Wzrost zagrożenia epidemiologicznego związanego z wojną


ONET

To niezwykle groźny skutek uboczny wojny w Ukrainie. „Polska też może być zagrożona”

— Spodziewamy się wzrostu zachorowań nawet o 30 proc. w porównaniu z okresem przedwojennym. Chodzi przede wszystkim o infekcje — zarówno te jelitowe, jak i oddechowe. Sytuacja epidemiologiczna znacznie się skomplikowała i teoretycznie każda choroba, która obecnie występuje w Ukrainie, może również rozprzestrzenić się poza jej granice – mówi w rozmowie z Onetem prof. Natalia Wynograd, kierowniczka Zakładu Epidemiologii Lwowskiego Uniwersytetu Medycznego.

Mariia Tsiptsiura

4,3 tys.

Wczoraj, 06:28

Transport rannego z pola bitwyTransport rannego z pola bitwy – NARCISO CONTRERAS / ANADOLU AGENCY / ANADOLU AGENCY VIA AFP / AFP

  • Jednym ze skutków ubocznych wojny w Ukrainie jest możliwość rozprzestrzeniania się poważnych chorób
  • Choć nie ma informacji, aby w Ukrainie wybuchła epidemia cholery, to jest wiele innych chorób, które grożą mieszkańcom
  • — Mogę sobie wyobrazić, że zostaną przeniesione na przykład do Polski — mówi o chorobach zakaźnych prof. Natalia Wynograd
  • Informacje na temat obrony Ukrainy możesz śledzić całą dobę w naszej RELACJI NA ŻYWO
  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu. Jeśli nie chcesz przegapić żadnych istotnych wiadomości — zapisz się na nasz newsletter

Mariia Tsiptsiura: Wiadomość o możliwości wybuchu cholery w Mariupolu obiegła wszystkie media na świecie. Jak bardzo ta choroba może być niebezpieczna dla mieszkańców miasta i poza nim?

Tragiczny wypadek polskiego autokaru w Chorwacji. Morawiecki: to byli pielgrzymi jadący do MedjugoriePutin i Erdogan spotykają się w nadmorskim kurorcie, ale atmosfera może nie być sielska

Prof. Natalia Wynograd: W tym roku w Mariupolu nie mieliśmy przypadków cholery, choć oczywiście musimy zachować czujność. Zdarzały się przypadki czerwonki, a to dość podobne choroby. Problem z cholerą polega na tym, że nie u wszystkich zakażonych od razu pojawiają się wyraźne objawy, które wskazują, że należy pilnie skontaktować się z lekarzem.

Cholera to choroba, która jest przenoszona przez różne przedmioty używane przez ludzi. Może być przenoszona np. z wodą z rzek lub morza. Często przenoszą ją ryby, które po złowieniu nie są poddane odpowiedniej obróbce termicznej. Ale do zakażenia może dojść także podczas kąpieli, dlatego często ten problem dotyczy dzieci.

Właśnie w Mariupolu w 2014 r. mieliśmy do czynienia z warunkami, w których mogła rozprzestrzeniać się epidemia cholery. Mimo tego ludzie łowili tam ryby i pływali. Ale też wtedy sytuacja została szybko opanowana i nie było problemu, że choroba rozprzestrzeni się na inne tereny.

Dzisiaj, kiedy mówimy o możliwym wybuchu epidemii cholery w Mariupolu, zapominamy, że równie prawdopodobne i groźne mogą być tam choroby przewodu pokarmowego. Wiele czynników, takich jak zniszczona infrastruktura, nieodpowiednie warunki sanitarne i higieniczne, niemożność zdobycia czystej wody i świeżej żywności, przyczynia się do ich rozwoju. I tak na razie będzie, bo bez prądu nie jest łatwo zdobyć świeżą żywność i odpowiednio ją przechowywać.

Dalsza część tekstu znajduje się pod materiałem wideo.

Czy więc zdarzają się przypadki rozprzestrzeniania się tych chorób z Mariupola do innych miast Ukrainy?

Ludzie z Mariupola w większości wyjeżdżają na Krym i do Rosji. A ci, którzy wyjeżdżają na nieokupowane terytorium Ukrainy, są badani — w tym oczywiście na cholerę. Stale monitorujemy sytuację.

Ogólnie rzecz biorąc, oczywiście możemy jednak mówić o problemach z rozprzestrzenianiem się chorób w czasie wojny. Spodziewamy się wręcz 30 proc. wzrostu zachorowań w porównaniu z okresem przedwojennym.

Dlatego dokładnie sprawdzamy miejsca pobytu osób ewakuowanych. Jest duża liczba osób, które mieszkają w tymczasowych ośrodkach i mogą być narażone na zakażenie. Badamy, czy podczas ewakuacji do nowego miejsca, nie zaraziły się.

Jakie jeszcze choroby mogą pojawić się w związku z wojną?

Martwią mnie te choroby zakaźne, które przyjdą z zagranicy. Często z dalekich terytoriów, takich jak Buriacja czy Inguszetia. Nie wiemy dokładnie, jakie choroby przyniósł ze sobą wróg.

O ile w czasie pokoju zdarzały się sporadyczne przypadki niektórych chorób, to teraz mogą wystąpić epidemie o różnym nasileniu. Na przykład zakłócenia w dostawie wody i żywieniu są już gwarancją, że będziemy mieli do czynienia z dużą ilością infekcji jelitowych.

Kolejna sprawa to infekcje układu oddechowego. Bardzo groźne mogą być też choroby zakaźne, które przenoszone są przez ukąszenia komarów, much czy pcheł — na przykład borelioza albo malaria. Groźna może być także leptospiroza. No i wiele zwierząt domowych zostało pozostawionych bez opieki i teraz mieszają się z dzikimi zwierzętami. Też musimy na to uważać.

Będziemy też świadkami wzrostu zachorowań na botulizm, który pojawia się, kiedy ludzie spożywają niewłaściwie przechowywane produkty, a wiadomo, że jest to nieuniknione w warunkach wojennych.

Poza tym bardzo dużym problemem może stać się „choroba bosych stóp”, która polega na zakażeniu, które wdaje się do organizmu przez otwarte rany. Ludzie żyją często w strasznych warunkach, cały czas są informacje o kolejnych rannych, a ich rany mogą prowadzić do zakażenia. Pojawia się też problem wszy, które zawsze towarzyszą wojnom i katastrofom i przenoszą choroby zakaźne. Podczas I wojny światowej naprawdę wiele osób zginęło od „gorączki wołyńskiej” przenoszonej właśnie przez wszy.

Jak widać, każda infekcja może być dla nas problemem, zwłaszcza w warunkach wojny.

A czy pospieszne grzebanie ludzi na podwórkach i obrzeżach miasta może skutkować wybuchem różnych epidemii?

Nie wiadomo, jakie choroby przynieśli ze sobą najeźdźcy. Dlatego oczywiście, nie jest to bezpieczna sytuacja. Przenoszenie ciał powinno być naprawdę wysoko na liście spraw do załatwienia po zakończeniu działań wojennych. Bo ryzyko jest duże. Zarazki mogą dostać się np. do rzek poprzez wody gruntowe.

Czy te „choroby wojenne” mogą wydostać się poza granice Ukrainy, na przykład do Polski?

Osoby cierpiące na choroby zakaźne można podzielić na te ze schorzeniami o ostrym przebiegu oraz te, które są chore przewlekle. Osoby, które przechodzą je ostrzej, łatwo zlokalizować. Dlatego musi istnieć procedura, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się infekcji. Pacjenci muszą być wysyłani do centrum medycznego, gdzie podejmowana jest decyzja o hospitalizacji. Jeżeli są to np. wszy, to szybka ocena wystarczy, żeby zorientować się w sytuacji i rozwiązać problem.

Z chorobami przewlekłymi jest trudniej, bo nie są one od razu widoczne. Dana osoba może nie zdawać sobie sprawy, że jest chora, a nietypowe objawy można zwalić na stres i nerwy. Dlatego w tym przypadku wszystko zależy od właściwej organizacji i kontroli w miejscach czasowego osiedlania się uchodźców. A ludzie muszą być odpowiedzialni i zgłaszać się natychmiast, gdy tylko zorientują się, że coś może być nie tak.

Wiemy w takim razie, które „choroby wojenne” mogą przedostać się poza granice Ukrainy?

Choćby infekcje jelitowe mogą być łatwo przenoszone do innych krajów. Podobnie czerwonka albo wirusowe zakażenia przewodu pokarmowego. Również wszelkie infekcje wirusowe — te, które są przenoszone drogą powietrzną. Trzeba też uważać na żółtaczkę, która jest przenoszona pozajelitowo. Przed wojną notowano ledwie kilka przypadków rocznie wielu z tych chorób. Teraz jest ich więcej i mogę sobie wyobrazić, że zostaną przeniesione na przykład do Polski.

Dziękujemy, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści.

ONET.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.