Siłowa kontynuacja dzikiej prywatyzacji w Warszawie


 

 

Walczyli z „dziką reprywatyzacją” w Warszawie. Zostali pobici

 

Data publikacji: 26.05.2017, 20:59 Ostatnia aktualizacja: 26.05.2017, 21:35

Pobity właściciel warsztatu na Dobrej. fot. Jan Śpiewak/Facebook

 

WAH

Na teren warsztatu samochodowego przy Dobrej w Warszawie wjechał buldożer i zaczął niszczyć budynek. Ale wcześniej pracowników, którzy pilnowali nieruchomości, wywabiono podstępem i pobito.

Pracownicy warsztatu samochodowego znajdującego się w prestiżowej lokalizacji na warszawskim Powiślu od kilku tygodni walczyli z nowym właścicielem o teren zakładu, który został zreprywatyzowany. W piątek rano doszło do przepychanki, a budynek został zniszczony. Według pracowników warsztatu, do pilnującego budynku mężczyzny podeszła osoba i poprosiła o lek na ból głowy. Kiedy poszedł poszukać tabletki, został napadnięty i pobity. Jak relacjonują świadkowie wówczas na teren warsztatu miał wjechać buldożer i zniszczył większą część budynku.

Dzisiejsze zachowanie dewelopera to kolejna odsłona walki o działkę na warszawskim Powiślu przejętą w czasie tzw. „dzikiej reprywatyzacji”.

Jeszcze w ubiegłej dekadzie grunt należał do miasta. To władze Warszawy wydzierżawiły Janowi Przedpełskiemu działkę już w 1979 r. Ten prowadził tam warsztat pod nazwą Centrum Dobra. Kilka lat temu splajtował, wyprzedał firmowy majątek. Warsztat na dobrej prowadził już inny przedsiębiorca. Ale budynki nadal są w posiadaniu Przedpełskiego.

W reprywatyzacji brali udział ludzie, którzy dziś siedzą w areszcie

Sama działka, na której stoi warsztat, w 2009 r. została zreprywatyzowana, a w akcie notarialnym wpisano obowiązek rozliczenia się z najemcą, czyli Przedpełskim. W reprywatyzacji brali udział ludzie, którzy dziś siedzą w areszcie. Wśród nich jest m.in. mecenas Robert N., który zasłynął udziałem w reprywatyzacji tzw. działki Duńczyka przy Emilii Plater.

 

W reprywatyzacji działki z warsztatem powtarzają się też nazwiska znanych kupców roszczeniami: Janusza Piecyka i Jarosława Ungera.

Kupcy odszukali spadkobiercę, pomogli mu załatwić zwrot nieruchomości, a potem odkupili ją od niego za 445 tys. zł. Działka po zwrocie była kilkakrotnie odsprzedawana. Jej cena urosła do 3,6 mln zł. Za każdym razem każdy kolejny kupujący zobowiązywał się u notariusza do rozliczenia się z Przedpełskim.

– Ale nikt tego nie zrobił. Teraz ten obowiązek ma Bartosz Kuźma, prezes Vector Consulting – mówił Przedpełski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. – Ale zamiast się ze mną dogadać, zamierza mnie po prostu przepędzić.

„Właściciel włożył tyle serca w warsztat”

Niedawno urząd dzielnicy wydał firmie Vector Consulting zgodę na rozbiórkę budynków stojących na działce. Firma 15 maja rozpoczęła akcję przejmowania nieruchomości siłą. Ekipie rozbiórkowej towarzyszyli wynajęci ochroniarze. Koparka zburzyła wtedy wjazd do warsztatu. Pracownicy warsztatu postanowili zablokować prace i zabarykadowali się w budynku, a od ponad tygodnia na zmianę pilnowali budynku. Do dzisiaj.

Na miejscu była już policja oraz Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Warszawie, jednak jego przedstawiciele nie chcieli komentować sprawy. Także deweloper odmówił komentarza.

Ratusz również umywa ręce. – Musieliśmy wydać pozwolenie na rozbiórkę. Właściciel działki wylegitymował się tytułem prawnym do niej i spełnił wszelkie wymogi formalne – mówi Mateusz Dallali, rzecznik dzielnicy Śródmieście.

 

Pora na prokuratora

 

– Właściciel tyle serca włożył w warsztat. A oni przyjeżdżają i chcą to wszytko zburzyć. To skandaliczne – mówiła jedna z mieszkanek Powiśla portalowi wawalove.pl