Brytyjska policja zlekcewazyła wielokrotne informacje o zamachowcy z Manchester


 

Muzułmanie pięciokrotnie ostrzegali przed zamachowcem z Manchesteru. Tragedii można było uniknąć

Dodano: dzisiaj 13:120 05

Miejsce zamachu w Manchesterze

Miejsce zamachu w Manchesterze / Źródło: Newspix.pl / ABACA

Według ostatnich ustaleń brytyjskiego wywiadu, w sprawie Salmana Abediego na policję wpłynęło 5 różnych ostrzeżeń, dotyczących jego radykalizacji. Ostatnia szansa na zapobiegnięcie tragedii nadarzyła się tuż przed samym zamachem.

Jak piszą w poniedziałek brytyjskie media, samobójczy atak terrorystyczny z 22 maja nie powinien był zaskoczyć brytyjskich służb. Okazuje się, że w sprawie dżihadysty Salmana Abediego do odpowiednich organów wpłynęły aż 5 ostrzeżeń. BBC twierdzi, że dwóch osobnych zgłoszeń dokonali już w 2011 roku znajomi zamachowca ze szkoły średniej. 16-latek udał się wówczas do Libii, walczyć u boku ojca z reżimem Muammara Kadafiego. O Ramadanie Abedim już wcześniej pisano, że współpracował z libijską Al-Kaidą.

Dawni znajomi Salmana w rozmowie z BBC przyznają, że nie należał od do najbystrzejszych uczniów. Nie dziwi ich, że dał sobą manipulować i poświęcił się dla czyichś celów. – To mnie nie zaszokowało. Pasował do profilu terrorysty-samobójcy – stwierdził przed kamerą jeden z kolegów Abediego. Dodał także, że z powodu religii Salman już w szkole odciął się od przyjaciół. Brytyjski pracownik socjalny, który miał kontakt z Abedim, pisał w swoich raportach, że chłopak ma radykalne poglądy i pochwala samobójcze zamachy.

O radykalnych poglądach Abediego informowali nawet przedstawiciele meczetu Didsbury. Immam Mohammed Saeed El-Saeiti w rozmowie z „Daily Telegraph” przyznał, że chłopak wybuchał agresją za każdym razem, gdy w meczecie głoszono kazania potępiające Państwo Islamskie. O wizycie chłopaka w Syrii wiedziały zarówno brytyjskie, jak i francuskie służby specjalne. Ostatecznie także rodzina Salmana ostrzegała przed nim policję.

Bulwarówka „The Sun” twierdzi nawet, że Abedi w dniu zamachu dwa razy klęczał na ulicy, modlił się i mówił do siebie. Nikogo jednak nie zaniepokoiło jego zachowanie na tyle, by zareagować. Według dziennikarzy gazety, w okolicy miało być niewielu przechodniów.

Czy 22 osoby musiały umrzeć?

Brytyjski MI5 prowadzi teraz śledztwo, mające wyjaśnić, dlaczego mimo wszystkich ostrzeżeń doszło do tragedii. 22 maja wieczorem Salman Abedi dokonał samobójczego zamachu przed halą widowiskową Manchester Arena, w którym 22 osoby zginęły, a ponad 120 zostało rannych. Zdarzenie miało miejsce wieczorem, po koncercie amerykańskiej gwiazdy pop Ariany Grande. Wśród ofiar śmiertelnych były także dzieci. Manchester Arena jest jedną z największych krytych aren w Unii Europejskiej i może pomieścić do 21 tys. osób. W wyniku zamachu zginęła dwójka polskich obywateli.

/ Źródło: BBC