Siostra prosi o pomoc dla ofiary śmierci w Hurghadzie


WPROST.pl

Siostra Żuk prosi o składanie podpisów pod apelem do prezydenta. „Wiemy, że Magdalena została zamordowana”

Dodano: dzisiaj 13:310 04

Magdalena Żuk

Magdalena Żuk / Źródło: Facebook / Magdalena Żuk

Anna Cieślińska siostra Magdaleny Żuk zachęca na swoim Facebooku do podpisania petycji do prezydenta Andrzeja Dudy, w której internauci domagają się ujawnienia okoliczności tragedii. W piśmie pada stwierdzenie, że kobieta została zamordowana.

„Szanowny Panie Prezydencie! My niżej podpisani, jesteśmy zaniepokojeni brakiem, jakichkolwiek informacji w sprawie tragicznej śmierci, Naszej rodaczki Magdaleny Żuk. Wiemy, że Magdalena została zamordowana w Egipcie, nie do pojęcia jest, co Ona tam przeżyła. Już zawsze zostanie w naszych sercach. Dlatego, chcemy wysłać jasną wiadomość do wszystkich władz: Żądamy prawdy i ukarania winnych jej śmierci!”– czytamy.

„Z tego powodu, my wszyscy, jako Obywatele RP, wzywamy wszystkie – egipskie i polskie organy, oraz Unię Europejską – do wykorzystania wszelkich dostępnych środków,aby ujawnić okoliczności śmierci Magdaleny Żuk, dla sprawiedliwości należnej Magdalenie, oraz naszego bezpieczeństwa, konieczne jest jednoznaczne wyjaśnienie sprawy” – podkreślono.

Link do strony z petycją podała na swoim Facebooku siostra Magdaleny Żuk. Anna Cieślińska opatrzyła post komentarzem: „Proszę podpisujcie”.

Minęły już trzy miesiące od śmierci Magdaleny Żuk, rodzina jednak wciąż nie zna okoliczności śmierci kobiety – nie otrzymali badań toksykologicznych ani wyników sekcji zwłok. Prokuratura nie udziela żadnych informacji na ten temat. W rozmowie z Wirtualną Polską śledczy przekazali jedynie, że należy czekać na konferencję prasową lub komunikat.

Coraz więcej faktów na temat tajemniczej śmierci Polki

Problemy 27-letniej Polki, która zginęła w Egipcie, miały się zacząć już pierwszej nocy po przyjeździe do Afryki. 26 kwietnia, a więc już pierwszej nocy po przylocie do Egiptu, Magdalena Żuk miała dzwonić w nocy do swojego chłopaka Markusa twierdząc, że ktoś chodzi po jej hotelowym pokoju. Zaniepokojony partner 27-latki poinformował o sprawie pracowników hotelu, którzy mieli sprawdzić co się stało. Również następnego dnia kobieta dzwoniła do swojego chłopaka i przyjaciół prosząc, aby jak najszybciej przylecieli i zabrali ją do domu. – Magda bardzo dziwnie mówiła, właściwie bełkotała. Nie można się było z nią dogadać – relacjonował w rozmowie z „SE” przyjaciel kobiety. Kiedy kilkanaście godzin później bliscy kobiety skontaktowali się z rezydentem biura podróży oraz mieszkającą w tym samym hotelu Polką, okazało się, że Magdalena Żuk została przetransportowana karetką do szpitala. Kobieta odmówiła wykonania badań, a w rozmowie z przyjaciółką twierdziła, że jej telefon znajduje się na podsłuchu.

Rodzinie Magdaleny Żuk udało się kupić bilet powrotny z Egiptu na 29 kwietnia. Na lotnisku doszło jednak do dziwnego incydentu. Kobieta nie została wpuszczona do samolotu z uwagi na rzekomo zły stan zdrowia. Z informacji „Super Expressu” wynika, że 27-latka była prowadzona przez kilku mężczyzn i słaniała się na nogach. Kilka godzin później trafiła do szpitala, gdzie ponownie odmówiła poddania się badaniom. Hotel, w którym wcześniej mieszkała odmówił ponownego przyjęcia Polki.

Następnie kobieta zadzwoniła do swojego chłopaka prosząc, żeby zabrał ją do Polski (nagranie z tej rozmowy trafiło do internetu – red.). W nocy z rodziną miał się skontaktować rezydent informując, że Magdalena Żuk straciła przytomność i została przewieziona do szpitala, gdzie miała wyskoczyć przez okno. Później kobietę przetransportowano do szpitala w Hurghadzie. Właśnie tam miała się spotkać z kolegą jej partnera, który nie mógł sam jechać do Egiptu z powodu braku ważnego paszportu. Mężczyzna miał poinformować rodzinę, że stan 27-latki jest stabilny i może ona wrócić do Polski. Według bliskich Polki, firma ubezpieczeniowa miała odmówić zorganizowania transportu Magdaleny Żuk. Około godziny 19, a więc kilka godzin później, rodzina otrzymała informację, że kobieta nie żyje.