Pełno wszędzie zasłużonego potomstwa


Warszawska Gazeta

TYLKO W WARSZAWSKIEJ GAZECIE! POCHODZENIE MA ZNACZENIE, A ANDRZEJ DUDA – RACJĘ

 

fot: YTfot: YT

I oczywiście rozpętał medialną burzę. Lewactwo prawda ta ubodła do żywego. Tymczasem niezależnie od wycia dobiegającego z Wiertniczej czy Czerskiej, prezydent… ma rację i nie trzeba być znawcą historii najnowszej, by to dostrzec.

Właściwie, gdzie się nie obrócić – pełno potomków zdrajców Rzeczypospolitej: w nauce (zwłaszcza w naukach humanistycznych, bo do kierunków technicznych potrzeba jednak trochę więcej talentu, umiejętności i wiedzy), w mediach, w biznesie (nieliczni spośród umieszczanych na listach najbogatszych zaczynali w latach 90. w przysłowiowych garażach), w kulturze i sztuce. To perfekcyjny układ, w którym wszyscy znają swoje miejsce i doskonale grają swoje role. Wszystko na zasadzie wzajemnych pochwał, nagradzania się i zapewniania sobie wygodnego życia, które ma podziwiać tzw. pospólstwo, czyli wszyscy ci, którzy do wspomnianych kręgów nie należą.

Wynik wyborów prezydenckich i parlamentarnych był dla tego środowiska prawdziwym ciosem, zdarzeniem, którego ich mózgi wręcz nie są w stanie ogarnąć. Ich reakcja zarówno na przegraną układu, który zapewniał im od lat „konfitury”, jak i na słowa prezydenta Andrzeja Dudy była łatwa do przewidzenia.

Niezależnie od rozdzierania przez nich szat, wystarczy pobieżne spojrzenie na rodzinne układy samych zainteresowanych, żeby się przekonać, że związek pomiędzy oceną działalności zarówno NSZ czy AK, jak i PRL-u a pochodzeniem oceniających istnieje i jest po prostu niepodważalny. Dziwnym trafem do Polski nie dotarł niemiecki trend odcinania się od zbrodni matek i ojców. Chociaż komunizm pochłonął więcej ofiar niż hitleryzm, w Polsce próżno szukać podobnych zachowań, a potomków stalinowskich/esbeckich zbrodniarzy czy partyjnych aparatczyków, którzy mają odwagę nazwać działalność rodziców po imieniu, można policzyć na palcach jednej ręki. Pozostali bez skrupułów wykorzystują pozycję, jaką zapewnili im rodzice i dziadkowie, zarzucając tym, którzy ośmielą się wypominać im pochodzenie, faszyzm, rasizm i rozmaite inne „zbrodnie”, byle tylko odwrócić uwagę od prawdy. A prawda jest oczywista i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej – gdyby nie przynależność partyjna rodziców wielu współczesnych polityków, dziennikarzy, literatów, naukowców, artystów czy biznesmanów, pies z kulawą nogą by o nich nie słyszał. Druga wojna światowa, która dla całego świata zakończyła się w 1945 r., dla Polski de facto oznaczała nową okupację i zastąpienie przedwojennych prawdziwych elit „nowymi ludźmi” – wiernymi sługusami Stalina i jego siepaczy. Bardzo często w pierwszym pokoleniu byli kompletnymi idiotami i nie trzeba dużego wysiłku, by znaleźć wspomnienia o stróżach i parobkach, którzy nie mając żadnych kwalifikacji, za to mając odpowiednie, chłopsko-robotnicze pochodzenie, zostawali dyrektorami fabryk, burmistrzami czy ministrami. Hasło „nie matura, lecz chęć szczera” obowiązywało nie tylko w wojsku, a do kariery w wymiarze sprawiedliwości, będącej znakomitą odskocznią dla potomków ludzi, którzy ją zaczynali, często wystarczała ciężka pięść i brak sumienia. Można odnieść wrażenie, że im kto był większym bałwanem intelektualnym, z im większą wprawą torturował, im bardziej atakował polski patriotyzm, tym większą miał szansę na karierę. Ci ludzie zakładali rodziny, mieli dzieci i wnuki, którym zapewniali odpowiednią pozycję i dalej to koło zamachowe kręciło się już samo. Kręci się do dziś, niczym jedno wielkie polityczne perpetum mobile.

Resortowe córeczki

Można zaczynać od samej góry. Córka TW „Wolskiego”, czyli Wojciecha Jaruzelskiego – Monika Jaruzelska od lat robi karierę jako „dziennikarka”, projektantka mody, pisarka czy „stylistka” (do wyboru). Rozważanie, czy do wykonywania zawodu panny Jaruzelskiej potrzeba wykształcenia i talentu, czy wystarczą odpowiednie układy i przekonanie przy ich pomocy o tym, co ładne, a co nie, jest chyba bezcelowe. Podobny poziom celebryckiego dziennikarstwa przedstawia też córka Aleksandra Kwaśniewskiego (o jego ojcu od lat krążą różne opowieści) – Aleksandra Kwaśniewska. Robiąca wywiady z celebrytami w plotkarskich magazynach córka apartczyków nie wyróżnia się niczym spośród milionów dziewczyn w Polsce. Ba!, tysiące są od niej bardziej utalentowane, ale nie mają rodziców – partyjnych aparatczyków – jak „Ola”. Te dwa przykłady to wręcz „klasyka”. Trudno się zresztą oprzeć wrażeniu, że plotkarskie gazety, portale internetowe czy programy telewizyjne służą właśnie do tego – zapewnienia miejsca w życiu latoroślom „krewnych i znajomych”. Problem w tym, że potomstwo komunistycznych aparatczyków zajmuje się nie tylko przeprowadzaniem infantylnych wywiadów z psiapsiółkami. Zajmuje się np. bardzo poważną polityką.

Jeśli teściowie Bronisława Komorowskiego byli ubekami, to nie ma co się dziwić, że z okazji Narodowego Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych mówił on o… ofiarach Żołnierzy Wyklętych.

Jeśli ojciec byłego (na szczęście) ambasadora RP Ryszarda Schnepfa – Maksymilian Schnepf aktywnie uczestniczył w 1945 r. w Obławie Augustowskiej, słusznie zwanej „małym Katyniem”, to czy kogoś jeszcze dziwi stosunek jego syna do Żołnierzy Wyklętych?

Czy kogoś dziwi postawa lewicowego polityka Marka Borowskiego, jeśli jest on kuzynem samego Jakuba Bermana – jednego z najsłynniejszych oprawców Polaków (cóż za zbieg okoliczności – pochodzenia tego samego co Stefan Michnik)? Marek Borowski jest synem Wiktora Borowskiego (1905–1976), a właściwie – Arona Bermana – przed drugą wojną światową członka sekretariatu nielegalnej KPP – przedstawicielstwa KPP przy Komitecie Wykonawczym Międzynarodówki Komunistycznej w Moskwie, a po wojnie – redaktora naczelnego „Życia Warszawy”, zaś od 1951 r. zastępcy redaktora naczelnego „Trybuny Ludu”. Jan Lityński (ur. 1946) – w latach 2010–2015 doradca prezydenta Komorowskiego ds. kontaktów z partiami i środowiskami politycznymi to syn Ryszarda Lityńskiego, a właściwie Ryszarda Perla, z pochodzenia Żyda, który zaraz po wojnie był instruktorem Komitetu Wojewódzkiego PPR w Poznaniu, a potem kierował Wydziałem Szkoleniowym w Zarządzie Głównym Związku Walki Młodych.

Postkomunistka Ludwika Wujec to córka Oskara i Reginy Okrentów. Oskar Okrent był oficerem polityczno-wychowawczym w stopniu kapitana w II Armii WP, zginął w czasie forsowania Nysy Łużyckiej, za to matka Ludwiki – Regina Okrent pracowała w łódzkim UB, a później w Polskim Radiu w Warszawie, w dziale listów, ponoć najbardziej spenetrowanym przez SB. Dziś razem z mężem Henrykiem Ludwika Wujec szwenda się po spotkaniach organizowanych przez KOD, na czele którego stoi mały krętacz i alimenciarz Mateusz Kijowski. Nawiasem mówiąc, dziadek Mateusza Kijowskiego zgodnie z jego własnymi słowami… w szeregach Ludowego Wojska Polskiego walczył z Żołnierzami Wyklętymi. Potwierdzają to jego akta w IPN, w których o Józefie Kijowskim można przeczytać, że po zakończeniu działań wojennych jako oficer WP walczył z bandami nacjonalistycznymi, zabezpieczał państwowe akcje polityczne i gospodarcze. Gwoli sprawiedliwości przyznać trzeba, że ojciec Mateusza Kijowskiego – Jerzy Kijowski nie poszedł drogą swego ojca (kariery mu jednak chyba wybór Kijowskiego-seniora nie utrudnił). Najwyraźniej w rodzinie Kijowskich elementarny brak przyzwoitości skacze co drugie pokolenie.

Czerwone „szczekaczki”

W polityce wstydu, we wmawianiu Polakom faszyzmu i współudziału w holokauście Żydów oraz w sprzeciwie wobec lustracji celuje „Gazeta Wyborcza”. O tym, że jej twórca i redaktor naczelny Adam Michnik to syn ukraińskich komunistów żydowskiego pochodzenia i przyrodni brat stalinowskiego zbrodniarza wiedzą chyba wszyscy. Mniej osób zdaje sobie sprawę, że „Gazeta Wyborcza” to w ogóle wręcz zbiór „opozycjonistów”, rodzinnie niejednokrotnie powiązanych z najgorszymi komuchami. Można długo wymieniać. Jeden z filarów „Wyborczej” – Da­wid War­szaw­ski, czy­li Kon­stan­ty Ge­bert to syn agen­tu­ral­ne­go dzia­ła­cza ko­mu­ni­stycz­ne­go Bole­sła­wa Ge­ber­ta (tak samo jak wielu komunistów – żydowskiego pochodzenia). Do założycieli „Gazety Wyborczej” należała też Helena Łuczywo (ur. 1946). Jej ojciec to Ferdynand Chaber ps. Bolek – żydowski członek KPP, jeszcze przed wojną skazany za działalność przeciwko Polsce. Po wojnie m.in. kierownik Centralnego Biura Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli cenzury. Prezesem zarządu wydawcy „Wyborczej”, czyli spółki Agora, była Wanda Rapaczyński – prywatnie córka komunistycznego działacza żydowskiego pochodzenia. Anna Bikont, znana z oskarżania Polaków o zbrodnię w Jedwabnem, to córka Andrzeja Kruczkowskiego i „dziennikarki” żydowskiego pochodzenia Lei Horowitz, która zmieniła nazwisko na Wilhelmina Skulska. Lea alias Wilhelmina zasłynęła jako czołowa przedstawicielka prasy reżimowej. Redaktor naczelny portalu Wyborcza.pl – Edward Krzemień to syn Ignacego Krzemienia alias Feuerberga – od grudnia 1945 zastępcy szefa II Oddziału zbrodniczego Głównego Zarządu Informacji LWP, później szefa II Oddziału GZI od grudnia 1945 i I Oddziału GZI. W raporcie komisji Mazura z 1957 r. Krzemień alias Feuerberg został wymieniony jako jeden z bezpośrednio odpowiedzialnych za inspirowanie i realizację wypaczonych metod pracy operacyjnej, które skutkowały skazywaniem ludzi niewinnych.

Stojący na czele Fundacji Batorego Aleksander Smolar to syn żydowskiego komunisty Grzegorza alias Hersza Smolara i także komunistki żydowskiego pochodzenia – Walentyny Najdus-Smolar. Towarzyszka Walentyna zrobiła osobliwą, ale typową dla komunistycznych działaczy „karierę naukową”. Przyznano jej (sic!) dyplom Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie została wykładowcą Szkoły Partyjnej przy KC PZPR, gdzie kierowała katedrą. Doktorat (Lenin w Polsce) uzyskała 27 czerwca 1953 pod kierunkiem Stanisława Arnolda na UW. Po utworzeniu Instytutu Nauk Społecznych przy KC PZPR została tam docentem. W 1958 r. przeszła do Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, gdzie w 1964 otrzymała tytuł naukowy profesora. Zaangażowała się wówczas w badania dziejów klasy robotniczej i ruchu robotniczego. Sam Aleksander Smolar w latach 60. był asystentem Włodzimierza Brusa – męża Heleny Wolińskiej (czyli Fajgi Mindli Danielak – stalinowskiej prokurator, uczestniczącej w mordach sądowych). Brat Aleksandra – Eugeniusz Smolar od lat kręci się w kręgach dyplomatycznych, gdzie, nawiasem mówiąc, pełno ludzi jeszcze z układu stworzonego przez Bronisława Geremka, co genialnie podsumował w swojej książce MSZ polski czy antypolski były ambasador RP, dobrze znający te kręgi Krzysztof Baliński.

Oficerskie potomstwo

Osobną kategorię stanowią byli oficerowie Ludowego Wojska Polskiego, Milicji Obywatelskiej, SB, Kontaktów Operacyjnych czy Tajnych Współpracowników. Nie wyrywali paznokci podczas przesłuchań i nie skazywali na śmierć, ale całym swym jestestwem wspierali komunistyczny system, uważając go za dobro ludzkości. Dziś należą do najzagorzalszych przeciwników polityki historycznej, uprawianej obecnie przez PiS. Dla nich albo nie warto w ogóle mówić o historii Polski, albo należy to czynić ze wstydem. To oni chodzą dziś na kodziarskie i feministyczno-lewackie marsze i lamentują w internecie nad rzekomym upadkiem wolności w Polsce. Do tego grona należą tacy medialni celebryci, jak dziennikarka Hanna Lis (córka małżeństwa Kedajów, zaliczonych do największych kanalii stanu wojennego), Jurek Owsiak – syn oficera Milicji Obywatelskiej (ponoć Zbigniew Owsiak szczególną niechęcią darzył księży), Jakub „Kuba” Wojewódzki – jak wyżej. Resortowym pochodzenie może poszczycić się także Monika Olejnik (nie widzieć czemu, uparcie nazywana „Stokrotką”). Gwiazda TVN-u to córka Ta­de­usza Olej­ni­ka, wy­so­kie­go funk­cjo­na­riu­sza Służ­by Bez­pie­czeń­stwa. Z kolei popularny w lewackich kręgach Grzegorz Miecugow to syn Bru­no­na Mie­cu­go­wa, sta­li­now­skie­go dzien­ni­ka­rza, któ­ry za­sły­nął ja­ko sygna­ta­riusz tzw. ape­lu kra­kow­skie­go z 1953 r., wy­ra­ża­ją­ce­go po­par­cie dla sta­li­now­skich władz, któ­re na podsta­wie sfał­szo­wa­nych do­wo­dów do­ko­na­ły aresz­tu du­chow­nych ka­to­lic­kich (słyn­ny pro­ces pra­cow­ni­ków kurii kra­kow­skiej). Piotr Kraśko, do niedawna dziennikarz TVP, to wnuk jed­ne­go z czo­ło­wych ko­mu­ni­stycz­nych cen­zo­rów – Win­cen­te­go Kraś­ki.

Pełno ich wszędzie

Zresztą polityka czy media to wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Od potomków zdrajców Polski, utrwalających i budujących komunę, roi się na uczelniach. Przykładem chociażby Aleksandra Jasińska-Kania (ur. 1932), socjolog, profesor na Uniwersytecie Warszawskim. Nie bez powodu. Jest córką agenta NKWD w randze prezydenta Polski – Bolesława Bieruta i Małgorzaty Fornalskiej, znanej działaczki KPP i PPR. Autorytet lewaków i feministek – Magdalena Środa – naprawdę nazywa się Ciupak i jest córką marksistowskiego socjologa Edwarda Ciupaka, który wiele lat życia poświęcił na walkę z Kościołem katolickim. Agnieszka Holland, która podziwiała znieważanie krzyża i ludzi pod nim się modlących, to córka znanego stalinisty Henryka Hollanda. Historyk Jerzy Wojciech Borejsza (ur. 1935), specjalizujący się w historii XIX i XX w., od 2004 profesor Wydziału Nauk Historycznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a od 2009 profesor Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych tego uniwersytetu to syn Jerzego Borejszy (1905– 1952), a właściwie Beniamina Goldberga – brata sadysty Jacka Różańskiego, a właściwie Józefa Goldbera. Co ciekawe, profesor Borejsza usprawiedliwia swego ojca podobnie jak Adam Michnik – brat stalinowskiego mordercy. – Myślę, że on nie za wiele wiedział, to nie leżało w jego charakterze – przekonuje. Biedny Beniamin Goldberg. Nie wiedział, ani co wyprawia jego braciszek, ani co sam robił. O swoim stryju – stalinowskim zbrodniarzu Józefie Goldbergu pan profesor raczej nie mówi nic.

W mediach jako artystka bryluje Magda Umer – bratanica stalinowskiego sadysty Adama Humera i córka oficera KBW. Ojciec Jerzego Stuhra, znanego z atakowania „polskiego nacjonalizmu”, był wedle słów samego zainteresowanego „bezpartyjnym prokuratorem” za… Stalina. Oczywiście można wierzyć w tę karkołomną opowieść, ale dla wielu osób jest ona równie prawdziwa, jak opowieści Macieja Stuhra o dzieciach przywiązywanych przez Polaków do tarcz w bitwie pod Cedynią. I tak dalej… 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s