„Wykład o krzywej życia” Wolniewicza


Navigate to …
 O nas
 Redakcja
 Publicystyka
–  Agnieszka Sztajer
–  Aleksandra Solarewicz
–  Andrzej Kumor
–  Arkadiusz Jakubczyk
–  Cezary Snochowski
–  Jacek Bartyzel
–  Jarosław Haładuda
–  Kamil Cierniak
–  Karol Kilijanek
–  Mariusz Matuszewski
–  Mateusz Ambrożek
–  Stelios Rigopoulos
 Kontakt
 Komentarze
 Wpisy
Navigate to … 
 Start
 Wiadomości
 Polityka
 Społeczeństwo
 Ekonomia
 Historia
 Religia
 Galeria
 English
–  About Us
–  Publications
–  Reactionary Diary

Prof. Bartyzel: Bogusław Wolniewicz – in memoriam

 | 12 sierpnia 2017 0 Komentarzy

„Nasz cel polityczny rysuje się więc wyraźnie: Polska – niepodległa; państwo – silne; słowo – wolne; odrębność narodowa – zachowana; chrześcijaństwo – we czci”

(Bogusław Wolniewicz, W stronę rozumu, Warszawa 2015, s. 43).

 

 

Pierwszą rzeczą, jaką sobie pomyślałem po usłyszeniu wiadomości o zgonie (4.08.2017 – aj) prof. Wolniewicza – i właściwie jedyną też, o której zdołałem wspomnieć w krótkiej wypowiedzi porannej dla programu 2 Polskiego Radia – była jakaś tajemnicza zgodność pomiędzy jej datą a tym, co śp. Profesor mówił w swoim „Wykładzie o krzywej życia”, opatrzonym zresztą mnóstwem precyzyjnych wykresów. Przypomnę w skrócie, że dzieląc życie na trzy „fazy księżycowe” (młodości, dojrzałości i starości), a każdą z nich na trzy fazy dekadowe, zaznaczał, że w tej periodyzacji szedł za Biblią, która powiada (w psalmie 89): „Dni żywota ludzkiego jest lat siedemdziesiąt, a jak u mocnych to osiemdziesiąt, a co nadto to umęczenie i boleść (w Wulgacie: labor et dolor)”. I sam dodaje: „To zaś co powyżej 90, traktuję jako anomalię biologiczną”.
Więc to jest tak, jak gdyby Pan Bóg powiedział dobiegającemu właśnie 90-tki Profesorowi: „Bogusławie, dobrze to wyliczyłeś i uzasadniłeś, jak dobry analityk, oszczędzę ci więc tej anomalii, skoro i tak doznałeś już właściwego 80-latkom umęczenia i boleści”.

 

Co (jednak – aj) było najcenniejsze u śp. prof. Wolniewicza i czyniło go naszym znakomitym sojusznikiem, pomimo, iż był zaledwie – jak sam to paradoksalnie określał – „niewierzącym katolikiem”, który wierzy tylko w sześć z dwunastu artykułów wiary, określonych w Credo, i który zatrzymywał się u „bram metafizyki”, chociaż ich istnienie, właśnie z powodu nieuchronnego faktu śmierci, uważał za oczywiste?
Przede wszystkim to, że bronił rozumu. Ba, nie tylko bronił, ale i uprawiał w znakomity sposób filozofię racjonalną, to znaczy taką, która jest oparta na logice i do czegoś dąży; dąży (wedle jego własnych słów) do poglądu na świat i na życie ludzkie, które byłoby wolne od złudzeń, która uważa, że najszpetniejsza prawda jest zawsze lepsza od najpiękniejszego fałszu. A dążenie to spełnia się w dyskusji, co z miejsca czyni jej uczestników gronem elitarnym, bo głupcy nie umieją i nie chcą dyskutować, a głupców jest więcej niż rozumnych.
Sam Wolniewicz, zgodnie ze swoją analityczną orientacją filozofował ostrożnie, ograniczając pole swoich konstrukcji do tzw. ontologii (zresztą i od tego określenie nieco ironicznie się zdystansował, kiedy zobaczył, że tak go zaszufladkowano „wikipedycznie”), rozumiejąc to jako próbę wydobycia z „Traktatu” Wittgensteina jakiejś teorii rzeczywistości, opisu najogólniejszych cech rzeczywistości, w którym wspomniane sytuacje dzielą się na dwie klasy: rzeczywistych (czyli faktów) i urojonych (czyli fikcji). Nawet jednak i w tak skromnej deskrypcji rzeczywistości widać wyraźnie – a potwierdza to jego klasyfikacja czterech typów filozofii współczesnej oraz wspólne przyporządkowanie dwu z nich: racjonalistycznej filozofii analitycznej oraz metafizyki (w tym neoscholastyki) do logicznego pola dodatniego (+) – że jego umysł pracował na polu „filozofii bytu”, a brzydził się bełkotem „filozofii odbytu”, że się tak wyrażę, czyli umysłowych odchodów postmodernistów, dekonstrukcjonistów, postheideggerystów i innych szarlatanów, panujących dziś zresztą na fakultetach filozoficznych.

 

Miejmy nadzieję że jeśli prof. Wolniewicz nie zdążył uwierzyć, to oby znalazł się choć w limbie z filozofami greckimi, gdzie nie ma cierpienia i kar.

 

 

Profesor Jacek Bartyzel

 

* powyższy tekst stanowi kompilację fejsbukowych wpisów profesora Bartyzela ( A.Jakubczyk)