanie – kiedy to się skończy?

Źródło: Dov Hikind (Twitter.com)
Źródło: Polska policja oskarżana o ”pobicie Żyda i nazistowskie gesty”. Rzecznik: ”Mężczyzna był agresywny i pijany” (Wp.pl)
Źródło: Małopolska Policja (Twitter.com)


niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Putin rozegrał Mundial z właściwą sobie klasą


MUNDIAL: WŁADIMIR PUTIN TRIUMFUJE

Prezydent Rosji Władimir Putin zapowiedział na uroczystym koncercie w Teatrze Bolszoj z okazji finału piłkarskich mistrzostw świata rozważenie „maksymalnie dogodnego reżimu wizowego dla kibiców, którzy pokochali Rosję”. Ocenił, że mundial rozwiał mity o jego kraju.

„Jesteśmy wdzięczni za miliony dobrych słów wypowiedzianych przez gości mistrzostw pod adresem Rosji i naszego narodu. Jesteśmy zadowoleni, że spodobała im się jego gościnność i otwartość oraz przyroda, kultura i tradycje naszego wielkiego kraju” – powiedział Putin.

Zapowiedział też, że „obmyślimy koniecznie dla kibiców, którzy pokochali Rosję, maksymalnie komfortowy reżim wizowy. Zapewnimy im możliwość kontynuacji znajomości z naszym krajem”.

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta podczas uroczystości w Teatrze Bolszoj agencje przekazały w nocy z soboty na niedzielę. Putin ocenił także, że mundial udał się, a jednym z jego rezultatów stało się rozwianie mitów na temat tego kraju.

Trzy miliony gości

W trakcie turnieju, który rozpoczął się 14 czerwca, Moskwę odwiedziło około trzech milionów osób. Zwykle taka liczba turystów przyjeżdża do stolicy Rosji w ciągu dwóch miesięcy.

Szef komitetu organizacyjnego mundialu Aleksiej Sorokin poinformował w sobotę, że liczba sprzedanych biletów to blisko trzy miliony, a stadiony były zapełnione w 98 procentach.

Przed finałem

W niedzielę wieczorem na moskiewskim stadionie Łużniki odbędzie się mecz finałowy pomiędzy reprezentacjami Francji i Chorwacji.

Według sondaży opinii publicznej pojedynek ten zamierza oglądać 61 procent Rosjan; 35 procent będzie kibicować Chorwacji, a 31 – Francji. Jednak przeważa zdanie, że mistrzem świata w piłce nożnej zostanie Francja. Sądzi tak 41 procent Rosjan, podczas gdy wygranąChorwacji prognozuje 39.

58 procent Rosjan zamierza oglądać finał w domu lub pracy. Jedynie dwa procent spędzi ten wieczór w barze bądź kawiarni i tylko jeden procent będzie w Strefie Kibica albo na trybunach Łużników.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

 

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin

Polskie wstawanie z kolan


DZIŚ JEST:   04   LIPCA   2018 r.


Uległość wobec Izraela. Polska wstaje z kolan tylko teoretycznie




Gdzie leży Polska? Polska nie leży, ale stoi dumnie wyprostowana! Ten krążący po kraju w pierwszych miesiącach rządów „dobrej zmiany” żart był, jest i nadal pozostaje jedynie dowcipem. Wycofanie się PiS z części nowelizacji ustawy o IPN – części wzbudzającej opór Izraela, USA i środowisk żydowskich – boleśnie dowodzi, że „wstawanie z kolan” to li tylko pusty frazes.

 

W środę rano, jak grom z jasnego nieba, spadła na Polskę nieoczekiwana informacja: premier Morawiecki zwrócił się do marszałka Sejmu z wnioskiem o uzupełnienie porządku obrad o punkt dotyczący znowelizowanej na początku roku ustawy o IPN. Posłowie zajmą się kwestią już w środę. Narzucone tempo jest więc niezwykle szybkie, co dowodzi, że rządzący wiedzą, czego chcą.

 

A chcą – o czym mówiła wprost zarówno rzecznik rządu, jak i szef kancelarii premiera – wycofania się z zapisów karnych przewidujących do 3 lat więzienia za oczernianie Polski i Polaków poprzez przypisywanie nam winy za niemieckie zbrodnie dokonane w trakcie II wojny światowej na Żydach. To właśnie ten fragment znowelizowanej ustawy o IPN wzbudził potężny opór międzynarodowych środowisk żydowskich, Izraela oraz Stanów Zjednoczonych.

 

Dynamika działań zmierzających do wycofania się polskich władz ze wzbudzających kontrowersje przepisów jest skandalem i kompromitacją państwa polskiego! Wszak przepisy – nawet po brutalnym wręcz zaatakowaniu Polski przez polityków z Izraela oraz część lobby żydowskiego – były przez obóz „dobrej zmiany” bronione i określane jako potrzebne, pożądane oraz dobre. To jawna kpina z wyborców PiS i z interesu państwa, którego obronę deklarowało tak wielu polityków „prawicy”!

 

Niewykluczone więc, że tak nagła rezygnacja z artykułów 55a i 55b ustawy o IPN jest efektem stanowczego postawienia sprawy przez Izrael, a może i Stany Zjednoczone. Państwa poważne – przeciwnicy innej rangi niż impotentna Unia Europejska czy nawet Niemcy – nie chciały już dłużej bawić się w ciuciubabkę i czekać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, do którego część zapisów ustawy skierował prezydent Duda.

 

Pokazuje to siłę dyplomacji amerykańskiej i żydowskiej (rozumianej jako państwo Izrael oraz organizacje społeczne w diasporze), ale i rażącą słabość państwa polskiego. Państwa, które miało wstawać z kolan, w końcu dumnie występować na arenie międzynarodowej i pod rządami PiS zrywać z wcześniejszą polityką służalczości wobec zagranicznych ośrodków.

 

Zerwać z hańbiącą Polskę postawą – przynajmniej w sferze werbalnej – udało się wobec Berlina i Brukseli, co pokazuje chociażby wtorkowe „przesłuchanie” naszego kraju przez eurokratów, które nie wywołuje przesadnych emocji, zaś obawy o potencjalne ukaranie naszego kraju przez Unię Europejską należą do przeszłości. Natomiast na Izrael i USA zabrakło sił, zdolności i dyplomatycznych argumentów (innych niż li tylko moralna słuszność). Zabrakło woli jednoznacznego sprzeciwienia się żydowskim żądaniom. Ciężko jednak było się tego spodziewać w sytuacji, gdy „dobra zmiana” postawiła w polityce międzynarodowej „na jednego konia”, tylko w Stanach Zjednoczonych widząc partnera, a nawet gwaranta naszego bezpieczeństwa. W sytuacji takiego geopolitycznego uzależnienia – i to uzależnienia częściowo na własne życzenie – inne rozwiązanie problemu z ustawą o IPN jest niemożliwe bez dokonania wyraźnej korekty kursu. Wymaga to jednak pomysłu i odwagi, a nie organizacyjnej i intelektualnej ociężałości.

 

Teraz rządzący muszą (premier Morawiecki w trakcie środowej debaty powiedział wprost o „realiach międzynarodowych” wpływających na decyzję o wycofaniu się z artykułów karnych) rakiem wycofać się z kontrowersyjnej nowelizacji, dlatego robią wszystko, by zapłacić tego najniższą możliwą cenę polityczną. Stąd być może wybór terminu podjęcia działań – początek wakacji, czas tak zwanego „sezonu ogórkowego”. Wyraźna jest również chęć załatwienia sprawy błyskawicznie. Temat pojawił się dopiero w środę rano i już w środę Sejm przystąpił do prac. Nowelizacja zaś miała zacząć rodzić się… we wtorek. Wcześniej o planowanych zmianach w ustawie o IPN nie wiedzieli nie tylko politycy opozycji, których czas na przygotowanie się do debaty można liczyć w minutach, ale i politycy PiS. Nie wiedział o nich również sam Instytut Pamięci Narodowej.

 

Wiele wskazuje na to, że zgodnie z intencją rządzących uda się rozwiązać problem w ekspresowym tempie, a media – nawet te antyrządowe – będą „grzały temat” maksymalnie przez kilka dni (szczególnie w obliczu trwającego Mundialu). Pozostanie jednak totalny niesmak, poczucie wielkiego szwindlu, skandalu i kompromitacji, a przede wszystkim uzasadnione przekonanie, że Polska tak naprawdę nigdy nie wstała z kolan.

 

 

Michał Wałach

 

  


DATA: 2018-06-28 14:30
AUTOR: MICHAŁ WAŁACH

Read more: http://www.pch24.pl/uleglosc-wobec-izraela–polska-wstaje-z-kolan-tylko-teoretycznie,61216,i.html#ixzz5KJ9JawNS

Wycofanie się na z góry upatrzone pozycje


IPN
+3
OPRAC. ARKADIUSZ JASTRZĘBSKI
5h temu

PiS zmienia ustawę o IPN. Ekspresowy tryb po wniosku Morawieckiego w Sejmie

Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło w pilnym trybie korektę ustawy o IPN. Premier Mateusz Morawiecki wystąpił do marszałka Sejmu o głosowanie jeszcze w środę i tak się stało. Poprzedziła to gorąca debata, a jej skrócenie przez PiS opozycja nazwała tchórzostwem.

Sejm przyjął – przygotowaną przez rząd – nowelizację ustawy o IPN. Uchylone zostały artykuły 55a i 55b. Mówią one o odpowiedzialności karnej za publiczne przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie popełnione przez III Rzeszę. Wycofanie się z tych zapisów zajęło PiS w Sejmie dwie godziny. Jeszcze w środę nowelą ma zająć się Senat.

Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu miało dotyczyć przepisów o odpadach, ale marszałek Sejmu Marek Kuchciński zgodził się na przedstawienie uzasadnienia zmian przez Michała Dworczyka, szef kancelarii premiera, a chwilę później (po wystąpieniach posłów) także przez Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki: nie ustępujemy

– Celem tej ustawy było i jest jedno przesłanie: walka o prawdę czasów II wojny światowej. Ta ustawa była potrzebna, bo teraz już nikt nie powie „polskie obozy śmierci” bezkarnie, a kanclerz Niemiec jednoznacznie mówi o odpowiedzialności Niemiec. W ostatnich latach musieliśmy się tłumaczyć z nie swoich grzechów – powiedział premier, wyjaśniając przyczyny zmian w ustawie.

– Nie ustępujemy z niczego. Zrealizowaliśmy więcej niż zakładaliśmy, pobudziliśmy świadomość na świecie. Działamy w realiach międzynarodowych i bierzemy je pod uwagę – dodał Morawiecki.

Szewach Weiss dla WP o zmianie ustawy o IPN: „To zmieni relacje polsko-żydowskie, bardzo dobry ruch władz”

Będzie oświadczenie

Premier zapowiedział też, że wieczorem zaprezentuje rządu stanowisko w tej sprawie. – Na arenie międzynarodowej prawda będzie głośno jeszcze dzisiaj słyszana. Podkreślimy rolę Polskiego Państwa Podziemnego w ratowaniu Żydów – mówił premier.

Zaznaczył też, że dobre imię i prawda są równie ważne, co bezpieczeństwo kraju.

Mateusz Morawiecki określił skutki ustawy jako pozytywnym wstrząsem. – Po 70 latach przywracamy prawdziwą opowieść o Polsce – zakończył.

Opozycja oskarża

– PiS publicznie przyznaje się do winy ws. ustawy o IPN. W pół roku zniszczyło relacje z Izraelem, USA i Ukrainą – powiedział przed wystąpieniem premiera poseł PO Michał Szczerba.

– Poprzednia ustawa o IPN wyszła tak, jak wyszła. Nie zmieniajcie jej w trybie pilnymi – apelował poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15. Józef Brynkus z tego samego ugrupowania stwierdził, że PiS kompromituje nie tylko rząd i parlament, ale całą Polskę.

Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej pytała dlaczego, PiS nie zmienił tej ustawy, kiedy apelowała o to opozycja na etapie przyjmowania ustawy i dyskusji w Senacie. – Odpowiedzialny za tę kompromitację Zbigniew Ziobro nadal pełni swoją funkcję, a jego zastępca Patryk Jaki w nagrodę zostaje kandydatem na prezydenta Warszawy – mówiła podczas debaty ws. pierwszego czytania noweli ustawy.

– Dlaczego tak późno? Dlaczego tak wiele musieliście zepsuć i rozlać to szambo antysemityzmu – pytała Gasiuk-Pihowicz.

Z kolei Stefan Niesiołowski (Unia Europejskich Demokratów) zaapelował do premiera, żeby nie zajmował się historią. – Niech lepiej zajmie się bankami – drwił poseł i wytykał, że w PiS brakuje osób, które znają się na polityce zagranicznej. – Gdzie jest pan Jaki, przecież wtedy to był jego triumf? Panie Jaki, niech pan się teraz pokaże – nawoływał z mównicy Niesiołowski.

– Czy pan minister Patryk Jaki poniesie konsekwencje? – dopytywał poseł Adam Szłapka z klubu Nowoczesnej.

„Ustawa-ekspres”

Po wystąpieniach posłów Marek Suski z PiS złożył wniosek o przejście od razu do trzeciego czytania nowelizacji ustawy. Głos przeciwny zgłosił poseł Zbigniew Konwiński z Platformy. – Udajecie, że coś naprawiacie i nie pozwalacie Izbie debatować. Czego się boicie? Że przypomnimy waszą nieudolność? – pytał.

Wniosek o przejście do trzeciego czytania bez dyskusji został jednak większością PiS przegłosowany. Opozycja protestowała, ale ok. godz. 11 marszałek Kuchciński ogłosił przerwę na przyjmowanie poprawek.

Jacek Czaputowicz: Ustawa o IPN do poprawki

Ten czas partie opozycyjne wykorzystały też na konferencje prasowe. – Boją się dyskusji o swoich grzechach – ocenił lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. – Tchórzostwo i bezczelność – stwierdził Michał Kamiński (UED), zarzucając premierowi „opowiadanie bzdur”.

– Debata jest potrzebna, bo trzeba wyjaśnić, jak naprawić relacje z innymi państwami, ze Stanami Zjednoczonymi. Pan premier oderwał się od politycznej rzeczywistości. Kiedy słyszy się, że dobre imię jest równie ważne, jak bezpieczeństwo Polaków to z pewnością jest do dobra informacja dla Kremla – mówiła dziennikarzom Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Po przerwie – kiedy marszałek Kuchciński ogłosił trzecie czytanie nowelizacji ustawy – na mównicę wszedł poseł niezrzeszony Robert Winnicki i chciał – w proteście wobec trybu przyjętego przez PiS – przez godzinę blokować miejsce wystąpień parlamentarzystów. Marszałek wezwał go do opuszczenia mównicy, ale jednocześnie zarządził głosowania nad zgłoszonymi poprawkami.

Posłowie głosowali, a Marek Kuchciński kilka razy napominał posła Winnickiego, że uniemożliwia zadawanie pytań przez innych posłów.

Ostatecznie zmiany zostały przez Sejm przyjęte. Tuż po tym poseł Winnicki zszedł z mównicy, a marszałek Sejmu zwołał Konwent seniorów, aby wyjaśnić zarzuty opozycji ws. procedury.

Co z orzeczeniem TK?

– Celem jest obrona dobrego imienia Polski. Natomiast IPN zostaje wyposażony w skuteczniejszy instrument, czyli narzędzia cywilno-prawne. Praktyka pokazuje, że ta droga jest najbardziej skuteczna – mówił wcześniej na antenie Polskiego Radia Michał Dworczyk. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o IPN, ale skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, ale zdaniem Dworczyka nie stanowi to problemu.

– TK nie wydał opinii. Jest bardzo istotnym organem. Jednak Sejm kieruje się przesłankami politycznymi, a tą przesłanką jest skuteczność prawa. Prawo musi być efektywne – powiedział radiowej Jedynce.

Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski na celowniku. IPN nie daje za wygraną

„To nie jest wycofanie się”

Minister w kancelarii premiera Jacek Sasin zaprzeczył z kolei na antenie Radia Zet, że PiS wycofuje się ze swojej wcześniejszej polityki. – To korekta. Nowelizację rząd przyjął w trybie obiegowym. Nikt nie zgłaszał uwag. Doszliśmy do wniosku, że ściganie na drodze cywilnej i karnej nie będzie skuteczne – stwierdził.

– Analizujemy sytuację, patrzymy, jak przepisy ustawy o IPN pozwalają osiągnąć cel i doszliśmy do przekonania, że najbardziej skuteczną metodą walki o dobre imię Polski jest dochodzenie tego na drodze cywilnej – mówił Sasin.

Wniosek premiera Morawieckiego do marszałka Sejmu o uzupełnienie porządku obrad Sejmu o punkt dotyczący nowelizacji ustawy o IPN jest zaskoczeniem dla wielu. „Kolegium IPN nic o tym nie wie” – skomentował w mediach społecznościowych Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

 

Polub WP Wiadomości

Ingerencja ambasadorów w wewnętrzne sprawy Polski


Z KRAJU

Skandal!!! Kilkudziesięciu ambasadorów publicznie poparło postulaty gejów. Powinni być uznani za persona non grata

Z okazji Parady Równości w Warszawie, odbywającej się 9 czerwca 2018 kilkudziesięciu ambasadorów wyraziło w liście poparcie dla postulatów gejów w Polsce. Ten skandaliczny fakt ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski powinien doprowadzić do uznania wszystkich tych osób za persona non grata.

 

 

W swoim skandalicznym liście ingerujący w wewnętrzne sprawy Polski ambasadorowie stwierdzili, że „z okazji tegorocznej warszawskiej Parady Równości chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają środowisko gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych (LGBTI) oraz innych społeczności w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami. Chcemy także wyrazić uznanie dla podobnych starań podejmowanych w innych miastach Polski – w Częstochowie, Gdańsku, Łodzi, Katowicach, Koninie, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu i Wrocławiu”.

Dodatkowo w swoim skandalicznym liście ambasadorowie stwierdzili, że uznają „przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans.

Aby to umożliwić, a w szczególności aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów. Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy środowisk LGBTI i innych społeczności w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI oraz innych osób stojących przed podobnymi wyzwaniami, a także zapobieganie dyskryminacji, w szczególności tej motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową. Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać”.

List będący skandaliczną ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski podpisali:

J.E. Shpresa Kureta, Ambasador Albanii

J.E. Patricia Beatriz Salas, Ambasador Argentyny

J.E. Paul Wojciechowski, Ambasador Australii

J.E. Werner Almhofer, Ambasador Austrii

J.E. Colette Taquet, Ambasador Belgii

Ivica Pranjic, Chargé d’Affaires, Ambasada Bośni i Hercegowiny

J.E. Alfredo Leoni, Ambasador Brazylii

J.E. Julio Bravo Yubini, Ambasador Chile

J.E. Petros Kestoras, Ambasador Cypru

Robert Markić, Chargé d’Affaires, Ambasada Czarnogóry

J.E. Ivan Jestřáb, Ambasador Czech

J.E. Ole Egberg Mikkelsen, Ambasador Danii

J.E. Harri Tiido, Ambasador Estonii

J.E. Hanna Lehtinen, Ambasador Finlandii

J.E. Pierre Lévy, Ambasador Francji

J.E. Evangelos Tsaoussis, Ambasador Grecji

J.E. Francisco Javier Sanabria, Ambasador Hiszpanii

J.E. Ron J.P.M. van Dartel, Ambasador Królestwa Niderlandów

J.E. Tsewang Namgyal, Ambasador Indii

J.E. Gerard Keown, Ambasador Irlandii

J.E. Martin Eyjólfsson, Ambasador Islandii

J.E. Anna Azari, Ambasador Izraela

Satoru Takahashi, Chargé d’Affaires, Ambasada Japonii

Jeremy Wallace, Chargé d’Affaires, Ambasada Kanady

J.E. Conrad Bruch, Ambasador Wielkiego Księstwa Luksemburga

J.E. Edgar Bondars, Ambasador Łotwy

J.E. Natasha Meli Daudey, Ambasador Malty

J.E. Alejandro Negrín, Ambasador Meksyku

J.E. Rolf Nikel, Ambasador Niemiec

J.E. Olav Myklebust, Ambasador Norwegii

J.E. Mary Thurston, Ambasador Nowej Zelandii

J.E. João Silva Leitão, Ambasador Portugalii

J.E. Simon Jabulani Ntombela, Ambasador Republiki Południowej Afryki

J.E. Dario Galassi, Ambasador San Marino

J.E. Nikola Zurovac, Ambasador Serbii

J.E. Robert Krmelj, Ambasador Słowenii

J.E. Paul Jones, Ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki

Chasper Sarott, Chargé d’Affaires, Ambasada Szwajcarii

J.E. Stefan Gullgren, Ambasador Szwecji

J.E. Tunç Üğdül, Ambasador Turcji

J.E. Andrii Deshchytsia, Ambasador Ukrainy

J.E. Pablo Scheiner, Ambasador Urugwaju

J.E. Jonathan Knott, Ambasador Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej J.E. Alessandro De Pedys, Ambasador Włoch

J.E. Luis Gomez Urdaneta, Ambasador Wenezuelii

J.E. Vu Dang Dzung, Ambasador Wietnamu

Yves Wantens, Przedstawiciel Generalny Rządu Flandrii

Laurence Capelle, Przedstawiciel Federacji Walonia-Bruksela

Marek Prawda, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce

Anna-Carin Öst, Przedstawiciel Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce

Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, Dyrektor Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie

Thomas E. Garrett, Sekretarz Generalny Wspólnoty Demokracji

Nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia dla skandalicznego zachowania ambasadorów wyrażających swoje poparcie dla promocji zachowań szkodliwych dla zdrowia.

Rodzimi neopoganie


DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.


 

DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.


Rodzima bzdura, czyli w co wierzą współcześni poganie?




Są widoczni w internecie, a swoją aktywność coraz śmielej przenoszą na rzeczywistość. Mówią, że reprezentują „prawdziwą polską tradycję”, jednak to, w co wierzą, nie było znane ludziom żyjącym tu przed tysiącem lat, zaś nauka widząc ich rzekomo rodzimą religię przeciera oczy ze zdumienia. Kim są polscy neopoganie i dlaczego rozwój ich ruchu jest tak niebezpieczny?

 

Mętna woda

Od początku lat 90. XX wieku w naszym kraju rośnie liczba osób oddających cześć słowiańskim bożkom. Zwolennicy tego typu praktyk twierdzą, że wracają do „korzeni”, a siebie samych określają – na wyrost – mianem „rodzimowierców”.

 

Ich środowisko nie stanowi monolitu. W Polsce zarejestrowano kilka związków wyznaniowych tego typu. Główne to Rodzimy Kościół Polski, Polski Kościół Słowiański i Rodzima Wiara. Liczne są jednak nie tylko zgrupowania słowiańskich neopogan, ale i ich interpretacje „doktrynalne”. Niektóre organizacje dzieli nawet tak podstawowa kwestia jak politeizm i monoteizm. Są jednak i środowiska bliskie panteizmowi czy wręcz ateizmowi.

 

Do pierwszej z wyżej wymienionych neopogańskich organizacji może zapisać się każdy, nawet ochrzczony katolik, gdyż wiara w bożki nie wymusza – zdaniem neopogan – negacji innych „bóstw”. Jest to jednak absurdalne, gdyż autentyczna wiara w Chrystusa wyklucza oddawanie czci bałwanom – dlatego też zainteresowanego członkostwem w takiej grupie katolika uznać należy za wyłącznie formalnego członka Kościoła katolickiego.

 

Skrajna „otwartość” „rodzimowierców” na synkretyzm pokazuje dobitnie, że neopogaństwo nie traktuje poważne człowieka autentycznie poszukującego wiary. Dodatkowo przedstawiane przez wyznaczającą „standardy” w ruchu neopogańskim Międzynarodową Federację Pogańską jako jedno z najważniejszych haseł sformułowanie: „Czyń swoją wolę, dopóki nikogo nie krzywdzisz” – brzmi jak „mądrość” z prozy Paulo Coelho, a nie wskazówka dla ludzi poszukujących transcendentnej Prawdy.

 

Czysta rasa dla Peruna

„Rodzimowierstwo” to jednak nie tylko tandetne hasełka, ale i konkretne zagrożenie dla społeczeństwa. Istnieje bowiem w środowiskach neopogańskich sentymentalne zamiłowanie do idyllicznie pojmowanej i wolnej od „obcych” Słowiańszczyzny, od czego krok do skrajnie nacjonalistycznego pojmowania rzeczywistość.

 

Taką ideę prezentował powstały z inicjatywy Jana Stachniuka w latach 30. XX wieku Ruch Nacjonalistów Polskich, wydający pismo „Zadruga”. Jego członkowie propagowali powrót do słowiańskich korzeni i etnicznej religii, bliższej – ich zdaniem – Polakom, niż pochodzące z innego kręgu kulturowego i „narzucane siłą” chrześcijaństwo.

 

Zadrużanie mieli też jasno sprecyzowane cele polityczne: umacnianie polskiej państwowości i „duchowe odnowienie narodu” przez powrót do „pradawnych korzeni” oraz antygermanizm. Ich działania cechował silny antyklerykalizm, a także – celowe lub nie – niedostrzeganie faktu, że polska państwowość i kultura rozpoczęły się wraz z przybyciem na nasze tereny przedstawicieli Kościoła katolickiego, pełniącego tu bowiem również funkcję „generatora cywilizacji”.

 

Współcześnie kontynuatorzy „dzieła” Stachniuka zrzeszeni są w Nacjonalistycznym Stowarzyszeniu Zadruga. Bardzo ważną kwestią dla tego środowiska jest zachowanie tzw. czystości rasy (sic!). Współcześni Zadrużanie twierdzą na przykład, że Słowianie powinni wiązać się tylko z ludźmi podobnego pochodzenia etnicznego.

 

„Twój partner winien reprezentować wartość genetyczną nie niższą niż ty. Przyjrzyj się dokładnie cechom jego charakteru, zapoznaj się z historią jego rodziny, jakich miał przodków. Wstąp w związek małżeński tylko z kobietą (mężczyzną) Twojej rasy, aby wasze dzieci mogły dziedziczyć po was czystość krwi i całą spuściznę kulturową waszego ludu” – czytamy na stronie NS Zadruga. W „Zbiorze Wymagań wobec Słowianina i Słowianki pragnących zachować czystość rasową” znajdziemy również selekcję rasową (wymierzoną nie tylko w czarnoskórych i żółtoskórych, ale i Żydów) oraz stopniowanie wartości genetycznej – z wykluczaniem osób chorych. Wszystko podlane aryjskim „sosem”. Już to kiedyś słyszeliśmy, czyż nie?

 

Słowianie razem. Razem z Moskwą

Zapatrzenie w fantastycznie rozumianą i oderwaną od historycznych faktów przeszłość wiąże się jeszcze z jednym zagrożeniem. Nienaukowe i zmitologizowane spojrzenie na dzieje Słowian w przeszłości najczęściej łączyło się z interesem rosyjskiego imperializmu. To bowiem na Kremlu miłośnicy słowiańskiej jedności (politycznej czy religijnej) widzieli ośrodek gotów wskrzesić „prastarą siłę”, której tak naprawdę nigdy nie było.

 

W wieku XIX – gdy spośród Słowian jedynie Rosjanie stanowili liczącą się siłę w światowej polityce – wielu narodowych liderów z Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej z nadzieją spoglądało na Petersburg. Głosy „rodzimowiercze” były jednak mniej istotne niż racje narodowowyzwoleńcze, zaś ówczesna administracja rosyjska stawiała raczej na ekspansję prawosławia – co zrodziło zresztą pogardę wobec katolickiej Polski: „Judasza Słowiańszczyzny”.

 

Narracja o słowiańskiej jedności przetrwała upadek caratu i wróciła po roku 1945, gdy pod butem Moskwy znalazły się prawie wszystkie narody wywodzące się z tej rodziny narodów (poza Jugosławią, która – nie bez bólu – wybrała własną drogę do socjalizmu). Społeczeństwa indoktrynowano wtedy propagandą o „złym”, a nawet „zgniłym” Zachodzie, którego przeciwieństwo stanowił rzekomo wolny od zgnilizny Wschód (czytaj: Rosja).

 

Ta słowianofilska i antyokcydentalna wizja świata wrosła na tyle w umysły Polaków, że do dzisiaj część społeczeństwa widzi upadek Zachodu, ale moralnego kryzysu na Wschodzie dostrzegać nie chce, lub widzi tylko to, co jest widzieć wygodnie. Dlatego też współcześni neopoganie, z nostalgią rozmyślający o wspaniałej przeszłości Słowiańszczyzny i podbojach dokonywanych przez mężnych wojów, z nadzieją zerkają na militarystyczną i surową Rosję Putina, najsilniejszy politycznie kraj z dominującą ludnością słowiańską.

 

Wielu współczesnych „rodzimowierców” widziałoby Polskę w sojuszu, a może nawet w jednym państwie z całą, wielką rodziną narodów słowiańskich. Oczywiście najlepiej wyznających „prastare” wierzenia i uznających dziejowe przewodnictwo Rosjan.

 

Rodzimi Germanie

Różnorodność „doktrynalna” neopogańskich środowisk dowodzi ich wątpliwego związku z faktycznymi wierzeniami przedchrześcijańskich Słowian. Dodatkowo „rodzimowiercy” bazują na szczątkowej wiedzy historycznej i archeologicznej, a to, co wiemy o średniowiecznych dziejach ziem Polskich, odczytują w oparciu o interpretacyjny szał autorów wątpliwej jakości publikacji.

 

W naukowych opracowaniach dotyczących działalności neopogan na ziemiach polskich określenie „rodzimowiercy” występuje w odniesieniu do wyznawców „konkretnego systemu religii etnicznych – opartych na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, występujących w obrębie danej grupy kulturowej, odwołujących się zazwyczaj do tradycji przedchrześcijańskich”. Jednak związek współczesnych słowiańskich neopogan z wierzeniami historycznej społeczności lokalnej – czyli z „rodzimością” – jest bardzo słaby. Historycy bowiem zgodnie zauważają, że o duchowości wczesnośredniowiecznych Słowian wiemy bardzo niewiele, a jeśli coś już do nas dotarło, to głównie z innych rejonów Słowiańszczyzny. Współcześni twórcy pogańskiej „doktryny” opierać się więc muszą na innych, mocno wątpliwych źródłach.

 

Pierwszym z nich jest folklor, rozwijający się przez ostatni tysiąc lat w warunkach ochrzczonej Polski. „Rodzimowiercy” ustalając w ten sposób swoje quasireligijne „prawdy” korzystają więc tak naprawdę z kultury ludowej narodu chrześcijańskiego – kultury, w której to, co możemy na wyrost uznać za pogańskie, jest niszowe, a często pozbawione takiej treści.

 

Wobec braku szczegółowej wiedzy dotyczącej religijności Słowian polscy neopoganie zerkają na lepiej zachowane i opisane w średniowieczu wierzenia germańskie (np. nordyckie), celtyckie i bałtyjskie (np. pruskie), co powoduje jednak, że mówienie o „rodzimowiercach” jest tak naprawdę nadużyciem.

 

Inna sprawa, że dla Polaków od kilkuset lat rodzimą wiarą jest wyłącznie rzymski katolicyzm. To bowiem w tej wierze wychowywały się pokolenia naszych rodziców, dziadków, pradziadków i ich przodkowie. To do kościoła zanosili i – ku niezadowoleniu pogańskich rekonstrukcjonistów – wciąż zanoszą Polacy swoje nowonarodzone dzieci, to w kościele zawierają małżeństwa i w kościele odbywa się ostatnie pożegnanie zmarłego. W kościele, a nie w chramach, które przez wieki zwyczajnie nie istniały.

 

Grzeszne zabawy

Pogańskie świątynie nie istniały w Polsce przez stulecia – i bardzo dobrze! Neopogaństwo to bowiem nie tylko atak na polską tradycję czy ryzyko wzniecenia neonazistowskich nastrojów, ale przede wszystkim zagrożenie natury duchowej.

 

W czasie, gdy zaczynają rodzić się w Polsce inicjatywy zmierzające do budowania „słowiańskich” chramów, trzeba powiedzieć wprost, że zabawa w „rodzimowierstwo” to ciężki grzech. Jest bowiem Jeden Bóg i tylko On zasługuje na kult.

 

Z kolei pseudosłowiańskie – a tak naprawdę ocierające się o ruch New Age, którego geneza sięga kontrkultury lat 60. XX wieku – czczenie fałszywych bożków i uczestniczenie w poświęconych im ceremoniach to okultyzm ocierający się o satanizm. Mówimy więc o zjawiskach groźnych dla zdrowia psychicznego i – co ważniejsze – życia wiecznego.

 

 

Piotr Relich, Michał Wałach

 

 


DATA: 2018-05-23 09:08
AUTOR: PIOTR RELICH, MICHAŁ WAŁACH

Read more: http://www.pch24.pl/rodzima-bzdura–czyli-w-co-wierza-wspolczesni-poganie-,60447,i.html#ixzz5GL4gTdxd

Zginął w rezultacie dziwnych zachowań odpowiedzialnych służb naszych sojuszników strategicznych


Braterskie więzi


Kresy




    Ihor Prokopczuk. Źr. OBWE

KANDYDAT ROSJI NA SZEFA INTERPOLU MA BRATA W UKRAIŃSKIM MSZ

20 listopada 2018|0 Komentarze|w bezpieczeństwo i obrona, polityka, Rosja, Ukraina, Wydarzenia |Przez Krzysztof Janiga

Młodszy brat rosyjskiego kandydata na prezydenta Interpolu reprezentuje Ukrainę w OBWE. Ukraińskie MSZ nie widzi w tym problemu pomimo tego, że ukraińskie władze zaciekle zwalczają rosyjską kandydaturę.

Informację o pokrewieństwie obu urzędników jako pierwsza podała w poniedziałek strona ukraińskiego tygodnika „Dzerkało tyżnia”. Ujawniła ona, że Aleksandr Prokopczuk, generał-major rosyjskiej policji kandydujący na prezydenta Interpolu to starszy brat Ihora Prokopczuka – ukraińskiego dyplomaty od ponad 8 lat reprezentującego Ukrainę w OBWE. Wcześniej Ihor Prokopczuk był ambasadorem Ukrainy na Litwie. Jak twierdziło wczoraj „Dzerkało tyżnia”, ukraińskie MSZ wstrzymywało się przed komentowaniem tej sytuacji. Źródła tygodnika podawały, że w ministerstwie trwało weryfikowanie informacji o pokrewieństwie obu Prokopczuków.

Jak pisze Ukraińska Prawda, ukraińska dyplomacja zabrała głos w tej sprawie we wtorek. Z jej oświadczenia wynika, że obaj panowie rzeczywiście są spokrewnieni. Jednocześnie ukraińskie MSZ stanęło na stanowisku, że rodzinne więzi ukraińskiego dyplomaty z wysokim pracownikiem rosyjskiego MSW nie wpłynęły na jego pracę i nie szkodzą interesom Ukrainy.

„To wojna rozrzuciła po obu stronach linii frontu przyjaciół, bliskich i krewnych. Dla wielu stało się to prawdziwą prywatną tragedią. Ale każdy sam dokonuje swojego wyboru i za niego odpowiada” – stwierdziło ukraińskie MSZ. W oświadczeniu dodano, że od początku wojny w Donbasie „nie miały miejsca żadne działania, które mogłyby skompromitować Stałego Przedstawiciela Ukrainy przy OBWE Ihora Prokopczuka, a także przynieść szkodę narodowym interesom Ukrainy”. Zdaniem ministerstwa codzienna praca Ihora Prokopczuka „mówi sama za siebie” i zasługuje na wysoką ocenę.

Jak napisało wczoraj „Dzerkało tyżnia” sprawa ta pokazuje, jak ścisłe były wcześniej związki pomiędzy Ukrainą a Rosją.

Przypomnijmy, że w poniedziałek minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow zagroził opuszczeniem Interpolu przez Ukrainę, jeśli jego prezydentem zostanie wybrany Aleksandr Prokopczuk. Jak twierdził jego doradca Anton Heraszczenko, Prokopczuk jest „kadrowym współpracownikiem rosyjskiego wywiadu”, który ma zinfiltrować Interpol. Jak napisał Heraszczenko w mediach społecznościowych, od końca lat 80. do 2003 roku generał miał pracować w strukturach rosyjskiego wywiadu. Później w ramach „wzmocnienia milicji” przeszedł do rosyjskiego MSZ, ale według ukraińskiego deputowanego „pozostał współpracownikiem specsłużb FR”. Prokopczuk był już raz szefem Interpolu i w tym czasie, zdaniem Heraszczenki, „Rosja zaczęła aktywnie wykorzystywać Interpol jako instrument prześladowania niewygodnych osób”. Doradca Awakowa utrzymywał, że jeśli Prokopczuk zostanie szefem Interpolu, będzie to oznaczało „ostateczną dyskredytację tej organizacji”.

Kresy.pl / dt.ua / pravda.com.ua

Zima w Krasnojarsku


09:44 21 LISTOPAD 2018

FOTO

Krasnojarsk: Miasto, w którym mieszka prawdziwy mróz

14:41 19.11.2018(zaktualizowano 14:55 19.11.2018)Krótki link

 

  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Most przez Jenisiej
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Most przez Jenisiej
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Most przez Jenisiej
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Most przez Jenisiej

© SPUTNIK . ALEXANDR KRYAZHEV

Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil.

Dzisiaj w nocy temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni. Całe miasto zostało posrebrzone lśniącą szadzią. Bardzo to ucieszyło przedstawicieli krasnojarskego klubu morsów Kriofil, którzy od razu udali się nad rzekę Jenisiej.

Czytaj również: Tunguski meteoryt przyniósł ze sobą cząsteczki mórz z innych planet.

Tunguski meteoryt, który spadł na Ziemię 110 lat temu, mógł być kometą. Wersja uczonych oparta jest na analizie próbek gruntu z miejsca upadku ciała niebieskiego i cząstek samego meteorytu. Ponadto badacze znaleźli fragmenty przypominające cząsteczki rafy koralowej z jednego z domniemanych mórz Jowisza.

W taki sposób rafa koralowa, która przywędrowała do Podkamiennej Tunguzki, spoczywała niegdyś w jednym z mórz Jowisza — opowiedział Jewgienij Dmitrijew, rosyjski badacz naukowy zajmujący się problemem tunguskiego meteorytu.

Podziękowanie polskim elitom zauroczonym majdanową demokracją


09:25 21 LISTOPAD 2018

Uczestnicy w czasie akcji pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej w Warszawie

„Ukraińcy w Polsce mogą chwycić za kije”

© Sputnik . Alexey Vitvitsky

OPINIE

16:30 05.02.2018Krótki link

271385

Były minister obrony Ukrainy Ołeksandr Kuźmuk uważa, że Ukraińcy w Polsce „mogą chwycić za kije”. Co więcej, ukraiński minister twierdzi, że „do Polski wszedł piąty front ukraiński”.

Wysoki rangą wojskowy przestrzegł w ten sposób Polaków przed „porachunkami z historią”. Polska jednak najwyraźniej nie zamierza odstępować od głośnej nowelizacji ustawy o IPN, która m.in. wprowadza odpowiedzialność karną za „banderowską ideologię”.

Senat RP

© ZDJĘCIE: KATARZYNA CZERWINSKA

Niesiołowski: Ustawa o IPN bardzo Polsce szkodzi

Na antenie stacji „112 Ukraina” Ołeksandr Kuźmuk wyraził obawę, że może dojść do konfliktu zbrojnego. Zdaniem generała armii jego rodacy mogą „chwycić za kije”, jeśli Polska będzie w dalszym ciągu przypominać sąsiadom o wydarzeniach Rzezi Wołyńskiej i działalności Ukraińskiej Armii Powstańczej. Jak zauważył Kuźmuk, Kijów może także zwrócić się z propozycją omówienia niektórych faktów historycznych, bo jak mówi, „historię trzeba znać, ale wyrównywać rachunków nie należy”.

„Jeśli przypomnieć historię — 100, 200 lat temu, nawet króla Bolesława 1000 lat temu, to tyle znajdziemy!” — powiedział Kuźmuk.

Ukraiński generał przypomniał, że w Polsce znajduje się obecnie milion i dwieście tysięcy Ukraińców, i wyraził obawę, że „może coś z nimi będzie”.

„Tak, piąty front ukraiński wszedł do Polski. I nic z nimi nie będzie. Chwyci on tylko za kije, jeśli przypomnimy sobie wszystkich Kozaków od Lwowa do Kijowa powieszonych” — zauważył minister obrony.

Bezinteresowna i braterska pomoc Polski


Warszawska Gazeta


  1. Start
  2. Świat
  3. Polskie wojsko jedzie bronić Izraela

sobota, 17 listopad 2018 11:12

Polskie wojsko jedzie bronić Izraela

Napisane przez Bogdan Konopka

fot: pixabay.comfot: pixabay.com

<?XML:NAMESPACE PREFIX = „[default] http://www.w3.org/2000/svg&#8221; NS = „http://www.w3.org/2000/svg&#8221; />5.3K29

Polski rząd zaproponował Organizacji Narodów Zjednoczonych, że wyśle naszych żołnierzy, aby w mundurach Narodów Zjednoczonych pilnowali granicy izraelsko-syryjskiej. Kontyngent ma liczyć przynajmniej 150 żołnierzy i dysponować 15 transporterami opancerzonymi.

Chcemy tam skierować bardzo cenne jakościowo wojska, bo chodzi o kompanię manewrową i wojska inżynieryjne. To bynajmniej nie wyjątek, ale stała polityka polskich władz. Misja ma ruszyć na początku 2019 r. W ubiegłym roku sześć polskich myśliwców F-16 broniło izraelskiego nieba w ramach międzynarodowych manewrów „Blue Flag 2017”. Nasi dowódcy przekonują, że ćwiczenia w Izraelu są bezcennym doświadczeniem dla naszych żołnierzy.

Ale czy aby na pewno zagrożenia, które dotyczą Izraela, mają coś wspólnego z tymi, które dotyczą Polski? Izraelsko-polska współpraca militarno-wywiadowcza jest korzystna przede wszystkim dla państwa żydowskiego. Polska największe zagrożenie upatruje w coraz brutalniejszej polityce Rosji. Tymczasem z Rosją Izrael jest w doskonałych relacjach. Tak dobrych, że zachodni eksperci publicznie zadają pytania, czy tajemnice NATO, do których dostęp ma Izrael, są bezpieczne. W grudniu ubiegłego roku Avi Dichter, prominentny członek rządzącej Izraelem partii Likud (a także były szef izraelskiego kontrwywiadu Szin Bet), określił Rosję wprost jako supermocarstwo i sojusznika. Czujni obserwatorzy zwracają uwagę nie tylko na ciepłe słowa izraelskich polityków, ale także brak krytyki. Izrael nie przyłączył się np. do powszechnych sankcji wśród demokratycznych państw Zachodu przeciwko Rosji za próbę zabicia w Wielkiej Brytanii byłego oficera GRU Siergieja Skripala. W lipcu 2017 r. doszło do jeszcze bardziej symbolicznego gestu. Otóż izraelski parlament uchwalił, że Dzień Zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami Izrael będzie obchodził tak jak Rosja – 9 maja, a nie 8 maja, jak cały świat zachodni. – Rosjanie rozumieją nasze interesy, a my rozumiemy ich– podsumował Awigdor Lieberman, minister obrony Izraela.

Wszystko ma swoją cenę

Na dodatek Polska jeszcze wspiera dyplomatycznie Izrael na forum międzynarodowym, nie dopuszczając wspólnie z USA, aby ONZ zajmował się badaniem zbrodni na Palestyńczykach. Nie ma oczywiście żadnego powodu, dla którego Polska nie miałaby pomagać Izraelowi. Pytanie jednak, dlaczego robimy to za darmo. „Warszawska” ujawniła ostatnio, że toczą się zaawansowane rozmowy polsko-izraelskie na temat utworzenia w Polsce specjalnej placówki izraelskiego wywiadu. Według informacji dr. Leszka Pietrzaka placówka ta miałaby powstać w rejonie budowanego właśnie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Do tej pory tylko Amerykanie dostali od polskich władz tak dużą swobodę działania. Pytanie, które wówczas zadaliśmy, wciąż jest aktualne: co takiego może dać Polsce Izrael, żeby opłaciło się nam ryzykować odwet i zamachy ze strony islamskich terrorystów?

Gdy w 2003 r. Stany Zjednoczone postanowiły zaatakować Irak Saddama Husseina, to Polska wzięła udział w tej wojnie na własny koszt. Turcja, znacznie poważniejszy sojusznik USA, zwyczajnie wystawiła USA rachunek opiewający na ok. 8 mld zł (ok. 32 mld zł, czyli półtora roku działania programu 500+).

Co Polska może uzyskać od Izraela za pomoc wywiadowczą i wojskową? Nie tylko gotówkę, ale przede wszystkim dostęp do najnowocześniejszych technologii w przemyśle wojennym. Na razie jednak nasi politycy robią wrażanie, jakby liczył się dla nich sam zaszczyt współpracy z Izraelem. To niestety jest największy problem, bo jak sami nie zażądamy odpowiedniej ceny za naszą pomoc, to nikt nam niczego sam z siebie nie da.

W kontekście najgorszych interesów, jakie zrobiły polskie władze w ostatnich trzech dekadach, na czoło wybija się wyrażenie zgody USA na więzienie i torturowanie w Polsce osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Te polskie usługi zostały wycenione – tutaj według różnych źródeł – na walizkę z 15 mln USD (ok. 60 mln zł) lub na kwotę dwa razy większą. Było to nie tylko ośmieszenie się (to już lepiej zrobić takie rzeczy dla sojusznika za darmo, niż wystawiać tak śmieszny rachunek), ale także zmarnowanie szansy. Nie bez powodu jeden z żydowskich żartów opowiada, że największym grzechem braci Józefa wcale nie było to, iż sprzedali go w niewolę, ale dlatego, że zrobili to za tanio i bez opakowania…

Kiedy o zupkę woła suweren to świat się wali ”elitarnych mandatariuszy demokracji”


Wystarczyło nie psuć…
Written by krakauer, 20 listopada 2018, 7 komentarzy

Wystarczyło nie psuć. Wystarczyło nie psuć nerwu naszego systemu państwowego w postaci finansów. Wówczas dobra zmiana pomimo licznych kontrowersji byłaby akceptowana przez Zachód. Ponieważ ich interesuje możliwość zarabiania tutaj pieniędzy, a nie polska poezja czy prawa człowieka lub praworządność!

Jeżeli jednak do prowadzenia biznesu w Polsce trzeba wliczyć ryzyko potrzeby opłacenia się i to na najwyższym możliwym szczeblu, to już nie chodzi tylko o wizerunek. To, co napisał o nas Financial Times i powieliły inne media opiniotwórcze, to sygnał że nie przestrzegamy reguł gry. To zaś stanowi już zagrożenie, a na zagrożenie się odpowiada, zwłaszcza jeżeli ma się wszystkie atuty i jest się silniejszą stroną w układzie np. wyznaczającą zasady i standardy.

Naprawdę ta sprawa jest poważnym ciosem dla naszej wiarygodności. Realnie nawet groźniejszym niż skandal po nowelizacji ustawy o IPN. Tutaj właśnie pokazaliśmy światu, że w naszym kraju mogą być stworzone warunki do przejęcia wielomiliardowych biznesów, istniejących od lat na rynku.

Przyzwyczailiśmy się już, że dobra zmiana obiecuje śmigłowce w grudniu, czy milion aut elektrycznych i w ogóle krainę powszechnej szczęśliwości. Takiego kreowania fikcji ludzie nie odczuwają na co dzień. Jeżeli jednak zmienią się warunki na jakich pożyczamy, to natychmiast przełoży się na stan finansów państwa. Proszę pamiętać, że rozdawnictwo socjalne jest na kredyt. Pożyczamy, żeby rozdawać suwerenowi i to spłacamy z odsetkami. Jak dostaniemy po uszach to zaboli. Bardzo zaboli, ponieważ ciągle jesteśmy na deficycie. My nie mamy nadwyżek pozwalających nam na cudowne rozmnożenie wszystkiego. Kraj jest nadal biedny, społeczeństwo ledwo wiąże koniec z końcem. Jak stracimy wiarygodność, to system się załamie i w konsekwencji będzie nam po prostu trudniej.

Co jest nadzwyczajnie żenujące, to okoliczność, że dobra zmiana jako jeden ze swoich sztandarów uczyniła postulat polonizacji sektora finansowego. Dodajmy postulat słuszny i potrzebny, może nie za wszelką cenę – ale na pewno warto się do tego odnieść ze zrozumieniem, ponieważ to jak łatwo wyprzedano nasz sektor bankowy to skandal i wielka grabież. W tej chwili po tym jak cały świat usłyszał, że u nas jest możliwe przejmowanie w sposób specyficzny miliardowych biznesów za Złotówkę, to nie należy spodziewać się entuzjazmu.

Przesłuchanie pana Czarneckiego trwające cały dzień jest po prostu czymś niezrozumiałym. Gdyby ten pan był podejrzany o serię zabójstw to można zrozumieć, że należałoby go przesłuchiwać przez pół doby np. dla uratowania ostatniej ofiary itp. Jeżeli jednak jest pokrzywdzonym, a temat wymaga szeregu szczegółów, to takie przesłuchanie rodzi znaki zapytania. Szczegółów nie poznamy z dnia na dzień, trzeba poczekać na anonimowe przecieki i to jak będą dementowane. Na pewno zaś mamy już do czynienia ze spektaklem w mediach, którego reżyserem wydaje się być pewien pan Adwokat. Może o tym świadczyć ujawnianie kolejnych fragmentów nagrań, które stopniują szaleństwo. Naprawdę robi się ciekawie. Zwłaszcza, że niektóre wątki wskazują na możliwe korzyści osobiste członka rodziny jednego z najważniejszych ludzi w państwie, zajmującego się służbami specjalnymi. Jeżeli te doniesienia prasowe się potwierdzą, to będziemy mieli kolejną bombę.

Z całą pewnością to się dopiero zaczyna. Będzie ciekawiej. Z Teorii Gier wynika fundamentalna zasada, że broniąc się poprzez atak, nie można od razu wystrzelać się z amunicji największego kalibru. To znaczy, że broniący się bankier ma jeszcze coś w zanadrzu. W naszych warunkach – kraju, w którym kilku kelnerów zachwiało rządem, a wcześniej w największej aferze, która poprzez sejmową komisję śledczą wypromowała wielu polityków – działał sam – naprawdę wszystko jest możliwe.

Jeżeli tak ma wyglądać reformowanie systemu finansowego, to dajmy sobie na wstrzymanie i trzeba się na poważnie zastanowić, w jaki sposób z tego klinczu wyjść. Z jednej strony władza ma trzymanie na Narodzie, ponieważ rozdaje mu pieniądze, które w jego imieniu pożycza. A równolegle podcina sobie własną gałąź, na której wygodnie siedzi. Ponieważ od kondycji systemu finansowego zależy w tym kraju bardzo wiele.

W tym wszystkim jest możliwa jeszcze inna gra, otóż wszystko co teraz widzimy, to może być przykrywka. W istocie może chodzić o coś więcej, właśnie o to żeby przypadkiem dobra zmiana nie pomyślała o tym, że może dotknąć się zachodnich pieniędzy jakie funkcjonują w naszym kraju.

Nie bez powodu część opozycji, a przynajmniej jej kilku prominentnych przedstawicieli stwierdziło, że bez załamania gospodarczego w Polsce ludzie nie odwrócą się od dobrej zmiany. Być może właśnie mamy przed oczami początek takiego scenariusza? Swoiste ostrzeżenie dla rządzących? Nasz problem polega na tym, że jeżeli klamka już zapadła, to stracimy wszyscy i dobrze byłoby mieć rezerwy finansowe w twardej walucie i to najlepiej takiej, która nie upadnie z powodów administracyjnych.

Naprawdę wystarczyło nie psuć! Mści się krótka ława dobrej zmiany, oni rozpaczliwie potrzebują ludzi i stąd skutek w postaci tego typu zdarzeń. Na pewno będą kolejne, jak nie w wymiarze państwowym to na pewno regionalnym.

Powyższe pokazuje jaki błąd zrobiła dobra zmiana, że nie rozpoczęła „reform” od „polonizacji” mediów. Wówczas byłoby łatwiej z sądownictwem i we wszystkich innych aspektach życia publicznego.

Opozycyjna gazeta poszukuje nepotyzmu zapominając o resortowych dzieciach



WP Wiadomości

ANNA KAMIŃSKA

+5

OPRAC. VIOLETTA BARAN

1h temu

Koniec kariery Mariusza Kamińskiego? Politycy PiS mu nie wierzą

Prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz kierownictwo partii nie wiedzieli o zatrudnieniu Kacpra Kamińskiego w Banku Światowym. Będziemy sprawę wyjaśniać – przekonywała wczoraj Beata Mazurek, rzeczniczka PiS. Okazuje się, że po raz kolejny politycy PiS dowiedzieli się o tym, co dzieje się wokół partii, z mediów.


Jak informuje „Gazeta Wyborcza” politycy PiS nie wierzą w tłumaczenia Mariusza Kamińskiego dotyczące pracy jego syna w Banku Światowym. Zwrócili bowiem uwagę na fakt, że oświadczenia dla mediów jego i syna są bardzo podobne. – Skoro wcześniej uzgodnili z synem oświadczenia, to Mariusz musiał wiedzieć, że będzie o tym w mediach. Nie powiadomił ani premiera, ani kierownictwa partii. Teraz są pretensje, że po raz kolejny dowiadujemy się czegoś z „Wyborczej” – tłumaczy gazecie polityk PiS.

Sprawa zatrudnienia Kacpra Kamińskiego staje się kolejnym, po aferze KNF, problemem dla Prawa i Sprawiedliwości. I może – jak sugeruje „GW” – zaważyć na pozycji jego ojca, jednej z czołowych postaci obozu rządzącego: wiceprezesa PiS, szef awarszawskich struktur, byłego szefa CBA, a od 2016 r. koordynatora służb. Zdaniem rozmówcy gazety premier Mateusz Morawiecki naciska na odwołanie Kamińskiego.

GW: syn Mariusza Kamińskiego dostał dzięki NBP posadę w Banku Światowym

Z informacji „GW” wynika, że kariera Kacpra Kamińskiego od początku związana była z PiS. Zaczynał w 2010, przy kampanii prezydenckiej w 2010 r., miał wówczas 22 lata. – Po kampanii PiS potrzebował ludzi do zespołu prasowego, młody Kamiński śledził media w internecie. Miał umowę-zlecenie na kilka miesięcy – wspomina rozmówca gazety.

Potem syn Mariusza Kamińskiego został zatrudniony w spółce „Srebrna”, pracował też w Brukseli dla grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS. Ostatecznie w lipcu 2018 r. został desygnowany do Banku Światowego.

NBP zapewnia gazetę, że Kacper Płażyński nie jest pracownikiem NBP. Jest nim jednak jego matka – była żona Mariusza Kamińskiego – Anna. Pełni tam funkcję dyrektora Departamentu Edukacji – przypomina „Fakt”, wytykając NBP, że przy okazji afery KNF wyszedł na jaw panujący w banku nepotyzm.

Afera KNF. Kaczyński i Morawiecki mają problem z Glapińskim. Możliwa dymisja prezesa NBP

  • Opozycja z Platformą na czele szukają dziury w całym. Najdrobniejszy pretekst wykorzystują, by się doczepić. Wszelkie zarzuty wobec zatrudnienia Kacpra Kamińskiego to fałszywy ślad. Ja uważam, że dobrze, że młodzi ludzie awansują na stanowiska w instytucjach międzynarodowych. Jest szansa, że będą utrwalać dobrą opinię o naszym kraju, nie mając jednocześnie żadnych kompromitujących uwikłań związanych na przykład z peerelowską przeszłością – mówi tymczasem „Super Expressowi” Zbigniew Kuźmiuk, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”, „Fakt”, „SE”

Grzebanie przy kolejnej noweli ustawy o SN


WP Wiadomości

OPRAC. VIOLETTA BARAN

10 min. temu

PiS zmienia ustawę o Sądzie Najwyższym. Do Sejmu trafiła kolejna nowelizacja

Do Sejmu trafił kolejny w tej kadencji projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Dotyczy on, jak wynika z opisu na stronie internetowej parlamentu, przepisów odnoszących się m.in. do przechodzenia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego.

PiS zmienia ustawę o Sądzie Najwyższym. Do Sejmu trafiła kolejna nowelizacja

(WP.PL)

Wkrótce więcej informacji.

Polub WP Wiadomości

%d blogerów lubi to: