Jak brat wspiera brata w walce o polskie koryto


    • Kwaśniewski poparł Komorowskiego

      Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.
      • Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.

      GALERIA:

      Komorowski powiedział, że poparcie udzielone mu przez Kwaśniewskiego jest dla niego niezwykle ważne, gdyż jest to „głos człowieka doświadczonego, który wie doskonale, na czym polega prezydentura, na czym polega rola i znaczenie prezydenta w Polsce”. – Dla mnie niesłychanie ważne jest również to, że pan prezydent Aleksander Kwaśniewski zawsze prezentował postawę, która jest także i mnie bliska – dodał. Aleksander Kwaśniewski uważa, że w kampanii Bronisława Komorowskiego potrzebna jest rozwiń

      ZDJĘCIE:

      Opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością – powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, udzielając poparcia w II turze wyborów prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu.

      Autor:

      Krystian Maj

      ŹRÓDŁO:

      Agencja FORUM

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raporty/raport-wybory-prezydenckie-2015/galerie/kwasniewski-poparl-komorowskiego-zdjecie,iId,1760360,iAId,154410#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Duda i jego małżonka z Kornhauserów wpisują się w ten sam pejzaż polityczny jak i cała reszta „polskich elit”


30 minut temu

Nowy spot Andrzeja Dudy. W roli głównej wystąpiła jego żona

Tużo po ogłoszeniu wyniku pierwszej tury wyborów sztab Andrzeja Dudy opublikował nowy spot kandydata Prawa i Sprawiedliwości. W roli głównej wystąpiła Agata Kornhauser-Duda, która zachęca do głosowania na męża.

Żona kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta jest pokazana w filmie jako osoba, która od zawsze stoi za Andrzejem Dudą. Podkreśla, że zaufała mu już 20 lata temu.

Post z twittera Jacka Gądka

Podczas prezentacji nowego spotu szefowa sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, Beata Szydło zapewniła, że Andrzej Duda zabiega o głosy wszystkich Polaków. Komentując poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego dla Bronisława Komorowskiego, Beata Szydło stwierdziła: – Nam nie zależy na celebrytach. Każdy Polak jest tak samo ważny.

Natomiast Kancelaria Prezydenta Bronisława Komorowskiego zapowiedziała, że dzisiaj o godz. 14.30 prezydent Bronisław Komorowski podpisze i skieruje do Sejmu projekt nowelizacji konstytucji, likwidujący barierę prawną, uniemożliwiającą wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu.

Kandydaci rozpoczęli starania o głosy wyborców przed druga turą wyborów, ktora odbędzie się 24 maja. W pierwszej turze Andrzej Duda (PiS) zdobył 34,76 proc., natomiast Bronisław Komorowski (z poparciem PO) – 33,77 proc.

(MP)

Wściekły Prezydent odcina się od przyjęcia Nagrody Uszatego Człowieka Roku od znanej”polskiej”gazetki


dzisiaj 09:46

Robert Tyszkiewicz: prezydent reaguje złością i wściekłością

– Prezydent reaguje złością i wściekłością i pobudzeniem wszystkich wokół. Sztabowcom powiedział: ciężka robota przed nami, trzeba to przyjąć dla klatę i walczyć – powiedział w Kontrwywiadzie RMF FM szef sztabu Bronisława Komorowskiego Robert Tyszkiewicz.

Robert Tyszkiewicz i Bronisław Komorowski

Foto: PAPRobert Tyszkiewicz i Bronisław Komorowski

Robert Tyszkiewicz podkreślił w rozmowie z Konradem Piaseckim, że ten wynik jest dla jego sztabu „trudny” i „musimy się z nim zmienić”. – Już koniec tygodnia był sygnałem, kiedy z sondaży zaczęło wynikać, że poparcie dla Kukiza narasta lawinowo, odbywa się to kosztem poparcia dla Bronisława Komorowskiego – skomentował.

Zdaniem Tyszkiewicza w kampanii przede wszystkim zabrakło pokazania, że Komorowski jest politykiem bliskim zwykłym ludziom. Pytany o to, czy po I turze był namawiany do dymisji, odpowiedział: Nie. Wszyscy rozumieją, że w kampanii, która była intensywna, zabrakło paru rzeczy, które musimy nadrobić i to kwestia szybkiego działania, a nie jakiegoś rozwalania struktur.

Tyszkiewicz odniósł się też do wysokiego wyniku Pawła Kukiza i działań, jakie podjął w związku z tym prezydent Komorowski. – […] dla nas jest ważne, i działamy, a nie tylko mówimy, w kierunku sygnałów, które wysłał elektorat Pawła Kukiza w tych wyborach. I stąd ta inicjatywa pakietu obywatelskiego, referendalnego Bronisława Komorowskiego wczoraj ogłoszona, że nie gadamy, ale już ogłaszamy referenda w trzech sprawach bardzo ważnych dla tej części wyborców – stwierdził.

– Nie sądzę, by Polacy chcieli, by w Polsce rządził PiS i że to oznacza ta pierwsza tura. Pierwsza tura oznacza, że Polacy są w niedostateczny sposób zadowoleni z biegu spraw w państwie i chcą mieć większy na to wpływ – dodał.

„Gazeta Wyborcza” przekłada uroczystość wręczenia nagrody Człowieka Roku

15 maja „Gazeta Wyborcza” miała wręczyć nagrodę Człowiek Roku 2014 prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Jednak, jak poinformował zastępca redaktora naczelnego „GW” Jarosław Kurski impreza odbędzie się w innym terminie. „Zasugerował nam to sam Prezydent RP (…). Przepraszamy za tę nieprzewidzianą – zaskakującą także dla nas – zmianę w programie” – czytamy w oświadczeniu.

Nagroda Człowiek Roku „Gazety Wyborczej” przyznawana jest przez redakcję od 1999 roku. W zeszłym roku nagroda powędrowała do rosyjskiego przedsiębiorcy i więźnia politycznego Michaiła Chodorkowskiego. W tym roku to wyróżnienie przypadnie głowie państwa. W czasie ceremonii laudację na cześć Komorowskiego ma wygłosić przewodniczący Rady Europejskiej oraz były polski premier Donald Tusk.

Początkowo wręczenie nagrody miało mieć miejsce 15 maja o godzinie 12. Ale „GW” poinformowała, że nastąpiły zmiany. „W związku z toczącą się intensywną kampanią polityczną związaną z wyborami prezydenckimi »Gazeta Wyborcza« przenosi na inny termin uroczyste wręczenie tytułu Człowiek Roku »Gazety Wyborczej«. (…) O szczegółach wydarzenia poinformujemy w terminie późniejszym” – czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Agorę.

Jako pierwsza o tym fakcie poinformowała redakcja portalu „Mam Prawo Wiedzieć”.

Jak z kolei wynika z oświadczenia Jacka Kurskiego zmiana daty wręczenia nagrody „wyszła” od Komorowskiego. „Zasugerował nam to sam Prezydent RP, uznając, że musi się teraz całkowicie poświęcić kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich” – pisze zastępca redaktora naczelnego „GW”.

(mb)

Litewska mysz próbuje ryknąć a Putin rozpłakał się ze śmiechu


Mysz, która chce ryknąć

Posted by Marucha w dniu 2015-05-12 (wtorek)

Litwa powoła pod broń 37 tysięcy obywateli

W dniu dzisiejszym w litewskim Ministerstwie Obrony wytypowano 36 825 młodych mężczyzn, którzy otrzymają wezwanie do odbycia zasadniczej służby wojskowej.

Resortowa Komisja do Spraw Poboru wykorzystała w tym celu specjalny program komputerowy. Trzeba było go użyć, gdyż na ochotnika do litewskiej armii zgłosiło się tylko 1136 osób.

Poborowi zostali podzieleni na sześć regionalnych list i będą wzywani kolejnymi falami do wojska przez najbliższe pięć lat. Juz 24 sierpnia służbę rozpocznie pierwsza z nich, licząca około 3000 poborowych.

l24.lt/kresy.pl
http://www.kresy.pl/

Putin, jak donoszą znawcy problematyki rosyjskiej z USA, dostał ataku ciężkiej depresji.
Admin

To nie są polskie wybory


Ani Duda, ani Bul

Krótko po pierwszej turze.

Każdy naród ma takie wybory, na jakie zasługuje, i takich przedstawicieli, jakich sobie wybierze. Większość Polaków olała pierwszą turę wyborów, ja też. Taka oferta kandydatów i taka ich kampania wyborcza obrażała inteligencję każdego myślącego Polaka.

Wyniki kolejny raz kompromitują sondaże przedwyborcze i firmy, które je robią. Oznaczają karę dla obozu władzy za jego butę i lenistwo. Wskazują też na rosnący potencjał elektoratu anty-establishmentowego. Może następnym razem?

Tymczasem zabawa w demokrację dla gawiedzi trwa. Plankton i rockman  odpadli. Za dwa tygodnie dogrywka: dwaj mężowie koszernych dam będą uwodzić ostatnich najgłupszych. Prezydent – wszystko jedno, który: przygłup, albo cynik – jest potrzebny metawładzy na wojnę z Rosją. Polsce – żaden z nich.

Tym bardziej nie będę więc głosował w drugiej turze. Wyjazd na działkę i zabawa z wnukami mają więcej sensu niż „patriotyczny obowiązek” robienia z siebie durnia przy urnie. Ani Duda, ani Bul. To nie są moje wybory. Howgh.

Komorowskiego pogrążyły: militaryzm, antyrosyjskość i probanderyzm


Kombatanctwo i Ukraina – to pogrążyło Komorowskiego

komor_0.jpg

Bronisław Komorowski już prawie przegrał te wybory – trudno bowiem wskazać elektorat innych kandydatów, z którego mógłby skorzystać w II turze. Na tę porażkę obecny prezydent pracował bardzo usilnie i wytrwale, nie wyciągając żadnych wniosków z analizy prawdziwych nastrojów społecznych. Wolał słuchać kolegów z Unii Wolności niż głosu rozsądku.

Wśród przyczyn porażki Komorowskiego na czoło wysuwają się według mnie dwie – solidarnościowe kombatanctwo i Ukraina. Kombatanctwo solidarnościowe to nie jest przypadłość tylko prezydenta, ale całej postsolidarnościowej „klasy politycznej”. Polega ona na przekonaniu o wyjątkowej roli, jaką ten ruch miał odegrać nie tylko w skali kraju, ale i świata. Ludzie ci uwierzyli, że oni sami „obalili komunę”, że wdzięczność powinno się im okazywać po wsze czasy. Co więcej, tylko ta formacja ma prawo do rządzenia, bo to prawo dała im historia. Mentalność ta, jako żywo przypominająca mentalność działaczy PZPR sprzed 1989 roku, stała się dla dużej części społeczeństwa nie do zniesienia – nikt nie lubi, kiedy praktycznie codziennie przypomina mu się, że musi czcić ludzi, którzy „obalili komunę”. Tym bardziej, kiedy się już tej „komuny” nie pamięta albo kiedy wcale się tak źle im nie kojarzy.

Tymczasem Pan Prezydent mówił o tym praktycznie w każdym swoim przemówieniu, bez względu na okoliczności i kontekst. Słowo „wolność” i „pokolenie Solidarności” powtarzał tysiące razy jak jakieś zaklęcie. Jeden z tygodników nazwał go „prezydentem kombatanckich gawęd”, co uznać należy za nad wyraz trafne. W tym koszmarnym kombatanctwie utwierdzało Komorowskiego otoczenie złożone z ludzi dawnego KOR i Unii Wolności. A ludzie ci żyją przeszłością, są przekonani, że już wszystko się odbyło i jest dobrze. „Rewolucję już zrobiliśmy” – mówił Komorowski, po co więc coś zmieniać?

Z kombatanctwem wiąże się ściśle inna przyczyna porażki obecnego prezydenta. Ta porażka nazywa się Ukraina. Popychany do bezkrytycznego popieranie obecnych władz w Kijowie Komorowski utracił w pewnym momencie umiar i rozsądek. Stał się tak bardzo „proukraiński”, że w opinii wielu ludzi sprzedał interesy polskie na ołtarzu „wspólnej sprawy”, jaką jest dla niego walka z Rosją. Nie zauważył bądź nie chciał zauważyć ważnej ewolucji nastrojów społecznych. Polacy coraz liczniej dystansują się od polityki wschodniej państwa, nie akceptują bezrozumnej rusofobii i nie mają zamiaru narażać swojego kraju w interesie banderowsko-oligarchicznej Ukrainy.

To nie przypadek, że Paweł Kukiz, ostro wypowiadający się przeciwko tej polityce, zyskał takie poparcie. A Komorowski? Pomimo licznych upokorzeń i wpadek kompromitujących go jako Głowę Państwa – brnął do końca w to bagno. Miał w tym wsparcie salonu i mediów, ale nie wyborców. To, że tego nie dostrzegł, jak sprytniejszy sztab Andrzeja Dudy – kosztowało go wiele. Nie może być bowiem bezkarny ktoś, kto prawie codziennie daje do zrozumienia, że interes innego państwa jest dla niego ważniejszy niż interes własnej Ojczyzny. Kto sprawia wrażenie kogoś, kto bardziej nienawidzi Rosję niż kocha Polskę.

W II turze tych wyborów zmierzą się dawaj politycy tego samego obozu ideowego, reprezentanci tego samego establishmentu. Jednak jeden z nich ma większe szansę, bo za przeciwnika ma polityka uznanego za zgranego, polityka, który w przekonaniu wielu zawiódł.
Jan Engelgard

Francja oferuje Polsce okręty podwodne


Francja chce sprzedać Polsce okręty podwodne

tw, PAP
12.05.2015 06:54
Okręty podwodne typu Scorpene

Okręty podwodne typu Scorpene (Wikipedia Commons/Mak Hon Keong)

Ponad 7,5 mld zł wyda Ministerstwo Obrony Narodowej na program modernizacyjny pod kryptonimem „Orka”, czyli na zakup okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej – informuje „Nasz Dziennik”. O kontrakt walczą Francuzi, Niemcy i Szwedzi.

Francja chce sprzedać Polsce okręty podwodne Scorpene razem z rakietami manewrującymi i kodem źródłowym. Dwa okręty miałaby zbudować gdyńska stocznia „Nauta”, a pierwszy powstałby we Francji.

Z kolei szwedzki koncern Saab proponuje Polsce udział w produkcji projektowanego okrętu A26. I wreszcie niemiecka grupa ThyssenKrupp Marine Systems oferuje okręty HDW 212, pływające już pod banderami Niemiec i Włoch.

MON zakłada podpisanie stosownych umów pod koniec 2016 r. lub na początku roku 2017, a dostawy w latach 2020-2025.

Walka na śmierć i życie, o władzę, o majątki i o rozliczenie cwaniaków za rozgrabienie i przywłaszczenie Polski


„Druga tura wyborów będzie walką na śmierć i życie”

Andrzej Duda, Bronisław Komorowski (fot. FOT. TEDI/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl )Andrzej Duda, Bronisław Komorowski (fot. FOT. TEDI/NEWSPIX.PL — Newspix.pl )
Moim zdaniem będzie to masakryczna walka na śmierć i życie, bo właściwie „grają” o wszystko i startują z tego samego poziomu, te dane się równają – przewiduje w rozmowie z „Wprost” dr. Anna Materska-Sosnowska, członek Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych, odnosząc się do kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich. – Myślę, że będzie to bardzo ostre 12 dni kampanii – dodaje.

Wyniki sondażu exit poll

Jak wynika z sondażu exit poll firmy IPSOS dla TVN24, TVP oraz Polsat News, największe poparcie uzyskał  Andrzej Duda – 34,8. Drugi na podium uplasował się Bronisław Komorowski – 32,2. Trzecie miejsce w tegorocznych wyborach prezydenckich przypadło Pawłowi Kukizowi – 20,3. Żaden z pozostałych kandydatów nie przekroczył 5 proc. Frekwencja na wyborach wynosiła 49,4 proc.

Sondaż powstał na podstawie pracy tysiąca ankieterów obecnych w 500 specjalnie wybranych lokalach wyborczych. Łącznie przeprowadzono ok. 50 tys. ankiet. Błąd nie powinien być wyższy niż 2 p.p.

„Młodzi są przeciwko rządzącym”

Zdaniem dr Anny Materskiej-Sosnowskiej tak wysoki wynik Pawła Kukiza wynika przede wszystkim z niezadowolenia i z tego, że brakowało wyraźnej oferty dla młodego pokolenia. – Po pierwsze młodzi są generalnie przeciwko rządzącym, ale większym argumentem wydaje mi się to, że żadna z tych głównych partii nie zadbała o dobry program dla nich i o dobry przekaz – powiedziała z rozmowie z „Wprost” politolog.

W opinii Materskiej-Sosnowskiej część ludzi głosowała także na Pawła Kukiza, aby pokazać „żółtą kartkę” rządzącym. – Ale i z drugiej strony też przeciwko – jak to Kukiz barwnie nazywa – „bandzie czworga” – dodała.

„Nie sama idea JOW-ów przyciągnęła wyborców Kukiza”

Członek Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych uważa, że część wyborców Pawła Kukiza nie pójdzie na wybory, a druga część będzie w nich uczestniczyć i podzieli się. – Część na Andrzeja Dudę, bo jednak zmiana rządzącego; część na Bronisława Komorowskiego, bo nie o taką zmianę chodziło – doprecyzowała.

Dr Anna Materska-Sosnowska odniosła się również do kwestii JOW-ów proponowanych przez Pawła Kukiza. Jej zdaniem są one „sztandarowym” hasłem, wokół którego się gromadzimy, ale to nie sama ich idea przyciągnęła wszystkich do Pawła Kukiza, a zmiana.

Co może pomóc Komorowskiemu?

Zdaniem politolog, Bronisław Komorowski, aby zdobyć poparcie powinien „pokazywać to, co zrobił jako członek Platformy”. Doprecyzowała jednak, iż nie jest pewna, na ile prezydent chce się utożsamiać z Platformą Obywatelską. – Mówię o JOW-ach do Senatu, oczywiście przy wszystkich zastrzeżeniach, że są duże itd., jak również JOW-y w większości wyborów samorządowych. Tu rzeczywiście ten postulat był wypełniony – tłumaczyła.

Bronisław Komorowski w poniedziałek w Belwederze zapowiedział zarządzenie ogólnopolskiego referendum. Mają się w nim znaleźć trzy pytania dotyczące JOW-ów, kwestii finansowania partii z budżetu oraz zreformowania systemu podatkowego, aby wątpliwości były rozstrzygane na korzyść podatnika. – Składam w związku z tym do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji konstytucji – powiedział.

Dr Anna Materska-Sosnowska stwierdziła, iż sam pomysł ogłaszania teraz referendum nie był dobrym pomysłem. – Po pierwsze można to było przeprowadzić dużo wcześniej, bo Platforma wczesniej była za JOW-ami, a teraz ten pomysł nie będzie zrealizowany w przeciągu dwóch tygodni. Żeby mówić o referendum, to najpierw trzeba przeprowadzić bardzo daleko idącą akcję informacyjną. Bo JOW-y mają nie tylko plusy, ale także cały szereg minusów – tłumaczyła.

Wprost.pl

Odejście od władzy aferałów i złodziei jest bardzo złym sygnałem dla uszatego koryta zwiastującym powiew wolności dla umęczonej Polski przez politycznych wagabundów


Niesiołowski: Kukiz to posiew zatrutego ziarna rozsiewanego przez Kaczyńskiego

Stefan Niesiołowski (fot. Marcin Kalinski/NEWSPIX.PL)Stefan Niesiołowski (fot. Marcin Kalinski/NEWSPIX.PL)
Stefan Niesiołowski, poseł Platformy Obywatelskiej, stwierdził w rozmowie z Wprost.pl, że jego ugrupowanie zmobilizuje się przed II turą wyborów oraz że prezydent jest otwarty na dialog ze zwolennikami JOW-ów. – Zakładając, że to będą takie wyniki (jak pokazują sondaże – red.) – bo one będą mniej więcej takie, ale kolejność się może zmienić, to jest to bardzo zły sygnał dla Polski. Oznaczałoby to, że ta kampania opluwania, niszczenia, poniżania Komorowskiego i państwa polskiego, przyniosła pożądany efekt – stwierdził. – Pięć lat były podpalane i demolowane państwo polskie. To wyhodowało Kukiza i to wyhodowało różnych innych radykałów, którzy mogą być w pewnych okolicznościach groźni – dodał.

Martyna Nowosielska, Wprost.pl: Jak pan ocenia sondażowy wynik wyborów prezydenckich?

Stefan Niesiołowski: Wyniki te nie są jeszcze ostateczne, bo wciąż mają miejsce zmiany. Ale, zakładając, że to będą takie wyniki (jak pokazują sondaże – red.) – bo one będą mniej więcej takie, ale kolejność się może zmienić, to jest to bardzo zły sygnał dla Polski. Oznaczałoby to, że ta kampania opluwania, niszczenia, poniżania Komorowskiego i państwa polskiego, przyniosła pożądany efekt.

Jakie są dalsze plany PO przed II turą?

Nie jestem w komitecie, ani w sztabie, mogę mówić tylko za siebie. Będę jeździł po Polsce, jeżdżę nieustannie, dziś też wyjeżdżam do Elbląga. Będę prowadził kampanię, która ma na celu pokazać Polakom, że trzeba iść na wybory i głosować na prezydenta Komorowskiego, bo racjonalna alternatywa nie istnieje. Co będzie robił sztab Komorowskiego, tego nie wiem, ale sądzę, że PO się zmobilizuje. Jest to elementarna powinność patriotów, a taką partią jesteśmy, więc się zmobilizujemy i walczymy.

Mówi pan, że jest jedna racjonalna opcja, czyli wybór prezydenta Komorowskiego w II turze. Właściwie dlaczego Polacy powinni tę opcję wybrać?

Dlatego, że pan Duda oznacza władzę dla Kaczyńskiego, Macierewicza i Kamińskiego. Pan Duda teraz mówi o zgodzie, ale nie protestował, kiedy przez pięć lat podpalano Polskę, kiedy PiS, czyli jego partia, mówiło o mordercach, zamachowcach i zdrajcach. Kiedy nieustannie prasa tego obozu, którą nazywam pisowską szczujnią, pisała Komoruski, agent WSI, złodziej, wróg Kościoła, wróg narodu, i tak dalej. Ja z tymi epitetami się spotykałem, jak prowadziłem kampanię na ulicach. Za to odpowiada także Duda, przynajmniej poprzez nie sprzeciwianie się. Do tego towarzystwa pasuje jeszcze Rydzyk. Więc jeśli ktoś nie chce, żeby Polską rządzili tacy ludzie, nie powinni się nabierać na dzisiejsze występy, że on chce zgody, tylko patrzeć na czyny. Pięć lat były podpalane i demolowane państwo polskie. To wyhodowało Kukiza i to wyhodowało różnych innych radykałów, którzy mogą być w pewnych okolicznościach groźni.

Uwiąd starczy Millera czy świadoma polityka niszczenia lewicy przez tow. Sekretarze z KC/skace/


Upadek lewicy. Tak kończy mężczyzna

Jakub Kapiszewski | 2015-05-11 07:09 | Aktualizacja: 07:22
Leszek Miller

Leszek Miller (Fot. Leszek Szymaski / Polska Agencja Prasowa)

Jeśli działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej zażądają od Leszka Millera wzięcia odpowiedzialności za wyborcze fiasko, będą mieli problem. Bo nie bardzo wiadomo, kto mógłby go zastąpić w roli lidera. Siła największej lewicowej partii się kurczy.

reklama

Sojusz czeka poważna dyskusja na temat tego, jaką partią chce być. Do jakiego wyborcy chce trafiać. I w jaki sposób ma to robić. Okazją do tego będzie spotkanie zarządu Sojuszu z klubem poselskim, które odbędzie się najpóźniej w sobotę po wyborach. Nieoficjalnie wiadomo, że może wtedy dojść do „nowego otwarcia”. W grę wchodzi nawet ogłoszenie jakiejś formy lewicowej koalicji przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

Tematem numer jeden w SLD będą wybory prezydenckie. Pomimo entuzjazmu Leszka Millera, na finiszu kampanii przeciw Magdalenie Ogórek wypowiadali się już nawet obecni i byli politycy Sojuszu. – Jeśli im się ta kandydatura nie podoba i nie chcą jej wspierać, niech po prostu milczą –mówił w „Kontrwywiadzie RMF” Miller.

CZYTAJ WIĘCEJ: SONDAŻ z powyborczej nocy: maleje przewaga Dudy!>>>

Nawet jeśli działacze SLD zażądają od Millera wzięcia odpowiedzialności za wyborcze fiasko, nie staną przed łatwymi decyzjami. Problemem byłoby nie tylko znalezienie polityka, który mógłby zastąpić Millera. Problemem jest przede wszystkim wyłonienie kogoś, kto nadawałby się na sterowanie lewicową formacją w trudnych dla lewicy czasach. Rezultaty tej części sceny politycznej jako całości kurczą się z wyborów na wybory.

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych całej lewicy – a więc Sojuszowi i Ruchowi Palikota – udało się zebrać ponad 18 proc. głosów. W wyborach do europarlamentu było to już tylko ok. 13 proc., przy czym samo SLD polepszyło swój wynik o ponad 1 pkt proc., gromadząc 9,44 proc. Teoretycznie w zasięgu Sojuszu jest wynik powyżej 10 proc., co udało się podczas poprzednich wyborów prezydenckich Grzegorzowi Napieralskiemu. W 2010 r. ówczesny przewodniczący zgromadził 13,86 proc.

Sojusz wciąż jest największą siłą na lewicy. Zwłaszcza w obliczu kompletnego rozpadu partii Janusza Palikota. Nawet jeśli formacja ta została wyniesiona do Sejmu głosami młodych i głosami protestu, nie udało im się tych wyborców utrzymać. Nie udało jej się także zdobyć nowego elektoratu. Dla typowego wyborcy Sojuszu nigdy nie stanowiła atrakcyjnej oferty. Jednocześnie próżno na lewicy szukać inicjatyw, które mogłyby odebrać palmę pierwszeństwa SLD lub stanowi dla niego alternatywę.

Sytuacja na lewicy dziwi socjologa prof. Radosława Markowskiego ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Prestiż kapitalizmu uległ nadwątleniu pod wpływem globalnego kryzysu; w kraju, w którym nadal jest bieda i funkcjonuje średniowieczny Kościół katolicki, pokonywać z trudem w sondażach barierę 10 proc. to fenomen –mówi. Zdaniem socjologa lewicowy elektorat w Polsce jest znacznie liczniejszy, niż można byłoby sądzić po wynikach Sojuszu. W związku z tym lewicowa formacja potencjalnie ma do wzięcia 25 proc. głosów, a w sprzyjających okolicznościach nawet 30–35 proc.

Bardziej sceptyczny jest dr hab. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem przy odpowiedniej mobilizacji elektoratu lewica wciąż może być liczącą się siłą w nowym parlamencie. Być może nawet na tyle ważną, żeby liczyć się jako potencjalny koalicyjny partner.

Perspektywa nadchodzących wyborów parlamentarnych oznacza dla SLD trzy scenariusze. Pierwszym jest wegetacja, czyli wariant, w którym partia utrzymuje się na powierzchni dzięki swojemu „żelaznemu elektoratowi”, ale nie stanowi poważnej siły w parlamencie. W takim wypadku Sojuszowi grozi dalsza marginalizacja. Jeśli w partii nie dojdzie do poważniejszych zmian i szyld „SLD” na powrót nie stanie się atrakcyjny dla wyborców, ugrupowanie może w ten sposób funkcjonować jeszcze kadencję lub dwie.

Drugim wariantem jest zawiązanie przedwyborczej koalicji z innymi podmiotami z lewej strony sceny politycznej. Trudno jednak uwierzyć, że politycy Sojuszu nie będą chcieli, jako najsilniejszy składnik takiego ugrupowania, dyktować warunków partnerom. W perspektywie zbliżających się wyborów nie widać jednak dla takiego rozwiązania alternatywy. – Dramat lewicy polega na tym, że czegokolwiek nie chciałoby się tam zbudować, musi to być na bazie SLD – twierdzi Chwedoruk.

Na potwierdzenie tej tezy podaje niemiecką partię Die Linke, która powstała na bazie PDS – Partii Socjaldemokratycznej (a ta z kolei była kontynuatorką rządzącej w NRD Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec). PDS przez wiele lat znajdowała się na marginesie politycznego mainstreamu, opierając swój wynik wyborczy głównie na byłych funkcjonariuszach aparatu bezpieczeństwa oraz kadry urzędniczej NRD. Wiatru w żagle nabrała dopiero wtedy, kiedy socjaldemokraci z SPD zaczęli za kanclerza Gerharda Schroedera wprowadzać pakiet reform rynku pracy i zabezpieczeń socjalnych pod nazwą Hartz IV. – Wtedy udało im się pozyskać część rozczarowanego elektoratu socjaldemokracji – tłumaczy Chwedoruk.

Trzeci wariant to porażka wyborcza SLD i wynik poniżej progu wyborczego. Oznaczałoby to, że w parlamencie powstałaby próżnia, którą mogłaby zagospodarować nowa formacja. Część ugrupowań, walcząc o schedę, z pewnością wykorzystywałaby twarze już znane na lewicy. W tym polityków SLD – w zależności od tego, jak szybko ci zaczęliby opuszczać pokład tonącej partii.

Jedno z zupełnie nowych lewicowych ugrupowań nie chce jednak czekać pięciu lat i planuje start w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Swój założycielski kongres zapowiedzieli w weekend po wyborach prezydenckich. Nazywają się „Razem” i mówią o sobie „lewica społeczna”. Na razie nie mają programu (a przynajmniej pełnej wersji), obecni są tylko w kilku województwach, a ich aktywność ogranicza się do kolportowania przez sieć memów piętnujących nierówności społeczne. O SLD mówią krótko: to nie jest lewica.

Wśród nich znaleźć można byłych działaczy Młodych Socjalistów. Jak zapewniają, dla wielu przychodzących na spotkania osób są pierwszą formą działalności obywatelskiej. – Najliczniejszą grupą zawodową w partii są programiści, ale zapisują się też do nas pracownicy korporacji, pielęgniarki, nauczyciele – mówi Marcelina Zawisza. – Naszym celem jest przywrócenie sensu reprezentacji politycznej, ponieważ żadna z obecnie znajdujących się w parlamencie partii nie stoi po stronie pracującej większości. Uważamy, że za partią powinien stać ruch społeczny –podsumowuje idee przyświecające „Razem” Maciej Konieczny, członek inicjatywy.

Doktor Chwedoruk jest jednak sceptyczny odnośnie do szans powodzenia takich przedsięwzięć. Chociażby dlatego, że nie stanowią alternatywy dla „twardego” elektoratu SLD. Problematyczne może okazać się też przebicie z przekazem do młodych. – Młode pokolenie, które dorastało już w III RP, traktuje każdą lewicowość jako podejrzaną, mówiąc obrazowo: nie widzą różnicy między Daszyńskim a Bierutem – opowiada Chwedoruk. Jak jednak zauważa prof. Markowski, zdobycie popularności przez takie inicjatywy to może być nawet kwestia dziesięciolecia, a i to przy założeniu, że ma się struktury i pieniądze.

Co w polskim kontekście znów kieruje nas do SLD.

Justyna Kowalczyk przechodzi pod norweskie barwy-tak jest jej dobrze w komorowskiej Polsce


Justyna Kowalczyk będzie startować w norweskim zespole

Wczoraj, 11 maja (17:33)

Niektórzy alarmowali, że te słowa Justyny Kowalczyk, oznaczają zmianę barw narodowych, a najlepsza polska narciarka klasyczna od przyszłego sezonu będzie tylko reprezentować norweski zespół w maratonach narciarskich.

Justyna Kowalczyk po wygraniu Biegu Wazów /AFP
Justyna Kowalczyk po wygraniu Biegu Wazów
/AFP

– Mam dość przepychanek w polskim związku. Między innymi przez nie uciekam do norweskiego zawodowego teamu. Jak w Polsce nic się nie zmieni w tym zakresie, to dalej będę szła w tym kierunku – oświadczyłaJustyna Kowalczykw rozmowie z TVP Sport (cały wywiad poniżej, w formie wideo).
„W następnym sezonie w biegach długich będę startować w barwach norweskiej zawodowej drużyny. Jej szefami są doskonale znani w biegówkowym świecie bracia Aukland. Ja z Norwegami. Chichot losu, prawda? Zdecydowałam się na norweski team, bo to gwarantuje profesjonalizm na najwyższym poziomie” – napisała Kowalczyk dla internetowego wydania „Gazety Wyborczej”.

Polka tłumaczy potem, dlaczego zdecydowała się na taki krok, żeby związać się z Team Santander. Kowalczyk bądź jej trener od zawsze musieli wykłócać się o „prawie każdą rzecz”. Zawodniczka twierdzi, że musiała tłumaczyć każdą potrzebę po dziesięć razy, gdy natomiast jej rywalki miały to wszystko po prostu zapewnione. Ostatecznie wszystko przeważnie kończyło się po myśli biegaczki, która uważa jednak, że kosztowało ją to za dużo emocji.

Polska narciarka już wcześniej biegała w barwach innego niż polski zespołu. W tym roku startując dla Rosjan wygrała Bieg Wazów.

„Co się będzie działo w przyszłości? Czy maratony nie staną się przypadkiem moją jedyną aktywnością narciarską? Tego nie jestem w stanie przewidzieć. Cieszę się, że pojawiła się alternatywa. Cieszę się, że gdyby zaszła taka potrzeba, będę się mogła kompletnie uniezależnić od działaczy i nadal robić to, co uwielbiam najbardziej na świecie. Wtedy już bez presji, a z pasją” – napisała Kowalczyk w internetowym wydaniu „Gazety Wyborczej”

Zawodniczka z Kasiny Wielkiej niecały miesiąc temu bardzo dosadnie wypowiadała się na temat pracy działaczy w Polskim Związku Narciarskim. „Pieniądze się znajdą. Sponsorzy chętnie angażują się w podobne akcje. Trzeba im tylko przedstawić dobry plan. Ale ani zawodnicy, ani trenerzy tego zorganizować nie mogą. Mają inną pracę. Od tego są działacze…” – twierdziła m.in. Kowalczyk na swoim profilu społecznościowym.

Artykuł pochodzi z kategorii:Justyna Kowalczyk

 

Zachód jest zszokowany, że Polacy nie kochają narzuconej im władzy


Strona główna serwisu

Agencja AP: szokujący wynik wyborów w Polsce
Agencja Associated Press określa wynik wyborów prezydenckich w Polsce jako szokujący. W korespondencji z Warszawy amerykańska agencja pisze, że taki rezultat może sygnalizować poważniejsze przesunięcie na scenie politycznej. Jako przyczynę porażki prezydenta Bronisława Komorowskiego AP wskazuje rozczarowanie wyborców rządami Platformy Obywatelskiej.

Zobacz galerię

Według Associated Press, porażka ubiegającego się o reelekcję prezydenta Komorowskiego oznacza, że jesienne wybory parlamentarne mogą być nieprzewidywalne i że Polskę może czekać powrót do władzy PiS.

„Bardzo dobry wynik Pawła Kukiza, byłego piosenkarza punkrockowego, z przesłaniem wymierzonym w establishment, jest kolejną oznaką niezadowolenia Polaków” – stwierdza agencja.

Autorki korespondencji z Warszawy piszą, że dla świata zewnętrznego może wydawać się dziwne, iż Polacy są tak sfrustrowani, mając jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Europie. Zauważają jednak, że wielu Polaków, szczególnie na prowincji, nie odczuwa korzyści ekonomicznych sukcesu Polski, czego dowodem są dwa miliony Polaków, którzy wyemigrowali z kraju w ostatnich 10 latach.

Wzloty, wpadki i upadki w kampanii wyborczej

Amerykańscy dziennikarze zwracają uwagę, że kandydaci lewicy uzyskali wczoraj łącznie tylko 4 proc. głosów, co jest katastrofą dla tego nurtu politycznego.

Exit polls: Duda przed Komorowskim

Według danych sondażowych exit polls, pierwszą turę wyborów prezydenckich wygrałAndrzej Duda z wynikiem 34,5 proc. głosów. Drugie miejsce zajął Bronisław Komorowski – 33,1 proc., a trzeci był Paweł Kukiz z 20,5 proc. głosów.

Na dalszych miejscach uplasowali się Janusz Korwin-Mikke – 3,5 proc., Magdalena Ogórek – 2,4 proc., Adam Jarubas – 1,6 proc., Janusz Palikot – 1,6 proc., Grzegorz Braun – 1,1 proc., Marian Kowalski – 0,8 proc., Jacek Wilk – 0,6 proc., Paweł Tanajno – 0,3 proc. Frekwencja wyniosła 48,8 proc.

Zobacz: Kto przejmie wyborców Kukiza?

IAR

Uszaty komentarz znanego brata do wielkiej przegranej małej ale jakże wrednej opcji zamierzającej bezgranicznie okupować Polskę


Czapiński tłumaczy się ze słów o młodych radykałach: „Módlmy się, by jak najszybciej wyemigrowali”

mkd
11.05.2015 20:38
A A A Drukuj

Prof. Janusz Czapiński

Prof. Janusz Czapiński (Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta)

– To było powiedziane z przekąsem – mówił w Radiu TOK FM prof. Janusz Czapiński. Tłumaczył słowa, które padły w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Psycholog powiedział dziennikowi, że wśród młodych Polaków rośnie fundamentalistyczny radykalizm. – Módlmy się, by jak najszybciej wyemigrowali, dzięki czemu ochronimy porządek – dodał Czapiński.

Komentując wyniki I tury wyborów prezydenckich, prof. Czapiński mówił o fenomenie antysystemowców i młodych ludziach, którzy są niezadowoleni ze swojej sytuacji życiowej. Wiele osób oburzyły słowa psychologa, które padły w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. „Rośnie fundamentalistyczny radykalizm w młodym pokoleniu Polaków. Módlmy się, by jak najszybciej wyemigrowali, dzięki czemu ochronimy porządek” – mówił profesor.

Publicystyczna prowokacja bez autoryzacji

Prof. Janusz Czapiński był gościem wieczornego pasma TOK FM. – To było powiedziane z przekąsem – tłumaczył się psycholog. Podkreślił, że rozmowa nie była autoryzowana, a jego zamierzeniem była publicystyczna prowokacja. Czapiński powiedział, że adresował swoje słowa do ludzi 23-30-letnich, którzy po studiach nie mogą znaleźć odpowiedniej pracy w Polsce, m.in. dlatego, że rynek jest niedostosowany do tak wielkiego boomu edukacyjnego.

Czapiński podkreślił, że rozumie frustrację i wściekłość tego pokolenia, skąd ich radykalizm. Tłumaczył, że większość z nich ma powody, by tak się czuć, tak reagować na scenę polityczną, a winą za swoją sytuację próbować obarczać tzw. establishment. Dodał, że bardzo ważne są kontekst i wymowa jego słów. – Przecież to nie był apel do młodych, żeby pakowali walizki i wyemigrowali – podkreślił Czapiński.

Autor rozmowy z prof. Czapińskim, Tomasz Żółciak, napisał wieczorem na Twitterze, że rozmowa była autoryzowana.

„Nie rozumiem, czemu pan profesor twierdzi inaczej” – napisał dziennikarz.

Smutny obraz wynaradawianej Polski przez toksyczne bractwo


„Gazeta Polska codziennie”: Od czterech lat rodzi się coraz mniej dzieci

PAP
12.05.2015 03:54
A A A Drukuj
Czwarty rok z rzędu maleje w Polsce liczba urodzeń i krajowi grozi zapaść demograficzna – alarmuje „Gazeta Polska codziennie”.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Po przyroście ludności w latach 2008-2011, w ostatnich czterech latach liczba urodzeń spada. Z szacunków Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w pierwszym kwartale tego roku urodziło się ok. 90 tys. dzieci – to o prawie tysiąc mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. W tym samym czasie wzrosła liczba zgonów. Zarejestrowano ich ok. 101 tys., a więc blisko 3,5 tys. więcej niż w roku poprzednim. Liczba ludności Polski się zmniejszyła. Pod koniec marca była o ok. 15 tys. mniejsza niż w końcówce ubiegłego roku i wyniosła 38,4 mln.

Jeśli ta tendencja utrzyma się w następnych kwartałach, wówczas spadek ludności naszego kraju jeszcze przyśpieszy.

Według GUS u maleje także liczba zawartych małżeństw – na ślubnym kobiercu stanęło od stycznia do końca marca 15 tys. par, czyli o 600 mniej niż przed rokiem. Natomiast o ok. 1,6 tys. wzrosła liczba rozwodów – do ponad 18 tys.

Więcej w „Gazecie Polskiej codziennie”.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,91446,17901073,_Gazeta_Polska_codziennie___Od_czterech_lat_rodzi.html#ixzz3ZtnYKNXq

Jeszcze trochę a „prawdomówny” Biały Dom ogłosi, że to Kreml zgładzil Osamę bin Ladena


Strona główna serwisu

Jak zginął bin Laden? Biały Dom oburzony „publikacją pełną kłamstw”
Jako pełen kłamstw i niejasności Biały Dom ocenił artykuł znanego dziennikarza śledczego Seymoura Hersha, w którym zarzucił on ekipie prezydenta Baracka Obamy kłamliwe przedstawianie okoliczności zabicia w 2011 r. w Pakistanie Osamy bin Ladena.

Rzecznik Białego Domu Josh Earnest powiedział, że artykuł Hersha, jaki ukazał się w niedzielę w „London Review of Books”, jest pełen „nieścisłości i ewidentnych kłamstw”. Odnotował też reakcję byłego szefa CIA Michaela Morella, który mówił, że nawet nie skończył czytać tego artykułu, gdyż było w nim tyle nieścisłości.

Hersh, znany amerykański dziennikarz śledczy, zarzucił ekipie prezydenta Obamy kłamliwe przedstawianie okoliczności zabicia w 2011 roku w Pakistanie Osamy bin Ladena, w tym zatajanie faktu, iż dokonano tego za wiedzą i zgodą pakistańskich władz. W obszernym dokumentacyjnym artykule, opublikowanym w brytyjskim dwutygodniku „London Review of Books”, Hersh stawia tezę, iż wbrew twierdzeniom Waszyngtonu dopadnięty w mieście Abbottabad przez amerykańskich komandosów bin Laden nie przebywał tam dobrowolnie, lecz jako faktyczny więzień pakistańskiego wywiadu.

Powołując się na informacje uzyskane od anonimowych przedstawicieli służb specjalnychUSA, Hersh pisze, że miejsca pobytu bin Ladena nie wykryto dzięki – jak brzmi oficjalna wersja – śledzeniu kurierów Al-Kaidy. W rzeczywistości miał o nim poinformować wyższy oficer pakistańskiego wywiadu, który zwrócił się w tej sprawie do rezydenta CIA w ambasadzie USA w Islamabadzie. W zamian otrzymał znaczną część z wyznaczonej nagrody w wysokości 25 mln dolarów za pomoc w schwytaniu bin Ladena i został wraz z rodziną potajemnie przewieziony do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracuje jako konsultant CIA.

Według Hersha, by uzyskać niezbędne do przeprowadzenia akcji przeciwko bin Ladenowi szczegóły na temat jego kryjówki, wywarto na pakistańskich wojskowych konkretne naciski, opóźniając dostawę 18 nowych myśliwców F-16 i wypłatę nieoficjalnych gratyfikacji pieniężnych – co okazało się skuteczne. Ustalono z nimi również, że lot dwóch śmigłowców z żołnierzami formacji sił specjalnych marynarki wojennej SEAL do Abbottabadu nie będzie traktowany jako niedozwolone wtargnięcie w przestrzeń powietrzną Pakistanu.

Hersh podaje także w wątpliwość, czy ciało zabitego bin Ladena rzeczywiście przetransportowano na amerykański lotniskowiec, by dokonać następnie jego pochówku w morzu.

Krytycy przedstawionych w artykule tez zwracają uwagę, że ich podstawą są wyłącznie przekazy pochodzące od osób o nieujawnionej tożsamości i tym samym nienadające się do rzetelnego zweryfikowania.

Hersh otrzymał w 1970 roku nagrodę Pulitzera za ujawnienie dokonanej dwa lata wcześniej przez żołnierzy USA masakry cywilów w wietnamskiej wiosce My Lai. Jego zdaniem Obama świadomie szerzył nieprawdziwe informacje na temat okoliczności zabicia bin Ladena, by zapewnić sobie reelekcję w wyborach prezydenckich w 2012 roku.

Nie pomogły Komorowskiemu służby ze WSI-Antek Brzytwa górą


 pitjan

Macierewicz uniewinniony. Co na to zagorzały obrońca WSI B. Komorowski?

Zmniejsz rozmiar czcionkiZwiększ rozmiar czcionkiRozmiar tekstuWydrukuj tę stronę
Macierewicz uniewinniony. Co na to zagorzały obrońca WSI B. Komorowski?

Po raz drugi umorzone zostało śledztwo w sprawie  rzekomego niedopełnienia obowiązków oraz przekroczenia uprawnień przez Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza. Należy pamiętać, że jednym z największych obrońców WSI był Bronisław Komorowski.Wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego wydano postanowienie o umorzeniu – czytamy w komunikacie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Decyzja jest prawomocna.

2 lutego 2015 r. nakazem sądu prokuratora dokonało ponownej analizy zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego. Wówczas Antoni Macierewicz stwierdził, że „Sąd, pod ewidentnym naciskiem lobby WSI, a przede wszystkim Bronisława Komorowskiego, który w imieniu tego lobby występuje, chce mnie ścigać za wydumane nieprawidłowości przy tworzeniu raportu z WSI”.

Sprawa początek bierze w 2007 r., – wówczas do prokuratury wpłynęły zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza. Śledczy przesłuchali m. in. byłych członków komisji, a podczas tych czynności miało dochodzić do skandalicznych zachowań ze strony prokuratorów, m.in. prok. Krzysztofa Kucińskiego.

Straszył mnie aresztem, wysuwał pod moim adresem insynuacje – wspominał dr hab. Sławomir Cenckiewicz, który był przesłuchiwany jako świadek. Inny członek komisji weryfikacyjnej WSI Tadeusz Witkowski, po przesłuchaniu przez Kucińskiego skierował skargę do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, w której napisał, że „niektórzy z prokuratorów apelacyjnych stosują metody przypominające praktyki z czasów stalinowskich”.

Kerry jedzie na Krym zobaczyć ile straciła Ameryka


Sekretarz stanu USA spotka się z Putinem w Soczi

11.05.2015

001

Władimir Putin

Władimir PutinFoto: PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV
Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry ma się również spotkać ze swoim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem. Rozmowy mają dotyczyć Syrii, Iranu, Ukrainy.

– Amerykański sekretarz stanu John Kerry spotka się we wtorek w Soczi z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, by rozmawiać na temat Iranu, Syrii i Ukrainy, a także o innych sprawach – poinformował w poniedziałek Departament Stanu.

– Podróż jest częścią naszych starań służących utrzymaniu bezpośrednich kanałów komunikacji z władzami Rosji i jasnemu przekazaniu naszego stanowiska – poinformowała w pisemnym oświadczeniu rzeczniczka Departamentu Stanu Marie Harf.

Rosyjskie media informują, że Kerry ma też rozmawiać z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Rosyjski MSZ pisze, że Moskwa liczy na to, że wizyta sekretarza stanu USA posłuży sprawie normalizacji stosunków dwustronnych. Zdaniem rosyjskiej agencji Ria-Nowosti, która powołuje się na źródła dyplomatyczne, obecna wizyta Kerry’ego będzie „bardzo symboliczna”.

W ubiegłym tygodniu o planowanych rozmowach z szefem rosyjskiej dyplomacji i możliwym spotkaniu Kerry’ego z prezydentem Władimirem Putinem informowały rosyjskie media, powołujące się na źródła na Kremlu i w rosyjskim MSZ.

Wskutek aneksji Krymu, wspierania przez Moskwę separatystów w ukraińskim Donbasie i sankcji nałożonych na Rosję przez USA za jej agresywną politykę wobec Ukrainy stosunki rosyjsko-amerykańskie znajdują się w najgłębszym kryzysie od czasów zimnej wojny.

Mimo iskrzenia na linii Moskwa-Waszyngton szefowie dyplomacji dwóch krajów utrzymują stałe kontakty – osobiste i telefoniczne. Poprzednio widzieli się w marcu w szwajcarskiej Lozannie przy okazji rozmów na temat irańskiego programu atomowego. Przez telefon po raz ostatni konferowali 5 maja z inicjatywy Waszyngtony. Głównym tematem rozmowy była sytuacja w Donbasie.

Agencje piszą, że po rozmowach w Soczi z Putinem i Ławrowem Kerry uda się do Antalyi w Turcji, na spotkanie szefów dyplomacji państw NATO.

PAP/agkm

Gromki łomot sprawiony hrabiemu et consortes jest bolesną przestrogą dla rządzącej braci


„FT”: Bolesna porażka Komorowskiego i PO

Wczoraj, 11 maja (11:19)

W relacji z niedzielnych wyborów prezydenckich w Polsce „Financial Times” zwraca uwagę na bolesną dla Bronisława Komorowskiego i PO porażkę w pierwszej turze. Zły wynik może mieć wpływ na zbliżające się wybory do parlamentu – pisze poniedziałkowy „FT”.

Wyniki sondażu Ipsos /INTERIA.PL
Wyniki sondażu Ipsos
/INTERIA.PL

Londyński dziennik podkreślił, że opublikowane zaraz po zamknięciu lokali wyborczych wyniki sondażowe były zaskoczeniem, ponieważ zdecydowana większość badań opinii publicznej prognozowała w pierwszej turze zwycięstwo urzędującego prezydenta. Taki wynik jest „ciosem dla rządzącej partii przed październikowymi wyborami do parlamentu” – pisze „FT” i zwraca uwagę, że porażka Komorowskiego jest konsekwencją „zlekceważenia kontrkandydatów” i „bezbarwnej kampanii”.

– Taki wynik może być zwiastunem utraty władzy przez PO w zbliżających się wyborach parlamentarnych w kraju, który jest szóstą pod względem wielkości gospodarką Europy – pisze „FT”.

Dziennik zwraca też uwagę, że ostateczny sukces Andrzeja Dudy podważyłby dotychczasową narrację PO, według której PiS jest ugrupowaniem „niepopularnym, niewybieralnym i nieodpowiednim do sprawowania władzy”. Rządzące ugrupowanie liczyło przed wyborami, że dobry wynik Komorowskiego „wpłynie negatywnie na morale opozycji i będzie bodźcem dla partii przed wyborami parlamentarnymi”.

„FT” przypomina także, że na początkowych etapach kampanii wyborczej Komorowski cieszył się poparciem 63 proc. społeczeństwa.

Wyniki wyborów prezydenckich 2015 zaskoczyły nie tylko zagranicznych obserwatorów, ale także krajowych komentatorów.

„Prawica ma wielką szansę na zwycięstwo”. Komentarze polityków po I turze wyborów(TVN24/x-news)

Zdaniem Michała Kamińskiego, sekretarza stanu w kancelarii premiera – sukces Pawła Kukiza powinien skłonić polityków do przemyśleń. – Polacy szukają czegoś co zakończy spór polsko-polski. To może być środowisko Pawła Kukiza – podkreślił Marek Sawicki, minister rolnictwa z koalicyjnego PSL.

Natomiast zdaniem Jerzego Wenderlicha z SLD za wynikiem Andrzeja Dudy może stać aktywna kampania wyborcza prowadzona przez PiS.

– Prawica ma wielka szanse na zwycięstwo, czego nikt się nie spodziewał – cieszył się Jacek Kurski ze Zjednoczonej Prawicy.

http://mapapreferencji.interia.pl/index/form/uq/155206e987d7688498b69fdb2f6e2047/

INTERIA.PL/PAP/x-news

Ustawianie się Lisa pod kurnikiem Komorowskiego w nadziei na lekkie, łatwe i przyjemne życie okazało się grubym nieporozumieniem


Darcie piór między solidarnościowymi „orłami”


 

Dogrywka przed II turą: Co proponują Komorowski i Duda
Bronisław Komorowski i Andrzej Duda ruszyli po głosy wyborców. Najwięcej propozycji mają dla tych, którzy zagłosowali na Pawła Kukiza.
.

Adam Chełstowski/Forum

.

21 maja, w czwartek – na trzy dni przed drugą turą wyborów – Bronisław Komorowski i Andrzej Duda spotkają się na debacie prezydenckiej. O głosy walczą już od chwili rozstrzygnięcia pierwszej tury. Co proponują?

Komorowski: JOW-y, finansowanie partii z budżetu i zmiany w podatkach

Prezydent Bronisław Komorowski chce ogłosić referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, zmian systemu finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz zmian w systemie podatkowym.

Trzeba spojrzeć rzeczywistości prosto w oczy i wyciągnąć wnioski z wyniku wczorajszego głosowania – zapowiedział Komorowski w powyborczy poniedziałek. W ocenie prezydenta wyniki wyborów, zwłaszcza poparcie dla Pawła Kukiza, to dla polskiej sceny politycznej ważny sygnał. Opinia publiczna najwyraźniej oczekuje nowego rodzaju relacji między obywatelami a państwem. Wynik Kukiza prezydent odczytuje jako oczekiwanie, że nastąpią zmiany w zakresie roli referendów i jednomandatowych okręgów wyborczych.

Prezydent zapowiedział, że złoży w Sejmie projekt zmian w konstytucji, który pozwoli znieść prawne bariery przed wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu.

Jedno z pytań referendalnych ma dotyczyć również likwidacji dotychczasowego systemu finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Ostatnie pytanie zaś ma się odnosić do zmian w systemie podatkowym – wątpliwości prawne miałyby być rozstrzygane na korzyść obywatela. – Daje to szansę obywatelowi na mocniejszą pozycję w relacjach z państwem – podkreślił Komorowski.

Prezydent ma prawo do zarządzenia referendum ogólnokrajowego zgodnie z art. 144 konstytucji. Według art. 60. ustawy o referendum ogólnokrajowym w sprawach o szczególnym znaczeniu głowa państwa ma prawo zarządzić referendum za zgodą Senatu, wyrażoną bezwzględną większością głosów i w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Senat ma 14 dni na głosowanie w sprawie takiego wniosku.

Sztab wyborczy Bronisława Komorowskiego przedstawił ponadto spot odnoszący się do tych postulatów:

Kawa z Dudą w drodze do pracy

Andrzej Duda pierwszy pojawił się na starcie. O 7 rano w poniedziałek na placu przy metrze Centrum rozdawał warszawiakom kawę. „Wszyscy idziemy do pracy” brzmiało hasło spotkania.  I w tym znaczeniu dosłownym, i w tym znaczeniu, że chciałbym, żeby wszyscy poszli do pracy. To znaczy: żeby ta praca była  precyzował Duda.

Zdaniem kandydata PiS wielu Polaków potrzebuje odzyskać godność  bo popadło w marazm, bo nie ma pracy, bo wynagrodzenia są niskie. Kilkoro przechodniów zwróciło się do Dudy z prośbą, by porozumiał się z Pawłem Kukizem – on, zdaniem wyborców, może mu zapewnić zwycięstwo w drugiej turze. PiS do tej pory opowiadał się przeciwko JOW-om, które są głównym postulatem Kukiza. Będziemy o tym rozmawiać zapowiedział Duda.

W poniedziałek w Polskę ponownie wyruszył DudaBus. Kandydat PiS spotkał się na początek z mieszkańcami województwa mazowieckiego.

%d bloggers like this: