Kraje, które wywołały kryzys migracyjny powinny ponieść jego koszty


 

PolskieRadio.pl

Szef PE: kraje, które nie chcą uchodźców, naruszają prawa UE

ostatnia aktualizacja:20.05.2017 06:58

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani uważa, że wobec krajów, które nie przyjmują uchodźców, należy wszcząć procedurę naruszenia prawa UE. Opinię tę wyraził w wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera”.

Parlament Europejski

Parlament EuropejskiFoto: jorisvo/shutterstock.com

Komisja Europejska zagroziła we wtorek rozpoczęciem procedury o naruszenie prawa UE, jeśli Polska, Węgry i Austria do czerwca nie przystąpią do relokacji uchodźców, zgodnie z unijnym planem. W czwartek Parlament Europejski wezwał państwa członkowskie Unii do wywiązania się ze zobowiązań w sprawie relokacji.
W wywiadzie opublikowanym w piątek wieczorem na stronie internetowej włoskiej gazety Antonio Tajani odnosząc się do tej rezolucji oświadczył: „Została przegłosowana przewagą ponad dwóch trzecich głosów. To bardzo szeroka większość. To sygnał, którym zachęcamy także Komisję Europejską, aby zrobiła to, co jest jej obowiązkiem: by otworzyła procedurę naruszenia prawa wobec tych krajów, które nie respektują porozumienia” o relokacji.

imigranci 1200 free.jpg

Kryzys migracyjny w Europie: kalendarium wydarzeń

Szef PE podkreślił, że było to pierwsze głosowanie w tej kwestii po podpisaniu przez kraje członkowskie Unii Deklaracji Rzymskiej 25 marca na temat przyszłości UE.

„Stanowcza rezolucja”
– Parlament będzie czuwał nad tym, aby zostały zrealizowane podjęte zobowiązania. Jeden z punktów dotyczył imigracji. Obywatele potrzebują konkretnych odpowiedzi, my przyjęliśmy bardzo stanowczą rezolucję – stwierdził włoski polityk.
– Mamy obowiązek kontrolować Komisję Europejską – dodał.

TVN24/x-news
Na uwagę dziennikarza mediolańskiej gazety, że w krajach dawnego bloku wschodniego wyrażane są opinie, iż to doświadczenia z czasów komunizmu sprawiają, że ich obywatele nie są gotowi otworzyć się na migrantów ubiegających się o azyl, Tajani zareagował mówiąc: „A co to ma z tym wspólnego? Mówimy o relokacji kilku tysięcy osób. Uchodźców, a nie imigrantów, którzy we Włoszech i Grecji zostali już skontrolowani”.
– To nie są miliony obywateli. Byliśmy solidarni z krajami Wschodu, które wyszły spod komunistycznej dyktatury. Teraz my oczekujemy solidarności – powiedział Tajani.
Zapytany o to czy w reakcji na wszczęcie procedury naruszenia prawa, nie spodziewa się następstw politycznych, szef PE oznajmił: „Będą, ale reguły są regułami”.

„Wspólne decyzje muszą być respektowane”
– Jeśli ktoś bierze fundusze strukturalne, musi respektować wspólne decyzje – dodał.
Tajani zaznaczył: „Przed nałożeniem sankcji jest czas. Procedura naruszenia prawa to nie kara śmierci. To rozpoczęcie dialogu. Jeśli skończy się źle, zostaną nałożone sankcje”.
W opinii Antonio Tajaniego sprawa może też zakończyć się pozytywnie „daniem bodźca do tego, by zrobić więcej”.

TVP Info
Jego zdaniem konieczna jest strategiczna wizja rozwiązania kryzysu migracyjnego.
– Relokacja to taktyka. Ale w przyszłości będziemy mieli u siebie, jeśli nie podejmiemy kroków interwencyjnych, miliony osób. W Afryce trwają zmiany klimatyczne, w wyniku których pustynia pochłania ziemie uprawne; są wojny, głód – zauważył przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Przypomniał o istnieniu fundamentalistycznego ugrupowania Boko Haram i Państwa Islamskiego.
W następnym budżecie UE, dodał, trzeba będzie wyłożyć więcej pieniędzy dla Libii, gdzie przebywają migranci… – I w ogóle dla Afryki – jak zaznaczył.

koz

Zobacz więcej na temat: świat antonio tajani imigranci w europie parlament europejski unia europejska