Grillowanie generała na moskiewsko-ukraińskim rożnie


Gen. Pytel odpowiada prawicowym mediom. „Cztery wierutne kłamstwa”

dzisiaj 11:30

Gen. Piotr Pytel Foto: Tomasz Gzell / PAP
Gen. Piotr Pytel
– Pojawia się coraz więcej organizacji o mocnych ciągotkach militarnych. Niektórzy poważnie traktują to, co usłyszą w telewizji publicznej. Linczowanie dziś mojej osoby może się zakończyć tym, że pod domem zjawią się tacy ludzie. I co wówczas, będziemy do siebie strzelać? – zastanawia się b. szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Piotr Pytel w reakcji na słowa Samuela Pereiry z TVP Info, że generał „wydał koncesje na obrót bronią Fundacji »Otwarty Dialog«, która chce obalić rząd”.
  • Generał komentuje: w stanie wojennym przekaz płynący z Dziennika Telewizyjnego był podobny do tego, w jaki sposób media rządowe mówią dziś o opozycji, czy osobach, które PiS uważa za wrogów
  • Mówi, iż „opierając się na dostępnej wiedzy, twierdzenie, że »Otwarty Dialog« chce obalić rząd, jest daleko posuniętą czy wręcz brutalną manipulacją”
  • Pamiętajmy też – dodaje generał – że fundacja ta cieszyła się przychylnością niektórych polityków PiS, np. posłów Stanisława Pięty czy Małgorzaty Gosiewskiej

***

Edyta Żemła, Onet: „Generał z zarzutem współpracy z FSB dał zgodę na produkcję broni fundacji, która chce obalić rząd” – napisał o panu na Twitterze Samuel Pereira, publicysta i jeden z szefów telewizji publicznej.

Gen. Piotr Pytel: W tym zdaniu są aż cztery fake newsy, czyli wierutne kłamstwa. Ich powiązanie mogłoby być świadectwem pewnej ociężałości umysłowej piszącego, ale oboje wiemy, że to nie o to chodzi.

Więc o co?

Jest to próba ukucia przekazu, który dla zwykłego odbiorcy brzmi tak: „współpracujący z rosyjską FSB Pytel wydał pozwolenie na produkcję broni fundacji, która przygotowuje obalenie rządu.” A tego typu retoryka państwowej telewizji, wspomagana przez prawicowe gazety, to już jest retoryka przedkonfrontacyjna.

Co to znaczy?

Pamiętam doskonale stan wojenny i przekaz płynący z Dziennika Telewizyjnego dotyczący Solidarności. Dziś w podobnym tonie rządowe media mówią o opozycji i obywatelach biorących udział w protestach czy osobach, które PiS uważa za wrogów. Atak na mnie też jest wyrazem tej retoryki. Wpisuje się ona zresztą w pewien etap strategii PiS.

Nie mówię, że ta partia wprowadzi stan wojenny, ale przygotowuje się do radykalnych działań. To, co się dzieje, w mojej opinii jest budowaniem gruntu, który ma wpłynąć na świadomość społeczną. Chodzi o to, by uniknąć szoku czy sprzeciwu obywateli, jeśli zaczną się zatrzymania czy kolejne ograniczenie swobód i wolności obywatelskich.

„Rosyjskie służby są w Polsce. Jest to nasz główny przeciwnik”

Brzmi groźnie, ale wróćmy jeszcze do wpisu Pereiry. „Generał z zarzutem współpracy z FSB.” Zostały panu postawione zarzuty?

Tak. Postawiono mi zarzut współpracy z Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Sprawa jest prowadzona przez Wydział Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Gdy zapoznałem się z zarzutem, stwierdziłem, że nie było żadnych podstaw do jego postawienia.

Dlaczego?

Po pierwsze, nie podpisywałem tej umowy z FSB. Zrobił to gen. Janusz Nosek, mój poprzednik na stanowisku szefa SKW.

Rozważano wówczas alternatywną zapasową trasę powrotu polskich żołnierzy i sprzętu z kontyngentu wojskowego z Afganistanu pociągami przez Rosję. Umowa była po to, by taki wariant przygotować. Po stronie rosyjskiej odpowiednikiem SKW był zarząd kontrwywiadu FSB. To on zajmuje się tego typu operacjami, nadzoruje je i przygotowuje.

Czy dobrze rozumiem, że pana podpis nie widnieje na żadnym dokumencie związanym z procedowaniem tej umowy?

Na żadnym. Procedowanie i podpisanie umowy było poza moimi kompetencjami.

Ale był pan w Rosji, gdy ją podpisywano?

Tak, towarzyszyłem wówczas gen. Noskowi. Byłem wówczas dyrektorem jednego z zarządów SKW. W Rosji zrobiono nam zresztą to słynne zdjęcie w czapkach marynarskich. Dziś jest ono wykorzystywane przez prawicowe media w nagonce.

Umowa została podpisana i co dalej?

Nic. Nie doszło do współpracy, bo zrezygnowano z tej drogi powrotu sprzętu i wyposażenia z misji afgańskiej. Ostatecznie wrócił on przez Pakistan i z Karaczi Amerykanie przetransportowali go do Polski.

Zresztą w 2014 r., po aneksji Krymu przez Rosję, gdy byłem już szefem SKW, zawiesiłem wykonywalność tej umowy.

Represje wobec darczyńców „Otwartego Dialogu”. Jeden z nich został wywieziony w nocy z Krymu

A jednak prokuratura postawiła panu zarzut…

Tak. Został postawiony w związku z kontaktami z zagraniczną służbą specjalną. Chcę podkreślić, że takie kontakty są zdefiniowane w ustawie o SKW. Zgodę na nie podwładnym wydaje szef służby. Natomiast zgodę szefowi SKW na podjęcie współpracy z zagraniczną służbą specjalną wydaje premier.

W obu przypadkach, które dziś tak pilnie bada prokuratura ministra Zbigniewa Ziobry, takie zgody były. Wszelkie procedury zostały zachowane.

Jeśli tak, to czego dotyczą zarzuty?

Śledztwo jest niejawne i nie znam wszystkich szczegółów. Przypomnę też, że w tej sprawie toczyło się już wcześniej postępowanie z zawiadomienia jednego z posłów PiS. Wówczas jednak prokuratura odmówiła jego wszczęcia z braku podstaw. Nie stwierdziła jakichkolwiek nieprawidłowości. Sprawę badała również sejmowa Komisja Służb Specjalnych. W wydanym oświadczeniu napisano, że współpracę z FSB realizowaliśmy w interesie bezpieczeństwanarodowego.

Dlaczego więc sprawa znowu powraca? Pojawiały się jakieś nowe okoliczności?

Oczywiście, że nie. To odgrzanie tematu, który już był zamknięty, na potrzeby rozgrywek politycznych. Kuriozalną rzeczą jest to, że takie zarzuty są formowane wobec człowieka, który dostał od NATO największy grant zaufania. Pamiętam moje rozmowy m.in. z gen. Philipem Breedlovem, byłym naczelnym dowódcą sił NATO w Europie. Przyznał on, że NATO i Amerykanie patrzą z dużą nadzieją na to, co robimy w Polsce. Dlatego dali nam zielone światło do budowy Eksperckiego Centrum Kontrwywiadu NATO. Wiedzieli, że w tamtym momencie w Europie byliśmy najlepsi. Nikt w NATO nie miał najmniejszych wątpliwości, że SKW i szef służby to stuprocentowo wiarygodni partnerzy. Inaczej do tego projektu by nie doszło.

Czy umowa pomiędzy SKW i FSB to wyjątkowa sytuacja? Inne służby państw NATO nie mają takich umów?

Oczywiście, że mają. FSB ma kontakty z ponad 150 służbami na świecie, w tym z wieloma służbami państw NATO. Choć jeszcze raz podkreślę, że w naszym przypadku, oprócz podpisania umowy, współpraca nie została nawiązana.

Żałuje pan dziś, że zaczęliście rozmawiać z Rosjanami?

Jeśli w grę wchodzi bezpieczeństwo polskich żołnierzy, a o to wówczas toczyła się gra, to nie ma o czym mówić. Robiliśmy to, co należy do naszych obowiązków, w dobrej wierze i interesie państwa.

Waszym głównym zadaniem jest jednak łapanie szpiegów.

Dokładnie. Byliśmy skuteczni w identyfikacji i neutralizacji zagrożeń wywiadowczych ze strony naszych głównych przeciwników. Mieliśmy spore sukcesy. Tutaj nie odpuszczałem. To była moja życiowa ambicja, więc byłem gotów ponieść ryzyko. Dobrze dziś się z tym czuję. Wiem, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

Szczegółów pewnie nie poznamy, ale czy Rosjanie są aktywni w Polsce?

Jak się pani domyśla, rosyjskie służby prowadzą na naszym terenie działalność wywiadowczą na szeroką skalę. Jest to nasz główny przeciwnik.

Rosyjskie służby prowadzą na naszym terenie działalność wywiadowczą na szeroką skalę. Jest to nasz główny przeciwnik

Gen. Piotr Pytel

Pereira pisze też, że wydał pan fundacji pozwolenie na produkcję broni…

Kolejne kłamstwo. Ustawa mówi wyraźnie, że koncesję na obrót specjalny wydaje minister spraw wewnętrznych po zasięgnięciu opinii m.in. SKW.  Choć z uwagi na kompetencje ustawowe, w tym przypadku najważniejsza jest opinia ABW. W tym celu minister musiał się do nas zwrócić. Nie wydałem więc zgody, tylko opinię.

Na produkcję broni?

Koncesja jest dokładnie opisana. W dokumentach zostały wyszczególnione przedmioty, na obrót którymi Fundacja „Otwarty Dialog” dostała pozwolenie. Chodzi o płyty balistyczne, hełmy wojskowe, ochraniacze twarzy, kończyn i innych części ciała, pancerze osobiste, kamizelki odłamkoodporne i kuloodporne oraz odzież ochronną, urządzenia filtrowentylacyjne do ochrony w warunkach skarżenia jądrowego, biologicznego lub chemicznego. Przykładem są m.in. gumowane kombinezony, chroniące przed skażeniami.

Były obawy o użycie tego typu broni na Ukrainie?

W konfliktach z elementami wojny hybrydowej może dojść do użycia środków masowego rażenia. Ryzyko było tym większe, że w takim bajzlu operacyjnym, jaki panował wówczas na Ukrainie, taka broń mogła być użyta przez anonimowych, trudnych do zidentyfikowania sprawców. Zdaniem ekspertów, którzy mówili o tym publicznie, prawdopodobieństwo nie było zbyt wysokie z uwagi na to, że Rosjanie starali się balansować na krawędzi tolerancji świata zachodniego. Jeśli użyliby broni masowego rażeni, strzeliliby sobie w stopę.

„Czy to możliwe, że ten Pytel naprawdę chce obalać rząd?”

Zarzucono też panu współpracę z fundacją, która chce obalić rząd. Mocne oskarżenia.

W tej kwestii mogę posiłkować się tylko tym, co przeczytałem w internecie. Pamiętajmy też, że Fundacja „Otwarty Dialog” cieszyła się przychylnością niektórych polityków PiS, np. posłów Stanisława Pięty czy Małgorzaty Gosiewskiej.

Wiem też, że osoba związana z tą fundacją opublikowała w internecie list czy manifest podczas trwania protestów. To jednak za mało, by stawiać zarzut, że ktoś dąży do obalania rządu. Jeśli władza miałaby wiarygodne informacje, że ktoś chce to zrobić, wtedy nie czas już na żmudne operacyjne rozpracowania, ale należy przystąpić do czynności procesowych, takich jak zatrzymania osób i przeszukania. Nic takiego się nie dzieje. Opierając się na dostępnej wiedzy, twierdzenie, że ta fundacja chce obalić rząd, jest daleko posuniętą czy wręcz brutalną manipulacją.

Ten wpis Pereiry pana zaskoczył?

Pewnie. W środę koło południa wróciłem do domu po długim spacerze z psem. Wszedłem na Twittera, a tam ponad sto wpisów. Myślę: „Matko Boska, co się dzieje”. Otwieram pierwszy wpis i czytam: „Panie generale jesteśmy z panem! Niech pan się nie daje.” Nadal jednak kompletnie nie wiedziałem, o co chodzi. Zorientowałem się dopiero, gdy jeden z internautów zamieścił film, na którym występuje Pereira i wymienia moje nazwisko.

Zamierza pan na to w jakiś sposób zareagować?

Składam pozew o zniesławienie. Zostały naruszone moje dobra osobiste i dobre imię. Miałem doskonałe relacje z większością szefów służb państw NATO. Teraz te osoby czytają prasówkę, którą tłumaczy im ktoś, kto język polski zna, lecz nie wyłapuje niuansów i nie orientuje się w naszych dzisiejszych realiach przekazu medialnego kontrolowanego przez rząd.  Widzę oczami wyobraźni kolegów, którzy łapią się za głowę i pytają samych siebie: „Czy to możliwe, że ten Pytel naprawdę chce obalać rząd?”.

„Nic gorszego temu krajowi się nie przydarzyło od dekad”

Mam wrażenie, że obecna władza wzięła pana na cel.

Żyjemy w państwie, w którym obywatele respektują prawo. Ale to prawo się zmienia. Pojawia się coraz więcej grup i osób o mocnych ciągotkach nacjonalistycznych i militarnych. Funkcjonują tam ludzie, którzy bardzo poważnie traktują to, co usłyszą w telewizji publicznej. Nie wiem, jak rozwinie się sytuacja w kraju za pół roku, lecz jeśli nastąpi dalsza radykalizacja i podział społeczeństwa, to zacznie się robić groźnie. Publiczne linczowanie dziś mojej osoby może się zakończyć tym, że pod moim domem zjawią się zindoktrynowani ludzie. I co wówczas, będziemy do siebie strzelać?

Czuje się pan zagrożony, zaszczuty?

Jestem oficerem. Sporo przeżyłem i ostatnią rzeczą, jaką mam zamiar robić, to się skarżyć. Czuję się dobrze i jako człowiek czynu, walki z miłą chęcią przyłożę tam, gdzie jest to konieczne, rządzącym. Wymaga tego honor i poszanowanie prawa. Uważam, że nic gorszego temu krajowi się nie przydarzyło od dekad.

Być może Macierewicz obawia się własnych wyobrażeń na temat mojej wiedzy, tym bardziej że jako emisariusz w przeszłości dał mi jednoznacznie do zrozumienia, że jeśli służba przestanie się interesować osobą Macierewicza, to zyskam za to medialny spokój

Gen. Piotr Pytel

Szczególnie na pieńku ma pan z obecnym szefem MON Antonim Macierewiczem. On się czegoś z pana strony obawia?

Sądzę, że tak. Być może obawia się własnych wyobrażeń na temat mojej wiedzy, tym bardziej że jego emisariusz w przeszłości dał mi jednoznacznie do zrozumienia, że jeśli służba przestanie się interesować osobą Macierewicza, to zyskam za to medialny spokój. Nie wiem jednak, na czym mój rozmówca opierał swoją wiedzę.

\n","provider":"OnettvVideo"}}” data-run-module-isrun=”1″>

(do)

%d blogerów lubi to: