Niemieckie „samoograniczanie się” wobec Polski


 

Niemiecka prasa: prezydent Duda zapłaci wysoką cenę

22 lip, 10:00

Deutsche Welle

Skomentuj3243793

Andrzej DudaFoto: VLADIMIR SIMICEK / AFPAndrzej Duda

W dzisiejszych wydaniach niemieckie dzienniki komentują wydarzenia w Polsce związane z reformą sądownictwa. Wysuwają różne prognozy. „Lausitzer Rundschau” pisze, że o Andrzeju Dudzie: „może pogrzebać demokrację w Polsce lub uratować ją. Cena tak czy inaczej będzie wysoka: wieczna hańba lub utrata urzędu prezydenckiego”.

 

  • „Süddeutsche Zeitung”, nawiązując do wystąpienia lidera PiS w Sejmie, pisze o „samowywyższaniu się” Jarosława Kaczyńskiego
  • „Wieczna hańba lub utrata urzędu prezydenckiego” – komentuje rosnącą presję na prezydenta Dudę „Lausitzer Rundschau”
  • „Demonstracje obrazują ciągle istniejący konflikt centrum i peryferii” – czytamy w niemieckich mediach, które twierdzą także, że UE zbyt długo przyglądała się naruszaniu europejskich wartości przez prezesa PiS

„Süddeutsche Zeitung” pisze: „Jarosław Kaczyński znieważa swoich przeciwników politycznych, nazywając ich »zdradzieckimi mordami« i »kanaliami«. Nie mówi tego na spotkaniu z przyjaciółmi, tylko do mikrofonu w parlamencie. Stracił panowanie nad sobą. I nie chce pozwolić, by kontrolowano jego politykę. Oznacza to odejście Polski Kaczyńskiego od demokracji. Demokracja jest, jak trafnie opisał to kiedyś niemiecki historyk Karl Dietrich Bracher, państwową formą samoograniczania się. Owo samoograniczanie jest nie po myśli politykom typu Kaczyńskiego, Erdogana, Orbána czy Trumpa. Oni wszyscy zastępują je samowywyższaniem. Trzeba powstrzymać ten poryw. Od tego zależy przyszłość demokracji”.

 

„Lausitzer Rundschau” prezydent Duda może „pogrzebać albo uratować demokrację”. „Dni Polski jako demokratycznego państwa prawa są policzone. (…) Presja na Dudę rośnie z każdym dniem. Głos zabierają związki sędziowskie w sąsiednich krajach. UE ostrzega i grozi po raz kolejny sankcjami, nawet Stany Zjednoczone mówią oficjalnie o »zaniepokojeniu« dramatycznym demontażem demokracji w Polsce. Ta decyzja będzie mu towarzyszyć przez całe życie. On może pogrzebać demokrację w Polsce lub uratować ją. Cena tak czy inaczej będzie wysoka: wieczna hańba lub utrata urzędu prezydenckiego”.

„Neues Deutschland” uważa, że widok tysięcy Polaków na ulicach jako obrońców fundamentów państwa prawa robi wrażenie, ale nie powinien wprowadzać w błąd: „Ci demonstranci nie są jeszcze krytyczną masą dla PiS. I nie powstrzymają całkowitej przebudowy wymiaru sprawiedliwości” – pisze dziennik. Podkreśla, że demonstracje obrazują ciągle istniejący konflikt centrum i peryferii. Demonstracje są w wielkich miastach, a nie ma ich w miasteczkach i na wsiach. A „PiS jest właśnie partią peryferii, liberalność wielkich miast jest dla niej tradycyjnie podejrzana (…) Warszawa jest daleko, a podział władzy to abstrakcyjna zasada. Wszyscy Polacy mają dużo do stracenia, ale wielu doznało wolności, dla której demonstruje się w miastach, przede wszystkim jako ekonomicznej niepewności lub nawet zubożenia. Elit, takich jak sędziowie, nie darzą sympatią. Pozostają pasywni – i masa ta nie jest krytyczna wobec PiS”.

„Münchner Merkur” uważa, że „Unia Europejska zbyt długo bezczynnie przyglądała się »taktyce salami«, którą Kaczyński naruszał europejskie wartości. Jak wcześniej już w przypadku poczynań premiera Węgier Orbána czy odgórnego puczu Erdogana, reprezentującego oficjalnego kandydata do UE – Turcję. Polityka appeasementu wobec autokratów nigdy jeszcze nie była właściwym wyborem. Kto nie powstrzyma tej polityki polegającej na wybieraniu rodzynek przez Kaczyńskiego czy Orbána, którym obojętne są wartości UE i zasady, ale wyciągają rękę po pieniądze z Brukseli, podcina korzenie Unii Europejskiej”.

opr. Katarzyna Domagała