Nikt nie broni Obywatelom RP przyjmowania uchodźców na własny rachunek


Wyborcza.pl

Piątek19.05.2017

 

 

Kraj

Cimoszewicz ostro w sprawie uchodźców. „Moralna samodegradacja”

Tomasz Nyczka

18 maja 2017 | 21:26

Włodzimierz Cimoszewicz1 ZDJĘCIE

Włodzimierz Cimoszewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

– Naród, który odwraca się plecami od ofiar wojny, doprowadza się do samodegradacji moralnej – powiedział w TVN 24 Włodzimierz Cimoszewicz. Były premier skrytykował stanowisko rządu, który nie chce zgodzić się na przyjęcie do Polski uchodźców.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Zdaniem Cimoszewicza w Unii Europejskiej powinna obowiązywać zasada „solidarność za solidarność, brak solidarności za brak solidarności”. Były premier i były szef MSZ przekonywał na antenie TVN 24, że zmiana świadomości polskich obywateli w kwestii przyjmowania uchodźców to wina Prawa i Sprawiedliwości. Według Cimoszewicza opór przeciwko przyjmowaniu do Polski uciekinierów z terenów objętych wojną to głęboko antychrześcijańskie zachowanie.

  • Chcę powiedzieć coś mocnego, bo – moim zdaniem – sytuacja na to zasługuje. Naród, który odwraca się plecami od ofiar wojny, a szczególnie naród sam przez nie doświadczony, doprowadza się do samodegradacji moralnej – stwierdził Cimoszewicz.

Według Cimoszewicza rząd Beaty Szydło stosuje w sprawie uchodźców demagogię i gra na niskich instynktach.

– I będzie musiał ponieść za to odpowiedzialność polityczną i moralną. Może ci ludzie dojrzeją kiedyś do tego, żeby we własnym sumieniu zastanowić się nad tym, czy partyjne interesiki i procenciki w sondażach warte są naruszania elementarnych ludzkich i moralnych zasad. To jest sprawa fundamentalna dla każdego człowieka – przekonywał Cimoszewicz.

Zobacz: Pozwólmy ludziom pomagać innym – ks. Sowa w „Temacie dnia” o pomocy uchodźcom

Pozwólmy ludziom pomagać innym – ks. Sowa w „Temacie dnia” o pomocy uchodźcom

PiS nie chce uchodźców

Rząd Beaty Szydło nie zgadza się na przyjęcie do Polski uchodźców w ramach tzw. relokacji z obozów, w których teraz przebywają. Polska miała przyjąć 6,1 tys. osób. Koszty ich sprowadzenia oraz integracji prawie w całości miała pokryć Unia Europejska. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – za poprzedniego rządu – informowało, że uchodźcy od 2016 r. będą przyjeżdżać do Polski w czteromiesięcznych odstępach.

Ale rząd PiS się z tego wycofał. Tylko trzy kraje Unii – Polska, Austria i Węgry – nie przyjęły dotąd ani jednego uchodźcy. Komisja Europejska grozi za to Polsce sankcjami. We wtorek wprost wytknęła to Polsce. „Solidarność nie podlega interpretacjom” – mówił Dimitris Awramopulos, unijny komisarz ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa. Polskę krytykuje też przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. W środę stwierdził, że jeśli Polska nie przyjmie uchodźców, to „będzie się to wiązało z konsekwencjami”.

Polska będzie płacić kary?

Również w środę szef MSWiA Mariusz Błaszczak przekonywał, że to Polacy nie chcą uchodźców. Powoływał się na sondaż CBOS, według którego 74 proc. badanych było przeciwko przyjęciu uchodźców. Błaszczak argumentował, że Polska odmawia przyjęcia uchodźców ze względu na bezpieczeństwo swoich obywateli. W radiowej Jedynce stwierdził, że dla Polski lepsze byłoby płacenie unijnych kar niż przyjęcie do kraju uchodźców. Rzecznik rządu Rafał Bochenek skrytykował w czwartek przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i stwierdził, że ten w sprawie uchodźców stosuje wobec Polski szantaż.

W czwartek Parlament Europejski przegłosował rezolucję, która wzywa kraje Unii do przyspieszenia starań nad relokacją uchodźców z obozów z Grecji i Włoch. Przeciwko rezolucji głosował PiS. Większość eurodeputowanych PO i PSL wstrzymała się od głosu. Za było tylko kilkoro europosłów: Michał Boni, Róża Thun, Jarosław Wałęsa z PO, Czesław Siekierski z PSL oraz Bogusław Liberadzki z SLD i Lidia Geringer de Oedenberg.