Poroszenko wprowadza nowe pozdrowienie w ukraińskiej armii


Polacy domagają się konsekwencji wobec autorki bezprecedensowego ataku na litewską Polonię


Macierz wypowiedziała wojnę Polakom na Litwie


Zniszczono piękną aleję


 

EKOLOGIA
+2
OPRAC. MACIEJ DEJA
53 min. temu

Droga z Sulechowa do Trzebiechowa ogołocona z drzew. „Beznadzieja i oszołomstwo”

Droga z Sulechowa do Trzebiechowa w województwie lubuskim z dnia na dzień zmieniła się nie do poznania. Do niedawna ciągnęła się uroczą, zacienioną aleja drzew, teraz na poboczu zostały tylko pnie. Część mieszkańców jest wściekła na decyzję władz gminy.
Droga z Sulechowa do Trzebiechowa w województwie lubuskim zmieniła się nie do poznania

Droga z Sulechowa do Trzebiechowa w województwie lubuskim zmieniła się nie do poznania (Facebook.com, Fot: Joanna Liddane)

„No zniknęła aleja …Przerażająca zmiana krajobrazu po 100 latach” – pisze na Facebooku Joanna Liddane. Jej post, w którym zamieściła zdjęcie tego, jak zmieniła się droga z Sulechowa do Trzebiechowa pod Zieloną Górą, w błyskawicznym tempiezyskuje popularność. Internauci ubolewają nad losem przydrożnych drzew, posadzonych tam jeszcze przed wojną. Decyzją władz gminy, wszystkie poszły pod topór.

„Co czuje teraz „nowoczesna” burmistrzyni Trzebiechowa Izabela Staszak, która dążyła do likwidacji alei? Dumę z siebie? A możne jednak przerażenie tym co narobiła? Urzędniczka (tubylec!) oraz setki innych uczestniczących w tym procederze „mądrych głów” nie chciało brać przykładów z cywilizowanych krajów?” – oburza się pani Joanna.

Jak informowała „Gazeta Lubuska”, wójt gminy Izabella Staszak początkowo nie godziła się na wycinkę, jednak zmieniło się to po uzyskaniu pozytywnej opinii ekspertów. Wycięcie urokliwej alejki poparło też 965 mieszkańców Trzebiechowa i okolic. „Beznadzieja i oszołomstwo (…) Liczą się wygrane wybory, żeby inne Grażyny i Janusze mogli rozpędzać swoje gruchoty na roztopionym asfalcie, a potem dali nagrodę przy urnie. Patrzcie, komu płacicie za nieodwracalne zmiany w środowisku i krajobrazie miejsc, w których żyjecie” – pisze ostro pani Joanna.

Bez remontu od 40 lat

Pani wójt przypominała w rozmowie z „Lubuską”, że ostatni remont tej drogi był prowadzony przed 40 laty. – Nawet jazda rowerem, motorowerem czy motocyklem staje się niebezpieczna z powodu pofałdowania i dziur w nawierzchni drogi – przekonywała wójt Staszak. Kiedyś droga lokalna, później powiatowa, a obecnie wojewódzka – przestała spełniać wymogi dotyczące szerokości. Przy okazji remontu zapadła decyzja, żeby jezdnię poszerzyć – kosztem drzew właśnie.

Źródło: Facebook.com

Zobacz także: Peter Wohlleben ożywił drzewa

„Zdjąć nogę z gazu na tym kilkukilometrowym odcinku nie mieściło się w głowach. Zrobić remont drogi (…) bez drastycznej wycinki – było awykonalne. (…) Zmiany klimatu, smog, chronione gatunki roślin i zwierząt, piękno krajobrazu, dziedzictwo kulturowe? Tego nie widzą, nie znają” – pisze dalej załamana pani Joanna. I, jak dodaje, gdy zagraniczni goście zobaczą, co stało się z drzewami, „nie uwierzą, że to nie tornado, a urzędnicza ciemnota i okrutne cywilizacyjne zacofanie zniszczyło, to co piękne i pożyteczne”.

 

WP Wiadomości

Dokonali zamachu na syryjskiego uczonego


„NYT”: MOSAD ZLIKWIDOWAŁ SYRYJSKIEGO NAUKOWCA OD UZBROJENIA

Izraelski wywiad Mosad zlikwidował ważnego syryjskiego naukowca Aziza Asbara. W ostatnim czasie pracował on nad modernizacją arsenału rakiet o dużej precyzji rażenia w Syrii i miał dostęp do najwyższych władz w tym państwie – informuje we wtorek „New York Times”.

Do zamachu bombowego na Aziza Asbara doszło w sobotę wieczorem w mieście Masjaf na zachodzie Syrii, gdzie znajduje się jeden z najważniejszych ośrodków badań nad bronią, należący do syryjskiego wojska. Władze zarówno Syrii, jak i sprzymierzonego z nią Libanu o atak oskarżyły Izrael.

Jak pisze „NYT”, powołując się na „wysokiego rangą przedstawiciela bliskowschodniej agencji wywiadowczej”, w tym przypadku zarzut skierowano pod właściwym adresem, a Mosad śledził Asbara od dłuższego czasu.

Tajemniczy Sektor 4

Izrael uważa, że Asbar kierował tajną jednostką badawczą, znaną jako Sektor 4, oraz że miał swobodny dostęp do pałacu prezydenckiego w Damaszku. Miał też współpracować z Kasemem Sulejmanim, dowódcą specjalnej irańskiej jednostki Gwardii Rewolucyjnej – sił Al-Kuds, oraz z innymi przedstawicielami Iranu w celu rozpoczęcia w Syrii produkcji rakiet o dużej precyzji rażenia poprzez modernizację syryjskich rakiet SM-600.

Asbar miał też pracować nad zakładem produkcji paliwa stałego do pocisków i rakiet oraz nad podziemną fabryką broni, która ma zastąpić zakłady zniszczone przez Izrael we wrześniu ub. roku.

Ośrodek badawczy, dla którego pracował Asbar, jest objęty sankcjami finansowymi w USA i Francji i od dawna stanowi przedmiot zainteresowania zachodnich agencji wywiadowczych. Przed wybuchem wojny w Syrii instytut ten kierował głównymi fabrykami i magazynami broni chemicznej w tym kraju, z których wiele z czasem zostało zniszczonych lub porzuconych. Zatrudniał ok. 10 tys. osób przy produkcji pocisków oraz broni chemicznej, biologicznej i jądrowej.

Asbar od lat był zaangażowany w program broni chemicznej syryjskiego reżimu. Pracował wówczas głównie w As-Safira pod Aleppo na północnym zachodzie Syrii oraz w Masjaf. Uczestniczył też w koordynacji działań sił irańskich i libańskiego Hezbollahu w Syrii. Według wypowiadającego się anonimowo przedstawiciela sojuszu irańsko-syryjskiego Izrael od dawna, jeszcze przed wybuchem obecnej wojny w 2011 roku, przymierzał się do zlikwidowania naukowca ze względu na jego prominentną rolę w syryjskim programie rakietowym.

Bez komentarza

Rzecznicy premiera i ministra obrony Izraela, Benjamina Netanjahu i Awigdora Liebermana, nie skomentowali sprawy, jednak sam Lieberman w poniedziałek odrzucił w syryjskich i libańskich mediach sugestie, jakoby to państwo żydowskie stało za atakiem na syryjskiego naukowca.

Była to co najmniej czwarta misja podjęta przez Izrael w ostatnich trzech latach poza granicami kraju w celu zabicia inżyniera pracującego nad bronią dla wroga – podało źródła „NYT”.

Obawy Izraela

Izrael obawia się, że po zakończeniu wojny domowej w Syrii walczące po stronie Damaszku siły irańskie i libańskie zwrócą się przeciwko państwu żydowskiemu, a Iran będzie chciał pozostać w Syrii na stałe, stanowiąc trwałe zagrożenie dla izraelskiego bezpieczeństwa.

Izraelskie lotnictwo wielokrotnie atakowało w Syrii cele, która postrzega jako strategiczne zagrożenie, w tym: magazyny broni dla sił Iranu i Hezbollahu, konwoje przewożące broń z Iranu, bazy szyickich bojowników z Iraku, Pakistanu i Afganistanu oraz irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, a także bazy syryjskich sił powietrznych wykorzystywane do przechowywania irańskich samolotów.

Jak pisze „NYT”, od 2007 roku Mosad zabił w zamachach sześciu Irańczyków, w większości naukowców zaangażowanych w program atomowy i rakietowy, a także kilku Syryjczyków – w tym generała pracującego nad syryjskim programem nuklearnym, wysokiego przedstawiciela Hamasu odpowiedzialnego za pozyskiwanie zaawansowanych technologicznie pocisków i broni od Iranu, szefa działu badań i rozwoju w Hezbollahu i dwóch naukowców pracujących dla Hamasu.

Nie wszystkie próby się powiodły – w styczniu członek Hamasu Muhammad Hamdan przeżył zamach bombowy w Libanie, gdzie Hamas budował fabrykę komponentów do pocisków i dronów.

PAP

Polski „Piorun” lepszy od amerykańskiego „Stingera”


Amerykańskie wojska chronione polskimi Piorunami?

7 sierpnia 2018, 10:35

DSC_0083
FOT. M.DURA

Coraz więcej specjalistów zastanawia się, dlaczego na proponowanych dla US Army mobilnych zestawach krótkiego zasięgu IM-SHORAD mają być zamontowane amerykańskie rakiety przeciwlotnicze Stinger, chociaż dostępne są o wiele lepsze pod względem zasięgu, maksymalnego pułapu, dolnego pułapu i systemu naprowadzania polskie rakiety Piorun. Pytanie jest o tyle ważne, że chodzi o bezpieczeństwo amerykańskich żołnierzy.

ZOBACZ TAKŻE
Szybki zakup mobilnej tarczy US Army. Wybrano wykonawcę
PRZEMYSŁ

SZYBKI ZAKUP MOBILNEJ TARCZY US ARMY. WYBRANO WYKONAWCĘ

Dyskusja rozpoczęła się praktycznie w momencie, gdy zaczęto ustalać konfigurację sprzętową na nowych pojazdach IM-SHORAD (Initial Maneuver-Short Range Air Defense) mających zapewnić bezpośrednią obronę przeciwlotniczą amerykańskim wojskom lądowym. Projekt prowadzi amerykańska firma DRS land Systems wchodząca w skład koncernu Leoardo.

Jej zadaniem jest dostawa modułu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu, który później będzie montowany na kołowych transporterach opancerzonych Stryker A1. Stosunkowo krótki czas na realizacje programu oraz założenie, że moduł ma nie zmniejszać mobilności pojazdów zmusił Leonardo do zastosowania już sprawdzonych elementów wyposażenia. Większość sprzętu ma być instalowana wokół dostarczonej przez firmę Moog platformy wieżowej RIwP. Wybrano już główne sensory, jakimi mają być radary firmy RADA (z nieruchomymi antenami) oraz głowica optoelektroniczna.

Podobnie zróżnicowane ma być uzbrojenie składające się z podwójnej wyrzutni kierowanych radiolokacyjnie rakiet Longbow Hellfire, działka M230 kalibru 30 mm, karabinów maszynowych 7,62 mm oraz modułu z czterema rakietami przeciwlotniczymi Stinger. Jak się okazuje w przypadku tego ostatniego systemu uzbrojenia wcale nie wybrano najlepszego rozwiązania. Sprawa jest o tyle dziwna, że Amerykanie potrafili wybrać zagraniczne, izraelskie radary firmy RADA jako optymalne dla IM-SHORAD, a jednak nie zrobili tego samego w odniesieniu do rakiet przeciwlotniczych.

Tymczasem po udanym „debiucie” bojowym w Gruzji polskich zestawów MANPADS typu „Grom”, zakupieniu przez Stany Zjednoczone w Polsce już trzech partii tych rakiet oraz testach tego rodzaju systemów przeprowadzonych w Finlandii amerykańscy wojskowi bardzo dobrze sobie zdają sprawę, że Stingery nie są obecnie najlepszym rozwiązaniem. Natomiast w porównaniu do najnowszych polskich zestawów MANPADS typu Piorun można powiedzieć, że są one nawet przestarzałe.

Jedyną przewagą Stingerów nad tymi polskimi rakietami jest prawdopodobnie tylko to, że są one produkowane w Stanach Zjednoczonych. Praktycznie w każdym innym parametrze – w tym w cenie, rakiety „Piorun” są uważane przez specjalistów za lepsze – i to nie tylko od rozwiązań amerykańskich, ale przypuszczalnie również od najnowszych zestawów rosyjskich typu 9K333 Wierba.

Przykładowo wadą Stingerów jest prawdopodobnie ich minimalny pułap użycia. Dostępne nieoficjalne dane wskazują, że za pomocą wcześniejszych wersji nie można było skutecznie zwalczać celów poniżej 200 m, a więc były one mało przydatne przy zwalczaniu śmigłowców. Tymczasem rakiety Piorun są testowane do tarcz zawieszonych na wysokości 10 m przy maksymalnym pułapie do 5000 m. Taki zakres wysokości praktycznie uniemożliwia przeciwnikowi użycie śmigłowców na linii styku wojsk.

W Piorunie zastosowano nowego rodzaju głowicę naprowadzającą, która nie jest oparta o fotorezystory ale o fotodiody. Wydłużyło to czas działania układu naprowadzania, a wiec również zasięg (do ponad 6 km). Przy zbliżeniu rakieta ma więc możliwość zwalczania celów nadlatujących z odległości powyżej 12 km (jeżeli lecą z prędkością około 400 m/s).

Polskie zestawy mają trzy rodzaje zapalników (w tym zbliżeniowy), Termowizyjny system celowniczy, mechanizm startowy z rejestratorem, układ autoryzacji (nie pozwalający na użycie skradzionego zestawu) oraz dużą dynamikę układów odbiorczych, co praktycznie zabezpiecza rakietę przed stosowanymi przez przeciwnika systemami zakłóceń z wykorzystaniem flar.

Należy przy tym pamiętać, że Polska jest bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i może być bezpiecznym dostawcą potrzebnych Amerykanom przenośnych zestawów przeciwlotniczych.

Maksymilian Dura
Maksymilian Dura
%d blogerów lubi to: