Pakistan: Atomowa potęga uniezależnia się od wpływów USA


Pakistan: Atomowa potęga uniezależnia się od wpływów USA

Kryzys w stosunkach amerykańsko-pakistańskich, rozdmuchany dodatkowo serią nieodpowiedzialnych twitterowych wpisów prezydenta Trumpa, przybrał obecnie taki rozmiar, że z pewnością będzie to skutkować trwałymi zmianami na mapie wpływów światowych. Przypomnijmy, iż w ubiegły piątek Pakistan nazwał „kontrproduktywną” decyzję Stanów Zjednoczonych o zawieszeniu milionów dolarów pomocy wojskowej dla Islamabadu [patrz wcześniejszy artykuł Xportalu].

Oświadczenie zostało wydane dzień po tym, jak rzecznik Departamentu Stanu USA powiedział, że Stany Zjednoczone zamrożą przynajmniej 900 milionów pomocy wojskowej do czasu kiedy Islamabad przestanie wspierać afgańskich Talibów i innych ekstremistów (w rodzaju powiązanej z Talibami siatki Hakkanich). Obcięciem funduszy groził już wcześniej Donald Trump, oskarżając Pakistan o dawanie schronienia ekstremistom. Rząd w Islamabadzie uważa te oskarżenia za haniebne. Natomiast wielu obywateli kraju twierdzi nawet, że za przetrwanie ekstremistów – którzy dokonywali ataków również na pakistańskie szkoły, uczelnie i inne obiekty użyteczności publicznej – jest odpowiedzialne USA.

Co ciekawe, jeszcze całkiem niedawno – bo w listopadzie 2017 roku – uznanie dla wysiłków i profesjonalizmu sił zbrojnych Pakistanu w walce z terroryzmem wyraziła Jordania, jedno z najbardziej zależnych od Zachodu państw arabskich. Podkreślamy przy tej okazji, że Pakistan walczył z terroryzmem głównie dzięki własnym zasobom, co miało go kosztować ponad 120 miliardów dolarów w ciągu ostatnich 15 lat„, jak powiedział szef sztabu, gen. Bajwa. Szacunki te pokrywają się z wyliczeniami Banku Światowego. W tym okresie także, w atakach terrorystycznych straciło życie blisko 68 tysięcy obywateli Pakistanu.

Jednak jak się wydaje, rzeczywistym powodem zawieszenia amerykańskiej pomocy była rosnąca frustracja Waszyngtonu z powodu pogłębiającej się współpracy Pakistanu z Chinami.

Wkrótce po wybuchu kryzysu, dyplomatyczne poparcie dla Pakistanu zadeklarowała Rosja, a Chińczycy ogłosili nawet, że zbudują nową morską bazę wojskową niedaleko portu Gwadar w Pakistanie.

Według informacji podanych w sobotę przez South China Morning Post (SCMP) chińska baza wojskowa w Pakistanie powstanie z powodu „specyficznych wymagań” okrętów wojennych, których nie spełniają porty handlowe. Według źródła cytowanego przez gazetę, Port Gwadar nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego zabezpieczenia dla okrętów wojennych. Panuje tam wielki bałagan. Nie jest to dobre miejsce dla utrzymania odpowiedniego wojskowego wsparcia logistycznego. W innym komentarzu dla dziennika, chiński analityk wojskowy Zhou Chenming powiedział, że Chiny muszą zbudować bazę w Gwadar dla swoich okrętów wojennych, ponieważ tamtejszy port znajdujący się pod chińską administracją de facto zmienił się w obiekt cywilny. Gwadar ma lokalizację strategiczną, położony jest w Zatoce Omańskiej, w pobliżu Zatoki Perskiej. Jest on kluczowym portem dla chińsko-pakistańskiego korytarza ekonomicznego oraz ważnym elementem tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku.

Pakistan jest jedną z potęg atomowych, posiadając arsenał liczący według różnych szacunków ok. 120-140 głowic nuklearnych. Jego terytorium zamieszkuje około 210 mln obywateli. Posiada też własny program rakietowy – który co prawda wymaga modernizacji, jednak Chiny służą pomocą. Nadto, przez terytorium republiki przebiega także jeden z najważniejszych szlaków dostaw dla sił amerykańskich stacjonujących w Afganistanie. Obecnie, w obliczu kryzysu, różne kręgi pakistańskie debatują nad możliwością (i ewentualnymi konsekwencjami) pozbawienia USA możliwości korzystania z tego korytarza lądowego. Jeżeli taki krok zostanie faktycznie uczyniony, będzie to miało spore implikacje nie tylko dla pozycji Ameryki w regionie, ale również dla światowej hegemonii USA. Dodatkowo, władze Pakistanu już ogłosiły, że w ciągu miesiąca odeślą do Afganistanu 1,5 mln uchodźców afgańskich – będących ciężarem dla państwa. Krok taki z pewnością podkopie polityczną pozycję USA, stanowiąc doskonałą „odpowiedź asymetryczną” na buńczuczną politykę mocarstwa.

Problemy w stosunkach USA-Pakistan-Chiny sięgają jeszcze głębiej – bo Chiny popierają legalne władze Syrii, natomiast jemeńska rebelia, skierowana przeciwko Arabii Saudyjskiej, cieszy się poparciem sojuszniczego względem Chin Iranu. Toteż władze Pakistanu musiały brać to pod uwagę, umiejętnie balansując w relacjach międzynarodowych – choćby w pewnej mierze, gdy w 2015 roku odmówiły dołączenia do saudyjskiej „koalicji antyterrorystycznej” złożonej z państw muzułmańskich, a wymierzonej w jemeńskich powstańców Houti. Jednak, jak zauważyli ze smutkiem aktywiści bliskowschodni, Pakistan pozwolił na kształcenie młodych oficerów saudyjskich na swoich uczelniach wojskowych.

Ponadto, wielką niewiadomą dla elit USA były stosunki Pakistanu z zachodnim sąsiadem, będącym jednocześnie najważniejszym sojusznikiem Chin w regionie. Chodzi tu o Iran.

Z początkiem tego roku, w czwartek (4. stycznia) minister obrony Pakistanu, Khurram Dastgir-Khan, oraz jego irański odpowiednik, gen. Ali Hatami,rozmawiali ze sobą na temat bezpieczeństwa w szeroko rozumianym regionie oraz przyszłej roli USA na jego obszarze. W trakcie oficjalnej rozmowy telefonicznej obaj wyrazili uznanie dla rosnącej kooperacji w zakresie bezpieczeństwa między Pakistanem a Iranem, potępiając jednocześnie intrygi USA i syjonistów na Bliskim Wschodzie.

– Amerykanie zawsze winią innych za swoje porażki w różnych częściach świata, sami realizując strategię reżimu syjonistycznego (Izraela) w celu pogłębienia destabilizacji regionu – powiedział gen. Hatami. Podkreślił także, że Iran i Pakistan, jako dwie liczące się regionalne potęgi, powinny jeszcze bardziej zwiększyć wzajemną, szeroko rozumianą współpracę. Hatami dodał także, że przyczyną pogarszającej się sytuacji w sąsiednim Afganistanie, jak również śmierci niezliczonych Afgańczyków, Irakijczyków, Syryjczyków i Jemeńczyków, są „nieodpowiedzialne i głupie polityki USA”.

Pakistański minister obrony Dastgir-Khan powiedział, że popiera dalszą współpracę militarną z Teheranem. Potępił też twitterowe wpisy prezydenta Trumpa, które miały być „wyjątkowo obraźliwe dla narodu pakistańskiego”.

Jak nietrudno dostrzec, rozmowa miała miejsce dzień przed piątkową decyzją USA, ale już po serii gniewnych wpisów Trumpa. Oznacza to, że pakistański rząd nie uległ naciskom i szantażowi emocjonalnemu. Natomiast pakistańska opinia publiczna wyrażała zadowolenie, że wspierana przez Waszyngton próba „kolorowej rewolucji” w Iranie nie powiodła się.

Oprócz tego, warto zauważyć pierwsze efekty pakistańskiego programu odrzutowców wojskowych. Do tej pory najnowsze samoloty, jakie produkował Pakistański Kompleks Aeronautyczny z siedzibą w Kamra to budowane na chińskiej licencji lekkie myśliwce JF-17 „Thunder” – do których silniki sprowadzano z Rosji, zaś amunicję i inne uzbrojenie z Chin. Ostatnio jednak nacisk położono na to, by jak najwięcej części wytwarzać w kraju, co zwiększyło opłacalność produkcji, pozwalając na sprzedaż tych samolotów z zyskiem do innych krajów – takich jak np. Nigeria. Warto dodać, że Pakistan wykształcił własną kadrę inżynierów aeronautycznych, co obecnie pozwala na wprowadzanie własnych innowacji – jak w nowej wersji JF-17, noszącej nazwę „Thunder-B”:

Some of the upgrades in the JF-17 Thunder twin seat variant. will equip these new fighters with the cutting edge ASELPOD all weather targeting system which will bring its strike capability at par with the F-16, in turn reducing the work load from the F-16 jets 🇵🇰🇨🇳

Docelowo, ulepszona wersja JF-17 ma mieć siłę uderzeniową porównywalną z amerykańskimi F-16, przy dużo niższych kosztach eksploatacji i serwisowania. Oprócz tego, z uwagi na zagrożenie terrorystyczne przy granicy z Afganistanem, Pakistan rozwija też własny program dronów (również przy wsparciu Chin). Podsumowując, kraj ten wyrasta na perspektywicznego producenta i partnera w sferze samolotów wojskowych.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że wielką rolę w tworzeniu sił lotniczych niepodległego Pakistanu po II wojnie światowej odegrali właśnie Polacy – weterani Bitwy o Anglię. Wśród nich szczególnie zapisał się kapitan Witold Aleksander Herbst, pilot słynnych polskich dywizjonów lotniczych 303. i 308. – który, pracując dla ambasady pakistańskiej, z Londynu koordynował zatrudnianie polskich pilotów przez Pakistańskie Siły Powietrzne. Można więc uznać, że są to pewne podstawy historyczne pod ewentualną współpracę polsko-pakistańską w zakresie konstrukcji, modernizacji i eksploatacji samolotów wojskowych. Oczywiście, gdyby polski rząd się na to odważył.

 

SZANSE DLA POLSKI

Pakistan od wielu lat znajduje się także w orbicie zainteresowań polskich spółek państwowych. Na jego terenie działa PGNiG, wydobywając gaz ziemny z dwóch złóż – Rehman i Rizq. Złoże Rizq zostało odkryte w 2015 roku odwiertem Rizq-1. Natomiast wykonany ostatnio odwiert Rizq-2 ujawnił dużo większe rezerwy gazu niż się spodziewano. Całkowita produkcja ze złóż w Pakistanie, na których operuje PGNiG, osiągnie tym samym poziom 1 mln m³ gazu ziemnego dziennie (w przeliczeniu na wysoki metan około 850 tys. m3).

Szans na zyski w Pakistanie poszukuje także inna państwowa spółka – Polska Grupa Zbrojeniowa. W listopadzie ub. roku rozpoczęły się rozmowy (i wzajemne wizyty) przedstawicieli największych koncernów zbrojeniowych obu państw. Głównym tematem rozmów z reprezentantami Pakistan Ordnance Factory (POF) były możliwości zakupu oraz transferu technologii związanej z produkcją broni strzeleckiej i amunicji. Siły zbrojne Pakistanu od kilku lat przygotowują się do przetargu na następcę produkowanych na licencji niemieckich karabinków G-3 oraz chińskich karabinów typu 56, wzorowanych na sowieckich konstrukcjach AK oraz AKM.

Jak informuje PGZ, delegacja z Pakistanu, która przebywa w Polsce w dniach 15-19 listopada odwiedziła także Fabrykę Broni „Łucznik” w Radomiu, Zakłady Mechaniczne Tarnów, MESKO w Skarżysku-Kamiennej oraz złożyła wizytę na poligonie, zapoznając się ze sprzętem produkowanym przez spółki z Grupy PGZ i użytkowany przez Siły Zbrojne RP.

Pakistańczycy posiadają ogromne zapotrzebowanie na broń strzelecką. W Siłach Zbrojnych Pakistanu służy blisko 650 tys. żołnierzy służby zasadniczej. Jest to armia w pełni zawodowa, posiadająca liczne rezerwy i ściśle współpracująca z organizacjami paramilitarnymi. Ocenia się, że Pakistan potrzebuje między 500 a 800 tysięcy nowych karabinków automatycznych, które powinny zastąpić dotychczas używaną broń. Koszt przezbrojenia tak dużej ilości żołnierzy szacuje się na około 2 mld dolarów.

Budżet obronny Pakistanu na rok 2017-2018 wynosi blisko 9 miliardów dolarów zatem zdecydowanie jest o co walczyć – powiedział po pierwszym spotkaniu Maciej Lew-Mirski, członek zarządu PGZ S.A.

Warto zauważyć, że obecnej sytuacji, po nieodpowiedzialnych działaniach USA, szanse amerykańskich producentów zbrojeniowych na podobny sukces są dużo mniejsze. Jeśli zatem polski rząd chciałby wykorzystać sytuację w Pakistanie, zdobywając dodatkowe źródło wpływów budżetowych, powinien raczej powstrzymać się od nadmiernie proamerykańskich deklaracji – przynajmniej do czasu sfinalizowania kontraktu.

(oprac. M. Mazur)

Komentarz Redakcji: Zaskakujące, jak niewiele uwagi tak istotnym w skali świata wydarzeniom poświęciły proamerykańskie, polskojęzyczne portale zajmujące się zagadnieniami z zakresu obronności i stosunków międzynarodowych – takie jak np. Defence24.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.