Budowanie bezpieczeństwa na jednym filarze


Burdy pod samostijnym parlamentem


Ukraina zamierza wydalić węgierskiego konsula


Zawistny Berlin


Deutsche Welle
ANDRZEJ DUDA
+3
OPRAC. VIOLETTA BARAN
2h temu

Niemieckie media o wizycie Dudy w USA: piar czy prawdziwy sukces?

Piarowski chwyt czy duży sukces osiągnięty dzięki „chłopskiemu sprytowi” Andrzeja Dudy? Niemieccy komentatorzy zasadniczo różnią się w ocenie wizyty prezydenta Polski w Ameryce i jego spotkania z Donaldem Trumpem.
Prezydent Andrzej Duda spotkał się z Donaldem Trumpem

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z Donaldem Trumpem (PAP, Fot: Tasos Katopodis/CNP/AdMedia)

„Polska chce, aby na jej terytorium powstała amerykańska baza wojskowa do obrony przed Rosją, ale z tego pomysłu raczej nic nie będzie” – pisze Florian Hassel w „Sueddeutsche Zeitung”.

Zdaniem niemieckiego dziennikarza „etykietka z ceną dwóch miliardów dolarów i dowcipna propozycja nazwania ewentualnej bazy wojskowej USA Fort Trump były jedynym powodem, dla którego media zainteresowały się wizytą polskiego prezydenta w Białym Domu”.

Hassel zwraca uwagę, że pomysł stałej obecności wojsk USA w Polsce nie jest nowy, a władze w Warszawie zabiegają o to od wstąpienia do NATO w 1999 roku.

Prezydent Duda idzie w zaparte. „Jesteśmy gotowi do zainwestowania dużych środków w stałą bazę wojsk USA”

„Amerykanie odrzucają ten pomysł. Polska próbuje, pomijając NATO i europejskich sojuszników, pozyskać Waszyngton dla udzielenia jej bilateralnych gwarancji bezpieczeństwa przeciwko Rosji. Okazujący często sympatię wobec Moskwy prezydent USA Trump raczej nie zgodzi się na to” – ocenia autor komentarza dodając: „Fort Trump musi poczekać”.

Hassel przypomina, że nawet były dowódca wojsk USA w Europie Ben Hodges, który nie kryje sceptycyzmu wobec Rosji, jest przeciwnikiem powstania amerykańskiej bazy w Polsce, gdyż „podsyciłoby to rosyjskie obawy”.

Zobacz także: Czy twój polityczny syn znalazł swój model prezydentury? Szydło: Andrzej ciągle szuka

Hassel wyraża zdziwienie, że narodowo-populistyczny rząd Polski, który „ze wszystkiego robi tajemnicę”, w tym przypadku upublicznił propozycję, chociaż takie inicjatywy utrzymywane są zwykle w sekrecie.

„Warszawski pomysł sprawia wrażenie przede wszystkim chwytu piarowskiego, za pomocą którego polski rząd chce zapunktować u patriotycznie nastawionych wyborców” – pisze w konkluzji Hassel.

„Chapeau, Warszawo”

W diametralnie innym tonie komentuje wizytę Dudy w Ameryce Silke Muelherr w „Die Welt”. „Chłopski spryt Dudy pokazuje, jak należy obchodzić się z Trumpem” – pisze autorka komentarza zatytułowanego „Chapeau, Warszawo”.

Jej zdaniem wizyta polskiego prezydenta zakończyła się sukcesem. „Strach przed Władimirem Putinem zmusił warszawską dyplomację do pozbycia się ociężałości. RFN powinien dokładnie się przyjrzeć temu, co zostało uzgodnione” – radzi swojemu rządowi Muelherr.

Jej zdaniem Polska nie wyróżniała się ostatnio „dyplomatycznym talentem”, o czym świadczy przebieg sporu z Komisją Europejską. Wyprawa Dudy do Ameryki stanowi „wyjątek”.

Andrzej Duda w Białym Domu. Polski prezydent doczekał się wizyty w Gabinecie Owalnym

Duda naciskał na prezydenta USA, by wysłał więcej wojska do Polski „wykazując przy tym chłopski spryt”. Zaproponował, żeby ewentualna amerykańska baza nazywała się Fort Trump. „W Warszawie najwidoczniej zrozumiano, jak funkcjonuje szef Białego Domu i jak można go pozyskać dla swoich własnych celów” – pisze autorka. Jak dodaje, oba kraje uzgodniły ściślejszą współpracę między siłami zbrojnymi, służbami specjalnymi i w dziedzinie obrony przeciwrakietowej.

Sojusz Polski z USA przeciwko Nord Stream 2 nazywa Muelherr „sprytnym pomysłem”. „Płynące z Warszawy ostrzeżenia nie zrobiły dotychczas ani w Berlinie, ani w Moskwie żadnego wrażenia. Wmieszanie się w konflikt Trumpa, który chciałby eksportować swój skroplony gaz, zmienia układ sił na korzyść Warszawy. Dobrze rozegrana partia, jak na kraj, który zbyt rzadko patrzy poza czubek własnego nosa” – konkluduje komentatorka „Die Welt”.

Przeczytaj także:

Niemiecka prasa: jakie wnioski płyną ze sprawy byłego szefa kontrwywiadu?

Komentarz: niesmaczny kompromis

 

WP Wiadomości

Tłuczenie piany w sprawie zagadkowej pozycji PADa w Białym Domu


KRZYSZTOF SZCZERSKI W RMF: PREZYDENT TYLE RAZY SŁYSZAŁ, ŻE BĘDZIE SIEDZIAŁ, ŻE POSTANOWIŁ POSTAĆ

Skąd wzięło się niefortunne zdjęcie Andrzeja Dudy w gabinecie Donalda Trumpa? „Prezydent tyle razy słyszał, że będzie siedział, że postanowił postać tym razem” – żartował w Porannej rozmowie w RMF FM minister w Kancelarii Prezydenta RP Krzysztof Szczerski. „Sytuacja jest bardzo żartobliwa. Ważniejsze, co jest treścią rozmów i dokumentów, a nie to, co jest obrazkiem” – skomentował. Pytany o to, czy będą jakieś dymisje w związku z tą sprawą, Szczerski odpowiedział: „Nic się nie wydarzyło takiego, co mogłoby powodować dymisje”.

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry. Naprzeciwko mnie w wygodnym krześle zasiadł Krzysztof Szczerski, minister w Kancelarii Prezydenta. Kłaniam się.

Krzysztof Szczerski: – Dzień dobry.

Kluczowym słowem nie jest to, że zasiadł, ale że na wygodnym krześle, bo dla prezydenta zabrakło.

– Pan prezydent tyle razy słyszał ostatnio, że będzie siedział, że postanowił postać tym razem.

Bardzo zabawne. Przygotowaliście sobie tę odpowiedź, sekwencyjnie rozumiem ją przygotowywaliście.

– Żartem trochę odpowiadam, bo sytuacja jest bardzo, że tak powiem, żartobliwa.

Żartobliwa, ale wie pan, tutaj wszyscy mówią, że to jest jednak kompromitacja polskiej dyplomacji, ktoś powinien za to odpowiedzieć, ktoś powinien podać się do dymisji albo zostać zdymisjonowanym.

– Jeśli rozumiemy politykę przez obrazki, a jak ktoś ma problemy z pisaniem i czytaniem, zatrzymuje się na poziomie obrazków, to może skupia się wyłącznie na obrazkach. Ważniejsze jest to, co jest treścią rozmów i co treścią dokumentu jest, a nie obrazka.

Ostatnie pytanie w tej sprawie. Będzie dymisja w Pałacu Prezydenckim, ktoś za to odpowie – szef protokołu, ktoś taki – czy nie?

– Pan prezydent z treści rozmów jest bardzo zadowolony, więc wszyscy ci, którzy przygotowali treść tych rozmów, myślę, że nie mogą się czuć w tej sprawie zagrożeni.

Rozumiem, że pan się uśmiecha, bo to pan przygotowywał. Czyli żadnej dymisji nie będzie?

– Nic się nie wydarzyło takiego, co by miało powodować dymisje.

Panie ministrze, jest jeszcze jedno takie pytanie, o które mnie koledzy męczą. Prezenty. Zawsze to jest taki moment ekscytacji, kiedy politycy wręczają sobie prezenty. Co tym razem daliśmy prezydentowi Trumpowi i co od niego dostaliśmy?

– Prezenty były przygotowane przez protokół, natomiast mogę zdradzić jeden szczegół. Pan prezydent Duda otrzymał od prezydent Trumpa pióro, którym podpisywano tę deklarację, więc to pióro pewnie będzie niedługo na aukcję charytatywną przeznaczone.

To nie było pióro, tylko był taki mazak.

– Prezydent Trump podpisuje się takiego rodzaju markerem i ten marker znajduje się dzisiaj w Pałacu Prezydenckim i pewnie trafi na aukcję.

Po prostu zwinęliście prezydentowi Trumpowi mazak, rozumiem.

– To jest prezent. Pytał pan o prezenty, a nie o zwijanie rzeczy. Opowiadam o prezentach, a nie o zwiniętych rzeczach.

Panie ministrze, to jeszcze pół żartem, pół serio. Kto wymyślił ten bon mot z Fortem Trump?

– Fort Trump jest – jak widać – bardzo dobrym skrótem myślowym, dzięki któremu ta dyskusja, która jest dyskusją poważną o bazie amerykańskiej w Polsce, znalazła swój taki twitterowy skrót, a dzisiaj wiem, że większość ludzi żyje w świecie nie więcej niż 200 znaków, więc zamiast pisać „stałe bazy wojsk amerykańskich w Polsce”, mamy „Frot Trump” i wszyscy rozumieją, o co chodzi.

A właśnie, czy nie ograniczamy się tylko do komunikacji, bo jest jednak takie przeświadczenie, że my o tej obecności amerykańskiej tutaj mówimy od co najmniej 10 lat. Ta deklaracja, którą podpisał prezydent jest powtórzeniem, być może wzmocnieniem deklaracji, którą podpisywał 10 lat temu minister Radosław Sikorski z Condoleezzą Rice. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Wtedy też chcieliśmy mieć bazę amerykańską na stałe.

– Panie redaktorze, powiedział pan dwa słowa, które są zupełnie ze sobą sprzeczne: powtórzenie i wzmocnienie. To są dwie rzeczy zupełnie inne. To są zupełnie inne deklaracje.

To nie jest sprzeczne.

– To jest sprzeczne.

Można coś powtarzać, tylko mocniej. Tak samo, jak mogę powtarzać pytanie, tylko głośniej.

– Tylko że w dyplomacji wzmocnienie, a tak naprawdę w tym przypadku zmiana języka, jest kluczem. Dlatego że w tych deklaracjach, jak pan wie, co było przedmiotem dyskusji do ostatnich chwili, znajduje się…

Co było przedmiotem dyskusji do ostatniej chwili?

– Znajduje się zdanie o tym, że zbadamy warianty zwiększenia roli amerykańskich wojsk w Polsce. A jeżeli mówimy o zbadaniu wariantów, to znaczy, że jesteśmy na zupełnie innym etapie, niż mówienie o tym, że chcielibyśmy, żeby kiedyś te wojska się tutaj znajdowały. A rzeczywiście po szczycie NATO w Warszawie, po pierwsze, już mamy na naszym terytorium wojska amerykańskie, po drugie – kończymy bazę antyrakietową, więc mamy pierwszą bazę amerykańską niedługo w Polsce, ale bez wojska. Teraz chcemy dołożyć trzeci segment, czyli pełnowymiarową bazę amerykańską w Polsce. To jest zupełnie co innego, niż to, co podpisywał 10 lat temu minister Sikorski, nie utrzymał tego przez rok, po roku to wszystko było już do wyrzucenia.

Zaraz. Za to akurat trudno winić ministra Sikorskiego.

– Nie, jak ktoś jest ministrem, to musi bronić dokumentów, które podpisywał. Nie obronił tego dokumentu, rok nie był w stanie go obronić.

Naprawdę nie minister Sikorski wybrał Obamę na prezydenta amerykańskiego.

– Ale od tego był wtedy ministrem spraw zagranicznych, żeby utrzymać dokument, który sam podpisał. Abecadło.

Dobrze, to porozmawiamy o abecadle. Co z konkretów zyskaliśmy po wizycie prezydenta Dudy w Waszyngtonie? Z zasady powstanie baza amerykańska. Gdzie powstanie, za ile?

– Ten pomysł na wizytę był taki, że prezydent prosto ze szczytu Trójmorza udaje się do prezydenta Trumpa na rozmowy, tak naprawdę również w imieniu całego regionu – co się udało. I to Trójmorze zaistniało i ono przyniesie niedługo bardzo konkretne rezultaty w postaci także amerykańskich inwestycji infrastrukturalnych w Polsce. Po drugie, udało się wspólnie przedyskutować kwestie energetyczne już na poziomie szczegółowym.

Ale to w Bukareszcie było na tym Trójmorzu.

– Szczyt Trójmorza w Bukareszcie, ale później w Białym Domu kontynuacja tego w relacjach Trójmorze-USA za pomocą Polski. Polska jako pomost między regionem i Waszyngtonem.

Ale jeśli rozmawiamy o sprawie współpracy energetycznej, to powiem tak: Prezydent Trump bardzo wyraźnie powiedział, że żadnych sankcji dla firm budujących Nord Stream 2 nie będzie.

– Decyzje co do sankcji są decyzjami amerykańskimi i wynikają z amerykańskiego interesu, takiego lub innego. Natomiast, co było ważne, polityczny sprzeciw wobec Nord Stream 2 i ocena negatywna tej budowy została wyrażona także dzięki argumentacjom, które przedstawił prezydent Duda.

Panie ministrze to są słowa, słowa, słowa. Kiedy będziemy mieli coś na tacy?

– Cieszę się, że pan mówi o słowach, słowach, słowach, a nie obrazek, obrazek, obrazek, bo niektórzy zatrzymują się na poziomie obrazka, o czym już mówiliśmy. Słowa są ważne. Politykę tworzy się przez słowa.

Są ważne, ale z perspektywy zwykłego zjadacza chleba chciałbym wiedzieć, czy będziemy mieli bazy amerykańskie w Polsce, kiedy je będziemy mieli i ile będziemy musieli za nie zapłacić. Czy naprawdę tak, jak mówił Trump, ponad dwa miliardy?

– Widziałem taki skrót twitterowo-medialny pod tytułem „Polska zapłaci Ameryce za wojsko”. To nieprawda. To była nasza gotowość do tego, żeby ponieść koszty bazy w Polsce, która będzie tutaj ulokowana. To jest nasza inwestycja, w nasze bezpieczeństwo, na naszym terytorium. My chcemy w ramach tego, co jest standardem NATO, czyli burden-sharing – podziału kosztów bezpieczeństwa – zbudować u nas infrastrukturę…

Jest pan pewny, że prezydent Trump też tak to zrozumiał?

– Oczywiście, bo takie były słowa. Proszę nie pytać, co prezydent Trump rozumie. My budujemy w Polsce za polskie pieniądze polską bazę. I do tej bazy zapraszamy amerykańskie wojsko. Co ważne, dzisiaj czytałem słowa wiceministra Pentagonu, który mówi już o tym, jak wielka ta baza musi być, żeby amerykańskie wojsko tu się zainstalowało.

Ale on mówił, że my Polacy nie jesteśmy do tego gotowi.

– Na taką skalę, na jaką myśli Pentagon. To bardzo dobra wiadomość, że mówimy o skali, o której nawet my nie myśleliśmy.

O tym możemy bez końca, a czas kończyć. Ostatnie pytanie. Czy nie boi się pan, że za prezydentem Dudą będą ciągnęły się w kampanii wyborczej te słowa o „wyimaginowanej wspólnocie”? Już pan widzi te spoty, które przygotuje Platforma, uderzające w niego.

– Pan prezydent Duda buduje prawdziwą wspólnotę w Polsce i to będzie się w kampanii wyborczej przebijało za prezydentem.

Buduje wspólnotę w Polsce?

– Oczywiście. Pan prezydent Duda jako prezydent Polski robi wszystko, żeby w tej całej trudnej sytuacji ostrego podziału politycznego w Polsce zbudować wspólnotę.

RMF FM

Strasburg wierzy moskiewskim sekcjom zwłok


WYROK W SPRAWIE EKSHUMACJI SMOLEŃSKICH. POLSKA NARUSZYŁA PRAWA CZŁOWIEKA

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyznał rację rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej, które sprzeciwiły się ekshumacjom ciał bliskich – podaje TVN24. Rodziny te dostaną po 16 tys. euro zadośćuczynienia.

W kwietniu 2017 roku skargę w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu złożyły Ewa Solska i Małgorzata Rybicka. Kobiety sprzeciwiały się ekshumacjom ciał mężów.

Jak podaje TVN24, Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazał jednoznacznie, że w przypadku tych ekshumacji doszło do naruszenia art. 8 Konwencji Praw Człowieka, tj. „każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego”.

Jak podał trybunał, skarżący „sprzeciwiali się ekshumacji, pisali listy do prokuratora generalnego, składali zażalenia i domagali się nakazu sądowego, bezskutecznie”. „Prokurator odmówił przyjęcia zażaleń, uznając je za niedopuszczalne” – czytamy w wyroku. „Sądy cywilne odrzuciły wniosek o wydanie nakazu sądowego, stwierdzając, że prokurator miał obowiązek zgodnie z prawem krajowym nakazać przeprowadzenie sekcji zwłok w każdym przypadku podejrzanej śmierci, a jeśli zwłoki zostały już pochowane, nakazanie ekshumacji” – napisał Trybunał.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka informuje, że „w swojej skardze do ETPC, wniesionej w kwietniu 2017 r., skarżące zarzucały władzom polskim złamanie dwóch przepisów EKPC: art. 8, gwarantującego prawo do prywatności, oraz art. 13, formułującego prawo do skutecznego środka zaskarżenia. Argumentują, że ekshumacja wbrew woli osoby najbliższej stanowi bardzo głęboką ingerencję w prawo chronione z mocy art. 8 EKPC. Powinno do niej dochodzić wyłącznie wówczas, gdy jest to bezwzględnie konieczne i na podstawie przepisów zapewniających odpowiednią ochronę przed arbitralnością władz”.

W maju 2018 roku, a więc rok po wniesieniu skargi do ETPC, lecz przed jej rozpoznaniem, doszło do ekshumacji szczątków Arkadiusza Rybickiego i Leszka Solskiego.

Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej powiedziała IAR, że prokuratura czeka na uzasadnienie wyroku. Wtedy zdecyduje, czy odniesie się do sentencji.

(Materiał wideo z protestu z dnia 15.05.18)

INTERIA.PL/IAR

Bezalternatywne filary dogmatycznego myślenia


Szlęzak: Rozmyślając o Jerzym Targalskim podczas wizyty u fryzjera

Nie wiem na czym polega ta zależność, ale im bardziej łysieję, tym większą przyjemność sprawiają mi wizyty u fryzjera. Oczywiście tę obserwację odniosłem do polskiego życia politycznego. Tutaj z kolei im mniej niepodległej Polski, tym więcej gadania o tej niepodległości i to wcale nie dlatego, że akurat w tym roku przypada stulecie jej odzyskania.

Mówiąc całkiem poważnie, ostatnio boleśnie uderzyło mnie, że w dyskusjach politycznych zaczyna dominować to, co już kiedyś nazwałem myśleniem zależnym. To myślenie jaskrawo przejawia się w tym, że jego filarami jest bezalternatywność poszczególnych relacji politycznych z państwami i narodami. Dostrzegam cztery filary tej bezalternatywności na której opiera się polityczne myślenie zależne. Pierwszym filarem jest bezalternatywne członkostwo w Unii Europejskiej. Drugi filar to bezalternatywny sojusz z USA. Trzecim jest bezalternatywna wrogość do Rosji. Czwarty to bezalternatywne poczucie winy i co za tym idzie poczucie niższości wobec Żydów.

Wstrząsnęło mną wystąpienie Olgierda Łukaszewicza, które można zakwalifikować jako klasykę myślenia o bezalternatywnym członkostwie w UE. Ten niewątpliwie wybitny aktor na jakiejś konferencji odczytał apel, raczej wątpliwe że swojego autorstwa, w którym stwierdził między innymi, że wierszyk “Kto ty jesteś?” to już anachronizm i teraz trzeba “małego Polaka” zamienić na “jakiegoś Europejczyka”. Podobnych niedorzeczności w wystąpieniu Łukaszewicza było dużo więcej. Odnośnie drugiego filaru myślenia zależnego jednym z ostatnich przykładów jest wypowiedź Jerzego Targalskiego o tym jakoby Niemcy wypowiedziały nam wojnę. Rolę Targalskiego w polskiej polityce przyrównałbym do roli Włodzimierza Żyrynowskiego w Rosji. Jeden wariat i drugi też wariat, ale prezentują poglądy, które za chwilę w bardziej poważnej formie staną się oficjalnym stanowiskiem obozu rządzącego. W wypadku wypowiedzi Targalskiego chodzi o to, żeby przekonać opinię publiczną o tym, że możemy liczyć wyłącznie na Amerykanów. W tle wypowiedzi Targalskiego jest bezalternatywna wrogość do Rosji, bo Niemcy knują z Putinem, żeby pogrążyć Polskę. Jednak bezalternatywną wrogość do Rosji lepiej widać we wrogości obecnej ekipy rządzącej, ale i PO do Polaków na Litwie. Wypowiedź jednego z ważnych polityków partii rządzącej, że Polacy na Litwie realizują rosyjskie interesy nie jest stwierdzeniem faktu, ale zdradą polskich interesów narodowych w kontekście bezalternatywnej wrogości do Rosji. Nadmienię tylko, że elementem tego myślenia zależnego względem Rosji jest polityka prawie wszystkich rządów po 1989 roku względem Ukrainy. Nie natknąłem się ostatnio na jakiś jaskrawy przykład czwartego filaru myślenia zależnego, ale było ich i na pewno będzie tyle, że bez wysiłku da się wykazać, że musimy nosić brzemię niższość wobec Żydów bośmy nieskończenie winni, co ponoć zamyka się kwotą trzystu miliardów dolarów.

Nie będzie niepodległej Polski jeżeli nie obali się tych czterech filarów. Uważam to za główne zadanie endeckiej myśli politycznej. mam świadomość, że tak stawiając sprawę mysz stanęła przeciw słoniowi, ale od czegoś trzeba zacząć.
A Państwo uważacie, że uda się obalić filary myślenia zależnego?

Andrzej Szlęzak

za: FB

%d blogerów lubi to: