Mit o „przebranych enkawudzistach”


SUOZUN

Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu
Общество Увековечивания Памяти Жертв Преступлений Украинских Националистов во Вроцлаве
Товариство Вшанування Пам’яті Жертв Злочинів Українських Націоналістів у Вроцлавi

listy w języku polskim
для писем на русском языке
для листів українською мовою

maki

Informacje o organizacjiKontakty

«Mit o „przebranych enkawudzistach”: grupy specjalne NKWD w walce z formacjami banderowskimi na Ukrainie Zachodniej»

Wydanie «2000» (Ukraina). Oleh Rosow, Artykuł «Mit o „przebranych enkawudzistach”: grupy specjalne NKWD w walce z formacjami banderowskimi na Ukrainie Zachodniej». №45 (389) 9-15.11.2007, №46 (390) 16-22.11.2007 «Mit o „przebranych enkawudzistach”: grupy specjalne NKWD w walce z formacjami banderowskimi na Ukrainie Zachodniej»

Pobierz (pdf, 4760.6 Kb)

Tekst ukraińskiego badacza Oleha Rosowa demaskujący banderowski mit o „przebranych NKWDzistach” jest interesujący z wielu powodów. Przede wszystkim istotne jest to, że jego olbrzymia większość to cytaty z dokumentów archiwalnych.

O co chodzi z tym mitem?
Banderowscy twórcy mitu o przebranych enkawudzistach usiłowali przerzucić odpowiedzialność za mordowanie ukraińskiej ludności cywilnej przez OUN-UPA, a zwłaszcza SB OUN, na Sowietów. Było to dla nich bardzo ważne, ponieważ te makabryczne zbrodnie dotknęły nie tylko dorosłych Ukraińców, którzy mogli teoretycznie być winni (z ich punktu widzenia), ale także ukraińskie dzieci, które z definicji były absolutnie niewinne.  Potem próbowali przez analogię postąpić z odpowiedzialnością za ludobójstwo Polaków.

Jak najkrócej:

1) Dla polskich czytelników mamy tu odpowiedź, kto wyprodukował (bardzo prymitywną) fałszywkę, która w efekcie mogła prezydentowi Komorowskiemu zaśmiecić głowę bzdurami, cytuję: „za Wołyń odpowiadają Sowieci”.http://www.rp.pl/artykul/166748-Za-Wolyn-odpowiadaja-Sowieci.html#ap-4

2) Jak napisał Jared McBride, ukraińscy mieszkańcy Wołynia byli zachęcani przez OUN do udziału w rzezi przez:

a) propagowanie ideologii

b) przymus

c) zachęty ekonomiczne, udział w łupach.

http://suozun.org/warto-obejrzec-i-przeczytac/i_chlopi-sprawcami-oun-upa-i-czystka-etniczna-wolynia-1943-1944/

Jak wynika z tekstu Rosowa, najwięcej członków OUN-UPA zgodziło się pójść na służbę do Sowietów oraz wraz z nimi zabijać członków OUN-UPA właśnie na Wołyniu. Zatem to nie ideologia była dla nich najważniejsza. Tam ilości „banderowców” przekształconych w „anty-banderowców” to liczby rzędu setek i tysięcy. Jest prawie pewne, że wielu uczestników Holokaustu i ludobójstwa Polaków w ten sposób uniknęło odpowiedzialności.

Ponieważ te metamorfozy wiele mówią nie tylko o uczestnikach OUN-UPA, ale także w ogóle o naturze człowieka, mam nadzieję, że dr. Jared McBride będzie kontynuował swoje badania w tym kierunku, i przy okazji rozwiąże kwestie „ogólnonarodowego”, w istocie wymuszonego terrorem poparcia dla OUN-UPA.
Tekst artykułu «Mit o przebranych enkawudzistach» opublikowany na stronie internetowej Stowarzyszenia, różni się w niewielkiej ilości szczegółów od tekstu opublikowanego w tygodniku „2000” w 2007 r. Artykuł ten pochodzi ze zbioru artykułów naukowych na ten temat, – z książki «Z kim i przeciwko komu oni walczyli», która w niewielkim nakładzie została opublikowana na początku 2011 roku. Jest to pełna wersja artykułu, teksty wielu dokumentów archiwalnych zostały opublikowane w całości, podano dużo więcej adresów cytowanych w tekście źródeł archiwalnych. Wersja prasowa artykułu jest nieznacznie skrócona.

Z tekstem oryginalnym można zapoznać się tutaj.

«2000». №45 (389) 09-15.11.2007 r. S. 41, 44-46: http://www.2000.ua/modules/pages/files/45-389_456013.pdf

«2000». №46 (390) 16-22.11.2007 r. S. 45-47: http://www.2000.ua/modules/pages/files/46-390_456015.pdf

Tekst polskiego tłumaczenia można przeczytać poniżej.

l

Żołnierze wojsk wewnętrznych NKWD w czasie wyszukiwania konspiracyjnych schronów
w jednej z miejscowości obwodu równeńskiego

26 lipca 1945 roku komisarz ludowy spraw wewnętrznych USRR Wasilij Rjasnyj wysłał do Moskwy wiadomość sklasyfikowaną jako „Ściśle Tajna”, w której meldował o pierwszych rezultatach działalności operacyjnej tak zwanych grup specjalnych, które, zgodnie ze słowami Rjasnego, „odgrywały i nadal odgrywają znaczącą rolę w sprawie likwidacji ounowskiego bandytyzmu w zachodnich obwodach ZSRR”. Minie 50 lat i w ramach toczącej się na Ukrainie kampanii gloryfikacji banderowszczyzny te „grupy specjalne” NKWD zostaną ogłoszone głównymi sprawcami terroru wobec ludności cywilnej Zachodniej Ukrainy, a doniesienie Rjasnego (w okrojonej i zniekształconej formie) wraz z jeszcze innymi niektórymi dokumentami przedstawiono jako główny dowód tego, że okrucieństw wobec zwykłych ludzi nie dopuszczali się wojacy OUN-UPA, lecz współpracownicy NKWD, którzy, przebierając się mundury powstańców, przeprowadzali przeciwko obywatelom działania represyjne w celu zdyskredytowania ruchu powstańczego i pozbawienia go poparcia narodu…

1. Oficjalna wersja banderowska

Obecnie na Ukrainie historia stała się narzędziem kłamstwa na poziomie polityki państwowej. Odrzuciwszy sowiecką przeszłość i polewając ją błotem, elita niepodległego państwa, potrzebując ideologicznego uzasadnienia legalności swojej władzy, zaczęła konstruować nową narodową historię. Rosji – Związkowi Sowieckiemu w tej „historii” przydzielono rolę podstępnego demona, sprawcy wszystkich nieszczęść doświadczanych przez Ukraińców i Ukrainę, przy tym przeżycia z tego powodu nabrały prawdziwie apokaliptycznego charakteru. Ukraina jest prezentowana w aureoli męczeństwa i ofiarności, jej status jako wiodącej sowieckiej republiki i integralnej części Związku Sowieckiego został przekształcony w status kolonii-ofiary, a władze sowieckie traktowane są jako administracja kolonialna, służąca interesom krwawego reżimu okupacyjnego i moskiewskiej wierchuszki.

Jednak sytuacja komplikuje się przez fakt, że w granicach państwowych według stanu na dzisiaj, jednego jedynego narodu ukraińskiego – narodu z jednym językiem, z poczuciem wspólnoty przestrzeni terytorialnej i kulturowej, narodu z identycznymi poglądami na przeszłość, a co najważniejsze, przyszłość kraju – nie ma. Co więcej, głęboki podział cywilizacyjny, rozrywający Ukrainę na kilka części, stale się pogłębia i w ogóle poddaje w wątpliwość istnienie takiej wspólnoty terytorialnej w przyszłości.

Tym niemniej, w desperackich próbach, mimo wszystko, stworzenia w charakterze przeciwwagi dla „wszech-ruskiej”, nowej ukraińskiej tożsamości z narzuconymi odgórnie etnicznymi (między innymi takimi jak rusofobia) właściwościami, w poczuciu pewności objęcia nią całej ludności kraju, władze przeszukują historyczny śmietnik, wykopując stamtąd historyczne mity, każdy kolejny coraz bardziej nieprawdopodobny od drugiego.

Prawdziwy zaś teatr absurdu rozwinął się wokół wielkiej epopei uznania banderowców za bohaterów narodowych i wyzwolicieli Ukrainy. Dzięki staraniom zaoceanicznej diaspory, zalewającej swymi wpływami Ukrainę na początku lat 1990., przy aktywnym współudziale władz i miejscowych nacjonalistycznych „badaczy”, całej ludności Ukrainy, w tym uczniom i studentom, aktywnie wtłaczano w głowy:

że to właśnie Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia, a nie Armia Czerwona, byli prawdziwymi bojownikami z hitleryzmem;

– że to właśnie ukraińscy nacjonaliści zdobywali niepodległość Ukrainy w najtrudniejszych warunkach, a w 1991 roku nowe generacje skorzystały wreszcie z owoców ich walki;

– że to właśnie OUN-UPA reprezentowała sobą wzór demokracji i internacjonalizmu, jednocząc wokół siebie siły, które rzuciły wyzwanie moskiewsko-bolszewickiemu totalitaryzmowi i z konsekwentną ofiarnością prowadziły „rozpaczliwą walkę zarówno przeciwko hitlerowskiemu faszyzmowi, jak i przeciw stalinowskiemu reakcyjno-represyjnemu reżimowi”.[1]

Ludowy komisarz spraw wewnętrznych USRR W. Rjasnyj

Równocześnie wydarzenia na Zachodniej Ukrainie z epizodu, załóżmy nawet że istotnego, przekształciły się niemal w najważniejsze ukraińskie wydarzenie całej II wojny światowej. Zachodnia Ukraina stała się swego rodzaju wzorcem świadomości narodowej, patriotyzmu i państwowości, w przeciwieństwie do sowietyzowanej i zrusyfikowanej Ukrainy Wschodniej. W przepisanej na nowo historii UPA pojawia się jako armia prawdziwych zwycięzców i twórców współczesnej historii Ukrainy, na tle których wkład Związku Sowieckiego w rozgromienie faszyzmu dewaluuje się, a zwycięzcy – narodowi sowieckiemu – wmawiane jest poczucie winy przed „prawdziwymi” bohaterami Ukrainy.[2]

Niemniej jednak OUN-UPA nadal pozostaje w pamięci historycznej większości populacji nie jako „narodowo-wyzwoleńcza formacja narodu ukraińskiego”, ale jako organizacja terrorystyczna, praktykująca masowe mordowanie ludności cywilnej: nauczycieli, lekarzy, inżynierów, agronomów, mechanizatorów rolnictwa – wszystkich tych, których rząd ZSRR przysyłał do obwodów zachodnich w celu odrodzenia rozgrabionej i zrujnowanej wojną gospodarki. I, co najważniejsze, banderowcy zostali zapamiętani jako zabójcy własnych rodaków, których jedyną winą było zaakceptowanie władzy sowieckiej.

W związku z tym przed ukraińskimi nacjonalistycznymi „badaczami” postawiono jeszcze jedno zadanie: nie mając możliwości zmuszenia ludzi do zapomnienia terroru banderowskiego, należało obwinić o to kogoś innego, w ideale – samą władzę sowiecką, zastępując w ten sposób centralny przedmiot kontrowersji społecznej. Wtedy właśnie przypomnieli sobie o tajnych „grupach specjalnych”, wykorzystywanych przez organy spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa państwowego w walce z nacjonalistycznym podziemiem. Do świadomości społecznej zaczęto aktywnie wprowadzać nowy, rewizjonistyczny w istocie mit, że terror banderowski – to wymysły komunistycznej propagandy, a wszystkich zabójstw cywilnej ludności wraz ze studniami napełnionymi trupami, nie dopuścili się bojownicy UPA, lecz przebrani w mundury powstańców funkcjonariusze z grup specjalnych NKWD.

Jak poważna jest sytuacja z rozprzestrzenianiem tych kłamstw, świadczy fakt, że mit o „przebranych enkawudzistach” został utrwalony w tak zwanym „Profesjonalnym wniosku grupy roboczej historyków przy Komisji Rządowej ds Zbadania Działalności OUN-UPA”, opublikowanym na Ukrainie w masowym nakładzie 120000 egzemplarzy i centralnie dystrybuowanym do wszystkich bibliotek, szkół średnich i wyższych uczelni. 14 października 2005 r. na posiedzeniu Komisji Rządowej ten „Wniosek” został zatwierdzony jako oficjalna ocena działalności banderowców przez rząd Ukrainy. Napisano w nim: …Organy MGB i MWD w celu… kompromitacji członków podziemia znacznie rozszerzyły aktywność tak zwanych grup specjalnych. Działając pod przykrywką powstańców i członków podziemia… w celu odizolowania uczestników ruchu wyzwoleńczego od ludności miejscowej specjalne grupy… rozstrzeliwały ludzi.[3]

Jednak jeszcze przed zatwierdzeniem „Profesjonalnego wniosku” przez Komisję Rządową kierownik grupy roboczej oraz główny autor dokumentu, zastępca dyrektora Instytutu Historii Akademii Nauk Ukrainy prof. Kulczycki regularnie propagował mit o „przebranych enkawudzistach” w różnych mediach, tym samym zawczasu kształtując opinię publiczną tak, jak uważał za stosowne. Na przykład, w artykule opublikowanym w gazecie Dżerkało Tyżnia 27 września 2002 roku stwierdził, co następuje: W lipcu 1945 roku w zachodnich obwodach Ukrainy działało 156 grup specjalnych… legendowanych jako uczestników ruchu narodowo-wyzwoleńczegoZa każdą z nich ciągnie się tren prowokacyjnych morderstwnieodwracalne straty strony sowieckiej za dziesięć lat, od 1944 roku, wyniosły 30 676 ludzi… Spróbujmy oszacować, ile nieszczęść może przysporzyć sotnia grup przez dziesięć lat, przez 300 dni roboczych w roku. Gdyby każda grupa miałaby na koncie nie więcej niż jedną ofiarę dziennie, to jak raz otrzymujemy – 30 tysięcy ludzi… Aby odtworzyć obraz rzeczywistej sytuacji… trzeba zbadać skład personalny grup i charakter ich działalności. Dokumenty te są przechowywane w Rosji i nie ma do nich dostępu. Gdy członkowie naszej grupy pracowali w archiwach moskiewskich, one nie odtajniły swego statusu. W tych archiwach uważa się, że problem OUN-UPA już dawno został zbadany i zamknięty.[4]

Następnie temat „przebranych enkawudzistów” podjęła inna postać tak zwanej grupy roboczej historyków, profesor Instytutu Badań Etniczno-Narodowych Akademii Nauk Ukrainy Jurij Szapował. W wywiadzie dla ukraińskiej służby BBC udzielonym 2 maja 2005 roku oświadczył, że …teraz wiemy, że istniały te grupy NKGB, działające pod przykrywką pododdziałów UPA… postawiono przed nimi cel wywołania gniewu ludności, zdyskredytowania UPA w oczach ludności. To naturalnie może zostać ustalone, ponieważ zachowały się archiwa. Archiwa, których nikt nie chce otwierać, a które znajdują się głównie w Moskwie. Ale Moskwa nie jest zainteresowana w prawdziwym naświetleniu tych tematów.[5]

Jak widzimy, wraz z propagowaniem swojego mitu Kulczycki i Szapował, rażąco rozmijając się z prawdą, twierdzą ponadto, że zbadanie działalności grup specjalnych jest a priori niemożliwe, a winę za to ponosi, jak zawsze, Moskwa, która trzyma archiwa pod kluczem i uniemożliwia poznanie prawdy o zabójcach narodu ukraińskiego.

Teraz nadszedł czas, aby powrócić do listu komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR Rjasnego wspomnianego na samym początku. Na ten niefortunny list, jako dowód perfidii i podłości władzy sowieckiej w stosunku do swoich obywateli, powołują się praktycznie wszyscy badacze ruchu wyzwoleńczego. A już szczególnie uwielbiają je cytować tak zwani świadomi narodowo, czyli de facto nacjonalistyczni dziennikarze. O tym, kto jest autorem fałszywki, pomówimy później, a teraz zacytujmy najbardziej nagłośniony artykuł, w którym pojawia się ten list – „Fenomen banderofobii w świadomości rosyjskiej”. Autorem jest znany – w środowiskach niezależnej Ukrainy zbliżonych do naukowych – kulturolog i docent najstarszej (jak ona sama się pozycjonuje) ukraińskiej instytucji edukacyjnej – Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, Ihor Łosiew. Oto co napisał:

Interesujące, ile z tych akcji MGB zostało zaliczonych do „bestialstw” banderowców?… Jeśli ktokolwiek jeszcze ma resztki wątpliwości, na czyim sumieniu spoczywa lwia część bestialstw na Zachodniej Ukrainie, oto jeszcze jeden dokument.

«Ściśle tajne. Dla ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Ł. Berii. 26.07.1945 r. №8/156451. Powiadomienie o organizacji i rezultatach pracy grup specjalnych do zwalczania bandytyzmu ounowskiego w zachodnich obwodach Ukrainy.

Kompletowanie grup specjalnych przy grupach operacyjnych NKWD ZSRR prowadzono na zasadzie doboru agentów-bojowników, sprawdzonych przy wykonywaniu zadań likwidacji ounowskiego bandytyzmu (w tym zabójstw ludności, która sympatyzowała z OUN-UPA).»

I dalej, kontynuuje Łosiew:

Chciałbym zwrócić uwagę czytelnika na podkreśloną przeze mnie frazę komisarza ludowego, gdzie on mówi, że oni swoich agentów sprawdzali poprzez zabójstwa ludności sympatyzującej z OUN-UPA. Proszę zwrócić uwagę, nie współpracującej, nie pomagającej, ale zaledwie tylko sympatyzującej z OUN-UPA. A jeśli uwzględnić, że na Zachodniej Ukrainie sympatyzowało bardzo wielu ludzi, przeważająca większość, to i zabijać można było wszystkich bez wyjątku. Co też robiono… Wszak ofiary licznych egzekucji NKWD-MGB, jak zawsze, składano na karb „bestialstw” banderowców. A następnie dołączał potężny aparat agitpropu [agitacji i propagandy], i legendy o masowych „bestialstwach” OUN-UPA były rozprzestrzeniane od Żytomierza aż do Wysp Kurylskich. Ludzie sowieccy byli nieustannie okłamywani, w sposób zorganizowany i profesjonalny[6]

Ten artykuł został powielony praktycznie przez wszystkie media na Ukrainie, wywołując burzliwą dyskusję w sieci, a nawet został przedrukowany przez kilka portali internetowych Federacji Rosyjskiej. Specjalną wartość propagandową nadała mu osoba autora – etnicznego Rosjanina urodzonego w Sewastopolu, który „całym sercem zaakceptował i pokochał swoją nową ojczyznę – niepodległą Ukrainę i był przepełniony podziwem i szacunkiem dla żołnierzy UPA.”

Pozostałe artykuły, propagujące „niewinność” banderowców, są dość podobne. One także narzucały czytelnikom mit o „maskaradzie” NKWD i cytowały sfałszowany list Rjasnego z obowiązkowym podkreśleniem frazy, że agenci byli sprawdzani poprzez „zabijanie ludności sympatyzującej z OUN-UPA”. Najczęściej rozpowszechniane tytuły takich artykułów – „Specjalne oddziały prowokatorów” lub „Prowokatorzy z MGB” (każdy chętny może z łatwością znaleźć te „dzieła” ukraińskiego nacjonalistycznego dziennikarstwa w Internecie).

Kładąc tak poważny „dokumentalny” fundament u podstaw całej konstrukcji mitu, dalej można już było iść na całość. Do wytężonej pracy polegającej na praniu mózgów włączyli się absolutnie wszyscy – od samych jeszcze żywych banderowców, do działaczy społecznych i polityków.

Na przykład, Wasyl Kuk – „Łemisz”, ostatni głównodowodzący UPA i członek Centralnego Prowidu OUN spokojnie i bezpiecznie mieszkający w Kijowie, zmarły w 2007 roku, jak nikt inny wiedzący, z kogo faktycznie składały się „grupy specjalne” i jakie były ich funkcje (ponieważ osobiście został złapany w 1954 roku przez grupę specjalną), bez mrugnięcia okiem, z przekonaniem oświadczył: Najbardziej skutecznymi metodami walki z UPA były prowokacje. Przebrani za powstańców bolszewicy wchodzą do wsi, rozmawiają z ludnością, ludzie coś im opowiadają. A następnie represjonują ludność… Pogłoski o tym, że my zabijamy ludność, po prostu pojawiły się właśnie z powodu działalności „łże-banderowców” – oddziałów NKWD.[7]

Z wywiadu z jeszcze jednym członkiem OUN (od 1937 r.) Anastazją Kećko: Piąta kolumna na Ukrainie cały czas twierdzi o rzekomo niesłychanym okrucieństwie banderowców, tam – studnie upychali zamordowanymi wieśniakami, tam – nauczycieli piłami przeżynali. Czy tak było?” – „Tak było, – odpowiedziała pani Anastazja – tylko że tym zajmowały się oddziały specjalne NKWD. Byli ubrani w mundury UPA, potrafili mówić z galicyjskim akcentem. Do ich praktyki należało, na przykład, opanowanie wsi i pokazowe męczenie aktywistów i ich rodzin, wspierających sowiety. Wyobraźcie sobie, co za bluźnierstwo – najbardziej okrutnymi sposobami niszczyli swoich[8]

Oprócz wspomnień banderowców w gazetach zaczęto regularnie publikować „anonimowe listy”, napisane rzekomo przez „weteranów NKWD – członków grup specjalnych”, którzy stojąc nad grobem [w obliczu nadchodzącej śmierci] pragnęli wyspowiadać się i wyznać całą prawdę o wszystkich „bestialstwach” popełnionych przez nich na narodzie ukraińskim pod przykrywką powstańców.

Niektórzy z nich, przesadnie etnocentryczni ukraińscy działacze nacjonalistyczni, zaczęli docierać w swojej propagandzie do granic absurdu. Tak wiec przewodniczący kijowskiej organizacji miejskiej Stowarzyszenia „Memoriał” R. Krucyk, rozsławiony ostatnio otwarciem w Kijowie muzeum sowieckiej okupacji, stwierdza: …Należało za wszelką cenę zdyskredytować ruch wyzwoleńczy. W tym celu Moskwa zorganizowała kilka specjalnych przygotowawczych szkół, tworzonych z czekistów, a w szkołach uczono posługiwać się lokalnym dialektem i zaznajamiano z tradycjami Galicjan. Przebrani w mundury powstańców oni realizowali masowy terror nad ludnością cywilną. Stanem na czerwiec 1945 roku w zachodnich obwodach pod maską banderowców działało 156 grup specjalnych liczących 1783 ludzi. W kolejnych latach walki z ruchem wyzwoleńczym liczba grup specjalnych i ich liczebność znacznie wzrosła. W dniu 1 kwietnia 1946 roku w 7 zachodnich obwodach Ukrainy działało 3593 batalionów niszczycielskich liczących 63 tys. ludzi…[9]

W swoim wystąpieniu Krucyk powołał się na adres archiwalny jakiegoś tajnego dokumentu (CDAOOU, F. 1, op 23, d. 2966, l. 51), podany w celu przekonania słuchaczy, że wszystko co powiedział Krucyk – to prawda. W rzeczywistości wszystko to kłamstwo. Mało tylko, że Krucyk z premedytacją kłamie, stwarzając wrażenie jakoby bataliony niszczycielskie (formacje złożone z lokalnych mieszkańców, utworzone dla ochrony wsi przed napadami banderowców) były grupami specjalnymi NKWD. W przywołanym przez niego dokumencie, rzeczywiście poświęconemu organizacji batalionów niszczycieli, nie ma ani jednego słowa o grupach specjalnych, a tym bardziej o mitycznych „szkołach”, w którym czekiści rzekomo byli uczeni dialektu galicyjskiego. Przy okazji zauważmy że, najwyraźniej, na podobnej bazie „dowodowej” oparta jest cała pozostała ekspozycja muzeum sowieckiej okupacji Krucyka.

Grupy specjalne NKWD zajęły godne miejsce w licznych „badaniach ruchu wyzwoleńczego”, pretendujących do podejścia naukowego. W tej dziedzinie bardzo charakterystyczna jest praca profesora W. Idzio,[10] „wiodącego pracownika naukowego Instytutu Ukrainoznawstwa, rektora Uniwersytetu Ukraińskiego w Moskwie” i członka wielu innych mniej znanych akademii. W 2006 roku we Lwowie została opublikowana jego nowa książka pod pretensjonalnym tytułem „Ukraińska Powstańcza Armia – według świadectw z archiwów niemieckich i sowieckich”. O poziomie naukowym tej pracy świadczy fakt, że pomimo stale pojawiającej się frazy w rodzaju: „Jak widać z treści dokumentów…”, „Jak świadczą tajne dokumenty archiwalne…”, w książce jest całkowicie nieobecny aparat naukowy, i nie ma tam ani jednego odniesienia do ani jednego dokumentu archiwalnego! W interesującej nas kwestii Idzio w „tajnych archiwach” wyczytał co następuje:

Jak świadczą źródła w moskiewskich archiwach… oddziały okupacyjnego bezpieczeństwa państwowego ZSRR prowadziły pod maską OUN-UPA zabójstwa na ogromną skalę, przerażającymi metodami terrorystycznymi… W tym czasie powstała specjalna grupa, działająca pod przykrywką UPA – „Orzeł”, składająca się z 35 osób w obwodzie równeńskim… MGB pod maską UPA eskalowało i bez tego już napiętą sytuację w regionie, grupy specjalne starały się osiągnąć swój cel za pomocą wszelkich środków – przez napychanie studni trupami, masowymi zabójstwami ludności, terrorem i prowokacjami.

Następnie W. Idzio podprowadza czytelnika do idei głównej:

Przywództwo polityczne Centralnego Komitetu Partii Komunistycznej (bolszewików) Ukrainy w rzeczywistości stawało się wspólnikiem tych zbrodni, wdrażając ludobójstwo ludności ukraińskiej w zachodnich obwodach Ukrainy. Te metody terroru MGB i tak nie zostały poddane śledztwu prawnemu prokuratury oraz politycznemu potępieniu przez kierownictwo CK KP(b) Ukrainy, co daje prawo do mówienia o jego udziale w zbrodniach.

Za apoteozę całej kampanii należy uznać przemówienie lidera jednej z prawicowych partii, wchodzących w skład Bloku „Nasza Ukraina” J. Kostenko, który 19 października 2005 r. z trybuny Rady Najwyższej Ukrainy kategorycznie oświadczył:

Bajki komunistycznej propagandy o … banderowskim terrorze zostały całkowicie odrzucone przez materiały archiwalne, które zostały otwarte do publicznego wglądu po upadku reżimu komunistycznego … Represyjne akcje przeciwko ludności cywilnej prowadzili nie żołnierze UPA, lecz specjalne oddziały NKWD. Wszystkie te fakty są potwierdzone dokumentalnie pracą specjalnej komisji rządowej.[11]

Czyż trzeba dodawać, że po tak intensywnym praniu mózgów mit o „przebranych enkawudzistach, zabijających ludzi” mocno zakorzenił w świadomości pewnej części społeczeństwa, a nawet uzyskał status „ogólnie znanego faktu, nie wymagającego już żadnych dowodów”. Wystarczy wejść na dowolne ukraińskie forum internetowe, by uzyskać „informację”, że „pod płaszczykiem OUN-UPA działały oddziały specjalne NKWD”, że oni „przebierali się w mundury UPA, zadawali męki ludziom w wioskach, a następnie opowiadali o bestialstwach banderowców” i że oni „zapełniali studnie trupami dzieci”, i w ogóle „na ich rękach są wszystkie bestialstwa, przypisywane OUN-UPA”.

Jednocześnie ten mit powoduje kompletną dezorientację drugiej części społeczeństwa ukraińskiego, bardzo negatywnie nastawionego do gloryfikacji banderowszczyzny i znieważania jej pamięci historycznej. Z jednej strony istnieje świadomość narzucania ludziom kolejnego kłamstwa, a z drugiej – z powodu nieznajomości archiwalnego materiału faktycznego – brakuje konkretnych argumentów niezbędnych do przeciwstawienia się rozpętanej kampanii propagandowej.

W tym artykule postaramy się wypełnić istniejącą lukę informacyjną i opierając się na dokumentach i materiałach z tych samych rzekomo „zamkniętych” archiwów, odpowiedzieć na następujące pytania: czym były grupy specjalne NKWD, jacy ludzie wchodzili w ich skład i jakie były w rzeczywistości ich zadania.

2. Taktyka działania ukraińskich nacjonalistów

Przede wszystkim konieczne jest przynajmniej skrócone scharakteryzowanie sytuacji zaistniałej w nacjonalistycznym podziemiu na początku 1945 roku. To pozwoli nam lepiej zrozumieć zarówno zmieniającą się taktykę działania ukraińskich nacjonalistów, jak i zastosowane w reakcji środki i przedsięwzięcia sowieckich organów bezpieczeństwa państwowego i porządku prawnego, a tym samym bezpośrednio odpowiedzieć na interesujące nas pytania.

Na początku 1945 roku, w wyniku zmasowanych uderzeń wojsk wewnętrznych przy aktywnym wsparciu jednostek wojskowych Armii Czerwonej, wydziałów kontrwywiadu „Smiersz” i wojsk granicznych NKWD, duże formacje UPA zostały rozgromione. 26 stycznia 1945 r. grupa operacyjno-wojskowa rejonowego wydziału NKGB z Kamienia Koszyrskiego i 169. pułku strzeleckiego Wojsk Wewnętrznych pod dowództwem porucznika Sawinowa w miejscowości Rudka-Czerwinskaja w obwodzie wołyńskim schwytała dowódcę zgrupowania UPA „Północ” Jurija Stelmaszczuka („Rudego”). Podczas przesłuchań Stelmaszczuk otwarcie opowiedział o pogarszającej się sytuacji UPA po potężnych uderzeniach wojskowych i działaniach operacyjnych strony sowieckiej. Jego zdaniem UPA „Północ” straciła do 60% składu osobowego i 50% uzbrojenia. Szczególnie ucierpiał potencjał bojowy powstańców z powodu likwidacji setek składów – „kryjówek” z bronią, amunicją i żywnością.[12]

Według danych Urzędu do Walki z Bandytyzmem NKWD ZSRR, w roku 1944 zlikwidowano 57405 i zatrzymano 50387 uczestników nacjonalistycznych formacji bandyckich.[13]

W zaistniałej sytuacji wierchuszka OUN-UPA stanęła w obliczu ostrej konieczności realizacji zadania maksymalnego zachowania swoich kadr i doczekania wybuchu „Dżumy” – tak w dokumentach OUN zaszyfrowano początek konfliktu zbrojnego między krajami Zachodu i ZSRR.[14] W tego powodu w dokumencie „Sytuacja OUN w Kraju Karpackim” podkreślano: „Nastrój u nas nie bardzo wesoły, każdej wiosny czekamy na wojnę, ponieważ tylko w wojnie widzimy nasz ratunek.”[15] Alarmujący był także stan moralny szeregowych członków podziemia. W rozkazie Cz.12 dowództwa UPA „Zachód” stwierdzono, że zamiast aktywnego manewrowania formacje UPA zasiedziały się w Czarnym Lesie, i zajęły postawę pasywno-wyczekującą.

A to z kolei miało negatywny wpływ na dyscyplinę i doprowadzało do konfliktów z okoliczną ludnością.[16]

O trwałości tej tendencji świadczy rozkaz nr 15 dowódcy TW Magura (rejon kałuski, obwód stanisławowski), który otwarcie przyznaje: niezadowalające, opłakane, a w niektórych miejscach fatalne położenie oddziałów i pododdziałów UPA „Zachód”. Cele i zadania postawione przez oddziałami UPA przez nasz prowid polityczny, nie odpowiadają proporcjonalnie przeprowadzonym przez nie działaniom o charakterze politycznym, wojskowym i propagandowym… W oddziałach panuje bezczynność, ucieczka przed wrogiem, ogólna demoralizacja, pijaństwo, z czym musimy zacząć walczyć, ponieważ to doprowadzi oddziały do upadku i pociągnie za sobą całą organizację.[17]

Naczelnik Zarządu NKWD USRR do walki z bandytyzmem T. Strokacz

5-6 lutego nowego 1945 roku w lesie koło miasteczka Brzeżany (obwód tarnopolski) odbyło się spotkanie czołowych funkcjonariuszy OUN z udziałem samego głównodowodzącego UPA R.Szuchewycza, naczelnika Głównego Sztabu Wojskowego UPA D. Hrycaja, szefa SB OUN N. Arsenycza, referenta organizacyjnego centralnego prowidu OUN W. Kuka, kierownika Halickiego krajowego prowidu OUN R. Krawczuka, referenta propagandy Centralnego Prowidu OUN P. Dużoho i innych członków CP. W rezultacie obrad postanowiono: zlikwidować zbędne ogniwa w strukturze zarządzania UPA, rozformować duże pododdziały na poziomie kurenia i sotni i przejść do działań małymi pododdziałami na poziomie czotarój. W kwietniu dowództwo UPA „Zachód” wydaje już wspomniany rozkaz Cz.12, w którym uporczywie rekomenduje działania na ogół wyłącznie czotami, jedynie w skrajnych przypadkach skupiając siły w dużych jednostkach.[18]

Ostateczny kształt nowa taktyka otrzymała na spotkaniu wierchuszki podziemia w lasach rohatyńskich w obwodzie stanisławowskim (w pobliżu wsi Hołodywka) w sierpniu 1945 roku. Centralny Prowid OUN zadecydował o pełnym podporządkowaniu oddziałów UPA terytorialnym prowidom OUN, a jednocześnie przeprowadzeniu reorganizacji samej struktury podziemia. Teraz składało się ono z Centralnego Prowidu na Ukrainie i dwóch tak zwanych dużych prowidówkrajowych – „Północno-Zachodnie Ukraińskie Ziemie” („PZUZ”) oraz „Hałyczyna”. Krajowy prowid „PZUZ” składał się z małych prowidów krajowych „Moskwa” (obwód wołyński, kilka południowych rejonów Białorusi), „Odessa” (obwód równeński i część obwodu tarnopolskiego) oraz „Podole”. Do krajowego prowiduHałyczyna” wchodziły „małe” krajoweprowidy „Buh-2” (obwód lwowski) i „Karpaty-Zachód” (kraj Karpacki i Bukowina). Podstawowymi ogniwami OUN były okręgowe, nadrejonowe (po 2–6 w okręgowym), rejonowe (po 3–5 w nadrejonowym), kuszczowe i staniczne prowidy (te ostatnie – na szczeblu miejscowości).[19]

Istota nowej taktyki polegała na przejściu do działań w małych grupach po 10–15 osób, zdolnych do szybkiego manewru i zmiany miejsca dyslokacji. Otwarte zbrojne wystąpienia i starcia z jednostkami Armii Czerwonej i Wojsk Wewnętrznych ograniczano do minimum, a główne uderzenie przenoszono na administrację cywilną i osoby sympatyzujące z władzą sowiecką.[20]

Wypracowano trzy podstawowe schematy taktyczne (lub, jak je nazywano w dokumentach OUN, „problemy”): „Dażboh”, „Oleh” i „Orłyk”. Zasady tych schematów zostały skonkretyzowane w instrukcjach: „Mrówka”, „Osa” i „Pszczoła”, „Dyrektywach Taktycznych” na konkretny rok.

Zastępca naczelnika UBB NKWD USRR А. Zadoja

Taktyczny schemat „Oleh” był ukierunkowany na wychowaniu w duchu nacjonalistycznym i przygotowaniu kadr młodzieżowych jako głównego źródła uzupełniania siły żywej ruchu oporu. Corocznie w stan nielegalny członkowie OUN przeprowadzali od kilkuset do dwóch tysięcy młodych chłopców. Na edukację mieszkańca wsi przeznaczano dwa miesiące i cztery miesiące na przeszkolenie, na mieszkańca miasta – odpowiednio cztery i osiem miesięcy.[21] Kandydat do podziemia był dokładnie sprawdzany przez Służbę Bezpieczeństwa OUN. Aby uniemożliwić powrót stamtąd, każdy nowy członek zostawał zmuszony do popełnienia aktu terrorystycznego, i w ten sposób „związywany krwią” z organizacją.[22]

Taktyczny schemat „Orłyk” (inna nazwa – „Charków”) przewidywał rozprzestrzenienie wpływu OUN na obwody wschodnie i południowe USRR. Cele „Orłyka” polegały na utworzeniu w tych regionach siatki organizacyjnej i rezerwy kadrowej OUN oraz prowadzenia tam pracy propagandowej i wywiadowczej. Na wschód wysyłano doświadczonych emisariuszy OUN, z dobrą znajomością języka rosyjskiego, z zadaniem zwerbowania kadr oczekujących na powstanie anty-sowieckie oraz rozprzestrzeniania swojej propagandy jeszcze dalej, na Kubaniu i Kaukazie.[23] To właśnie w ramach tego schematu referent propagandy OUN P. Fedun – „Połtawa” napisał tekst agitacyjny: „Kim są banderowcy i co walczą”, aż do tej pory prezentowany przez banderowców jako prawdziwy program OUN.[24]

Najważniejszym schematem taktycznym był „Dażboh”, który przewidywał: zachowanie kadr poprzez legalizację, tworzenie przyczółków podziemia w organach władzy i zarządzania (w tym egzekwowania prawa) [infiltracja], przygotowując się do możliwego przejęcia władzy na Ukrainie; zrywanie na różne sposoby procesu odbudowywania zniszczonej wojną gospodarki narodowej; wzmacnianie konspiracji (wymiana pseudonimów i haseł), ustanawianie systemu podziemnych bunkrów i linii łączności kurierskiej.[25]

Tak więc, realizując nową taktykę, nacjonalistyczne podziemie zakonspirowało się głęboko i prowadziło „wojnę z bunkrów”. Obiektami ataków stali się pracownicy partyjni, komsomolscy i sowieccy, administracji kołchozów, a także tak zwane „podsowietczyki” – aktyw wiejski i prości kołchoźnicy, specjaliści przybyli z innych obwodów USRR.

Banderowski terror szybko nabrał charakteru masowego, aż do żądania zastosowania „pjatkuwannja” (zabicia jednej osoby z każdych pięciu) w miejscowościach, których mieszkańcy, według banderowców, byli lojalni wobec władzy sowieckiej.[26] „Instrukcja krajowego prowidu OUN” wyraźnie i wprost wskazywała na konieczność realizacji „bezlitosnego zniszczenia państwowych politycznych i społeczno-gospodarczych podstaw wrogiego systemu”.[27] W podobnych instrukcjach regulowano szczegółowo, jak należy przeprowadzać rozprawę. Celem terroru, w intencji kierownictwa OUN, było nie tylko zniszczenie „podsowietczyków”, ale także zastraszenie pozostałych. W tym kontekście profanacja ciał likwidowanych zwolenników władzy sowieckiej okazywała się ważną częścią metod terrorystycznych, stosowanych przez nacjonalistyczne podziemie.

Na przykład w obwodzie równeńskim w czerwcu 1944 r. oddział banderowców dokonał kaźni miejscowego chłopa podejrzanego o współpracę z Sowietami, wieszając go w środku wsi. Następnie powstańcy publicznie zbezcześcili jego ciało – „porąbali zwłoki powieszonego bandyty siekierą”.[28] 21 listopada 1944 r. o godzinie drugiej w nocy uzbrojony oddział 40 banderowców wszedł do wsi Dubeczno na Wołyniu. Po przeszukaniu domu przewodniczącego i sekretarza rady wiejskiej powstańcy zastrzelili przewodniczącego na oczach mieszkańców. Na plecach zabitego przyczepili kartkę z napisem: „Rozstrzelany – przewodniczący rady wiejskiej. Jeśli ktoś zajmuje jego miejsce – czeka go ten sam los.” Potem uzbrojeni bandyci włamali się do zabarykadowanego pomieszczenia rady wiejskiej, gdzie zabili stróża – Ukraińca o nazwisku Tkaczuk. Na plecach bagnetem przymocowali kolejną notatkę: „To jest trup zdrajcy narodu ukraińskiego, broniącego Sowietów. Jeśli ktoś przyjdzie do pracy na jego miejsce, zginie w ten sam sposób.” Po tym powstańcy zbezcześcili pomieszczenie rady wiejskiej – rozkleili antysowieckie hasła i apele, zrywając ze ścian portrety przywódców partyjnych i sowieckich. Twarze na portretach zamazali krwią zabitego stróża – Ukraińca.[29] Małanczuk, sekretarz komitetu rejonowego rejonu łopatyńskiego w obwodzie lwowskim, zameldował w dniu 25 grudnia 1944 r.: „Bandyci sprofanowali zwłoki [podejrzanych o współpracę z Sowietami]. Ze wszystkich ciał zdjęli buty i ubrania, ręce i nogi skrępowali jak bydłu, a twarze posiekali na kawałki.”[30]

Zgodnie z jeszcze jedną banderowską instrukcją terror skierowany był nie tylko przeciwko osobom sympatyzującym z władzą sowiecką: „W trakcie likwidacji tych osób nie oszczędzać ani dorosłych członków ich rodzin, ani dzieci…”.[31] Na przykład, w obwodzie lwowskim, w sierpniu 1944 roku dwóm rodzinom po kolei wydłubano oczy – rzekomo za to, że ich bliscy poinformowali władze sowieckie o ruchach powstańców. Zwłoki następnie porąbali na kawałki na oczach przerażonych mieszkańców wsi.[32] W stolicy rejonu Myliatyno w obwodzie lwowskim na zgromadzeniu wiejskim chłop Iwan Pryszljak powiedział: „Mój syn za swoją służbę w Armii Czerwonej został odznaczony Orderem Chwały III stopnia. Czy coś takiego mogło się zdarzyć przy polskich panach – aby ubogi chłop otrzymał taką nagrodę rządową?” Po tej wypowiedzi kilka tygodni później bestialsko wyrżnięto dziewięć osób o nazwisku Pryszljak.[33]

Powszechną praktyką było zabijanie lub zastraszanie specjalistów przybyłych z innych obwodów w celu odbudowania gospodarki narodowej Ukrainy Zachodniej. Na przykład, 13 września 1944 r. w obwodzie równeńskim powstańcy napadli na 15 nowo przybyłych specjalistów, z których jednemu udało się uciec, a 14 banderowcy uprowadzili do lasu i rozstrzelali. Następnie zbezcześcili zwłoki, odcinając jednemu z zabitych mężczyzn głowę, a kobiecie nogi i twarz.[34] Za klasyczny przykład może posłużyć zamordowanie moskiewskich geologów N. Bałaszowej i D. Rybkina, których „Zorian”, referent SB rożniatowskiego rejonowego prowidu, w protokole przesłuchania nazwał „jednymi z najgroźniejszych przedstawicieli bolszewickiego imperializmu”.

Oprócz indywidualnego i masowego terroru inicjowano ukierunkowane kampanie takie jak „Ani jednego ziarna dla bolszewików”, zrywanie wyborów do rad na różnych szczeblach, itp. Rozpowszechniano ulotki o następującej treści: „Nie wykonujcie rozkazów Sowietów, bo każdy kto je wykona, zostanie powieszony jako zdrajca ukraińskiej ziemi… Jeśli ktoś z was odda zboże, zabijemy was jak psa, a całą rodzinę powiesimy lub porżniemy na kawałki.”[35]

Ponadto banderowcy po zidentyfikowaniu zastraszali lub zabijali ludzi będących świadkami w sądach w sprawach uczestników nacjonalistycznego podziemia. Na przykład, liczba zlikwidowanych świadków tylko w 1947 roku wyniosła 195 osób.[36]

Pod przymusem dystrybuowano kupony banderowskiej pożyczki – „bofony” (Na „bojowy fundusz”). Daninę nakładano na rzemieślników, kupców, intelektualistów, zatrudnionych w prywatnej działalności gospodarczej. Dany prowid OUN mógł pozostawić sobie 25% zebranych środków finansowych, stojący wyżej prowidnycy mogli wykorzystywać je bez ograniczeń. Na ludność nakładano daninę według rozdzielnika. Przykładowo rejony stryjski i skołowski obwodu drohobyckiego zostały zobowiązane do zebrania 1 miliona rubli, 240 cetnarów mięsa, 620 cetnarów zboża, 800 cetnarów ziemniaków, 400 metrów tkaniny, odzież, buty itp.

„Samowystarczalności” materiałowo-żywnościowej podziemia towarzyszyły również epizody instrumentalnego wykorzystywania dzieci w charakterze przymusowych dawców krwi. Na przykład, w mieście Jawor w obwodzie lwowskim została aresztowana rodzina D., w domu której ujawniono pięcioro dzieci w wieku od 2 do 8 lat. Jak się okazało, rodzina wielokrotnie uprowadzała obce dzieci, a jedna z uczestniczek podziemia E. G. (zastrzeliła się podczas próby zatrzymania), lekarz pediatra z zawodu, wykorzystywała je jako dawców krwi przy leczeniu rannych nacjonalistów.[37]

Morderstwa i rozprawy towarzyszyły także tworzeniu kołchozów, radykalnie zmieniających życie gospodarcze przeważnie rolniczego regionu. Jak podkreślał w swoich zaleceniach dla SB (Służby Bezpieczeństwa) okręgowy prowidnyk „Uljan” (obwód równeński), „należy przejść do fizycznej likwidacji aktywistów kołchozowych, zmuszać wieśniaków do wycofywania wniosków o wstąpienie do kołchozu, niszczyć MTS, zebrany urodzaj, powiesić po dwóch aktywistów w każdej wsi, a pozostałym dać po 30 kijów.”[38] Służba Bezpieczeństwa rozprowadzała ulotki z surowymi ostrzeżeniami, że ten, który w terminie trzy dni nie wycofa oświadczenia i w terminie dziesięciu dni nie przekaże określonej sumy pieniędzy powstańcom, zostanie zlikwidowany, a jego mienie zniszczone. We wsi Adamowka w rejonie rachiwskim w obwodzie stanisławowskim przewodniczącemu kołchozu odrąbano głowę i zatknięto ją na kołku, jego zastępcy ucięto głowę kosą, a aktywistę wbito na widły.[39]

Niszczono obiekty przemysłowe i pola naftowe, komunikację, majątek kołchozów, MTS, kluby wiejskie i projektory filmowe. Jednocześnie tworzono siatkę z ludzi działających legalnie, oni wstępowali do partii i Komsomołu, przenikali do instytucji państwowych, aby w przypadku wybuchu „Dżumy” zorganizować grupy inicjatywne i przejąć władzę w miejscach swego pobytu.[40]

3. Nowy schemat walki kontr-powstańczej

W zmienionych okolicznościach rząd sowiecki zorientował się, że w walce z OUN-UPA nie można już ograniczać się do działań wyłącznie wojskowych. Okrążanie i przeczesywanie lasów z użyciem dużej liczby żołnierzy wojsk wewnętrznych, przynoszące sukces w eliminacji dużych formacji bandyckich, w walce z małymi bojówkami OUN, z łatwością przenikającymi przez zapory i odchodzącymi w inne rejony, okazały się nieskuteczne i tylko wyczerpywały siły żołnierzy oraz doprowadzały do nieuzasadnionych strat w składzie osobowym. W związku z tym szczególną uwagę poświęcono poszukiwaniu kombinowanych form zastosowania wojsk wewnętrznych i agentów operacyjnych NKWD.

26 lutego 1945 w Kijowie odbyło się posiedzenie Biura Politycznego CK KP(b)U, podczas którego podjęto postanowienie, w dużej mierze określające przyszłość działań strony sowieckiej w walce z nacjonalistycznym podziemiem na Ukrainie Zachodniej. W postanowieniu stwierdzono:

Jeśli do niedawna w większości zachodnich obwodów Ukrainy istniały bandy liczące 400 – 500 ludzi, to w chwili obecnej… wszystkie duże bandy są zlikwidowane, a liczni przywódcy… zabici lub aresztowani.

…Po poniesieniu wielkiej porażki, ukraińsko-niemieccy nacjonaliści niedawno zmieniają swoją taktykę i metody walki z władzą sowiecką i przechodzą głównie do terroru i dywersji. Działają drobnymi bandami, które starają się manewrować i nie przyjmują otwartej walki, a polityczna siatka OUN w celu zachowania swoich kadr przechodzi do głębokiego podziemia.

Wymaga to zasadniczej zmiany naszej taktyki i metod walki z ukraińsko-niemieckimi nacjonalistami.

CK KP(b)U zobowiązuje komitety obwodowe i rejonowe KP(b)U, komisarza ludowego spraw wewnętrznych t. Rjasnego, komisarza ludowego bezpieczeństwa państwowego t. Sawczenko, naczelników wojsk granicznych NKWD tt. Burmaka i Demszyna, naczelnika wojsk wewnętrznych NKWD Okręgu Ukraińskiego t. Marczenko, obwodowe i rejonowe organy NKWD i NKGB:

…w celu zniszczenia każdej nieco większej bandy wydzielić specjalny, mobilny oddział bojowy z włączeniem w jego skład dobrze przygotowanych zwiadowców, pracowników operacyjnych, partyjnych i sowieckich.

Wspomnianemu oddziałowi zapewnić dane agenturalne, środki łączności i nie obciążać go taborami gospodarczymi (obozy, kuchnie, itp.).

Oddział powinien, po nawiązaniu kontaktu z bandą, ścigać ją aż do całkowitej likwidacji, bez względu na to w jaki rejon lub obwód ta banda będzie odchodzić….[41]

Później jeszcze wrócimy do tego postanowienia, a na razie wyjaśnimy, jak realizowano niniejszą dyrektywą Biura Politycznego w praktyce.

Rejony, w których działały formacje UPA, zostały podzielone na obszary operacyjne (w granicach administracyjnych obwodu), a te z kolei na grupy operacyjne. Do każdej grupy, w zależności od sytuacji operacyjnej, włączano określoną liczbę pododdziałów i jednostek wojsk wewnętrznych (zwykle sekcja, pluton, czasami – kompania) i agentów operacyjnych NKWD. Na starszego grupy powoływano doświadczonego oficera operacyjnego lub naczelnika wydziału rejonowego NKWD, na jego zastępcę – starszego oficera z Wojsk Wewnętrznych. W sporadycznych przypadkach grupami operacyjnymi kierował oficer republikańskiej NKWD. Tworzono także grupy między-rejonowe i między-obwodowe.

Głównym celem tych mobilnych operacyjno-wojskowych (lub czekistowsko-wojskowych) grup była szybka realizacja danych operacyjnych napływających z terytorialnych organów spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa państwowego poprzez znalezienie i zneutralizowanie uczestników formacji nacjonalistycznych. Bardziej szczegółowo działalność GO-W była regulowana przez dyrektywę naczelnika Ukraińskiego Okręgu WW NKWD generała-lejtnanta Marczenki dla dowódców związków taktycznych i jednostek okręgu z 21 lipca 1945 r.:

Każdy mobilny oddział ma znaleźć i zlikwidować określoną bandę, figurującą w rejestrze organów NKWD i w sztabie zgrupowania taktycznego lub jednostki.

…mobilny oddział zaopatrzyć w radiostację, dla składu osobowego wydać wymaganą ilość amunicji i żywności. Nie obciążać oddziałów taborami.
…przy wykryciu bandy oddział mobilny ściga ją aż do całkowitej likwidacji, i tylko wtedy zadanie uważane jest za zakończone
.

…mobilny oddział działa w dzień i w nocy, w każdych warunkach pogodowych oraz w każdych warunkach terenowych, nie będąc związany granicami administracyjnymi rejonu lub obwodu.

…W każdym batalionie, pułku i zgrupowaniu taktycznym zabezpieczyć mobilną rezerwę (na samochodach, na wozach konnych, grupa jeźdźców) dla realizacji współdziałania z oddziałem mobilnym przy nawiązaniu walki z bandą.

…Dowódca związku taktycznego, oddziału, po otrzymaniu doniesienia od naczelnika oddziału mobilnego o nawiązaniu walki z bandą, wykonuje zdecydowane działania dla realizacji współdziałania z oddziałem wysyłając rezerwę mobilną z zadaniem zablokowania prawdopodobnych dróg odwrotu i całkowitego zniszczenie bandytów.

…Oddziałom mobilnym, oddalającym się daleko od baz zaopatrzenia, a zwłaszcza w czasie prowadzenia pościgu, w drodze wyjątku zezwala się wziąć produkty od miejscowej ludności za pośrednictwem przewodniczących rad wiejskich, formalizując ten fakt odpowiednimi dokumentami.[42]

Grupy operacyjno-wojskowe (GO-W) okazały się najbardziej optymalną formą kombinowanego współdziałania pomiędzy agentami operacyjnymi i Wojskami Wewnętrznymi NKWD. Jednak do wykonywania skutecznej pracy brakowało im trzeciego komponentu – należytego zabezpieczenia agenturalnego. GO-W potrzebowały niezawodnych danych wywiadowczych, pozwalających dokładnie określić miejsce pobytu band, ich liczebność a także personel dowódczy, ilość uzbrojenia, prawdopodobne drogi odwrotu.

Na konieczność wprowadzenia agentów do środowisk podziemia wskazywał także ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRR, Ł. P. Beria, domagając się od kierownictwa NKWD i NKGB USRR:

bezzwłocznego opracowania specjalnych przedsięwzięć w celu aktywnego wyszukiwania i natychmiastowego schwytania wszystkich osób biorących udział w działalności terrorystycznej OUN; zorganizowania specjalnej pracy agenturalno-uświadamiającej w celu zapobieżenia aktom terrorystycznym ze strony ounowców, nie pozostawiając nie wykrytym i bezkarnym ani jednego aktu terrorystycznego przeciwko obywatelom sowieckim.[43]

Dlatego też, biorąc pod uwagę szczególne znaczenie ustanowienia agentury w szeregach OUN, Biuro Polityczne CK KP(b)U na swoim posiedzeniu w dniu 26 lutego 1945 roku postanowiło:

Opierając się na fakcie, że likwidacja dużych band stworzyła korzystne warunki dla szerszego i lepszego wdrożenia pracy agenturalnej, która jest teraz decydującym czynnikiem w walce z OUN, CK KP(b)U zobowiązuje komisarza ludowego spraw wewnętrznych towarzysza Rjasnego, komisarza ludowego bezpieczeństwa państwowego towarzysza Sawczenkę, naczelników obwodowych i rejonowych organów NKWD i NKGB, pierwszych sekretarzy komitetów regionalnych i obwodowych CK KP(b)U do jeszcze większego rozszerzenia sieci naszej agentury, zwracając szczególną uwagę na poprawę jej jakości.

Szerzej i odważniej praktykować wysyłanie agentury do podziemia ounowskiego i formacji bandyckich UPA.

Zintensyfikować pracę przy szkoleniu agentury, ucząc jej zasad konspiracji i metod pracy przydatnych przy ujawnianiu i wykrywaniu uczestników i organizacji OUN.[44]

Obecnie ukraińscy nacjonalistyczni „badacze”, a także sami weterani banderowscy uporczywie narzucają społeczeństwu pogląd, jakoby tajni współpracownicy NKWD werbowani byli wyłącznie spośród miejscowej ludności – przewodniczących rad wiejskich, aktywistów kołchozowych, komsomolców i innych „stalinowskich lokajów” i „zdrajców narodu ukraińskiego”. Za to właśnie, jak mówią, zabijali ich powstańcy. W szczególności W. Kuk, ostatni głównodowodzący UPA, w cytowanym już przez nas wywiadzie, powiedział: „Jeśli… to agent i wydawał innych ludzi, to jest oczywiste, że go zastrzelicie, ponieważ jest waszym wrogiem.” Pozostałe zabójstwa ludności cywilnej, jak pamiętamy, Wasyl Kuk przypisał działaniom „łże-banderowców” oddziałów NKWD.

W rzeczywistości kwestia agentury nie jest tak prosta i oczywista, jak starają się ją przedstawić banderowcy i ich gloryfikatorzy. Część źródeł operacyjnych rzeczywiście była rekrutowana z okolicznych mieszkańców, ale otrzymywane od nich informacje nie zaspokajały potrzeb pracy operacyjnej GO-W. Chłopi mogli zgłaszać pojawianie się we wsiach obcych; kto z ich sąsiadów jest podejrzewany o powiązania z „chłopcami” z lasu; w których chatach mogą znajdować się banderowskie schrony z bronią i amunicją. Agenci operacyjni, jak pamiętamy, byli zainteresowani czymś zupełnie innym – składem osobowym band, przywódcami, uzbrojeniem, łącznością i miejscami stacjonowania.

Dlatego kolejna decyzja Biura Politycznego wskazywała na konieczność angażowania do pracy agenturalnej przede wszystkim samych uczestników organizacji ounowskich. Uwagę agentury proponowano skierować „na ujawnianie organizacyjnych ośrodków ounowskich, miejsc stacjonowania band i ich zamierzeń”.[45]

Rzecz w tym, że zajmując całkowicie nieprzejednane stanowisko wobec formacji nacjonalistycznych, rządy USRR i ZSRR jednocześnie wielokrotnie oferowały uczestnikom podziemia szansę zachowania swego życia i wolności. Pierwszy apel Prezydium Rady Najwyższej i SNK USRR „Do uczestników tak zwanej ‚UPA’ i ‚UNRA’” został opublikowany 14 lutego 1944 r. Powiedziano w nim: „W imieniu Rządu Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej gwarantujemy wszystkim uczestnikom tzw. ‚UPA’ lub ‚UNRA’… którzy szczerze i całkowicie zaprzestaną wszelkiej walki i wrogich wystąpień przeciwko Armii Czerwonej i władzy sowieckiej, całkowite wybaczenie ich poważnego błędu, ich winy z przeszłości przed Ojczyzną.”[46] 27 listopada 1944 r. Prezydium Rady Najwyższej SNK USRR i KC KP(b)U wydaje apel „Do ludności zachodnich obwodów USRR”, ponownie gwarantujący pełne ułaskawienie wszystkim, którzy „opuszczą bandy nacjonalistyczne i wrócą do pokojowej pracy.”[47] 19 maja 1945 r. KC KP(b)U, Prezydium Rady Najwyższej i SNK ZSRR wydały jeszcze jeden apel „Do robotników, chłopów i inteligencji zachodnich obwodów Ukrainy” z propozycją dla „uczestników band nacjonalistycznych… wyrażenia skruchy i odkupienia uczciwą pracą swojej winy przed narodem ukraińskim. Nie chcąc daremnie przelewać ich krwi… Rząd Ukrainy Sowieckiej przebaczy im ich uczestnictwo w grupach bandyckich.”[48]

Apele te były transmitowane przez radio, opublikowane we wszystkich gazetach obwodowych i rejonowych zachodnich obwodów Ukrainy, wydrukowane w dużych nakładach w postaci ulotek i plakatów, rozprowadzanych w miejscowościach wiejskich, wywieszanych w miejscach publicznych, na placach targowych i skrzyżowaniach dróg. Ponadto ulotki z tekstem apelu zrzucano z samolotów nad masywami leśnymi w miejscach prawdopodobnego stacjonowania oddziałów nacjonalistycznych.

Ciekawa jest reakcja miejscowej ludności na tego typu inicjatywy rządowe. Na przykład przy omawianiu apelu „Do uczestników tzw. ‚UPA’ i ‚UNRA’” Litwinow, robotnik tartaku w mieście Równe, powiedział: „Władzy sowieckiej nie zdołali przeciwstawić się Niemcy, a Niemcy to silne państwo. Co zrobi garstka nacjonalistów, jeśli oni tylko cywilom głowy odrąbują.”[49] W rejonie nowo-jaryczewskim obwodu lwowskiego Kokotko, przewodniczący rady wiejskiej wsi Remenewo, wskazując na trzymaną w ręku paczkę egzemplarzy wydrukowanego apelu, oświadczył chłopom: „Ja teraz nie boję się nikogo. Choćbym spotkał 20, nawet 50 banderowców. Bandyci podejdą, a ja im powiem: chcecie żyć po ludzku – czytajcie.”[50] Chłop Hawryłyszyn ze wsi Rozhadowcy w rejonie zborowskim w obwodzie tarnopolskim powiedział: „Kraj Sowietów jest najpotężniejszym krajem na świecie i, nie zważając na to, że może bezlitośnie rozprawić się z przestępcami, to tego nie robi, i chce wyjaśnić wprowadzonym w błąd… uczestnikom bojówek banderowskich nieprawość ich działań i dać możliwość zerwania związków z bandytami, a tym samym uratować swoje życie i pracować dla dobra ojczyzny i rodziny.” We wsi Stary Taraż w rejonie krzemienieckim, w obwodzie tarnopolskim, chłop Kazmiruk powiedział, że „…bandyci przynoszą ogromną szkodę chłopom i naszej gospodarce narodowej. Trzeba przestrzec bandytów i tych, którzy im pomagają, że, jeśli nie wyrażą skruchy i nie przyjdą z wyznaniem winy – czeka ich kara narodu, a my pomożemy organom władzy sowieckiej w jej wykonaniu.”[51]

Podobne posunięcia rządu z jednej strony, oraz nastroje miejscowej ludności – z drugiej, odniosły swój efekt i „chłopcy” masowo wylegli z lasu, aby poddać się „sowietom”. Po pierwszym apelu, na początku 1944 roku, w pobliżu Krzemieńca rozbiegł się kureń (batalion) UPA złożony z zmobilizowanych chłopów. W lutym 1945 roku w rejonie Wyżnickim obwodu czerniowieckiego w pełnym składzie poddał się kureń „Perebijnysa” (400 ludzi).[52] W niektórych rejonach dobrowolne ujawnianie się i poddawanie nabrało masowego charakteru. W rejonie ponikowieckim w obwodzie lwowskim od 17 do 26 stycznia 1945 roku ujawniło się 930 osób, w rejonie złoczowskim w obwodzie lwowskim od 24 do 31 stycznia – 581 osób, w rejonie halickim obwodu stanisławowskiego od 25 do 31 stycznia – 458 osób.[53]

Dość często do ujawniania i skruchy aktywnie przyczyniali się sami współmieszkańcy wsi lub bliscy krewni powstańców. Tak więc przewodniczący rady wiejskiej Muler ze wsi Korszów w obwodzie wołyńskim przyprowadził skruszonego bandytę o pseudonimie „Rożok”, który z kolei, po przeprowadzonej z nim rozmowie, wyprowadził z podziemia jeszcze 21 osób.[54] Agafia Roj, mieszkanka wsi Obhow w rejonie werbskim w obwodzie równeńskim, wyprowadziła z podziemia trzech swoich braci, członków bojówki „Hużego”.[55]

Według danych Zarządu do Walki z Bandytyzmem MWD USRR tylko w pierwszym roku ujawniło się ze skruchą 29204 uczestników nacjonalistycznego podziemia.[56] W okresie od lutego 1944 do lipca 1946 roku skorzystały z tej możliwości 52452 osoby.[57]

W sumie przez cały okres konfrontacji sowieckiego reżimu i nacjonalistycznego podziemia na Ukrainie Zachodniej z amnestii skorzystało ponad 77000 członków podziemia i ich aktywnych zwolenników.[58]

Jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę liczbę zatrzymanych podczas przeprowadzanych operacji (przypomnijmy, że w pierwszym roku było ich 50387 ludzi), to czekiści mieli duży wybór kandydatów do tajnej współpracy. Chociaż główna masa zatrzymanych lub poddających się siłom bezpieczeństwa nie reprezentowała sobą materiału godnego zainteresowania organów bezpieczeństwa. Były to ci sami zwykli wieśniacy, którzy zostali „zmobilizowani” do UPA przymusem, metodami terroru i pod groźbą śmierci rodziny lub bliskich krewnych. W związku z tym takich „wojaków” po odpowiedniej weryfikacji zwalniano (naturalnie poddając obserwacji). Na przykład, według skróconej informacji UBB Ministerstwa Spraw Wewnętrznych USRR z 16 lipca 1946 roku, spośród zatrzymanych w okresie od lutego 1944 do lipca 1946 roku 125267 osób aresztowano tylko 29362 ludzi, a pozostałych wezwano do wojskowych biur werbunkowych lub wypuszczono do domów.[59]

Zastępca naczelnika   Zarządu do Walki z Bandytyzmem NKWD USRR ppłk. A. F. Zadoja w krótkiej informacji pisemnej w dniu 26 kwietnia 1945 roku napisał na ten temat:

    Bandyci ujawniający się ze skruchą w wieku poborowym po ich przesłuchaniu o bandach, OUNowskim podziemiu, kierowano do wojskowych biur werbunku w celu wysłania do Armii Czerwonej, osoby w wieku nie poborowym, po ich odpowiedniej obróbce politycznej kierowano do miejsca zamieszkania z wpisaniem do rejestru operacyjnego w RO NKWD…

    …Osoby, które ujawniły się w organach NKWD, a fakt ich ujawnienia nie jest znany ich otoczeniu – werbowane są w charakterze agentów…

    Ujawniająca się ze skruchą kadra dowódcza UPA i kadra kierownicza OUN obowiązkowo jest wykorzystywana przez organy NKWD do pracy rozkładowej wśród bandytów i nacjonalistycznego nastawionej ludności w postaci ich przemówień w wioskach na zebraniach chłopów, nagłaśniania faktu ich ujawnienia się organom NKWD i wzywania członków band do naśladowania ich przykładu….[60]

    Jak widzimy, czekiści byli zainteresowani przede wszystkim prowidnykami OUN różnych szczebli, dowódcami pododdziałów UPA, bojówkarzami i referentami SB – czyli wszystkimi mogącymi dostarczyć grupom operacyjno-wojskowym poważnych danych agenturalnych, a tym samym przyczynić się do ujawnienia linii łączności, mieszkań konspiracyjnych, punktów kontaktowych obwodowych prowidów OUN w celu ustalenia miejsca pobytu CentralnegoProwidu, wprowadzenia do niego sprawdzonej agentury dla późniejszej likwidacji. Tendencja była rosnąca: jeśli w 1944 r. aparat agenturalny w regionie liczył 725 agentów, to w 1945 roku był już już 1200[61], a w roku 1946 – 2249 agentów.[62]

    Nacjonalistyczni badacze „ruchu wyzwoleńczego” w związku z tym natychmiast zaczynają głosić, że w sporadycznych wypadkach stalinowscy oprawcy zmuszali powstańców do współpracy torturami i szantażem. Nie wykluczając w zasadzie przymusowych metod werbunku, chciałoby się mimo wszystko zauważyć, że osoby, które planowano wykorzystać w działaniach operacyjnych, z reguły, werbowano poprzez wyjaśnienia i przekonywanie. Charakterystyczny pod tym względem jest list członka podziemia o pseudonimie „Szwarno”, schwytanego podczas jednej z operacji czekistowskiej i zgadzającego się współpracować z UMGB obwodu stanisławowskiego. Później uciekł z powrotem do podziemia i wszystkie szczegóły procesu rekrutacji opisał szczegółowo w liście do referenta propagandy krajowegoprowidu „Karpaty-Zachód”.

    Natychmiast po zatrzymaniu poszedł do niego naczelnik wydziału UMGB pułkownik A. G. Kostenko (doświadczony „łowca bandytów”, znany z operacji schwytania prowidnyka OUN Kraju Karpackiego J. Melnyka – „Roberta”) i w czystym języku ukraińskim zapytał: „Jak się czujesz? Myślę, że nie jesteś głupim człowiekiem i będziesz pracować z nami?” Następnie Kostenko kontynuował rozmowę już w swoim gabinecie: „Opór jest bez sensu, bądź rozsądnym człowiekiem. Idąc na współpracę, uratujesz życie przyjaciołom, przyniesiesz korzyść narodowi ukraińskiemu. Twój los jest w twoich rękach. My możemy przebaczyć wszystko – daję słowo komunisty.” „Szwarno” zgodził się, zapewniono mu dobre odżywianie i warunki przetrzymywania. Zaczął składać zeznania, napisał 30 stron szczegółowego raportu na temat stanisławowskiego prowidu okręgowego i podał podstawowe dane o „sotnyku”, pracownikach nadrejonowych referatów SB i propagandy, trzech rejonowych i trzech kuszczowych prowidnykach OUN. Następnie wskazał lokalizację wszystkich znanych mu bunkrów. Zwrócono mu broń, ubrano w jego własne ubranie i, po postawieniu przed nim konkretnego zadania, wysyłano z powrotem, gdzie po raz kolejny przeszedł na stronę podziemia i opisał ze szczegółami metodę werbowania go przez „Sowietów”. [63]

    Dzięki informacjom uzyskanym od schwytanych lub ujawniających się ze skruchą członków nacjonalistycznego podziemia, gdy oni hurtem lub pojedynczo wydawali czekistom swoich prowidnykiw i zwerchnykiw, ujawniali lokalizację schronów, bunkrów i „kryjewok”, grupy operacyjno-wojskowe przeprowadziły mnóstwo udanych operacji.

    Jako ilustrację zjawiska zacytujmy informację sekretarza drohobyckiego obwodowego komitetu KP(b)U S. A. Oleksiejenki dla N. S. Chruszczowa z dniu 6 lutego 1946 roku z opisem operacji rozgromienia nadrejonowej bojówki SB w rejonie boryńskim obwodu drohobyckiego:

    28 stycznia w boryńskim RO NKWD ujawnił się bandyta z grupy bandyckiej „Berezy” mieszkaniec wsi Zawadki w rejonie boryńskim – Babynycz Onufry Antonowicz, o pseudonimie „Lew”.

    Podczas przesłuchania Babynycz powiedział, że w rejonie wsi Bahnowate w lesie na styku rejonów boryńskiego, turkowskiego i sławskiego stacjonuje bojówka SB pod kierownictwem referenta nadrejonowego SB o pseudonimie „Chanenko”.

    29 stycznia boryńska RO NKWD wysłała w rejon wsi Bahnowate grupę ze składu operacyjnego RO NKWD i żołnierzy WW NKWD pod wspólnym kierownictwem zastępcy naczelnika RO NKWD towarzysza Rybczenki. Bandyta Babynycz został wykorzystany w charakterze przewodnika.

    Na około 1000 – 1500 metrów przed miejscem przewidywanego pobytu bandy grupa operacyjna rozwinęła się w szyk bojowy licząc na zamknięcie bandy w pierścieniu okrążenia. Przesuwając się w głąb lasu, około dwustu metrów od miejsca pobytu bandy, żołnierze idący na czele prawego skrzydła grupy operacyjnej wykryli wartownika bandy, który po zauważeniu zbliżania się grupy operacyjnej oddał strzał ostrzegawczy.

    Słysząc wystrzał, bandyci w liczbie do 10 osób wybiegli z ziemianki i zaczęli uciekać w głąb lasu, odstrzeliwując się z karabinów maszynowych i karabinów. Grupa operacyjna otworzyła ogień do bandytów, w wyniku czego zginęło 5 bandytów i śmiertelnie ranny został bandyta stojący na posterunku. Ten bandyta okazał się mieszkańcem wsi Botyłka Niżna w rejonie boryńskim – Michajłeczko Wasilij, pseudonim „Żelezniak”. Przesłuchany na miejscu ranny bandyta zdążył opowiedzieć, że on 27 stycznia z lasu Smożenskiego (w pobliżu wsi Smoże w rejonie sławskim) został wysłany przez prowidnyka rejonowego OUN „Berezę” ze sztafetą do nadrejonowego referenta SB „Chanenko”, znajdującego się ze swoją bojówką w lesie w pobliżu wsi Bahnowate. Przy identyfikacji zabitych bandytów „Żelezniak” powiedział, że zabici to:

    1. Nadrejonowy referent SB „Chanenko.”

    2. Bandyta Ilinackyj Wasylij, mieszkaniec wsi Chusne rejonu boryńskiego, ksywa „Rezec”.

    Bandyci o pseudonimach „Żywczyk”, „Stehura” i „Tur”. Ostatni trzej bandyci byli osobistą ochroną „Chanenki”. W drodze do wsi Bachnowate bandyta „Żelezniak” umarł. Podczas przeprowadzania operacji wzięto zdobycz:

    automatów niemieckich – 2

    karabinów – 4

    granatów – 4

    amunicja – 200.

    Zdobyto różną ounowską literaturę i dokumenty.[64]

    W analogiczny sposób, realizując zeznania schwytanego „Limana”, śledczego SB krajowego prowidu „Karpaty”, został zlikwidowany sam prowidnyk Kraju Karpackiego J. Melnyk „Robert”. Podobna sytuacja zaistniała z pierwszym głównodowodzącym UPA, następnie dowódcą UPA „Północ”, D. Kliaczkiwśkim – „Kłymem Sawurem”, którego chętnie wydał dowódca związku taktycznego „Zawichost”, należącego do tej samej UPA-„Północ”, Jurij Stelmaszczuk – „Rudy”. Ochroniarze „Witer” i „Kuczer” wskazali miejsce pobytu swojego zwerchnyka, kierownika referatu propagandy CentralnegoProwidu OUN, Petra Feduna – „Połtawy”, oraz kierownika krajowego prowidu OUN „Hałyczyna” R.Krawczuka – „Petra”.

    4. Specgrupy NKWD w walce z nacjonalistami

    Tu wreszcie zbliżyliśmy się do głównego tematu naszego badania. Biorąc pod uwagę, z jednej strony, narastający proces ujawniania i poddawania się, gorliwość schwytanych i wychodzących z podziemia na przesłuchaniach, a z drugiej – ich rozległe związki i gruntowną znajomość taktyki, miejsc dyslokacji i konspiracyjnych zasad swych towarzyszy broni, kierownictwo NKWD USRR podejmuje decyzję wykorzystania „skruszonych” banderowców nie tylko w charakterze agentów, ale także tworzenia z nich grup bojowych specjalnego przeznaczenia. Z tego powodu, w już wyżej wspomnianej skróconej informacji pisemnej, zastępca naczelnika UBB NKWD USRR podpułkownik A. F. Zadoja napisał:

    Z ujawniających się skruszonych bandytów zostały utworzone grupy bojowe. Część osób z kierownictwa OUNowskiego podziemia i UPA jest przez nas wykorzystywana w pracy bojowej w walce z bandytyzmem, na przykład: dowódca kurenia „Jurczenko”, sotnyk „Don”, komendant rejonowej SB „Tigr”, propagandzista OUN „Ostap” i wielu innych. [65]

    Z charakterystyki byłego sotennego UPA o pseudonimie „Don”:

    DARABAN Michaił, urodzony w 1913 roku we wsi Byłyk, w rejonie rachowskim, na Ukrainie Zakarpackiej, Ukrainiec, żonaty, mieszkaniec wsi Wljudnyki, w rejonie halickim, w obwodzie stanisławowskim. W UPA zajmował stanowisko dowódcy sotni rezerwowej, pseudonim „Don”.

    24 grudnia 1944 r. został zatrzymany we wsi Wljudnyki u krewnych żony.

    Po zatrzymaniu „Don” złożył zeznania o znanych mu magazynach żywności UPA. „Don” został wykorzystany w charakterze przewodnika wskazującego miejsca lokalizacji tych magazynów… „Don” zdekonspirował się przed ounowskim podziemiem, więc wykorzystanie [go] w charakterze agenta nie było możliwe.

    Obecnie „Don” został włączony do specjalnej grupy NKWD jako bojownik. Poleciliśmy naczelnikowi OBB opracować zadanie i legendę dla „Dona” w celu wysłania do realizacji wyznaczonego zadania na Zakarpacką Ukrainę.

    Zastępca naczelnika UBB NKWD USRR podpułkownik Zadoja, 5 sierpnia 1945.[66]

    Jeszcze w lecie 1944 roku jeden z pracowników NKWD USRR starszy lejtnant Wiktor Kaszcziejew zwrócił się do komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR W. Rjasnego z listem, w którym zaproponował utworzenie z prze-werbowanych członków OUN i wojaków UPA „grup konspiracyjno-wywiadowczych”. Pozwolenie zostało udzielone, a w sierpniu tego samego roku Wiktor Kaszcziejew przystąpił do formowania grupy.[67] O jej dalszych działaniach relacjonuje raport naczelnika GUBB NKWD ZSRR A. Leontiewa, zaadresowany do komisarza ludowego spraw wewnętrznych ZSRR Ł. P. Berii.

    Ściśle tajne

    Z LWOWA

    MOSKWA, NKWD ZSRR DLA TOWARZYSZA BERII

    W listopadzie 1944 roku podczas operacji czekistowsko-wojskowej w rejonie łanowieckim w obwodzie tarnopolskim został ranny i pojmany dowódca sotni UPA ROMANCZUK, urodzony we wsi Szkudow, w obwodzie równeńskim.

    W trakcie śledztwa ustalono, że ROMANCZUK zna wiele osób ze składu kierowniczego OUN-UPA. W związku z tym NKWD USRR podjęło decyzję o zwerbowaniu go i wykorzystaniu w charakterze dowódcy grupy specjalnej pod pseudonimem „Chmara”. Grupa specjalna „Chmara” została sformowana z byłych partyzantów i zalegalizowanych bandytów w liczbie 50 ludzi.

    W celu wykonywania pracy agenturalnej do grupy został włączony pracownik NKWD USRR – starszy lejtnant KASZCZIEJEW.

    Grupie przydzielono radiostację. W styczniu-lutym tego roku grupa specjalna „Chmara” przeprowadziła serię rajdów po najbardziej dotkniętych bandytyzmem rejonach obwodu równeńskiego, podczas których zrealizowała co następuje.

    W rejonie koreckim zlikwidowała rejonowego szefa łączności „Szamhaja”, utrzymującego łączność między dowódcami grup UPA „Wereszczaką” i „Enejem”.

    W lutym w rejonie ludwipolskim nawiązała kontakt z okręgowym i rejonowym prowidami OUN, sotnią „Nedoli” i grupą dywersyjną „Czumaka”. W rezultacie grupa uzyskała dane o przygotowaniu napaści bandytów na stolicę rejonu Berezko, o czym natychmiast zostało poinformowane RO NKWD.

    Na podstawie danych grupy „Chmara” została przeprowadzona operacja czekistowsko-wojskowa, podczas której „Nedolja”; „Czumak” wraz ze swoją ochroną liczącą 14 osób zostali zlikwidowani przez grupę specjalną.

    Kapitan W. Kaszcziejew, pierwszy zaproponował wykorzystanie
    grup specjalnych w walce z nacjonalistycznym podziemiem

    Na Witkowiczskich Chutorach, w rejonie bereznowskim, grupa specjalna rozbroiła i przekazała do RO NKWD 24 członków podziemnej organizacji ounowskiej, w tym 6 z kierowniczego personelu podziemia.

    Tam też grupa „Chmara” zlikwidowała grupę bandycką liczącą 15 osób. Wśród zabitych zidentyfikowano: obwodowy prowidnyk OUN „Kryłatyj”, prowidnyk żeńskiej siatki „Jaryna” i rejonowy referent wojskowy „Kola”.

    W sumie w styczniu-lutym grupa specjalna „Chmara” zlikwidowała 54 uczestników OUN-UPA, z których 30 zostało zabitych, 24 schwytano żywcem. Grupa specjalna nie miała strat.

    Naczelnik Zarządu Głównego NKWD ZSRR do Walki z Bandytyzmem – A. LEONTIEW

    Wysłano dla T. Stalina, T. Mołotowa, T. Malenkowa

    23 marca 1945 г. № 337/6.[68]

    Jeszcze jedna grupa specjalna pod nazwą „Oreł” (ta sama, o której „bestialstwach” wyczytał w „tajnych archiwach w Moskwie” „badacz” W. Idzio), utworzona została nieco wcześniej, w maju 1944 roku, przez UNKWD w obwodzie równeńskim, i działała do kwietnia 1945 r. Na czele specjalnej grupy „Oreł” stanął młodszy lejtnant B. Korjakow. Jak napisał w charakterystyce B. Korjakowa naczelnik OBB NKWD w obwodzie równeńskim major bezpieczeństwa państwowego Gawryłow:

    pod jego kierownictwem przeprowadzono do 200 operacji. Swoim osobistym przykładem inspirował żołnierzy do sukcesów w walce z bandami UPA oraz ounowskim podziemiem.

    Od 15 czerwca do 15 sierpnia 1944 roku, znajdując się ze swoją grupą w rajdzie w rejonie mizoczskim, działając pod przykrywką bandy, wykonał wielką pracę. W tym okresie, w rezultacie przeprowadzonych operacji likwidacji bandytyzmu w rejonie, grupa Korjakowa zlikwidowała do 215 i zatrzymała około 65 bandytów. Sam Korjakow ma na swoim koncie 16 bandytów zabitych i 22 zatrzymanych.

    Od 23.03 do 16.04.1945 roku towarzysz Korjakow ze swoją grupą uczestniczył w przeprowadzanej operacji likwidacji krajowego prowidu Grupy Południowej UPA w rejonie kozowskim w obwodzie tarnopolskim. Działając pod przykrywką bandy, zebrał wyczerpujące dane na temat dyslokacji ugrupowań bandyckich we wsiach Peniw i Koniuchy, i podprowadził je pod uderzenie wojsk NKWD.

    Bardziej szczegółowo o czekistowsko-wojskowej operacji likwidacji południowego krajowego prowidu OUN z udziałem grupy specjalnej „Oreł” meldował ludowemu komisarzowi spraw wewnętrznych USRR W. Rjasnemu jego zastępca, generał-lejtnant T. Strokacz:

    Ściśle Tajne Przyjęto na „WCz”

    DLA NACZELNIKA GUBB NKWD ZSRR KOMISARZA BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 3-EJ RANGI TOWARZYSZA LEONTIEWA
    DLA KOMISARZA SPRAW WEWNĘTRZNYCH TOWARZYSZA RJASNEGO

    W grudniu 1944 roku między-obwodowa grupa operacyjna NKWD USRR skierowała agenta „Ostapa” na terytorium obwodu tarnopolskiego z zadaniem przeniknięcia do południowego krajowego prowidu OUN i ustalenia miejsca dyslokacji centralnego prowidu OUN.

    20 marca b. r. „Ostap” po raz pierwszy przybył na punkt kontaktowy i poinformował, że na terytorium rejonu koziejewskiego w obwodzie tarnopolskim znajduje się południowy krajowy prowid OUN. W oparciu o dane uzyskane od „Ostapa” została zorganizowana z wyjazdem na miejsce w dniu 27 marca b. r. i rozpoczęła się operacja czekistowsko-wojskowa w celu schwytania lub zniszczenia wymienionych powyżej prowidnykiw.

    Dla przeprowadzenia operacji zaangażowano skład operacyjny Ludowego Komisariatu, oddziały wojskowe 18 i 25 brygad i jedną grupę specjalną, składającą się z byłych bandytów, „Oreł”. W rezultacie operacji 28.3.45 r. przy próbie schwytania w boju został zabity główny prowidnyk południowego krajowego prowidu OUN „Borys” i schwytany żywcem ranny osobisty adiutant „Borysa” Mowka Aleksander Afanasiewicz, mieszkaniec rejonu werbskiego, w obwodzie równeńskim.

    Ponadto, w dniach 27-28-29 marca podczas wspomnianej operacji
    zabito – 65 bandytów

    schwytano – 244 bandytów

    schwytano – 22 łączników

    zatrzymano 131 wspólników band i 127 uchylających się od mobilizacji.

    Zgłosiło się ze skruchą 105 ludzi.

    Wśród zabitych zidentyfikowano – nadrejonowy prowidnyk OUN „Słuch” i pięciu przywódców band szczebla rejonowego.

    Zdobyte trofea: broń, amunicja, radiostacja, dokumenty operacyjne i fotografie.

    Operacja jest kontynuowana.

    O rezultatach zamelduję dodatkowo.

    Zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych USRR generał-lejtnant STROKACZ

    Przekazał – Pleszinter

    Przyjął – Jeremin 31.3.45 r. 3.35.[69]

    W listopadzie, podczas przeprowadzania operacji czekistowsko-wojskowej w obwodzie równeńskim został schwytanykurinnyj UPA o pseudonimie „Maksym”, który zgodził się okazać pomoc pracownikom bezpieczeństwa państwowego w likwidacji swoich towarzyszy broni. Równeńska między-obwodowa grupa NKWD USSR i Zarząd NKWD obwodu wołyńskiego natychmiast zorganizowały grupę specjalną z takich samych schwytanych wojaków UPA, na czele której został postawiony kurinnyj „Maksym”. 2 lutego 1945 r. we wsi Kremenec w rejonie łogaczewskim w obwodzie wołyńskim grupa specjalna „Maksyma” zatrzymała szefa łączności obwodowego prowidu OUN Krawczuka I. M. o pseudonimie „Komar”. Wcześniej „Komar” był zastępcą dowódcy zahinu UPA „Szuma”, a następnie zastępcą dowódcy osobistej ochrony obwodowego prowidu OUN. Po złożeniu szczerych zeznań Krawczuk również zgodził się współpracować z NKWD w lokalizowaniu i likwidacji kierownictwa obwodowego i krajowego prowidów OUN, po czym został włączony w skład grupy specjalnej „Maksyma”.[70]

    W sumie w czasie swej działalności grupa specjalna „Oreł” zlikwidowała 526 i zatrzymała 140 członków nacjonalistycznych formacji podziemnych.

      Wykorzystanie grup specjalnych „Chmara” i „Oreł” wykazało ich wysoką efektywność, dlatego w drugiej połowie 1944 roku grupy specjalne stopniowo zaczęto organizować także w innych rejonach zachodnich obwodów Ukraińskiej SRR.

      Oto jak opisywał dalsze działania grupy specjalnej „Maksyma” w swoim raporcie zastępca komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR – naczelnik UBB NKWD USRR generał-lejtnant T. Strokacz:

      Ściśle Tajne Z Równego przyjęto na „WCz”

      DLA NACZELNIKA GUBB NKWD ZSRR KOMISARZA LUDOWEGO BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 3-EJ RANGI TOWARZYSZA LEONTIEWA

      W listopadzie 1944 roku równeńska między-obwodowa grupa NKWD USRR i UNKWD obwodu wołyńskiego zorganizowały grupę specjalną z byłych zatrzymanych i dobrowolnie zgłaszających się do nas bandytów.

      Dowódcą grupy specjalnej został wyznaczony kurinnyj UPA „Maksym Woron” – Własjuk Petro Petrowicz, mieszkaniec rejonu ozdziutyńskiego w obwodzie wołyńskim.

      Grupa specjalna „Maksyma Worona” otrzymała zadanie: działając pod przykrywką bandy UPA, zidentyfikować miejsca pobytu kierownictwa i hersztów OUN i UPA, schwytać ich lub fizycznie zniszczyć.

      Do pracy operacyjno-czekistowskiej grupie przydzielono 4 ludzi ze składu operacyjnego NKWD. W czasie swojej działalności grupa przeprowadziła szereg dobrych operacji schwytania i zniszczenia podziemia OUN i UPA.

      4 lutego b. r. grupa „Maksyma Worona” złapała szefa łączności obwodowego prowidu OUN „Komara” – Josifa Michajłowicza Krawczuka, który po szczerych zeznaniach także został włączony do grupy specjalnej z zadaniem wyjścia na kierownictwa obwodowego i krajowego prowidów OUN:

      W nocy z 4 na 5 marca b. r. „Maksym Woron” z częścią swojej grupy liczącej 15 osób, przy udziale naszych 4 pracowników operacyjnych i szefa łączności „Komara”, udali się na operację w chutorze Liniów w rejonie łokaczewskim obwodu wołyńskiego z zadaniem schwytania rejonowego prowidnyka OUN „Bohdana”. W momencie przybycia grupy specjalnej do rejonowego punktu kontaktowego „Bohdana” na tym miejscu nie było. Znajdujący się w punkcie kontaktowym łącznik „Bohdana” przyjął naszą grupę specjalną za swoich i wskazał miejsce pobytu „Bohdana”. Przy tym poinformował, że do „Bohdana” przybyli jacyś przywódcy UPA. „Maksym Woron”, nie tracąc czasu, w towarzystwie wspomnianego łącznika, skierował się do pobliskiego chutoru, gdzie rozlokował się „Bohdan” razem z przybyłymi przywódcami UPA. Podczas podchodzenia do domu grupę „Maksyma Worona” zatrzymali znajdujący się tam wartownicy i jednocześnie z domu wyszło kilku bandytów, którzy, mając w pogotowiu broń, zaproponowali „Maksymowi Woronowi” złożenie broni. Po odmowie „Maksyma Worona” wykonania tej propozycji nieznana banda podjęła działania schwytania naszej grupy, w wyniku czego zawiązała się walka, podczas której zginęło kilku bandytów, spośród których „Maksym Woron” i „Komar” natychmiast zidentyfikowali:

      1. „Karpowycz” – nazwisko nie ustalone, pochodzi z Galicji, szef sztabu UPA, był pierwszym zastępcą dowódcy UPA „Kłyma Sawura.”

      2. „Makarenko” – nazwisko nie ustalone, był. nacz. sztabu grupy UPA „Dubowoho”, ostatnio inspektor ds szkolenia wojskowego UPA, pracował w sztabie „Kłyma Sawura”.

      3. „Twardy” – lekarz kurinia.

      4. „Tymoha” – sotenny UPA.

      5. „Czarny” – łącznik rejonowego prowidnyka „Bohdana”.

      6. „Jarema” – propagandzista kurinia. Zdobyte trofea:

      automatów – 3, karabinów – 2, granatów – 10, pistoletów – 5

      amunicja i niewielka ilość żywności

      Strat po naszej stronie nie ma.

      8 marca b. r. trupy „Karpowycza” i „Makarenki” zostały dostarczone do m. Równe w celu identyfikacji.

      W dniach 8-10 marca tego roku oba ciała zostały pokazane znajdującym się u nas w areszcie bandytom, którzy osobiście znali wcześniej „Karpowycza” i „Makarenkę”. W rezultacie trup „Karpowycza” (oprócz „Maksyma Worona” i „Komara”) został rozpoznany przez:

      1. Był. dowódca[ę] półn.-zach. grup UPA „Rudoho” – Stelmaszczuka Jurija Aleksandrowicza.

      2. Był. nacz. sztabu Kijowskiego generalnego okręgu UPA – Basiuka Jewhenija Michajłowicza.

      3. Byłego instruktora szkoły podoficerskiej UPA – Pczelianśkiego Wasilija Anisimowicza, dobrze znającego „Karpowycza” z wspólnego przebywania w UPA.

      Trup „Makarenki” także, oprócz „Maksyma Worona” i „Komara”, został rozpoznany przez:

      1. „Karego” – Gaskewycza Władimira Iwanowicza, b. inspektora zaopatrzenia grupy UPA pod dowództwem „Dubowoho”, i przez byłych bandytów: Szewczuka Iwana Fedorowicza i Borysiuka Nikołaja Jemeljanowicza, którzy znali wcześniej „Makarenkę” z wspólnego przebywania w UPA.

      Szczegółowy opis operacji zniszczenia „Karpowycza”, „Makarenki” i in. wysyłam pocztą.

      Proszę o Wasze pozwolenie na przedstawienie do nagrody rządowej 11 osób, najbardziej wykazujących się w trakcie wskazanej operacji, a mianowicie:

      Order „Czerwonego Sztandaru”

      1. Własiuka Petra Pawłowicza.

      2. Reznyka Lwa Josifowicza – majora bezpieczeństwa państwowego.

      Order „Wojny Ojczyźnianej I stopnia”

      1. Doroszczuka Petra Nikołajewicza – st. lejtnanta milicji.

      2. Czerkasowa Iwana Arsentewicza – mł. lejtnanta mil.

      3. Jefimowa Aleksandra Iwanowicza – st. lejtn. g/b.

      Order „Wojny Ojczyźnianej II stopnia”.

      1. Szewczuka Iwana Fedorowicza.

      2. Krawczuka Josifa Michajłowicza.

      3. Woterczuka Petra Stepanowicza.

      Order „Czerwonej Gwiazdy”.

      1. Borysiuka Nikołaja Jemelianowicza.

      2. Makarczuka Stepana Nikitowicza.

      3. Melnik Olgę Gerasimowną.

      Nacz. Zarządu NKWD USRR ds BB generał-lejtnant STROKACZ 10 marca 1945 r.

      Przekazał – Usenko

      Przyjął Wołczenko

      21 g. 30 m. 11.3.45 r.[71]

      Jak widzimy, „niepokonani bojownicy z Sowietami” nie tylko okazywali tym Sowietom znaczną pomoc w likwidacji czołowych funkcjonariuszy nacjonalistycznego podziemia, ale nawet otrzymywali za to wysokie nagrody. Jednak wraz z otrzymaniem Orderu Wojny Ojczyźnianej II stopnia przygody Krawczuka – „Komara” nie zakończyły się. W tym samym 1945 roku Josif Michajłowicz Krawczuk już osobiście stanął na czele specjalnej grupy pod agenturalnym pseudonimem „Twardy”.

      Śc. Tajne dla Tow. STALINA, Tow. MOŁOTOWA, Tow. MALENKOWA, Tow. MIKOJANA, Tow. ANTONOWA 18 grudnia 1945 r.

      Przesyłam wam notatkę sprawozdawczą Komisarza Ludowego Spraw Wewnętrznych USRR, tow. RJASNEGO o likwidacji w obwodzie wołyńskim wiodących członków OUN.

      KOMISARZ LUDOWY SPRAW WEWNĘTRZNYCH ZWIĄZKU SRR. – (Ł. BERIA).[72]

      ŚCIŚLE TAJNE

      Z KIJOWA

      MOSKWA, NKWD ZSRR – DLA TOWARZYSZA BERII

      Melduję o likwidacji grupy wiodących ounowców w obwodzie wołyńskim.

      Po tym jak został zabity „Kłym Sawur” (luty 1945 r.), zajmujący stanowisko kierownika północno-zachodniego krajowego prowidu OUN (w skład którego wchodzą obwody wołyński i równeński, a także Polesie Białorusi) oraz dowódca UPA, na jego miejsce został wyznaczony „Czuprynka”. Wcześniej „Czuprynka” był referentem SB krajowego prowidu.

      7 grudnia b. r. do torczyńskiego rejonowego oddziału NKWD zgłosił się skruszony bandyta „Czarny”, który podczas przesłuchania poinformował, że on przez dłuższy okres czasu znajdował się w składzie ochrony osobistej „Czuprynki”.

      „Czarny” ujawnił również, że „Czuprynka” ukrywa się we wsi Romanowo w rejonie teremnowskim w obwodzie wołyńskim.

      „Czarny” został zwerbowany i włączony do grupy specjalnej kierowanej przez agenta „Twardego”, składającej się z 7 ludzi. Do grupy tej został również włączony pełnomocnik operacyjny wołyńskiej NKWD BERESTNIEW. Grupa otrzymała zadanie odnalezienia miejsca schronienia „Czuprynki” i zlikwidowania go.

      Kierując się wskazówkami „Czarnego” grupa przybyła do wsi Romanowo do gos-twa PANASIUK, podając się za przedstawicieli łuckiego okręgowego prowidu OUN. PANASIUK, przekonana, że rozmawia z bandytami, zgodziła się skontaktować naszą grupę specjalną z trzema przedstawicielami OUN, ukrywającymi się w schronie jej domu.

      PANASIUK, gdy tylko zeszła do schronu, od razu została tam rozstrzelana przez ukrywających się bandytów, po czym bandyci, wyrzuciwszy granat i strzelając, próbowali przebić się przez grupę specjalną, lecz zostali zabici ogniem otwartym w odpowiedzi.

      Zabitymi okazali się: „Czuprynka”, referent krajowego prowidu „Modest” i śledczy krajowej SB, którego pseudonim nie został ustalony.[73]

      Kontynuując operację grupa specjalna „Twardego” według wskazówek bandyty „Czarnego” odnalazła drugi schron z ukrywającymi się w nim bandytami. Wykryci, bandyci otworzyli silny ogień do grupy specjalnej i na propozycję poddania się odpowiedzieli odmową. Na pomoc grupie specjalnej został wysłany związek taktyczny 277. pułku strzeleckiego wojsk NKWD i grupa pracowników operacyjnych wołyńskiego UNKWD. W związku z odmową bandytów poddania się, schron został wysadzony w powietrze. Podczas rozkopywania schronu wydobyto 2 trupy: trup osobistego sekretarza dowodzącego „Czuprynki” – TIMOŁUKA Nikołaja Pietrowicza i trup szefa łączności krajowego prowidu OUN o pseudonimie „Włas”.

      13 grudnia grupa specjalna „Twardego”, kontynuując działania według wskazówek bandyty „Czarnego”, w jednym ze schronów odkryła 3 bandytów, którzy także odmówili poddania się. Zastosowano wykurzanie przez podpalenie słomy, w rezultacie bandyci zostali uduszeni przez dym. Wśród wydobytych trupów został rozpoznany propagandzista krajowego prowidu OUN o pseudonimie „Wik”. Dwa trupy nie zostały zidentyfikowane.

      Podczas wykonywania wspomnianych operacji przejęto trofea: ręcznych karabinów maszynowych 4, automatów 11, pistoletów 11, karabinów 3, granatów 30, nabojów 5000, radiostacji 3, maszyny do pisania 2 i 5 worków różnych dokumentów i literatury nazistowskiej.

      LUDOWY KOMISARZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH USRR – RIASNYJ.[74]

      Nie zważając na brak sukcesu z „Czuprynką” naczelnik GUBB NKWD ZSRR generał-lejtnant A. Leontiew wysoko ocenił działania grupy specjalnej Krawczuka podczas likwidacji referenta SB okręgowego prowidu „Modesta” i poparł wniosek zastępcy komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR T. Strokacza o nagrodzenie orderami Związku SRR najbardziej wyróżniających się podczas przeprowadzania operacji bojowych członków grupy specjalnej „Twardego”.[75]

      Jeszcze jednym modelowym przykładem skutecznego wykorzystania grup specjalnych w walce z ounowskim podziemiem jest kurinnyj UPA W. Łewoczko – „Jurczenko”, włączony do grupy specjalnej Zarządu Wojsk Pogranicznych NKWD i współdziałający przy likwidacji składu kierowniczego sztabu WO-2 „Buh” i chełmskiego okręgowego prowiduOUN.

      Ściśle Tajne

      DLA NACZELNIKA GŁÓWNEGO ZARZĄDU NKWD ZSRR ds BB KOMISARZA BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 3-IEJ RANGI TOW. LEONTIEWA

      m. Moskwa,

      na Wasz № 35/1/190 – z 21.3.45 r.

      Informuję, że były kurinnyj UPA – Łewoczko Wasilij Wasiliewicz, pseudonim „Jurczenko”, jest obecnie wykorzystywany przez Zarząd Wojsk Pogranicznych NKWD Okręgu Ukraińskiej w charakterze starszego grupy agentów-bojowników pod pseudonimem „Sokolenko”.

      Ten ostatni pokazał się w tej pracy wyłącznie z pozytywnej strony, był i jest włączany przez wojska pograniczne do udziału w wielu agenturalno-operacyjnych kombinacjach przeprowadzanych w celu rozgromienia ounowskiego podziemia i band UPA.

      I tak, na przykład, pod koniec m-ca stycznia b. r., na podstawie danych agenta „Sokolenko” i innych źródeł 2-go oddziału pogranicznego, znane stało się miejsce pobytu za linią graniczną dowództwa sztabu 2-go Wojskowego Okręgu UPA – „Buh” w osobach: zastępcy dowodzącego „Oresta”, naczelnika wywiadu „Orasa”, intendenta „Szerszyna”, kierownika politycznego „Watjuha”, komendanta wojskowo-polowej żandarmerii „Worona”, naczelnika sztabu okręgu „Janko”, okręgowego prowidnyka „Żena” (alias „Kuczer”, alias „Polewoj”, alias „Staryj”), referenta propagandy politycznej „Jaropołka”, kwatermistrza „Kumysza” referenta organizacyjno-mobilizacyjnego „Rusicza”, szefa łączności prowidu OUN, a także miejsce dyslokacji głównego punktu kontaktowego Wojskowego Okręgu kierowanego przez szefa łączności „Łysoho” i sotni UPA pod dowództwem „Jahody” (alias „Czarnego”).

      Na podstawie tych danych, zgodnie z zaleceniem Komisarza Ludowego Spraw Wewnętrznych USRR, komisarza bezpieczeństwa państwowego 3-iej rangi towarzysza Rjasnego, w okresie od 7 do 21 lutego, za linią graniczną została przeprowadzona operacja likwidacji składu kierowniczego sztabu 2-go wojskowego okręgu UPA „Buh”, sotni UPA „Jahody” i chełmskiego okręgowego prowidu OUN.

      Przeprowadzenie przedsięwzięć o charakterze wojskowym w tej operacji zostało poprzedzone zorganizowaniem kombinacji agenturalno-operacyjnej zrealizowanej z bezpośrednim udziałem agenta „Sokolenko”.

      Została utworzona grupa bojowników w składzie 19 ludzi pod dowództwem „Sokolenki”, w tym 10 agentów-bojowników z 2-go oddziału pogranicznego, grupa agentów-bojowników NKWD i operator radiostacji NKWD z radiostacją.

      Na początku lutego b. r. grupa po odpowiednim przygotowaniu została przerzucona za linię graniczną z legendą:

      „Podawać się za grupę dowódców UPA-„Wschód, składającej się z 2 dowódców UPA-„Wschód”, jednego porucznika, komendanta bojówki, operatora radiostacji, bojówki grupy, składającej się z 3 rojów”.

      Agent „Sokolenko” według legendy miał towarzyszyć grupie „Wschód”, która rzekomo przeprawiała się w Karpaty.

      Zadanie postawione grupie przez wojska pograniczne zasadniczo było następujące:

      Po przejściu linii granicznej agent „Sokolenko” jako towarzyszący grupie dowódców UPA-„Wschód” i jako osoba znana wśród ounowskiego podziemia i band UPA (były kurinnyj UPA), za pośrednictwem znanych mu łączników OUN ma skontaktować się z poszczególnymi kierowniczymi pracownikami sztabu 2-go Wojskowego Okręgu UPA „Buh”, sotni UPA „Jahody” i chełmskiego okręgowego prowidu OUN, dowiedzieć się od nich o sytuacji (miejsce pobytu sztabu, band itd.) oraz w zależności od ostatniej podejmować te lub inne przedsięwzięcia, z likwidacją pojedynczych osób włącznie.

      Pretekstem do tych spotkań była zaprezentowana powyżej legenda, dzięki której agent „Sokolenko” miał możliwość zadania kierownictwu sztabu 2-go Wojskowego Okręgu UPA „Buh” i innym osobom szeregu pytań tego charakteru, jak konieczność wyjaśnienia nowych dyrektyw ounowskiego podziemia, otrzymania żywności dla grupy bandytów UPA-„Wschód” i towarzyszącej im bojówki.

      Wykonując to zadanie, agent „Sokolenko” w pierwszej kolejności ustalił miejsce pobytu sotni UPA pod dowództwem „Jahody”, ale ze spotkania z nią zrezygnował, ze względu na to, że „Jahody” w sotni w tym czasie nie było. Następnie „Sokolenko” zorganizował spotkanie z komendantem SB okręgowego prowidu „Jurkiem”, w rozmowie z którym dowiedział się wielu cennych informacji na temat sytuacji i umówił się na spotkanie następnego dnia, mając na uwadze w momencie jego rozpoczęcia przystąpienie do likwidacji okręgowego prowidu OUN.

      Tego planu nie udało się zrealizować, ponieważ w grupie „Sokolenki” doszło do zdrady. 2 osoby spośród agentów-bojowników przeszły na stronę okręgowej SB, i ta okoliczność zmusiła wojska pograniczne do przystąpienia do przeprowadzenia operacji wojskowej siłami 2-go oddziału pogranicznego.

      Grupa agentów-bojowników pod dowództwem „Sokolenki” wzięła bezpośredni udział w tej operacji, a uzyskane przez samego „Sokolenkę” dane o sytuacji w znacznym stopniu przyczyniły się do sukcesu w jej realizacji.

      W rezultacie tej operacji, przeprowadzonej od 7 do 21.2.1945 r. z terytorium Polski:

      Wyprowadzono i aresztowano – 140 ludz.

      Schwytano – 182 ludz.

      Zatrzymano – 184 ludz.

      Poddało się dobrowolnie – 5 ludz.

      Zabito – 60 ludz.

      W sumie – 571 ludz.

      Wśród aresztowanych, zatrzymanych, schwytanych i dobrowolnie poddających się w wyniku śledztwa zidentyfikowano i zdemaskowano poszczególnych osób ze składu kierowniczego OUN-UPA – 107 ludzi, wśród których znajdowali się: członek okręgowego prowidu OUN, jednocześnie instruktor wyszkolenia politycznych okręgu „Bitko”, znany również jako „Łocman”, kierowniczka rejonowego prowidu OUN ds. siatki żeńskiej „Odarka”, centralna łączniczka chełmskiego okręgowego prowidu OUN „Wira”, zas. dowódcy okręgowego wywiadu UPA „Gaj”, komendant wojskowo-polowej żandarmerii UPA, inspektor ds. kawalerii sztabu UPA 2-go okręgu – były podpułkownik armii petlurowskiej, okręgowy inspektor ds przygotowania kadr UPA i wiele innych osób (p. nasz raport №374/op – z 4 marca 1945 roku).

      Przy przeprowadzeniu śledztwa w sprawach likwidowanych członków OUN-UPA szeroko były wykorzystywane dane „Sokolenki”, on sam zidentyfikował szereg oskarżonych próbujących zataić swoją działalność antysowiecką, co w znacznym stopniu przyczyniło się do ich zdemaskowania.

      Dochodzenie dało możliwość uzyskania bardzo cennych danych na temat wciąż działającego ounowskiego podziemia, w rezultacie czego zaplanowaliśmy szereg agenturalno-operacyjnych przedsięwzięć, które zostaną podjęte w najbliższym czasie.

      „Sokolenko” aktualnie, znajdując się wśród agentów-bojowników 2-go oddziału pogranicznego, z sukcesem jest wykorzystywany w charakterze agenta naprowadzającego i bojownika, uczestnicząc w operacjach wyprowadzania spoza granicy poszczególnych członków ounowskiego podziemia i band UPA i [w] inn. agenturalno-operacyjnych przedsięwzięciach.

      Ounowskie podziemie, mszcząc się na agencie „Sokolenko” za jego pracę na naszą korzyść, zabiło jego braci, jednego rodzonego i jednego siostrzanego.

      Z udziałem „Sokolenko” znaleźliśmy zwłoki obu braci, przewieźliśmy na naszą stronę i zorganizowaliśmy ich pogrzeby.

      Uczestnicy zabójstw braci agenta „Sokolenki” zostali ustaleni przez tego ostatniego we wsi Horobouw (Polska), zatrzymani i wyprowadzeni do nas.

      Jeszcze przed zamordowaniem braci, na osobistą prośbę „Sokolenki” dla bezpieczeństwa wywieźliśmy rodzinę „Sokolenki” i osiedliliśmy w mieście Sokal, gdzie mieszka obecnie, będąc odpowiednio zabezpieczona.

      P. o. zas. nacz. Zarządu NKWD USRR ds BB kapitan bezpieczeństwa państwowego WINNICZENKO

      26 kwietnia 1945 R. № 736/оp m. Lwów.[76]

      W charakterze uzupełnienia zacytujemy krótki fragment na temat rezultatów operacji likwidacji chełmskiego okręgowegoprowidu OUN z powiadomienia komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR W. Rjasnego, skierowanego 4 marca 1945 r. ze Lwowa do Moskwy dla Ł. P. Berii:

      W uzupełnieniu do notatki z „WCz” №282/op z dniu 16 lutego 1945 roku melduję:

      Od 7 do 21 lutego 1945 roku na terytorium Polski, na wysokości 2-go odcinka pogranicznego, została przeprowadzona czekistowsko-wojskowa operacja w celu likwidacji sztabu 2-go wojskowego okręgu UPA-„Buh”, chełmskiego okręgowego prowidu OUN i sotni UPA przywódcy „JAHODY”.

      Z ogólnej liczby 571 ludzi zlikwidowanych członków OUN, uczestników UPA i pomocników band – 107 osób jest aktywnymi kierowniczymi pracownikami OUN i UPA, w tym:

      1. Wiriginier – inspektor kawalerii przy sztabie 2-go wojskowego okręgu UPA, były petlurowski pułkownik.

      2. Jewtuchow Borys Pawłowicz, pseudonim „Bat’ko”, znany również jako „Łocman” – członek okręgowego prowidu OUN, inspektor szkolenia politycznego.

      3. Gołowicz Aleksander Iwanowicz, pseudonim „Żenia”, członek okręgowej komisji poborowej UPA, także pracownik aparatu okręgowego prowidu OUN .

      4. Komendant wojskowo-polowej żandarmerii UPA – „Bohun”, alias „Woron”.

      5. „Witer” – naczelnik powiatowego wywiadu OUN.

      6. „Striła” – zas. naczelnika wywiadu powiatowego OUN.

      7. „Wira” – centralna łączniczka chełmskiego okręgowego prowidu OUN.

      8. „Zorjanyj” – zwiadowca rejonowy OUN.

      9. „Gaj” – zas. dowódcy okręgowego wywiadu UPA.

      10. „Grom” – zas. dowódcy wywiadu wojskowego

      UPA, a także rejonowi i nadrejonowi prowidnycy OUN, komendanci bojówek SB, kuszczy samoobrony, zwiadowcy, staniczni OUN, łącznicy i pozostały ounowski aktyw.

      Przechwycone trofea… a także walizka z ounowskimi dokumentami, archiwum OUN-UPA o wadze do 8 kg, grypsy powiatowego wywiadu i tak dalej.

      Podczas operacji pozyskano 13 agentów, w tym 4 – zagranicznych i 9 agentów-bojowników.

      Spośród zatrzymanych przygotowano 5 agentów naprowadzających, 6 grup agentów-bojowników o łącznej liczebności 49 ludzi.

      Została zaplanowana do przeprowadzenia operacja w celu likwidacji resztek uczestników ounowskiego podziemia i bandytów UPA na terytorium Polski na wysokości odcinka 2-go oddziału pogranicznego, a także w celu likwidacji ogniw OUN-UPA na terytorium rejonu sokalskiego w obwodzie lwowskim i terytorium rejonu poryckiego w obwodzie wołyńskim.[77]

      Jak widać, nie brakowało chętnych do uzupełnienia składu grup specjalnych – ukraińscy nacjonaliści masowo zgadzali się uczestniczyć w operacjach NKWD przeciwko własnemu przecież podziemiu.

      Na początku 1945 roku eskalacja walki z doskonale zakonspirowanymi bandami OUN-UPA doprowadziła do aktywizacji wykorzystania grup specjalnych. Tak więc w obwodzie wołyńskim, wg stanu na 20 lutego 1945 roku, zostały utworzone 42 specjalne grupy bojowe, lub, jak nazwał je w swoim raporcie sekretarz wołyńskiego komitetu obwodowego KP(b)U I. I. Profatiłow, „kontr-bandy”, liczące w sumie 650 agentów-bojowników.[78]

      Biuro Polityczne CK KP(b)U z akceptacją odniosło się do utworzenie grup specjalnych. W już znanym nam postanowieniu z dnia 26 lutego 1945 r. stwierdzono: „…w celu zniszczenia pojedynczych małych grup bandyckich, tak zwanej SB i ounowskich przywódców, na wzór obwodu wołyńskiego tworzyć grupy specjalnego przeznaczenia z bandytów, ujawniających się z wyznaniem swojej winy i wyrażających chęć walki z bandytyzmem”.[79] 15 maja 1945 roku na posiedzeniu sekretarzy komitetów obwodowych, naczelników obwodowych UNKWD i UNKGB zachodnich obwodów Ukrainy we Lwowie tworzenie grup specjalnych zatwierdził osobiście sekretarz KC KP(b)U, N. S. Chruszczow, wskazując, że uważa za „prawidłowe tworzenie grup specjalnych z byłych bandytów”.[80]

      W praktyce zalecenie CK KP(b)U tworzenia grup specjalnych realizowano w następujący sposób.

      W obwodzie równeńskim z osób, które przyszły wyznając swoje winy, utworzono 49 grup specjalnych o ogólnej liczebności 831 ludzi.[81] Jak pisał w sprawozdawczym meldunku sekretarz komitetu obwodowego KP(b)U W.A.Begma, grupy specjalne, utworzone przy każdym RO NKWD, „są operatywnie wykorzystywane głównie do niszczenia lokalnych bojówek SB, do organizowania zasadzek na prawdopodobnych drogach przemieszczania się band, grup, jak również w celach wywiadowczych.”[82]

      O pracy grup specjalnych w obwodzie stanisławowskim (najbardziej dotkniętym działalnością ounowskiego podziemia) daje wyobrażenie „Sprawozdanie z przebiegu walki z ukraińsko-niemieckimi nacjonalistami”, przygotowane przez sekretarza komitetu obwodowego KP(b)U M. W. Słonia i naczelnika obwodowego NKWD Zawhorodnego. W nim, w szczególności, napisano:

      Niemałego znaczenia w naszej walce z ounowskim podziemiem nabiera organizacja bojówek, kompletowanych spośród byłych bandytów, doskonale znających zachowanie bandytów i siatkę ounowskiego podziemia; Te bojówki działają w systemie realizacji danych agenturalnych. Takich bojówek zorganizowano w obwodzie 46, z nich pracuje dobrze 6. Te bojówki zabiły 21 ludzi ważnych pracowników OUN, 263 ludzi wzięły żywcem, a wśród nich:

      1. referent propagandy kałuskiego okręgowego prowidu OUN – 1

      2. kierowników stanicznych OUN – 16

      1. wywiadowców OUNUPA – 13

      4. pracowników „SB” – 4

      5. kierowników rejonowych OUN – 3

      6. naczelników łączności OUN – 7

      7. sanitariuszek UPA – 3

      8. szeregowych, aktywnych członków OUNUPA – 141. Wzięły 4 ciężkie karabiny maszynowe , ręcznych karabinów maszynowych 6,

      karabiny przeciwpancerne 7, karabinów – 80…

      Aby dowiedzieć się, jak pracuje bojówka, należy rozważyć następujące przypadki działań bojówki. Jedna z bojówek wzięła członka centralnego prowidu OUN, dowodzącego UPA w zachodniej części Karpat, przy tym razem z żoną. Ta samo bojówka wzięła stanicznego, wzięła archiwum z dokumentami kałuskiego okręgowego sztabu UPA, wśród dokumentów znaleziono wykazy zabitych bandytów z podaniem stanowiska, ustalonymi danymi, około 40 kg fotografii znanych działaczy ounowskich, bojówka wykryła 5 worków dokumentów, materiały eksploatacyjne do drukowania na papierze, kalkę maszynową, papier.

      Druga bojówka, ponownie w ramach realizacji danych agenturalnych, wzięła kierownika-referenta okręgu kałuskiego. Podczas przesłuchania powiedział: „Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak mogli mnie wziąć, kiedy wystawiono 16 ludzi zwiadowców.”

      …Na podstawie danych agenturalnych… pododdziały 19-tej brygady z dołączoną specjalną grupą bojową i składem operacyjnym NKWD we wsi Penżuk w rejonie halickim przeprowadziły operację mającą na celu rozgromienie kierownictwa powitu stanisławowskiego. W rezultacie tej operacji: zabito – 3 pracowników osobistej bojówki „SB”, aresztowano – 14 aktywnych pracowników powitu stanisławowskiego i rejonowego prowidu NR2.

      W wsiach Stryhancy i Rożniew w rejonie tyśmienickim rozgromiono bojówkę „SB” stanisławowskiego rejonowego prowidu OUN i NR2, kierowaną przez Romana Kobzara pod pseudonimem „Potap”.[83]

      Sukcesem okazały się działania grup specjalnych mające na celu likwidację ounowskiego podziemia zbrojnego OUN w obwodzie tarnopolskim. O pracy jednej z nich daje wyobrażenie obszerny raport bezpośredniego organizatora i kierownika grupy specjalnej, naczelnika OBB UNKWD w obwodzie tarnopolskim, majora A. M. Sokołowa. Za skuteczne dowodzenie grupą specjalną oraz wykazaną odwagę i męstwo w walce z ukraińskimi nacjonalistami, został przedstawiony do tytułu Bohatera Związku Sowieckiego.

      Ściśle Tajne

      DLA NACZELNIKA GŁÓWNEGO ZARZĄDU NKWD ZSRR W SPRAWIE WALKI Z BANDYTYZMEM GENERAŁA-LEJTNANTA TOW. LEONTIEWA

      Przedstawiam sprawozdawczą notatkę naczelnika oddziału BB NKWD w obwodzie tarnopolskim majora t. Sokołowa o organizacji, formowaniu i metodach pracy grupy specjalnej utworzonej z b. bandytów.

      W czasie pracy w UNKWD, tow. SOKOŁOW pokazał wyjątkowe przykłady męstwa, odwagi i bohaterstwa…

      Wstawiam się przed Wami o zainicjowanie procedury przyznania tow. SOKOŁOWOWI tytułu Bohatera Związku Sowieckiego za walkę z ukraińsko-niemieckimi nacjonalistami. Sekretarz komitetu obwodowego KP(b)U tow. KOMPANIEC tę propozycję również będzie wspierać.

      Naczelnik 1-go oddziału GUBB NKWD ZSRR generał-major /A.GORSZKOW/ 28 stycznia 1946 roku. [84]

      W swoim raporcie Sokołow tak szczegółowo daje odpowiedzi na interesujące nas pytania, że ogólnie rzecz biorąc w opowieści o grupach specjalnych NKWD można było by ograniczyć się tylko do tego dokumentu. Ponadto raport jest interesujący dlatego, że pokazuje od środka proces formowania grupy specjalnej, wzajemne relacje między uczestnikami, ich stan moralno-psychologiczny; ujawnia techniki i metody, stosowane przez grupę do wykonywania postawionych przed nią zadań.

      Nawiasem mówiąc, specjalista od „tajnych archiwów Moskwy” W. Idzio również nie zignorował grupy specjalnej majora Sokołowa. W swojej książce pisze: „W marcu 1945 roku zarząd NKWD w obwodzie tarnopolskim utworzył grupę specjalną „Bystroho” pod kierownictwem… Sokołowa. Ten pododdział liczący 60 ludzi „owocnie” funkcjonował ponad pół roku… Ile aktów terrorystycznych i zabójstwa organizował – nie wiadomo, jako że dokumenty pozostają utajnione aż do dzisiaj.” Aby pomóc profesorowi Idzio, zacytujemy w całości ten najbardziej „utajniony dokument”.

      Ściśle Tajne DLA GENERAŁA-MAJORA TOWARZYSZA GORSZKOWA

      Organizacja grupy specjalnej OBE UNKWD – RO odbywała się następująco:

      W miesiącu marcu 1945 roku na terytorium rejonów kozowskiego, bereżańskiego i podhajeckiego odbywała się wielka operacja czekistowsko-wojskowa, w wioskach Koniuchy, Byszki, Wybudów i Cieniów, gdzie, według naszych danych, powinien odbyć się między-krajowy zjazd OUN – operacja była obliczona na schwytanie przywódców OUN przybyłych na zjazd.

      Pod moim operacyjnym kierownictwem w pierwszym etapie operacji zostały [skierowane] dwa bataliony NKWD – to 221-222-i b-ny, które opanowały wioski Koniuchy i Wybudów – kontrolując Cieniów i małe chutory.

      W drugim etapie operacji moimi odcinkami były wsie Glinnaja – Pławuczaja Wełykaja i Pławuczaja Małaja, i znowu takie małe chutory, otaczające te wioski. Kiedy operacja była na pełnych obrotach, przyjechał do mnie na moje odcinki pułkownik t. SARAJEW i nakazał z zatrzymanych bandytów zorganizować grupę zbrojną, która następnie będzie pracować pod moim kierownictwem pod marką bandy w rejonach obwodu tarnopolskiego – liczebność tej grupy powinna wynieść maksymalnie 60-70 ludzi, dowódcą tej grupy t. SARAJEW mianował b. naszego agenta „Bystroho”, który był poprzednio komendantem bojówki SB okręgowego prowidu „SB” GLIŃSKIEGO Nikołaja – pracował z nami, został sprawdzony, aktywnie uczestniczył w operacjach i był kilkakrotnie ranny – jego t. SARAJEW przywiózł i zostawił w kozowskim RO NKWD z poleceniem wybrania spośród zatrzymanych ludzi do grupy.

      We wsi Koniuchy zdołałem jedynie podebrać pięciu ludzi: to LJULJUK Petro – ps. „Honta”, komendant żandarmerii kurenia „Romana”, MEŁYSZ Josif, ps. „Mecz”, członek bojówki „SB”, obaj zostali wykurzeni z kryjówki dymem, WITKOWŚKYJ Roman, ps. „Wasia” bojownik sotni „hołowerezow”, JUZORZ’ Georgij, ps. „Koch”, doktor kurenia „Romana”, on poddał się dobrowolnie, a wraz z nimi przyszedł dobrowolnie Rosjanin WOROBIEW Nikołaj, – ps. „Wojewoda”, został wyznaczony przez bandytów do lokalnej bojówki, uciekł od nich i sam oddzielnie ukrywał się przed bandytami i przed nami. Oto tacy ludzie byli podstawą grupy specjalnej – zostali natychmiast zwolnieni, i oni z wojskiem poszli zatrzymywać swoje kontakty, wyjawiać znane im kryjówki.

      Na przykład, doktor „Koch” pokazał lazaret, gdzie leczył rannych bandytów – skonfiskowano dużą aptekę, dwa wozy medykamentów i aresztowano jego sanitariusza ANDRJUSENKO Michaił – ps. „Burewyj”, który został również włączony do grupy specjalnej. LJULJUK Petro – pojmał gospodarczego wsi Koniuchy, ps. „Krycz”, ujawnił szereg kryjówek, z których wyciągnięto do 30 ludzi bandytów.

      MEŁYSZ – ps. „Mecz” – pokazał magazyn, z którego skonfiskowano dwa ciężkie karabiny maszynowe „Maxim”, dwie niemieckie „MG” – 7000 nabojów, 6 karabinów, 9 zapasowych luf do karabinów maszynowych „MG”, wiele rakiet, granatów. Ogólnie rzecz biorąc, każdy z nich aktywnie pokazywał to, o czym wiedział, i co było czymś w rodzaju gwarancji, że zrywa swą więź z bandytami, i przechodzi do nas.

      W czasie tej samej operacji we wsi Glinna został zatrzymany bandyta „Mucha”, Dydik Dmitrij, był w grupie 4 osób przebijających się przez nasz kordon, dwóch z nich zginęło, a jeden został ciężko ranny, „Mucha” wystrzelał wszystkie pociski dla naszych żołnierzy, dwóch żołnierzy zranił – „Mucha” chciał wysadzić się granatem, ale granat nie eksplodował i został schwytany żywcem. Kiedy został przywieziony do mnie, położył się na ziemi i powiedział: „Bijcie, zabijajcie mnie, ja wszystko jedno nic nie powiem.” Był chory na świerzb i miał ranę odniesioną w jakiejś wymianie ognia z naszymi wojskami, i rana jeszcze się nie zabliźniła.

      Powiedziałem mu, że nikt nie będzie go bił, a to o czym on wie, to my sami wiemy więcej od niego. Dałem mu możliwość porozmawiania z LJULJUKIEM Petrem i innymi, którzy pracowali otwarcie z żołnierzami, wyszukując w wioskach schrony, magazyny, bandytów – LJULJUKOWI powiedziałem, aby zwerbował „Muchę” do grupy.

      Wieczorem „Mucha” poprosił, aby zajść do domu, zobaczyć rodzinę i czegoś się dowiedzieć. Wieś została otoczona gęstym pierścieniem, nie miał gdzie uciec, dlatego go puściłem – wrócił nad ranem i powiedział mi, że cała bojówka wsi Glinna – 34 ludzi siedzi we wsi, ukrywając się w schronach, i on wie, gdzie kto się ukrywa, i możemy ich wyciągnąć. Dałem mu automat i pluton żołnierzy, i „Mucha” poprowadził żołnierzy łapać bandytów, do wieczora „Mucha” z plutonem zatrzymał 33 bandytów, którym odebrano 39 sztuk broni, z czego dwa lekkie karabiny maszynowe, pozostałe karabiny, automaty-pistolety – z całej bojówki wsi Glinna tylko jeden człowiek nie został zatrzymany, który w przeddzień operacji gdzieś się oddalił. Oto z tych to zatrzymanych zaczęła się organizacja grupy specjalnej. „Mucha” rekomendował mi, kogo brać do grupy, i on poradził mi aby mieć w grupie „melnykowców”, którzy nigdy nie będą spiskować z „banderowcami”, i o wszystkim, co będą robić w grupie „banderowcy”, dowiem się od „melnykowców” i odwrotnie, cokolwiek zrobią „melnykowcy” o tym doniosą „banderowcy”, zastosowując się do tej rady, wziąłem do grupy dwóch „melnykowców”: Marka – ps. „Oko”, byłego powitowego propagandzistę „melnykowców” i RAD’A Semena, ps. „Stepowyj”, wojaka z bojówki „melnykowców”.

      I rzeczywiście, ci dwaj „melnykowcy” odgrali dużą rolę, [aby] utrzymać grupę w całości, oni obaj agitowali ludzi, aby nie rozbiegać się i uczciwie służyć władzy sowieckiej, a mnie informowali o wszystkim, co mówią między sobą b. bandyci.

      Kiedy operacja została zakończona, to z zatrzymanych dobrano 19 osób wraz z ich dowódcą GLIŃSKIM Nikołajem – któremu nadano rangę sotnyka, grupa została podzielona na trzy roje – czyli pododdziały – jednym rojem dowodził „Mucha”, drugim rojem MIKITJUK Stefan – ps. „Żelezniak” i 3-m rojem LJULJUK Petro – „Honta”, wszyscy mieli własną broń, otrzymaliśmy tylko trochę amunicji.

      Początkowo nie decydowałem się iść z grupą na operacje bojowe, [bo] od agentury docierały informacje, że prawie wszyscy maja zamiar uciekać. Wykorzystywałem grupę w następujący sposób: każdemu członkowi grupy zaproponowałem napisanie listu do znajomych spośród bandytów, aby oni dobrowolnie zgłosili się do nas. Przez cały tydzień pisali listy do swoich znajomych, [listy] były przekazane przez krewnych i dobrowolnie zgłosiło się 74 ludzi, większość z nich zgłosiła się z bronią. Wśród tych 74 ludzi znajdował się staniczny 1-ej stanicy wsi Koniuchy – HORODEĆKYJ Petro, ps. „Dub”, przyniósł SW [Snajperskaja Wintowka], pistolet, 6 granatów, i wskazał 9 kryjówek ze zbożem, amunicją i bronią, kryjówki zostały przez nas zniszczone, skonfiskowaliśmy 14 ton zboża, 1000 nabojów, dwa karabiny maszynowe i siedem karabinów, 17 kompletów mundurów niemieckich, które oddano grupie. HORODEĆKYJ wykazał również kryjówkę w ścianie na Wybudowskim chutorze, gdzie ukrywało się 6 osób z powiatowej bojówki SB, starszym tej grupy był bandyta „Graj”. Aby sprawdzić grupę w boju, postanowiłam [z] grupą przeprowadzić operację likwidacji grupy „Arapa”. O świcie znienacka otoczyliśmy chatę, w której był schron, czterej bandyci byli w chacie, a dwaj w schronie, ci będący w domu zaczęli odstrzeliwać się z karabinu maszynowego i automatów.

      My ich wszystkich zabiliśmy, schron obrzuciliśmy granatami, gdzie również zabiliśmy dwóch – chatę spaliliśmy, z grupy specjalnej został ciężko ranny bojownik KULCZYĆKYJ Rostisław, pseudonim „Wilk” – który potem został inwalidą, jedna noga była krótsza i krzywa – t. SARAJEW po jego wyzdrowieniu skierował go do pracy w charakterze pracownika paszportowego do Tarnopola, gdzie pracuje do dziś.

      Po tej operacji wieść o tym, że dawni bandyci aktywnie biją swoich dawnych towarzyszy, rozeszła się po całym rejonie kozowskim – SB zaczęła prześladować rodziny bojowników grupy specjalnej, trzeba było wycofać grupę specjalną z rejonu kozowskiego, ponieważ bojownicy, obawiając się o swoje rodzin, popadli w przygnębienie i informacji od agentury o zamiarze ucieczki było coraz więcej i więcej.

      O tym wszystkim poinformowałem t. SARAJEWA, a on rozkazał mi przynieść grupę do rejonu podhajeckiego i pracować w charakterze wojskowych zwiadowców przy 187 OSB UNKWD, który w tym rejonie prowadził operacje.

      Grupa udała do rejonu podhajeckiego w liczbie 23 osób. 12 osób z dobrowolnie zgłaszających się zostało zwerbowanych do grupy /ich wykaz znajduje się w kozłowskim RO NKWD/ i z naszymi zadaniami wypuszczeni po wioskach /wśród tych wypuszczonych był agent „Godiw”, którego wziąłem sobie na osobisty kontakt/.

      W rejonie podhajeckim skontaktowałem się [z] dowódcą batalionu 187 kapitanem MAKAROWEM, który dał mi pluton żołnierzy uzbrojonych w automaty, i z którym udaliśmy się do wsi Sjułko pozyskiwać informacje [niezbędne] dla [przeprowadzenia] operacji batalionu.

      Do wioski Sjułko my jako banda przyszliśmy nocą – i poszliśmy prosto do przewodniczącego rady wiejskiej, którego spytaliśmy o sytuację we wsi, on powiedział nam, że we wsi spokój, nie ma wojska, przyjechał nadrejonowy prowidnyk „Rusłan” ze swoim pocztem, gdzie przebywa we wsi, on nie wie, i przyszła grupa SB, komendant powiatowego prowidu SB – „Zwir’”, również znajduje się we wsi, i obecnie jeden z grupy „Zwira” prowadzi rozmowę z dziesiętnikiem wioski w w[iejskiej]/radzie. Wyszliśmy od przewodniczącego rady wiejskiej, udaliśmy się do budynku w[iejskiej]/rady, gdzie rzeczywiście jeden bandyta razem ze stanicznym tej wsi, pseudonim stanicznego „Krot”, przeprowadzali rozmowę z 5 dziesiętnikami – MIKITJUK i HORODEĆKYJ weszli do w[iejskiej]/rady do „Krota” i propagandziście „SB” „Berezie” powiedzieli, że są z żandarmerii polowej kurenia „Rezuna” [i] poszukują swoich dezerterów, i ich aresztowali dla wyjaśnienia danych personalnych. „Bereza” zaczął na nas krzyczeć, że my zrywamy jego pracę, poprowadził nas do „Zwira”, który, jak mówił, siedzi w schronie razem z „Rusłanem”, podeszliśmy do schronu, i on wywołał „Zwira”. Sam „Zwir” i „Rusłan” od razu jeden za drugim wyszli ze schronu, MIKITJUK wyjaśnił im, że on z żandarmerii polowej i chce wiedzieć, czy nie ma w jego poczcie dezerterów z ich kurenia. Bezpośrednio w pobliżu schronu był drugi schron, gdzie siedział poczet „Rusłana” 6 ludzi.

      Kiedy „Rusłan” powiedział, aby jego poczet pojedynczo wychodzili ze schronu, wydałem rozkaz związania stanicznego „Krota”, „Berezy”, „Rusłana” i „Zwira”, a także wiązać wychodzących po jednym bandytów. Już świtało, gdy tych czterech złapali, to „Rusłan”, „Bereza” i „Krot” wyrwali się, rzucili się do ucieczki, ich natychmiast zabili, „Zwira” związali. Bandyci, którzy w schronie nie słyszeli strzałów, wszyscy oni 6 ludzi ze schronu po jednemu wyszli i zostali związani. Wtedy wzięliśmy 4 automaty, 3 pistolety, 1 ręcz. karabin maszynowy, 2 SWG oraz 4 karabiny. Jeden z zatrzymanych sześciu bandytów, pseudonimu jego nie pamiętam, pokazał nam schron, gdzie siedział poczet „Zwira”, 5 ludzi, którzy odmówili wyjścia ze schronu, my ich zadusiliśmy dymem, również on pokazał schron w lesie, z którego wyciągnęliśmy całą aparaturę gabinetu rentgenowskiego, wieziono ją na sześciu wozach – „Zwir” nic nie chciał powiedzieć, ale tych sześciu bandytów dało cenne informacje. Na podstawie ich danych 10 dni pracowały 2 bataliony, w rezultacie operacji 59 ludzi bandytów zostało zabitych, a 70 osób, a może więcej, zostało wziętych żywcem. Jak wiele broni skonfiskowano, obecnie nie pamiętam, pamiętam, że karabinów maszynowych oprócz wziętych przez nas, 6 sztuk, jeden [ciężki karabin maszynowy] na podstawie „maxim”…

      Nacz. koropieckiego RO NKWD poinformował mnie o tym, że przewodniczący rady wiejskiej wsi Komarówka ma ścisły kontakt z lokalną bojówką „Treguba” i nic o pojawieniu się bojówki „Treguba” we wsi nie informuje.

      Biorąc dla zabezpieczenia kompanię żołnierzy z automatami, wykonałem nalot na tą wieś. Razem z grupą specjalną nocą weszliśmy do wsi pod przykrywką bandy, aresztowaliśmy przewodniczącego rady wiejskiej, oskarżając go o oddanie całego kontyngentu władzy sowieckiej, on zapewniał nas, że nienawidzi władzy sowieckiej i zawsze pomaga bandytom, podał pseudonimy bandytów z którymi utrzymuje kontakt. Udawaliśmy, że chcemy go powiesić, ale potem darowaliśmy mu, daliśmy mu 30 kijów i odeszliśmy, a rano grupa była w innej wsi, ja z kompanią przyszedłem do wsi i przewodniczący rady wiejskiej sam do mnie przybiegł poskarżyć się na bandytów, był strasznie zły na bandytów i udzielił informacji o miejscu pobytu bandy „Treguba”, kierując się jego informacjami przeprowadziliśmy z kompanią operację, bojówka „Treguba” została zlikwidowana, 17 ludzi bandytów zostało zabitych, „Tregub” ranny utonął w r.[zece] Koropece – bandytom skonfiskowaliśmy 3 węgierskie ręczne karabiny maszynowe, około 20000 sztuk amunicji a 11 bandytów wzięliśmy do niewoli – ile skonfiskowano broni, oprócz karabinów maszynowych, nie pamiętam.

      Opisałem dość poważne operacje, które zostały przeprowadzone na podstawie informacji grupy specjalnej, ale oprócz tego grupa pozdejmowała wielu łączników, stanicznych w rejonach podhajeckim i monastyrskim.

      Po pewnym czasie otrzymano rozkaz t. SARAJEWA przyniesienia grupy do Czortkowa i przekazania jej st. operacyjnemu pełnomocnemu t. OWCZARENKO, a samemu pracować z wojskiem. Kiedy członkowie bojówki dowiedzieli się, że idą do Czortkowa, wśród nich zaczęto mówić, że ich w Czortkowie rozbroją i wyślą do obozu.

      W drodze z Podhajec do Czortkowa 6 ludzi z grupy uciekło, 4 z bronią /w następstwie 3 z nich zabiliśmy, dwóch schwytaliśmy, jeden jeszcze się ukrywa/.

      W Czortkowie grupa została dokompletowana, dodano jej jeszcze siedmiu ludzi, wśród których znajdowali się b. komendant żandarmerii kurenia „Bystroho” POTASZNYK Grigorij, ps. „Kindrat”, zastępca sotnyka „Czara”, „Sum”, i oto z tą grupą OWCZARENKO udał się do rejonu melnykowskiego.

      W tym czasie z korespondencji, w różnym czasie przechwyconej od bandytów, dowiedzieliśmy się, że praca grup specjalnych pod przykrywką bandytów jest znana bandytom. Dekonspiracja wydarzyła się dlatego, że prawie wszystkie oddziały rejonowe, przeważnie w obwodzie równeńskim, organizowały grupy specjalne próbujące działać pod przykrywką band. Od uciekających z powrotem do band bojowników grup specjalnych bandyci UPA szybko rozpoznali tę technikę, wprowadzili hasła dla stanicznych, którzy przekazują hasło [do] wsi wszystkim zorganizowanym ludziom we wsi, a jak tylko grupa specjalna wchodzi do wsi nie mając takiego hasło, jest natychmiast ostrzeliwana, i nasza grupa, pracująca w rejonie melnykowskim miała kilka przypadków wymiany ognia z bandytami w momencie, kiedy wchodziła do wioski pod przykrywką bandy. Tow. SARAJEW polecił mi ponownie przejąć grupę i dokonać zmian w jej pracy odpowiednio do zmiany taktyki bandytów – poradził zaadaptować taktykę SB, t. j. przebudować pracę grupy pod marką SB.

      Grupa specjalna NKWD złożona z poddających się oraz zgłaszających się
      ze skruchą członków OUN-UPA z oficerem-kuratorem na czele

      Kiedy zacząłem znowu przejmować grupę, to zobaczyłem, że grupa została mocno rozłożona, bojownicy zaczęli kraść, kradzione sprzedawać i przepijać, i grupa specjalna zaczęła robić wrażenie bandy przestępczej. Jednak to rozłożenie miało także pozytywne strony – w trakcie kradzieży i pijaństwie ludzie się ze sobą konsolidowali, i chęci ucieczki już nie było.

      Naradziłem się z dowódcami grupy specjalnej, czy nie byłoby lepiej dla nas zmienić pracę – nie chodzić po wioskach pod przykrywką band, szukając bandytów, lecz wyłapywać ze wsi ludzi, znajdujących się w rejestrach RO NKWD jako mających powiązania z bandytami i przesłuchiwać ich pod płaszczykiem „SB”, oskarżając o seksotstwo [seksot – tajny współpracownik] – dowódcy to zaakceptowali i powiedzieli, że w ten sposób praca pójdzie, i taka technika jest dobra również dlatego, że bandyci w żaden sposób nie będą w stanie uchwycić naszych działań, oni, aby zniweczyć naszą pracę w tym kierunku – będą musieli całkowicie zrezygnować z SB.

      Zdecydowaliśmy się spróbować tej metody pracy. Za pośrednictwem melnykowskiego RO NKWD wezwaliśmy przewodniczącego rady wiejskiej wsi Olchowce, po drodze z centrum rejonowego schwytaliśmy go, zawiązaliśmy oczy /a SB tylko tak działała/, wywieźliśmy go do Melnycy i tam przesłuchaliśmy jak seksota na strychu, opowiedział nam, że we wsi istnieje zbrojna grupa młodych ludzi, junaków, wymienił cały jej skład, uzbrojenie, a ponadto wskazał ludzi, członków OUN, mogących poręczyć za niego, że żadnych powiązań z NKWD nie miał i nie ma. Opowiedział, że zna schron, gdzie ukrywa się nadrejonowy prowidnyk SB „Jawir”. Z tym samym przewodniczącym wybraliśmy się do wsi Olchowce, zabraliśmy „Jawira”, któremu powiedzieliśmy, że jesteśmy z obwodowego prowidu SB i aresztowaliśmy go za bezczynność. Przewodniczącego rady wiejskiej wypuściliśmy, a „Jawira” odprowadziliśmy ze sobą z zawiązanymi oczami i przesłuchiwaliśmy na strychu. On jak tylko mógł usprawiedliwiał się przed nami, udowadniał, że dużo pracował, opowiadał, w jakich morderstwach brał udział, w jakich schronach siedzą ludzie, którzy poręczą za niego.

      Wszystko, co nam opowiedział, zostało zapisane, a następnie upozorowaliśmy „obławę” i „Jawir” wraz z bojownikiem „Sokołem”, który miał przy sobie wszystkie zapisy przesłuchania „Jawira” przechwycili żołnierze 228-go batalionu, przeprowadzającego operację w tych miejscach.

      „Jawir” był straszny zły na SB, on wszystko, co mówił na przesłuchaniu SB, wszystko potwierdził na przesłuchaniu w wojsku, według jego danych natychmiast przeprowadzili operację we wsi Olchowce, w wyniku której bojówka junaków została w całości zatrzymana wraz ze swoim dowódcą, skonfiskowano im 1 RP i 19 karabinów, 2 automaty, ponadto zabito 9 ludzi bandytów z kuszcza „Matrosa”, którzy w momencie przeprowadzania operacji przyszli do wsi Olchowce po produkty żywnościowe.

      W chwili prowadzenia operacji przez grupę specjalną chciałem pochwycić we wsi Iwanie-Puste podrejonową prowidnycę, ale tam starliśmy się z bandytami kurenia „Bystroho”, z którymi wdaliśmy się w wymianę strzałów, spośród nich zabiliśmy 6 ludzi, w tym ojca żony „Jawira”, BAT’KO „Machno”. Żona „Jawira”, wywiadowczyni SB „Tamara” została przez nas schwytana, ale ona zakończyła życie samobójstwem – rzuciła się do studni.

      Z tej operacji zorientowałem się, że nowa metodyka w pracy grupy specjalnej, a mianowicie działanie pod przykrywką „SB”, daje pozytywne rezultaty, zacząłem przebudowywać grupę, inicjatora grabieży PŁOTSKIEGO aresztowano, w grupie przeprowadzono [uświadamiającą] pracę, że został aresztowany wyłącznie za grabieże – grupę podzieliłem na trzy części – jedna jednostka tak jakby grupa przechwytywania, dwie jednostki zabezpieczają pracę jednostki przechwytującej. Wybrałem dwóch śledczych, którzy razem z moim łącznikiem i woźnicą byli w sytuacji bojowej moją rezerwą – st. grupy GLIŃSKIEGO Nikołaja w porozumieniu z t. SARAJEWM zmieniłem, on nie był w stanie tak jak należy utrzymać dyscypliny w grupie, sam pił, co przyczyniało się do rozkładu grupy. Na jego miejsce został powołany POTASZNYK Grigorij – ps. „Kindrat”.

      Oddziałem przechwytującym dowodził „Mucha”, DYDIK Dmitrij, ale wkrótce po restrukturyzacji grupy został śmiertelnie ranny w nogę i brzuch podczas przeprowadzania zwiadu wojskowego, z powodu tych ran zmarł w kozowskim szpitalu.

      W jego miejsce wyznaczyłem HORODEĆKIEGO Petra, pseudonim „Dub”. Krótko po tej restrukturyzacji, grupa przeprowadziła ciekawą pracę w rejonie bereżańskim, a mianowicie:

      T. SARAJEW wydał mi polecenie wyjechać z grupą w rejon bereżański i tam wyszukiwać centra kierownicze OUN, ponieważ, według danych agenturalnych i oficjalnych materiałów, kierownictwo zarówno band UPA jak i podziemia OUN pochodziło z rejonu bereżańskiego. W tym czasie bereżański RO zatrzymał łączniczkę „Natalkę”, na przesłuchaniu zeznała, że jest łączniczką obwodowego prowidnyka OUN „Nestera”, ona próbowała uciec z KPZ – postrzeliła z pistoletu ochraniającego ją milicjanta, i, jak widać z informacji, była to interesująca postać.

      Ja, wraz z podpułkownikiem t. MATWIEJEWEM – pojechaliśmy do Bereżan ją obejrzeć. Kiedy przyjechaliśmy do Bereżan, była przesłuchiwana przez pracownika OBB NKWD USRR podpułkownika KAGANOWICZA. Ona składała swoje zeznania w taki sposób, że na ich podstawie nie było możliwe przeprowadzenie żadnych działań operacyjnych. Było oczywiste, że ona mimo wszystko kłamała, ukrywając coś wielkiego.

      Podzieliłem się swoją opinią z t. MATWIEJEWEM, który zgodził się ze mną, i postanowiliśmy zabrać ją do Czortkowa. Podczas przesłuchania w Czortkowie ona również nie zeznała nic istotnego, t. SARAJEW wydał mi rozkaz zabrać ją do grupy specjalnej i wziąć z sobą do Bereżan, znaleźć możliwości zmuszenia jej do przyznania się i realizacji danych uzyskanych od niej na przesłuchaniu. Postanowiłem postąpić z nią następująco: po przybyciu do Bereżan pozorować jej werbunek, dać jej zadanie zabicia „Nestera”, byłem pewien, że ona będzie uciekać, a w tym momencie, gdy ona będzie uciekać, zatrzymać ją pod płaszczykiem SB i przesłuchiwać jak tajną współpracownicę – nic innego nie można było z nią zrobić.

      W drodze do Bereżan wieźliśmy ją tak, aby nie widziała całej grupy, obchodzono się z nią dobrze, w Bereżanach przeprowadziłem jej werbunek, dałem zadanie zabicia „Nestera”, wręczyłem jej pistolet ze złamaną iglicą i wysłałem do wykonania zadania.

      Ona zeznawała, że spotykała się z bojownikami „Nestera” we wsi Byszki w jednej z chat, skąd bojownicy prowadzili ją do „Nestera” do lasu,, zgodnie z porozumieniem z 229 OSB wieś została otoczona przez kompanię [żołnierzy].

      HORODEĆKYJ ze swoim pododdziałem czekał na nią we wsi, POTASZNYK podwiózł ją do Byszek i puścił do wioski. Tak jak przypuszczałem, tak się stało – „Natalka” pobyła w chacie kilka minut, wyszła przez tylne drzwi i schowała się w kukurydzy, wszystko to obserwował HORODEĆKYJ, który pozwalając jej posiedzieć w kukurydzy przez pewien czas, tak jakby przez przypadek ją zatrzymał, znalazł u niej pistolet i natychmiast ogłosił, że jest seksotką.

      Ta powiedziała mu, że jest kurierem centralnego prowidnyka OUN – i ona musi jak najszybciej się z nim zobaczyć, ponieważ odkąd została aresztowana przez NKWD, przepuściła dwa terminy do stawienia się, i został jej jeden termin, i jeśli ona go przepuści, to będzie jej bardzo trudno skontaktować się [z] swoim prowidnykiem.

      HORODEĆKYJ mówił jej, że wszystko kłamie, zawiązał jej oczy, przywiózł ją do Bereżan, gdzie w stodole przesłuchiwali ją już jako SB, [i] ona opowiedziała, że zna schron we wsi miejscowości Augustówka, w którym siedzą ochroniarze centralnego prowidnyka „Biełoho” ona spotyka się z nimi, a następnie prowadzą ją do „Białoho”, akurat dzień później wypadał ostatni termin jej pojawienia się w tym schronie. LJULJUK, którzy ją przesłuchiwał [i jej] zeznania zapisał, powiedział, że poprowadzi ją do prowidnyka, a przyprowadził ją do mnie. Ona potwierdziła mi to, co powiedziała dla LJULJUKA. Natychmiast z kompanią żołnierzy wyjechaliśmy na operację do wsi Augustówka, gdzie w domu KOHUTA Petra – było to mieszkanie gospodarza schronu centralnego prowidnyka – „Natalka” wskazała nam dobrze zamaskowany schron, w którym siedziało dwóch bojowników „Biełoho”, „Rybak” i „Czad ”.

      Rozkopaliśmy schron „Czada”, [ i jego] udało się wyciągnąć żywym, „Rybak” zastrzelił się. W schronie odkryliśmy bibliotekę, maszynę do pisania, 7 sztuk broni i dużo różnych rzeczy należących do „Biełoho” i jego ochrony.

      „Czad” opowiedział nam, że w okolicy Bereżan w pobliżu wsi Raj w schronie w podwójnym dachu powinien znajdować się „Biełyj”, [i] my bezzwłocznie wyjechaliśmy samochodem dowódcy batalionu, ale w tej kryjówce „Biełoho” nie było, tam był jego adiutant „Artem” i okręgowa prowidnyca ŁEGETA – „Artem” zastrzelił Łegetę, podpalił chatę, chciał uciekać, ale postrzeliłem go w nogę z karabinu, i on został wzięty żywcem.

      Łegeta spłonęła, w chacie spaliło się wiele dokumentów i ogromna suma pieniędzy. „Artem” nic znaczącego na przesłuchaniu nie zeznał. Postępując zgodnie z informacjami „Czada”, którego zostawiłem w grupie specjalnej, odkryliśmy jeszcze trzy schrony centralnego prowidu OUN – ludzi w nich nie zatrzymaliśmy, ale znaleźliśmy ciężki karabin maszynowy „maxim”, dużo literatury, korespondencji.

      Przy czym dwa schrony [znajdowały się] na terytorium obwodów stanisławowskiego i lwowskiego.

      Będąc u nas w grupie specjalnej „Czad” opowiedział mi, że w lesie w pobliżu miejscowości Lesnyki, rejon brzeżański, zna obóz, gdzie w określonym czasie /w środy/ zbierają się wysocy rangą dowódcy UPA.

      Wybierając stosowny moment, przeprowadziliśmy operację siłami kompanii 229 OSB i grupy specjalnej, w wyniku której zostali zabici dowodzący południową grupą UPA „GORDIJENKO” i dowodzący północną grupą UPA „DOWBNIA”, zatrzymano starszego ich ochrony „Czabana”, byłego komendanta żandarmerii kurenia „Bystroho”.

      „Czaban” został również pozostawiony w grupie specjalnej, przekazał cenne dane, na podstawie których NKWD i grupa specjalna przeprowadzały operacje przez cały miesiąc.

      Po operacjach zrealizowanych według wskazówek „Czabana” zrobiłem ponowny przegląd grupy, wykluczyłem z grupy dwóch bojowników, wykazujących tchórzostwo.

      Tow. SARAJEW dołączył do grupy b. okręgowego referenta OUN ds. finansów „Mirosława”, który w grupie odgrywa rolę prowidnyka SB, on pierwszy przesłuchuje zatrzymanego „seksota”, on swoim wyglądem i czystym galicyjskim akcentem rozwiewa u zatrzymanego jakiekolwiek podejrzenia, że jest przesłuchiwany przez nikogo innego, lecz właśnie SB, na śledczego został wyznaczony „Czad”, „Czaban” pilnuje zatrzymanych i pomaga „Czadowi” w przesłuchaniach.

      Oprócz roli prowidnyka SB „Mirosław” przeprowadza czytanie naszych gazet z bojownikami – nastrój w grupie jest teraz dobry, nie ma nastroju do ucieczki lub odejścia z powrotem do band.

      Jeśli chodzi o zaopatrzenie – produkty żywnościowe, zarówno dla ludzi jak i dla koni, sprawa wygląda następująco.

      W każdej wsi, która znajduje się z dala od drogi utwardzonej, bandyci pozostawiają t. z. organizacyjne bydło, świnie, krowy, przejęte przez bandytów podczas pogromów rodzin „seksotów”, o istnieniu we wsiach takiego rodzaju bydła wie każdy przewodniczący rady wiejskiej. Więc my zjawiamy się u takiego przewodniczącego rady wiejskiej, pytamy, czy jest jakieś bydło organizacyjne i jakie, i on nam, jako bandytom, daje ile trzeba świń, cieląt, za które my dajemy mu pokwitowanie w imieniu jakiejś bandy działającej w tym terytorium. Podobnie z chlebem, bandyci dają do młyna do zmielenia ziarno, zebrane od ludności – młynarz wie o tym organizacyjnym chlebie, i również wydaje go nam w zamian za pokwitowanie w imieniu jakiejś działającej w tych rejonach bandy.

      Grupa działająca w rejonach obwodu tarnopolskiego jako inspekcyjny „widdił” SB, w swoich działaniach dla bandytów jest nieuchwytna. Dowódcy pododdziałów grupy specjalnej mają swoich agenturę, t. zw. informatorów SB, taka agentura jest przez nas werbowana pod przykrywką SB, rzekomo dla obserwowania zachowania się „widdiłow” i kuszczy, a także pocztów prowidnykiw, wywołujemy u informatorów wrażenie, że obserwujemy prowidnykiw, aby oni nie kontaktowali się z niewiarygodnymi ludźmi.

      Tym sposobem od takiej agentury dowiadujemy się, gdzie, jakie „widdiły” przechodziły, w których wioskach się zatrzymywały, a także dowiadujemy się, gdzie i gdzie przechodziły poczty prowidnykiw i gdzie kwaterują.

      Główną wadą grupy operacyjnej jest to, że nie ma w niej stałej grupy wojskowej (zimą wskazane byłoby – mieć grupę konną, chociaż 15-16 ludzi). Zdarza się wiele przypadków, gdy grupa podczas swojej pracy konfrontuje się z bandytami, wdaje się z nimi w strzelaninę, a okazuje się, że z powodu strzelaniny zawala swoją pracę, aby ścigać i niszczyć bandę, spotkaną przypadkowo, dla grupy nie jest możliwie, ponieważ grupa mimo wszystko dla operacji wojskowych jest zbyt nieliczna, ona ma w swoim składzie na dzień dzisiejszy 27 ludzi, przy uzbrojeniu pięć ręcznych karabinów maszynowych, 22 automaty, [a] pozostali karabiny, ludzie z automatami i dowódcy pododdziałów mają pistolety, a wszyscy bojownicy mają granaty w wystarczającej ilości. Do transportu grupa posiada 5 zaprzęgów dwukonnych oraz dwa konie wierzchowce dla łączników.

      3.1.1946

      m. Czortków Major/Sokołow/.[85]

      To ciekawe, że wspomniana w raporcie „Natalka” (czyli Stefania Hałuszka) była osobistą łączniczką R.Szuchewycza, a „centralny” prowidnyk „Biełyj” – to po prostu Roman Szuchewycz. Tutaj major Sokołow, najwyraźniej tego nie podejrzewając, był ze swoją grupą specjalną o krok od schwytania samego głównodowodzącego UPA. Oto jak ten epizod wspominał następca Szuchewycza W. Kuk – „Łemisz”: „W tym czasie na Bereżanszczyźnie Dowódca T. Czuprynka miał „chatę” z kryjówką we wsi Augustówka. O tym opowiedział mi jego łącznik Hryhorij Kania. Do sierpnia 1944 roku był łącznikiem Naczelnego Dowódcy z prowidnykiem Romanem Krawczukiem. W połowie sierpnia 1944 r. dowódca Szuchewycz wysyła dowódcę swojej ochrony Iwana Kohuta („Brodycza”), „Czada” i Hryhorija Kanię do zbudowania kryjówki we wsi Augustówka. Kryjówkę zbudowali w gospodarstwie rodzonego brata „Brodycza” Petra Kohuta.

      „Do tej kryjówki – opowiadał Hryhorij Kania – my z „Borysem” wróciliśmy z Rohatynszczyzny na początku maja 1945 r. W sierpniu… my z „Borysem” opuściliśmy kryjówkę i poszliśmy w pole. W tym czasie do kryjówki wrócili „Czad” i „Rybak”. Rankiem łączniczka „Natalka”, którą aresztowała bolszewicka policja, zdradziła i doprowadziła do kryjówki grupę specjalną NKWD. „Rybak” zastrzelił się, a „Czad” się poddał, okazał się zdrajcą i poprowadził grupę specjalną do wsi Raj koło Bereżan, gdzie była druga kryjówka Szuchewycza, ale dowódcy tam nie było.”

      Schwytany w tej kryjówce „Artem” (Wasylij Czyżewskyj) również z powodzeniem został zwerbowany. Niedługo później, w kwietniu 1945 roku, został szefem łączności między Szuchewyczem i Banderą. Kursując między Galicją i Monachium „Artem” kontynuował pracę na rzecz sowieckiej strony aż do lata 1947 roku, kiedy to został wykryty i zlikwidowany w Niemczech przez SB OUN.[86]

      5. Pod maską banderowskiej „bezpieki”.

      A. M. Sokołowa można z całą pewnością uważać za głównego architekta specjalnej taktyki działania grup specjalnych, którą następnie zaczęły masowo wykorzystywać grup specjalne innych UNKWD–UMGB zachodnich obwodów Ukraińskiej SRR. Chodzi o tak zwane „literalne przedsięwzięcie ‚ŁSB’” – imitację referatu lub bojówki SB OUN, metodą pracy której było legendowane przesłuchanie. Na czym polegała istota metody? Bojówka SB OUN (dawni esbiści, zwerbowani przez sowieckie organy ścigania) napadała na konwój eskortujący znajdującego się w trakcie rozpracowania aresztanta. Gdy konwojujący „wykrwawiali się” wcześniej ukrytą pod mundurem krwią kurczaka, „odbity” więzień był eskortowany do schronu „referatu SB”, gdzie mu urządzano przesłuchanie oskarżonego o współpracę z „Sowietami” (jak to pokazano u Sokołowa).

      Niczego nie podejrzewający obiekt rozpracowania, zadowolony, że znalazł się wśród swoich, szczodrze i szczerze wyznawał całą posiadaną wiedzę o swoich powiązaniach z formacjami bandyckimi, udowadniając swoją własną lojalność lub zasługi przed OUN. Następnie „bojówka SB” artystycznie „ginęła” w starciu z czekistami, w których ręce wpadał zeszyt z własnoręcznie napisanymi zeznaniami obiektu operacyjnego rozpracowania.

      Metoda legendowanego przesłuchania była aktywnie wykorzystywana podczas ścigania liderów nacjonalistycznego podziemia. Podczas przeprowadzania operacyjno-poszukiwawczych przedsięwzięć w ramach operacji „Berłoga” z pomocą właśnie takich „fałszywych bojówek SB” w lipcu 1948 roku sprawdzono syna głównodowodzącego UPA Jurija Szuchewycza, a potem także żonę Szuchewycza – Natalię Berezynską, przez którą miano nadzieję wejść na samego „Wilka” (taki pseudonim otrzymał Szuchewycz w dokumentach NKWD-MGB). Jeśli synowi Szuchewycza jeden z członków grupy szeptem po prostu podpowiedział, z kim ma do czynienia, to Natalia Szuchewycz, rzekomo „odbita” przez bojowników SB, uwierzyła w realność przedstawienia. Zainscenizowano atak na samochód, którym była przewożona, i podczas gdy operacyjni śledczy „wykrwawiali się” krwią kurczaka z woreczków ukrytych pod ubraniem, „bandycka ounówka z nienawistną satysfakcją uśmiechała się, mając na uwadze ‚trupy zabitych’”. Była prowadzona przez rzekomo konspiracyjne kontakty, z bunkra do bunkra. Jednak żadnych istotnych informacji o mężu nie była w stanie dostarczyć, i dlatego wkrótce ponownie została „odbita”, tym razem z rąk „fałszywego SB”.[87]

      Podczas pościgu za kierownikiem Halickiego krajowego prowidu OUN R. Krawczukiem – „Petrem” pozorowanemu przesłuchaniu poddano jego ojca – M. Krawczuka. Grupa agenturalno-bojowa „odbiła” go i przetransportowała do „bunkraprowidnyka”, odgrywanego przez bojownika SB „Własa”. Krawczuk starszy, ciesząc się z „wyzwolenia”, poinformował o swoich kontaktach rodzinnych z „Petrem”, osobistej znajomości z referentem organizacyjnym Centralnego Prowidu W. Kukiem – „Łemiszem” i o niektórych łączniczkach syna.[88]

      Dlaczego działalność grup specjalnych pod przykrywką bojówek i referatów SB była taka skuteczna? Rzecz w tym, że jeszcze 10 września 1943 r. referent SB WO „Zahrawa” M. Kozak – „Smok” wydał rozkaz o wyłącznej prerogatywie SB wydawania wyroków kary śmierci dla „wrogów narodu ukraińskiego” bez aprobaty ani nawet informowania kadry dowódczej UPA. Jak zeznał referent polityczny prowidu wołyńskiego M. Melnyk, w grupie UPA „Południe” referent SB M. Kozak – „Smok” zainicjował taką orgię terroru, że jej ofiarami padli szef sztabu i referent polityczny grupy, naczelnicy szkół saperów i pielęgniarek, do 60 dowódców różnych szczebli, w sumie około tysiąca ludzi.

      14 stycznia 1944 r. D. Kliaczkiwśki – „Kłym Sawur” wydał rozkaz sankcjonujący „najbardziej szerokie uprawnienia” w pracy aparatu SB. Dowódcy UPA zostali zobowiązani do wykonywania zaleceń referentów Służby Bezpieczeństwa, a wszyscy szeregowi członkowie – do współpracy z nią.[89]

      Do 1945 roku SB przekształciła się w całkowicie autonomiczną strukturę, pretendującą do pozycji wyższej niż sama OUN. W rozkazie z dnia 30 kwietnia 1945 roku głównego referenta SB Mykoły Arsenycza – „Mychajła”, zwolennika brutalnych metod działania SB i wielokrotnego inicjatora „czystek” w szeregach powstańców, w szczególności zalecano: „…rejonowi referenci SB składają meldunki swoim lokalnym prowidnykom wyłącznie ustnie i tylko o sprawach, które ich dotyczą (kwestii organizacyjnej i pracy operacyjnej)… Lokalni prowidnycy nie mają prawa kontrolować poczty SB lub raportów idących do góry.”[90]

      W praktyce dochodzeniowej i represyjnej SB powszechnie stosowała tortury przy pomocy stojaka, ognia, odrąbywania kończyn, palenia żywcem, powolnego duszenia „czurką” (pętlą). Zgodnie ze słowami członka Centralnego Prowidu . Kuka – „Łemisza”, gdyby to on został poddany przesłuchaniu metodami SB, przyznałby się do wszystkiego, nawet do bycia „abisyńskim Negusem”.

        Jak zaznaczono w doniesieniu specjalnym NKGB USRR (marzec 1945 r.), ze względu na nasilający się rozkład w pododdziałach UPA i dezercję, znacznie zintensyfikowała się działalność terrorystyczna SB skierowana przeciwko nosicielom kapitulanckich nastrojów. Okoliczność ta wywołała zamęt i konflikty w jej szeregach, rozprzestrzenianie się idei sugerujących niecelowość i brak perspektyw dalszej walki.[91] W szeregach UPA, stwierdzono w raporcie równeńskiego komitetu obwodowego KP(b)U z dnia 26 lutego 1945 roku, zaistniała sytuacja, w której w każdym powstańcu widziano tajnego współpracownika, seksota, przeprowadzana jest totalna „czystka”.[92]

        Członek Centralnego Prowidu OUN M. Stepaniak – „Leks” przy tej okazji powiedział: „SB przyznano szerokie uprawnienia. Miała prawo według własnego uznania dokonywać aresztowania członków Organizacji aż do członka CentralnegoProwidu włącznie. SB miała prawo bez sądu rozstrzelać dowolnego członka Organizacji, nie wspominając o innych ludziach, i ona to robiła.”

        Od 1 stycznia do 1 października 1945 tylko w obwodzie wołyńskim zniszczono „za zdradę” 889 członków OUN, spośród 938 poddanych dochodzeniu.[93]

        Takie działania esbistów demoralizowały podziemie, a atmosfera szpiegomanii i wewnętrznego terroru, odpowiednio, z powodzeniem była wykorzystywana przez grupy specjalne, działające pod przykrywką SB. Każdy członek podziemia OUN z radością i bez żadnych tortur przekazywał „fałszywej SB” wszelkie dostępne mu informacje – wiedząc, jak może działać podczas przesłuchań prawdziwa SB, żaden z nich nie chciał doświadczyć bycia „abisyńskim Negusem”.

        Agenturalno-bojowa grupa stanisławowskiego UMGB i oficer-kurator

        Naczelnik GUBB NKWD ZSRR generał-lejtnant A. A. Leontiew w piśmie instruktażowym rozesłanym 9 stycznia 1946 r. do wszystkich naczelników sekcji operacyjnych NKWD-NKGB Litewskiej SRR, zalecał stanowczo zastosowanie doświadczeń ukraińskich kolegów przy organizacji kombinacji agenturalno-operacyjnych w walce z antysowieckim podziemiem z udziałem grup specjalnych.[94] 26 marca 1946 roku kieruje na Litwę ze specjalnym zadaniem mjr A. M. Sokołowa, „jako osobę posiadającą praktyczne doświadczenie w organizacji i funkcjonowaniu grup specjalnych”.[95] Tam Sokołow ponownie wykazał się jako utalentowany organizator i przywódca. W ogóle, wybiegając w przyszłość, powiemy, że na Litwie grupy specjalne również odegrają istotną rolę w likwidacji nacjonalistycznego podziemia. Charakterystyczne jest, że sowieckie organy bezpieczeństwa państwowego nigdy nie ukrywały faktu wykorzystywania grup specjalnych złożonych z członków podziemia, poddających się podczas walki lub ujawniających się w ramach amnestii, w likwidacji podziemnych formacji nacjonalistycznych. W opublikowanej w 1961 roku książce „Litewscy, łotewscy, estońscy burżuazyjni nacjonaliści” szczegółowo opisano zorganizowanie przez czekistów grupy specjalnej złożona z pięciu bojowników, dowodzonej przez schwytanego w Polsce i zwerbowanego lidera okręgu „Dajnawa”, Sawejkisa. Dzięki jej działaniom dość szybko udało się oczyścić 10 rejonów administracyjnych z zakonspirowanych formacji nacjonalistycznych, z którymi nie mogło sobie poradzić pięćdziesięciu agentów i pułk wojsk wewnętrznych![96]

        W lutym – wrześniu 1951 roku generał-major Ł. Ejtington zorganizował kombinację agenturalną w celu wykrycia przywódcy podziemia Juozasa Łukszi – „Daumantasa”, przeprowadzoną z udziałem dwóch grup specjalnych. Dojście do Łukszi udało się odnaleźć dzięki schwytaniu jego najbliższego współpracownika Kukauskasa w maju 1951 r. 4 września poprzez wykorzystanie agenta-bojownika Chajnauskasa, działając pod legendą „łącznika” Kukauskasa, Łuksze udało się zwabić w zasadzkę. Podczas próby zdetonowania granatu został zastrzelony. W sprawozdaniu dla kierownictwa MGB ZSRR minister bezpieczeństwa państwowego Litwy generał-lejtnant P. Kondakow 19 stycznia 1953 roku napisał: „Szczególnie pozytywne rezultaty w likwidacji bandytyzmu zostały osiągnięte po zastosowaniu takich form pracy agenturalnej, jak tworzenie grup agenturalno-bojowych, skierowanych przeciwko bandom, wykorzystanie operacyjne zatrzymanych w tajemnicy przywódców bandytów i ich werbowanie przez naszą grupę specjalną w charakterze legendowanych przedstawicieli band, sztabów i ośrodków oporu. Na terenie podległym naszej jurysdykcji z powodzeniem działa kilka fałszywych partyzanckich związków taktycznych. Dzięki formowaniu legendowanych formacji bandyckich udało się nam wziąć pod kontrolę agenturalną najpoważniejsze bandyckie jednostki organizacyjne, zniszczyć strukturę organizacyjną pozostałych formacji, sparaliżować ich aktywną działalność terrorystyczną.”

        W swoim drugim raporcie z 18 kwietnia 1953 roku Kondakow wskazał, że MGB Litwy przeprowadziło 240 kombinacji. Tylko przez pierwsze niepełne cztery miesiące 1953 roku schwytano 72 przywódców podziemia, z których zwerbowano 18, do innych celów operacyjnych wykorzystano 23, a pozostali zostali aresztowani i postawieni przed sądem.[97]

        Nie można nie wspomnieć o dalszym losie łączniczki Centralnego Prowidu OUN Stefanii Hałuszki – „Natalki”, dzięki „wyznaniom” której zostały zniszczone schrony R. Szuchewycza i przechwycona jego korespondencja. Po tych wydarzeniach ona w końcu zgadza się pracować dla strony sowieckiej, więc czekiści, wykorzystując brak wiedzy w OUN o jej aresztowaniu i zwerbowaniu, wysyłają ja z powrotem do podziemia. Tam „Natalka”, kontynuując wypełnianie funkcji łączniczki Centralnego Prowidu, regularnie dostarczała „Sowietom” niezbędnych informacji.

        Jak na ironię, „Natalka”, przekazując wszystkie informacje dla „fałszywej SB” majora A. M. Sokołowa, stała się przyczyną zguby groźnego szefa prawdziwej SB OUN Nikołaja Arsenycza. Dzięki otrzymanej od „Natalki” informacji został odkryty schron Arsenycza. Zablokowany w schronie, zastrzelił się, wcześniej zastrzelił żonę A. Huńko – „Wierę” i S. Hałuszkę – „Natalkę”.

        DONIESIENIE

        O LIKWIDACJI REFERENTA SB CENTRALNEGO PROWIDU OUN PSEUDONIM „MYCHAJŁO”, ALIAS „HRYHOR” I „MAKSYM”.

        W sierpniu 1946 roku MWD USRR utworzyło grupę operacyjną w celu wykrycia i likwidacji członków tzw. Centralnego Prowidu OUN.

        W okresie od sierpnia do grudnia 1946 roku grupa operacyjna przeprowadzała pracę agenturalno-wywiadowczą…

        W tym okresie pracy grupa operacyjna ustanowiła i zlikwidowała ponad 30 funkcjonariuszy centralnego prowidu OUN – łączników, ochroniarzy, pracowników technicznych.

        W styczniu b. r. przez połączone działania grupy operacyjnej i grup specjalnych ustalono, że w lesie na wschód od wsi Żukow rejonu bereżańskiego w obwodzie tarnopolskim znajduje się schron, w którym ukrywa się z niewielką ochroną referent SB centralnego prowidu OUN o pseudonimie „MYCHAJŁO”.

        Po otrzymaniu tych danych MWD USSR opracował plan przeprowadzenia operacji w celu schwytania lub zniszczenia„MYCHAJŁA”.

        21 stycznia 1947 w rejonie wsi Żuków i Ginowice zaczęła się operacja czekistowsko-wojskowa, w rezultacie której dwa kilometry na wschód od wsi Żuków 23 stycznia b. r. kursant szkoły pułkowej 290 SP WW MWD Tichomirow zauważył na stoku urwiska wąwozu niewielki obłok pary wodnej i lekko rozmrożoną ziemię.

        Na podstawie tych oznak odkryto wylot wentylacyjny schronu. Tichomirow włożył pręt żelazny w otwór odpowietrzający, w rezultacie czego wewnątrz schronu spadła poduszka, którą był zamknięty otwór odpowietrzający. Po dźwięku tłuczonego naczynia, na który spadła poduszka, precyzyjnie ustalono miejsce, gdzie zlokalizowany był schron.

        Schron został bezzwłocznie zablokowany przez wojsko, przy czym w odległości jednego metra od drogi leśnej znaleziono dobrze zamaskowany otwór wejściowy do schronu, został on otwarty przez żołnierzy.

        Bandytom, który znajdowali się w schronie, zaproponowano poddanie się i wyjście ze schronu. W odpowiedzi na to ze schronu wyskoczył jeden z bandytów i otwarł do grupy operacyjno-wojskowej ogień z automatu, ale został zabity ogniem odwetowym i wpadł do schronu.

        Potem znajdujący się w schronie „Mychajło” wystrzałami z pistoletu zastrzelił żonę o pseudonimie „WIERA” i łączniczkę centralnego prowidu OUN o pseudonimie „NATALKA”, a następnie oblał dokumenty naftą, podpalił i zastrzelił się sam.

        Ze schronu wydobyto ciała dwóch mężczyzn i dwóch kobiet, poprzez identyfikację których ustalono, że zabici to:

        1. ARSENYCZ-BEREZOWŚKYJ, Nikołaj Wasiliewicz, pseudonim „MYCHAJŁO”, alias „Hryhor”, „Maksym” i „Demian” – 1910 roku urodzenia, urodzony we wsi Berezowo-Niżne w rejonie jabłonowskim w obwodzie stanisławowskim, Ukrainiec, z wyższym wykształceniem. Został członkiem OUN jeszcze przed 1939, w 1939 roku przebywał na emigracji, wrócił na Ukrainę w okresie niemieckiej okupacji.

          Od 1940 roku pracował w referacie SB (Służba Bezpieczeństwa) centralnego prowidu OUN, na czele której w tym czasie stał „MAKSYM RUBAN”.

          Pod koniec 1941 roku został mianowany referentem centralnego prowidu OUN, zajmował to stanowisko aż do momentu likwidacji.

          Uczestnik wszystkich konferencji i kongresów OUN.

          2. „WIERA” – żona „MYCHAJŁA”, szefowa referatu kobiecego lwowskiego miejskiego prowidu OUN.

          3. „NATALKA” – łączniczka centralnego prowidu OUN. Trup czwartego bandyty nie został rozpoznany ze względu na fakt,że głowa i twarz zostały całkowicie zniekształcone przez wybuch granatu, na którego upadł.

          Ze schronu zabrano:

          automatów – 2

          pistoletów – 2

          karabin – 1

          maszyna do pis. – 1

          aparat tel. – 1,

          jak również dwa worki z dokumentami, w tym:

          legitymacji partyjnych WKP (b) – 14

          legitymacji komsomolskich – 17

          legitymacji wojskowych – 52

          książek należących do czerwonoarmistów – 21

          paszportów sowieckich 53

          zaświadczeń ucz. upołn. milicji 12

          zaświadczeń tożsamości pracowników MWD-MGB – 14

          zezwolenia i poświadczenia instytucji sowieckich – 200,

          a także kopie protokołów przesłuchania SB i wykazy zabitych przez bandytów SB obywateli sowieckich, około 1000 ludzi, osobiste rękopisy „MYCHAJŁA” – instrukcje i wskazówki na temat pracy SB i in. dokumenty.

          Zwłoki zabitych zostały przewiezione do UMGB obwodu lwowskiego, gdzie byli członkowie centralnego prowidu OUN – „SIERGIEJ” i „ARKADIJ”[98] zidentyfikowali „MYCHAJŁA” i jego żonę „WIERĘ”, z czego sporządzono akty rozpoznania.

          Przechwycone dokumenty są badane.

          Operacja w rejonie Ginowice – Żuków jest kontynuowana w kierunku poszukiwania schronów ochrony „MYCHAJŁA” i jego archiwów.[99]

          6. Sfałszowane „Powiadomienie Rjasnego”

          A teraz nadszedł czas, aby wrócić do niefortunnego powiadomienia komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR W.Rjasnego. Przypomnę, że w tym dokumencie z dnia 26 lipca 1945 roku, zaadresowanego do Ł. P. Berii, Rjasnyj podsumowywał pierwsze efekty operacyjno-bojowego zastosowania grup specjalnych do likwidacji ounowskiego podziemia. Oto pełny tekst tego komunikatu:

          Ściśle Tajne

          Dla Komisarza Ludowego Spraw Wewnętrznych ZSRR Ł.Berii

          26.07.1945 r. №8/156451

          POWIADOMIENIE O ORGANIZACJI I REZULTATACH PRACY GRUP SPECJALNYCH DO WALKI Z OUNOWSKIMBANDYTYZMEM W ZACHODNICH OBWODACH UKRAINY.

          W związku z zorganizowanym stopniowym rozgromieniem band UPA oraz likwidacją siatki politycznej OUN i w połączeniu z pracą partyjno-polityczną w zachodnich obwodach Ukrainy, z początkiem wiosny 1944 roku znacznie nasiliło się dobrowolne zgłaszanie się do organów NKWD poddających się skruszonych bandytów UPA, uczestników podziemia OUN i uchylających się od służby w Armii Czerwonej.

          Biorąc pod uwagę, że część ujawniających się skruszonych ma szerokie powiązania z przywódcami ounowskiego podziemia i UPA, a także jest doskonale zaznajomiona z konspiracyjnymi porządkami antysowieckiego podziemia, zaczęliśmy część z tych ludzi początkowo wykorzystywać jako pojedynczych agentów-bojowników, a później – w grupach bojowych specjalnego przeznaczenia, zwanych przez nas grupami specjalnymi.

          Agenci-bojownicy otrzymywali zadanie przeniknąć do ounowskiego podziemia lub do band UPA w celu schwytania lub fizycznego zniszczenia przywódców OUN-UPA.

          W tych przypadkach, gdy agent-bojownik, który dołączył do bandy lub do podziemia OUN, nie miał możliwości fizycznego zniszczenia lub schwytania przywódcy-herszta, jego zadaniem było skompromitowanie herszta bandy lub lokalnego podziemia w celu wzmocnienia i aktywizacji wewnętrznego rozkładu bandy lub lokalnej organizacji OUN.

          Utworzone przy grupach operacyjnych NKWD USRR,

          przy UNKWD, przy RO NKWD grupy specjalne miały następujące zadania:

          1) Schwytanie lub fizyczne zniszczenie ośrodków kierowniczych lub przywódców OUN-UPA.

          2) Zniszczenie drobnych band UPA i lokalnych bojówek OUN i SB.

          3) Podprowadzanie band UPA pod operacyjne uderzenie organów i wojsk NKWD.

          4) Zniszczenie systemu żywej łączności OUN-UPA przez rozgromienie punktów kontaktowych, niszczenie lub chwytanie łączników i szefów łączności.

          5) Zbieranie niezbędnych informacji wywiadowczych przed wielkimi operacjami czekistowsko-wojskowymi.

          6) Wykrywanie i niszczenie składów-kryjówek OUN-UPA.

          Grupy specjalne składały się zazwyczaj z tych bandytów OUN-UPA, którzy ujawnili się ze skruchą [na mocy amnestii]. Dowódcą grupy specjalnej był jeden z byłych hersztów band UPA, kierownictwo operacyjne grupy specjalnej realizował włączony w jej skład pracownik operacyjny NKWD. Ze względu na fakt, że kompletowanie składu grup specjalnych przeprowadzano na zasadzie doboru agentów-bojowników, którzy zostali sprawdzeni przy wykonywaniu zadań likwidacji ounowskiego bandytyzmu – ze strony członków grup specjalnych za cały czas ich istnienia nie było ani jednego przypadku zdrady.

          W obwodach równeńskim i wołyńskim do składu grup specjalnych włączono także dawnych partyzantów-kowpakowców, dobrze znających lokalne warunki, mających duże doświadczenie walki z ounowskim bandytyzmem.

          Ze względu na swój wygląd zewnętrzny i uzbrojenie, znajomość lokalnych cech szczególnych, języka i konspiracyjnego sposobu działania, skład osobowy grup specjalnych nie różnił się niczym od bandytów UPA, co wprowadzało w błąd aparat żywej łączności i hersztów UPA oraz ounowskiego podziemia, dając członkom grup specjalnych możliwość nawiązywania z nimi bezpośrednich kontaktów.

          W wielu przypadkach działania grup specjalnych ściśle koordynowaliśmy z działaniami agentów wewnętrznych, którzy przeniknęli do band UPA lub ounowskiego podziemia.

          W przypadkach zagrożenia zdemaskowaniem lub niemożności zrealizowania schwytania wytypowanych w planie hersztów UPA, członkowie grup specjalnych niszczą tych ostatnich, przy czym w wielu przypadkach stwarzają wrażenie w środowisku OUN i wśród ludności, że zniszczenie przywódców OUN-UPA przeprowadzili bandyci SB.

          W skład każdej grupy specjalnej wchodzi od 3 do 50 i więcej osób, które w zależności od legendy i zadania podają się za szczególną „świtę” fikcyjnego bandyckiego przywódcy lub jeden z oddziałów UPA.

          Grupy specjalne odgrywały i nadal odgrywają istotną rolę w sprawie likwidacji ounowskiego bandytyzmu w zachodnich obwodach USRR.

          Według stanu na dzień 20 czerwca 1945 roku w sumie w zachodnich obwodach Ukrainy działa 156 grup specjalnych o łącznej liczbie uczestników w nich 1783 ludzi (tabela 1).

          Tabela 1

          Nazwa obwodu

          Liczba

          W nich w sumie

          Uwagi

          Czerniowiecki

          25

          106

          Według stanu na 20/04-45

          Lwowski

          26

          219

          —»— 20/06-45

          Stanisławowski

          11

          70

          —»— 20/05-45

          Drohobycki

          10

          52

          —»— 20/06-45

          Tarnopolski

          2

          34

          —»— 15/06-45

          Równeński

          49

          905

          —»— 20/04-45

          Wołyński

          33

          397

          —»— 20/06-45

          Ogółem:

          156

          1783

          • 1 gr. licz. 25 ludzi

          W następstwie operacyjnej działalności grup specjalnych zniszczono i schwytano żywcem bandytów UPA i członków ounowskiego podziemia (tabela 2).

          Tabela 2

          Nazwa obwodu

          Zabito

          Schwytano żywcem

          bandytów

          członk.OUN

          razem

          bandytów

          członk.OUN

          Uchyla-jących od słuzby w Cz.Ar.

          zwolennicy band

          Razem

          Czerniowiecki

          62

          62

          126

          72

          198

          Lwowski

          24

          24

          40

          29

          69

          Stanisławowski

          30

          4

          34

          93

          56

          149

          Drohobycki

          47

          5

          52

          3

          3

          Tarnopolski

          18

          18

          31

          31

          Równeński

          1604

          1604

          614

          463

          139

          1216

          Wołyński

          173

          13

          186

          235

          37

          75

          347

          Ogółem:

          1958

          22

          1980

          1142

          93

          567

          211

          2013

          Za ten okres zdobyto trofea: ciężkich karabinów maszynowych 1; ręcznych karabinów maszynowych – 31; automatów – 172; karabinów – 439; pistoletów 79; granatów – 216; naboi 38030; min – 34; radiostacji – 1; koni – 72.

          Zabici hersztowie OUN-UPA:

          – zastępca dowodzącego UPA Kłyma Sawura – pułkownik Ochrymowycz – 04.03.45 r.

          – szef sztabu Dubowego – „Makarenko.

          – zastępca wołyńskiego obwodowego komendanta SB – Kuk – 25.01.1945 r.

          Schwytani przez grupy specjalne przywódcy OUN-UPA:

          członek wołyńskiego obwodowego prowidu Stepan 15.12.1944 r.

          szef łączności obwodowego prowidu OUN Komar 02.02.1945 r.

          rejonowy komendant SB Wasylko 25.01.1945 r.

          Ze względu na fakt, że przywódcy OUN-UPA dowiedzieli się o istnieniu grup specjalnych i realizowanych przez nich zadaniach, w ostatnim czasie zaprzestano tworzenia nowych grup specjalnych; istniejące grupy specjalne zostały przeformowane w duże i działają bardzo ostrożnie, ponieważ poruszanie się w sieci kontaktów OUN-UPA stało się trudniejsze, a czujność bandytów jest tak silna, że nawet w prawdziwych ounowskich bandach oni podejrzewają tajne grupy specjalne.

          Ludowy komisarz spraw wewnętrznych USRR Rjasnyj.[100]

          Teraz zadajmy sobie trud porównania jednego i tego samego fragmentu powiadomienia w prezentacji ukraińskich historyków i dziennikarzy oraz w tekście oryginalnego dokumentu.

          Z artykułu I. Łosiewa „Fenomen banderofobii w rosyjskiej świadomości”:

          Kompletowanie grup specjalnych przy grupach operacyjnych NKWD ZSRR prowadzono na zasadzie doboru agentów-bojowników, sprawdzonych przy wykonywaniu zadań likwidacji ounowskiego bandytyzmu (w tym zabójstw ludności, która sympatyzowała z OUN-UPA).

          Z oryginalnego dokumentu:

          Ze względu na fakt, że kompletowanie składu grup specjalnych przeprowadzano na zasadzie doboru agentów-bojowników, którzy zostali sprawdzeni przy wykonywaniu zadań likwidacji ounowskiego bandytyzmu – ze strony członków grup specjalnych za cały czas ich istnienia nie było ani jednego przypadku zdrady.

          Dostrzegacie różnicę? W oryginalnym dokumencie nie ma frazy „w tym zabójstw ludności, która sympatyzowała z OUN-UPA”! Przypomnę – to właśnie na tej frazie koncentrują swoją uwagę nacjonalistyczni badacze ukraińscy, dowodząc, że wszystkie zabójstwa ludności cywilnej nie były popełniane przez banderowców, lecz przez funkcjonariuszy NKWD.

          Teraz pozostaje wyjaśnić, kto wniósł tak bardzo potrzebne banderowcom „korekty” do tekstu powiadomienia komisarza ludowego. W rezultacie krzyżowego porównania źródeł okazało się, że po raz pierwszy sfałszowany tekst pisma został opublikowany w książce Iwana Biłasa „System represyjno-karny na Ukrainie 1917-1953. Analiza społeczno-polityczna i historyczno-prawna”, wydrukowanej w 1994 roku w Kijowie. Jak wskazano na stronie tytułowej, książka została opublikowana „przy wsparciu stowarzyszenia ‚Samopomoc’ w Clifton i Ukraińskiego Związku Ludowego (USA).”

          Nie ma sensu zagłębiać się w szczegóły treści tej pracy – z tytułu i wykazu „darczyńców” i tak wszystko staje się oczywiste. Powiem tylko, że regularnie polewając błotem cały okres sowiecki w historii Ukrainy, autor zdecydował się zilustrować swój „survival horror” udokumentowanymi przykładami. Wśród innych dowodów zbrodni komunistycznych znalazło się miejsce także dla naszego dokumentu. Przy tym, podczas gdy reszta dokumentów przedstawiona jest w książce w języku oryginału, powiadomienie Rjasnego z jakiegoś powodu wydrukowano w języku ukraińskim. Oczywiste jest, że Rjasnyj nigdy by nie pisał do Berii w języku ukraińskim – tekst przetłumaczył sam autor, zresztą poinformował o tym w przypisie. Dlaczego Biłas uznał za konieczne przetłumaczenie tego dokumentu? A po to, że w ten sposób on, jako autor tłumaczenia, otrzymał możliwość wprowadzenia do tekstu pisma swoich „doprecyzowań”. Tym doprecyzowaniem stała się fraza o zabójstwach cywilnej ludności przez członków grup specjalnych. Oto jak wygląda ten fragment w redakcji Biłasa:

          U zw’jazku z tym, szczo kompłektuwannja spechrup prowodyłosja za pryncypom pidboru ahentiw-bojowykiw, jaki buły perewireni na wykonanni zawdań likwidaciji ounniwśkoho bandytyzmu (u tomu czysli wbywstw nasełennja, jake spiwczuwało OUN-UPA. – Awt.), – z boku uczasnykiw spechrup za weś czas ich isnuwannja ne buło ni odnoho wypadku zrady.[101]

          A potem to już była łatwizna – wszystkim powielającym pozostało tylko przyznać sobie prawo do niewielkiego poprawienia akapitu, wykonać, gdy uznali to za konieczne, powrotne tłumaczenie na język rosyjski i „wstydliwie” opuścić w komentarzu Biłasa uzupełniającą informację „Autor”. W ten oto sposób fraza „u tomu czysli wbywstw nasełennja, jake spiwczuwało OUN-UPA” została włączona do „ciała” dokumentu w charakterze tekstu pierwotnego, źródłowego. Każdy, kto sobie tego zażyczy, może to sprawdzić, wchodząc na sławetną stronę oun-upa.org.ua, do rozdziału „Dokumenty”. Pozostaje pytanie – czy Biłas wiedział, że jego „dokument” będzie wykorzystywany właśnie w ten sposób? Bez wątpienia, wiedział. Wystarczy przejrzeć rozdział wstępny jego książki, zatytułowany „Specjalne prowokacyjno-zwiadowcze grupy NKWD-MGB”, aby się o tym przekonać. Jest całkowicie poświęcony już wielokrotnie cytowanym przeze mnie baśniom o „zbrodniczej” działalności grup specjalnych, zabijających pod marką UPA ludność cywilną Zachodniej Ukrainy. Charakterystyczny i wymowny jest fakt, że tekst Biłasa dosłownie pokrywa się z tekstem Idzio. Najwyraźniej ten drugi nigdy nie siedział w „tajnych archiwach moskiewskich”, ale wszystko co do słowa skopiował z tekstu tego pierwszego.[102]

          7. Fałszywe eksponaty wystawy

          Jednak fałszerstwa nacjonalistycznych ukraińskich historyków nie ograniczają się tylko do jednego „sprawozdania Rjasnoho”. 10 października 2007 w Kijowie Instytut Pamięci Narodowej i lwowskie Centrum Badania Ruchu Wyzwoleńczego (CDWR) zaprezentowało nową książkę zatytułowaną „UPA: Historia niepokonanych”, która w rzeczywistości jest rozszerzoną drukowaną wersją wystawy o tym samym tytule, zorganizowanej w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

          I odpowiednie mundury, i pagony (epolety), i ściskane w rękach PPD, a nawet lśniące w słońcu medale – wszystko to musi przekonać łatwowiernego widza, że oto widzi na własne oczy te same złowieszcze grupy specjalne „krwawej gebni” [gebnia – od liter „g” i „b” – w języku rosyjskim państwowe bezpieczeństwo], masowo wyrzynające w karpackich wioskach cywilną ludność Zachodniej Ukrainy.

          «Legendowana przez MGB bojówka SB OUN»

          «Legendowana przez MGB bojówka „Dowbusza”. 13 lipca 1947 r.»

          Jak otwarcie pisze w słowie wstępnym do albumu dyrektor CDWR W. Wjatrowycz, „fotografie okazują się skutecznym sposobem na utrwalenie w świadomości społecznej prawdziwego wizerunku ukraińskiego powstańca”. I odpowiednio, uzupełnię ja, jego antagonisty – sowieckiego emgebista [funkcjonariusza MGB].

          No cóż, brygada propagandystów CDWR ze swoimi kuratorami z prezydenckiego Instytutu Pamięci Narodowej bardzo słusznie „obliczyła” siłę oddziaływania obrazu, czynnika wizualnego, na świadomość człowieka. Tylko nie uwzględniła dwóch rzeczy. Po pierwsze, fotografie, które rzekomo przedstawiają grupy specjalne NKWD-MGB, już wielokrotnie były publikowane w innych wydaniach, a tam pod nimi były zupełnie inne podpisy. Chociaż te wydania nie są „moskalskie”, lecz jak najbardziej prawdziwie ukraińskie, na przykład, wydana w 2002 roku przez Instytut Historii NAN Ukrainy zbiorowa monografia „Terror polityczny i terroryzm na Ukraina XIX-XX w.”. A po drugie, wystarczy aby ktokolwiek, mniej lub bardziej zorientowany w temacie, spojrzał na te fotografie, aby natychmiast doszedł do wniosku, że zaprezentowani na fotografiach „emgebiści” nie mają żadnego związku ze wspomnianymi grupami specjalnymi.

          Jednak o wszystkim po kolei.

          Wraz z przesuwaniem się frontu w głąb terytorium Ukrainy, od dowódców jednostek i związków taktycznych Armii Czerwonej zaczęły napływać raporty, że bandy nacjonalistyczne, działające w rejonach zachodnich obwodów USRR, często posuwają się do przebierania się i dokonują napadów na wioski w przebraniu sowieckich oddziałów partyzanckich.[103]

          Informacja ta została potwierdzona przez samych partyzantów. Ponadto, jak meldował dowódca równeńskiego zgrupowania partyzanckiego №1 W. Begma, miał miejsce szereg przypadków, gdy nacjonaliści pod marką sowieckich partyzantów pod pretekstem pomocy otrzymywali broń i amunicję od jednostek Armii Czerwonej. „Armia Czerwona dość chętnie pomaga partyzantom – pisał w raporcie z 5 lutego 1944 roku – ale niektórzy dowódcy jeszcze nie zrozumieli tej prowokacji, przeprowadzanej przez nacjonalistów.”[104]

          Podobne prowokacje wprowadzały w błąd nie tylko czerwonoarmistów, biorących banderowców za swoich, ale także, co najważniejsze, miejscową ludność. Na przykład, w lutym 1943 r. oddział banderowców podających się za partyzantów sowieckich, wprowadził w ten sposób w błąd mieszkańców wsi Parośle w rejonie sarneńskim w obwodzie równeńskim, którzy przez cały dzień gościli, jak się okazało, bandę, a wieczorem banderowcy zorganizowali rzeź. W sumie zamordowali 173 osoby, udało się uratować tylko dwóm wieśniakom, którzy przeżyli przywaleni zwłokami, oraz sześcioletniemu chłopcu. Późniejsze oględziny wykazało wyjątkowe okrucieństwo, z jakim została przeprowadzona masakra. Z kilku ludzi zdarli skórę, kobiety były gwałcone, a następnie odcinano im piersi, nosy, uszy, wydłubywano oczy i odcinano głowy. Potem bojownicy o nezałeżnu Ukrajinu napili się alkoholu w domu miejscowego sołtysa. Po odejściu bandy pośród rozrzuconych na stole butelek po samogonie i resztek żywności zostało znalezione 12-miesięczne dziecko, przybite nożem do stołu, w jego ustach tkwił nie dojedzony kawałek solonego ogórka.[105]

          Ustalenia polskich historyków zostały potwierdzone także przez sowiecką stronę. Jak meldował 13 lutego 1944 r. dowodzący wojskami 13. Armii generał-lejtnant N. P. Puchow, „ludność prawie wszystkich wsi jest mocno przestraszona działaniami banderowców, którzy dokonują swoich zbrodni często pod przykrywką sowieckich partyzantów. Dlatego też w rozmowie z nami niechętnie składają zeznania, często mylą z partyzantami, mówiąc, że i jedni, i drudzy dokonują grabieży.”[106]

          Jednak sprawa nie ogranicza się do prowokacyjnych „przebieranek” w sowieckich partyzantów.

          Wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej na terytorium Zachodniej Ukrainy, w raportach dowódców wojskowych coraz częściej były rejestrowane przypadki, kiedy banderowcy nie tylko napadają na małe oddziały Armii Czerwonej i pojedynczych żołnierzy, odłączających się podczas marszu od swoich jednostek, ale również zdejmują z zabitych mundury, zabierają ordery i medale. O tym samym pisał w swoich pamiętnikach dowódca 1. Armii Pancernej Gwardii, generał-pułkownik M. E. Katukow: „Włóczyły się w rejonie bandy banderowców. Włóczyły się pod przykrywką zwykłych chłopów, więc trudno było się domyślić, kim są. Napadali na pojedynczych żołnierzy. Zabijali, zabierali broń, mundury, dokumenty.”[107]

          Warto dodać, że ta tendencja utrzymała się także po zakończeniu wojny. Jak raportował 28 grudnia 1945 roku generał-major Ł. I. Breżniew, w tym czasie szef zarządu politycznego Karpackiego Okręgu Wojskowego, «większość przypadków napadów bandytów dokonano właśnie na pojedynczych żołnierzy podczas ich przemieszczania się po wsiach, odludnymi drogami, lub w porze nocnej we wsi w mieszkaniach. Wiele z przypadków napadów bandyci dokonali w listopadzie. Wykorzystując element zaskoczenia i przewagi w siłach – napady w kilku na jednego, bandyci uzyskują sukces. Cel wielu z tych ataków – zdobycie broni, umundurowania, dokumentów, orderów itp….

          O godzinie 24:00 w dniu 29 listopada w miejscowości Zalesie w rejonie śniatyńskim grupa bandytów znienacka zaatakowała kaprala Kuprichina z 88-go ODEB. Bandyci ogniem z 3 automatów ciężko zranili Kuprichina, zdjęli z niego bluzę, odebrali medal „Za zasługi bojowe” odznakę gwardyjską i automat. Ciężko ranny Kuprichin nie mógł stawiać oporu…

          13 listopada w centrum w. Pocyków lejtnant Kozyriew, szeregowi Nikitin i Karpunin z 223-go przeciwlotniczego pułku artylerii zostali ostrzelani spoza ogrodzenia ogniem z automatów. Bandyci zabili porucznika Kozyriewa i szeregowego Nikitina… Okazało się, że z lejtnanta Kozyriewa bandyci zdjęli umundurowanie, wzięli pistolet i dokumenty, a z czerwonoarmisty Nikitina zdjęli szynel i buty

          Młodszy lejtnant Fatiejew i sierżant Kariew ochraniali gospodarstwo pomocnicze 295 SP we wsi Wiśniewce. Dowódca kompanii wysłał ich po kowala do sąsiedniej wsi Majdan Średni 1,5 km od miejscowości Wiśniewce. Wracając, Fatiejew i Kariew znienacka zostali ostrzelani na obrzeżach wsi. Bandyci zabili Fatiejewa i ciężko ranili Kariewa. Pełzając, jakoś dotarł do kompanii. Na miejscu wydarzenia wyjechały 2 grupy mobilne. Ustaliły, że bandyci bestialsko okaleczyli lejtnanta Fatiejewa, zdjęli z niego umundurowanie, zabrali automat i rewolwer…

          Szeregowi Wycziełat i Buljagin z 565-go SP 7 listopada wracali z podróży służbowej, i na rozkaz porucznika Bieliajewa poszli do wsi Deliatyn po siano dla koni. Obaj zaszli do domu miejscowej mieszkanki Guljak, która obiecała sprzedać siano. Grupa bandytów do 15 osób napadła na ten dom i zabiła obu szeregowych, gospodynię domu i jej 14-letnią córkę. Pozostała przy życiu druga 17-letnia córka obywatelki Guljak opowiedziała, że jeden z szeregowych najpierw został ranny, a następnie zastrzelony przez bandytów. Bandyci zabrali zabitym dokumenty, 3 medale „Za Odwagę” i 2 karabiny…

          W pobliżu wsi Dobromyśl 21 listopada o 16.00 banda napadła na grupę żołnierzy 142-go samodzielnego kablowego szóstego batalionu łączności. Bandyci zabili szeregowego Uljanowskiego i zranili kaprala Moczanowa, zabrali wóz konny, karabin z 90 nabojami, ordery i dokumenty zabitego oraz wywieźli jego trupa».

          A potem Leonid Iljicz Breżniew zwrócił uwagę na dość charakterystyczny szczegół: «W likwidowanych bandach część bandytów była w mundurach żołnierzy Armii Czerwonej, z orderami i medalami… Wśród zabitych 1 bandyta był w mundurze majora Armii Czerwonej z Orderem Chwały 3-go stopnia. Inny bandyta – w mundurze starszego lejtnanta RKKA, ubrany był w umundurowanie i z orderami, należącymi do przepadłego bez wieści 7 listopada b. r. dowódcy baterii 465-go SP lejtnanta Filippowa».[108]

          Miesiąc później w innym swoim raporcie Breżniew znowu powrócił do kwestii kradzieży mundurów i nagród bojowych:

          «Zarejestrowano szereg nowych napadów na pojedynczych żołnierzy, oficerów, aktyw partyjny i sowiecki. We wsi Homczin – 18 km na południe od Kołomyi – 10 stycznia bandyci zabili kosowskiego rejonowego komendanta wojskowego kapitana Zacharowa i naczelnika trzeciego oddziału tamtejszej RWK Akułowa. Bandyci obrabowali zabitych oficerów, zabierając ich broń, dokumenty i odzież.

          Garnizon wsi Podpeczery pod dowództwem naczelnika kapitana Czertenkowa, przeprowadzając przeczesywanie wsi, wdał się w walkę z bandą. W walce zginęło 3 bandytów. Wśród nich bandyta Stadij Michaił Dmitrijewicz – rejonowy kierownik o pseudonimie „Jura”. Na podstawie znalezionych u niego dokumentów ustalono, że to on w swoim czasie zabił zastępcę naczelnika oddziału politycznego 38-ej armii pułkownika Gołubiewa. U Stadija znaleziono legitymację partyjną na nazwisko Irina Dmitrijewna Titarczuk, legitymację kandydacką na nazwisko Surika Ogeniesjana, 12 legitymacji komsomolskich, ponad 100 książek Czerwonej Armii, Order Wojny Ojczyźnianej 2-go stopnia, 2 ordery Chwały 3-go stopnia, medal „Za Odwagę”, 2 medale „Za Zasługi Bojowe” oraz medal „Za zwycięstwo nad Niemcami”». [109]

          Ze swojej strony, zarząd kontrwywiadu „Smiersz” 1. Frontu Ukraińskiego i zarządy NKWD zachodnich obwodów Ukraińskiej SRR meldowały, że podczas przeprowadzania operacji likwidacji podziemnych formacji nacjonalistycznych w wykrytych schronach banderowskich i bunkrach ich funkcjonariusze również znajdują w dużych ilościach sowieckie medale, ordery, mundury i książki Armii Czerwonej. Na przykład, przy likwidacji prowidnyka OUN Kraju Karpackiego J. Melnyka – „Roberta” 1 listopada 1946 roku w jego kryjówce na górze Jaworzyna w rejonie bolechowskim w obwodzie stanisławowskim czekiści znaleźli 28 orderów i medali ZSRR, 11 legitymacji partyjnych, 9 legitymacji kandydackich, 30 legitymacji komsomolskich, 180 legitymacji wojskowych, 55 książek Armii Czerwonej, 78 paszportów sowieckich i inne dokumenty.[110]

          Do czego były potrzebne banderowcom takie ilości sowieckich mundurów wojskowych i orderów? Odpowiedź nadeszła bardzo szybko.

          Z komunikatu zarządu kontrwywiadu „Smiersz” 1. Frontu Ukraińskiego: «15 lutego 1944 r. w rejonie wsi Mikulino, 16 km od miasta Równe, stwierdzono działającą grupę bandycką, ubraną w mundury żołnierzy, która porwała żołnierza batalionu saperskiego 121. GGSD Koftuna i uprowadziła go w nieznanym kierunku».[111]

          Z komunikatu wołyńskiego komitetu obwodowego KP(b)U (marzec 1944 roku): «We wsi Silno w rejonie cumańskim pojawiła się banda licząca 30 lud. w mundurach żołnierzy sowieckich, która pozostawiła w radzie wiejskiej rozkaz w imieniu „Trybunału Rewolucyjnego” zakazujący zgłaszania się do rejestracji i grożący każdemu rozprawą [śmiercią] „jako zdrajcy ojczyzny”. Podobne rozkazy oni rozkleili na zabudowaniach we wsi».[112]

          Z komunikatu równeńskiego obwodowego KP(b)U (kwiecień 1944 roku): «W nocy na 10 kwietnia grupa osób w mundurach wojskowych, uzbrojonych w automaty, granaty i karabiny, dokonała nalotu na radę wiejską wsi Płoski rejonu równeńskiego. Podczas nalotu zabrano wykazy i opisy majątku gospodarstw, dokumenty finansowe i pokwitowania dotyczące rozliczeń z chłopami za dostawy państwowe, a także 1753 rubli w gotówce, przeznaczonych do rozliczenia za zdane zboże i inne produkty w ramach dostaw państwowych».[113]

          Z komunikatu tarnopolskiego komitetu obwodowego KP(b)U (kwiecień 1944 roku): «13 kwietnia 1944 r. grupa bandycka licząca 15 ludzi, uzbrojonych w karabiny i karabin maszynowy, ubrana w mundury czerwonoarmistów, pojawiła się we wsi Snegyrewka w rejonie wiszniewieckim w obwodzie tarnopolskim, zabiła przewodniczący rady wiejskiej i wyrżnęła całą jego rodzinę. A 26 kwietniu banda „Morożenki” przybyła do wsi Kotljarowskoje w rejonie dederkalskim, zabrała przewodniczącego i sekretarza rady wiejskiej i powiesiła ich w lesie za to, że nie wykonali rozkazu bandytów „Morożenki” o mobilizacji mieszkańców wsi Kotljarowskoje do UPA».[114]

          Z komunikatu zarządu kontrwywiadu „Smiersz” 1. Frontu Ukraińskiego: «11.10.1944 roku w w. Kołowert’ w obwodzie równeńskim został zabity zastępca przewodniczącego rady wiejskiej Weremko Wasilij Nikołajewicz w następujących okolicznościach. Nocą do mieszkania Weremko weszło dwóch niezidentyfikowanych ubranych w mundury żołnierzy Armii Czerwonej; pokazali mu dokumenty, że oni są pracownikami oddziału kontrwywiadu „Smiersz”, zażądali od niego wydać im do dyspozycji dwie dwukonne furmanki. Podczas rozmowy bandyci zaproponowali Weremko, aby pomagał im w ujawnianiu banderowców. Po otrzymaniu od niego zgody wyprowadzili Weremko na obrzeża wsi, i tam go zabili, pozostawiając notatkę o treści: „Uwaga! Taka kara spotka każdego służalca, donosiciela i agenta NKWD, który swoją podłą pracą będzie szkodzić ukraińskiej nacjonalistycznej rewolucji”». [115]

          O tym, jak poważne znaczenie przydzielano banderowskim prowokacjom, mówi ten fakt, że informacja o nich została skierowana bezpośrednio do najwyższego kierownictwa kraju. Tak więc 12 grudnia 1944 roku NKWD ZSRR meldowało Przewodniczącemu Państwowego Komitetu Obrony I. W. Stalinowi, że w dniu 29 listopada banda licząca do 180 ludzi dokonała napadu na wioskę Biały Kamień w rejonie oleskim w obwodzie lwowskim. Otoczywszy wieś kordonem pod przykrywką wojsk NKWD, bandyci zebrali, rzekomo w celu realizacji państwowych dostaw zboża, 18 bojowników batalionów niszczycielskich i rozstrzelali ich. Bandyci zabili również drugiego sekretarza komitetu rejonowego ŁKSMU, zarządzającego rejonu, dzielnicowego, pełnomocnika RO NKWD, czterech członków RO NKWD i siedmiu żołnierzy Armii Czerwonej. Bandyci uprowadzili przewodniczącego i sekretarza rady wiejskiej, zabrali broń i wysadzili w powietrze samochód, którym przyjechali do wsi wyżej wymienieni żołnierze Armii Czerwonej.[116]

          Jest oczywiste, że czekiści starali się szybko zidentyfikować i zlikwidować grupy prowokacyjne, dyskredytujące ich instytucję w oczach ludności, a jednak, pomimo wszystkich swoich wysiłków, banderowska maskarada była kontynuowana.

          Jak pisał 20 lutego 1945 roku do CK KP(b)U sekretarz stanisławowskiego komitetu obwodowego M. W. Słoń, «operujące w karpackich górach liczne bandy UPA, w związku z przeniesieniem teatru działań wojennych do zachodniej części Zakarpacia, w okresie miesięcy października i listopada 1944 roku zmieniły miejsce dyslokacji. Niektóre z nich przeszły w rejony obwodu tarnopolskiego, ale znaczniejsza część kontynuuje operacje w różnych rejonach stanisławszczyzny… bandyci przebrani za żołnierzy Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD siłą uprowadzają miejscowych obywateli, lojalnych wobec władzy sowieckiej, wielu z nich rozstrzeliwują na miejscu».[117]

          Z komunikatu wydziału organizacyjno-instruktorskiego KC KP(b)U (sierpień-wrzesień 1945 roku):

          «W niektórych przypadkach bandyci działają przebrani w mundury Armii Czerwonej z orderami i medalami

          4 sierpnia 1945 r. we wsi Szeszewcy w rejonie borszczowskim w obwodzie tarnopolskim grupa bandytów, ubrana w mundury Armii Czerwonej, rozbiła dwa traktory, spaliła młocarnię i zniszczyła dokumenty w radzie wiejskiej

          26 września we wsi Tłustobaby w rejonie monastyrskim w obwodzie drohobyckim pięciu bandytów w mundurach Armii Czerwonej zabiło szefa wydziału organizacyjno-instruktorskiego rejonowego komitetu KP(b)U tow. Knurenko, sekretarza rejonowego komitetu ŁKSMU towarzysza Rabuna i pełnomocnika operacyjnego rejonowego oddziału NKWD tow. Wereszczaka.

          27 września w dzień we wsi Kamenka-Leśna w rejonie magerowskim, w obwodzie lwowskim, dwaj bandyci w mundurach Armii Czerwonej z orderami zabili przewodniczącego rady wiejskiej tow. Łuszczyka, jego żonę i córkę».[118]

          Z komunikatu zarządu politycznego Przykarpackiego Okręgu Wojskowego (lipiec 1946 roku): «We wsi Milsk w rejonie rożyszczyńskim w obwodzie wołyńskim 7 bandytów, uzbrojonych w automaty, ubranych w mundury Armii Czerwonej, bestialsko zamęczyło przewodniczącego rady wiejskiej Romaniuka i dzielnicowego pełnomocnika RO MWD Stoljarczuka. Bandyci wydłubali im oczy, zadawali ciosy kindżałami, przykładali do ciała rozpalone żelazo i bili wyciorami».[119]

          Z komunikatów stanisławowskiego obwodowego komitetu KP(b)U (czerwiec-lipiec 1946 roku): «W nocy na 18 czerwca b. r. grupa bandytów w liczbie do 15 ludzi, przebranych w mundury żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej, próbowała rozbroić grupę niszczycielską w. Struteń Niżnyj w rejonie rożniatowskim; bandyci zdołali schwytać dowódcę IG t. Pikuła. Znajdujący się w siedzibie IG dzielnicowy pełnomocnik milicji z grupą bojowników otworzyli ogień i podjęli walkę z bandą. Dzielnicowy Teslja odparł napad bandytów i uwolnił naczelnika IG.

          W dniu 31 lipca b. r. we w. Kornycz rejonu kołomyjskiego czterej niezidentyfikowani bandyci przebrani w mundury Armii Czerwonej zabili instruktora wojskowego batalionu niszczycielskiego w. Kornycz sierżanta Lekomcewa (z 448 SP WW MWD), po czym bandyci zabrali i uprowadzili do lasu szefa rejonowego ONO rejonu kołomyjskiego, znanego również jako pełnomocnik ds obrotu zbożem w tej wsi Iwanow Iwan Gerasimowicz, sekretarza rejonowego komitetu wykonawczego Kuzniecową Liubow Gieorgijewnę, szefa rejonowego pełnomocnika ds owoców i warzyw Trejczuka Nikołaja Wasiliewicza i bojownika batalionu niszczycielskiego Faturczaka».[120]

          Z komunikatu lwowskiego obwodowego komitetu KP(b)U (październik 1947 roku): «Działania bandytów nierzadko mają charakter prowokacyjny. Na przykład, 27 października o godzinie 20.00 do wsi Kamienopol w rejonie nowojaryczewskim pod marką funkcjonariuszy organów MGB, rzekomo z rejonu winnikowskiego, przyszli trzej uzbrojeni bandyci ubrani w mundury MGB i, prowokując w ten sposób przewodniczącego kołchozu i dwóch bojowników batalionu niszczycielskiego, uprowadzili ich do siedziby rady wiejskiej i tam dopuścili się nad nimi masakry. Bandyci zabili przewodniczącego kołchozu t. Dzjumaka Iwana Fiodorowicza, urodzonego w 1898 roku, i dowódcę grupy batalionu niszczycielskiego Karabina Josifa Grigoriewicza, urodzonego w 1911 roku. Bandyci rozbroili bojownika oddziału niszczycielskiego Seńkiwa Petra. Spalone zostały dokumenty rady wiejskiej i wyrwano telefon». [121]

          Należy tutaj podkreślić, że wszystkie wyżej wymienione fakty prowokacyjnych działań nacjonalistycznego podziemia zbrojnego nie miały charakteru epizodycznego, lecz były przeprowadzaną z premedytacją kampanią mającą określony cel. Potwierdzają to własne dokumenty OUN.

          W listopadzie 1944 roku w okręgu wojskowym „Zahrawa” (Wołyń i Polesie) UPA-Północ został wydany rozkaz nr 8 „Dla dowódców formacji i brygad”, zawierający instrukcje tworzenia w każdej brygadzie UPA specjalnej bojówki w licznie 15-30 ludzi. Te bojówki specjalne, przebrane w mundury sowieckie, były przeznaczone do wypełniania specjalnych funkcji dywersyjno-terrorystycznych.[122]

          Analogiczny rozkaz №9/44 z dnia 25 listopada 1944 roku został wydany przez UPA-„Zachód”. Nakazywał on między innymi: „…szerzej wykorzystywać zasadzki, niespodziewane napady, działania pod przykrywką wroga (przebierając się w sowieckie mundury wojskowe).” [123]

          Jak zeznawał podczas przesłuchania 30 marca 1945 roku zatrzymany referent wojskowo-mobilizacyjny okręgu krzemienieckiego OUN i szef sztabu kurenia „Kruka” Ł. Jaskewycz – „Kamień”, grupy prowokacyjne, działające pod przykrywką Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD, były także w UPA-„Południe”. W szczególności, zgodnie z jego zeznaniem, spośród trzech działających na terenie okręgu krzemienieckiego oddziałów UPA, w dwóch takie grupy istniały. W oddziale A. Prisjażnjuka – „Gerasima” była grupa licząca 140 ludzi, która przebierając się w sowieckie mundury działała pod przykrywką jednostek Armii Czerwonej w rejonach szumskim i dederkalskim. Już znany nam z informacji tarnopolskiego komitetu obwodowego oddział „Morożenki” liczący 60-80 ludzi był całkowicie przebrany w sowieckie mundury wojskowe i polował na terytorium rejonów łaniweckiogo i wiszniewieckiego.[124]

          Jednak najczęściej do prowokacji w przebieraniem uciekały się wyróżniające się szczególnym okrucieństwem bojówkiSłużby Bezpeky OUN (BSB). Tak więc, w rozkazie SB wydanym dla referatów SB rejonów wojskowych i komendantów stanic z 29 maja 1944 roku, wraz z wymogiem niszczenia nie tylko lojalnych wobec sowieckiej władzy obywateli, ale także „za jednego winnego członka rodziny niszczyć wszystkich jego krewnych”, powiedziano, że „wszystkie wrogie dokumenty, komplety wojskowej odzieży bojowej” należy koniecznie wysyłać bezpośrednio do kierownictwa SB.[125]

          Działaniom legendowanych „pid masku sowetiw” BSB została głównie poświęcona specjalna notatka sprawozdawcza, przygotowana 17 stycznia 1945 roku dla komisarza ludowego spraw wewnętrznych USRR W.S.Rjasnego przez ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego S. R. Sawczenkę.

          Dla Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR, Komisarza Bezpieczeństwa Państwowego 3-ej rangi, tow. RJASNEGO

          NOTATKA SPRAWOZDAWCZA w sprawie sztuczek stosowanych przez bandy OUN-UPA

          Narastająca siła uderzenia organów NKWD-NKGB w celu rozgromienia ounowskiego podziemia i formacji bandyckich UPA oraz nasilające się, w związku z tym, dążenie ludności zachodnich obwodów Ukrainy do udzielania aktywnej pomocy dla naszych organów i wojska, zmuszają SB i przywódców formacji bandyckich UPA, podczas przeprowadzania ich nalotów bandyckich, do wchodzenia na drogę prowokacyjnych sztuczek i przebierania się bandytów za żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej, wojsk NKWD i funkcjonariuszy NKGB i NKWD.

          Bandyci, przebierając się w mundury wojsk Armii Czerwonej i naszych organów, często z orderami i medalami Związku Sowieckiego, grupami pojawiają się w wioskach i w przebraniu oficerów i żołnierzy Armii Czerwonej lub funkcjonariuszy NKWD-NKGB, w wielu miejscach przeprowadzają swoją terrorystyczną i inną działalność wywrotową, niszcząc niższy aktyw sowiecko-partyjny, oficjalnych pracowników naszych organów, sieć agenturalno-uświadamiającą i członków ich rodzin.

          Pozostając w stanie nieustannego strachu przed narastającą infiltracją OUN i formacji bandyckich UPA przez naszą agenturę, SB posuwa się do mordowania wszystkie osób wzywanych z jakichkolwiek powodów do organów NKGB i NKWD. Rodziny podejrzewanych o powiązania z nami, z reguły, także są niszczone przez SB.

          Wśród faktów odnotowanych przez nas sztuczek bandytów w prowadzonej przez nich działalności terrorystycznej i wywrotowej należy zwrócić uwagę na:

          06.10.44 roku we wsi Wołoszynowo w rejonie samborskim
          w obwodzie drohobyckim bandyci, ubrani w mundury milicji, powiesili przewodniczącego rady wiejskiej Kryczkowskiego Michaiła Iwanowicza.

          W tym samym dniu we wsi Karajewyczi w rejonie równeńskim w obwodzie równeńskim grupa bandycka licząca do 15 ludzi, ubranych w mundury wojsk NKWD, włamała się do domu miejscowej mieszkanki Melnyk i zaproponowała jej zaprowadzenie ich do przewodniczącego rady wiejskiej.

          Melnyk odmówiła wykonania żądania bandytów, za co została pobita wyciorem, a następnie w obecności pozostałych członków rodziny zastrzelona.

          10.10.44 roku we w. Swarzjewo w rejonie krasniańskim w obwodzie lwowskim 3 uzbrojeni bandyci, ubrani w mundury żołnierzy Armii Czerwonej, znienacka napadli na funkcjonariusza krasniańskiego RO NKGB, rozbroili go, odebrali dokumenty, a następnie zranili go kilkoma ranami postrzałowymi i ukryli się.

          19.10.44 roku do wsi Podberezcy w rejonie zaleszczyckim w obwodzie tarnopolskim wdarła się grupa bandytów UPA w liczbie 4 ludzi, ubranych w mundury żołnierzy Armii Czerwonej i podając się za funkcjonariuszy NKWD, zabrała 14 poborowych urodzonych w 1924 roku i uprowadziła ich do lasu.

          27.10.44 roku o godzinie 11, grupa bandytów licząca 12 ludzi, ubranych w mundury oficerskiego i żołnierskiego personelu Armii Czerwonej, przeprowadziła nalot na radę wiejską wsi Szubrency-Boryspole w rejonie sadogorodskim w obwodzie czernowickim, gdzie odbywało się spotkanie lokalnego aktywu sowieckiego. […]

          3.01.45. r. o godzinie 13, 30 minut, do siedziby łuczyckiej rady wiejskiej w rejonie sokalskim, w obwodzie lwowskim, weszła grupa bojowników SB przebrana w kobiece sukienki.

          Bandyci zabili znajdującego się w siedzibie rady wiejskiej żołnierza batalionu niszczycielskiego Berga, i ciężko raniąc dzielnicowego pełnomocnika operacyjnego NKWD Telegina i sekretarza rady wiejskiej Pełecha, ukryli się.

          NKGB USRR, w odpowiednim czasie demaskując zamysły i prowokacyjne metody OUN i UPA, wydał specjalne instrukcje dla wszystkich UNKGB zachodnich obwodów Ukrainy w sprawie wykrywania i likwidacji grup bandycko-terrorystycznych OUN-UPA, przebierających się za żołnierzy Armii Czerwonej i NKWD-NKGB.

          Kontynuujemy przedsięwzięcia mające na celu wykrycie działających prowokacyjnymi metodami grup bandyckich UPA i„bojówek” SB i ich likwidację.

          Ludowy Komisarz Bezpieczeństwa Państwowego USRR, komisarz bezpieczeństwa państwowego

          3-ej rangi SAWCZENKO

          17 STYCZNIA 1945 R. №58/b r. Lwów.[126]

          Jedną z takich legendowanych BSB była także utrwalona na fotografii bojówka referenta SB setnyka Ł. Grynyszaka – „Dowbusza” (stoi trzeci od lewej), działająca w rejonie nadwórnańskim w obwodzie stanisławowskim. Wsławili się ci bojownicy tym, że w 1951 roku w mundurach funkcjonariuszy MGB dokonali napadu na szpital rejonowy, w którym przebywała na leczeniu z rany poniesionej podczas aresztowania ounówka A. Popowycz – „Róża”, żona „Dowbusza”. W rezultacie napadu bojownicy porwali „Różę”, zabijając przy tym dwóch żołnierzy wojsk wewnętrznych.[127]

          Dla sprawiedliwości należy zauważyć, że był w biografii „Dowbusza” jeden epizod, dzięki któremu, jak widać, współcześni propagandziści banderowscy starają się przedstawić go jako agenta-bojownika MGB. W 1952 roku „Dowbusz” został zatrzymany przez czekistów, którzy wszelkimi sposobami próbowali przeciągnąć go na swoją stronę w celu dopadnięcia referenta SB OUN Kraju Karpackiego pułkownika M. Twerdochliba – „Groma”. „Dowbusz” zrobił wrażenie, że zgadza się pomóc w schwytaniu lub likwidacji „Groma”, ale korzystając z uzyskanej dzięki temu swobody [ruchów] znowu uciekł do podziemia i wrócił do „Groma”. 17 maja 1954 roku w wyniku operacji czekistowsko-wojskowej bunkier „Groma” jednak został wykryty i zablokowany. Nie chcąc poddać się żywy, Twerdochlib – „Grom” zastrzelił się, a „Dowbusz” ponownie schwytany kilka dni wcześniej, został osądzony i otrzymał za swój „artyzm” karę najwyższą – śmierci. Zatem należy przyznać, że w przeciwieństwie do wielu swoich „towarzyszy broni”, ochoczo zgadzających się pomagać organom bezpieczeństwa, „Dowbusz” pozostał wierny swoim ideałom do końca.

          Dlatego jest podwójnie niesprawiedliwe, kiedy propagandyści banderowscy z CDWR nie tylko ogłaszają za grupę specjalną MGB swoją własną, przebraną w mundury sowieckie bojówkę Służby Bezpeky, ale dodatkowo jeszcze kładą piętno agenta-bojownika na człowieka, który jako jeden z nielicznych pozostał wierny OUN do końca.

          Odnośnie osób przedstawionych na drugiej fotografii niczego konkretnie nie mogę powiedzieć, ale uważam za oczywiste, na podstawie wyglądu zewnętrznego, że jest to również legendowana „pid masku sowetiw” BSB lub bojówka OUN.

          Jak pamiętamy, prawdziwymi agentami-bojownikami MGB byli członkowie nacjonalistycznego podziemia, schwytani lub ujawniający się na mocy amnestii, którzy w zamian za różne preferencje ze strony władz sowieckich byli gotowi wydawać swoich „towarzyszy walki” i przyczyniać się do ich likwidacji. Wykorzystując ich rozległe kontakty w podziemiu, znajomość taktyki i zasad konspiracji banderowców, czekiści stawiali agentom-bojownikom zadania przeniknięcia do podziemia w celu fizycznej likwidacji personelu kierowniczego OUN-UPA lub podprowadzenia go pod uderzenie operacyjne, oraz rozłożenia od wewnątrz formacji powstańczych.

          Zatem członkowie prawdziwych agenturalno-bojowych grup MGB zasadniczo nie mogli nosić sowieckich mundurów. Po pierwsze, ani na mundury, ani na ordery bojowe oni nie zasłużyli, a po drugie, gdyby pojawili się tak właśnie wyglądając w podziemiu, to zostaliby natychmiast zdemaskowani i zniszczeni.

          Oto, dla porównania, fotografia prawdziwej agenturalno-bojowej grupy stanisławowskiego UMGB z oficerem-kuratorem na czele. Proszę sobie uświadomić różnicę!

          Grupa agenturalno-bojowa razem z podpułkownikiem MGB W. Zacharowem

          8. Konkluzja

          Zapoznawszy się z realnymi dokumentami ze zbiorów tych samych, zdaniem ukraińskich historyków rzekomo „zamkniętych” archiwów, możemy odpowiedzieć na pytania postawione na wstępie artykułu.

          Przede wszystkim należy skonstatować, że czekiści zdołali odpowiednio zareagować na zmianę taktyki banderowskiego podziemia, i grupy specjalne, wraz z grupami operacyjno-wojskowymi oraz batalionami niszczycielskimi złożonymi z lokalnych mieszkańców, zajęły godne miejsce w arsenale sowieckich służb i z sukcesem były wykorzystywane w walce z zakonspirowanymi formacjami nacjonalistycznymi. Tak więc grupy specjalne NKWD były to specjalne pododdziały operacyjno-bojowe, skompletowane ze schwytanych lub ujawniających się na mocy amnestii członków podziemia, którzy, ze swojej strony, w zamian za różnego rodzaju preferencje i przywileje oferowane przez stronę sowiecką, byli gotowi zabijać członków OUN-UPA pozostających w podziemiu. Według aktywnego uczestnika przedsięwzięć operacyjnych zastosowanych w walce z OUN I. Kuprienki, w celu zrealizowania zadań agenci-bojownicy „pod kierownictwem funkcjonariuszy operacyjnych przygotowywali i odgrywali całe inscenizowane przedstawienia. To była prawdziwa praca aktorska.”[128] Warto uzupełnić, że od 1946 roku grupy specjalne w dokumentach operacyjnych MWD-MGB Ukraińskiej SRR otrzymują nazwę agenturalno-bojowych grup (ABG). Termin ten, nawiasem mówiąc, wystarczająco dobrze pokazuje zarówno skład personalny ABG, jak i stojące przed nimi zadania.

          Jednocześnie należy przyznać, że działalność grup specjalnych nie była całkowicie nienaganna. Zdarzało się, że agenci-bojownicy przypominali sobie swoje podziemne „nawyki” i, wykorzystując szczególną sytuację w organach i niedostateczny nadzór ze strony oficerów MBG, angażowali się w wymuszenia i grabież ludności wiejskiej. Tego rodzaju przypadki były traktowane przez sowieckie kierownictwo jako dyskredytowanie i podrywanie jego autorytetu wśród ludności regionu tak problematycznego, jak niedawno przyłączone ziemie zachodniej Ukrainy, dlatego kara była natychmiastowa. Nie zważając na całą ich wartość operacyjną, agenci-bojownicy byli pociągani do odpowiedzialności karnej i otrzymywali kary wieloletniego więzienia. Byli karani także oficerowie, tolerujący naruszanie prawa ze strony swoich „podopiecznych” – degradowano ich lub nawet zwalniano ze służby. Jednak podobne przypadki za cały dziesięcioletni okres wykorzystywania grup specjalnych zdarzały się sporadycznie – nazbierało się ich nie więcej niż dwadzieścia, a grup specjalnych tylko w 1945 roku było już 156 (1783 osób). Zatem zjawisko naruszenia prawa przez członków grup specjalnych nie miało ani masowego, ani tym bardziej zaplanowanego charakteru. Co więcej, w dokumentach archiwalnych nie zarejestrowano ani jednego faktu zabójstwa cywilnych obywateli przez członków grup specjalnych.

          Dlatego wszystkie twierdzenia propagandystów banderowskich o grupach specjalnych jako oddziałach przebranych funkcjonariuszy NKWD, dokonujących rzezi ludności cywilnej pod przykrywką UPA w celu zdyskredytowania nacjonalistycznego podziemia, należy uznać za kolejny rewizjonistyczny mit wykreowany w ramach zainicjowanej przez władze propagandowej kampanii gloryfikacji banderowszczyzny. Cel wprowadzenia tego mitu do masowej świadomości obywateli Ukrainy jest dwojaki: z jednej strony, ponowne oczernienie sowieckiej przeszłości kraju, z drugiej strony, oskarżenie o masowe mordowanie cywilów sowieckich organów bezpieczeństwa państwowego, aby tym samym pozwolić uniknąć odpowiedzialności prawnej i moralnej prawdziwym sprawcom rozpętanego terroru – czyli banderowcom.

          Jednak brak archiwalnej bazy dowodowej zmusza ukraińskich historyków nacjonalistycznych do zniżania się do trywialnych fałszerstw materiałów archiwalnych. Tutaj kalkulacja opiera się, po pierwsze, na wyjątkowej arogancji fałszerzy i, po drugie, na fakcie, że większość ludności nie jest w stanie osobiście zapoznać się z tymi materiałami w archiwum. Ponadto, jak pamiętamy, ukraińscy fałszerze nacjonalistyczni ogłosili a priori „niedostępność” wszelkich materiałów dotyczących grup specjalnych z winy Moskwy.

          W istocie, jak mogli się przekonać czytelnicy, cała ta argumentacja nie jest zgodna z rzeczywistością, a mówiąc po prostu – jest z gruntu zakłamana. Co więcej, w centralnych i regionalnych archiwach Ukrainy zachowała się ogromna masa dokumentów pozwalających jednoznacznie odpowiedzieć, kto bezpośrednio ma na swoim sumieniu dziesiątki tysięcy tragicznych śmierci zwykłych kołchoźników, nauczycieli, lekarzy, mechaników rolniczych. Po pierwsze, to dokumenty przejęte od samych powstańców. Powyżej cytowaliśmy kilka ounowskich instrukcji, „wkazywky” i ulotki, zabezpieczone podczas likwidacji lub schwytania banderowskich prowidnykiw, bezpośrednio wzywające do zabijania osób sympatyzujących z władza sowiecką, ponadto zalecające „nie oszczędzać ani dorosłych członków ich rodzin, ani dzieci”. Zachowały się tak zwane „czarne listy”, zestawione przez SB OUN na mieszkańców tej lub innej wsi, podejrzewanych o współpracę z władzą sowiecką, wobec których następnie przeprowadzano „represyjne” akcje. Wreszcie, zachowały się liczne „Zwity” (raporty) pododdziałów UPA, prowidnykiw OUN i referentów SB z realizacji tych „represyjnych” akcji z wykazem storturowanych na śmierć i zamordowanych obywateli. Charakterystyczne jest, że okrutne i brutalne metody terrorystyczne OUN-UPA stosowała w przeważającej części przeciwko samym Ukraińcom. Na przykład, z 11725 zarejestrowanych morderstw, popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich w okresie od lutego 1944 do grudnia 1946 roku, ponad połowa (6250) ofiar była lokalnymi mieszkańcami – Ukraińcami. Jeśli do tej kategorii odnieść poległych bojowników batalionów niszczycielskich, odsetek Ukraińców wśród ofiar wzrośnie do prawie 2/3 wszystkich przypadków.

          Po drugie, zachowały się dokumenty wewnętrznej, opieczętowanej gryfem „Ściśle Tajne”, korespondencji sekretarzy komitetów obwodowych i rejonowych KP(b)U zachodnich obwodów z biurem politycznym CK KP(b)U, w której kierownictwo partyjne stale informowało o wszystkich aktach terrorystycznych popełnianych przez nacjonalistyczne podziemne formacje przeciwko ludności cywilnej.

          I po trzecie – to operacyjne dokumenty NKWD-MGB z opisami poszukiwania członków nacjonalistycznego podziemia i akta spraw śledczych prokuratury, w których zgromadzone są wyniki licznych, w tym technicznych i kryminalistycznych, ekspertyz, protokoły przesłuchań aresztowanych banderowców, pozwalające ustalić personalia konkretnych uczestników banderowskiego podziemia będących sprawcami określonych zbrodni i postawić im zarzuty.

          Na ile poważne i rozstrzygające są te dokumenty świadczy choćby ten fakt, że w latach 1990. po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, na tle przeprowadzanej w trybie masowym rehabilitacji ofiar stalinowskich represji, ogromnej większości banderowców, po ponownym przebadaniu ich spraw karnych przez kolegia prokuratury, odmówiono rehabilitacji.

          Z powyżej zaprezentowanego materiału można wyciągnąć jednoznaczny wniosek: do prowokacyjnych działań zmierzających do zdyskredytowania sowieckiego reżimu i jego organów bezpieczeństwa, posuwali się właśnie członkowie nacjonalistycznego podziemia, którzy, przebierając się w mundury czerwonoarmistów lub funkcjonariuszy NKWD, dokonywali w imieniu Sowietów morderstw ludności lojalnej wobec władzy. Takich faktów przytoczyłem więcej niż wystarczająco.

          Naturalnie, jest to tylko niewielka część imponującej listy banderowskich prowokacji, którą można by zestawić z zachowanych w archiwach źródeł dokumentalnych. Ile ich wszystkich zostało popełnionych w rzeczywistości, można się tylko domyślać. Jedno jest jasne: morderstwa i grabieże, popełnione przez banderowców „pid maskoju sowetiw”, były postrzegane przez społeczeństwo jako zbrodnie władz, a tym samym przyczyniały się do kształtowania u ludności nie tylko negatywnego obrazu całej władzy sowieckiej w ogóle, ale także negatywnego nastawienia do przedsięwzięć przeprowadzanych przez nią. Nacjonalistyczne podziemie zyskiwało nowych „sympatyków” i konflikt domowy na Zachodniej Ukrainie rozpalał się z nową siłą.

          Podsumowując, należy jeszcze uzupełnić, że działalność specjalnych, lub agenturalno-bojowych grup, nie była ograniczona tylko do początkowego etapu walki sowieckich służb specjalnych z formacjami nacjonalistycznymi. ABG były wykorzystywane przez cały okres konfrontacji w regionie zachodnio-ukraińskim i odegrały decydującą rolę w pokonaniu podziemia banderowskiego. To właśnie dzięki nim zostali zlikwidowani lub schwytani ostatni przywódcy podziemia R. Krawczuk – „Petro” (21 grudnia 1951 r.), P. Fedun – „Połtawa” (23 grudnia 1951 r.), W. Hałasa – „Orłan” (11 lipca 1953 r.) i W. Kuk – „Łemisz” (23 maja 1954 r.). Jednak na tym działalność grup specjalnych nie zakończyła się. Zgromadzone doświadczenie i rosnąca liczba wiarygodnych agentów-bojowników pozwoliły czekistom przejść od wykorzystywania indywidualnych ABG do tworzenia na ich podstawie całych legendowanych Prowidiw OUN, w imieniu których sowieckie służby specjalne skutecznie przeprowadzały gry operacyjne z zagranicznymi ośrodkami ukraińskich nacjonalistów i służbami wywiadowczymi Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Głównymi celami tych gier było zwabienie na terytorium USRR i schwytanie wysłanników i grup kurierskich zakordonnych centrów OUN, dezinformacja ounowskich centrów i zagranicznych służb wywiadowczych, pogłębianie rozłamu między rywalizującymi organizacjami nacjonalistycznymi za granicą oraz wprowadzanie własnych agentów do zakordonnych centrów OUN i wrogich służb specjalnych. Ale to już temat na odrębne badanie.

          Źródła:

          1. Nowitnja istorija Ukrajiny (1900 – 2000): Pidrucznyk. Kyjiw, 2002.
          2. Guzienkowa T. S. Ukraina: razryw s nasliedijem Wielikoj Pobiedy // Pokuszienije na Wielikuju Pobiedu. Мoskwa, 2005.

          3. Orhanizacija ukrajinśkych nacionalistiw i Ukrajinśka Powstanśka Armija. Fachowyj wysnowok roboczoji hrupy istorykiwpry Urjadowij komisiji z wywczennja dijalnosti OUN i UPA. Kyjiw, 2005.

          4. Kul’czyćkyj S. Wojewał – no nie wieteran, borołsja – no nie boriec // Zierkało niedieli. №36 (411), 21 – 27 września2002 r.

          5. Szapował Ju. Nareszti skazaty prawdusami sobi.

          http://www.bbc.co.uk/ukrainian/indepth/story/2005/05/050502_ww2_shapoval.shtml

          1. Łosiew I. Fienomen banderofobii w ruskom soznanii.

          http://obkom.net.ua/articles/2007-04/13.1641.shtml

          1. UPA w wospominanijach posliedniewo gławnokomandujuszcziego. Intierwju W.Kuka A.Gogunu // Nowyj Czasowoj(Sankt-Pietierburg). 2004. № 15-16.
        1. Ordienuczastnicie oswoboditielnoj bor’by ukrainskogo naroda http://svetlovodsk.com.ua/index.php7newsid-68

        2. Krucyk R. Kommunisticzieskaja inkwizicija w Ukrainie. http://www.epochtimes.ru/content/view/7169/49/

        3. Idz’o W. Ukrajinśka Powstanśka Armijazhidno zi swidczennjamy nimećkych ta radjanśkych archiwiw. L’wiw, 2006.

        4. Stienogramma zasiedanija Wierchownoj Rady Ukrainy. 19.10.2005.

        5. Zobacz: Archiw USBU w Wołynskoj obł. D. 22085.

        6. Zobacz: Central’nyj gosudarstwiennyj archiw obszcziestwiennych ob’jedinienij Ukrainy (CGAOOU). F. 1. Op. 23. D. 2967. Ł. 25.

        7. Zobacz: Gosudarstwiennyj archiw L’wowskoj obłasti (GAŁO). F. 3. Op. 2. D. 458. Ł. 69.

        8. Kentij A. W. Narys borot’by OUN-UPA w Ukrajini (1946-1956 rr.). Kyjiw, 1999. S. 56.

        9. Zobacz: Kentij A. W. Ukrajinśka Powstanśka Armija w 1944-1945 rr. – Kyjiw, 1999. S. 167–168.

        10. Kentij A. W. Ukrajinśka Powstanśka Armija w 1944-1945 rr. – Kyjiw, 1999. S. 167-168.

        11. Tamże. S. 166.

        12. Zobacz: CGAOOU. F.1. Op. 17. D. 5734. Ł. 32-34.

        13. Zobacz: Gosudarstwiennyj archiw Służby biezopasnosti Ukrainy (GA SBU). F. 13. D. 372. T. 56. Ł. 25-26.

        14. Zobacz: GA SBU. F. 13. D. 372. T.28. Ł. 81.

        15. Tamże. D. 398. T. 21. Ł. 66-70.

        16. Tamże. F. 2. Op. 99. D. 12. T. 1. Ł. 5. F.13. D. 372. T. 20. Ł. 154.

        17. Tamże. F. 13. D. 372. T. 28. Ł. 84. T. 29. Ł. 40-43.

        18. Zobacz: GA SBU. F. 13. D. 490. Ł. 142, 144. D. 372. T. 28. Ł. 100-106.

        19. Tamże. F. 2. Op. 5. D. 372. T. 28. Ł. 4.

        20. Surma. 1950. №7. S. 45.

        21. Gosudarstwiennyj archiw Rossijskoj Fiedieracii (GARF). – F. R-9478. Op. 1. D. 381. Ł.58.

        22. Tamże. Ł. 60.

        23. GAŁO. F. 3. Op. 1. D. 66. Ł. 47.

        24. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 126. Ł. 326.

        25. Tamże. D. 381. Ł. 58.

        26. Zobacz: GAŁO. F. 3. Op. 1. D. 226. Ł. 59-60.

        27. Zobacz: GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 381. Ł. 60.

        28. GAŁO. F. 3. Op. 1. D. 212. Ł. 166.

        29. Zobacz: GA SBU. F. 2. Op. 99. D. 12. T. 1. Ł. 266.

        30. Zobacz: GA SBU. F. 13. D. 372. T. 55. Ł. 35-36.

        31. Tamże. T. 100. Ł. 104.

        32. Tamże. F. 2. Op. 104. D. 23. T. 3. Ł. 314.

        33. Tamże. F. 13. D. 372. T. 25. Ł. 44.

        34. CGAOOU. F. 1. Op. 16. D. 29. Ł. 238-247.

        35. Rossijskij Gosudarstwiennyj wojennyj archiw. F. 38650. Op. 1. D. 134. Ł. 170–172.

        36. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 926. Ł. 92-93.

        37. CGAOOU. F. 1. Op. 16. D. 29. Ł. 238-247.

        38. CGAOOU. F. 1. Op.16. D.29. Ł. 1-12.

        39. Tamże. Op. 6. D. 757. Ł. 15-24.

        40. CGAOOU. F. 1. Op. 6. D. 783. Ł. 2-28.

        41. Tamże. D. 811. Ł. 111-117.

        42. Tamże. Op. 23. D. 930. Ł. 25-28.

        43. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 2954. Ł. 69-75.

        44. Tamże. D. 2963. Ł. 212–215.

        45. Zobacz: Ukrainskaja SSR w Wielikoj Otiecziestwiennoj wojnie Sowietskogo Sojuza. 1941 – 1945 gg. – Kyjiw, 1975. –T. 3. – S. 147.

        46. См.: CGAOOU. F. 1. Op. 16. D. 29. Ł. 83-90.

        47. Tamże. Op. 23. D. 928. Ł. 43.

        48. Tamże. D. 2962. Ł. 74.

        49. Tamże. D. 2967. Ł. 25.

        50. Tamże. Ł. 40.

        51. Istorija sowietskich organow gosudarstwiennoj biezopasnosti. Мoskwa, 1977. S. 397.

        52. Zobacz: CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 2967. Ł.40.

        53. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 206.

        54. Zobacz: GA SBU. F. 13. D. 372. T. 100.

        55. Tamże. F. 2. Op. 70. D. 7. Ł. 27.

        56. Zobacz: GA SBU. F. 2. Op. 4. D. 1. T. 1.

        57. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 2975. Ł. 436.

        58. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 206.

        59. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 204.

        60. Zobacz: GA SBU. F. 2. Op. 54. D. 2. T. 1. Ł. 19.

        61. GARF. F. R-9401. Op. 2. D. 94. Ł. 44-45.

        62. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 105-106.

        63. Zobacz: GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 7.

        64. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 1-3.

        65. GARF. F. R-9401. Op. 2. D. 102. Ł. 107.

        66. Ta informacja okazała się błędna. Szuchewycz – „Czuprynka” został zlikwidowany dopiero w 1950 r. Do tego czasu trzykrotnie pojawiała się informacja o jego likwidacji. (Uwaga autora).

        67. GARF. F. R–9401. Op. 2. D. 102. Ł. 108, 109.

        68. GARF. F. R–9478. Op. 1. D. 487. Ł. 209.

        69. GARF. F. R–9478. Op. 1. D. 487. Ł. 34–38.

        70. GARF. F. R–9478. Op. 1. D. 375. Ł. 79, 80.

        71. Zobacz: CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 1693. Ł. 28–37.

        72. CGAOOU. F. 1. Op. 16. D. 29. Ł. 238–247.

        73. Tamże. Op. 23. D. 1670. Ł. 7.

        74. Tamże. D. 923. Ł. 55–56.

        75. Tamże. Ł. 2–24.

        76. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 1697. Ł. 30–51.

        77. GARF. F. R–9478. Op. 1. D. 487. Ł. 211

        78. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 487. Ł. 212-223.

        79. Sodol’ R. Ukrajinśka Powstancza Armija. 19431949. New York, 1994-1995. T. 2. S. 108-109.

        80. Archiw USBU L’wowskoj obł. D. P-35246.

        81. Zobacz: GA SBU. F. 11. Dieło 11499. T. 1. Ł. 130.

        82. Zobacz: CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 931. Ł. 40.

        83. Materiały ta dokumenty Służby bezpeky OUN(B) u 1940-ch rr. / Zibr. ji uporjadk. О.E. Łysenko ta I.K. Patryliak. Kyjiw, 2003. S. 200.

        84. Zobacz: GA SBU. F. 2. Op. 88. D. 26. Ł. 140, 149.

        85. Zobacz: CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 1698. Ł. 8.

        86. Zobacz: GA SBU. F. 11. D. 9079. T. 3. Ł. 47.

        87. Zobacz: Gosudarstwiennyj archiw Tiernopol’skoj obłasti (GATO). F. R-3432. Op. 1. D. 10. Ł. 1, 2.

        88. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 527. Ł. 14.

        89. Litowskije, łatyszskije, estonskije burżuaznyje nacionalisty. Moskwa, 1961 r. S. 127

        90. „Niezawisimoje wojennoje obozrienije”, 30.01.04.

        91. M. Stepaniak i P. Dużyj. (Uwaga autora).

        92. GA SBU. F. 13. D. 372. T. 62. Ł. 67-71.

        93. GARF. F. R-9478. Op. 1. D. 400. Ł. 81-97.

        94. Biłas I. Repressywnokaral’na systema w Ukrajini 1917-1953. – Kyjiw: Łybid’, 1994. Kn. 2. S. 462.

        95. Warto jeszcze kilka słów powiedzieć na temat osoby samego Iwana Biłasa. Urodził się w 1953 roku, grekokatolik. Jak wskazano w krótkiej biografii, umieszczonej w książce, Biłas jest absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Lwowskiego, pracował w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, a następnie w dydaktyce. W 1993 roku obronił pracę doktorską na Ukraińskim Wolnym Uniwersytecie (Monachium). To, nawiasem mówiąc, wiele wyjaśnia. Ukraiński Wolny Uniwersytet działa w Monachium od lat powojennych, i przez wiele lat jest kierowany przez pełnoprawnego członka i aktywistę OUN Bandery, prof. Wołodymyra Janiwa. W istocie ta naukowa instytucja to nic innego jak stare banderowskie gniazdo, w którym, aby uzyskać tytuł doktora, wystarczy sześć (sic!) miesięcy studiowania. W ten sposób otrzymało dyplomy i stopnie naukowe wiele emigrantów z ukraińskiej diaspory, często nawet nie posiadający świadectwa ukończenia szkoły średniej. Nawiasem mówiąc, pracą doktorską Biłasa na „Ukraińskim Wolnym Uniwersytecie” była ta sama Repressywno-karal’na systema w Ukrajini 1917-1953. Jej recenzentami byli „doktor nauk politycznych i prawa” tego samego Uniwersytetu Bohdan Ciuciura i Wołodymyr Kosyk, znany działacz banderowskiego skrzydła OUN i autor nie mniej tendencyjnej książki „Ukraina w czasie II wojny światowej w dokumentach”. Tak więc nie ma żadnych wątpliwości, na czyje zamówienie i pod czyje dyktando pisał Biłas swoją rzekomo naukową pracę. Charakterystyczne, że po ukończeniu Uniwersytetu i ukazaniu się książki Biłas robi uderzająco błyskotliwą karierę – w 1994 roku był już posłem parlamentu Ukrainy, przy tym dwóch kolejnych kadencji, przewodniczącym jednego z komitetów, „Zasłużonym Prawnikiem Ukrainy”, doradcą premiera w 2003 roku i tak dalej, i tak dalej i tak dalej. Na dodatek – „Het’manem Ukrajinśkoho Kozactwa”.

        96. Zobacz: CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 930. Ł. 11-22.

        97. Tamże. F. 62. Op. 1. D. 1517. Ł. 127.

        98. Turowski J., Siemiaszko W. Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich dokonane na ludności polskiej na Wołyniu 1939–1945. Warszawa, 1990. S. 22.

        99. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 930. Ł. 32-38.

        100. Katukow M.E. Na ostrije gławnogo udara. Moskwa: Wojenizdat, 1974. S. 312.

        101. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 2958. Ł. 1-20.

        102. Tamże. Ł. 21-30.

        103. Zobacz: CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 2961. Ł. 139-143.

        104. Tamże. Ł. 56.

        105. Tamże. Ł. 133-137.

        106. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 890. Ł. 41-46.

        107. Tamże. D. 930, Ł. 190-198.

        108. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 930. Ł. 166-170.

        109. Tamże. D. 962, Ł.175-179.

        110. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 1697. Ł. 30-51.

        111. Tamże. D. 1705, Ł. 22-23, 57-60.

        112. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 2958. Ł. 33-43.

        113. Tamże. D. 2961, Ł. 57-65, 71-80.

        114. CGAOOU. F. 1. Op. 23. D. 4972. Ł. 163-171.

        115. Zobacz: Kentij A. UPA w 1944-1945 rokach. Kyjiw, 1999. S. 163.

        116. Rusnaczenko A. Rozumom i sercem. Kyjiw, 1999. S. 251.

        117. Zobacz: GA SBU. F. 13. D. 372. T. 1. Ł. 219-225.

        118. Zobacz: T. 56. Ł. 198-199.

        119. GA SBU. F. 2. Op. 88. D. 26. Ł. 51-60.

        120. Tamże. Op. 93. D. 1. Ł. 225.

        121. Materiały nauczno-prakticzieskoj konfieriencii, poswjaszcziennoj 70-lietiju WUCzK-KGB USSR (2-3 grudnia 1988).Kyjiw, 1988. S. 88.

        122. Powrót do listy

          SUOZUN

          Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu

          Skomentuj

          Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

          Logo WordPress.com

          Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

          Zdjęcie z Twittera

          Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

          Facebook photo

          Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

          Google+ photo

          Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

          Connecting to %s