Nikogo nie lubią poza czołobitnymi wasalami


Ciche ataki, spektakularne wyniki

dzisiaj 07:17

Amerykanie ostrzegają: Chiny prowadzą agresywne działania w stosunku do USAFoto: Shutterstock
Amerykanie ostrzegają: Chiny prowadzą agresywne działania w stosunku do USA
Chiny prowadzą agresywne działania w cyberprzestrzeni wymierzone w Stany Zjednoczone – pisze amerykański dziennik „The Washington Times”, cytując wypowiedź Michaela Collinsa z CIA. – Być może coś się wydarzyło na linii USA-Chiny, jeśli chodzi o cyberprzestrzeń albo w innej sferze, a świat wirtualny miał być tylko pretekstem – komentuje dla Onetu Kamil Gapiński z Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.
  • Collins: Chińczycy atakują nasz rząd, przemysł i partnerów. To wypowiedź w kontrze do ostatnich raportów, z których wynika, że ataków ze strony Państwa Środka jest mniej nawet o 90 proc.
  • To może być wynik ustaleń na linii USA-Chiny z 2015 roku o ograniczeniu ataków w cyberprzestrzeni. Ekspert: nie przeceniałbym tego typu porozumień
  • Na Dalekim Wschodzie dochodzi jednak do wzmożonej militaryzacji cyberprzestrzeni. Chiny prowadzą szkolenia i operacje symulujące operacje w świecie wirtualnym. Rozważane są też scenariusze ataków

Przerwana cisza w eterze

– Wiemy, że Chińczycy bardzo aktywnie atakują nasz rząd, amerykański przemysł i naszych partnerów w cyberprzestrzeni – powiedział analityk, na co dzień zastępca dyrektora CIA i szef ośrodka zajmującego się Bliskim Wschodem. – To bardzo realny problem, który musimy traktować poważnie i zrobić więcej w tej kwestii – przekonywał podczas konferencji dotyczące bezpieczeństwa w Aspen w stanie Kolorado.

Rozwiązanie problemu chińskich ataków w cyberprzestrzeni będzie wymagało „wszechstronnego podejścia całego kraju, aby odeprzeć ich zaczepki”.

Oświadczenie Collinsa stoi w kontrze do dotychczasowych wypowiedzi ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa.

Twierdzą oni, że Pekin w ostatnich latach ograniczył cyberataki w wyniku porozumienia prezydenta Baracka Obamy z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem w 2015 roku. Oba kraje zgodziły się ograniczyć ataki w cyberprzestrzeni przeciwko przedsiębiorcom.

– Nie przeceniałbym wartości tego typu porozumień. Warto odnotować, że tylko cześć naruszeń w sferze teleinformatycznej wynika z działań podyktowanych polityką. W Chinach znajduje się wiele tysięcy hakerów przeszukujących amerykańskie sieci i całego świata. Trudno rozgraniczyć, ilu z nich działa na zlecenie rządu a ilu z nich to domorośli użytkownicy, którzy chcą się po prostu wzbogacić na cyberprzestępczości – mówi w rozmowie z Onetem Kamil Gapiński z Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.

Co więcej, liczba włamań do urządzeń elektronicznych w USA spadła o 90 proc. w ciągu dwóch lata. Tak wynika z raportu firmy FireEye, na co dzień zajmująca się bezpieczeństwem cybernetycznym.

Skąd zatem tak mocne słowa Collinsa? – Być może coś się wydarzyło na linii USA-Chiny, jeśli chodzi o cyberprzestrzeń, albo w innej sferze, a świat wirtualny miał być tylko pretekstem – tłumaczy rozmówca Onetu i dodaje: – Mam jednak wrażenie, że część analityków CIA i amerykańskich służb specjalnych ma tendencję do przesadzania w ocenach podyktowanych, nazwijmy to delikatnie, nie do końca jasnymi przesłankami.

Zdaniem eksperta Chińczycy preferują szpiegostwo przemysłowe i z pogranicza świata militarnego i technologii. – Dążą do gruntownego spenetrowania infrastruktury krytycznej, ale to nic nowego. Warto jednak zauważyć trwającą od jakiegoś czasu militaryzację chińskiej cyberprzestrzeni.

Kopiuj, wklej

Nowe możliwości informacyjne, cybernetyczne i kosmiczne – coroczne sprawozdanie Departamentu Obrony USA dla Kongresu rzuca nowe światło na robiący ogromne postępy potencjał militarny Chin.

W czerwcowym sprawozdaniu poświęcono na temat Sił Wsparcia Strategicznego Chin (SSF). Łączy ona ze sobą sposoby walki cybernetycznej, elektronicznej i kosmicznej Chińskiej Armii Ludowej. Szczegółowo opisano działania Chin w kwestii opracowania sił do operowania w cyberprzestrzeni. Mają one być odpowiedzialne za rozpoznanie, atak i obronę w sieci. SSF to pierwszy krok.

Założenia, struktura i charakter grupy łudząco przypominają amerykańską US Cyber Command, jednostkę konsolidującą działania w cyberprzestrzeni. Amerykanów fakt ten nie dziwi. Swego czasu bardzo głośno było o chińskim samolocie J-31. Zdaniem USA to kopia najdroższego projektu zbrojeniowego w historii Ameryki – słynnego myśliwca F-35. Chiny miały wykraść „know-how” i podrobić maszynę.

Państwo Środka pozostaje jednak daleko w tyle za możliwościami Amerykanów w cyberprzestrzeni – uważają autorzy raportu Departamentu Obrony USA. Nie oznacza to jednak bierności. Szkolenia, stale wprowadzane innowacje i ćwiczenia symulujące operacje w świecie wirtualnym – to tylko kilka sposobów, dzięki którym kraj Xi Jinpinga ma nadzieję na dorównanie Amerykanom bliższej niż dalszej przyszłości.

\n","provider":"OnettvVideo"},"caption":"Miotacz ognia do obrony przed gwałcicielami. Nowy wynalazek z Chin"}” data-run-module-isrun=”1″>

Najważniejsze chińskie cyberataki

Mimo wielu niedoskonałości Chińczycy nie rezygnują ze spektakularnych akcji. W 2004 roku ataku dokonała grupa Titan Rain. Choć Chiny temu zaprzeczają, to właśnie Państwo Środka oskarżane jest o serię ataków na sieci departamentów obrony, stanu, energii i bezpieczeństwa wewnętrznego oraz serwery firm współpracujących z departamentem obrony. Hakerzy ściągnęli wtedy terabajty danych. Dlaczego o ataki podejrzewa się Chiny? Śledztwo wykazało, że przeprowadzono je z prowincji Guangdong.

W 2011 roku firma McAfee ogłosiła wykrycie trwającej od pięciu lat kampanii cyberataków, którym nadała kryptonim „Shady RAT” (dosł. „Podejrzany szczur”). Atakujący wysyłali do pracowników wybranych urzędów, firm i organizacji e-maile z niewinnie wyglądającymi załącznikami, które po otwarciu instalowały w ich komputerach trojany.

Wśród 49 zaatakowanych w ten sposób instytucji znalazły się między innymi Międzynarodowy Komitet Olimpijski, Organizacja Narodów Zjednoczonych, Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej, a także firmy działające w Japonii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Indonezji, Danii, Singapurze, Hongkongu, Niemczech i Indiach.

Wiadomo, że zaatakowane zostały także agendy rządowe Stanów Zjednoczonych, Tajwanu, Korei Południowej, Wietnamu i Kanady oraz co najmniej 13 firm produkujących na potrzeby amerykańskiego departamentu obrony. Na podstawie listy celów analitycy doszli do wniosku, że za całą akcją stały Chiny. „Shady RAT” uznano za najpoważniejsze cyberataki w historii.

Najpoważniejszym jednak cyberatakiem z Państwa Środka była kradzież ok. 22 milionów dokumentów federalnych z Biura Zarządzania Personelem w 2015 roku. Pracownicy wywiadu i bezpieczeństwa USA stwierdzili, że skradziono dane wywiadowcze zasiliły bank informacji głównej chińskiej jednostki hakerskiej. To 3. Departament Sztabu Ludowego Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, znany pod nazwą 3PLA. Celem było uzyskanie dostępu do rządowych sieci zawierających wrażliwe informacje o tajemnicach państwowych.

(KT)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: