Ubłocone autorytety w politycznym ferworze


 GAZETA WYBORCZA.pl

 

Joanna Hebda

Nie ma uzasadnienia dla tarzania się z PiS w seksistowskim błocie. Polemika z Ewą Wanat

08 sierpnia 2017 | 20:59

Posiedzenie komisji ustawodawczej Sejmu. Poseł Marek Suski i posłanka Krystyna Pawłowicz z PiS.

Posiedzenie komisji ustawodawczej Sejmu. Poseł Marek Suski i posłanka Krystyna Pawłowicz z PiS. (Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Próby obrony wypowiedzi Jerzego Owsiaka świadczą o tym, że seksizm i rubaszne podejście do seksualności kobiet tak głęboko wniknęły w codzienność polskiej debaty publicznej, że nawet ich nie zauważamy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Joanna Hebda (1989) – anglistka i kulturoznawczyni, specjalizuje się w problematyce reprezentacji mniejszości w mediach. Współpracowała m.in. z „Res Publicą Nową” i portalem Gikz.

Jerzy Owsiak doradził posłance Krystynie Pawłowicz, by „spróbowała seksu”, a w obronę wzięła go Ewa Wanat, która w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” powiedziała, że uważa nazywanie wypowiedzi Owsiaka seksistowską za przesadę. Według Wanat wypowiedź nie jest seksistowska, ponieważ Owsiak nie użył sformułowania „niedorżnięta baba”.

To prawda – użył sformułowania elegantszego, mniej wulgarnego, ale sens pozostał ten sam: posłanka Pawłowicz jest agresywna, wydaje się sfrustrowana, więc brakuje jej seksu.

Inni obrońcy Owsiaka pytają, czy gdyby powiedział to o Jarosławie Kaczyńskim, to nie byłby to seksizm. Odpowiedź brzmi: byłby, bo uważanie mężczyzn za funkcjonujących tylko dzięki regularnemu współżyciu jest takim samym patriarchalnym stereotypem jak wszelkie „żarciki” dotyczące seksualności i rozrodczości kobiet.

Dlaczego nie ma „Projektu Gentleman”?

Program telewizyjny tworzący prawdziwych mężczyznProgram telewizyjny tworzący prawdziwych mężczyzn Lidia Sapińska

Nimfomanka – niewydymka

Aktywność seksualna i rodzinna kobiet jest regulowana ostrzej niż mężczyzn. Jeśli uprawiamy za dużo seksu – jesteśmy „dziwkami” i „nimfomankami”. Jak za mało – jesteśmy „cnotkami-niewydymkami” albo strasznymi, sfrustrowanymi babami.

Kiedy mamy zły humor – zbliża nam się okres. Jeśli mamy rodzinę i dzieci – nazywa się nas mało ambitnymi mamuśkami, a kiedy odstawiamy latorośle do przedszkola albo pod opiekę niani i idziemy zająć się pracą zawodową – jesteśmy wyrodnymi matkami.

Jednak zostanie ‚starą panną’ to najgorsze, co może spotkać kobietę – na pewno coś z ‚tą dupą’ jest nie tak, skoro żaden facet jej nie chciał

W literaturze kobiety uchylające się od małżeństwa i wypełnienia swojego „biologicznego przeznaczenia” (pojęcie z „Opowieści podręcznej”) to wiedźmy i wariatki. Ich miejsce jest na strychu (jak w „Jane Eyre”) lub na stosie. Nie w centrum społeczeństwa.

Mądrości drugiej świeżości

Wanat powiada tak: przecież tu chodzi o to, jak posłanka Pawłowicz się zachowuje, a nie o to, żeby jej zaglądać do sypialni. Problem w tym, że atakując posłankę za jej zachowanie, Owsiak ordynarnie zajrzał do jej sypialni.

Nie tylko zajrzał. Początkowo, odmawiając przeprosin za tę wypowiedź, szef WOŚP przywołał swoje doświadczenie psychoterapeutyczne sprzed kilku dekad. Próbował legitymizować swoją „diagnozę” i poradę dotyczącą „terapii”, czym obnażył, jak mało wie o zawodzie psychoterapeuty.

‚Terapii seksem’ nie stosuje się od kilkudziesięciu lat. To wymysł archaicznej psychoanalizy freudowskiej, której kluczowe tezy zostały skompromitowane przez naukę w ciągu ostatniego wieku

Po drugie, diagnoza osoby publicznej jedynie na podstawie jej medialnych wypowiedzi jest sprzeczna z etyką zawodową psychologów i psychiatrów.

„Sekretne życie drzew”. List Puszczy Białowieskiej do ministra Jana Szyszki

Argument podwójnie sprzeczny

Ewa Wanat, która prowadzi audycje o seksie oraz napisała o nim książkę, opisując wpływ frustracji seksualnych na politykę, zapomina, jak bardzo ludzka seksualność jest różna: są osoby aseksualne, a libido różni się między ludźmi, zmienia wraz z wiekiem i porą roku. Są również osoby, które w wyniku traumy mają psychiczną blokadę przed seksem.

To sprawy delikatne, prywatne i wnikanie w nie jest czystym chamstwem – sprzecznym z duchem tolerancji i otwartości, do których odwołują się i Ewa Wanat, i Jerzy Owsiak.

Najdziwniejszy jest jednak moment, gdy Ewa Wanat przywołuje „kołtuństwo” po obu stronach sceny politycznej, które pojawia się w momencie poruszenia publicznie tematu seksu, i apeluje o to, by nie schodzić do poziomu dyskursu pani Pawłowicz, po czym – w tej samej wypowiedzi – nazywa hipokryzją oburzenie wypowiedzią Owsiaka, co uzasadnia tym, że Krystyna Pawłowicz nie wypowiada się kulturalnie o swoich adwersarzach.

Ta wypowiedź jest zwyczajnie sprzeczna – nie wiadomo, czy zdaniem Ewy Wanat nie powinniśmy schodzić na ten poziom, czy możemy schodzić, ale pod warunkiem, że w ten sposób obrażamy osobę, która wcześniej obrażała innych.

74. ludobójstwo. Minęły trzy lata od rzezi jezydów w Sindżarze

Jezydzkie bojowniczki Wojsk Oporu SindżaruJezydzkie bojowniczki Wojsk Oporu Sindżaru fot. Alfred Yaghobzadeh / CC BY 2.0

Ubłocone autorytety

Postępując tak, jak postąpił twórca Przystanku Woodstock, narażamy się na ściągnięcie poziomu debaty publicznej na samo dno – dno, na którym chamstwo i seksizm przystoją wszystkim, niezależnie od deklarowanej przynależności politycznej.

Widać było to w dyskusji pod jego oświadczeniem na Facebooku, gdzie kobietom, które krytykowały wypowiedź Owsiaka. jego obrońcy wylali na głowy wiadra seksistowskich pomyj

Sam zainteresowany powinien rozumieć, że jego wypowiedzi mają wielki wpływ na tysiące podziwiających go osób, i choćby z tego powodu uważać na to, co mówi. Nie chodzi o to, ze każdą wypowiedź ma mieć starannie zanalizowaną i spisaną na kartce. Chodzi o to, że gdy już coś palnie, to niech potrafi przeprosić inaczej niż przyciskany w TVN 24.

Nie mogę się zgodzić na propozycję Ewy Wanat, by nie reagować na seksizm czy homofobię, gdy są skierowane w naszych oponentów. W ten sposób dajemy przyzwolenie, by taki dyskurs osiadł w naszej zbiorowej świadomości jako norma. Jako kontrpropozycję proponuję Michelle Obamę, która mówiła, by „iść wysoko, kiedy oni idą nisko”.

%d blogerów lubi to: