Kontakty Timmermansa z “zakazaną” Ukrainką


wPolityce.pl

POLITYKA

I jak wierzyć w jego obiektywizm? Kozlovska chwali się zdjęciem z Timmermansem: „Nie poddawaj się! PiS minie, demokracja zwycięży”

opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

autor: YouTube/Twitter/L. Kozlowska

wPolityce.pl

autor: YouTube/Twitter/L. Kozlowska

Granda! Lyudmyla Kozlovska pochwaliła się na Twitterze zdjęciem z Fransem Timmermansem, określając go „człowiekiem, który bardzo kocha i troszczy się o Polskę”. Czy wiceszefowi KE wypada, aby fotografował się z Ukrainką, której zabroniono wjazdu na terytorium Rzeczpospolitej? W perspektywie toczących się negocjacji rządu z Komisją Europejską, trudno mieć nadzieję, że Timmermans zachowuje choć trochę obiektywizmu.

Wspaniale, że otrzymałem słowa poparcia od człowieka, który tak bardzo kocha i troszczy się o #Poland! Dziękuję @ TimmermansEU, wielka przyjemność, że w końcu spotkałem się z Tobą osobiście. Powodzenia, nie poddawaj się!

PiS minie, #democracy zwycięży! (tłumaczenie z języka angielskiego – red.)

—napisała na Twitterze Kozlovska.

View image on Twitter

View image on Twitter

Lyudmyla Kozlovska @LyudaKozlovska

Wonderful to have received words of support from a man who loves and cares for #Poland so much! Thank you @TimmermansEU, great pleasure to have finally met you in person. Good luck, don’t give up! #PiS will pass, #democracy will prevail! ✌️

279

4:20 PM – Nov 20, 2018

370 people are talking about this

Twitter Ads info and privacy

kk/Twitter

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl

Braterskie więzi


Kresy




    Ihor Prokopczuk. Źr. OBWE

KANDYDAT ROSJI NA SZEFA INTERPOLU MA BRATA W UKRAIŃSKIM MSZ

20 listopada 2018|0 Komentarze|w bezpieczeństwo i obrona, polityka, Rosja, Ukraina, Wydarzenia |Przez Krzysztof Janiga

Młodszy brat rosyjskiego kandydata na prezydenta Interpolu reprezentuje Ukrainę w OBWE. Ukraińskie MSZ nie widzi w tym problemu pomimo tego, że ukraińskie władze zaciekle zwalczają rosyjską kandydaturę.

Informację o pokrewieństwie obu urzędników jako pierwsza podała w poniedziałek strona ukraińskiego tygodnika „Dzerkało tyżnia”. Ujawniła ona, że Aleksandr Prokopczuk, generał-major rosyjskiej policji kandydujący na prezydenta Interpolu to starszy brat Ihora Prokopczuka – ukraińskiego dyplomaty od ponad 8 lat reprezentującego Ukrainę w OBWE. Wcześniej Ihor Prokopczuk był ambasadorem Ukrainy na Litwie. Jak twierdziło wczoraj „Dzerkało tyżnia”, ukraińskie MSZ wstrzymywało się przed komentowaniem tej sytuacji. Źródła tygodnika podawały, że w ministerstwie trwało weryfikowanie informacji o pokrewieństwie obu Prokopczuków.

Jak pisze Ukraińska Prawda, ukraińska dyplomacja zabrała głos w tej sprawie we wtorek. Z jej oświadczenia wynika, że obaj panowie rzeczywiście są spokrewnieni. Jednocześnie ukraińskie MSZ stanęło na stanowisku, że rodzinne więzi ukraińskiego dyplomaty z wysokim pracownikiem rosyjskiego MSW nie wpłynęły na jego pracę i nie szkodzą interesom Ukrainy.

„To wojna rozrzuciła po obu stronach linii frontu przyjaciół, bliskich i krewnych. Dla wielu stało się to prawdziwą prywatną tragedią. Ale każdy sam dokonuje swojego wyboru i za niego odpowiada” – stwierdziło ukraińskie MSZ. W oświadczeniu dodano, że od początku wojny w Donbasie „nie miały miejsca żadne działania, które mogłyby skompromitować Stałego Przedstawiciela Ukrainy przy OBWE Ihora Prokopczuka, a także przynieść szkodę narodowym interesom Ukrainy”. Zdaniem ministerstwa codzienna praca Ihora Prokopczuka „mówi sama za siebie” i zasługuje na wysoką ocenę.

Jak napisało wczoraj „Dzerkało tyżnia” sprawa ta pokazuje, jak ścisłe były wcześniej związki pomiędzy Ukrainą a Rosją.

Przypomnijmy, że w poniedziałek minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow zagroził opuszczeniem Interpolu przez Ukrainę, jeśli jego prezydentem zostanie wybrany Aleksandr Prokopczuk. Jak twierdził jego doradca Anton Heraszczenko, Prokopczuk jest „kadrowym współpracownikiem rosyjskiego wywiadu”, który ma zinfiltrować Interpol. Jak napisał Heraszczenko w mediach społecznościowych, od końca lat 80. do 2003 roku generał miał pracować w strukturach rosyjskiego wywiadu. Później w ramach „wzmocnienia milicji” przeszedł do rosyjskiego MSZ, ale według ukraińskiego deputowanego „pozostał współpracownikiem specsłużb FR”. Prokopczuk był już raz szefem Interpolu i w tym czasie, zdaniem Heraszczenki, „Rosja zaczęła aktywnie wykorzystywać Interpol jako instrument prześladowania niewygodnych osób”. Doradca Awakowa utrzymywał, że jeśli Prokopczuk zostanie szefem Interpolu, będzie to oznaczało „ostateczną dyskredytację tej organizacji”.

Kresy.pl / dt.ua / pravda.com.ua

Zima w Krasnojarsku


09:44 21 LISTOPAD 2018

FOTO

Krasnojarsk: Miasto, w którym mieszka prawdziwy mróz

14:41 19.11.2018(zaktualizowano 14:55 19.11.2018)Krótki link

 

  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Most przez Jenisiej
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Most przez Jenisiej
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil
  • Most przez Jenisiej
  • Temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni
  • Most przez Jenisiej

© SPUTNIK . ALEXANDR KRYAZHEV

Morsy z krasnojarskego klubu Kriofil.

Dzisiaj w nocy temperatura w Krasnojarsku spadła do -25 stopni. Całe miasto zostało posrebrzone lśniącą szadzią. Bardzo to ucieszyło przedstawicieli krasnojarskego klubu morsów Kriofil, którzy od razu udali się nad rzekę Jenisiej.

Czytaj również: Tunguski meteoryt przyniósł ze sobą cząsteczki mórz z innych planet.

Tunguski meteoryt, który spadł na Ziemię 110 lat temu, mógł być kometą. Wersja uczonych oparta jest na analizie próbek gruntu z miejsca upadku ciała niebieskiego i cząstek samego meteorytu. Ponadto badacze znaleźli fragmenty przypominające cząsteczki rafy koralowej z jednego z domniemanych mórz Jowisza.

W taki sposób rafa koralowa, która przywędrowała do Podkamiennej Tunguzki, spoczywała niegdyś w jednym z mórz Jowisza — opowiedział Jewgienij Dmitrijew, rosyjski badacz naukowy zajmujący się problemem tunguskiego meteorytu.

Podziękowanie polskim elitom zauroczonym majdanową demokracją


09:25 21 LISTOPAD 2018

Uczestnicy w czasie akcji pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej w Warszawie

„Ukraińcy w Polsce mogą chwycić za kije”

© Sputnik . Alexey Vitvitsky

OPINIE

16:30 05.02.2018Krótki link

271385

Były minister obrony Ukrainy Ołeksandr Kuźmuk uważa, że Ukraińcy w Polsce „mogą chwycić za kije”. Co więcej, ukraiński minister twierdzi, że „do Polski wszedł piąty front ukraiński”.

Wysoki rangą wojskowy przestrzegł w ten sposób Polaków przed „porachunkami z historią”. Polska jednak najwyraźniej nie zamierza odstępować od głośnej nowelizacji ustawy o IPN, która m.in. wprowadza odpowiedzialność karną za „banderowską ideologię”.

Senat RP

© ZDJĘCIE: KATARZYNA CZERWINSKA

Niesiołowski: Ustawa o IPN bardzo Polsce szkodzi

Na antenie stacji „112 Ukraina” Ołeksandr Kuźmuk wyraził obawę, że może dojść do konfliktu zbrojnego. Zdaniem generała armii jego rodacy mogą „chwycić za kije”, jeśli Polska będzie w dalszym ciągu przypominać sąsiadom o wydarzeniach Rzezi Wołyńskiej i działalności Ukraińskiej Armii Powstańczej. Jak zauważył Kuźmuk, Kijów może także zwrócić się z propozycją omówienia niektórych faktów historycznych, bo jak mówi, „historię trzeba znać, ale wyrównywać rachunków nie należy”.

„Jeśli przypomnieć historię — 100, 200 lat temu, nawet króla Bolesława 1000 lat temu, to tyle znajdziemy!” — powiedział Kuźmuk.

Ukraiński generał przypomniał, że w Polsce znajduje się obecnie milion i dwieście tysięcy Ukraińców, i wyraził obawę, że „może coś z nimi będzie”.

„Tak, piąty front ukraiński wszedł do Polski. I nic z nimi nie będzie. Chwyci on tylko za kije, jeśli przypomnimy sobie wszystkich Kozaków od Lwowa do Kijowa powieszonych” — zauważył minister obrony.

Bezinteresowna i braterska pomoc Polski


Warszawska Gazeta


  1. Start
  2. Świat
  3. Polskie wojsko jedzie bronić Izraela

sobota, 17 listopad 2018 11:12

Polskie wojsko jedzie bronić Izraela

Napisane przez Bogdan Konopka

fot: pixabay.comfot: pixabay.com

<?XML:NAMESPACE PREFIX = „[default] http://www.w3.org/2000/svg&#8221; NS = „http://www.w3.org/2000/svg&#8221; />5.3K29

Polski rząd zaproponował Organizacji Narodów Zjednoczonych, że wyśle naszych żołnierzy, aby w mundurach Narodów Zjednoczonych pilnowali granicy izraelsko-syryjskiej. Kontyngent ma liczyć przynajmniej 150 żołnierzy i dysponować 15 transporterami opancerzonymi.

Chcemy tam skierować bardzo cenne jakościowo wojska, bo chodzi o kompanię manewrową i wojska inżynieryjne. To bynajmniej nie wyjątek, ale stała polityka polskich władz. Misja ma ruszyć na początku 2019 r. W ubiegłym roku sześć polskich myśliwców F-16 broniło izraelskiego nieba w ramach międzynarodowych manewrów „Blue Flag 2017”. Nasi dowódcy przekonują, że ćwiczenia w Izraelu są bezcennym doświadczeniem dla naszych żołnierzy.

Ale czy aby na pewno zagrożenia, które dotyczą Izraela, mają coś wspólnego z tymi, które dotyczą Polski? Izraelsko-polska współpraca militarno-wywiadowcza jest korzystna przede wszystkim dla państwa żydowskiego. Polska największe zagrożenie upatruje w coraz brutalniejszej polityce Rosji. Tymczasem z Rosją Izrael jest w doskonałych relacjach. Tak dobrych, że zachodni eksperci publicznie zadają pytania, czy tajemnice NATO, do których dostęp ma Izrael, są bezpieczne. W grudniu ubiegłego roku Avi Dichter, prominentny członek rządzącej Izraelem partii Likud (a także były szef izraelskiego kontrwywiadu Szin Bet), określił Rosję wprost jako supermocarstwo i sojusznika. Czujni obserwatorzy zwracają uwagę nie tylko na ciepłe słowa izraelskich polityków, ale także brak krytyki. Izrael nie przyłączył się np. do powszechnych sankcji wśród demokratycznych państw Zachodu przeciwko Rosji za próbę zabicia w Wielkiej Brytanii byłego oficera GRU Siergieja Skripala. W lipcu 2017 r. doszło do jeszcze bardziej symbolicznego gestu. Otóż izraelski parlament uchwalił, że Dzień Zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami Izrael będzie obchodził tak jak Rosja – 9 maja, a nie 8 maja, jak cały świat zachodni. – Rosjanie rozumieją nasze interesy, a my rozumiemy ich– podsumował Awigdor Lieberman, minister obrony Izraela.

Wszystko ma swoją cenę

Na dodatek Polska jeszcze wspiera dyplomatycznie Izrael na forum międzynarodowym, nie dopuszczając wspólnie z USA, aby ONZ zajmował się badaniem zbrodni na Palestyńczykach. Nie ma oczywiście żadnego powodu, dla którego Polska nie miałaby pomagać Izraelowi. Pytanie jednak, dlaczego robimy to za darmo. „Warszawska” ujawniła ostatnio, że toczą się zaawansowane rozmowy polsko-izraelskie na temat utworzenia w Polsce specjalnej placówki izraelskiego wywiadu. Według informacji dr. Leszka Pietrzaka placówka ta miałaby powstać w rejonie budowanego właśnie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Do tej pory tylko Amerykanie dostali od polskich władz tak dużą swobodę działania. Pytanie, które wówczas zadaliśmy, wciąż jest aktualne: co takiego może dać Polsce Izrael, żeby opłaciło się nam ryzykować odwet i zamachy ze strony islamskich terrorystów?

Gdy w 2003 r. Stany Zjednoczone postanowiły zaatakować Irak Saddama Husseina, to Polska wzięła udział w tej wojnie na własny koszt. Turcja, znacznie poważniejszy sojusznik USA, zwyczajnie wystawiła USA rachunek opiewający na ok. 8 mld zł (ok. 32 mld zł, czyli półtora roku działania programu 500+).

Co Polska może uzyskać od Izraela za pomoc wywiadowczą i wojskową? Nie tylko gotówkę, ale przede wszystkim dostęp do najnowocześniejszych technologii w przemyśle wojennym. Na razie jednak nasi politycy robią wrażanie, jakby liczył się dla nich sam zaszczyt współpracy z Izraelem. To niestety jest największy problem, bo jak sami nie zażądamy odpowiedniej ceny za naszą pomoc, to nikt nam niczego sam z siebie nie da.

W kontekście najgorszych interesów, jakie zrobiły polskie władze w ostatnich trzech dekadach, na czoło wybija się wyrażenie zgody USA na więzienie i torturowanie w Polsce osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Te polskie usługi zostały wycenione – tutaj według różnych źródeł – na walizkę z 15 mln USD (ok. 60 mln zł) lub na kwotę dwa razy większą. Było to nie tylko ośmieszenie się (to już lepiej zrobić takie rzeczy dla sojusznika za darmo, niż wystawiać tak śmieszny rachunek), ale także zmarnowanie szansy. Nie bez powodu jeden z żydowskich żartów opowiada, że największym grzechem braci Józefa wcale nie było to, iż sprzedali go w niewolę, ale dlatego, że zrobili to za tanio i bez opakowania…

Kiedy o zupkę woła suweren to świat się wali ”elitarnych mandatariuszy demokracji”


Wystarczyło nie psuć…
Written by krakauer, 20 listopada 2018, 7 komentarzy

Wystarczyło nie psuć. Wystarczyło nie psuć nerwu naszego systemu państwowego w postaci finansów. Wówczas dobra zmiana pomimo licznych kontrowersji byłaby akceptowana przez Zachód. Ponieważ ich interesuje możliwość zarabiania tutaj pieniędzy, a nie polska poezja czy prawa człowieka lub praworządność!

Jeżeli jednak do prowadzenia biznesu w Polsce trzeba wliczyć ryzyko potrzeby opłacenia się i to na najwyższym możliwym szczeblu, to już nie chodzi tylko o wizerunek. To, co napisał o nas Financial Times i powieliły inne media opiniotwórcze, to sygnał że nie przestrzegamy reguł gry. To zaś stanowi już zagrożenie, a na zagrożenie się odpowiada, zwłaszcza jeżeli ma się wszystkie atuty i jest się silniejszą stroną w układzie np. wyznaczającą zasady i standardy.

Naprawdę ta sprawa jest poważnym ciosem dla naszej wiarygodności. Realnie nawet groźniejszym niż skandal po nowelizacji ustawy o IPN. Tutaj właśnie pokazaliśmy światu, że w naszym kraju mogą być stworzone warunki do przejęcia wielomiliardowych biznesów, istniejących od lat na rynku.

Przyzwyczailiśmy się już, że dobra zmiana obiecuje śmigłowce w grudniu, czy milion aut elektrycznych i w ogóle krainę powszechnej szczęśliwości. Takiego kreowania fikcji ludzie nie odczuwają na co dzień. Jeżeli jednak zmienią się warunki na jakich pożyczamy, to natychmiast przełoży się na stan finansów państwa. Proszę pamiętać, że rozdawnictwo socjalne jest na kredyt. Pożyczamy, żeby rozdawać suwerenowi i to spłacamy z odsetkami. Jak dostaniemy po uszach to zaboli. Bardzo zaboli, ponieważ ciągle jesteśmy na deficycie. My nie mamy nadwyżek pozwalających nam na cudowne rozmnożenie wszystkiego. Kraj jest nadal biedny, społeczeństwo ledwo wiąże koniec z końcem. Jak stracimy wiarygodność, to system się załamie i w konsekwencji będzie nam po prostu trudniej.

Co jest nadzwyczajnie żenujące, to okoliczność, że dobra zmiana jako jeden ze swoich sztandarów uczyniła postulat polonizacji sektora finansowego. Dodajmy postulat słuszny i potrzebny, może nie za wszelką cenę – ale na pewno warto się do tego odnieść ze zrozumieniem, ponieważ to jak łatwo wyprzedano nasz sektor bankowy to skandal i wielka grabież. W tej chwili po tym jak cały świat usłyszał, że u nas jest możliwe przejmowanie w sposób specyficzny miliardowych biznesów za Złotówkę, to nie należy spodziewać się entuzjazmu.

Przesłuchanie pana Czarneckiego trwające cały dzień jest po prostu czymś niezrozumiałym. Gdyby ten pan był podejrzany o serię zabójstw to można zrozumieć, że należałoby go przesłuchiwać przez pół doby np. dla uratowania ostatniej ofiary itp. Jeżeli jednak jest pokrzywdzonym, a temat wymaga szeregu szczegółów, to takie przesłuchanie rodzi znaki zapytania. Szczegółów nie poznamy z dnia na dzień, trzeba poczekać na anonimowe przecieki i to jak będą dementowane. Na pewno zaś mamy już do czynienia ze spektaklem w mediach, którego reżyserem wydaje się być pewien pan Adwokat. Może o tym świadczyć ujawnianie kolejnych fragmentów nagrań, które stopniują szaleństwo. Naprawdę robi się ciekawie. Zwłaszcza, że niektóre wątki wskazują na możliwe korzyści osobiste członka rodziny jednego z najważniejszych ludzi w państwie, zajmującego się służbami specjalnymi. Jeżeli te doniesienia prasowe się potwierdzą, to będziemy mieli kolejną bombę.

Z całą pewnością to się dopiero zaczyna. Będzie ciekawiej. Z Teorii Gier wynika fundamentalna zasada, że broniąc się poprzez atak, nie można od razu wystrzelać się z amunicji największego kalibru. To znaczy, że broniący się bankier ma jeszcze coś w zanadrzu. W naszych warunkach – kraju, w którym kilku kelnerów zachwiało rządem, a wcześniej w największej aferze, która poprzez sejmową komisję śledczą wypromowała wielu polityków – działał sam – naprawdę wszystko jest możliwe.

Jeżeli tak ma wyglądać reformowanie systemu finansowego, to dajmy sobie na wstrzymanie i trzeba się na poważnie zastanowić, w jaki sposób z tego klinczu wyjść. Z jednej strony władza ma trzymanie na Narodzie, ponieważ rozdaje mu pieniądze, które w jego imieniu pożycza. A równolegle podcina sobie własną gałąź, na której wygodnie siedzi. Ponieważ od kondycji systemu finansowego zależy w tym kraju bardzo wiele.

W tym wszystkim jest możliwa jeszcze inna gra, otóż wszystko co teraz widzimy, to może być przykrywka. W istocie może chodzić o coś więcej, właśnie o to żeby przypadkiem dobra zmiana nie pomyślała o tym, że może dotknąć się zachodnich pieniędzy jakie funkcjonują w naszym kraju.

Nie bez powodu część opozycji, a przynajmniej jej kilku prominentnych przedstawicieli stwierdziło, że bez załamania gospodarczego w Polsce ludzie nie odwrócą się od dobrej zmiany. Być może właśnie mamy przed oczami początek takiego scenariusza? Swoiste ostrzeżenie dla rządzących? Nasz problem polega na tym, że jeżeli klamka już zapadła, to stracimy wszyscy i dobrze byłoby mieć rezerwy finansowe w twardej walucie i to najlepiej takiej, która nie upadnie z powodów administracyjnych.

Naprawdę wystarczyło nie psuć! Mści się krótka ława dobrej zmiany, oni rozpaczliwie potrzebują ludzi i stąd skutek w postaci tego typu zdarzeń. Na pewno będą kolejne, jak nie w wymiarze państwowym to na pewno regionalnym.

Powyższe pokazuje jaki błąd zrobiła dobra zmiana, że nie rozpoczęła „reform” od „polonizacji” mediów. Wówczas byłoby łatwiej z sądownictwem i we wszystkich innych aspektach życia publicznego.

Opozycyjna gazeta poszukuje nepotyzmu zapominając o resortowych dzieciach



WP Wiadomości

ANNA KAMIŃSKA

+5

OPRAC. VIOLETTA BARAN

1h temu

Koniec kariery Mariusza Kamińskiego? Politycy PiS mu nie wierzą

Prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz kierownictwo partii nie wiedzieli o zatrudnieniu Kacpra Kamińskiego w Banku Światowym. Będziemy sprawę wyjaśniać – przekonywała wczoraj Beata Mazurek, rzeczniczka PiS. Okazuje się, że po raz kolejny politycy PiS dowiedzieli się o tym, co dzieje się wokół partii, z mediów.


Jak informuje „Gazeta Wyborcza” politycy PiS nie wierzą w tłumaczenia Mariusza Kamińskiego dotyczące pracy jego syna w Banku Światowym. Zwrócili bowiem uwagę na fakt, że oświadczenia dla mediów jego i syna są bardzo podobne. – Skoro wcześniej uzgodnili z synem oświadczenia, to Mariusz musiał wiedzieć, że będzie o tym w mediach. Nie powiadomił ani premiera, ani kierownictwa partii. Teraz są pretensje, że po raz kolejny dowiadujemy się czegoś z „Wyborczej” – tłumaczy gazecie polityk PiS.

Sprawa zatrudnienia Kacpra Kamińskiego staje się kolejnym, po aferze KNF, problemem dla Prawa i Sprawiedliwości. I może – jak sugeruje „GW” – zaważyć na pozycji jego ojca, jednej z czołowych postaci obozu rządzącego: wiceprezesa PiS, szef awarszawskich struktur, byłego szefa CBA, a od 2016 r. koordynatora służb. Zdaniem rozmówcy gazety premier Mateusz Morawiecki naciska na odwołanie Kamińskiego.

GW: syn Mariusza Kamińskiego dostał dzięki NBP posadę w Banku Światowym

Z informacji „GW” wynika, że kariera Kacpra Kamińskiego od początku związana była z PiS. Zaczynał w 2010, przy kampanii prezydenckiej w 2010 r., miał wówczas 22 lata. – Po kampanii PiS potrzebował ludzi do zespołu prasowego, młody Kamiński śledził media w internecie. Miał umowę-zlecenie na kilka miesięcy – wspomina rozmówca gazety.

Potem syn Mariusza Kamińskiego został zatrudniony w spółce „Srebrna”, pracował też w Brukseli dla grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS. Ostatecznie w lipcu 2018 r. został desygnowany do Banku Światowego.

NBP zapewnia gazetę, że Kacper Płażyński nie jest pracownikiem NBP. Jest nim jednak jego matka – była żona Mariusza Kamińskiego – Anna. Pełni tam funkcję dyrektora Departamentu Edukacji – przypomina „Fakt”, wytykając NBP, że przy okazji afery KNF wyszedł na jaw panujący w banku nepotyzm.

Afera KNF. Kaczyński i Morawiecki mają problem z Glapińskim. Możliwa dymisja prezesa NBP

  • Opozycja z Platformą na czele szukają dziury w całym. Najdrobniejszy pretekst wykorzystują, by się doczepić. Wszelkie zarzuty wobec zatrudnienia Kacpra Kamińskiego to fałszywy ślad. Ja uważam, że dobrze, że młodzi ludzie awansują na stanowiska w instytucjach międzynarodowych. Jest szansa, że będą utrwalać dobrą opinię o naszym kraju, nie mając jednocześnie żadnych kompromitujących uwikłań związanych na przykład z peerelowską przeszłością – mówi tymczasem „Super Expressowi” Zbigniew Kuźmiuk, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”, „Fakt”, „SE”