Ostatnim rzutem na taśmę Komorowski awansuje swojaków


 

Bronisław Komorowski: Generalskie nominacje „last minute”

1 godz. 3 minuty temu

Tuż przed opuszczeniem urzędu prezydent Bronisław Komorowski awansuje 18 oficerów Sił Zbrojnych RP na generałów i admirałów.

Bronisław Komorowski /Leszek Szymański /PAP
Bronisław Komorowski
/Leszek Szymański /PAP

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało, że 1 sierpnia prezydent, na wniosek ministra Tomasza Siemoniaka, nada ośmiu oficerom Sił Zbrojnych RP pierwszy stopień generalski, a dziesięciu awansuje na kolejne stopnie generalskie oraz admiralski. Stanie się to na pięć dni przed zaprzysiężeniem Andrzeja Dudy.

Jak podaje BBN w oficjalnym komunikacie, na stopień generała broni mianowani zostaną: gen. dyw. Andrzej Fałkowski – Polski Przedstawiciel Wojskowy przy Komitetach Wojskowych NATO i Unii Europejskiej w Brukseli, gen. dyw. Mirosław Różański – Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych i gen. dyw. Anatol Jerzy Wojtan – I Zastępca Szefa Sztabu Generalnego WP.

Nastopieńgeneraładywizjimianowanizostaną: gen.bryg.WiesławJerzyGrudziński -DowódcaGarnizonuWarszawa, gen.bryg.ZygmuntAndrzejMierczyk -Rektor-KomendantWojskowejAkademiiTechnicznej, gen.bryg.CezaryJakubPodlasiński -DowódcaCentrumOperacjiLądowych -DowódcaKomponentuLądowego, gen.bryg.Michał EdwardSikora -InspektorRodzajówWojsk,DowództwoGeneralneRodzajówSiłZbrojnych, gen.bryg.GrzegorzStanisławSodolski -DyrektorDepartamentuBudżetowego i gen.bryg.WłodzimierzCzesławUsarek -DowódcaCentrumOperacjiPowietrznych -DowódcaKomponentuPowietrznego.Na stopień wiceadmirała mianowany zostanie kontradmirał Marian Jan Ambroziak – Inspektor Marynarki Wojennej, Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Na stopień generała brygady mianowani zostaną: płk Stanisław Czosnek – Dowódca 1. Brygady Pancernej, płk Adam Duda – Szef Inspektoratu Uzbrojenia, płk Dariusz Andrzej Górniak – Dowódca 12. Brygady Zmechanizowanej, płk Maciej Władysław Jabłoński – Dowódca 10. Brygady Kawalerii Pancernej, płk Stanisław Kaczyński – Dowódca 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, płk Mariusz Ryszard Wiatr – Rektor-Komendant Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych, płk Piotr Marek Żurawski – Zastępca Szefa Sztabu ds. Planowania w Dowództwie Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód, a także ppor. Józef Jan Guzdek – Biskup Polowy Wojska Polskiego.

Kwestia tegorocznych awansów generalskich w Siłach Zbrojnych RP była m.in. przedmiotem rozmów prezydenta Bronisława Komorowskiego z prezydentem elektem Andrzejem Dudą podczas ich spotkania 22 czerwca br. – zapewnia Kancelaria Prezydenta.

PAP/INTERIA.PL

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-bronislaw-komorowski-generalskie-nominacje-last-minute,nId,1858444#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Ukraina: Rusini chcą autonomii


Ukraina: Rusini chcą autonomii

Posted by Marucha w dniu 2015-05-26 (wtorek)

22 maja w Kijowie demonstrowali Rusini zrzeszeni w organizacji „Zakarpatia”. Domagają się od ukraińskich władz uznania wyników referendum w sprawie autonomii Zakarpacia z 1991 r.

Organizacja wystosowała apel do Petra Poroszenki. Jej przedstawiciele nie doczekali się jednak żadnej odpowiedzi.

Rusini skarżyli się w Kijowie, że choć są najstarszymi, rdzennymi mieszkańcami Zakarpacia (wywodzą swe pochodzenie od starosłowiańskiego plemienia Białych Chorwatów), władze nie uznały nawet ich odrębności narodowej i traktują ich jako Ukraińców, wbrew stanowisku ONZ, która zaleca uznanie ich za osobną narodowość.

Przedstawiciel ruchu Andriej Jurik wyjaśnia, że chce on współpracować z władzami państwowymi, ale domaga się dla Zakarpacia „statusu specjalnego”, takiego, jaki Kijów zobowiązał się w porozumieniach mińskich nadać Donbasowi. Jurik przypomniał, iż ludność Zakarpacia już wypowiadała się w tej sprawie. W 1991 r. oddolnie zorganizowano w obwodzie zakarpackim referendum, w którym 78% głosujących opowiedziało się za jego autonomią.

(Na podstawie kresy.pl opracował A.D.)
http://xportal.pl

Za Noworosją – Donbasem i Ługańskiem – w razie czego ujmie się Rosja. Kto ujmie się za naszymi braćmi, Rusinami Zakarpackimi? Ich naturalny sprzymierzeniec, Polska?
Polska jest zbyt zajęta penetrowaniem jelita grubego Żydom, Niemcom, Amerykanom czy banderowcom, aby zwrócić oczy w tę stronę. Ilu Polaków wie, co to jest i gdzie leży Ruś Zakarpacka?
Admin

Solidarny burdel na Narodowym


WP.PL

Stadion Narodowy wciąż jest niedokończony

WP.PL/Puls Biznesu | aktualizacja 2013-05-10 (07:59)

 

 
Stadion Narodowy wciąż jest niedokończony

(fot. newspix.pl / Aleksander Majdański)

Ku zaskoczeniu wszystkich Narodowe CentrumSportu chce wycofać się z odbioru Stadionu Narodowego. Kiedy przyszło do płacenia robi dziwne uniki. Przedsiębiorcy zapowiedzieli oddanie sprawy do sądu.

– Nagle okazuje się, ze Stadion Narodowy, na którym niedawno wystąpiła Madonna, jest niedokończony – mówi w rozmowie z „Pulsem Biznesu” rozgoryczony Zbigniew Winkiel, prezes Agatu, jednej z firm, która czeka na pieniądze.

O co chodzi? 7 maja Narodowe Centrum Sportu wydało oświadczenie, w którym uchyla się od skutków prawnych złożonego pod wpływem błędu oświadczenia o odbiorze końcowym robót wykonanych przez konsorcjum trzech firm. Pozwala to na niezapłacenie przedsiębiorcom budującym stadion

Prezes spółki NCS Rozliczenia Michał Prymas, tłumaczy, że prawna instytucja błędu pozwala wycofać się z decyzji, jeśli po jej podjęciu „zajdą istotne okoliczności”. Jednocześnie nie chce ujawnić, jakie to miałyby być okoliczności, ponieważ konsorcjum chce szukać sprawiedliwości w sądzie. – W przypadku, gdy istnieją wątpliwości co do zasadnościwydatkowania 

pieniędzy publicznych, firmie przysługuje prawo do wystąpienia do sądu – twierdzi Michał Prymas. 

Konsorcjum EQA – Elektrobudowy, Qumaka-Sekomu i Agatu – podpisało umowę w myśl, której 90 proc. z należnych im 134 mln zł mieli otrzymać w trakcie budowy, a 10 proc. po odbiorze. To rodzaj zabezpieczenia, bowiem pieniądze te znajdą się u wykonawców dopiero, gdy wszystkie prace zostaną wykonane i wygasną gwarancja i rękojmia. Z powodu upadku generalnego wykonawcy PBG i Hydrobudowy płacenie podwykonawcom wzięło na siebie NCS. Owe 10 proc. miało zostać rozstrzygnięte za pomocą porozumień sądowych. Do tej pory do spółek trafiło 6,5 mln zł.

Podwykonawcy nie tylko są zaskoczeni nagłym oświadczeniem NCS, ale i wściekli. Zapowiadają, że będą dochodzić swoich praw w sądzie. Wszystko wskazuje na to, że zażądają znacznie więcej niż należne im 14 mln zł. 

– Nie jest to pierwszy przypadek w Polsce, kiedy urzędnik działa na szkodę państwa. Idziemy do sądu i będziemy chcieli odzyskać nasze pieniądze wraz z odsetkami – zapowiedział w w „Pulsie Biznesu” Paweł Jaguś, prezes Qumaka.

Do tej pory konsorcjum postępowało bardzo ugodowo wobec NCS. Odpuszczali odsetki, za darmo wykonywali prace konserwacyjne i gwarancyjne. Teraz zamierzają domagać się wszystkich należnych im pieniędzy. – Jako podatnika boli mnie, że Skarb Państwa zapłaci za te prace wielokrotnie więcej, niż gdybyśmy się dogadali poza sądem – konkluduje w „Pulsie Biznesu” prezes Elektrobudowy, Jacek Faltynowicz.

Polski zakonnik rzucił się i zgwałcił amerykańską wieloródkę.Czy jest to przemoc czy gest braterskiej miłości?


WP.PL
 
 

Polski zakonnik oskarżony o gwałt w USA

RMF FM | aktualizacja 2013-05-10 (22:44)

 
udostępnij

10
 

fot. czestochowa.euAmerykańska Częstochowa

opinie

AAAdrukuj

Polski zakonnik z amerykańskiej Częstochowy niedaleko Nowego Jorku jest oskarżany o gwałt. Matka dziewięciorga dzieci twierdzi, że została wykorzystana seksualnie przez duchownego – podaje RMF FM powołując się na gazetę „Philadelphia Inquirer”, a także kilka innych amerykańskich portali. 

Do zdarzenia miało dojść w 2012 roku. Sprawa nie jest jasna, bowiem zdaniem prokuratury, nie ma podstaw do oskarżenia. Mimo to prawnik rodziny pozwał całą Archidiecezję Filadelfii – informuje „Daily Mail”. 

Jak twierdzi Marci Hamilton, doszło do skandalicznego zachowania – mianowicie Ojcowie Paulini wiedząc o podejrzeniach wobec Marka Ł. nakazali księdzu powrót z USA na Jasną Górę. Pod koniec styczniazakonnik otrzymał nakaz natychmiastowego powrotu do Polski. 

W Doylestown w Pensylwanii niedaleko Nowego Jorku znajduje się sanktuarium Paulinów i polski dom rekolekcyjny. 

(jpo)

Posłowie klną jak szewcy. Może zamienić polityków wozakami?


WP.PL
 
 

Kopacz skieruje wniosek do komisji etyki dot. przeklinającego posła

Logo dostawcy PAP | dodane 2013-05-10 (21:10)

 
udostępnij

6
 

fot. PAP / Tomasz GzellEwa Kopacz

opinie

AAAdrukuj

Marszałek sejmu Ewa Kopacz zapowiedziała skierowanie wniosku do komisji etyki o ukaranie posła, który używał nieparlamentarnego języka na posiedzeniu sejmowej komisji. Dodała też, że będzie walczyć o wprowadzenie kar pieniężnych za niewłaściwe zachowanie. 

– Skieruję sprawę do komisji etyki, bo tylko taki instrument mam w tej chwili w ręku – powiedziała Kopacz w TVN24, odpowiadając na pytanie, co zrobi w reakcji na wulgarne słowa jednego z posłów podczas piątkowego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury. Nagranie z posiedzenia komisji zaprezentowano w piątek wieczorem w TVN24. 

Marszałek sejmu pytana, czy rozpoznaje tego posła, odparła, że tak. 

 Od lat się z tym nie godzę, mimo że to obserwuję – powiedziała Kopacz, komentując zachowanie posła. – W tej sprawie można tylko i wyłącznie skierować sprawę do komisji etyki – dodała. 

Podkreśliła, że Regulamin Sejmu daje możliwość karania posłów naganą albo upomnieniem. Podkreśliła, że sama jest zwolenniczką wprowadzenie kar finansowych. – Kiedy wystąpiłam o to, by można było ukarać posłów za nieetyczne zachowania karą pieniężną jest sprzeciw – zaznaczyła. 

Kopacz zapowiedziała, że będzie walczyć o wprowadzenie takiej zmiany do Regulaminu Sejmu.

(bart)

 
 

Skandal w Policji. Poleciały tęgie głowy


WP.PL
 
 

Skandal w Komendzie Głównej Policji. Posypały się głowy

Logo dostawcy PAP, RMF FM | dodane (03:45)

 
 
 

fot. WP.PL / Paweł Kozioł

opinie

AAAdrukuj

Dwaj policjanci startujący w konkursie na komendanta wojewódzkiego policji zaprezentowali identyczne prace – informuje „Gazeta Polska Codziennie”. 

Jednym z warunków przystąpienia do konkursu jest przedstawienie przez kandydatów planów pracy na stanowisku komendanta. Dwóch z sześciu kandydatów na to stanowisko miało identyczne prace. 

Ich autorzy, zastępca dyrektora służby kryminalnej Komendy Głównej Policji Leszek Kardaszyński i Zbigniew Mielnik, zostali zwolnieni ze służby. 

Podczas piątkowej konferencji prasowej szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz przyznał, że nie wiedział o całej sprawie aż do czwartkowego posiedzenia. Jednocześnie zapewnił, że postępowanie wyjaśniające w tej sprawie jest już w toku. 

Rzecznik komendanta głównego Mariusz Sokołowski powiedział RMF FM, że postępowanie wyjaśniające, kto popełnił plagiat trwa od 12 kwietnia.

(jpo)

USA nie potrafią się wstrzelić bronią HAARP w irański ośrodek atomowy


 

Silne trzęsienie ziemi w południowym Iranie

37 minut temuPAP

Silne trzęsienie ziemi o sile 6,2 stopni w skali Richtera wystąpiło w sobotę rano w południowym Iranie – poinformowało amerykańskie centrum geofizyczne USGS. Nie ma doniesień o szkodach lub ofiarach.

Skutki poprzedniego trzęsienia ziemi w Iranie, fot. AFP

Skutki poprzedniego trzęsienia ziemi w Iranie, fot. AFP

Według instytutu istnieje jednak 35-proc. ryzyko, że są ofiary śmiertelne.

Centrum wstrząsów znajdowało się 85 kilometrów na południowy wschód od miasta Minab, na głębokości około 36 kilometrów pod powierzchnią ziemi.

Doszło także do słabszych wstrząsów wtórnych o sile 4,6 st. i 5,3 st.

Iran położony jest w rejonie aktywnym sejsmicznie i dość często tam dochodzi do niszczycielskich trzęsień ziemi. W ubiegłym miesiącu na południowym wschodzie kraju wstrząsy o sile 7,8 st. zabiły jedną osobę w Iranie i 40 w sąsiadującym z nim Pakistanie.

W 2003 roku trzęsienie ziemi zdewastowało historyczne miasto Bam; śmierć poniosło wtedy około 30 tys. ludzi, drugie tyle zostało rannych.

W sierpniu 2012 roku dwa silne wstrząsy w okolicach miasta Tebriz (na północnym zachodzie) spowodowały śmierć 306 osób.

(GK)

Lekarze walczą z fiskusem o szmal zasłaniając się interesem pacjenta


 

„Dziennik Polski”: Paragony zdradzą tajemnicę lekarską

50 minut temuPAP

Ministerstwo Finansów chce, by lekarze na dokumentach fiskalnych szczegółowo rozpisywali wykonane usługi medyczne. Ci jednak twierdzą, że to sprzeczne z ustawą o zawodzie lekarza – czytamy w „Dzienniku Polskim”.

Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

Dotąd na wydawanych pacjentom paragonach medycy wpisywali „usługamedyczna”, „usługa internistyczna” itp. Teraz ma być inaczej. W wydanym 14 marca rozporządzeniu (wejdzie w życie w październiku) Ministerstwo Finansów podkreśla, że paragon fiskalny ma być skonstruowany tak, by „umożliwiał jednoznaczną identyfikację udzielonej usługi bądź sprzedanego towaru”. Jak wyjaśnia resort, nowe prawo da fiskusowi skuteczniejsze narzędzie do prawidłowej weryfikacji rozliczenia podatku, a konsumentowi możliwość kontroli dokonywanych zakupów.

– Fiskus nie ma prawa dowiedzieć się z paragonu, na co choruje pacjent. Ujawnienie przez nas tej informacji jest sprzeczne z ustawą o zawodzie lekarza, która zobowiązuje nas do dochowania tajemnicy – powiedział gazecie prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Maciej Hamankiewicz.

 
 

(GK)

Zamiast Marynarki Wojennej mamy Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy


Start
 
konflikty.wp.pl
 
 
następne

1 / 5

Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy już w pełni wyposażony

dodane (15:31) | 248 opinii
 
udostępnij

12
 
(fot. Marynarka Wojenna RP/mw.mil.pl / P. Wojtas)następne

Polska marynarka może zagrozić okrętom Rosji – zdjęcia

Zakończyło się przyjęcie techniczne zasadniczego sprzętu Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego – pierwszej takiej jednostki w historii polskich sił zbrojnych. Teraz przyszedł czas na zgrywanie bojowe dywizjonu, które będzie prowadzone między innymi na poligonach – informuje na swojej stronie internetowej Marynarka Wojenna RP. 

Uzbrojeniem jednostki są rakiety najnowszej generacji norweskiej produkcji typu NSM (Naval Strike Missile), mogące zwalczać zarówno nawodne cele morskie, jak i lądowe. Jest to jeden z najnowocześniejszych tego typu systemów na świecie. Do służby w norweskiej marynarce wszedł dopiero w ubiegłym roku. 

Pociski te mogą razić cele w promieniu nawet 200 kilometrów. Jak pisała „Rzeczpospolita”, rakiety umieszczone na mobilnych platformach będą mogły być ustawiane w różnych miejscach wybrzeża. Według ekspertów bateria ustawiona na Półwyspie Helskim będzie mogła skutecznie blokować wyjście okrętów z portów w obwodzie kaliningradzkim. Co więcej, rakiety mogą być wystrzeliwane także z samolotów i okrętów. 

(mw.mil.pl, WP.PL/tbe)

Tupolew rozsypywał się w czasie podejścia do lądowania


 

Zespół smoleński: był „cały szereg wybuchów”

27 minut temuPAP

Ekspert parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej dr Grzegorz Szuladziński uważa, że katastrofę spowodował „cały szereg wybuchów”. Uznał tak na podstawie zdjęć pokazujących rozmieszczenie szczątków samolotu TU 154M. Według szefa zespołu Antoniego Macierewicza (PiS) nowy materiał dowodowy pochodzi „spoza Polski”.

Wrak Tu-154, fot. AFP

Wrak Tu-154, fot. AFP

– Otrzymaliśmy spoza Polski, rosyjski materiał dokumentacyjny prokuratorów rosyjskich opatrzony wszystkimi możliwymi potwierdzeniami i pieczęciami, który opisuje miejsce zdarzenia w dniu 10 i 11 kwietnia (2010 r.) – powiedział Macierewicz posiedzeniu zespołu.

Jak podkreślił materiał przedstawia opis tzw. sektora 13. leżącego między miejscem, w którym samolot uderzył w ziemię, a szosą. – To jest ten obszar, gdzie samolot był jeszcze w powietrzu – dodał.

REKLAMA

Prof. Marek Dąbrowski zaznaczył, że materiał pokazuje „przemilczane w oficjalnych raportach” szczątki samolotu znajdujące się w strefie, w której samolot był jeszcze nad ziemią.

Z kolei według Szuladzińskiego materiał wskazuje, że z samolotu na ziemię „w ostatnich sekundach lotu spadał grad szczątków”. – Samoloty nie mają w zwyczaju się rozpadać w powietrzu, chyba że na pokładzie samolotu zachodzą wybuchy – przekonywał.

Zdaniem eksperta wygląda na to, że nie doszło tylko do jednego wybuchu na skrzydle, jak twierdził wcześniej. – Wygląda coraz bardziej, że był to szereg wybuchów, w rezultacie których te szczątki zaczęły spadać na ziemię – ocenił Szuladziński.

– Pierwszy wybuch musiał być całym szeregiem drobnych wybuchów – dodał.

Również zdaniem dr Wacława Berczyńskiego nie da się wytłumaczyć rozpadu samolotu inaczej niż tym, że ogromne ciśnienie „oderwało skrzydło od poszycia i zniszczyło całą strukturę”.

Jak zaznaczył identyfikację znalezionych części samolotu ułatwiłyby rysunki techniczne Tu-154, bez których nie da się przeprowadzić dokładnej analizy technicznej. Jego zdaniem plany techniczne nie powinny być objęte tajemnicą, bo Tu-154 „jest wycofany z eksploatacji”.

Macierewicz zapowiedział, że zwróci się do premiera Donalda Tuska o udostępnienie zespołowi smoleńskiemu rysunków technicznych Tu-154.

(PG)

Rotacyjne samoloty amerykańskie w Polsce poprawiają samopoczucie właścicieli obcego kapitału w Polsce


 

Amerykańscy lotnicy na kolejnych ćwiczeniach w Polsce

54 minuty temuPAP

Po raz drugi na dwutygodniowe ćwiczenia do Polski przybywa pododdział Sił Powietrznych USA. Tym razem prawie 150 lotników i 6 samolotów F-16 będzie przebywać w Łasku – poinformował rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych ppłk Artur Goławski.

Fot. AFP

Fot. AFP

– Techników i sprzęt przywiozły wczoraj ciężkie transportowce C-17. Lądowanie myśliwców jest planowane na sobotę wieczorem – powiedział rzecznik 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku kpt. Marek Kwiatek. Początkowo przylot amerykańskich F-16 przewidywano na piątek, plany zmieniono ze względu na prognozy pogody.

Amerykanie ze 176. eskadry lotnictwa taktycznego z USAF Air National Guard z bazy Truax w Madison (stan Wisconsin) będą przebywać w Łasku do 26 maja.

 

– Zamierzamy zgrywać załogi oraz personel naziemny w działaniach koalicyjnych. Z Amerykanami trenować będą piloci naszych F-16 z baz w Łasku i Krzesinach oraz piloci Su-22 z 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego ze Świdwina i MiG-29 z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Mińska Mazowieckiego – powiedział o celu ćwiczeń dowódca sił Powietrznych gen. broni pilot Lech Majewski.

– Wspólne zajęcia przysłużą się podnoszeniu ich umiejętności teoretycznych, praktycznych i językowych – dodał generał. Podkreślił, że wykonywanie intensywnych lotów nad Polską przez sojuszników to również okazja do doskonalenia umiejętności żołnierzy zajmujących się dowodzeniem i planowaniem misji lotniczych, meteorologów, nawigatorów i logistyków.

– Wnioski zdobyte dzięki codziennej współpracy z Amerykanami wykorzystamy w przygotowaniu naszych pododdziałów lotniczych do zadań wynikających z zobowiązań Polski wobec NATO – powiedział Majewski.

Rotacyjne stacjonowanie w Polsce komponentu lotniczego Sił Powietrznych USA jest wypełnieniem postanowień polsko-amerykańskiego porozumienia międzyrządowego z 2011 roku. Przewiduje ono, że rotacyjny pododdział będzie przebywał się w Polsce raz na kwartał (w bazach w Łasku lub w Powidzu), na okres od dwóch tygodni do miesiąca. Może liczyć do 250 żołnierzy wraz z samolotami F-16 lub C-130.

Liczba samolotów różni się dla każdej rotacji, maksymalnie przybyć może kilkanaście F-16 i kilka samolotów transportowych. Przebywająca rotacyjnie grupa rozwija własne polowe stanowiska pracy i kwateruje poza bazą. W trakcie pobytu w Polsce komponent USAF korzysta z tutejszych poligonów. Koszt wykorzystania infrastruktury i urządzeń technicznych baz oraz zakwaterowania i żywienia amerykańskich żołnierzy pokrywa budżet Sił Powietrznych USA.

Pierwszy rotacyjny pododdział lotniczy – samoloty transportowe C-130J Hercules wraz z pilotami i technikami – gościł w Polsce w lutym br. Wtedy gospodarzem rotacji była 33. Baza Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Wcześniej, w listopadzie ub. r., do Powidza przybył kilkunastoosobowy pododdział naziemny, przygotowujący ćwiczebne pobyty amerykańskich pilotów.

17 maja polskich i amerykańskich lotników mają odwiedzić ambasador Stanów Zjednoczonych w PolsceStephen Mull i gen Majewski.

(PG)

Popisowy bój o sądy rejonowe


 

Sejm odrzucił reformę dot. sądów rejonowych. Reakcja PO

dzisiaj, 15:50PAP

Andrzej Halicki (PO) powiedział, że Platforma będzie chciała poprawić w Senacie ustawę przywracającą 79 sądów rejonowych, zniesionych od 1 stycznia reformą wprowadzoną przez Jarosława Gowina. PO przegrała głosowanie w tej sprawie.

fot. PAP/Tomasz Gzell

fot. PAP/Tomasz Gzell

231 posłów z: PSL, PiS, RP, SLD i SP poparło ustawę przywracającą 79 sądów rejonowych zniesionych reformą Jarosława Gowina. Przeciw ustawie głosowało 200 posłów, w tym 197 z PO; jeden poseł Platformywstrzymał się od głosu.

– Moim zdaniem będziemy tę ustawę poprawiać w Senacie – powiedział Halicki. Jak ocenił, ustawa w obecnym kształcie zawiera regulacje, które uniemożliwiają funkcjonowanie sądów. Przekonywał, że gdyby ustawa obywatelska weszła w życie, musiałaby podlegać ciągłym nowelizacjom, bo zawiera szczegółowe zapisy dotyczące geograficznych granic okręgów sądowych.

REKLAMA

– Są drogi prawne, aby ta ustawa nie funkcjonowała nawet, gdyby wyszła z Sejmu – powiedział Halicki. Nie sprecyzował, czy chodzi mu o możliwość zawetowania tej ustawy (lub skierowania jej do trybunału Konstytucyjnego) przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Halicki apelował do polityków wszystkich opcji o uspokojenie nastrojów. – Potrzeba troszeczkę ochłody i refleksji nad ustawą, kiedy wróci z Senatu. Sejm nie powinien działać w myśl zasady „na złość babci odmrożę sobie uszy” – zaznaczył polityk PO.

Reakcja PiS

– Wbrew stanowisku Platformy Obywatelskiej, wbrew pokrzykiwaniu premiera Donalda Tuska, zwyciężył rozsądek – tak Andrzej Duda (PiS) skomentował uchwalenie przez Sejm ustawy przywracającej 79 sądów rejonowych.

Z kolei rzecznik PiS Adam Hofman, komentując sprawę, ocenił: „rząd się sypie, rząd się popruł zupełnie, wprowadza chaos w Polsce i to widać dziś na sali sejmowej”.

Według Dudy uchwalenie przez Sejmu ustawy cofającej reformę Jarosława Gowina świadczy o tym, że „PSL się opamiętał i jednak widzi, że daleko z Platformą i jej metodami niszczenia kraju nie zajdzie”.

– To pokazuje, co Platforma z Polską robi – Platforma niszczy Polskę. Powtarzam to cały czas – nie mam co do tego żadnych wątpliwości – to jest niszczenie naszego kraju, to jest przenoszenie wszystkiego do wielkich metropolii, ale to oznacza niszczenie Polski powiatowej – ocenił Duda.

Wyraził także nadzieję, że do uchwalonej przez Sejm ustawy senatorowie podejdą „z refleksją”. – A ta refleksja będzie nad tym, że setki tysięcy obywateli podpisały ten projekt, żądając tego, by pozostawiono im ich instytucje, czyli sądy w powiatach – przekonywał.

Sejm odrzucił reformę dot. sądów rejonowych

Sejm uchwalił ustawę znoszącą obowiązującą od początku roku tzw. reformę Jarosława Gowina. Na mocy rozporządzenie ówczesnego ministra sprawiedliwości 79 najmniejszych sądów rejonowych stało się wydziałami zamiejscowymi większych jednostek. Za przyjęciem ustawy głosowało 231 posłów, przeciw było 200, zaś dwóch wstrzymało się od głosu. „Za” głosowały kluby: PSL, PiS, RP, SLD. Przeciwny był klub PO.

– Od początku pojawienia się tego tematu prezydent prezentował bardzo krytyczne stanowisko wobec praktyki naprawiania rozwiązań podejmowanych przez władze wykonawcze, za pomocą ustaleń władzy ustawodawczej, a zatem parlamentu, który ustawą ma te wszystkie kwestie regulowane w drodze rozporządzenia odwracać – powiedziała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

– To bardzo zła praktyka, polegająca niestety na psuciu systemu prawnego państwa. Prezydent podkreślał, że tego typu praktyka wydaje się być praktyką nieodpowiedzialną – oceniła Trzaska-Wieczorek.

Z drugiej strony – jak dodała – prezydent wskazywał na to, że „pan minister Gowin, podejmując tak autorytarną decyzję zawartą w rozporządzeniu, bez konsultacji z Krajową Radą Sądowniczą, postąpił w jego przekonaniu źle”.

Bronisław Komorowski, podkreśliła Trzaska-Wieczorek, namawiał do poszukiwania rozwiązania kompromisowego. – W tym celu zresztą zaprosił do Pałacu Prezydenckiego na rozmowy przewodniczących klubów PO i PSL, aby takiego rozwiązania kompromisowego poszukiwać, aby zachęcać do uzyskania tego kompromisu i nie dopuścić do sytuacji, z którą mamy do czynienia dzisiaj, a zatem podejmowania w drodze ustawy kwestii, które miałyby odwracać ustalenia zawarte w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości – powiedziała szefowa prezydenckiego biura prasowego.

Pytana, czy prezydent wobec tego zawetuje ustawę, odparła, że „prezydent zawsze, kiedy otrzymuje ustawę przede wszystkim odnosi się do tego, czy jest ona konstytucyjna”.

– Cały szereg okoliczności, które zaistniały w tej sprawie są złe, polegają na psuciu systemu prawa, na psuciu państwa. Niemniej jednak ostateczne decyzje prezydent podejmie, kiedy ustawa trafi już do niego na biurko – powiedziała Trzaska-Wieczorek.

O co chodzi w reformie Gowina?

Od stycznia tego roku – na mocy rozporządzenia Gowina – 79 najmniejszych sądów rejonowych o limicie etatów do dziewięciu sędziów włącznie zostało zniesionych i stało się wydziałami zamiejscowymi większych jednostek. Głównym celem zmian – jak wskazywał resort sprawiedliwości – było doprowadzenie do bardziej zrównoważonego obciążenia sędziów pracą. TK potwierdził w końcu marca, że ustawowa podstawa prawna do wydania przez ministra rozporządzenia, jest zgodna z konstytucją.

Reforma, jeszcze zanim weszła w życie, wywołała liczne protesty, zarówno środowiska sędziowskiego, jak i polityków. Rozporządzenie ministra w sprawie reorganizacji sądów krytykowała zarówno cała opozycja, jak i koalicyjny PSL.

W związku z tym przed rokiem, przy wsparciu m.in. PSL, opracowany został obywatelski projekt – zebrano pod nim ponad 150 tys. podpisów. Uchwalona w piątek ustawa o okręgach sądowych wyszczególnia wszystkie sądy istniejące do końca zeszłego roku wraz z ich okręgami – każda zmiana struktury musiałaby więc w przyszłości następować w trybie nowelizacji ustawy tak, by minister nie mógł takich zmian dokonywać rozporządzeniem.

(PG)

Odbieranie prawa jazdy za osiągnięcie puli 24 punktów karnych


NSA: za 24 punkty karne prawo jazdy musi być zatrzymane

30 minut temuPAP

Kierowca, któremu zatrzymano prawo jazdy za przekroczenie limitu 24 punktów karnych, nie może bronić się tym, że punkty dostał niesłusznie, a fotoradary działały nieprawidłowo – wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Wyrok dotyczy kierowcy, który przekroczył limit 24 punktów karnych i któremu z tego powodu prezydent miasta zatrzymał prawo jazdy. Wniosek o zatrzymanie dokumentu złożył komendant policji, twierdząc, że od listopada 2008 r. do września 2009 r. mężczyzna wielokrotnie naruszał przepisy drogowe. W sumie ukarano go 32 punktami.

Mężczyzna nie zgodził się z decyzją prezydenta miasta, a następnie samorządowego kolegium odwoławczego, i złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Twierdził, że wiele razy policja niezasadnie go ukarała, a gminne fotoradary, rozstawione na terenie całego kraju, nie działały prawidłowo. Podkreślał, że nikt dokładnie tego nie przeanalizował, tylko z góry przyjęto, że były podstawy do przyznania mu punktów karnych.

REKLAMA

Warszawski WSA oddalił skargę mężczyzny. Przypomniał, że w myśl przepisów Prawa o ruchu drogowym prawo jazdy zatrzymuje się kierowcy, który przekroczył 24 punkty karne. Jeśli kierowca w ciągu roku otrzyma więcej niż 24 punkty, to komendant policji musi wystąpić do organu wydającego prawa jazdy z wnioskiem o skontrolowanie kwalifikacji kierowcy, a następnie do prezydenta miasta – o zatrzymanie prawa jazdy.

Sąd podkreślił, że prezydent, decydując o zatrzymaniu prawa jazdy, nie sprawdza zasadności przyznania punktów karnych, ani tego, czy prędkość pojazdu była rejestrowana prawidłowo.

Kierowca wniósł skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego, jednak ten zgodził się w piątek z wyrokiem sądu I instancji. Podkreślił, że w postępowaniu dotyczącym zatrzymania prawa jazdy nie ma miejsca na wyjaśnianie, czy były podstawy do przyznania kierowcy punktów karnych ani tym bardziej na sprawdzanie, czy zamontowane w całym kraju fotoradary działają prawidłowo.

Z przepisów jasno wynika, że przekroczenie limitu punktów za naruszenie przepisów ruchu drogowego zmusza organ do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy i w takiej sytuacji nie może być mowy o postępowaniu wyjaśniającym – orzekł sąd.

(JM)

Polityczna przepychanka wokół metodologii pracy eksperckich zespołów


 
 

Zespół Laska: pytanie o dowody do ekspertów, a nie do polityków

dzisiaj, 16:09PAP

Kierowany przez Macieja Laska zespół wyraził zdziwienie, że na prośbę o przedstawienie dowodów dotyczących katastrofy Tu-154M odpowiedzieli politycy PiS, a nie eksperci sejmowego zespołu, do których była skierowana.

Wrak Tu-154, fot. AFP

Wrak Tu-154, fot. AFP

To ciąg dalszy dyskusji zapoczątkowanej we wtorek, gdy zespół Laska, który ma wyjaśniać opinii publicznej kwestie związane z katastrofą smoleńską, zwrócił się do ekspertów zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej – dr. Wacława Berczyńskiego, prof. Wiesława Biniendy, prof. Kazimierza Nowaczyka – by przedstawili dowody na poparcie swoich hipotez – odmiennych od ustaleń komisji Millera, która badała katastrofę. Dzień później kierujący zespołem parlamentarnym Antoni Macierewicz (PiS) odpowiedział, że chce się spotkać, ale nie przyjmuje warunków wstępnych.

– Wobec przekazanych przez media oświadczeń posłów Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza, iż „nikt nie będzie dyktował warunków” spotkania z ekspertami zespołu parlamentarnego, wyrażamy zdziwienie, że na prośbę skierowaną bezpośrednio do osób określających się jako „niezależni eksperci” odpowiadają politycy – powiedział Lasek.

 

„Przypominamy, że propozycja zespołu skierowana została do panów Berczyńskiego, Biniendy i Nowaczyka. Nadal oczekujemy ich odpowiedzi na nasze pismo” – dodał Lasek.

– Niezależni eksperci nie przedstawili opinii publicznej żadnych wiarygodnych dowodów potwierdzających ich teorie promowane w mediach. Czekamy na przedstawienie dowodów, na których opierane są alternatywne teorie przyczyn katastrofy smoleńskiej – chcielibyśmy je przeanalizować wspólnie z niezależnymi autorytetami naukowymi i lotniczymi – oświadczył z kolei zastępca szefa zespołu Wiesław Jedynak.

Zespół przypomniał, że to trzej eksperci zespołu parlamentarnego już w kwietniu zadeklarowali chęć spotkania z premierem lub osobami go reprezentującymi i „dyskusji nad kwestiami wymagającymi wyjaśnienia”. W ostatni wtorek zespół Laska poprosił, by – przed organizacją takiego spotkania – Berczyński, Binienda i Nowaczyk przekazali zespołowi pisemne ekspertyzy wraz z materiałem źródłowym, który był podstawą do formułowanych przez nich hipotez.

Przedstawienie dowodów – jak podkreślał Lasek – jest warunkiem spotkania ekspertów obu zespołów. – Bez materiału dowodowego, bez danych, za pomocą których można zweryfikować postawione tam hipotezy, nie może być mowy o normalnej dyskusji ekspertów – mówił we wtorek Lasek. Po raz kolejny podkreślił, że nie ma żadnych dowodów, by przyczyną katastrofy smoleńskiej był wybuch.

Natomiast Macierewicz oświadczył w środę, że podtrzymuje propozycję otwartego spotkania i nie przyjmuje „żadnych warunków wstępnych”. – Nikt nie będzie dyktował żadnych warunków wstępnych. My też nie zamierzamy nikomu dyktować. Ma być równość stron. To jest nauka, a nie żaden dyktat – powiedział wtedy szef sejmowego zespołu smoleńskiego.

W kwietniu prezes PAN prof. Michał Kleiber zaproponował, by doszło do merytorycznego spotkania ekspertów obu zespołów za zamkniętymi drzwiami, bez udziału polityków i mediów. Ten pomysł został pozytywnie oceniony przez zespół Laska. Jego zdaniem po debacie, która mogłaby trwać przez kilka spotkań, należy upublicznić jej stenogram i urządzić wspólny briefing dla prasy.

W ocenie Laska w raporcie o stanie badań, jaki zespół parlamentarny opublikował w trzecią rocznicę katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, „praktycznie nie ma dowodów”. Jednocześnie eksperci z zespołu Laska podkreślają, że dowody na poparcie swoich ustaleń opublikowali w raporcie komisji badającej katastrofę, której szefem był Jerzy Miller, i każdy może do niego sięgnąć, podobnie jak do protokołu i załączników. Przypominają, że pracowali na dowodach zebranych na miejscu katastrofy i zapisach urządzeń pokładowych – zarówno produkcji rosyjskiej, jak i polskiej i amerykańskiej.

(tsz)

Uszaci towarzysze kręcą grube miliony


 

Adwokat Nowaka chce zabezpieczenia przyszłego pozwu wobec „Wprost”

40 minut temuPAP

Sądowego zakazu ewentualnej sprzedaży tytułu „Wprost” domaga się adwokat ministra transportu Sławomira Nowaka mec. Roman Giertych. Złożył on w warszawskim sądzie wniosek o tzw. zabezpieczenie powództwa, które Nowak chce wytoczyć wydawcy tygodnika.

Sławomir Nowak, Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Sławomir Nowak, Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Giertych powiedział, że wniosek o zabezpieczenie powództwa poprzez orzeczenie zakazu sprzedaży tytułu innemu podmiotowi wynika z faktu, że na 20-30 mln zł wyliczył on koszt opublikowania w wielu mediach przeprosin, czego Nowak będzie się domagał od wydawcy tygodnika. – Według nas „Wprost” jest istotnym składnikiem majątku wydawnictwa – dodał Giertych.

Adwokat wyjaśnił, że wszystkie media przez kilka dni zajmowały się doniesieniami „Wprost” nt. Nowaka, np. Wiadomości TVP przez 3 minuty. – A zatem mamy prawo jako strona powodowa domagać się np. 3-minutowych przeprosin w czasie antenowym tuż przed Wiadomościami – oświadczył Giertych. Dodał, że w pozwie będzie domagał się też od sądu nakazu przeprosin Nowaka w wielu innych mediach – czego koszt może sięgać właśnie nawet 30 mln zł.

 

Giertych powiedział, że przyczyną pozwu – który będzie złożony po rozstrzygnięciu przez sąd wniosku o zabezpieczenie powództwa – będzie fakt, że „Wprost” bezzasadnie sugerował przyjmowanie przez ministra transportu korzyści majątkowych przy kontraktach. We wniosku o zabezpieczeniu mowa jest o pozwaniu wydawcy „Wprost”. Zarazem Giertych nie wyklucza pozwania także autorów inkryminowanego tekstu i redaktora naczelnego tygodnika.

O tej sprawie jako pierwsze poinformowało Radio Zet.

W końcu kwietnia „Wprost” napisał, że Nowak ma koleżeńskie układy z biznesmenami zarabiającymi na kontraktach z państwowymi firmami i doradzającymi PO. Tygodnik opisał m.in. wizyty ministra w ekskluzywnym klubie w Warszawie, gdzie był zapraszany przez osoby związane ze spółką CAM Media. Według autorów artykułu firma dzięki kontraktom z państwowymi spółkami i instytucjami rządowymi zarobiła miliony zł; z jej usług korzystało m.in. MSZ, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, PGE, PKP, Poczta Polska, Ruch i Totalizator Sportowy. Ponadto w artykule napisano, że Nowak wymieniał się z jednym z biznesmenów zegarkami.

Nowak zapowiedział wtedy, że skieruje sprawę do sądu, bo tygodnik naruszył jego dobre imię. Oświadczył, że artykuł ma charakter insynuacyjny i oparty został na zestawieniu plotek z faktami. Napisał, że nigdy nie ułatwiał ani nie pomagał w prowadzeniu biznesu, zdobywaniu zleceń lub kontraktów żadnej firmie.

„Co do zegarków, które w artykule tak ekscytują autorów i mają być ilustracją moich niejasnych powiązań, chcę oświadczyć, że oddam je tygodnikowi »Wprost«, po cenach, które zadeklarował w artykule (poza prezentem – pamiątką od żony i rodziców), a całkowity dochód z tej transakcji przeznaczę na wsparcie fundacji opiekujących się ofiarami wypadków drogowych” – czytamy w oświadczeniu.

Trzy dni temu premier Donald Tusk zapewnił, że CBA pilnie zbada sprawę ewentualnych relacji Nowaka z firmami zarabiającymi na państwowych kontraktach. Jak dodał, CBA wszczęło w tej sprawie normalną procedurę, tzw. badania przedkontrolnego.

(PG)

Ałła Pugaczowa


Pierwsza Dama państwa dobrobytu z okazji 60-lecia urodzin


60. urodziny Anny Komorowskiej

aktualizacja (12:15)

 

Wszystko czego nie wiesz o Annie Komorowskiej

Od zawsze Anna Komorowska podkreślała, że mimo poświęcenia ambicji zawodowych dla domu i wychowania dzieci, nigdy nie uważała, że została do tego zmuszona, a wręcz przeciwnie: był to jej własny wybór, a nie żadne poświęcenie. Tak jak w 2000 roku, kiedy po 5 latach pracy w towarzystwie ubezpieczeniowym zrezygnowała z niej, bo doszła downiosku, że praca za bardzo odbija się na rodzinie. 

Jej filozofia jest prosta: kobieta aktywna może się realizować zarówno zawodowo, jak i wychowując dzieci. – Jeżeli ktoś się decyduje na dzieci, to wie, z czym to się wiąże. Ja dokonałam wyboru. Nie, nie żałuję i nigdy nie czułam się osobą drugiego gatunku – mówiła na jednej z konferencji. Podkreślała też, żekobieta powinna mieć wybór, jaką drogą chce podążać w tym względzie. 

Na zdjęciu z 2008 r.: Marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski z żoną Anną na koncercie w Teatrze Narodowym.

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego wydarzenia? wyślij nam zdjęcia
Wszystko czego nie wiesz o Annie Komorowskiej
PAP | Leszek Szymański  

Andre Rieu-Second Waltz


Btrutalna prawda o łajdackich politykach i bankierach oszustach


Czas przewietrzenia układu nienawiści nastał


%d bloggers like this: