Jeżeli nie przyjdziesz do demokracji ona przyjdzie do Ciebie


forumemjot dla Polski

 

Dlaczego USA nie przyjmują uchodźców – prof. Anna Raźny |POLECAM!

 

Opublikowano 01/07/2015by emjot

Specjalizacją USA nie jest jednak pokój, lecz wietnamizacja świata   i   wojna   oraz   prowokowanie   konfliktów   i organizowanie kryzysów.

demokracja-samolot

Znamienne jest,  — że właśnie Amerykanie upowszechnili nowy dział polityki  zarządzanie kryzysami.

USA nie przyjmują uchodźców z Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki, — mimo że właśnie na nich leży odpowiedzialność za wojny, rewolucje i zamachy stanu w tym regionie świata.

Nie mają również zamiaru wesprzeć Europy w kosztach ich przyjęcia.

Dzieje się tak nie tylko dlatego, że Amerykę dzielą od regionu, z którego uciekają ludzie, wody oceanu.

Europa pod protektoratem USA, określana jednoznacznie przez antyamerykańskich publicystów mianem wasala Waszyngtonu, — musi przyjąć tylko w bieżącym roku kilkadziesiąt tysięcy uchodźców, a w każdym kolejnym  — według specjalistów w zakresie migracji — setki tysięcy.

To jest zadanie, które otrzymała do wykonania jako pionek imperium transatlantyckiego, eufemistycznie nazywanego przez europejskich – a wśród nich, oczywiście polskich – agentów wpływu amerykańskiego opcją transatlantycką.

I nawet, gdyby tego nie chciała, musi zadanie wykonać, bo jest na muszce NATO.

Rekrutujący się głównie z cywilizacji islamu uchodźcy, — to widmo śmierci nie tylko dla resztek cywilizacji łacińskiej, — ale również dla postchrześcijańskiej, którą Europa zbudowała pod protektoratem amerykańskim   i   umocowała  traktatem lizbońskim, zapewniającym nie tylko pełnię praw wszystkim mniejszościom, — ale także nadzwyczajną troskę o ich pierwszeństwo przed większością.

Wymieniony traktat nie chroni większości, — dlatego pod jego parasolem można nie tylko zbudować europejskie Państwo Islamskie, — ale również z bronią w ręku walczyć o jego zapanowanie nad Europą.

Jednakże nie to jest ostatecznym celem strategów amerykańskiej „wielkiej szachownicy”.

Jest nim ukształtowanie nowego człowieka i nowego – globalnego — społeczeństwa, dla którego Europa powinna być liderem.

Chodzi o człowieka i społeczeństwo bez właściwości — bez tożsamości podmiotowej, kulturowej, narodowej, a nade wszystko religijnej.

Tylko taki człowiek i takie społeczeństwo zapewniają władzę nad światem.

Permanentna wojna, kolorowe rewolucje i sterowane konflikty oraz kryzysy to tylko instrumenty w procesie kształtowania nowych ludzi i globalnego porządku – mechanizmy.

Niosąc śmierć setkom tysięcy i wyrzucając miliony na uchodźstwo – mechanizmy te mają siać nie tylko strach utrzymujący w posłuszeństwie „demokratyzowane” społeczeństwa,

— ale nade wszystko narzucać im nową jakość cywilizacyjną, stanowiącą naturalne środowisko dla kształtowania ludzi i społeczeństw bez właściwości.

Gołym okiem widać, że fundamentem ideowym tej cywilizacji mają być nie tylko „demokracja” i prawa człowieka, — ale nade wszystko genderyzm.

Zagrażający Europie islam jest więc jedynie dodatkowym instrumentem, przewidzianym w walce z jej chrześcijańską tożsamością.

Instrumentem wyjątkowo perfidnym a zarazem bolesnym, bo wymuszającym na europejskich chrześcijanach fałszywą postawę miłosierdzia.

Już teraz słychać nawoływanie amerykanofilów i różnej maści amerykańskich agentów, — aby Unia Europejska dała świadectwo swego „humanizmu” i przyjęła każdą ilość uchodźców.

Ów „humanizm” poszerzy wprawdzie armię jej bezrobotnych otrzymujących zasiłki i zmieni ostatecznie jej oblicze,  — ale będzie świadectwem postępowości.

Żaden z nich nie zhańbi się myślą o tym, że ci, którzy uchodźcom zgotowali piekło w ich ojczyźnie,  — winni w niej przywrócić im warunki normalnego życia

— a więc nade wszystko zaprowadzić pokój i sprawiedliwość w Iraku, Libii, Syrii, krajach Afryki – nie tylko północnej.

Musiałyby to zrobić Stany Zjednoczone i ich sojusznicy.

Specjalizacją USA nie jest jednak pokój, — lecz wietnamizacja świata i wojna oraz prowokowanie konfliktów i organizowanie kryzysów.

Znamienne jest, że właśnie Amerykanie upowszechnili nowy dział polityki – zarządzanie kryzysami.

Pokazali jednocześnie, na czym ono polega – nie na wygaszaniu, lecz na pogłębianiu i utrzymywaniu kryzysu, zwłaszcza politycznego.

— Takie zarządzanie kryzysami leży w interesie tych wszystkich sił, które tworzą imperium transatlantyckie, firmowane przez USA.

Podobnie prowadzenie permanentnej wojny polega nie na dążeniu do pokoju, — lecz na jej trwaniu.

Idzie o to, aby zarówno wojna, jak i kryzys trwały.

Gdyby celem było ich zakończenie,  — Stany Zjednoczone, nie umiejąc do niego doprowadzić, utraciłyby status mocarstwa światowego.

— Na te aspekty opcji transatlantyckiej wskazują Michael Chardt i Antonio Negri w książce Imperium.

Trudno się nie zgodzić z tymi lewicującymi autorami, gdy opisują procesy migracyjne ostatnich dziesięcioleci — „cvrkulację” całych społeczeństw, ich krzyżowane i współczesny nomadyzm jako stałe dane tytułowego imperium.

Pytanie, co Ameryka dała Europie, — jest retoryczne.

W pierwszej fazie Pax Americana to była makdonaldyzacja społeczeństwa i makdonaldyzacja kultury.

— Ona właśnie odwróciła skutecznie uwagę sytych Europejczyków od zagrożeń najgorszych – rewolucji kulturowej, która przybrała formę rewolucji seksualnej.

To była wstępna faza kształtowania nowej cywilizacji, określającej nie tylko nowe formy kultury i życia społecznego, ale także nową wizję człowieka.

W drugiej – końcowej – fazie Pax Americana mamy do czynienia z przyspieszeniem „pieriekowki dusz” (przekuciem dusz) – jak nazwali kształtowanie nowego człowieka na gruncie komunizmu radzieccy uczniowie Marksa.

Skończyło się zniewalanie pokusą, — zaczęło się zniewalanie klasyczne — poprzez siłę.

Ruchy strategów na „wielkiej szachownicy” są coraz bardzie nerwowe i desperackie.

Czasu jest bowiem mało,  — bo globalna alternatywa — BRICS i SOW (Szanghajski Obszar Współpracy) jest coraz bardziej wyrazista i coraz bardziej obiecująca.

Bez wojen, kolorowych rewolucji, zamachów stanu i narzucania genderyzmu, przyciąga coraz więcej państw.

I – co najważniejsze w obliczu wojny światowej, do której dąży imperium transatlantyckie – nie tworzy dla przeciwwagi NATO sojuszu wojskowego, który trzymałby te państwa, —  jak to ma miejsce w Europie, — na muszce licznych baz.

Polska z woli polskich wasali politycznych Waszyngtonu odgrywa istotną rolę w przyspieszonej, nowej – już nie komunistycznej – pieriekowce dusz z całym jej arsenałem instrumentów.

— Jest przede wszystkim poligonem intelektualnym, — który sprawdził się w przypadku traktatu lizbońskiego, permanentnej wojny na Bliskim Wschodzie i krajach Afryki, wietnamizacji Ukrainy i przygotowaniach do ataku na Rosję.

W Polsce ćwiczona jest taka przemiana świadomości, — której celem jest zgoda na te procesy i współudział w nich, skazujący współczesnych Polaków nie tylko na niebezpieczeństwo bezsensownej śmierci,

— ale również na radykalne zerwanie z własną tradycją i kulturą.

Z tej perspektywy jakże żałosne są programy uzdrowienia Polski, — czy to przez obóz rządzący, —  czy przez opozycję.

— Oczywiste jest,  — że nie są one żadną alternatywą dla Pax Americana w Polsce.

A JOW-y to tylko wybryk polityczny wzbogacający arsenał instrumentów, utrzymujących nasze społeczeństwo w posłuszeństwie wobec strategii transatlantyckiej.

PiS podjęło się na poligonie intelektualnym tej strategii w Polsce zadania trudnego – pieriekowki dusz polskich katolików z wykorzystaniem katolickich mediów.

Bez ich udziału nie uda się bowiem uzyskać zgody na wojnę z Rosją.

Partia już teraz ma jednak powody do dumy.

Brak ze strony jej środowisk jakiejkolwiek reakcji na umacnianie obecności wojsk amerykańsko-natowskich w Polsce  — oraz na tworzenie amerykańskich składów broni śmiercionośnej na terenie naszego państwa  — świadczy o skutecznej pacyfikacji katolickich sumień.

Świadczy też o zgodnym z planami Waszyngtonu wykonywaniu zadania podjętego przez partię Jarosława Kaczyńskiego.

Dodatkowymi gwarantami pełnej jego realizacji  — stali się ostatnio prezydent Andrzej Duda  — oraz typowana przez kierownictwo PiS na premiera nowego rządu  — Beata Szydło.

Jeszcze raz Polacy będą więc mieli okazję przekonać się, jak wiele trzeba zmienić, żeby nic nie zmienić.

Budowa realnej opozycji musi bowiem zawierać odpowiedź na fundamentalne pytanie:

— czy Polska będzie nadal uczestniczyć w podtrzymywaniu Pax Americana oraz narzucaniu światu nowej cywilizacji i wizji nowego człowieka,

— czy zacznie wystawiać rachunki za swą służbę i formułować warunki jej kontynuacji, aby w porę ją wypowiedzieć i otworzyć się na współpracę z BRICS.

To byłaby rzeczywista zmiana, umożliwiająca odbudowę Polski i cywilizacji, dzięki której Europa dała światu uniwersalny wymiar rozwoju

—  na gruncie greckiej filozofii,  — rzymskiego prawa — i chrześcijańskich wartości.

—————————————————————————

Anna Raźny

22 czerwca 2015