Myśmy na Ziemie Odzyskane nie przyszli, myśmy tu wrócili


 

KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

Wąs: Śmiech to zdrowie

20 czerwca 2017 Redakcja Konserwatyzm.pl

Nowe media to jest jednak inny wszechświat; niby dowodów na to mamy pod ręką od groma, a jednak – mnie osobiście konkretne przykłady tego stanu rzeczy za każdym razem wprawiają w niemałe osłupienie (a może nawet zachwyt, jeśli spojrzeć na sprawę z perspektywy estety). Tak też z niekłamanym zdumieniem przyjąłem doniesienia pana Adama Śmiecha, jakoby spora liczba młodzieży polskiej (bo chyba tak to należy jednak oceniać) autentycznie uważała za zasadne oddanie Niemcom Ziem Odzyskanych. Można by to potraktować jako zwykła humoreskę i iść dalej, ale skoro temat krąży, to cóż – równie dobrze można to jakoś skomentować.
Nie bardzo wiem, kto przy zdrowych zmysłach mógłby chcieć to zrobić i dlaczego; tym bardziej zatem może warto zastanowić się, skąd to się w ogóle bierze. Więc po pierwsze – może jest w tym jakiś idealizm? Może jakiś wielki projekt historyczny? Może ktoś uważa, że obecne granice są w sensie idealnym niepolskie i uważa, że Ojczyzna może realizować się tylko w granicach z, dajmy na to, 1921? Czyli oddajemy Szczecin i Wrocław, a zabieramy – może Wilno? może Lwów? Tak jest, już to widzę oczyma duszy – poprowadzimy hufce naszej husarii na wschód i odzyskamy Kresy; a potem, skoro już nabierzemy rozpędu w odczynianiu historii, zrównamy z ziemią miasta i pozakładamy wszędzie dworki szlacheckie. Tak? Trafiłem?
Wolne żarty. Nie sądzę, aby ktokolwiek mógł to brać na poważnie – więc odpada (czy odpada?…).

No to może jest inny powód. Skoro nie chodzi o idealizm, to może o tzw. „realizm” – i według niektórych stare granice były jakoś lepsze, niż obecne? Oddanie Ziem Odzyskanych jako Realpolitik?
To byłoby już w ogóle kuriozum najwyższej kategorii. Akurat z realistycznej perspektywy patrząc, obecne granice są tysiąc (o ile nie więcej, o ile to w ogóle można jakoś liczyć) razy korzystniejsze ze względów strategicznych, niż stare (co trafni stwierdzał np. Adam Doboszyński we „Wpół drogi”). Krótsza i łatwiejsza do obrony granica wschodnia, z obecnym buforem między nami a Rosją, bardziej regularna granica zachodnia bez tzw. „kleszczy niemieckich” – z militarnego punktu widzenia to jest sprawa nie do przecenienia. Już nie wspominając, że Ziemie Odzyskane to jest baza surowcowa (np. miedź) i kilometry wybrzeża; mniemam, że wyjaśnienie jest zbędne.
To nie wiem, może się to komuś wydaje np. partyjne? Może ktoś naprawdę wierzy, że partii rządzącej, z jej licznymi odwołaniami do polskiej tradycji romantycznej i polskości „konia i szabli” (piszę bez ironii, to naprawdę jeden z jej wymiarów), byłoby to w smak? To już nawet trudno komentować. O Jarosławie Kaczyńskim można powiedzieć różne rzeczy, ale że wobec jego twardego pragmatyzmu w stosunkach z Niemcami (nazywanego czasem „putinizacją polityki”; twardy pragmatyzm w stosunkach z Rosją to z kolei „zoologiczna rusofobia”, ale to było dawno) ktokolwiek mógłby chociaż pomyśleć podobne coś – rozum tego nie ogarnie, jak powiedział król itd. (kto czytał Sapkowskiego, ten sobie dokończy).
Pewnie można by jeszcze wymyślić kilka hipotez na ten temat, mnie to jednak przerasta. Natomiast jestem ostatnim człowiekiem, który będzie się w tej materii z kogokolwiek naśmiewał. Młodzież (z której grona szczęśliwie, pomalutku i terminowo wychodzę; Szanowni Państwo – życie zaczyna się pod dwudziestce piątce!) ma różne pomysły, ale większość jest jednak jakoś-tam racjonalna, a przynajmniej ma pewne czytelne dla rozumu motywacje. Osobiście mniemam, że problem, o którym tu mówimy, bierze się przede wszystkim z potrzeby politycznego – no i właśnie; estetyzmu? To dobre słowo? Słowo jak słowo, chodzi wszakże o to, że z realnej i autentycznej potrzeby psychologicznej polityka powinna człowieka inspirować, uskrzydlać, powinna być piękną opowieścią, zapewniającą pewne całościowe rozumienie i identyfikację (i nieważne w tym momencie, czy idzie o sprawy realne, czy nie – moim zdaniem ma to grunt w rzeczywistości). Jeśli chodzi o Kresy na przykład, to dzięki Sienkiewiczowi sprawę mamy załatwioną już chyba na wszystkie wieki; ale czy z Ziemią Odzyskaną udało się zrobić to samo? Mnie się w każdym razie nie wydaje – i chyba w tym właśnie tkwi problem. Na szczęście, można – jak się człowiek postara – znaleźć światełko w tej ciemności. Widzi się przecież ostatnio w Polsce, podobnie jak na całym Zachodzie – i, bo to jest ważne, właśnie wśród młodego pokolenia – renesans myślenia nacjonalistycznego, co na naszym gruncie zazwyczaj oznacza przede wszystkim renesans myślenia w kategoriach wyznaczanych przez idee Narodowej Demokracji. Jest to może trochę niesprawiedliwe w stosunku do naszej tradycji romantycznej, która przecież również politycznie stawiała najwyżej kategorię narodu, i której rozumna recepcja jest nam dzisiaj bardzo potrzebna (choćby dlatego, że jest to tradycja rozbudowana, zaawansowana i może stanowić w kulturze nasz „towar eksportowy”), ale nie o tym teraz mówimy – wystarczy powiedzieć, że przedstawiciele Narodowej Demokracji, mimo swój lodowaty momentami realizm, również zdawali sobie sprawę z tego podstawowego faktu, błyszcząc w tej materii niekiedy prawdziwym geniuszem. Nie na ot tak sobie pisał przecież Jan Ludwik Popławski, że „czas już po tylu wiekach błąkania się po manowcach wrócić na starą drogę, którą ku morzu trzebiły krzepkie dłonie wojów piastowskich”.
To jedno stwierdzenie, wieńczące znakomity wywód historyczny (z felietonu „Środki obrony”, jak by się kto pytał), to jest – moim zdaniem – literacki huragan, otwierający tyle nowych dróg, że w głowie się może zakręcić. Popatrzmy na rzecz z tej perspektywy, a dostrzeżemy niechybnie, że i w obecnych granicach Polak może nie tylko być, ale i czuć się u siebie; bo te ziemie zachodnie również są „nasze”, choćby i oddzielała nas od nich spora odległość historyczna.
I na koniec niech mi będzie wolno zauważyć, skoro poruszamy się w przestrzeni pewnych tradycji dziejowo-politycznych, że nasz jedyny „wielki” król (według mistrzowskiej obserwacji Mickiewicza: „król chłopów, król-gospodarz”) – to był Piast!

Maciej Wąs

Facebook

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s