Nowy film Smarzowskiego


Smarzowski to antyklerykał szerzący panświnizm. I… gra piersiami aktorki Kulig

Czy zniknięcie gołych piersi aktorki Kulig z trailera filmu
Czy zniknięcie gołych piersi aktorki Kulig z trailera filmu „Kler” to żałosny chwyt promocyjny? Fot. youtube

Wyuzdany seks, złodziejstwo, pijaństwo i przemoc. Tym, zdaniem reżysera Smarzowskiego, zajmują się głównie księża. A Kościół jego zdaniem to skrzyżowanie burdelu z wyszynkiem i kantorem wymiany walut. Autor „Wołynia”, który był przerażony tym, że jego film zyskał uznanie wielu patriotów, tym razem pokazał swoje prawdziwe oblicze – skrajnego lewaka i antyklerykała.

Reżyser do tematu podszedł z bardzo tanią odwagą. Bo zarysowany przez niego obraz to przecież tak naprawdę wyznanie wiary lewackiego establiszmentu, który szerzy panświnizm rodem z pisma „Nie” Jerzego Urbana. To podejście jest czysto ideologiczne, ale także ma podłoże rasowe. Wielu jego wyznawców doszukuje się najgorszych zboczeń u każdego księdza, łącząc tę podejrzliwość, z wiarą iż od podobnych zachowań wolni są przedstawiciele innych wyznań z judaizmem na czele.

Podobną wymowę miał film „Gośki” Szumowskiej „Twarz”, który zrobił klapę trzy miesiące temu, mimo deszczu nagród na „zagranicznych festiwalach”. Smarzowski do swojego antyklerykalizmu dorzuca jeszcze szczyptę hipokryzji, przekonując, że film „nie uderza w wiarę”. Nic więc dziwnego, że obraz spotkał się nie tyle z krytyką, bo nie ma za bardzo czego krytykować, co z ironią:

Tomasz Sommer@1972tomek

Do reżysera Smarzowskiego. Mam pomysł na scenariusz filmu „Parchy”. I tak Jakubik porywa dzieci na macę. Gajos rżnie gojów na proc. A Więckiewicz, wiadomo, naprawia paznokcie w ramach UB. Oczywiście film nie jest antyżydowski tylko zwraca uwagę na istotne problemy. Wchodzi Pan?

Czytaj także: Internet śmieje się ze Smarzowskiego i jego nowego filmu „Kler”. „Przynudza. Te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle”

Smarzowski wrzuci już do dystrybucji trailer filmu. Zawiera on scenę łóżkową aktorki Joanny Kulig oczywiście z księdzem. Aktorka Kulig, ponoć kazała wyciąć swoje piersi z trailera, co też natychmiast uczyniono.

Wygląda to jednak na tani zabieg marketingowy, bo przecież piersi Kulig w samym filmie i tak się chyba pokażą. A w dodatku w internecie nic przecież nie ginie i każdy te antyklerykalne piersi łatwo sobie może znaleźć.

Czytaj także: Karać, kontrolować, zakazywać. Nowe biurokratyczne regulacje zagrażają polskiemu przemysłowi tytoniowemu

Czy Gdańsk to jeszcze Polska?


Jedynie prawda jest ciekawa


Skandaliczna decyzja Adamowicza dotycząca obchodów na Westerplatte. Czy Gdańsk to jeszcze Polska?

09.08.2018

adamowicz13072018
Skandaliczna decyzja Adamowicza dotycząca obchodów na Westerplatte. Czy Gdańsk to jeszcze Polska?

Prezydent miasta Gdańsk Paweł Adamowicz nie zaprosił Wojska Polskiego na obchody upamiętniające początek kampanii wrześniowej, odbywające się jak co roku 1 września na Westerplatte.

Skandaliczna decyzja spotkała się ze sporym obruszeniem wśród internautów, którzy nie szczędzą słów krytyki na prezydenta Adamowicza. Do tej pory, nikt nie wyobrażał sobie, by na takiej uroczystości mogło zabraknąć Wojska Polskiego. Jednak Paweł Adamowicz poszedł w odwrotnym kierunku.
Część użytkowników Twittera zastanawia się co dalej. Zaproszenie Bundeswehry za rok? Niektórzy już żartują sobie, iż prezydent związany do niedawna z PO ogłosi utworzenie nowego Wolnego Miasta Gdańsk, pytając: „czy żyjemy jeszcze w Polsce?”

ⒷⒶⓇⓉⒺⓀ – Ⓔ🇵🇱@Bartekhhh

Skandaliczna decyzja prezydent Gdańska. Nie zaprosił Wojska Polskiego na obchody rocznicy 1 września. Co będzie następne, może za rok zaprosić wojsko niemieckie?

Karolina Iwińska@abarot1980

Uwaga Adamowicz zglupial? Ten błazen nadal służy pomiotom Niemieckim. Skandal ,to skromnie powiedziane. Czy nie ma ten typ władzy zwierzchniej, aby zablokować tak idiotycznej decyzji. Ludu Gdańska, wy sie na to zgadzacie? Co wy na to? Ten nieodpowiedzialny typ zwłaszcza święta?

Przemysław Dyczyński@Kapitan_Hak

Adamowicz blokuje uczestniczenie Wojska Polskiego w uroczystościach na Westerplatte. Niech zaprosi bundeswherę

Swoje słowa krytyki dorzucił także szef MON, Mariusz Błaszczak, który w dość ostrych słowach wypowiada się na temat decyzji Adamowicza.
To decyzja skandaliczna. Przypominam, że Gdańsk to cześć Rzeczypospolitej Polskiej, a prezydent miasta nie ma prawa do jego zawłaszczania – wygłosił w swoim oficjalnym oświadczeniu szef MON
JD/ niezależna/ za Twitter

Ukraiński portal umieścił polskiego księdza na „czarnej liście”


Białoruską noblistkę okrzyknięto wrogiem Ukrainy


Norweżka potwierdza, że polskie dzieci oddawane są homoseksualistom


PRAWY.pl

Silje Garmo potwierdza – polskie dzieci odebrane rodzicom oddawane są parom homoseksualnym

Uciekinierka z Norwegii przed Barnevernet (Urząd d/s Dzieci) Silje Garmo potwierdziła w transmisji na żywo w telewizji wRealu24.pl  u redaktora Michała Roli (31.07.2018) na pytanie widzów odpowiedziała, że osobiście zna i słyszała, że polskie dzieci odbierane rodzicom, przekazywane są norweskim parą homoseksualnym, gdzie często wykorzystywane są seksualnie. Obecny w studio działacz społeczny i tłumacz Artur Kubik dodał, że po przeczytaniu akt sprawy pedofilskiej afery nie spał prawie miesiąc.

Silje Garmo wyjaśniła mechanizm jak to działa. Pary składają swoje aplikacje do tzw. Banku Dzieci (dosłowne tłumaczenie tłumacza w studio) i po odpowiedniej procedurze biurokratycznej otrzymują dzieci do adopcji.W Norwegii, w kraju zalegalizowanej sodomii, nie ma znaczenia orientacja tejże „pary”. W  większości są dzieci, które  odebrane rodzicom wszystkich żyjących w Norwegii narodowości. Sam mechanizm zgłoszenia nieprawidłowości w rodzinach, opiera się na donosach i rodzice w tym sporze prawnych są na pozycji straconej.

Z uwagi na liczne ujawnione ostatnio skandale seksualne, nie można wykluczyć, że przy tajnym porozumieniu i spiskach (sama Garmo padła tego ofiarą z powodu wpływowego ex-partnera), jest zlecenie na konkretne dziecko, lub o określonym profilu antropologicznym

Przypominamy, że zgodnie z panującą tam ideologią herezji post-luterańskiej i socjalistycznej dzieci są własnością państwa.
Sam proceder adopcyjny i rodzin zastępczych stał się intratnym interesem, stając się przyczyną patologii i wynaturzeń.

Aż strach pomyśleć to dzieje się w duszy takiego katolickiego dziecka! Zostaje zdeprawowane, psychika zwichrowana, samobójstwa, wpędzona w kompleks niższości. Często z ofiary samo staje się katem. Zamiast nieba wieczne potępienie.

Chciało by się krzyknąć, Boże widzisz i nie grzmisz!

https://www.youtube.com/watch?v=X97X0xoh6j0 od minuty 45’46”

Kijów obawia się utraty Zakarpacia


DZIŚ JEST:   09   SIERPNIA   2018 r.

Spór węgiersko-ukraiński. Kijów obawia się utraty Zakarpacia

Spór węgiersko-ukraiński. Kijów obawia się utraty Zakarpacia

Katedra grekokatolicka w Uzhorodzie. Fot. S. Olzacki/Forum

Decyzja władz w Kijowie o rozmieszczeniu 128. brygady piechoty górskiej w mieście Berechowo na Zakarpaciu dolała oliwy do ognia, który od lat dzieli dwa bliskie nam geograficznie kraje. Ubiegłoroczna zmiana przepisów prawa szkolnego oraz ostre wystąpienie Węgrów w obronie swoich rodaków – obywateli Ukrainy na nowo otwarły spór o traktowanie mniejszości narodowych przez Kijów. Budapeszt zapowiada, że nie dopuści do członkostwa Ukrainy w strukturach NATO i UE, politycy ukraińscy alarmują świat, że Obwód Zakarpacki może podzielić los Krymu i Donbasu.

 

 

Militarne wzmocnienie z Kijowa

Opisywane napięcie ma także swoje reperkusje międzynarodowe i wpływa na decyzje polityczne podejmowane przez NATO i Unię Europejską. Na zarzuty Budapesztu o pomniejszanie praw mniejszości narodowych Kijów odpowiada retoryką często stosowaną wobec wrogów wewnętrznych i zewnętrznych – oskarżeniem o realizację polityki Putina wobec Ukrainy. Kilka dni temu minister obrony tego państwa Stepan Połtorak rozmawiał z gubernatorem Obwodu Zakarpackiego Gennadijem Moskalem o rozwoju baz wojskowych w Berechowie, Mukaczewie i Użgorodzie wiedząc, że w marcu tego roku samorząd pierwszego z wymienionych miast zagłosował przeciw rozmieszczeniu na jego terenie nowych jednostek ukraińskich. Warto tu wspomnieć, że Berechow  zamieszkały jest w większości przez Węgrów.

 

Zakarpacka mozaika

Zmiany systemu nauczania w szkołach mniejszości narodowych, przyjęte ustawą o oświacie, podpisaną przez prezydenta Petra Poroszenkę 25 września 2017 roku, utrudniają prowadzenie edukacji w innych językach. Ukrainę zamieszkuje ponad 100 narodów, duża część z nich to przedstawiciele nacji żyjących tam z dziada pradziada mniejszości – Rosjanie, Białorusini, Mołdawianie, Rumuni, Polacy, Węgrzy, Tatarzy, Bułgarzy czy Żydzi. Szacuje się, że przynajmniej 1/4 obywateli to osoby o narodowości innej niż ukraińska, ale dane te mogą być zaniżone, ponieważ w czasach sowieckich i już w niepodległej Ukrainie deklarowanie się jako reprezentant mniejszości narodowej nie było mile widziane.

 

Spośród wymienionych nacji Węgrzy mieszkają głównie w Obwodzie Zakarpackim, który jest – obok Odessy – przykładem wielonarodowego regionu, rządzącego się nieco innym stylem niż reszta kraju. Zakarpacie historycznie związane było ze środkową Europą – z węgierską częścią monarchii Austro-Węgier, a potem z Czechosłowacją. W Użgorodzie, stolicy Zakarpacia, nie ma problemu z porozumieniem się w języku rosyjskim, ukraińskim czy angielskim. Tutejsi Ukraińcy, szczególnie działający w samorządach, z rezerwą podchodzą do konfliktu Budapesztu i Kijowa, nie chcąc przenosić sporów politycznych na lokalne podwórko, gdzie obok siebie żyją osoby różnej narodowości: Węgrzy (12 proc. w całym obwodzie ale w niektórych miejscowościach stanowią większość), Rumuni (w należącej do Ukrainy części regionu Marmarosz, 3 proc.), Rosjanie (2,5 proc.), Romowie (1,1 proc.), Słowacy (0,5 proc.), Niemcy (0,3 proc.). Mozaikę narodów obecnych w Obwodzie Zakarpackim uzupełniają CzesiPolacyŻydziBiałorusiniOrmianie i Azerowie.

We wcześniejszych statystykach rozróżniano jeszcze Rusinów i Ukraińców, dzisiaj w danych państwowych albo podaje się ich wspólnie, albo traktuje się ich jako Ukraińców, co także mocno wypacza rzeczywistość.

 

Zachodni sentyment, wschodni kierunek

Jeszcze po I wojnie światowej Rada Rusinów Węgierskich wybrała przyłączenie ich terenów do Czechosłowacji a Rada Narodu Węgro-Ruskiego prezentowała orientację prowęgierską. W okresie międzywojennym Ukraińcy i Rusini stanowili ponad 60 procent wszystkich mieszkańców Zakarpacia, dlatego też w 1937 roku Czechosłowacja zezwoliła na używanie rosyjskich podręczników (językiem kultury, teatru, literatury był także język rosyjski).

 

W okresie międzywojennym moskalofilskie tendencje przekładały się w części na duże poparcie dla ruchu komunistycznego w tym regionie Czechosłowacji. Republika Czechosłowacka, już po układzie monachijskim, w którym okrojono jej terytorium na rzecz Niemiec, zdecydowała się na nadanie Rusi Zakarpackiej 22 listopada 1938 autonomii.

 

II wojna światowa i powstanie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej przeważyły o przyłączeniu Rusi Zakarpackiej do Związku Sowieckiego a powstanie niepodległej Ukrainy w 1991 roku oznaczało poddanie Zakarpacia pod władzę w Kijowie, wraz z całym bogactwem narodowym i dziedzictwem historycznym.

 

Mniej języka mniejszości

Węgrzy, których panowanie na Zakarpaciu skończyło się w wyniku podpisanego w 1920 roku traktatu w Trianon, nigdy nie pogodzili się z okrojeniem ich ojczyzny i pozostawieniem za granicami państwowymi ponad 3,5 mln Węgrów. Ruś Zakarpacka nie jest też jedynym obszarem, któremu szczególnie bacznie przyglądają się władze w Budapeszcie. W Rumunii i na Słowacji prawa mniejszości narodowych są regulowane według standardów europejskich, Węgrzy mają swoje reprezentacje w parlamentach, korzystne są także rozwiązania systemowe – w szkolnictwie, kulturze, wydawnictwach prasowych. Zdecydowanie się przez władze Ukrainy na zmiany w ustawie o oświacie, w trudnych dla Kijowa czasach, było wyjściem naprzeciw oczekiwaniom ugrupowań radykalnych, czasami wbrew realiom piszącym historię na nowo. Ograniczenie liczby zajęć w językach mniejszości narodowych na rzecz języka ukraińskiego negatywnie odebrali nie tylko Węgrzy. Ustawa z ubiegłego roku nie zawierała np. przepisów dopuszczających funkcjonowanie szkół mniejszości narodowych a jedynie klasy mniejszości narodowych.

 

Wobec zmiany ustawy o oświacie zaprotestowali obok Węgrów także Rumuni (mniejszość rumuńska to około 400 tysięcy osób) i Bułgarzy (300-500 tys. na Ukrainie). Polska w tej kwestii zachowała się tak jak zawsze w stosunkach z Ukrainą, choć liczbę naszych rodaków i osób pochodzenia polskiego szacuje się nawet na dwa miliony.

 

Głos z Budapesztu

Od ubiegłego roku stanowisko Węgier wobec Ukrainy jest cały czas twarde. Budapeszt zapowiada, że nie dopuści do członkostwa Ukrainy w NATO ani w Unii Europejskiej, dopóki Kijów nie zmieni swojego podejścia do mniejszości narodowych. Zapowiedź rozmieszczenia w Obwodzie Zakarpackim brygady piechoty górskiej Sił Zbrojnych Ukrainy władze w Budapeszcie odebrały jako próbę nacisku na ukraińskich Węgrów i demonstrację siły wobec ekipy Wiktora Orbana, w którego przemówieniach sprawa mniejszości węgierskiej za granicą jest stale obecna. Tym bardziej, że jako miejsce stacjonowania brygady wojskowych Kijów wybrał miasteczko Berechowo, gdzie Węgrzy stanowią większość mieszkańców.

 

Obawy Kijowa o utratę Zakarpacia wyraził jeszcze w ubiegłym roku Paweł Gricenko, dyrektor Instytutu Języka Ukraińskiego Narodowej Akademii Nauk Ukrainy z Kijowa. W wywiadzie dla kanału telewizyjnego „ZIK” stwierdził on, że Budapeszt otwarcie przygotowuje się do oderwania kawałka Ukrainy zamieszkałego przez mniejszość węgierską. Do zaognienia relacji węgiersko-ukraińskich przyczyniła się też prowokacja polskich ekstremistów z prorosyjskiej organizacji, którzy próbowali podpalić budynek mniejszości węgierskiej w stolicy Zakarpacia Użhorodzie.

 

Będzie coraz goręcej

Determinację Budapesztu podkreśla powołanie ministra odpowiedzialnego za rozwój Obwodu Zakarpackiego, co władze w Kijowie odbierają jako krok w kierunku wsparcia ruchów separatystycznych w najdalej na zachód wysuniętym obwodzie Ukrainy. Będąc pod presją nacjonalistycznych ugrupowań, ekipa Petra Poroszenki nie wykazuje woli ustępstw w kwestii podejścia do mniejszości narodowych. Polacy na Ukrainie odczuwają to chociażby w bierności administracji państwowej w sprawach zwrotu majątków Kościoła rzymskokatolickiego.

W komunikatach przeznaczonych dla odbiorców krajowych i zagranicznych Kijów zarzuca rządowi Orbana, że naciska na Ukrainę aby przypodobać się Moskwie i zyskać nowe kontrakty oraz inwestycje dla Węgier. Ukraińcy liczyli, że retoryka Orbana wobec nich zelżeje po zakończeniu kampanii wyborczej, tymczasem kroki podjęte przez Budapeszt dowodzą, że skupienie uwagi na rodakach z Zakarpacia jest dla Węgrów ważnym problemem i nie zamierzają iść drogą ustępstw wobec Kijowa.

 

Na konflikcie wokół Obwodu Zakarpackiego mogą budować swoje poparcie w innych częściach Ukrainy partie polityczne i kandydaci na stanowisko głowy państwa w przyszłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Do jesieni przyszłego roku koniunktura polityczna nie będzie sprzyjała wyciszeniu sporo wokół Zakarpacia, którego mieszkańcy wydają się być najmniej zainteresowani podgrzewaniem konfliktu, na co dzień martwiąc się niskimi pensjami i ucieczką młodych ludzi za granicę. Na zachód od Węgier.

 

 

Jan Bereza

 

Źródła: Parlamentnelisty.sk, Pravda.sk, Sme.sk, 24tv.ua, Wiesti.ukr, Politnavigator.net, EurAsiaDaily, Mukachevo.net.

Polityka braku wsparcia dla Polaków na Ukrainie i Litwie


poniedziałek, 06 sierpień 2018 18:20

Dr Krzysztof Kawęcki: PiS kontynuuje politykę PO braku wsparcia dla Polaków na Litwie i Ukrainie

Napisał 

fot: YouTubefot: YouTube

– Wbrew deklaracjom o sprzeciwie wobec polityki migracyjnej UE rząd realizuje de facto program proimigracyjny, otwierając polski rynek pracy już nie tylko na obywateli Ukrainy, ale krajów arabskich i azjatyckich – mówi prezes Prawicy RP dr Krzysztof Kawęcki w rozmowie z Łukaszem Żygadło.

 

Nastąpiła zmiana na stanowisku Prezesa Prawicy RP. Zastąpił Pan europosła Marka Jurka, sprawującego tę funkcję od początku istnienia ugrupowania. Dlaczego?

Marek Jurek jest założycielem Prawicy Rzeczypospolitej i przez 11 lat kierował tą partią. Należy do najbardziej aktywnych polskich posłów w Parlamencie Europejskim. Działalność na forum europejskim na rzecz obrony zasad cywilizacji chrześcijańskiej (łacińskiej) wymaga maksymalnego zaangażowania. W sposób oczywisty znacząco utrudnia to bezpośrednie kierowanie naszym ugrupowaniem. Marek Jurek jest naturalnym liderem kierunku chrześcijańsko-konserwatywnego. Teraz będzie mógł w jeszcze większym stopniu pracować na rzecz podmiotowości środowisk chrześcijańskich i konserwatywnych, tak w kraju, jak i Europie.

 

Czyli były już lider, będzie teraz bardziej walczył w PE?

Z inicjatywy Marka Jurka we współpracy z ekspertami Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris i Prawicą Rzeczypospolitej przygotowana została Konwencja Praw Rodziny, która stanowi alternatywę dla przyjętej przez rząd PO-PSL i akceptowanej przez PiS „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, zwanej myląco „Konwencją antyprzemocową”. Postanowienia Konwencji Praw Rodziny przywracają rodzinie właściwą rolę na poziomie międzynarodowym. Marek Jurek jako poseł do PE będzie promotorem konwencji w wymiarze krajowym i na forum europejskim.

 

Jakie cele stawia przed sobą Prawica RP?

Nasze credo ideowe to cywilizacja chrześcijańska i suwerenność narodowa. To wyraz europejskiego uniwersalizmu. Prawica Rzeczypospolitej chce być wyrazicielem katolickiej opinii publicznej, a zwłaszcza tej jej części, która poważnie traktuje zobowiązania wynikające ze społecznego nauczania Kościoła o państwie i polityce. Chcemy być reprezentacją polityczną Polaków, którym bliskie są zasady chrześcijańskie, konserwatywne i narodowe.

 

Dlaczego Prawica RP nie może się przebić, rozbudować struktur? Czego brakuje i czy planujecie to jakoś zmienić?

W większości krajów Europy Zachodniej zrealizowany został przez „siły ustanowione” (klasę polityczną, media, finansjerę) model demokracji liberalnej, w którym nie ma miejsca dla niezależnej prawicy konserwatywnej, narodowej i chrześcijańskiej. Scenariusz ten od początków lat 90. ubiegłego stulecia realizowany jest także w naszym kraju. Dlatego istnieje konieczność konsolidacji niezależnej prawicy polskiej. Prawica Rzeczypospolitej przez cały okres swego istnienia zachowywała zdolność uczestnictwa w wyborach. Samodzielnie lub w koalicji. Jesteśmy obecni w debacie publicznej.

 

Co się stało z koalicją z PiS? Dlaczego wasze drogi się rozeszły?

Prawo i Sprawiedliwość jednostronnie złamało porozumienie z 2012 roku zawarte z Prawicą Rzeczypospolitej, nie rejestrując – wbrew umowie – większość naszych kandydatów w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Prawica Rzeczypospolitej została wykluczona z porozumienia zapewne dlatego, że kierownictwo PiS doskonale zdawało sobie sprawę z faktu, że nie zrezygnujemy z naszych postulatów, które mają zagwarantować chrześcijański ład społeczny. Władze PiS nie potrafiły uszanować podmiotowości koalicyjnej i realizować zapisów programowych zawartego porozumienia. Taktyka PiS sprowadza się do tego, aby „na prawo” od tego ugrupowania nie powstała żadna realna siła polityczna. To taktyka „zjadania przystawek”. W przypadku Prawicy Rzeczypospolitej – mimo wyeliminowania z koalicji wyborczej i ewentualnej rządowej – okazała się nieskuteczna.

 

Dlatego podjęliście współpracę z Kukiz’15?

Łączył już w przeszłości postulat wprowadzenia okręgów jednomandatowych i sprzeciw wobec prób upartyjnienia – poprzez likwidację jowów – najniższego szczebla jednostek samorządu terytorialnego. Wspólnie podejmowaliśmy różne inicjatywy m.in. akcję przeciw ratyfikowaniu przez Polskę umowy o wolnym handlu między Kanadą i Unią Europejską (CETA), występowaliśmy w obronie polskiej waluty. Rada Naczelna Prawicy Rzeczypospolitej podjęła uchwałę o tworzeniu lokalnych porozumień z działaczami Stowarzyszenia Kukiz`15 i innymi, bliskimi ideowo i programowo środowiskami. W wyborach do sejmików wojewódzkich nasi działacze, wraz z przedstawicielami innych środowisk wystąpią na listach Kukiz`15.

 

Na jak długo planowana jest ta współpraca? Na wybory samorządowe, europejskie, parlamentarne?

Współpraca w wyborach samorządowych będzie testem dla naszych ugrupowań. Zasadniczą wartością współpracy z Kukiz`15 jest działanie na rzecz rozbicia układu politycznego, który nazywany jest „państwem PO-PiS”. Dla nas warunkiem współpracy z innymi środowiskami politycznymi jest zachowanie podmiotowości programowej wynikającej z fundamentów naszej doktryny opartej na obronie cywilizacji chrześcijańskiej (łacińskiej) i suwerenności narodowej.

 

Jak Pan ocenia 2,5 roku rządów PiS?

PiS nie traktuje poważnie opinii katolickiej, bez której poparcia nie byłoby dzisiejszej większości parlamentarnej. Zamiast wspierać opinię katolicką, PiS prowadzi do jej demontażu, sprowadzając jedynie do roli wyborczego zaplecza. W PiS przeważa egoizm partyjny nad interesem państwowym (próby upartyjnienia ordynacji wyborczej do samorządu, ostatnie propozycje zmiany ordynacji do Parlamentu Europejskiego, opanowywanie przez różne frakcje partyjne spółek Skarbu Państwa), etatystyczne podejście widoczne np. w edukacji (dyskryminacja edukacji domowej) i w polityce na rzecz rodziny (program maluch plus preferujący rozwój państwowej sieci żłobków kosztem rozwiązań bliższych rodzinie).

 

To dość mocna ocena.

Rząd nigdy nie zadeklarował na forum krajowym i międzynarodowym, że będzie kierować się zasadami cywilizacji chrześcijańskiej. Zamiast wzmacniać środowiska, które dążą do zmian w Europie i być w opozycji do władz UE rząd PiS realizuje politykę tzw. dialogu z Komisją Europejską, która legitymizuje pozatraktatowe działania tej instytucji i wzmacnia presję wywierana na Polskę przez instytucje unijne. Słowa o zachowaniu suwerenności w sytuacji braku deklaracji trwałego zachowania waluty narodowej przy jednoczesnych zapowiedziach wstąpienia w dalszej perspektywie do strefy euro są tylko frazesem. Rząd ratyfikując traktat CETA doprowadził do pozbawienia ochrony granic handlowych Polski.

 

Zauważyłem, że często politycy Prawicy RP, krytykują podejście rządu do polityki wschodniej.

PiS kontynuuje politykę PO braku wsparcia dla społeczności polskiej na Litwie i Ukrainie. W przypadku Ukrainy mamy do czynienia z brakiem jakiejkolwiek reakcji na szerzącą się w tym kraju ideologię banderyzmu. Wbrew deklaracjom o sprzeciwie wobec polityki migracyjnej UE rząd realizuje de facto program proimigracyjny otwierając polski rynek pracy już nie tylko na obywateli Ukrainy ale krajów arabskich i azjatyckich. Mimo zapewnień nie został stworzony program dla Polonii i najnowszej emigracji zarobkowej, który zachęcałby do powrotów do kraju. Nadal nie jest realizowany program repatriacji – powrotu potomków Polaków z byłych republik azjatyckich Związku Sowieckiego do ojczyzny.

A coś pozytywnego w Pana ocenie PiS wprowadził?

Mimo pewnych zastrzeżeń pozytywnie należy ocenić program Rodzina 500 plus jako wyrównujący dysproporcje społeczne. Program wymaga jednak korekt w kierunku wsparcia rozwoju demograficznego. Równie ważnym jest program Mieszkanie plus, którego jednak realizacja przebiega zbyt wolno.

Łukasz Żygadło

Dziennikarz i publicysta. Dwa lata pracował dla portalu wPolityce.pl, gdzie wciąż można czytać jego komentarze. Obecnie pracuje dla tygodników Warszawska Gazeta oraz Polska Niepodległa.

%d blogerów lubi to: