Zacieranie śladów władzy polskiego ludu


Polska: IPN i PiS chcą usunięcia gen. Ziętka

Andrzej Sznajder, prezes katowickiego oddziału IPN, w odpowiedzi na zapytanie prezydenta miasta Tychy, Andrzeja Dziuby o zgodność upamiętnienia postaci gen. Jerzego Ziętka z ustawą dekomunizacyjną z 1. kwietnia 2016 r. nakazującą do 2. września br. usunąć z przestrzeni publicznej symbole i odwołania do komunizmu, wypowiedział się że gen. J. Ziętek „był symbolem ustroju autorytarnego” i wobec tego nie może być patronem ulic ani placów, zaś jego pomniki należy strącić z cokołów.

IPN podejmował starania w tym kierunku już od 10 lat, jego opinie stały się jednak prawnie wiążące dopiero po przyjęciu w ubiegłym roku przez sejm ustawy dekomunizacyjnej. W uzasadnieniu decyzji IPN wskazuje, że gen. J. Ziętek pełnił funkcje w terenowym i centralnym aparacie władzy państwowej i partyjnej (między innymi wicewojewoda śląski, wojewoda katowicki, członek Rady Państwa, członek PZPR), przez co „był odpowiedzialny za proces formowania i tzw. utrwalania władzy ludowej na obszarze Górnego Śląska”.

Sprzeciw wobec opinii IPN i zamiaru usunięcia pomnika generała wyraził prezydent Katowic, Marcin Krupa. Prezydent Tychów przekazał opinię IPN radnym do których należeć będzie decyzja w sprawie zmiany nazwy placu im. J. Ziętka, ci jednak nieoficjalnie wypowiadają się o tym projekcie negatywnie. W przypadku braku decyzji władz samorządowych, wojewoda śląski będzie mógł wydać tzw. zarządzenie zastępcze i samodzielnie podjąć decyzję o usunięciu upamiętnień gen. J. Ziętka. Obecnie funkcję tę sprawuje Jarosław Wieczorek z nadania PiS, który zapowiedział stosowanie się do rządowego planu zmian. Samorządowcy z Katowic mogą wówczas odwołać się od decyzji wojewody do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W sprawie głos zabrał tymczasem jeden z najgłupszych parlamentarzystów i działaczy partii rządzącej, Stanisław Pięta. Jego zdaniem usunąć trzeba wszystkie upamiętnienia „niejakiego generała Ziętka”, wszystko to, zdaniem posła, „powinno być zdemontowane, usunięte, wyczyszczone”.

Jerzy Ziętek ps. „Jorg” (1901-1985) w okresie odbudowy państwa polskiego był zasłużonym działaczem na rzecz przynależności Śląska do Polski, łącznikiem w czasie III Powstania Śląskiego, pracownikiem komisariatu plebiscytowego w 1920 roku, działaczem samorządowym w okresie II RP, w 1928 r. odznaczonym Brązowym Krzyżem Zasługi. Po wybuchu wojny ewakuował się na tereny zajęte później przez ZSRS i dostał się do sowieckiego obozu pracy. Do Katowic wrócił jako podpułkownik Wojska Polskiego przy Armii Czerwonej.

Po wojnie J. Ziętek stał się postacią ważną dla regionalnej tożsamości śląskiej; za jego sprawą w Katowicach powstało wiele obiektów użyteczności publicznej z Halą Spodek i Wojewódzkim Parkiem Kultury i Wypoczynku na czele. Znany był z populistycznego stylu rządzenia i głębokiej identyfikacji z regionem; nie wyróżniał ubiorem ani sposobem bycia, z ludźmi rozmawiał po śląsku, zainteresowany był regionalną historią i kulturą, zapamiętano go jako „swojaka” i „dobrego gospodarza”. Pod koniec życia towarzyszył mu osobisty spowiednik z zakonu franciszkanów, dzień jego pogrzebu był dniem żałoby narodowej w Województwie Katowickim a jego pamięć uczciły tłumy mieszkańców Śląska i reprezentanci najwyższych ówczesnych władz państwowych i partyjnych. W 2005 r. odsłonięto w Katowicach pomnik gen. J. Ziętka na rondzie jego imienia.

Komentarz Redakcji: W miarę upływu lat polityka historyczna IPN coraz bardziej się radykalizuje i na obecnym etapie sprowadza się do zwykłego zakłamywania dziejów ostatnich kilkudziesięciu lat naszego kraju i znieważania osób zaangażowanych w jego odbudowę i rozwój w okresie 1944-1989. Wykształceni i wchodzący w życie zawodowe w latach 1990. historycy IPN wyraźnie już odmawiają Polsce Ludowej statusu państwa polskiego, na co wskazuje uzasadnienie decyzji w sprawie J. Ziętka, podnoszące jako zarzut przeciw niemu, iż „formował on i utrwalał na Górnym Śląsku władzę ludową”. W oskarżeniu tym, podobnie jak w podnoszeniu przeciw J. Ziętkowi tego, że pełnił odpowiedzialne funkcje w terenowym i centralnym aparacie władzy, zawiera się sugestia, że odbudowa i okrzepnięcie po wojnie państwa polskiego na Górnym Śląsku było czymś złym, a sama powojenna Polska była strukturą przestępczą. Propagowanie takiej wizji historii Polski jest politycznym demoralizowaniem narodu, przez zwracania go przeciwko dorobkowi poprzednich pokoleń i własnemu państwu. Logicznym dopełnieniem byłoby wpisanie przez IPN członków Wehrwolfu na listę osób niesłusznie represjonowanych, jak wcześniej wpisani zostali na nią działający w granicach powojennej Polski uczestnicy UPA. Przy okazji, PiS daje wyraz swoim jakobińskim, neopiłsudczykowskim, centralistycznym zapędom, znajdując kolejny pretekst do przejechania się po śląskiej tożsamości historycznej i śląskim regionalizmie.

Odpowiedzialne środowiska tożsamościowe, narodowe i lewicy patriotycznej powinny wypowiedzieć się negatywnie i w miarę możliwości przeciwdziałać tej obłędnej polityce, w ramach której regionalna śląska tożsamość i tradycja związków Śląska z Polską niszczone są pod hasłami fanatycznego antykomunizmu, nabierającego odcienia coraz wyraźniej antypolskiego i antyśląskiego.

Polski ruch narodowy sięgnąć może tu zarówno do pamięci Wojciecha Korfantego pracującego na rzecz śląskiej tożsamości i jej włączenia w polską tożsamość narodową, jak i do akcentującej samorządność i organiczną kompozycję wspólnoty narodowej z różnych regionów koncepcję nacjonalizmu chrześcijańskiego Jędrzeja Giertycha. Polscy działacze narodowi powinni zatem odpomnieć tradycję krytyki sanacyjnego centralizmu przez swój własny ruch polityczny i wytwarzane w jego obrębie alternatywne dla tego centralizmu modele polskiej tożsamości.

Wyraźna jest również potrzeba wszczęcia na polskiej prawicy dyskusji na temat likwidacji IPN w jego obecnym charakterze, gdyż jest to szkodliwa instytucja, tworząca przekłamany obraz historii Polski, bardziej zainteresowana propagandowym zwalczaniem postaci nielubianych przez „antykomunistów”, niż choćby badaniem zbrodni ukraińskich nacjonalistów (których propagandowemu szantażowi stale ulega, podobnie jak wcześniej uległa propagandowej presji środowisk żydowskich w sprawie zbrodni w Jedwabnem). Wpływ obecnej historycznej propagandy IPN ocenić zatem należy jako wyraźnie demoralizujący społeczeństwo. (RL)