Skonfliktowany z własnym zapleczem politycznym


Wszyscy wrogowie prezydenta [ANALIZA]

wczoraj 16:53

Prezydent Andrzej DudaFoto: Janek Skarzyński / AFP
Prezydent Andrzej Duda
Jeśli PiS dalej będzie traktowało prezydenta jak „chłopca na posyłki”, to może okazać się, że największym wrogiem partii rządzącej stać się może nie któryś z liderów opozycji, lecz Andrzej Duda.
  • Po dwóch latach prezydentury Andrzej Duda jest skonfliktowany z najważniejszymi politykami rządu PiS oraz samym Jarosławem Kaczyńskim
  • Zatrzymanie reformy sądów było zdradą, która nie zostanie mu wybaczona – mówi Onetowi jeden z ważnych polityków PiS
  • Weto prezydenta najbardziej wyprowadziło z równowagi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę

Gdy 6 sierpnia 2015 roku Andrzej Duda obejmował urząd prezydenta, w obozie PiS, który szykował się do batalii w wyborach parlamentarnych, kwitł entuzjazm. Wielu mówiło, że oto mamy naszego prezydenta, który po wygranych wyborach będzie gwarantem przeprowadzenia wielu koniecznych zmian w Polsce. I rzeczywiście tak przez ostatnie dwa lata było.

Andrzej Duda nazywany w kuluarach przez samych polityków PiS „notariuszem dobrej zmiany” podpisywał w zasadzie każdą ustawę, która trafiała na jego biurko. Nawet te, co do których miał poważne wątpliwości. Przy okazji przyjmując od swoich niedawnych jeszcze kolegów partyjnych kolejne kuksańce. Konsekwentnie w licznych wywiadach czy wystąpieniach publicznych uderzał w prezydenta sam Jarosław Kaczyński, pokazując głowie państwa miejsce w szeregu.

Polityk PiS: zdradził nas własny prezydent

Nie inaczej było także ostatnio, gdy ku zaskoczeniu całej partii rządzącej i kierownictwa z Nowogrodzkiej, prezydent postanowił zawetować dwie kluczowe ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym, czym zatrzymał reformę sądów. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Telewizji TRWAM, nie zostawił suchej nitki na głowie państwa, stwierdzając wprost, że weta prezydenta były poważnym błędem, co zostanie mu zapamiętane. – To był błąd – mówił Kaczyński o zachowaniu prezydenta, podkreślając, że Duda zniweczył w ten sposób wizerunkowy sukces Polski wypracowany podczas wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce.

PiS, widząc zyski z wizyty Trumpa, która uwidoczniła słabość opozycji, chciało iść za ciosem i w czasie wakacji, gdy Polacy myślami są na urlopach, przeprowadzić w trybie ekspresowym reformę sądów.

– I to by się nam udało, gdyby nie nasz własny prezydent – mówi Onetowi wpływowy polityk partii rządzącej. – Andrzej poświęcił potrzebną reformę oraz wieloletnie relacje z własnym obozem, któremu wszystko w polityce zawdzięcza na rzecz budowania swojej niezależności, wizerunku prezydenta wszystkich Polaków i bratania się z opozycją. To była zdrada, która nie zostanie mu wybaczona – podkreśla polityk z Nowogrodzkiej.

Rozczarowanie decyzją prezydenta słychać wyraźnie w wypowiedziach samego Kaczyńskiego, który jak nikt inny w PiS, bez skrępowania wskazuje Andrzejowi Dudzie stosowne miejsce na scenie politycznej. – Szanuję prezydenta, ale moim obowiązkiem jest powiedzieć, że to był bardzo poważny błąd, ale na tym trzeba skończyć. Doprowadzić do tego, aby to był jedynie incydent – stwierdził prezes PiS. Dodał, że przeszłości się nie cofnie, a sprawa radykalnej reformy sądów musi być załatwiona, co oznacza wprost, że w tej chwili cała odpowiedzialność spada na prezydenta.

Na vendettę przyjdzie jeszcze czas

Jest to także swoiste ultimatum, jakie PiS stawia Andrzejowi Dudzie. Jeśli reforma sądów, którą prześle do Sejmu, nie będzie wystarczająca radykalna i odrzucająca w sądownictwie to wszystko, co zostało po komunizmie i ostatnich 28 latach, to nie będzie taryfy ulgowej.

Ponadto wszyscy znający Jarosława Kaczyńskiego wiedzą doskonale, że nigdy nie wybacza podobnych wolt politycznych, o czym wielu polityków w przeszłości boleśnie się przekonało. Ale nigdy aż do tej pory nie dotyczyło to urzędującego prezydenta.

Szeryf celuje w prezydenta

Weto prezydenta najbardziej jednak wyprowadziło z równowagi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. – W sprawie ustaw dotyczących sądów między resortem sprawiedliwości a Pałacem Prezydenckim to jest już walka na noże – mówi nam nasz informator dobrze znający otoczenie prokuratora generalnego. Prawdą jest, że Duda nie miał w przeszłości dobrych relacji z Ziobrą. Lecz sposób, w jaki kilkukrotnie Ziobro ograł prezydenta przy reformie sądów, sprawił, że obecnie między nimi jest niemal otwarta wojna.

Zresztą sam prezydent, argumentując swoją decyzję o wetach, podkreślił bardzo wyraźne, że jednym z powodów jego decyzji były zapisy w ustawach, które dawały Ziobrze wręcz z pełną, ręczną kontrolę nad prokuraturą oraz całkowite panowanie nad wymiarem sprawiedliwości, począwszy od selekcji sędziów po wyłonienie nowego Sądu Najwyższego.

– Nie ma u nas tradycji, żeby Prokurator Generalny mógł w jakikolwiek sposób ingerować w prace Sądu Najwyższego jako instytucji, nie mówiąc już o sędziach — mówił Duda. Powołał się przy tym na legendarną działaczkę opozycji antykomunistycznej Zofię Romaszewską. — Minister sprawiedliwości i prokurator generalny nie może rządzić Sądem Najwyższym, coś podobnego w normalnym państwie nie może mieć miejsca — oświadczyła Romaszewska, która jest życzliwa PiS.

Po wecie zaczęła się wojna między ludźmi prezydenta a Ziobrą i jego współpracownikami z partii Solidarna Polska, którzy dominują w resorcie sprawiedliwości. Ludzie prezydenta w odpowiedzi na ataki przypomnieli, że to Ziobro przyczynił się do rozłamu w PiS w 2011 roku, próbując w ten sposób wbić klin między nim a Kaczyńskim.

Jednak – według naszych źródeł – Ziobro już zdołał opanować sytuację i w osobistej rozmowie z prezesem PiS nakreślił plan przeprowadzenia skutecznej reformy sądownictwa. – Zbyszek przekonał prezesa, że to prezydent jest głównym winowajcą porażki z sądami. Otrzymał nawet zapewnienie, że będzie mógł uderzyć w prezydenta mocnymi materiałami, gdy będzie ku temu odpowiedni moment – mówi nam dobrze poinformowany polityk z Nowogrodzkiej.

Zimna wojna z Macierewiczem

Prezydent ma na pieńku także z szefem MON Antonim Macierewiczem. Ostatnim przejawem tej „zimnej wojny” między Klonową a Dużym Pałacem jest zablokowanie przez Dudę 46 nominacji generalskich, które tradycyjnie miały się odbyć 15 sierpnia w Dniu Wojska Polskiego. Co jest wydarzeniem bez precedensu.

Ten cios prezydenta jest bezpośrednią odpowiedzią na atak szefa MON przeprowadzony na gen. Jarosława Kraszewskiego, dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, któremu SKW zawiesiło pod koniec czerwca dostęp do tajemnic państwowych.

Prezydent mści się na Macierewiczu

„Wojenka” między szefem MON a prezydentem trwa niemal od samego początku. W wielkim skrócie chodzi w niej oto, że Macierewicz chce przebudować armię według własnego pomysłu, w którym nie ma miejsca na prezydenta, albo jest tylko symboliczne. Stąd ciąg wydarzeń i decyzji szefa MON, o których prezydent dowiadywał się głównie z mediów. Ostatnie wydarzenia, jak choćby zablokowanie przez Dudę nadania sztandarów brygadom WOT raczej nie wskazują na to, aby konflikt ten miał się szybko zakończyć. Wręcz przeciwnie.

Wszelkie znaki karzą spodziewać się raczej dalszej eskalacji sporu między szefem MON a Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. I to nie tylko na polu wojskowym, ale czysto politycznym, o czym świadczyć mogą niedawne słowa Macierewicza w Radiu Maryja, gdzie stwierdził, że weto Dudy to obrona „starego porządku” i ustępstwo z podstawowych interesów państwa polskiego.

Koniec przyjaźni z Beatą Szydło

Relacje Andrzeja Dudy z Beatą Szydło także się ostatnio mocno ochłodziły. Poszło o orędzie telewizyjne po wecie do reformy sądów. TVP nieprzypadkowo wyemitowało wystąpienie szefowej rządu tuż przed orędziem głowy państwa, okazując w ten sposób pogardę dla urzędu prezydenta. – To jest wręcz koniec przyjaźni i tych ciepłych relacji, jakie znamy z czasów kampanii. Prezydent mocno zawiódł się na Beacie Szydło, z której strony nie spodziewał się takiego ataku – mówi Onetowi osoba z otoczenia prezydenta.

Konflikt o prymat w dyplomacji

Prezydent wrogów ma także w resorcie dyplomacji. Relacje Andrzeja Dudy z Witoldem Waszczykowskim są, delikatnie mówiąc, nie najlepsze. Co zresztą pokazał niedawny publiczny spór o nominacje ambasadorskie. I podobnie jak w przypadku armii, podłoże konfliktu jest podobne. Szef MSZ wielokrotnie omijał prezydenta w konsultowaniu z nim kandydatów na najważniejsze placówki dyplomatyczne. Licząc przy tym, że Duda podpisze, jak leci, wszystkie nominacje, które zyskają akceptację parlamentu i partii.

PiS po dwóch latach rządów może wciąż liczyć na bardzo duże poparcie, a słaba opozycja nie jest wstanie obozowi „dobrej zmiany” niczym poważnym zagrozić. Jeśli PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim dalej będą traktować prezydenta jak „chłopca na posyłki” stojącego grzecznie pod drzwiami, to w niedługim czasie może okazać się, że największym wrogiem dla PiS stał się nie któryś z liderów opozycji, lecz Andrzej Duda. W dodatku wsparty przez nielicznych polityków Zjednoczonej Prawicy, a także opozycji, którzy widzieliby szansę zbudowania wokół prezydenta nowej siły politycznej. Tylko czy to PiS-owi i Kaczyńskiemu jest potrzebne?

\n","provider":"OnettvVideo"},"caption":"Dwa lata Andrzeja Dudy jako prezydenta Polski. Tak to się zaczęło"}” data-run-module-isrun=”1″>

(MK)

%d blogerów lubi to: