Czy Trump wywoła światowy konflikt na Dalekim Wschodzie?


13 sierpnia 2017

Za rogiem cywilizacji czai się chaos – globalizacja zagrożeń z Korei jest realna


 Za rogiem cywilizacji czai się chaos, a nawet zły porządek jest lepszy od najlepszego bałaganu. Takie jak powyższe banały, można opowiadać bez końca. Problem polega w tym przypadku na dwóch rzeczach. Niestety to nie są banały, jak również nie są powszechnie rozumiane, zwłaszcza przez elity. Elity w zasadzie w każdej formacji politycznej miały zawsze tylko jeden cel – zachowanie swojej pozycji za wszelką cenę i wzmocnienie jej jak się da najbardziej. Tak jest na całym świecie, widać to na przykładzie obecnego konfliktu na Dalekim Wschodzie.

Społeczeństwo dostrzega to jak bardzo potrzebuje gorącej wody w kranie, jak tylko odkręca kurki i ona nie płynie. Oczywiście dobrze jak w ogóle płynie jakaś woda i stoi ściana, w której jeszcze są jakieś kurki. Jednakże nasze przyzwyczajenie do wszystkiego, co uważamy za składowe otaczającej nas normalności jest uzależnione od systemu, w którym funkcjonujemy.

W przypadku naszego małego kociołka wystarczy sobie wyobrazić, w co zmieniłby się nasz kraj, jakby zabrakło na wypłacanie emerytur? Skutki byłyby porażające, a nawet można powiedzieć że szokujące, nagle zmieniłoby się wszystko – miliony ludzi byłyby bez dochodów pozwalających na funkcjonowanie. Pojawiłaby się natychmiast totalna, bezwzględna i super potężna siła polityczna, która spowodowałaby, że stan braku wypłat natychmiast trzeba byłoby skompensować w inny sposób – rozdawnictwem powszechnym. Nie ma bowiem w kraju takiej siły, która pozbawiłaby ludzi ich przyzwyczajeń, zwłaszcza tych podstawowych dotyczących codzienności. Można sobie wyobrazić, że w wypadku jakiejś katastrofy (kometa), albo wojny – doszłoby do załamania się obecnego porządku społeczno-państwowego, a emerytury i renty przestałyby być wypłacane, co więcej – nie byłoby dyskontów. Długo trwałoby, zanim system doszedłby do nowej równowagi. Jednak nasze małe lokalne problemy to nic, w stosunku do tego czym żyje dzisiaj świat. Warto się oderwać na chwilę od naszych problemów, zajrzeć do globalnych mediów. Pomyśleć co się dzieje na świecie i jakie może mieć konsekwencje.

Teraz wyobraźmy sobie jakie skutki miałoby zdarzenie globalne, które jest za progiem. Mamy trudną sytuację związaną z Koreą, nie wiadomo czy USA zdecydują się na konfrontację, czy zostaną do niech popchnięte. W obecnym rozdaniu tak naprawdę chodzi o Chiny i o to, czy USA może bezkarnie ustanowić swój porządek w ich bezpośrednim otoczeniu, uznawanym przez Pekin za swoją bezpośrednią strefę wpływu. Nie bez powodu w ostatnich dniach potężny amerykański okręt wojenny pływał sobie wokół wysp uznawanych przez Chiny za własne. Prowokacja została dostrzeżona w Pekinie. Jeżeli Chiny zdecydowałyby się wspierać Koreę, albo w jakikolwiek sposób powstrzymywać USA, to prawie natychmiast znaleźlibyśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości – na skalę globalną.

Przy czym wcale nie jest powiedziane, że w perspektywie długoterminowej nie byłoby, to rozwiązanie dla Zachodu korzystniejsze, niż dalsze pozwolenie na to, żeby Chiny miały czas na budowę swojej potęgi.

Składową interpretacji tego zagadnienia, o której się zapomina w Polsce jest wewnętrzna polityka USA. Dzisiaj pan Trump bardzo potrzebuje “małej zwycięskiej wojny”, dla zabezpieczenia sobie tyłów. To właśnie wojna z Koreą, może go uratować przed kłopotami wewnętrznymi, a proszę pamiętać że z punktu widzenia twardogłowych w Pentagonie – czas Obamy to było 8 lat w prezencie dla Chin i Korei. Tam nie ma żartów, wszystko jest na serio – śmiertelnie na serio.

Dzisiaj Korea Północna rzekomo jest już w stanie przygotować na tyle mały ładunek jądrowy średniej mocy, że jej rakiety są w stanie przenieść głowicę na terytorium USA. Polskę również mogą dosięgnąć, a jeżeli w konflikt zaangażowałoby się NATO to jesteśmy dla Korei najbliższym celem, który politycznie nie rodziłby ostatecznych konsekwencji. Jedyną nadzieją w przypadku takiego ataku, byłoby to że Rosjanie raczej nie tolerowaliby lotu głowic jądrowych nad swoim terytorium. Jednak ta broń ma to do siebie, że nawet jak się ją zestrzeli, to o ile nie spali się w atmosferze – to gdzieś spadnie.

Około 80% wymiany gospodarczej Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej przypada na Chiny. Chiny pomimo sankcji ONZ pozwalały na handel, dzięki temu przez ostatni okres sytuacja w Korei się poprawiła na tyle, że można mówić o wzroście gospodarczym. Jednak myli się ten, że Chinom chodzi o wspieranie Komunizmu w Korei. Nakładka ideologiczna może ma jakieś znaczenie, ale głównie propagandowe. Prawdziwym celem Chin jest utrzymanie status quo. Chiny nigdy nie przyczynią się do niczego, co daje chociaż cień na zjednoczenie Korei. Przy czym z ich perspektywy nie ma żadnego znaczenia, czy mówimy o zjednoczeniu przez Północ, czy przez Południe. W chińskim interesie strategicznym jest podzielona Korea, ponieważ zjednoczona – z potencjałem militarnym, technologicznym i gospodarczym – byłaby kolejnym ważnym graczem w łańcuchu otaczającym Chiny, którego nie byłaby w stanie lekceważyć. W obecnym stanie Pekin ma z Północy klienta i bufor, niczego więcej nie potrzebują.

Żeby było śmieszniej, to tak naprawdę zjednoczenie Korei nie jest w niczyim interesie, w tym zwłaszcza Japonii. Dlatego ewentualna wojna typu proxy, czyli powtórzenie konfliktu z lat 50-tych, byłaby dla wszystkich jedynie środkiem do utrzymania status quo. To bardzo niebezpieczne, ale wszystkim graczom najbardziej opłaca się wojna.

USA prawdopodobnie zdecydują się na konfrontację, ponieważ to jest ostatni moment, kiedy jeszcze Chiny są na tyle mało potężne (proszę zwrócić uwagę na dobór słów), że nie są w stanie zagrozić USA. Mogą powstrzymać Amerykę, ale nic poza tym. W konsekwencji konfrontacji o Koreę, w której doszłoby do zderzenia Chin i USA – mielibyśmy nową sytuację. Przede wszystkim Amerykanie konfliktując się z Chinami – otworzyliby sobie nowe możliwości poprzez wielki reset gospodarczy. Przecież nie będą handlować z wrogiem, jak również ich sojusznicy nie będą tego robić. Dla Chin oznaczałby to poważny reset, pełne przewartościowanie wszystkiego i posiadanie góry bezwartościowych Dolarów w różnych formach zapisów elektronicznych.

Ta wojna opłaca się panu Donaldowi Trumpowi, a wszystko co musi, to tylko zapewnić sobie neutralność Federacji Rosyjskiej, która w ostatnim czasie już jawnie, wręcz demonstracyjnie wzmacnia swoje siły na Dalekim Wschodzie. Dla każdego musi być jasnym, że jak się zacznie, to na całego.

Co to oznacza dla świata, można próbować sobie wyobrazić. Za rogiem cywilizacji czai się chaos. Za rok możemy być w zupełnie nowej rzeczywistości, w której tanie koreańskie smartfony lub nieograniczone ilości chińskich produktów – będą wspomnieniem.

Jak widać nasza skala postrzegania rzeczywistości musi się zmienić. Nawet najważniejsza sprawa jaką jest wypłacalność państwa, blednie przy zagrożeniach zewnętrznych, które chociaż odległe, wcale nie są tak odległe, żeby ich skutki nie miały wpływu na naszą rzeczywistość. Globalizacja zagrożeń z Korei jest realna.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s