Człowiek honoru broni esbeków


ONET.pl

„Plus Minus”: Andrzej Milczanowski broni emerytur SB-ków. „Jestem człowiekiem honoru”

dzisiaj 07:42

Skomentuj6030

Andrzej Milczanowski: ja się za nimi ujmuję, bo jestem człowiekiem honoruFoto: Marcin Bielecki / PAPAndrzej Milczanowski: ja się za nimi ujmuję, bo jestem człowiekiem honoru

– Uważam, że wolna Polska oszukała tych ludzi. (…) Byli dobrzy, kiedy pracowali na rzecz niepodległej Polski, kiedy ryzykowali zdrowie i życie w operacjach wywiadowczych. A teraz Polska się na nich wypięła – mówi b. szef UOP i MSW.

 

Andrzej Milczanowski, w czasach PRL działacz opozycji, stwierdza w rozmowie z „Plus Minus”, że jego zdaniem SB nie można obarczyć winą za całe zło PRL. Byli funkcjonariusze – przypomina – tworzyli w ponad 95 proc. Urząd Ochrony Państwa. Milczanowski przypomina więc sukcesy tej służby, którą sam kiedyś kierował i wskazuje to m.in. na operację „Samum”, wykrycie szpiegów rosyjskich i niemieckich czy rozpracowanie afery Art B. W tym kontekście podkreśla, że funkcjonariusze „w momencie przyjęcia do służby mieli zagwarantowane określone warunki emerytalne, a ja potwierdziłem to własnym podpisem”. – Ja się za nimi ujmuję, bo jestem człowiekiem honoru.

Prośba Lecha Wałęsy

Milczanowski opowiada również w wywiadzie dla najnowszego wydania „Plus Minus”, jak prezydent Lech Wałęsa zwrócił się do niego – wówczas szefa MSW – i poprosił o akta na swój temat. – Wróciły niekompletne, co od razu zauważyliśmy – mówi, choć podkreśla, że wcześniej zrobiono ścisły wykaz tego, co się w nich znajdowało. Milczanowski wyjaśnia dalej, że dzwonił do Wałęsy i wskazał mu braki w dokumentach. – Po niedługim czasie otrzymałem kopertę, dosyć ciężką, z napisem „otworzyć tylko na polecenie prezydenta”. Lech Wałęsa zapewnił, że tam są brakujące dokumenty – opowiada były szef MSW.

Lista agentów – ćwierć wieku później

    ZOBACZ WIĘCEJ

    • Prezydent miał prawo prosić o akta. A jeżeli zwrócił je z takimi adnotacjami, to powinniśmy je honorować, czy nie? – mówi Milczanowski w rozmowie z „Plus Minus”.

    Sprawa Oleksego

    Milczanowski w wywiadzie wyraża przekonanie, że oskarżając ówczesnego premiera Józefa Oleksego o szpiegostwo na rzecz Rosji, postąpił słusznie. – Były podstawy, żeby sporządzić zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – podkreśla. Umorzenie sprawy składa na karb, jak wynika z jego wypowiedzi, zbyt krótkiego czasu, jaki miał na przygotowanie materiału obciążającego. Kończyła się bowiem kadencja prezydent Wałęsy i samego Milczanowskiego. – Nie mogłem zostawić tej sprawy niezamkniętej, bo być może zostałbym oskarżony o szykowanie prowokacji przeciwko premierowi albo następcy mogliby zamieść sprawę pod dywan.

    Więcej w najnowszym wydaniu „Plus Minus”.

    Skomentuj

    Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

    Facebook photo

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

    Google+ photo

    Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

    Connecting to %s