Oni nam otwarcie mówią – psy niewierne! A my?


 

    Wiktor Smol

    Wiktor Smol

    Publicysta, poeta – wolny strzelec.

     

    Oni nam otwarcie mówią – psy niewierne! A my?

    Wiktor Smol

    niedziela 04/06/2017

     

    Jeszcze nie tak zupełnie dawno, jeszcze pamięć dobrze „trzyma” obrazy, kiedy to w kościołach niekatolickich były magazyny i wielkie sklepy meblowe. Ot choćby w takich Pszczółkach przy krajowej jedynce gdzieś w połowie odcinka Pruszcz Gdański – Tczew na trasie Gdańsk – Katowice.

    Wojna islamistów z niemalże całą resztą trwa w najlepsze. Nie znam mera Londynu i przyznam szczerze, znać nie chcę. Jak dla mnie to jego pierwszego wsadziłbym na ponton i odesłał w drogę skąd wywodzą się jego przodkowie.
    Ktoś zapewne zapyta naiwnie: dlaczego? Odpowiem takiemu/takim: otóż dla tej zdegenerowanej bandyckiej części świata taki mer Londynu i wielu jemu podobnych, jak w Skandynawii, jest niczym „Bolek” z Matką Boską w klapie marynarki. Jest wyzwaniem, podprogowo dążą do zmiany sytuacji i chcą, aby takich merów i jemu podobnych w całej Europie było tylu ilu oni zechcą. Dla osiągnięcia swojego celu będą nam kłamać w żywe oczy, a za plecami czynić swoje; stanowią jawną prowokację.

    Aby przerwać falę zamachów terrorystycznych w Europie, w trybie pilnym zamknąłbym wszystkie meczety w tej cywilizowanej części świata, w tej niecywilizowanej (Francja, Belgia, Niemcy) zburzyłbym je pokazując  ten fakt jako akt desperacji w ramach tzw. odpowiedzi na akty terroru na wszystkich dostępnych platformach nadawczych.

    Jednak zanim wprowadziłbym takie rozwiązanie wpierw należałoby zamknąć w pilnie strzeżonych zakładach psychiatrycznych takie indywidua jak Merkel, Schultz i z setkę im podobnych.
    W Polsce, prewencyjnie to samo należałoby uczynić z tymi osobnikami, którzy cierpią na syndrom choroby zdefiniowanej jako antypolonizm z tym od Matki Boskiej w klapie marynarki włącznie i jeszcze z trzy setki innych takich a’ la Majmurków, Szczerbów, Szczuk, Senyszyn i im podobnych.

    Lewactwo wykształcone w Polsce – nie mam na myśli broń boże wykształcenia – ukształtowało się za sprawą nieodżałowanej dla całkiem sporej rzeszy spadkobierców po lewackich mamkach – PRL i PZPR. Dziś ich potomkowie działający pod fałszywa flagą obrony tego i tamtego promują, i to całkiem już oficjalnie ruch gejów i lesbijek, którzy mają zamiar – tak przynajmniej deklarują – przejąć funkcje dotąd przypisane za sprawą biologii ojcom i matkom.
    Pozostali (lewacy) głosząc hasła libertyńskie w myśl zasady „hulaj dusza piekła nie ma” lub uprawiając tzw. owsiakologię namawiając, zwłaszcza młodzież do : „róbta co chceta” dokonują niszczenia wartości z wyrywaniem korzeni i fałszowaniem historii.

    Takim elementem bolszewicko-chazarskiej metody niszczenia świadomości jest dziś Smoleńsk. Ale to znacząco szerszy temat choć, muszę przyznać, mający swoiste klamry spinające z tym co dziś się dzieje w starej Europie zdominowanej na Zachodzie przez współczesne lewactwo uważające się za nowoczesne społeczeństwo przyszłości. Dziękuję za taką przyszłość.

    Czynią to coraz bardziej zuchwale wyłamując drzwiczki tabernakulum łomem przyozdobionym w fallusy rodem z „dramatu” niejakiego Palikota i całej rzeszy innych znacznie bardziej niebezpiecznych typów wywodzących się ze znanych rodów, które wcześniej finansowały III Rzeszę…

    Trzeba w tym miejscu przyznać, że niemały wkład w tym dziele niszczenia tradycji łacińskiej mają sami purpuraci prowadzący za złotą kurtyną spiżowej Bramy nie tylko dom schadzek, w którym uciech szukają z wybrankami serca; promują swoje gejowskie lobby, a pod ozdobny dywan zamiatane są tematy pedofilii i innych przewin, za które odpuszczenia szukać można tylko w piekle.
    Oni w pierwszej kolejności powinni dać się wykastrować fizycznie lub chemicznie – zależy który sposób bardziej skuteczny – i ten fakt powinien zostać publicznie ogłoszony z jedyną słuszną decyzją o usunięciu z Kościoła i pozbawieniu wszystkiego, czego się dorobili maskując swe niecne czyny sutanną.

    Musimy pamiętać, że dla Muzułmanów jesteśmy, i zawsze będziemy, tylko niewiernymi psami. Takimi też zapewne jesteśmy dla mera Londynu, który oficjalnie bez certolenia głosi, że Europa musi przyzwyczaić się do zamachów terrorystycznych.

    Na chwilę o tym fakcie zapomnieli reprezentanci i przedstawiciele wszelkiej maści lewactwa. Wydaje im się, że jeśli reprezentują swoje gejowskie i lesbijskie „wartości” to pozostają poza sferą zainteresowania islamskich terrorystów.

    Otóż są w błędzie. I jeśli dojdzie do szerszej „wymiany poglądów”, czytaj – zamachów, to oni pierwsi pójdą pod islamski nóż.
    Kozy zostaną, lewactwo zdefiniowane pod egidą LGBT, itp. pójdzie na pierwszy ogień; potem przyjdzie czas na nas, ale my mamy pewne doświadczenia i wiemy, że jedyną ostoją w chwili ostatecznej jest Kościół.

    Gdzie skryją się ci, którzy jawnie i otwarcie dziś na niego plują? Przyznam, że nie interesuje mnie to wcale. Jeśli się da, to mogą wszyscy się udać na pielgrzymkę pieszą do Słupska.