Zmarł Janusz Głowacki


Zmarł Janusz Głowacki

7 minut temu

Janusz Głowacki nie żyjeFoto: Andrzej Rybczyński / PAP
Janusz Głowacki nie żyje
W wieku 78 lat zmarł Janusz Głowacki – dramaturg, prozaik, felietonista i autor scenariuszy filmowych. Laureat prestiżowych nagród literackich, m.in. American Theatre Critics Association Award.
  • Janusz Głowacki zmarł niespełna miesiąc przed 79. urodzinami
  • Był autorem m.in. scenariusza do kultowego filmu „Rejs” i wybitnym pisarzem
  • O jego śmierci poinformowała żona

„W dniu 19 sierpnia 2017 roku w wieku 78 lat odszedł mój najukochańszy mąż Janusz Głowacki” – przekazała PAP Olena Leonenko-Głowacka. Informacje o dacie i miejscu pogrzebu zostaną podana w późniejszym terminie.

Głowacki urodził się 13 września 1938 roku w Poznaniu. Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim, ale przeniósł się na wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Wyrzucony za „brak zdolności i cynizm”, jak to oceniał po latach w autobiograficznej książce „Z głowy”, wrócił na UW i w 1961 r. ukończył filologię polską.

Janusz Głowacki, zwany popularnie „Głową”, zaczynał jako prozaik, przez wiele lat uprawiał felietonistykę, pisywał scenariusze filmowe. Choć w każdej z tych dyscyplin osiągnął sukcesy, prawdziwą sławę i międzynarodowe laury zdobył jako dramaturg.

Swój pierwszy tekst prozatorski opublikował w 1960 r. w „Almanachu Młodych”. Cztery lata później znalazł się w zespole redakcyjnym warszawskiego tygodnika „Kultura”, gdzie ukazywały się jego felietony i opowiadania. Był współscenarzystą kultowego filmu „Rejs”.

W grudniu 1981 roku wyjechał do Anglii na premierę swojej sztuki „Kopciuch”. Tam zastał go stan wojenny. Wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie powstały jego dramaty, m.in. „Polowanie na karaluchy”, „Antygona w Nowym Jorku” i „Czwarta siostra”.

Autor takich tomów prozy jak: „Ostatni cieć” (2001), „Z głowy” (2004), „Jak być kochanym” (2005), „Good night Dżerzi” (2010) i „Przyszłem czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy” (2013).

Janusz Głowacki – laureat wielu nagród

Głowacki wypracował sobie własną stylistykę felietonu i własną, przewrotną strategię walki z cenzurą. Pisząc o „Ulissesie”, zestawił książkę Joyce’a z trzeciorzędną powieścią pornograficzną „Głupia sprawa” Stanisława Dobrowolskiego, sławiąc zalety tej ostatniej, a krytykując dzieło Irlandczyka.

Szekspirowi Głowacki zarzucał pesymizm, czarnowidztwo i niedostrzeganie osiągnięć, chwalił natomiast Attylę za „zdrowy stosunek do zdegenerowanej sztuki rzymskiej”. – Cenzura była skołowana. Część czytelników też – wspominał pisarz, który określał narratora tych felietonów jako „osobę cokolwiek ograniczoną umysłowo, ale zaangażowaną po właściwej stronie”.

W opowiadaniach Głowacki opisywał świat ówczesnych elit, artystyczny półświatek, bywalców literackich kawiarni. Materiał literacki zbierał, imprezując m.in. w sławnym SPATiF-ie, Hybrydach i pobliskim barze Przechodnim, pijał z Hłaską, Andrzejewskim i Himilsbachem. W latach 60. i 70. Głowacki stał się postacią popularną i powszechnie rozpoznawalną, bohaterem licznych anegdot towarzyskich.

Głowacki był laureatem prestiżowych nagród literackich, m.in. American Theatre Critics Association Award, John. S. Guggenheim Award, Hollywood Drama-Logue Critics Award i National Endowment for the Arts. W 2005 otrzymał Nagrodę Ministra Kultury w dziedzinie literatury, a w 2011 r. został laureatem Nagrody Literackiej m.st. Warszawy – otrzymał nagrodę główną w kategorii „Warszawski twórca”.

W 2014 r. z rąk ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego odebrał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pracy twórczej i działalności artystycznej, za osiągnięcia w promowaniu polskiej kultury.

Zaorski: jego talentami można by obdzielić kilkanaście osób

– Miał postawę ironisty-sceptyka, nie dawał się złapać na lep byle jakiej emocji – mówi o zmarłym scenarzysta i reżyser Janusz Zaorski. – Był człowiekiem bardzo inteligentnym, czasem złośliwym, ale potrafił ująć w lapidarnej formie cechę zjawiska czy osoby. To rzadka umiejętność. Potrafił jak lekarz precyzyjnie diagnozować, to widać we wszystkich jego dziełach – podkreśla. – Jego talentami można by obdzielić kilkanaście osób. Będzie mi go bardzo brakować – powiedział reżyser i przyjaciel Głowackiego Janusz Zaorski na antenie TVN24.

– To nie tylko wielki dramaturg, któremu udało się przełamać polską drugorzędność i wyjść na scenę amerykańską, ale też człowiek, który towarzyszył wielkim zmianom w tym kraju, komentował je z ironią, ale i optymizmem – wspominał Jan Englert, aktor i reżyser teatralny. – To jeden z ostatnich komentatorów, który posługiwał się formą gombrowiczowską. Krytykował, bódł, ale to zawsze było inteligentne – powiedział. – Dodatkowo był bardzo dobrym kolegą. Był czujny, ironiczny, ale w taki ciepły sposób – mówił o Głowackim Jan Englert.

(pm)

%d blogerów lubi to: