O braku demokracji w Polsce


17 lipca 2017

Przejęcie instytucjonalne państwa pokazuje jak fikcyjna była para neoliberalna demokracja


 Przejęcie instytucjonalne państwa przez partię rządzącą i jej pomagierów, pokazuje jak fikcyjna była para neoliberalna demokracja, jaką zbudowano w Polsce przez 27 lat transformacji. Gdyby demokracja była w Polsce rzeczywiście demokracją, to coś takiego jak się dzieje dzisiaj – byłoby niemożliwe, ponieważ na ulice wyszłyby miliony ludzi. Poza tym, brakowałoby chętnych do dawania twarzy dobrej zmianie. Ponieważ treść i forma wprowadzanych zmian jest nadzwyczajnie ekstraordynaryjna, w istocie niepotrzebna. To samo można osiągnąć z aksamitnym uśmiechem na ustach, jedynie nieco inaczej rozgrywając sprawy. Dlaczego rządzący zdecydowali się na rozwiązania konfrontacyjne – to już ich sprawa, ale będą za to rozliczeni, ponieważ ich działania burzą poczucie spokoju w społeczeństwie.

Polacy w wymiarze politycznym są jak lawa, z wierzchu zastygła, szara, twarda skorupa – uodporniona przez 27 lat ludobójczej transformacji, gdzieniegdzie kępka trawy, jakieś jeziorko lawy, gejzer tu i ówdzie. Jednak pod spodem, metr pod skorupą rwie strumień gorącej, roztopionej skały, pod olbrzymim ciśnieniem. Biada temu, kto spowoduje, że ta skorupa pęknie. Przy czym w jednym lub dwóch miejscach, to się jeszcze nic nie stanie, trochę się wyleje, będą ofiary, ale zastygnie. Jeżeli jednak rozrusza się duża część skorupy, to już nic nie powstrzyma wydostania się tej uśpionej energii, nagromadzonej przez lata biedy, upokorzeń i zamordyzmu. Politycy o tym doskonale wiedzą i to co właśnie obecnie próbuje zrobić pan prezes, to takie kontrolowane wycieki lawy, sterowane najlepiej tam, gdzie eksplozja społecznego niezadowolenia będzie korzystna, a nowa warstwa lawy po zastygnięciu wzmocni skorupę. Opozycja jest wobec tego bezbronna, może już bać się na poważnie, oto bowiem wraz z wzięciem Sądów pod kontrolę mamy do czynienia z nową sytuacją – mechanizm samodzierżawia elit pogrupowanych w kasty właśnie wrzuca niższy bieg. Daleko jeszcze do jego zlikwidowania, w pełni to będzie niemożliwe. Jednak to prawda, że wchodzimy ponownie w tory państwa autorytarnego, jest więcej podobieństw do Polski przedwojennej, niż do okresu Polski Ludowej, jednak główna koncepcja przejęcia instytucjonalnego państwa jako oś główna „reform” jest taka sama.

To żałośne, że ostatecznym weryfikatorem polskich przemian jest dobra zmiana, jednak trzeba pamiętać, że jest to leczenie dżumy – cholerą, w sensie jak najbardziej neutralnym! Naród tak zdecydował, można wiele zarzucić Prawu i Sprawiedliwości, jednakże akurat w kontekście realizacji swoich własnych zapowiedzi z kampanii wyborczej, są konsekwentni jak żadna inna partia. Może w kwestiach podatkowych (benzyna +) jest już pierwsze poważne złamanie obietnic (pan Duda obiecywał zwiększenie kwoty wolnej od podatku), jednak poza tymi rzeczami i jeszcze nie obniżeniem stawki VAT do pierwotnej – cała reszta jest realizowana. Ci ludzie prawie dokładnie to zapowiadali, a pan prezes mówił wprost do czego dąży. Kwestia metod, to coś innego, jednakże pamiętajmy, że tutaj grają na podwórku przygotowanym przez poprzedników. To PO i PSL przegłosowało więcej członków do Trybunału Konstytucyjnego, niż wynosi jego skład etatowy. Jeżeli więc potępiamy PiS, to również pamiętajmy o poprzednikach. W praktyce to są dwie strony tego samego medalu. To jest zło, które zniszczyło naszą ludową Ojczyznę, bez pomysłu i zdolności na danie Narodowi szansy na lepsze jutro. Najpierw nas transformowali poprzez nędze i biedę, później była propaganda zielonej wyspy sukcesu, a dzisiaj jest retoryka narodowo-religijnego odrodzenia. Pytać się czego, co ma się odrodzić – już chyba nie jest bezpiecznie? W ogóle nadchodzą czasy, kiedy lepiej jest się zastanowić, zanim zada się w ogóle jakiekolwiek pytanie. Jednakże jak było już w Polsce nie jeden raz. Sanacja działała na tych samych wzorcach, a w kontekście dzisiejszych działań, mówienie o tym, że PRL był dyktaturą, to nic innego jak mówienie o normalnym kierunku ewolucji systemu władzy w Polsce. Trzeci raz powtarza się historia, nie jesteśmy w stanie wyjść poza ten smutny krąg autorytarnego przymusu opartego na jedynie słusznej słuszności, tych którzy aktualnie dopuszczają do koryta.

Wszyscy, którzy się oburzają na Prawo i Sprawiedliwość, zarzucając mu, że przejmuje władzę w Polsce relatywizując Konstytucję i instrumentalizując prawo w celu przejęcia instytucji państwa powinni sobie przypomnieć jakie były początki PO-PIS-u? Dlaczego media głównego nurtu nie przypominają wyborów prezydenckich, w których podstępem wymuszono rezygnację z kandydowania przez pana Włodzimierza Cimoszewicza? Nikt już nie pamięta, o co wówczas pan Nałęcz upominał pana Tuska? Co wówczas mówiono na salonach warszawki? Jaka to była chamska i prymitywna ustawka? Wielu oficerów i jeszcze więcej pracowników cywilnych zrobiło potem błyskotliwe kariery.

Właśnie wtedy doszło do wielkiej zmowy z rzekomym udziałem czynników tajnych, które sfabrykowały za pomocą ksero faksymile kwity na pana Cimoszewicza, puszczono całą nagonkę medialną – było słychać głosy oburzenia. Prawica oczywiście dorzuciła wówczas swoje „precz z Komuną” i właśnie w ten sposób ostatnia szansa na rządzenie Polską przez ludzi pragmatycznych, światłych i myślących państwowo bez naleciałości emocjonalno-ideologicznych poszła się (tutaj mocne słowo). Potem rozwalono lewicę do reszty, bezwzględnie i brutalnie ją wyrugowano, a prawica przejęła jej program socjalny – zajmując jej miejsce w percepcjach dużej części elektoratu.To wtedy podzielono Polskę, to wtedy skończyła się demokracja.

Prawica w rozumieniu tego, co obecnie symbolizuje pan Tusk i pan Kaczyński razem wzięci, nie chciała stanąć do równych wyborów z lewicą, w nagrodę za „wsparcie” prawica dostała swojego Prezydenta. Chociaż wówczas jak wiemy pan Tusk się bardzo przeliczył, pozbył się lewicy z którą można było się porozumieć, a w zamian dostał panów bliźniaków i ich środowisko polityczne. Niech dzisiaj się pan Tusk z tego wytłumaczy! Oni wszyscy wolą milczeć, a to wówczas wszystko skoślawiono i popsuto. To było wielkie przestawienie wajchy na prawo, konsekwencje widać dzisiaj, oto się dokonuje – ostateczne przestawienie zwrotnicy i ustawienie odbojów na innych torach, niż ten na prawo. Prawica przejęła państwo i z perspektywy idei wolności i praw człowieka, wszystko to, co się dzieje od tamtego czasu w Polsce jest tylko pozorowane – tutaj nie ma wolności, jest za to pozwolenie na brudną grę, które jest normą. Dlatego niech dzisiaj środowisko neoliberalne nie udaje świętoszków oburzonych działaniami rządzącego środowiska prawicy. Powtórzmy – szli ramię w ramię po trupie lewicy. Czego się dzisiaj dziwią, że kompan ma wilcze zęby, jest silniejszy, sprytniejszy i brutalniejszy? Takie jest prawo atawizmu – bocian zjada żabę, a nie na odwrót!

Niestety chyba stanem naturalnym dla nas jest autokracja. Nie ma możliwości przebicia szklanego sufitu samoograniczenia, wynikającego z klęski jakości naszych elit i ogólnie niskiego poziomu świadomości politycznej i państwowej społeczeństwa. Niestety to efekt pewnego Powstania, to efekt totalnej porażki i upadku oświaty i edukacji, w tym tego wszystkiego poronionego co zrobiono z naszym szkolnictwem wyższym. Niestety również, a może nawet i przede wszystkim to wielka zasługa retoryki pewnego Kościoła, która najdelikatniej mówiąc nie sprzyja modernizacji kraju. Oczywiście media również dołożyły swoje kamyczki, również nie bez znaczenia.

Reasumując powyższe, dobrze że dzieje się zmiana, jednak pamiętajmy – to są dwie strony tego samego chorobowego medalu. Jedno zło, jest zastępowane przez drugie zło. Tutaj nie ma myślenia inkluzywnego, włączającego całe społeczeństwo w procesy wzmacniania państwa. Jesteśmy w sytuacji, w której przez ostatnie lata wykształciła się elita żyjąca jak rak na chorym ciele społeczeństwa, a dzisiaj inna grupa wchodzi na jej miejsce. Dlatego nie dajmy się zwieść zawodzeniom o tym, jako to się krzywda dzieje, jak to jest łamana demokracja. Dalej jesteśmy systemem tylko pozornie demokratycznym, demokracja ma u nas charakter fasadowy. Wcześniej panowie się dogadali i zlikwidowali lewicę, eliminując jej kandydata na Prezydenta. Dzisiaj walczą między sobą. To był ich wybór strategiczny i nie ma się czym emocjonować, oczywiście szkoda że w wyniku ich walki kraj jest osłabiany i wyniszczany od wewnątrz, jednak to są koszty słabości naszej elity. Społeczeństwo jest wydane na żer tych ludzi, którzy w istocie – z wyjątkiem kilku wyjątków – są mizernymi koniunkturalistami, nie myślą państwowo. Wszyscy za to znowu zapłacimy, tak jak zapłaciliśmy w 1939 roku, ponieważ w naszym otoczeniu nie można być słabym. Nie można!

Podchodząc do zagadnienia filozoficznie pytaniem jest, czy uda się w Polsce odrodzić lewicę? Zanim dojdzie do jakiegoś poważnego przewartościowania, które zmiecie standardowy podział na partie polityczne w rozumieniu głównych nurtów światopoglądowych (czy raczej ich atrap). Rewolucja technologiczna, nawarstwiające się problemy społeczne i ekonomiczne, kryzys podziału pracy, wzrastająca rola kapitału – globalizacja, to wszystko wskazuje na kierunek ewolucji systemu politycznego właśnie w stronę na nowo zdefiniowanego autorytaryzmu. Już dzisiaj to widać, że korporacje rządzą, to one ukierunkowują władzę polityczną w krajach z których pochodzą. W krajach, które zależą od ich kapitału, to rządzący podporządkowują się ich kaprysom. Najlepszym dowodem jest dofinansowanie przez rząd w Warszawie inwestycji globalnego koncernu motoryzacyjnego w Polsce! To wszystko to składowe nowego porządku, który się wyłania. Miejmy nadzieję, że wyłoni się w drodze ewolucji, a nie rewolucji, ponieważ limit tych drugich już nadrobiliśmy z nawiązką.