Badanie rosyjskich tęsknot


Połowa Rosjan tęskni za Związkiem Radzieckim

Włodzimierz Lenin/Władimir Iljicz Uljanow / Pixabay

Rosyjskie Centrum Analityczne Jurija Lewady przeprowadziło sondaż, z którego wynika, że niemal połowa mieszkańców Federacji Rosyjskiej tęskni za ZSRR. 61 proc. Rosjan wstydzi się natomiast, że naród z takimi aspiracjami jest „ciągle biedny”. Wyniki badania opublikował na swoich łamach portal rp.pl.

Przeważająca część ankietowanych – , bo aż 88 proc., uważa że Rosja jest „wielkim imperium”, a jej obywatele zasługują na to, by czuć się „narodem, który ma szczególny wkład w historię”. Jednak aż 61 proc. rządzonych przez Putina obywateli wstydzi się, że naród z takimi aspiracjami „ciągle jest biedny”.

Co zaskakujące, prawie połowa Rosjan nie może się pogodzić z rozpadem ZSRR i czuje z tego powodu… rozgoryczenie. Jako najważniejsze powody do dumy ankietowani podali „pokonanie faszyzmu w 1945 roku”, osiągnięcia z dziedziny badań kosmicznych oraz literaturę.

Z sondażu wynika, że wśród obywateli spadło poparcie wobec aneksji Krymu. Obecnie pozytywnie o tej kwestii wypowiada się 45 proc. badanych. W 2014 roku było to około 80 proc.

 

Autor: redakcja
Źródło: rp.pl

Czy to jest pozbawianie Polski instrumentów chroniących jej tożsamość?


Polska napytała sobie biedy


Odgrzewanie starej historii zaginionego MH-370


Dagmara Smykla17.01.19 (14:32)

Tajemnica MH370. Rybak twierdzi, że widział katastrofę

Władze Malezji otrzymały nowe informacje o możliwej lokalizacji wraku Boeinga, którego rejs oznaczony był symbolem MH370. Zgłosił się rybak, który twierdzi, że był świadkiem tragedii sprzed 5 lat.
East News

Klnie się na wszystkie świętości, że mówi prawdę. Rusli Khusmin miał widzieć ze swojego statku spadający samolot malezyjskich linii 8 marca 2014 roku i zapisał dokładne współrzędne miejsca katastrofy. Teraz przekazał je śledczym.

Widziałem kołyszący się samolot, który poruszał się jak zniszczony latawiec – powiedział na konferencji prasowej.

Wskazał miejsce pomiędzy Malezją a Indonezją. 42-letni rybak powiedział, że nie słyszał hałasu. Po upadku samolotu widać było tylko czarny dym – informuje indonezyjski portal Tribunnews.

Dlaczego dopiero teraz ujawnił te informacje? Khusmin twierdzi, że po powrocie do domu próbował skontaktować się z wieloma instytucjami indonezyjskimi i malezyjskimi. Jednak w czasie konferencji prasowej nie potrafił sobie przypomnieć z jakimi.

Ze strony władz nie było odzewu, natomiast zgłaszali się dziennikarze. Mieli jednak traktować 42-latka i jego towarzyszy jak „dojne krowy” i nie traktować ich poważnie. Wściekli rybacy postanowili zatrzymać tajemnicę katastrofy dla siebie. Do Khusmina zgłosił się jednak malezyjski prawnik Jacob George. Miał w końcu namówić go do wzięcia udziału w konferencji prasowej, powołując się na dobro rodzin ofiar katastrofy MH370.

Facebook kosi niepoprawne politycznie konta


Kochajmy nurt urzędowo zwolnionych od nienawiści


Stanisław Michalkiewicz

 

U progu wojny z nienawiścią

Felieton    Radio Maryja    17 stycznia 2019

Szanowni Państwo!

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, podczas przesłuchania przez pana red. Jarosława Kuźniara zeznała, że „jesteśmy na jakimś rozstaju; albo wybierzemy dobro, albo jakieś podkręcanie”.

Skoro jednak zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza spotkało się z powszechnym potępieniem i nawet Światowy Kongres Żydów wyraził z tego powodu swoje zaniepokojenie, to znaczy, że poruszone zostały wszelkie możliwe Moce.

W takiej sytuacji nie ma rady; trzeba będzie wybrać dobro. Toteż nie można się dziwić, że wstrząśnięci obywatele spontanicznie zamanifestowali swoją nienawiść do nienawiści – ale to przecież dopiero początek.

Wiadomo bowiem, że nienawiść jest praźródłem wszelkiego zła i wszystkich paroksyzmów, jakimi wstrząsany jest świat, więc już samo to wystarczy, by pryncypialnie ją znienawidzić. Gdybyśmy tak wyeliminowali ze świata nienawiść , to od razu stałby się on lepszy, a w tej sytuacji wybór jest oczywisty: żadnego „podkręcania”, tylko dobro, czyli – nieubłagana walka z nienawiścią.

No dobrze – ale jak właściwie walczyć z tą nienawiścią? Czesław Niemen w kultowej piosence „Dziwny jest ten świat” nawoływał, by „nienawiść zniszczyć w sobie”. To oczywiście bez sensu, bo „w sobie”, to znaczy – w kim konkretnie?

Przecież – jak pokazały ostatnie manifestacje – większość ludzi jest od nienawiści wolna, niektórzy nawet jak gdyby urzędowo od niej i jej wpływów są immunizowani, toteż zwłaszcza oni nie mają żadnego powodu, by cokolwiek w sobie „niszczyć”.

Weźmy dla przykładu pana redaktora Michnika. Co niby miałby on w sobie zniszczyć? Gdyby zatem pod pretekstem niszczenia w sobie nienawiści, dobrzy ludzie zaczęli przeprowadzać jakieś operacje, to mogliby tylko zniszczyć tkwiące w nich zalążki dobra, albo nawet dobro jako takie. Zatem skoro już padł rozkaz, by rozpocząć nieubłaganą walkę z nienawiścią, musimy się do tego zabrać rozważnie i umiejętnie.

Warto w takim razie zwrócić uwagę, że nienawiść nie unosi się w powietrzu na podobieństwo smogu, czy dwutlenku węgla, z którymi zresztą też trzeba walczyć – tylko jest emanacją, żeby nie powiedzieć – wydzieliną produkowaną przez nienawistników.

Skoro tak, to nie ma co walczyć z objawami, tylko trzeba skoncentrować się na przyczynach. Zwróciła na to uwagę również pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, zeznając pani red. Kuźniarowi, że jest zwolenniczką karania nienawistników – nie żeby zaraz jakoś surowo, czy okrutnie – niemniej jednak.

Ale – powiedzmy sobie szczerze – skoro w interesie powszechnego dobra nienawiść musi zniknąć, to im wcześniej to nastąpi, tym lepiej. Nie ma zatem żadnego powodu, by w tej walce stosować jakieś półśrodki, tylko trzeba od razu chwycić byka za rogi.

Rozumiała to doskonale małżonka Nelsona Mandeli, pani Mandelina i kiedy na przełomie lat 80-tych i 90-tych Afrykański Kongres Narodowy przystąpił do walki ze znienawidzonymi Zulusami z ruchu Inkatha, pani Mandelina schwytanym nienawistnikom zakładała na szyje płonące opony samochodowe. W rezultacie nienawiść zaczęła znikać, jakby ręką odjął, a niektórzy odżegnywali się od wszelkiej nienawiści zanim jeszcze założono im oponę. Zatem w walce z nienawiścią mamy już pewne doświadczenia, w dodatku całkowicie zgodne z rewolucyjną teorią. Rewolucyjna teoria bowiem głosi, że „by człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem!

Skoro zatem mamy wybrać dobro, to – powtarzam – nie ma co czekać, ani czegokolwiek „podkręcać” – cokolwiek miałoby to znaczyć – tylko – po pierwsze – nieubłaganym palcem wskazać nienawistników, a po drugie – zdecydowanie się z nimi rozprawić.

To też jest zgodne z rewolucyjną teorią, która głosi, że „by można było ludzkość zbawić, trzeba się najpierw z nią rozprawić, bo tylko z morza krwi i męczarń, narodzi się przecudna tęcza.

W tej sytuacji, gdy program walki ze znienawidzoną nienawiścią mamy już gotowy, trzeba tylko zlokalizować nienawistników, najlepiej w ich własnym, nienawistnym legowisku.

A kto jest nienawistnikiem? To proste, jak budowa cepa: każdy, kto się z nami nie zgadza. „Z nami” – to znaczy ze zdrową częścią ludzkości, która jest od nienawiści wolna. A skąd wiemy, że jest wolna? To też proste. Stąd, że posłusznie słucha się osobistości, a nawet społeczności, które od nienawiści zostały zwolnione urzędowo i raz na zawsze.

Skoro zatem zręby rewolucyjnej teorii walki z nienawiścią zostały już, co prawda szkicowo, niemniej jednak nakreślone, to pora przejść do następnej fazy, czyli rewolucyjnej praktyki. Akurat mamy rok wyborczy, więc byłoby karygodnym zaniedbaniem, gdyby walka z nienawiścią nie została włączona do programów wszystkich ugrupowań pragnących służyć powszechnemu dobru.

 

Stanisław Michalkiewicz

Dystansowanie się od rocznicy pogonienia wojsk niemieckich z Warszawy


 

Parada Pierwszej Armii Wojska Polskiego na ulicy Marszałkowskiej po wyzwoleniu Warszawy, 19 stycznia 1945 roku

Dziś 74. rocznica wyzwolenia Warszawy od faszyzmu

© Zdjęcie: Public domain
POLSKA

Krótki link
160

W czwartek w stolicy Polski odbywają się uroczystości upamiętniające 74. rocznicę wyzwolenia Warszawy od nazistowskiego najeźdźcy. Z okazji pamiętnej daty przy Grobie Nieznanego Żołnierza w centrum polskiej stolicy złożono wieńce i kwiaty.

Ceremonia została zorganizowana przez polskie organizacje kombatanckie. Władze publiczne już od kilku lat nie uczestniczą w przygotowywaniu i przeprowadzaniu uroczystości upamiętniających.

Na uroczystości przybyli także przedstawiciele rosyjskiego korpusu dyplomatycznego, lokalni mieszkańcy, uczniowie i działacze społeczni.

Podczas uroczystości uczczono pamięć żołnierzy Armii Czerwonej, Pierwszej Armii Wojska Polskiego i mieszkańców polskiej stolicy, którzy zginęli podczas II wojny światowej. „Składamy hołd pamięci przedstawicielom różnych narodowości Związku Radzieckiego, którzy zginęli w bitwach o Warszawę i Polskę” — powiedział do zebranych prowadzący ceremonię.Złożenie wieńców i kwiatów poprzedziło wykonanie hymnu Polski.

Kolejne wydarzenie poświęcone rocznicy wyzwolenia Warszawy odbędzie się w czwartek na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich przy ulicy Żwirki i Wigury. Tutaj kwiaty i wieńce złożą przedstawicieli rosyjskiej ambasady, działacze organizacji kombatanckich i innych organizacji społecznych. Na ten dzień nie zaplanowano jednak oficjalnych państwowych uroczystości.

Wyzwolenie Warszawy było wynikiem ofensywy radzieckich wojsk rozpoczętej 13 stycznia 1945 roku na całym froncie od Bałtyku po Karpaty. Wczesnym rankiem 17 stycznia 1945 roku Pierwsza Armia Wojska Polskiego pod dowództwem generała Stanisława Popławskiego rozpoczęła ofensywę na centralne rejony miasta. Aby nie wpaść w pierścień między podchodzącą z północy i południa 61. Armię Białoruskiego Frontu Wojsk Radzieckich, faszyści zostali zmuszeni wycofać się. Walki o polską stolicę trwały zaledwie kilka godzin, a 17 stycznia miasto zostało całkowicie oczyszczone z najeźdźców; do tego czasu prawie 90% budynków w Warszawie leżało w gruzach.

%d blogerów lubi to: