Chaos na unijnych lotniskach


|

 

Brytyjscy turyści cierpią na lotniskach, ale to nie wina Brexitu

dzisiaj 06:32

Politico
 Foto: Shutterstock
W sezonie ogórkowym brytyjskie tabloidy żyją długimi kolejkami na niektórych europejskich lotniskach, które są efektem zaostrzonej kontroli bezpieczeństwa. Turyści czekają godzinami, żeby przez nie przejść, a rezultatem są opóźnienia w lotach. A bywa też, że ktoś nie zdąży na samolot, piszą Annabelle Dickson i Florian Eder z POLITICO.
  • Zastępca rzecznika prasowego KE przypomniał w piątek, że kraje członkowskie „jednogłośnie” opowiedziały się za nowymi unijnymi przepisami
  • Jednak chaos na lotniskach – ostrzegają autorzy POLITICO – to zaledwie „przedsmak znacznie trudniejszych zagadnień granicznych do rozwiązania podczas negocjacji ws. Brexitu”
  • „To także ostrzeżenie dla negocjatorów” – wskazują, „co czeka ich ze strony mediów, jeżeli nie uda im się wypracować funkcjonalnego porozumienia”

„Chaos na unijnych lotniskach. Turyści czekają w kolejkach godzinami, bo Bruksela narzuca ostrzejsze kontrole paszportowe. Najbardziej cierpią brytyjskie rodziny” – krzyczał „Daily Mail”, znów stawiając udręczonych Wyspiarzy przeciwko nadgorliwym europejskim biurokratom.

Tydzień podsumował pewien anonimowy minister, który stwierdził, że wprowadzenie kontroli to rodzaj salwy ostrzegawczej przed Brexitem. – Można się zastanawiać, czy to nie jedynie wybieg ze strony państw członkowskich Unii, czy to nie próba pokazania nam, co mają dla nas w zanadrzu po Brexicie. – zastanawiał się minister cytowany przez gazetę. Jego sugestia – osobne kolejki dla brytyjskich pasażerów wjeżdżających na teren Zjednoczonego Królestwa.

Czy jednak teoria związana z Brexitem ma sens? Krótko mówiąc: Nie.

Wzmocnione kontrole bezpieczeństwa zostały uzgodnione jeszcze przed referendum, nie mają więc nic wspólnego z Brexitem. Dodatkowo dotyczą każdego, kto wjeżdża do strefy Schengen, w tym również obywateli wszystkich 27 państw UE. Brytyjczyków spragnionych śródziemnomorskiego słońca dotyczy to w nieproporcjonalnym stopniu tylko dlatego, że ich kraj znajduje się poza strefą wolnego przepływu osób.

To także ówczesna, jakże wyczulona na kwestie bezpieczeństwa minister spraw wewnętrznych – niejaka Theresa May – zdecydowanie popierała to rozwiązanie, kiedy było uzgadniane. W lutym 2016 roku, zanim Wielka Brytania postanowiła opuścić Unię Europejską, May powiedziała w brytyjskim parlamencie, że kraj jest żywotnie zainteresowany poprawą bezpieczeństwa u zewnętrznych granic UE.

– Chcę podkreślić potrzebę przeprowadzania systematycznych kontroli na lotniskach i skłonienia zarówno krajów należących do Schengen jak i spoza tego układu, do wymiany informacji imigracyjnych – powiedziała wówczas deputowanym.

Zastępca rzecznika prasowego Komisji Europejskiej przypomniał w piątek, że kraje członkowskie „jednogłośnie” opowiedziały się za nowymi unijnymi przepisami w październiku 2015 roku. – Nie można jednocześnie domagać się zaostrzenia kontroli w celu poprawy bezpieczeństwa i w tym samym czasie narzekać na dłuższe kolejki, bo jedno jest w oczywisty sposób ceną za drugie – powiedział rzecznik.

Chaos na lotniskach to zaledwie przedsmak znacznie trudniejszych zagadnień granicznych do rozwiązania podczas negocjacji brexitowych, które zostaną wznowione w Brukseli jeszcze w tym miesiącu. To także ostrzeżenie dla negocjatorów, co czeka ich ze strony mediów, jeżeli nie uda im się wypracować funkcjonalnego porozumienia.

%d blogerów lubi to: