Rośnie koreańska konkurencja dla niemieckiej i francuskiej zbrojeniówki


Logotyp serwisu Defence24

 PRZEMYSŁ ZBROJENIOWY

Niemiecki dziennik ubolewa: Polski „tort zbrojeniowy” idzie do Korei [KOMENTARZ]

JAKUB PALOWSKI

Fot. Hyundai Rotem

W niemieckim „Die Welt” pojawił się artykuł, w którym omawiane są zakupy zbrojeniowe, jakich Polska dokonuje w Republice Korei. Autorzy podkreślają, że niemiecki przemysł nie odnosi korzyści z jednego z największych programów modernizacji sił zbrojnych w Europie. Zauważają, że współpraca Polski i Korei „dla dużych europejskich firm, zwłaszcza dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego czy motoryzacyjnego, stwarza to prawdziwą konkurencję”.

W artykule „Die Welt” podsumowano zakupy, jakich Polska dokonała w ostatnim czasie w Republice Korei. To m.in. 48 lekkich samolotów bojowych FA-50, do których już podpisano umowy wykonawcze, docelowo ponad 600 haubic K9A1/K9PL (pierwsza umowa wykonawcza dotyczy 212 dział) oraz 1000 czołgów K2/K2PL (pierwsza umowa wykonawcza dotyczy 180 wozów). Niemiecki dziennik przywołuje też wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, który mówił o o wielkim zaufaniu płynącym ze współpracy gospodarczej i politycznej między obu krajam

Wojna na Ukrainie – raport specjalny Defence24.pl

„Wielu zagranicznych obserwatorów dziwi się, że rząd w Warszawie pozyskał Koreę Południową jako długoterminowego partnera, ponieważ ten kraj z Dalekiego Wschodu nie jest członkiem NATO. (…) Polskich ekspertów ten wybór jednak nie dziwi” – dodaje „Welt”, na który powołuje się PAP. Przypomina, że Korea Południowa już teraz jest jednym z najbliższych partnerów Polski pod względem przemysłu i polityki bezpieczeństwa, a „umowa zbrojeniowa to tylko symbol relacji, która rozwijała się od lat, co staje się coraz bardziej oczywiste i nie pozostanie bez konsekwencji dla reszty UE”.

CZYTAJ TEŻ

50-milionowa obecnie Korea Południowa, niegdyś naznaczona wojną, w ciągu zaledwie kilku dekad stała się jedną z wiodących potęg gospodarczych, zajmując aktualnie 12. miejsce na liście największych gospodarek świata, a firmy takie jak Samsung, Hyundai czy LG są światowymi liderami przemysłu i technologii. „Polscy politycy widzą podobieństwa między swoim krajem a Republiką Korei. Duże obszary Polski zostały zniszczone podczas II wojny światowej. Po wojnie PRL była częścią tzw. bloku wschodniego, zdominowanego przez Związek Radziecki i w dużej mierze odciętego od Zachodu” – zauważa „Welt”. Polska po 1989 roku zaczęła nadrabiać zaległości, od połowy lat 90. stając się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie.

Kolejny powód, który zbliżył do siebie Warszawę i Seul, to „poczucie życia w niebezpiecznym sąsiedztwie”. „Polskie ostrzeżenia przed agresją Rosji przed 24 lutego 2022 roku były w Brukseli czy Berlinie często odrzucane jako przesadzone. Korea traktowała je ze zrozumieniem, będąc sama od dawna zagrożona przez uzbrojonego w broń nuklearną sąsiada, Koreę Północną” – zauważa „Welt”.

CZYTAJ TEŻ

YouTube cover video

Po podpisaniu w 2013 roku deklaracji o strategicznym partnerstwie Seul wyrósł na najważniejszego azjatyckiego inwestora w Polsce, wyprzedzając nawet Chiny, światową potęgę. Samsung posiada w Polsce swoje oddziały, w Warszawie ma największe centrum badawczo-rozwojowe poza Koreą Południową. Korea Płd. (z pomocą USA) ma także pomóc Polsce wejść w energetykę jądrową. „Korea Południowa dąży do uczynienia z Polski centrum inwestycji i swoistego hubu dla własnego przemysłu na rynku europejskim. Dla dużych europejskich firm, zwłaszcza dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego czy motoryzacyjnego, stwarza to prawdziwą konkurencję” – zauważa „Welt”.

CZYTAJ TEŻ

Artykuł niemieckiego dziennika wart jest komentarza, co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze, odnotowano współpracę Polski z Republiką Korei i duże zakupy uzbrojenia, jakie są dokonywane. Po drugie, zauważono że duży program modernizacji sił zbrojnych Polski jako członka NATO odbywa się bez udziału niemieckiego, czy francuskiego przemysłu. W artykule odnotowano też, że Polska przekazała znaczną ilość sprzętu Ukrainie (a dokonywane zakupy uzbrojenia to po części chęć uzupełnienia sprzętu, który dostarczono).

W „Die Welt” podkreślono też, że współpraca Polski z Republiką Korei może tworzyć konkurencję dla przemysłu niemieckiego. W Niemczech toczy się dość ostra debata publiczna na temat pomocy dla Ukrainy. Fakt, że odmówiono dostaw produkowanych w Niemczech czołgów i BWP, nawet starych typów (Leopard 1, Marder) stawia Niemcy w mało korzystnym położeniu, jeśli chodzi o wiarygodność, jako partnera na rynku uzbrojenia. I to jest jeden z powodów, dla których politykę kanclerza Scholza krytykują nie tylko proatlantycko nastawieni politycy, ale też kręgi związane z przemysłem obronnym. Dodajmy jeszcze, że Niemcy są w światowej czołówce eksporterów uzbrojenia i współpracują w tym zakresie także z państwami Bliskiego Wschodu, oskarżanymi o łamanie praw człowieka.

Kolejną kwestią są zdolności niemieckiego przemysłu do szybkiej produkcji i dostaw sprzętu wojskowego. O ile bowiem Berlin ma – bez żadnych wątpliwości możliwości rozwoju nowych i nowoczesnych typów uzbrojenia, to przyspieszenie ich produkcji wiąże się z trudnościami. Powód jest prosty – przez ostatnie dwie dekady zdolności Bundeswehry były redukowane, a zamówienia eksportowe nie uzasadniały utrzymywania „gorących”, rozbudowanych linii produkcyjnych. A dziś zbrojeniówka musi walczyć o pracownika na trudnym, niemieckim rynku.

CZYTAJ TEŻ

Cała ta sytuacja powoduje, że polityka kanclerza Scholza może w dłuższej perspektywie zaszkodzić niemieckiej zbrojeniówce. Z pewnością zachowa ona silną pozycję, bo ma bardzo duży potencjał i nie można go lekceważyć. Być może nie będzie to już tak jednoznaczna dominacja, jak na przykład do niedawna na rynku czołgów podstawowych w Europie, gdzie jedynym eksportowanym czołgiem III generacji były – do czasu zakupu Abramsów i K2 przez Polskę – nowe i używane Leopardy 2. Koreańczycy już wcześniej byli konkurentem dla niemieckiej zbrojeniówki, sprzedawali bowiem Norwegii, Finlandii czy Estonii haubice K9, należące do tej samej klasy, co niemieckie Panzerhaubitze 2000.

Wiele oczywiście zależy od tego, jak Polsce uda się skonsumować przemysłowo współpracę z Republiką Korei, bo to wcale nie jest przesądzone. Pierwsze zakupy dotyczą z konieczności sprzętu dostarczanego z Korei, a współpraca przemysłowa musi jeszcze zostać rozwinięta. Ale ostatnie wizyty delegacji z Litwy, Estonii, czy Rumunii w Republice Korei nie są raczej dziełem przypadku.

CZYTAJ TEŻ

Co więcej, Seul zwiększa także polityczną współpracę z NATO (niedawno zatwierdzono przyznanie ambasadzie w Brukseli statusu misji przy Sojuszu Północnoatlantyckim), więc szanse na szerszą zbrojeniową współpracę z państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego rosną. A równolegle „rośnie” konkurent dla przemysłu państw zachodniej Europy. Można zaryzykować tezę, że dominująca pozycja Niemiec na europejskim rynku uzbrojenia nie była do końca proporcjonalna do wkładu Berlina w bezpieczeństwo krajów NATO zwłaszcza na wschodniej flance, uwzględniając równeiż inne aspekty polityki (energetyka), a teraz może to ulec pewnej korekcie. Pytanie, czy i w jakim stopniu skorzysta na tym Polska jest jednak otwarte.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.