Sądy są instrumentem władzy klasy panującej


Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

11 sierpnia 2017

Sąd Najwyższy udowodnił że należy go rozwiązać?


 Sytuacja w jakiej się znajdujemy ma kolejne zwroty i to dość gwałtowne. Do niedawna ludzie masowo bronili Sądy. Protestowali przeciwko łamaniu Konstytucji przez władzę, której przedstawiciele twierdzili, że nic złego się nie dzieje. Było głośno, tupano, krzyczano, palono światła, wznoszono okrzyki, śpiewano piosenki, trzymano się za ręce. W demonstracjach brali udział Sędziowie – w stanie spoczynku i jak najbardziej czynni, zasiadający przy zwykłych i tych najważniejszych stołach sędziowskich. Wydawało się, że to wielkie narodowe poruszenie, oto społeczeństwo obywatelskie broni Konstytucji, wolności (modne słowo) i w ogóle, żeby było cukierkowo, a niektórzy mogli zajadać ośmiorniczki popijając je drogim winem, opłacanym za publiczne pieniądze.

Władza była oskarżana o to, że usiłuje sparaliżować sądownictwo, w tym sam Sąd Najwyższy, przed spodziewanym zajęciem się sprawą, jednego z czołowych polityków obozu rządzącego, który został za poprzedniej władzy skazany wyrokiem Sądu (i jego współpracownicy także). Pan Prezydent zawetował dwie z trzech ustaw, blokując dobrą zmianę w sądownictwie. Sądownictwo uznało, że poczeka z wypowiedzeniem się w przedmiocie – czy pan Prezydent mógł uniewinnić człowieka, który jeszcze nie dostał wyroku skazującego. Sprawą zajmie się Trybunał Konstytucyjny, który jak wiadomo przeżył już dobrą zmianę, oczywiście zajmie się we właściwym czasie. Człowiek ułaskawiony, ale z wyrokiem za przestępstwo jest na wolności, wszyscy są zadowoleni, Sądy czują się dobrze. Przecież nie ma żadnego sporu prawnego pomiędzy Sadem a Trybunałem, w ogóle pośrednio nastąpiło uznanie zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Nic tylko opleść to wszystko mackami smażonych ośmiorniczek i podlać winkiem, elita stara i nowa mogą sobie spijać miodek z usteczek?

Sytuacja w której człowiek prawomocnie skazany, unika kary z powodów proceduralnej interpretacji uprawnień Prezydenta państwa, do której najważniejsze organy orzecznicze w kraju nie są w stanie odnieść się na podstawie istniejącego stanu faktycznego. Jest ostatecznym uzasadnieniem, że PiS – pan Ziobro i pan Kaczyński mieli rację. Właśnie w ten sposób Sąd Najwyższy udowodnił nam wszystkim, że należy go rozwiązać. Ponieważ tak właśnie wygląda jego orzekanie. Właśnie w ten sposób, zrobiono to tak, żeby się nie narazić władzy? Jeżeli prawdą jest to, że tutaj chodziło o jednego człowieka, to tym większy wstyd i hańba dla całej branży, a zwłaszcza dla tych orzeczników na samej górze. Widać, że PiS odniósł zwycięstwo, system działa zawsze na korzyść władzy. Dlatego chłodne kawałki o niezawisłości, niezależności itp., to sobie można opowiadać, ale dla dzieci i to takich jeszcze bardzo malutkich… Bądźmy realistami, zawsze decydują interesy.

Sądy w Polsce mają bardzo długą tradycję orzekania zgodnie z oczekiwaniami władzy i wysługiwania się systemowi. Przed wojną mieliśmy Krzyże na stołach sądowych! Proszę sobie o tym poczytać z czym mieliśmy do czynienia, jak to wyglądało w praktyce. Stając przed obliczem Sądu obywatel widział najpierw Jezusa ukrzyżowanego, a za nim skład sędziowski. W okresie okupacji, Sądy działały z ograniczeniami, tj. orzekały w sprawach pomiędzy obywatelami polskimi, w imieniu prawa! Miało to swoje plusy i minusy dla umęczonego społeczeństwa. Po wojnie nastąpiła stalinizacja wymiaru sprawiedliwości, jak wiadomo do dzisiaj żyją Sędziowie, którzy wydawali wyroki śmierci na działaczy niepodległościowych i oficerów podziemia i Wojska Polskiego. Biorą swoje uposażenia, które państwo im wypłaca. Jak wiadomo, dalej mają immunitet, bo zdaje się poza jednym na kilkadziesiąt przypadków wniosków o zdjęcie immunitetu – nasze współczesne Sądy się nie zgodziły. To jest właśnie to, co trzeba zmienić, chyba że uznajemy, że stalinowskie mordy sądowe były legalne? Nie jest problemem to, że wyrywano ludziom paznokcie, bito, głodzono, rażono prądem – a rano szli na sale sądową po sprawiedliwość? Proszę nie mieć złudzeń, ówcześnie Sędziowie doskonale wiedzieli o tym, co się działo z podsądnymi, co więcej – są dowody, że zupełnie świadomie generowali sprawiedliwość ludową. Niektórych można nawet podejrzewać o motywację inną, niż klasową, bo narodowościową. Jednak to jest temat do innych rozważań, może kiedyś będą takie czasy, że będzie można o tym pisać prawdę i wprost – jednoznacznie bez niedomówień?

Mamy więc nową sytuację, czy oto Sady dały władzy jasny sygnał – będziemy spolegliwe? Po to ludzie wychodzili na ulice? Po to świecili światła? Po to kopali w barierki policyjne? Jakie to wszystko jest żenujące – bliższa ciału koszula. Czy jednak można mieć pretensje do ludzi, mających wygodne życie, że chcą je dalej mieć?

Czy ludzie, którzy protestowali w obronie Sądów – czują się oszukani? Może skonfundowani, ponieważ w wyniku wielu naiwnych i popierających ideę korporacjonizmu komentarzy w mediach głównego nurtu nie są w stanie szybko wyrobić sobie zdania? Jest czymś niesamowitym obserwowanie, jak niektóre media głównego nurtu prześliznęły się po temacie! Reżimówka w zasadzie przemilczała z dającym się zauważyć zadowoleniem! Czy ludzie wyjdą teraz protestować przeciwko zaniechaniu Sądu Najwyższego (bo tak to można obiektywnie nazwać)? Dlaczego nikt teraz nie robi wywiadów z panią prezes i panem rzecznikiem tego Sądu? Jeszcze tydzień temu, byli prawie wszechobecnymi komentatorami spraw publicznych? Dlaczego się nie wytłumaczą – tak prostym ludzkim językiem, żeby społeczeństwo zrozumiało jak to jest możliwe, że człowiek skazany nie idzie do więzienia, bo jest spór kompetencyjny pomiędzy Sądem Najwyższym a Trybunałem Konstytucyjnym, którego oczywiście nie ma, bo jak już wiemy – nie ma sporu, który jest, czy może jest a go nie ma? Proszę sobie wybrać wariant. Nauka administracji, jak i dorobek sądownictwa zna instytucję negatywnego sporu organów, to jest taka sytuacja, gdy nikt nie czuje się właściwy do zajęcia się sprawą. Od teraz mamy nową sytuację, w której jeden organ pasuje – czekając na zaniechanie innego organu? No, a gdzie są te wszystkie zbulwersowane autorytety prawnicze? Proszę mieć świadomość, że powszechnie oczekiwano odwrotnego zachowania się Sądu Najwyższego. Dla wielu prawników ta sytuacja, jest szokiem analogicznym do tego, który wynikał z propozycji ustawowych dobrej zmiany.

Niestety z punktu widzenia systemu nie da się uniknąć stwierdzenia, że jest to nowa permutacja starej choroby, proszę sobie wybrać co wolimy – dżuma? Cholera? Człowiek w tym wszystkim liczy się najmniej, chociaż wszyscy mieli usta pełne frazesów o wartościach, wolności, Konstytucji i inne – jakże banalne elementy teatrum, w którym jak zawsze chodzi o władze, przywileje, pieniądze i niedotykalność. Elity zawsze się ze sobą dogadają, ponieważ konflikt pozbawia je wpływu na rzeczywistość. Chodzi o prosty mechanizm, to my mamy pracować na nich, a oni mają wygodnie żyć, dodatkowo decydując o naszym życiu. W ocenie takich sytuacji, zawsze trzeba pamiętać o wyjątkowo ważnej perspektywie klasowej, jest nie do przekłamania i pozwala na zweryfikowanie intencji wszystkich uczestników gry. Można nie zgadzać się z panem Jarosławem Kaczyńskim, jednak w jednej sprawie ma bezwzględną rację – ten system wymaga zmian i to zmian radykalnych, wręcz rewolucyjnych i to na skalę totalną.

Niestety – ponownie – niestety, ale czy to się nam podoba czy nie, sytuacja jaka zaistniała po nie zajęciu się sprawą ułaskawienia przez Sąd Najwyższy, udowadnia że PiS miało rację. Sąd Najwyższy nie spełnia swojej roli w systemie sądownictwa, w ogóle cały system działa źle. Trzeba to wszystko zmienić, a Sędziowie sami właśnie dali do tego najlepszy z możliwych dowodów. Pan Prezydent Duda rozegrał to mistrzowsko, naprawdę genialnie – przeciwnicy polityczni, sami się rozegrali i sami położyli głowę pod społeczny topór! Właśnie w ten sposób, Sąd Najwyższy dał panu Prezydentowi pełne moralne prawo do napisania ustawy, która zmieni wszystko. To się nazywa koniunkturalizm?

W sądownictwie mamy problemy systemowe, personalne – układy, układziki. Do tego dochodzi ogólna niewydolność całego systemu, który tak na prawdę jest skompromitowany. Przez cały okres transformacji udowodnił, że nie jest odpowiedzią na nasze potrzeby. To się musi zmienić i miejmy nadzieję, że zrobi to pan Andrzej Duda.

Zwykli ludzie zachowają się tak, jak powiedzą im media. Ten mechanizm ciągle potwierdza swoją aktualność, a na przykładzie obecnych wydarzeń, można próbować odgadnąć – kto pociąga za sznurki. To już widać, trzeba tylko przyjrzeć się wyraźnie. Jednak, lepiej o tym publicznie nie rozprawiać. Pewne sprawy są już widoczne, a to jest zaprzeczenie całej mechaniki systemu władzy, gdzie elity nigdy nie pozwolą na to, żeby było widać koła zębate systemu. On ma być ukryty, bo na nim opiera się władza – to proste tricki, ale skuteczne. Proszę bacznie obserwować rzeczywistość, wiele się obecnie decyduje.