Polska dbałość o nieskazitelną twarz antypolskiego Timmermansa


środa, 13 czerwiec 2018 20:11

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Panuje opinia, że nie będzie wszczęcia procedury przeciwko Polsce NASZ WYWIAD

Napisał 

Oceń ten artykuł

(3 głosów)
fot: YouTube / BlogPressfot: YouTube / BlogPress

– Zawsze było tak, gdy w Polsce były jakieś demonstracje, to zachodnie media uderzały na alarm i pobudzały polityków w swoich krajach do działań – mówi wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Zdzisław Krasnodębski w rozmowie z Łukaszem Żygadło

Startują rozmowy dotyczące podziału funduszy europejskich. Wiemy już, że pieniędzy będzie mniej niż za poprzedniej perspektywy. Jak Pan Profesor ocenia rozmowy i sytuację Polski?

Po pierwsze, to w tej chwili jest tylko wstępna propozycja i ona dotyczy jedynie ogólnego podziału w ramach wieloletnich ram finansowych. Czyli na jakie główne działy i cele będzie budżet przeznaczany. Wiemy już, że budżet na spójność oraz rolnictwo będzie mniejszy, ale jednak pozytywną informacją jest, że cięcia będą mniejsze, niż zapowiadano. Dla nas to tym lepsze informacje, że właśnie z tych pieniędzy Polska najwięcej korzysta.

Czyli wciąż czekamy na szczegóły?

Tak, ponieważ wciąż nie wiemy, jak pieniądze zostaną podzielone na poszczególne programy w głównych działach tych ram finansowych. Nie ma również tzw. kopert narodowych – czyli informacji, ile każdy kraj otrzyma. Na razie mamy zatem tylko wstępną ogólną propozycję Komisji Europejskiej, czekają nas negocjacje z Radą i Parlamentem, które będą trwały co najmniej do wiosny przyszłego roku. Wiadomo, że będą zwiększone środki na badania i innowacje, wzmocnienie programu Erasmus+ czy ochronę granic UE. Jest o czym rozmawiać i musimy jako Polska zrobić wszystko, aby także z takich środków umieć w pełnym zakresie korzystać.

Pojawiła się kwestia uzależnienia budżetu od praworządności. To realne?

Mówi się o tym, jednak nie tyle w kontekście sądownictwa, co dysponowania funduszami europejskimi. Głównie chodzi o zapobieganie korupcji, nadużyciom finansowym…

Czyli nie zmiany w Sądzie Najwyższym czy wiek sędziów?

To zupełnie inna sprawa. W proponowanym obecnie mechanizmie monitorowania, czy środki z Unii wydawane są w sposób prawnie właściwy, jest jeden punkt, który może posłużyć do arbitralnych decyzji, mówi się mianowicie o możliwości kontroli sposobu wydawania pieniędzy przez niezależne sądy. Jednak głównie chodzi o to, aby fundusze były rozdzielane w sposób przejrzysty i uczciwy, bez nadużyć, dlatego jest to powiązane z wymiarem sprawiedliwości. W Polsce sądy są niezależne, nie mieliśmy również u siebie żadnych większych afer związanych z rozdzielaniem środków unijnych. Jak jednak wiemy, Komisja utrzymuje, że niezależność sądów w Polsce jest zagrożona. Zrażeni tym negatywnym przykładem, obawiamy się, że i w przyszłości tego rodzaju zarzuty mogą być arbitralnie i selektywnie podnoszone.

Włosi np. mogą mieć w takim przypadku problem…

Nie tylko oni. Czesi również, wystarczy przypomnieć aferę związaną z obecnym premierem Czech. W Polsce zdarzały się afery, zwłaszcza za rządów PO, jednak jak w przypadku afery Amber Gold – nie dotyczyły funduszy unijnych. Polska może na pewno zwiększyć działania antykorupcyjne. Przecież do tego stworzyliśmy CBA i myślę, że minister Kamiński będzie robił wszystko, aby ukrócić ewentualne nadużycia finansowe, także w przypadku pieniędzy unijnych.

A jak zapatrują się na propozycję KE inne państwa?

Jest ona bardzo krytykowana przez wiele państw członkowskich – głównie płatników netto. Dlatego wcale nie jest powiedziane, że negocjacje potoczą się gładko. Wieloletnie ramy finansowe muszą być uchwalone jednogłośnie, dopiero przepisy wykonawcze wymagają kwalifikowanej większości. Wcale nie jest powiedziane, że ten wieloletni budżet zostanie gładko uchwalony w zaproponowanej formie. Pojawia się też pytanie, czy zostanie uchwalony na czas. Przypomnę, że poprzednim razem mieliśmy pół roku opóźnienia. Teraz Komisja deklaruje, że zrobi wszystko, aby stało się to przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r.

Jak na korytarzach Parlamentu Europejskiego komentowane są przesłuchania szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska? Z medialnych informacji wiemy, że były premier miał rozpowiadać, że PiS to „mściwa partia” i może zostać zatrzymany…

Nikt tego nie komentuje. To jest nasza, krajowa sprawa, być może w kuluarach ktoś o tym rozmawiał, jednak generalnie nie jest to przedmiot zainteresowania. W ogóle sprawa Polski przestała być gorąca. Fakt – sprawa praworządności była ważna dla małej grupki posłów, którzy podgrzewali atmosferę, pobudzani przez naszą opozycję totalną. Być może Marsz Wolności organizowany przez PO to desperacja, ostatnia próba zwrócenia na siebie uwagi. Zawsze było tak, gdy w Polsce były jakieś demonstracje, to zachodnie media uderzały na alarm i pobudzały polityków w swoich krajach do działań.

A co z kwestią sankcji i art. 7?

Panuje taka opinia – być może zbyt dla nas optymistyczna – że w gruncie rzeczy już wszystko jest dogadane i nie będzie wszczęcia procedury, jednak cała sprawa jeszcze trochę potrwa, aby Frans Timmermans mógł wyjść z twarzą. To jest też związane ze zmianą sytuacji politycznej w Europie. Przed wyborami nikt, poza garstką fanatyków, nie chce sztucznie wywołanego konfliktu z Polską. Są ważniejsze problemy: włoski polityk Beppe Grillo z Ruchu Pięciu Gwiazd powiedział niedawno, że jest za referendum w sprawie wyjścia Włoch z unii walutowej. Prezydent Francji Emmanuel Macron, o którym się mówi, że jest w UE osamotniony, stał się czynnikiem zakłócającym układ sił w Europie. I choć atakuje nasz kraj, uważam, że jego rola w rozbijaniu zabetonowanej sceny politycznej w Unii może okazać się dla Polski korzystna.

Wywiad ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta