Ingerencja ambasadorów w wewnętrzne sprawy Polski


Z KRAJU

Skandal!!! Kilkudziesięciu ambasadorów publicznie poparło postulaty gejów. Powinni być uznani za persona non grata

Z okazji Parady Równości w Warszawie, odbywającej się 9 czerwca 2018 kilkudziesięciu ambasadorów wyraziło w liście poparcie dla postulatów gejów w Polsce. Ten skandaliczny fakt ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski powinien doprowadzić do uznania wszystkich tych osób za persona non grata.

 

 

W swoim skandalicznym liście ingerujący w wewnętrzne sprawy Polski ambasadorowie stwierdzili, że „z okazji tegorocznej warszawskiej Parady Równości chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają środowisko gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych (LGBTI) oraz innych społeczności w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami. Chcemy także wyrazić uznanie dla podobnych starań podejmowanych w innych miastach Polski – w Częstochowie, Gdańsku, Łodzi, Katowicach, Koninie, Krakowie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu i Wrocławiu”.

Dodatkowo w swoim skandalicznym liście ambasadorowie stwierdzili, że uznają „przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans.

Aby to umożliwić, a w szczególności aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów. Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy środowisk LGBTI i innych społeczności w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI oraz innych osób stojących przed podobnymi wyzwaniami, a także zapobieganie dyskryminacji, w szczególności tej motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową. Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać”.

List będący skandaliczną ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski podpisali:

J.E. Shpresa Kureta, Ambasador Albanii

J.E. Patricia Beatriz Salas, Ambasador Argentyny

J.E. Paul Wojciechowski, Ambasador Australii

J.E. Werner Almhofer, Ambasador Austrii

J.E. Colette Taquet, Ambasador Belgii

Ivica Pranjic, Chargé d’Affaires, Ambasada Bośni i Hercegowiny

J.E. Alfredo Leoni, Ambasador Brazylii

J.E. Julio Bravo Yubini, Ambasador Chile

J.E. Petros Kestoras, Ambasador Cypru

Robert Markić, Chargé d’Affaires, Ambasada Czarnogóry

J.E. Ivan Jestřáb, Ambasador Czech

J.E. Ole Egberg Mikkelsen, Ambasador Danii

J.E. Harri Tiido, Ambasador Estonii

J.E. Hanna Lehtinen, Ambasador Finlandii

J.E. Pierre Lévy, Ambasador Francji

J.E. Evangelos Tsaoussis, Ambasador Grecji

J.E. Francisco Javier Sanabria, Ambasador Hiszpanii

J.E. Ron J.P.M. van Dartel, Ambasador Królestwa Niderlandów

J.E. Tsewang Namgyal, Ambasador Indii

J.E. Gerard Keown, Ambasador Irlandii

J.E. Martin Eyjólfsson, Ambasador Islandii

J.E. Anna Azari, Ambasador Izraela

Satoru Takahashi, Chargé d’Affaires, Ambasada Japonii

Jeremy Wallace, Chargé d’Affaires, Ambasada Kanady

J.E. Conrad Bruch, Ambasador Wielkiego Księstwa Luksemburga

J.E. Edgar Bondars, Ambasador Łotwy

J.E. Natasha Meli Daudey, Ambasador Malty

J.E. Alejandro Negrín, Ambasador Meksyku

J.E. Rolf Nikel, Ambasador Niemiec

J.E. Olav Myklebust, Ambasador Norwegii

J.E. Mary Thurston, Ambasador Nowej Zelandii

J.E. João Silva Leitão, Ambasador Portugalii

J.E. Simon Jabulani Ntombela, Ambasador Republiki Południowej Afryki

J.E. Dario Galassi, Ambasador San Marino

J.E. Nikola Zurovac, Ambasador Serbii

J.E. Robert Krmelj, Ambasador Słowenii

J.E. Paul Jones, Ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki

Chasper Sarott, Chargé d’Affaires, Ambasada Szwajcarii

J.E. Stefan Gullgren, Ambasador Szwecji

J.E. Tunç Üğdül, Ambasador Turcji

J.E. Andrii Deshchytsia, Ambasador Ukrainy

J.E. Pablo Scheiner, Ambasador Urugwaju

J.E. Jonathan Knott, Ambasador Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej J.E. Alessandro De Pedys, Ambasador Włoch

J.E. Luis Gomez Urdaneta, Ambasador Wenezuelii

J.E. Vu Dang Dzung, Ambasador Wietnamu

Yves Wantens, Przedstawiciel Generalny Rządu Flandrii

Laurence Capelle, Przedstawiciel Federacji Walonia-Bruksela

Marek Prawda, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce

Anna-Carin Öst, Przedstawiciel Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce

Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, Dyrektor Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie

Thomas E. Garrett, Sekretarz Generalny Wspólnoty Demokracji

Nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia dla skandalicznego zachowania ambasadorów wyrażających swoje poparcie dla promocji zachowań szkodliwych dla zdrowia.

Rodzimi neopoganie


DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.


 

DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.


Rodzima bzdura, czyli w co wierzą współcześni poganie?




Są widoczni w internecie, a swoją aktywność coraz śmielej przenoszą na rzeczywistość. Mówią, że reprezentują „prawdziwą polską tradycję”, jednak to, w co wierzą, nie było znane ludziom żyjącym tu przed tysiącem lat, zaś nauka widząc ich rzekomo rodzimą religię przeciera oczy ze zdumienia. Kim są polscy neopoganie i dlaczego rozwój ich ruchu jest tak niebezpieczny?

 

Mętna woda

Od początku lat 90. XX wieku w naszym kraju rośnie liczba osób oddających cześć słowiańskim bożkom. Zwolennicy tego typu praktyk twierdzą, że wracają do „korzeni”, a siebie samych określają – na wyrost – mianem „rodzimowierców”.

 

Ich środowisko nie stanowi monolitu. W Polsce zarejestrowano kilka związków wyznaniowych tego typu. Główne to Rodzimy Kościół Polski, Polski Kościół Słowiański i Rodzima Wiara. Liczne są jednak nie tylko zgrupowania słowiańskich neopogan, ale i ich interpretacje „doktrynalne”. Niektóre organizacje dzieli nawet tak podstawowa kwestia jak politeizm i monoteizm. Są jednak i środowiska bliskie panteizmowi czy wręcz ateizmowi.

 

Do pierwszej z wyżej wymienionych neopogańskich organizacji może zapisać się każdy, nawet ochrzczony katolik, gdyż wiara w bożki nie wymusza – zdaniem neopogan – negacji innych „bóstw”. Jest to jednak absurdalne, gdyż autentyczna wiara w Chrystusa wyklucza oddawanie czci bałwanom – dlatego też zainteresowanego członkostwem w takiej grupie katolika uznać należy za wyłącznie formalnego członka Kościoła katolickiego.

 

Skrajna „otwartość” „rodzimowierców” na synkretyzm pokazuje dobitnie, że neopogaństwo nie traktuje poważne człowieka autentycznie poszukującego wiary. Dodatkowo przedstawiane przez wyznaczającą „standardy” w ruchu neopogańskim Międzynarodową Federację Pogańską jako jedno z najważniejszych haseł sformułowanie: „Czyń swoją wolę, dopóki nikogo nie krzywdzisz” – brzmi jak „mądrość” z prozy Paulo Coelho, a nie wskazówka dla ludzi poszukujących transcendentnej Prawdy.

 

Czysta rasa dla Peruna

„Rodzimowierstwo” to jednak nie tylko tandetne hasełka, ale i konkretne zagrożenie dla społeczeństwa. Istnieje bowiem w środowiskach neopogańskich sentymentalne zamiłowanie do idyllicznie pojmowanej i wolnej od „obcych” Słowiańszczyzny, od czego krok do skrajnie nacjonalistycznego pojmowania rzeczywistość.

 

Taką ideę prezentował powstały z inicjatywy Jana Stachniuka w latach 30. XX wieku Ruch Nacjonalistów Polskich, wydający pismo „Zadruga”. Jego członkowie propagowali powrót do słowiańskich korzeni i etnicznej religii, bliższej – ich zdaniem – Polakom, niż pochodzące z innego kręgu kulturowego i „narzucane siłą” chrześcijaństwo.

 

Zadrużanie mieli też jasno sprecyzowane cele polityczne: umacnianie polskiej państwowości i „duchowe odnowienie narodu” przez powrót do „pradawnych korzeni” oraz antygermanizm. Ich działania cechował silny antyklerykalizm, a także – celowe lub nie – niedostrzeganie faktu, że polska państwowość i kultura rozpoczęły się wraz z przybyciem na nasze tereny przedstawicieli Kościoła katolickiego, pełniącego tu bowiem również funkcję „generatora cywilizacji”.

 

Współcześnie kontynuatorzy „dzieła” Stachniuka zrzeszeni są w Nacjonalistycznym Stowarzyszeniu Zadruga. Bardzo ważną kwestią dla tego środowiska jest zachowanie tzw. czystości rasy (sic!). Współcześni Zadrużanie twierdzą na przykład, że Słowianie powinni wiązać się tylko z ludźmi podobnego pochodzenia etnicznego.

 

„Twój partner winien reprezentować wartość genetyczną nie niższą niż ty. Przyjrzyj się dokładnie cechom jego charakteru, zapoznaj się z historią jego rodziny, jakich miał przodków. Wstąp w związek małżeński tylko z kobietą (mężczyzną) Twojej rasy, aby wasze dzieci mogły dziedziczyć po was czystość krwi i całą spuściznę kulturową waszego ludu” – czytamy na stronie NS Zadruga. W „Zbiorze Wymagań wobec Słowianina i Słowianki pragnących zachować czystość rasową” znajdziemy również selekcję rasową (wymierzoną nie tylko w czarnoskórych i żółtoskórych, ale i Żydów) oraz stopniowanie wartości genetycznej – z wykluczaniem osób chorych. Wszystko podlane aryjskim „sosem”. Już to kiedyś słyszeliśmy, czyż nie?

 

Słowianie razem. Razem z Moskwą

Zapatrzenie w fantastycznie rozumianą i oderwaną od historycznych faktów przeszłość wiąże się jeszcze z jednym zagrożeniem. Nienaukowe i zmitologizowane spojrzenie na dzieje Słowian w przeszłości najczęściej łączyło się z interesem rosyjskiego imperializmu. To bowiem na Kremlu miłośnicy słowiańskiej jedności (politycznej czy religijnej) widzieli ośrodek gotów wskrzesić „prastarą siłę”, której tak naprawdę nigdy nie było.

 

W wieku XIX – gdy spośród Słowian jedynie Rosjanie stanowili liczącą się siłę w światowej polityce – wielu narodowych liderów z Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej z nadzieją spoglądało na Petersburg. Głosy „rodzimowiercze” były jednak mniej istotne niż racje narodowowyzwoleńcze, zaś ówczesna administracja rosyjska stawiała raczej na ekspansję prawosławia – co zrodziło zresztą pogardę wobec katolickiej Polski: „Judasza Słowiańszczyzny”.

 

Narracja o słowiańskiej jedności przetrwała upadek caratu i wróciła po roku 1945, gdy pod butem Moskwy znalazły się prawie wszystkie narody wywodzące się z tej rodziny narodów (poza Jugosławią, która – nie bez bólu – wybrała własną drogę do socjalizmu). Społeczeństwa indoktrynowano wtedy propagandą o „złym”, a nawet „zgniłym” Zachodzie, którego przeciwieństwo stanowił rzekomo wolny od zgnilizny Wschód (czytaj: Rosja).

 

Ta słowianofilska i antyokcydentalna wizja świata wrosła na tyle w umysły Polaków, że do dzisiaj część społeczeństwa widzi upadek Zachodu, ale moralnego kryzysu na Wschodzie dostrzegać nie chce, lub widzi tylko to, co jest widzieć wygodnie. Dlatego też współcześni neopoganie, z nostalgią rozmyślający o wspaniałej przeszłości Słowiańszczyzny i podbojach dokonywanych przez mężnych wojów, z nadzieją zerkają na militarystyczną i surową Rosję Putina, najsilniejszy politycznie kraj z dominującą ludnością słowiańską.

 

Wielu współczesnych „rodzimowierców” widziałoby Polskę w sojuszu, a może nawet w jednym państwie z całą, wielką rodziną narodów słowiańskich. Oczywiście najlepiej wyznających „prastare” wierzenia i uznających dziejowe przewodnictwo Rosjan.

 

Rodzimi Germanie

Różnorodność „doktrynalna” neopogańskich środowisk dowodzi ich wątpliwego związku z faktycznymi wierzeniami przedchrześcijańskich Słowian. Dodatkowo „rodzimowiercy” bazują na szczątkowej wiedzy historycznej i archeologicznej, a to, co wiemy o średniowiecznych dziejach ziem Polskich, odczytują w oparciu o interpretacyjny szał autorów wątpliwej jakości publikacji.

 

W naukowych opracowaniach dotyczących działalności neopogan na ziemiach polskich określenie „rodzimowiercy” występuje w odniesieniu do wyznawców „konkretnego systemu religii etnicznych – opartych na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, występujących w obrębie danej grupy kulturowej, odwołujących się zazwyczaj do tradycji przedchrześcijańskich”. Jednak związek współczesnych słowiańskich neopogan z wierzeniami historycznej społeczności lokalnej – czyli z „rodzimością” – jest bardzo słaby. Historycy bowiem zgodnie zauważają, że o duchowości wczesnośredniowiecznych Słowian wiemy bardzo niewiele, a jeśli coś już do nas dotarło, to głównie z innych rejonów Słowiańszczyzny. Współcześni twórcy pogańskiej „doktryny” opierać się więc muszą na innych, mocno wątpliwych źródłach.

 

Pierwszym z nich jest folklor, rozwijający się przez ostatni tysiąc lat w warunkach ochrzczonej Polski. „Rodzimowiercy” ustalając w ten sposób swoje quasireligijne „prawdy” korzystają więc tak naprawdę z kultury ludowej narodu chrześcijańskiego – kultury, w której to, co możemy na wyrost uznać za pogańskie, jest niszowe, a często pozbawione takiej treści.

 

Wobec braku szczegółowej wiedzy dotyczącej religijności Słowian polscy neopoganie zerkają na lepiej zachowane i opisane w średniowieczu wierzenia germańskie (np. nordyckie), celtyckie i bałtyjskie (np. pruskie), co powoduje jednak, że mówienie o „rodzimowiercach” jest tak naprawdę nadużyciem.

 

Inna sprawa, że dla Polaków od kilkuset lat rodzimą wiarą jest wyłącznie rzymski katolicyzm. To bowiem w tej wierze wychowywały się pokolenia naszych rodziców, dziadków, pradziadków i ich przodkowie. To do kościoła zanosili i – ku niezadowoleniu pogańskich rekonstrukcjonistów – wciąż zanoszą Polacy swoje nowonarodzone dzieci, to w kościele zawierają małżeństwa i w kościele odbywa się ostatnie pożegnanie zmarłego. W kościele, a nie w chramach, które przez wieki zwyczajnie nie istniały.

 

Grzeszne zabawy

Pogańskie świątynie nie istniały w Polsce przez stulecia – i bardzo dobrze! Neopogaństwo to bowiem nie tylko atak na polską tradycję czy ryzyko wzniecenia neonazistowskich nastrojów, ale przede wszystkim zagrożenie natury duchowej.

 

W czasie, gdy zaczynają rodzić się w Polsce inicjatywy zmierzające do budowania „słowiańskich” chramów, trzeba powiedzieć wprost, że zabawa w „rodzimowierstwo” to ciężki grzech. Jest bowiem Jeden Bóg i tylko On zasługuje na kult.

 

Z kolei pseudosłowiańskie – a tak naprawdę ocierające się o ruch New Age, którego geneza sięga kontrkultury lat 60. XX wieku – czczenie fałszywych bożków i uczestniczenie w poświęconych im ceremoniach to okultyzm ocierający się o satanizm. Mówimy więc o zjawiskach groźnych dla zdrowia psychicznego i – co ważniejsze – życia wiecznego.

 

 

Piotr Relich, Michał Wałach

 

 


DATA: 2018-05-23 09:08
AUTOR: PIOTR RELICH, MICHAŁ WAŁACH

Read more: http://www.pch24.pl/rodzima-bzdura–czyli-w-co-wierza-wspolczesni-poganie-,60447,i.html#ixzz5GL4gTdxd

Zginął w rezultacie dziwnych zachowań odpowiedzialnych służb naszych sojuszników strategicznych


Rosja reaguje na budowę tarczy antyrakietowej w Redzikowie


 

  
ŚRODA, CZERWIEC 20, 2018

Minister obrony Rosji: „Tarcza w Polsce narusza stabilność. Wzmacniamy swoje możliwości bojowe”

Siergiej Szojgu i Władimir Putin. Foto: PAP/EPA
Siergiej Szojgu i Władimir Putin. Foto: PAP/EPA

Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu oświadczył w środę, że elementy systemu obrony przeciwrakietowej już rozmieszczone przez Stany Zjednoczone w Rumunii i planowane w Polsce naruszają stabilność na kontynencie europejskim.

Elementy „systemu obrony przeciwrakietowej USA, rozlokowane w 2016 roku w Rumunii i planowane usytuowanie analogicznych obiektów w Polsce naruszają stabilność w regionie” – powiedział Szojgu. Minister wypowiadał się podczas posiedzenia kolegium resortu obrony, zorganizowanym w Sewastopolu, na anektowanym przez Rosję Krymie.

Szojgu oświadczył także, że Rosja „nie wzmacnia składu armii” na linii, gdzie graniczy ona z krajami NATO, w tym z państwami bałtyckimi. Oznajmił, że siły zbrojne Rosji wzmacniają swoje możliwości bojowe dzięki intensywniejszym szkoleniom i wprowadzaniu nowych rodzajów broni i sprzętu.

Amerykańska tarcza antyrakietowa w rumuńskim Deveselu stała się oficjalnie operacyjna w maju 2016 roku. W Polsce budowa instalacji obrony przeciwrakietowej w Redzikowie jest przesunięta o kilkanaście miesięcy; strona amerykańska sygnalizowała opóźnienia techniczne.

Przedstawiciele USA, NATO, Polski i Rumunii wielokrotnie deklarowali, że europejska część amerykańskiej tarczy antyrakietowej nie jest wymierzona w Rosję, a jej celem jest ochrona przed potencjalnym zagrożeniem pociskami rakietowymi z Bliskiego Wschodu, w tym z Iranu.

Rosja natomiast uważa, że wyrzutnie w Rumunii i w Polsce to naruszenie układu INF (o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu), ponieważ mogą one służyć również do wystrzeliwania pocisków manewrujących średniego zasięgu.

%d blogerów lubi to: