Wybitnie uzdolnieni i zadufani panowie świata


​JEREMY CLARKSON: WIEM, GDZIE SIĘ PRZEPROWADZIĆ – DO POLSKI

ŚWIAT 1 godz. 2 minuty temuUDOSTĘPNIJKOMENTUJ (108)

Brytyjski dziennikarz motoryzacyjny Jeremy Clarkson na łamach „The Times” pół żartem, pół serio przekonuje, że warto się przeprowadzić do Polski. Podaje przy tym dość nietypowe argumenty.

Jeremy Clarkson /AFP

Jeremy Clarkson /AFP

Znany z prowokowania w swoich felietonach Jeremy Clarkson wychodzi od krytyki obecnej sytuacji w Wielkiej Brytanii i zastanawia się, gdzie w takim razie Brytyjczycy mogliby się wyprowadzić w poszukiwaniu lepszego życia.

Na początku Clarkson wylicza miejsca, do których nie ma sensu emigrować.Karma i akcesoria dla twojego kota w najlepszej cenie. Sprawdź okazję!

„Ameryka? Nie ma już czegoś takiego. To teraz dwa kraje – jeden, wiedziony przez głupiego, starego człowieka w kierunku wiecznego bankructwa i drugi, gdzie wszyscy lubią budweisera. Nie chcę tam żyć” – pisze w swoim stylu Clarkson.

Włochy, jego zdaniem, odpadają, „ponieważ jest się okradanym co pięć minut”, a w Hiszpanii czy Grecji „system jest na krawędzi upadku”.

„Jest jednak takie miejsce, gdzie wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. Wschodnia Europa. A konkretnie Polska” – wskazuje Jeremy Clarkson.

„Siedzimy i marudzimy, że wszyscy kierowcy ciężarówek i budowniczy wrócili do Polski. Jeśli tego właśnie chcemy – dobrze zbudowanych domów i regularnych dostaw papieru toaletowego – dlaczego i my nie przeprowadzimy się do Warszawy?” – pisze publicysta.

Dalej Clarkson opisuje swoje problemy z… rurami w domu. „Tego w Polsce nie ma” – podkreśla.

Clarkson chwali Polaków za poczucie humoru. „Kiedyś, nadając sprzed ich stadionu narodowego, powiedziałem do nich: skoro tylu was tu jest, to kto naprawia rury w Londynie? Wybuchnęli śmiechem” – czytamy.

„Wszyscy Polacy lubią żarty. Szczególnie o Niemcach” – dowcipkuje Jeremy Clarkson.

Dziennikarz, przechodząc do tematu pogody, podkreśla, że w Polsce występują „porządne pory roku” – zima ze śniegiem i upalne lato.

Jego zdaniem dania w restauracjach są „po cztery pensy” a domy kosztują „sześć pensów”. W ten sposób, hiperbolicznie, wskazuje na niskie ceny w naszym kraju, choć nie jest jasne, na ile zaznajomiony jest z aktualnymi danymi na temat inflacji i rynku mieszkaniowego nad Wisłą.

Clarkson podkreśla, że Polska „nie mieści się w top 10 najpopularniejszych destynacji dla ludzi z Syrii i Somalii”.

Brytyjczyk wskazuje na małe zróżnicowanie etniczne naszego kraju. „Czy to niepoprawne politycznie wspominać o tym? Być może w Australii, Ameryce albo Wielkiej Brytanii – ale nie w Polsce, to na pewno. Dlatego zakończę kolejną obserwacją, która nie spodobałaby się na Wyspach. Dziewczyny w Polsce są całkiem gorące” – podsumował Jeremy Clarkson.

Jeremy Clarkson z partnerką /Jeff Spicer /Getty Images

Jeremy Clarkson z partnerką /Jeff Spicer /Getty Images

INTERIA.PL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.