Zgoda buduje, niezgoda rujnuje


Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

26 lipca 2017
  • Home
  • Polityka
  • Jak będzie krew na ulicach, to ona będzie na rachunek Prawa i Sprawiedliwości

Jak będzie krew na ulicach, to ona będzie na rachunek Prawa i Sprawiedliwości
Written by krakauer, 25 lipca 2017, 16 komentarzy

 Jak będzie krew na ulicach, to ona będzie na rachunek Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego, bo to Prawi i Sprawiedliwość rządzi i ma władzę. Jeżeli już pan Lech Wałęsa ostrzega przed wojną domową, to znaczy się, że nie tylko my – wyczuwamy atmosferę. Na ulice wyszły setki tysięcy ludzi, a rządzący nawet nie są w stanie okazać im minimum szacunku lub milczeć, w tym znaczeniu, że niektórzy politycy prawicy opowiadają jakieś dziwne słowa o spacerowiczach, wdowach ubeckich (przeciekawe) i standardowo o Komunistach i złodziejach. To ewidentny brak szacunku dla tych ludzi. Jest to olbrzymi, wręcz niewyobrażalny błąd, ponieważ TO SĄ ZWYKLI LUDZIE. To nie jest grupa modlitewno-gazetowa zwieziona przez określone kluby lub parafie do Warszawy, oszołomiona blaskiem wielkiego miasta z transparentami, których treści nie musi rozumieć. To najgroźniejszy tłum – to zwykli, przeciętni ludzie, sól naszej ziemi – gospodynie domowe, emeryci, studenci, matki z dziećmi, ludzie prosto z pracy, młode pary, które poszły na rolki, ale dołączyły do protestów. Przegląd społeczny tego, co obserwujemy na ulicach naszych miast jest dokładnym odzwierciedleniem naszego społeczeństwa. Lekceważenie takiego protestu to polityczny idiotyzm, a obrażanie takich ludzi, to pozbawienie się legitymacji demokratycznej. Gdyby to byli radykałowie ze środowisk protestu, to można byłoby wszystko zrozumieć. Mówimy jednak o zwykłych ludziach. Dodatkowo w pełnym przekroju wiekowym – tam są wszystkie pokolenia! To powoduje samo przez siebie liczne ostrzeżenia dla władzy. Oto bowiem duża część Narodu wyszła na ulice! Jak można ich obrażać? Jak ograniczonym percepcyjnie trzeba być, żeby być tak parszywym?

Te protesty przypominają protesty w Poznaniu i Radomiu. Pan prezes powinien to rozumieć po morfologii tłumu i charakterze haseł formułowanych przez liderów. Ludzie są zdenerwowani, opozycja szczuje – ale umiejętnie, a rządzący popełnili olbrzymi błąd – nie przeprowadzili dyskusji, nie promowali idei reformy sądownictwa. Wyszło jak zwykle, cichaczem, nocą, ale już przy krzyku ludzi pod oknami Senatu Rzeczypospolitej. Czegoś takiego dawno w Polsce nie było, proszę pamiętać – to zwykli ludzie, najzwyklejsi. Przy czym na pewno jest wśród nich grupa zawodowych protestujących i prowokatorzy, jednak skala zwykłych emocji, pokazuje że mówimy o tłumie złożonym z przeciętnych mieszkańców.

Jeżeli dojdzie do prowokacji i władza zareaguje metodami policyjnymi – używając przemocy, to może być w kraju bardzo niebezpiecznie. Proszę pamiętać, że wystarczy iskra a potem już się potoczy tak, że nie będzie się dało tego zatrzymać. Proszę sobie przypomnieć początki protestów na Ukrainie i w Syrii. W pewnym momencie z szeregów demonstrantów strzelano do sił porządkowych i nie ma już znaczenia – kto to strzelał! Czy to siły rządowe, czy opozycjoniści, czy siły zewnętrzne. Musimy bardzo uważać, ponieważ dzisiaj właśnie siły zewnętrzne są zainteresowane osłabieniem nas poprzez sianie u nas chaosu. W tym pewnego małego kraju, który zbudował swoją retorykę narodową na polonofobii i prześladowaniu własnej mniejszości polskiej. Nie można niczego lekceważyć – trzeba uważać. Wybuchnie jeden ładunek w tłumie i będziemy mieli masakrę, a dzisiaj również nie brakuje w naszym kraju radykałów z innego sąsiedniego kraju, których mogą wykorzystywać służby i innego rodzaju czynniki z krajów trzecich. To nie są żarty, dla zagranicznych sił wprowadzenie w Polsce chaosu – dostawą kilku kontenerów broni i amunicji to jest bułka z masłem, zwykła operacja logistyczna! Nawet jeżeli nie doszłoby do niczego przełomowego, to wizerunek naszego kraju byłby zdewastowany. Naprawdę proszę to mieć na uwadze – nie trzeba wiele – pamiętacie państwo jak spłonęła budka pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie? Jaka to była atmosfera? Proszę sobie wyobrazić, że tego typu ludzie mają broń i ładunki wybuchowe.

Jak to możliwe że nasi wszyscy politycy chcą dobrze ale wychodzi im jak zwykle? PiS ewidentnie pokpił sprawę. Sami na własne życzenie doprowadzili dużą cześć społeczeństwa do wrzenia. Nie udał się im ich prymitywny plan funkcjonalnej zmiany ustroju w państwie. Żeby takie coś przeprowadzić, trzeba przygotować grunt. Gdyby bardziej prowadzili kampanię informacyjną o sądownictwie, pokazywali jak wyglądała linia orzecznicza, jak odmawiano zdjęcia immunitetów z Sędziów stalinowskich, jak kryto „swoich”, którym podwinęła się noga – na zasadzie słynnych reklam wyborczych – byłoby inaczej. Po pierwsze elektorat przekonany nie miałby wątpliwości, bo miałby bezpośredni przekaz władowany do percepcji. Po drugie – wahający się, woleliby się nie opowiadać widząc materiał na temat wątpliwości. Po trzecie – przeciwnicy musieliby walczyć z ich argumentacją (nadbudową), a nie z samą ideą. Jak tak doświadczeni ludzie jak stratedzy PiS-u, mogli tego nie wiedzieć? Przekazali inicjatywę przeciwnikom i przeszli do udawania, że to zwykli spacerowicze. To prosta ścieżka do utraty władzy.

Prezydent odmówił podpisania dwóch ustaw, kluczowych dla wprowadzanej zmiany ustroju w sądownictwie. Uzasadnienie pana Prezydenta wszystko tłumaczy, oto dobra zmiana doszła w swoim samowładztwie legislacyjnym do granicy jego tolerancji. Odpowiedzią części środowisk dobrej zmiany jest deklaracja, zgodnie z którą chcą zrobić wielkie demonstracje popierające władze i domagające się zmian m.in. w sądownictwie. To samo w sobie jest niebezpieczne, ale to musiało nastąpić, nie ma co się dziwić.

Jak będzie krew na ulicach, to ona będzie na rachunek Prawa i Sprawiedliwości. Nie będzie miało znaczenia – kto, jak, dlaczego i w czyim interesie. Opozycja powinna się powstrzymywać przed eskalacją, rządzący powinni się cofnąć. Należy za wszelką cenę deeskalować konflikt o kilka stopni w dół. Inaczej możemy nie kontrolować sytuacji. Jak są tłumy zwykłych ludzi na ulicach to już nie ma żadnych żartów. Padlinożercy i hieny nie mogą zniszczyć naszego życia. Wrogów zewnętrznych nie brakuje, oni są realni – od lat czekają na taką okazję.

Uwaga – w Internecie pojawiają się różne apele, czasami pod nazwiskami konkretnych ludzi, częściej są anonimowe. Można w nich zaobserwować wezwania do nieposłuszeństwa publicznego, demonstracji, walki o wolność, w tym do radykalizacji zachowań. To są bardzo niebezpieczne komunikaty ze sfery inżynierii społecznej, proszę być wyczulonym na manipulacje.  Z jednej prostej przyczyny – nas kraj już swoją daninę krwi zapłacił i to wielokrotnie i z nawiązką.

Proszę indywidualnie starać się uspokajać emocje w swoich środowiskach. Spokój jest najważniejszy. Żadnych rewolucji w Polsce – nigdy więcej, a przynajmniej nie przez 200 lat!