Ulica i zagranica zamierzają niedemokratycznie przejąć władzę w Polsce


Sumliński dla Parezja.pl: Prezydent Duda zachował się naiwnie

Wikimedia/Zbigniew.czernik

Mówiąc o reformie sądownictwa i decyzji prezydenta dotyczącej zawetowania ustaw o KRS i SN, musimy mieć na uwadze dwa aspekty.

Nie ulega wątpliwości, że cały proces związany z reformą sądownictwa miał znamiona pośpiechu. Wdarły się pewne nieścisłości czy nawet nazywając wprost – błędy. To są fakty.

Wiele osób w Polsce czeka na zakończenie ważnych spraw i śledztw dotychczas zaniedbanych. Chodzi tu m.in. o sprawę najgłośniejszego i najbardziej tajemniczego mordu PRL – zabicia księdza Popiełuszki. Sprawa ta wcale nie jest historyczna. Ma ona większy wpływ na obecną rzeczywistość niż nam się wydaje. Chodzi również o inne wydarzenia: o sprawę zabójstwa generała Marka Papały, generała Petelickiego, Andrzeja Leppera i dziesiątki innych.

Do mnie docierały informacje, od osób zajmujących się PR, z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, które wskazywały na to, że aby w Polsce doszło do rozwikłania spraw tej rangi, należy przygotować odpowiednie fundamenty. Te fundamenty są również niezbędne by spróbować zająć się od strony prawnej takimi osobami jak Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Paweł Graś czy byli szefowie służb specjalnych.

Innymi słowy należy dokonać pełnego oczyszczenia, by te patologie z przeszłości nigdy więcej nie miały miejsca. Aby to oczyszczenie było możliwe, należało zbudować dwa mocne filary – jeden to reforma sądownictwa, drugi zmiana Konstytucji. Stąd może w jakiejś mierze wynikał ten pośpiech.

Drugi aspekt tej sprawy to moim zdaniem postawa prezydenta Andrzeja Dudy. Moim zdaniem chciał zachować się rozsądnie, a zachował się naiwnie. Trzeba wielkiej naiwności, aby sądzić, że wetując reformę sądownictwa, uda się uspokoić protesty. Trzeba wielkiej naiwności, by sądzić, że ludziom stojącym w tle tych protestów chodziło o „obronę wolności polskich sądów”. Trzeba naprawdę wielkiej naiwności, by nie dostrzegać, że te protesty są inspirowane, by nie dostrzegać, jakie siły za tym wszystkim stoją.

Andrzej Duda powinien wiedzieć, że są takie osoby i kim one są. Ma doradców, ma ludzi znających się na służbach specjalnych i takie rzeczy powinien wiedzieć. Jeżeli nie wie, to może trzeba zmienić doradców. Te protesty nie wzięły się znikąd, są doskonale zorganizowane i nie skończy ich żadne prezydenckie weto. Tym ludziom stojącym za puczem nie chodzi o to, by coś w kraju poprawiać. Chodzi im wyłącznie o to, aby siać ferment, by tworzyć rejwach, żeby mącić Polakom w głowach i by Polacy w końcu powiedzieli, że mają dość. Aby Polacy zatęsknili za poprzednią władzą, za której rządów rzekomo było spokojnie.

Wszystko to jakby Polacy zapomnieli jak było naprawdę. Jakby zapomnieli o grabieżach, o tym, że mielibyśmy u siebie tłumy muzułmanów, że była planowana prywatyzacja lasów państwowych, że pieniądze miliardami wyciekały do rajów podatkowych, że miliony Polaków wskutek tej sytuacji znalazły się na emigracji. To nie wzięło się znikąd. Są ludzie, którzy chcieli, by tak było nadal.

Rodzi się pytanie, czy osoby protestujące naprawdę chciałyby powrotu tego wszystkiego? Czy naprawdę będzie lepiej, kiedy kolejne miliony Polaków stąd wyjadą, bo nie będzie szans na godne, uczciwe życie? Przecież do tego dąży układ. Ja to nazywam mafią państwową. Układ oparty o Komorowskiego, Tuska, o ludzi służb wywodzących się często jeszcze z PRL. Czy ludzie rzeczywiście o tym zapomnieli?

%d blogerów lubi to: