Kłótnia w arabskiej rodzinie



Xportal.pl
Informacje, Idea, Polityka17.06.2017

 

O co chodzi z Katarem? Analiza podłoża i przebiegu kryzysu

13 czerwca 2017 20:08

Ostatnio światowe media obiegła niespodziewana wiadomość – Arabia Saudyjska wypowiedziała bratniemu Katarowi wojnę, na razie tylko ekonomiczno-dyplomatyczną.  Zaistniała sytuacja nie jest jednak wynikiem przypadku, a narastających od dłuższego czasu napięć politycznych. Zarówno Arabia Saudyjska jak i Katar są jedynymi państwami na świecie w których oficjalnie panuje reformatorsko-terrorystyczna ideologia islamu sunnickiego, wahhabizm (przez zwolenników zwana „salafizmem” – „wahhabizm” jest odbierany przez nich jako określenie pejoratywne). Oba państwa przynależą także do Rady Współpracy Zatoki (ang. Gulf Cooperation Council – w skrócie GCC), nazywanej również Radą Krajów Zatoki. W jej skład wchodzi 6 państw: Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jeszcze do niedawna GCC (wyłączając Oman) praktycznie miało tożsame stanowisko w kwestii polityki zagranicznej – „wieczysty” sojusz z Waszyngtonem, cichy z Tel Avivem, a wrogość wobec Damaszku i Teheranu. Warto wspomnieć iż katarska rodzina królewska, al-Sani, korzeniami sięga okolic współczesnego saudyjskiego miasta Rijad. Lecz na tym się kończą podobieństwa.

Kłótnia w rodzinie

Arabia Saudyjska od zawsze widziała rolę Kataru jako swojego podległego wasala – wszak jak 2.5 milionowy kraj który importuje 80% swojej żywności, może chcieć prowadzić odrębną politykę zagraniczną od swojego „wielkiego brata”. Z drugiej zaś strony, Katar od dłuższego czasu starał uniezależnić się od Rijadu – w czym pomogło mu wydobycie olbrzymich ilości gazu, sprzedawanego obecnie na całym świecie. Rywalizacja geopolityczna przybrała wymiar wyścigu ekonomicznego, a następnie politycznego. Od momentu wybuchu konfliktu w Syrii, oba kraje od samego początku wspierały wahhabickie milicje opozycyjne względem sekularnego rządu w Damaszku. Pomimo faktu posiadania tożsamej ideologii, grupy te często zwracają broń przeciwko sobie, w walce o miano „prawdziwych sunnitów”. Analogiczna sytuacja ma miejsce w Jemenie gdzie grupy dżihadystyczne wspierane przez Rijad i Dohę, walczące z zajdyckim ruchem Huti, ścierają się także pomiędzy sobą.

Z Egiptu do Palestyny

Kolejny punktem zapalnym jest sytuacja w Egipcie. Po obaleniu w 2011 wieloletniego dyktatora Hosniego Mubaraka, do władzy doszedł islamistyczny prezydent Mohamed Morsi. Ten ostatni związany jest z Bractwem Muzułmańskim, organizacją która od 40 lat próbuje obalić sekularne rządy basistów w Syrii. Celem BM jest ustanowienie „islamskiej demokracji”, w której nie ma miejsca dla sekularnego nacjonalizmu czy rodzin królewskich. BM jest wspierane finansowo i dyplomatycznie przez Katar, a uznawane za organizację terrorystyczną m.in. przez Syrię czy Arabię Saudyjską. Saudowie boją się jakiegokolwiek ruchu politycznego mogącego zagrozić ich rządom absolutnym (stąd ciągła obsesja na punkcie Iranu i jego anty-monarchistycznej rewolucji islamskiej), dlatego od momentu egipskiej „rewolucji korekcyjnej” dzięki której obalono islamistycznego Morsiego, Rijad udziela otwartego wsparcia generałowi al-Sisi. Nowy dyktator Egiptu złamał kręgosłup Bractwu, doprowadzając do masowych aresztowań tysięcy członków organizacji. Co ciekawe, rykoszetem oberwał także palestyński ruch oporu, Hamas. Organizacja bowiem oryginalnie wyrosła właśnie z palestyńskich struktur Bractwa, jako de facto jego skrzydło militarne. Al-Sisi nakazał zamknięcie przejścia granicznego ze Strefą Gazy, a także wysadzenie tuneli prowadzących do tej oblężonej, palestyńskiej enklawy. Ucierpiał na tym głównie Hamas, wspierany finansowo od lat przez Iran i Katar. Arabia Saudyjska przehandlowała Palestyńczyków wybierając opcję ugody z Izraelem w zamian za wspólne zniszczenie Iranu. Po „egipskiej wiośnie” Rijad odetchnął z ulgą, a Doha poczuła się upokorzona.

Ostateczne rozwiązanie kwestii irańskiej

Pomimo antagonizmów pomiędzy krajami Zatoki a Iranem, Katar prawie zawsze zajmował tylne siedzenie. W 2011 roku, po wybuchu masowych protestów w większościowo szyickim Bahrajnie, rządzonym przez wahhabicką monarchię absolutną przybyłą z zewnątrz, Katar był ostatnim państwem Rady Współpracy Zatoki, które potępiło protesty rzekomo „inspirowane z Iranu”. Nadto, przez cały okres obowiązywania sankcji gospodarczych przeciwko Iranowi, Katar był pośrednikiem w wymianie handlowej z tym krajem, kompensując Irańczykom także fakt, iż Iran był odcięty również od światowego systemu bankowego. Katar zarabiał na tym spore pieniądze, o czym wiedziały wszystkie kraje Zatoki. W 2016 roku, po dokonaniu przez Rijad egzekucji pro-demokratycznego przywódcy religijnego saudyjskich szyitów szejka al-Nimra, a w konsekwencji ataków na placówki dyplomatyczne tego kraju w Iranie, będąc pod saudyjską presją Katar odwołał stamtąd swojego ambasadora. Cała sytuacja nie przeszkodziła jednak dalszej współpracy obu krajów w kwestii gospodarczej. Doha i Teheran „połączone są” poprzez wspólne wydobycie gazu z największego złoża tego surowca na świecie. Dlatego z całą świadomością można stwierdzić, iż relacje między krajami pozostały względnie neutralne aż do rozpoczęcia saudyjskiej nagonki na Katar.

Saudyjskie mokre sny o potędze

W maju 2017, na krótko po pokazowej konferencji „przyjaciół USA” w Rijadzie na której Trump wezwał państwa arabskie do zjednoczenia przeciwko „sponsorującemu terroryzm” Iranowi, wyciekły prywatne opinie urzędującego emira Kataru Tamima ibn Hamad Al Saniego, który rzekomo wyraził poparcie dla Hamasu, libańskiego Hezbollahu, a Iran określił mianem „liczącego się i znaczącego gracza w regionie.” Saudowie i ich wasale (Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, „rząd jemeński na emigracji”, Egipt al-Sisiego i inni) wpadli we wściekłość uruchamiając kampanię propagandy wobec Kataru. Kraj oskarżono o „promocję terroryzmu”, „zdradę jedności arabskiej”, „ingerowanie w sprawy wewnętrzne państw GCC”, a nawet o „sojusz z Iranem.” Katarskie strony rządowe padły ofiarą zmasowanych ataków hakerskich, obywatele tego kraju dostali dwa tygodnie na opuszczenie krajów „zdradzonych”, wstrzymano wszelkie połączenia lotnicze pomiędzy nimi a Dohą, na koniec upokarzając kraj sankcjami w momencie gdy ów importuje 80% swojej żywności poprzez saudyjskie porty. Katar stwierdził, iż nie wycofa się z dotychczasowej polityki, mając prawo do własnego, odmiennego zdania w wielu kwestiach. Pomoc nadeszła z najmniej oczekiwanych stron – od Turcji i Iranu.

Autorem tego satyrycznego przedstawienia jest Carlos Latuff – pochodzący z Brazylii rysownik, bardzo zainteresowany Bliskim Wschodem (i ceniony przez wielu tamtejszych odbiorców)

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Autokrata Erdogan od dłuższego czasu marzy o wytrąceniu rodzinie Saudów pałeczki lidera świata sunnickiego. Misja przywódcy tureckiego ma także podłoże osobistej zemsty za dziedziczne upokorzenie ze strony wahhabickiego Rijadu. Mianowicie w momencie kiedy Imperium Osmańskie powoli dogorywało, jego podłożem ideologiczno-religijnym wstrząsnęła rebelia na terenie osmańskiej Arabii, wspierana logistycznie przez Brytyjczyków. Klan Saudów, razem z błogosławieństwem wahhabickiego duchowieństwa, ogłosił iż Turcy „nie są prawdziwymi muzułmanami” więc nie mają prawa zarządzać świętymi miastami islamu. Powstanie wahhabitów doprowadziło do długotrwałego konfliktu którego wynikiem było przyjęcie kontroli nad Arabią przez nietolerancyjnych Saudyjczyków, a także wielkim upokorzeniem Turków którzy stracili władzę nad najświętszymi miejscami dla muzułmanów; Mekką i Medyną.

Nie zapominając o tym, z błogosławieństwem Erdogana parlament turecki bardzo szybko przegłosował wysłanie sił zbrojnych do ochrony „bratniego” Kataru. Warto tu wspomnieć, iż tak jak Teheran i Doha, Turcja także nominalnie popiera Hamas w konflikcie z Izraelem, wielokrotnie goszcząc liderów tej organizacji. Z drugiej zaś strony, Iran podszedł do całej sprawy z perspektywy realizmu politycznego – ogłosił neutralność wzywając do złagodzenia konfliktu pomiędzy GCC a Katarem, jednocześnie od tygodnia wysyłając krajowi codzienny „prezent” w postaci 100 ton produktów spożywczych, a także udostępniając własne porty przeładunkowe dla katarskich statków.

Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem

Jednocześnie sami Katarczycy wycofali wczoraj swoje wojska (oraz pograniczników) z granicy z Arabią Saudyjską – posterunki stoją zupełnie puste. Całkiem możliwe, ten manewr to prewencyjne wycofanie się przed możliwym uderzeniem wojsk saudyjskich, lub próba uniknięcia prowokacji granicznej, która mogła by dać Saudyjczykom casus belli. Nadto, zwiększenie kontyngentu tureckiego ze 100 wojskowych do 3000 również daje do myślenia. Wczoraj zaś po stronie Kataru opowiedziało się także Maroko – kraj co prawda o niewielkim znaczeniu politycznym, jednak położony w strategicznym dla handlu morskiego miejscu.

Z kolei kilka dni temu przywództwo polityczne Kurdów z północnej Syrii zadeklarowało, iż gotowi są pójść na współpracę… z Arabią Saudyjską. Dziś natomiast wolę takiej współpracy wyraził Rijad. Jest to bezprecedensowe posunięcie, gdyż siły dotychczas przeciwne sobie zamierzają działać razem przeciwko Turcji.

Ślepa iranofobia jak i fanatyczny antyszyizm „przyjaciół USA”, ironicznie odniosły odwrotne skutki do zamierzonych. Katar stwierdził iż nie chce być dłużej zakładnikiem Rijadu w sprawie irańskiej, jak i palestyńsko-izraelskiej. Turcja postanowiła wykorzystać całą sytuację aby publicznie upokorzyć Saudów wysyłając na „oblężony” półwysep swoje siły zbrojne, a Iran w białych rękawiczkach dostarczył emirowi Kataru wiadomość o treści – „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.”

Pytanie pozostaje jedno – czy Doha zaakceptuje narrację nowych sojuszników, czy też nie.

(tekst A. R., oprac. i korekta M.M.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s