Polsko-rosyjskie przepychanki w sprawie odpowiedzialności za Smoleńsk


 

16:06 10 CZERWIEC 2017

 

Wrak Tu-154 w Smoleńsku

Rosyjskie media publikują nowe dokumenty ws. katastrofy smoleńskiej

© Zdjęcie: MAK

ŚWIAT

14:43 07.06.2017(zaktualizowano 12:02 08.06.2017) Krótki link

Izwiestija

Tematy:

Śledztwo smoleńskie (84)

5740771246

Gazeta „Izwiestija” ustaliła nowe szczegóły katastrofy lotniczej, do której doszło w 2010 roku pod Smoleńskiem

Katastrofa samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem w dalszym ciągu jest jednym z najważniejszych tematów wewnątrzpolitycznych w Polsce. Gazeta „Izwiestija” na podstawie tajnych dokumentów, które nigdy dotąd nie zostały opublikowane, spróbowała się rozeznać, co tak naprawdę dzieje się wokół katastrofy z 2010 roku.

Antoni Macierewicz

© AP PHOTO/ ALIK KEPLICZ

Macierewicz: Trybunał Stanu dla Tuska to za mało!

Od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już siedem lat, jednak polski rząd kontynuuje śledztwo, które ma na celu uczynić głównym winowajcą wydarzeń Donalda Tuska, jednocześnie po raz kolejny przedstawiając Rosję w roli głównego „zbrodniarza” w całej tej historii. O „konszachtach” Tuska z Moskwą w Polsce powiedziano już bardzo dużo. „Teorie spiskowe” szczególnie upodobała sobie komisja rządowa, która ma za zadanie „ponowne zbadanie” katastrofy.

Jednym z chyba najbardziej „szokujących” wniosków, do których doszła ta komisja, jest wersja, że najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy tupolewa była podrzucona na pokład „bomba termobaryczna”.

Rocznica katastrofy smoleńskiej

© AFP 2017/ WOJTEK RADWANSKI

Smoleńsk: „Barbarzyństwo Rosjan”

Polskie władze i media akcentują również temat nierzetelnej pracy rosyjskich ekspertów sądowych podczas identyfikacji i przekazania szczątków zmarłych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji poinformowało „Izwiestija”, że oskarżenia polskiej strony, która jako główną wersję katastrofy rozpatruje „teorię spiskową”, są po prostu absurdalne:

— Wszystkie podobne insynuacje nie są poparte jakimikolwiek dowodami, a Warszawa ignoruje lub ukrywa fakty, które świadczą o czymś przeciwnym.

Nie znajdując przez siedem lat dowodów na to, że to Rosja odpowiada za katastrofę, Polska zamiast faktów zaczęła żonglować domysłami. Od niedawna Warszawa zaczęła obwiniać rosyjskich ekspertów o to, że celowo czy też przez niedbalstwo źle wykonali swoją pracę — przy przekazywaniu ciał panował chaos, niektóre z nich zostały błędnie zidentyfikowane, medyków oskarżono również o zbeszczeszczenie szczątków. Chcąc to udowodnić, nie zważając na protesty wielu rodzin ofiar, rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę ekshumacje.

Ambasador Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej Siergiej Andriejew

© ZDJĘCIE: SŁUŻBA PRASOWA AMBASADY FEDERACJI ROSYJSKIEJ W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Ambasador Rosji: „O Rosji albo źle, albo nic”

Ostatnią rzeczą, którą w dosłownym znaczeniu tego słowa „odkopali” polscy prokuratorzy — jest to, że w trumnie Lecha Kaczyńskiego znajdowały się fragmenty ciał innych ofiar katastrofy. Jednak wiadomo, że jest to tylko pretekst, aby zrzucić odpowiedzialność na Rosję.

Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew powiedział „Izwiestijom”, że oskarżenia o zbeszczeszczenie fragmentów ciał są „absolutnie niedopuszczalne”.

— Chodzi o to, że ciała były składane w trumnach bez ablucji i przygotowań do pogrzebu, ponieważ to właśnie Polska planowała „przeprowadzenie dalszych ekspertyz”. Rosyjscy eksperci pracowali w warunkach bardzo ograniczonego czasu i zrobili wszystko, co było możliwe w tej sytuacji.

Oprócz tego, według ambasadora, ofiary identyfikowali bezpośrednio polscy przedstawiciele i krewni zmarłych, a niektórych szczątków nie dało się zidentyfikować bez analizy genetycznej, na którą wtedy nie było czasu.

— Dlatego ciała tych, których nie udało sie zidentyfikować, zostały ponumerowane i przekazane Warszawie. Na kolejne pytania powinna już odpowiedzieć strona polska.

Jak poinformowały źródła, które były związane ze śledztwem w 2010 roku, wysuwanie podobnych oskarżeń było możliwe jeszcze dzięki temu, że w momencie przekazania nie były zidentyfikowane jeszcze dwa ciała. Problem polega tylko na tym, że strona polska wiedziała o tym jeszcze wtedy i „tak czy inaczej zażądała wydania wszystkich ciał”.

Manifestacja w 2. rocznicę katastrofy smoleńskiej, Warszawa, 10 kwietnia 2012

© SPUTNIK. WŁADIMIR PIESNIA

Ale jaja – MON chce przesłuchać MAK

W posiadaniu gazety „Izwiestija” znalazł się protokół, podpisany przez ówczesną minister zdrowia i rozwoju społecznego Rosji Tatianę Golikową i wiceministra spraw zagranicznych Rosji Władimira Titowa oraz ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych Polski Piotra Stachańczyka i wiceministra spraw zagranicznych Jacka Najdera. Wystarczy uważnie zapoznać się z tym krótkim dokumentem i od razu staje się jasne, jak absurdalne są polskie oskarżenia.

Mówi się w nim, że „w trakcie prowadzenia czynności procesowych w zakresie identyfikacji zwłok Strona Polska nie zgłaszała pretensji i uwag wobec Strony Rosyjskiej dotyczących przeprowadzonych czynności i ich rezultatów”.

W taki sposób protokół rzuca światło na bardzo ważną rzecz w całej tej historii. Kiedy wydarzyła się tragedia pod Smoleńskiem i zostały przeprowadzone niezbędne działania, a ciała przekazano Polsce, wtedy nie miała ona pretensji i pytań do Rosji. Jednak po kilku latach nieoczekiwanie się one pojawiły. Najwyraźniej w toku dalszych ekshumacji Polacy jeszcze przez kilka ładnych lat będą raz po raz odkopywać „dowody winy rosyjskich medyków”.

„W trakcie prowadzenia czynności procesowych w zakresie identyfikacji zwłok strona Polska nie zgłaszała pretensji i uwag wobec Strony Rosyjskiej dotyczących przeprowadzonych czynności i ich rezultatów”.

© ZDJĘCIE: IZWIESTIJA

„W trakcie prowadzenia czynności procesowych w zakresie identyfikacji zwłok strona Polska nie zgłaszała pretensji i uwag wobec Strony Rosyjskiej dotyczących przeprowadzonych czynności i ich rezultatów”.

Co więcej, ponownie powołana polska komisja rządowa ds. powtórnego zbadania katastrofy smoleńskiej, która w tej chwili szczególnie stara się znaleźć rosyjską winę, doszła niedawno do kolejnego „sensacyjnego wniosku” – w pełni prawdopodobną przyczyną wypadku prezydenckiego samolotu mógł być wybuch. Poinformowano, że w celu sprawdzenia tej hipotezy przeprowadzono nawet eksperymenty.

— W wyniku przeprowadzonych eksperymentów możemy powiedzieć, że najbardziej prawdopodobną przyczyną eksplozji był ładunek termobaryczny inicjujący silną falę uderzeniową. Fala ta niszczyła napotkane przeszkody, rozrywała kadłub samolotu, wyrzucała na zewnątrz fotele i ciała ofiar oraz zrywała z nich ubrania,

— twierdzi podkomisja. Innymi słowy, zdaniem komisji, przyczyną tragedii nie było zderzenie samolotu z naziemnymi obiektami (drzewem) spowodowane błędem załogi, ale celowa eksplozja samolotu w powietrzu. Czyli zamach?

Rosyjskie źródła dyplomatyczne poinformowały „Izwestija”, że polska strona czyni nawet aluzje, że materiał wybuchowy mógł zostać podrzucony do samolotu podczas kapitalnego remontu w rosyjskiej fabryce lotnicznej „Awiakor” w 2009 roku.

„Izwestijam” udało się otrzymać nigdzie wcześniej nie publikowany dokument, akt przyjęcia-oddania Tu-154, gdzie jest jeden drobny, ale ważny szczegół: podpis i pieczęć polskiej strony przyjmującej. Zatem, zgodnie z dokumentem, polska firma była zadowolona z jakości obsługi przez kompanię „Awiakor” i przyjęła samolot bez reklamacji, po przetestowaniu i przeglądzie. Z tego powodu takie oskarżenia są gołosłowne i niesłuszne. Wychodzi na to, że dalsze pytania trzeba adresować do strony polskiej.

Akt przyjęcia-oddania Tu-154 z podpisem i pieczęcią polskiej strony przyjmującej

Akt przyjęcia-oddania Tu-154 z podpisem i pieczęcią polskiej strony przyjmującej

Pożegnanie z ofiarami katastrofy smoleńskiej

© SPUTNIK. IGOR ZAREMBO

Wątek smoleński już długo nie pociągnie

Na tym tle Polska zwróciła się o pomoc do Waszyngtonu, jednak nowa administracja Stanów Zjednoczonych nie jest zainteresowana tą ofertą i delikatnie, ale jasno dała do zrozumienia: bez względu na to, że tragedia była straszna, przyłączać się do poszukiwań „rosyjskiego śladu” obecne amerykańskie władze nie chcą.

— Stany Zjednoczone zrobiły wszystko, co mogły, aby udzielić pomocy w sprawie wyjaśniania katastrofy smoleńskiej i przekazać te — dość ograniczone — informacje, którymi dysponowaliśmy. Nie widzimy nic więcej, co moglibyśmy zrobić,

— powiedział ambasador USA w Polsce Paul W. Jones.

W MSZ Federacji Rosyjskiej zauważono, że nowe wersje przyczyn wypadku polskiego samolotu były aktywnie forsowane po dojściu do władzy w Polsce jesienią 2015 roku partii Prawo i Sprawiedliwość. Za podstawę została wzięta „teoria spiskowa”: na wysokim szczeblu czyniono oświadczenia o mającym rzekomo miejsce zamachu, w którym udział mogła mieć poprzednia polska władza, będąca „w zmowie” z rosyjskimi służbami specjalnymi. W ten sposób władza „rozlicza się” z politycznymi poprzednikami, kompromitując ich, aby ułatwić sobie kolejne wybory. Stąd nagromadzenie najbardziej niewiarygodnych teorii, sprzecznych z ustalonymi faktami i zdrowym rozsądkiem.

Władimir Putin i Donald Tusk w  Smoleńsku

© SPUTNIK. ALEKSIEJ NIKOLSKIJ

Władimir Putin i Donald Tusk w Smoleńsku

Niestety, katastrofa smoleńska wykorzystywana jest przez obecne polskie władze również jako dodatkowe usprawiedliwienie dla swojej otwartej rusofobii. W stosunku do Rosji pobrzmiewa agresywna retoryka, bez dowodów przytaczana jest teza o rosyjskim udziale w tej tragedii. Bez względu na głośne zapowiedzi, do tej pory nie zostały podane żadne nowe okoliczności, które obalałyby lub stawiały w wątpliwość wnioski MAK zawarte w raporcie z 12 stycznia 2011 roku.

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa

© SPUTNIK. MAKSIM BLINOV

Zacharowa:Katastrofa pod Smoleńskiem była szokiem nie tylko dla Polaków, ale także dla nas

W MSZ Federacji Rosyjskiej wyrażono jednak nadzieję, że „do autorów tych wymysłów powróci zdrowy rozsądek”, oraz że uświadomią sobie bezperspektywność swoich prób zrzucenia na Rosję winy za katastrofę, która „została w Rosji powszechnie przyjęta jako prawdziwa tragedia”.

— Rzeczywiste śledztwo nie jest prowadzone, a wiele robi się na poziomie propagandowym. To będzie trwać tak długo, jak długo będzie ważne dla polskiej wewnętrznej walki politycznej. Kiedy Tusk powróci do polskiej polityki, zobaczymy kolejną eskalację tego wiecznego „serialu” na grobach – uważa docent wydziału historycznego Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa (MGU) Jurij Borisenok.

Oczywiste jest, że polskie siły polityczne na razie nie są gotowe do postawienia kropki w tragicznych wydarzeniach z kwietnia 2010 roku, a można sądzić, że najważniejszy cel Warszawy i nowej polskiej komisji to nie prowadzenie jakichś działań śledczych, ale „utrzymanie ognia” w antyrosyjskich nastrojach i rozpalenie wewnętrznej walki politycznej ze swoimi konkurentami, konkludują Izwiestija.

Już jutro na Sputniku wywiad z przewodniczącym komisji technicznej MAK ds. śledztwa smoleńskiego Aleksiejem Morozowem na temat nowych faktów w tej sprawie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s