Polityka uległości wobec Ukrainy była błędem


 

Andrzej Zapałowski: Polityka uległości wobec Ukrainy była błędem

 

KATEGORIA: NAJNOWSZE, ROSJA I PRZESTRZEŃ POSTSOWIECKA, ROZMOWY, UKRAINA / 10/02/2017 /

Konsulat_RP_LwowZ dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Nieznani sprawcy wczoraj na murze polskiego konsulatu we Lwowie wypisali po ukraińsku „Nasza ziemia”, a ściany budynku ochlapali czerwoną farbą. Czy to akt agresji, prowokacja, a jeśli tak, to z czyjej strony, bo przecież to nie pierwszy atak na konsulat we Lwowie. W 2015 r. doszło tam do eksplozji granatu, petardy.

– Na Ukrainie mamy obecnie do czynienia z niebezpiecznym procesem przenoszenia i generowania akcji skierowanych przeciw rozmaitym podmiotom powodowanych przez różne grupy nacjonalistyczne, niekoniecznie koordynowane przez ich centrale. Jest to spowodowane z jednej strony przedłużającym się konfliktem w Donbasie, gdzie Ukraina w zasadzie nie ma szans na pokonanie separatystów, a z drugiej mamy do czynienia z pauperyzacją społeczeństwa ukraińskiego. Do tego dochodzi odczucie pozostawiania Ukrainy samej sobie przez państwa zachodnie. Obserwujemy także zamachy na przywódców republik separatystycznych w Donbasie, które mogą doprowadzić do odwetu, a niewykluczone, że mają to na celu. Spowoduje to przeniesienie wojny w postaci zamachów na całe terytorium Ukrainy. Moim zdaniem, zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego momentu w tym konflikcie.

Po Hucie Pieniackiej i Bykowni to już kolejny w ostatnim czasie akt antypolski…

– Tak jak wspomniałem wcześniej, rozczarowanie środowisk nacjonalistycznych na Ukrainie jest coraz większe i tego typu ataki i dewastacje będą się powtarzały częściej. Jest to widoczne także w aspekcie rozpoczęcia akcji promowania rocznicy powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii. Obawiam się, iż możemy mieć do czynienia także ze zwiększeniem ataków na poszczególne osoby, które przeciwstawiają się tej ideologii.

No właśnie, we Lwowie został pobity ukraiński historyk Oleh Hrynczuk, który idąc ulicą, rozmawiał przez komórkę po polsku. Napastnicy ostrzegli go, żeby więcej nie gadał po polsku. Czy to przejaw polonofobii?

– To tylko efekt wychowywania od dwóch dekad młodzieży w tej części Ukrainy w duchu nacjonalizmu, który jest w swym historycznym programie antyrosyjski, antypolski i antywęgierski. Na środkowej lub wschodniej Ukrainie takie antypolskie postawy byłyby mało akceptowalne społecznie. Natomiast na zachodniej Ukrainie, jeśli nie będzie radykalnego i zdecydowanego przeciwdziałania tego typu bandyckim antypolskim zachowaniom, może się to przerodzić w tendencję.  

Wracając do incydentu przed konsulatem, jak czytać komunikaty ukraińskich mediów, które oceniają, że najpewniej była to prowokacja mająca na celu pogorszyć relacje polsko-ukraińskie? A jeden z portali idzie o krok dalej, dodając, że „w Polsce narastają nastroje antyukraińskie”.

– W Polsce, wbrew temu, co twierdzą i usiłują wmówić społeczeństwu ukraińskie media, nie ma narastania nastrojów antyukraińskich, natomiast coraz więcej osób dostrzega zagrożenie ideologią nacjonalistyczną na Ukrainie, która ma nazistowskie korzenie i tradycje. Na tym fundamencie nie da się zbudować przyjaźni polsko-ukraińskiej i to także dociera do coraz większej rzeszy polskich polityków. Szkoda tylko, że tak późno, bo rozsądne spojrzenie i ocena działań ukraińskich wobec Polski i Polaków pozwoliłyby nam uniknąć wielu problemów.

„Nie możemy przez lata zgadzać się, by na Ukrainie budowano kult ludzi, którzy wobec Polaków dopuścili się ludobójstwa…” – stwierdza w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” Jarosław Kaczyński. Czy PiS po ostatnich antypolskich wydarzeniach i przejawach odradzającego się nacjonalizmu koryguje swoje nastawienie do Ukrainy?

– Myślę, iż również wewnątrz PiS następuje refleksja i weryfikacja nie tyle polityki wobec Ukrainy, ale również w odniesieniu do środowisk, które na razie taktycznie – na czas konfliktu w Donbasie – wyhamowały z antypolską retoryką. Ale to tylko chwilowy przestój. Wystarczy zapoznać się z założeniami i programami tych środowisk z okresu przed Euromajdanem, a okaże się, ile w ich działaniach i założeniach było roszczeń wobec Polski. Widać to dobitnie po skutkach „propolskiej” polityki zachodniej Ukrainy, gdzie Polacy, także wierni Kościoła katolickiego, przez 25 lat praktycznie nie otrzymali żadnych zwrotów. Natomiast każdy obiekt w postaci pomnika czy upamiętnienia był okupiony wieloma ustępstwami na rzecz mniejszości ukraińskiej w Polsce. To pokazuje, że polityka tzw. strategicznego partnerstwa i uległości wobec Ukrainy była błędem. Ukraińcy swoimi antypolskimi wystąpieniami, które są coraz częstsze, sami dają Polsce wystarczająco dużo argumentów, że nie warto stawać po ich stronie, narażając tym samym własny interes narodowy. Kraj – Ukraina – który nie szanuje sam siebie, nie ma prawa oczekiwać szacunku od innych.

Prezes Kaczyński stwierdził też wyraźnie, że z Banderą na sztandarach Ukraina nie ma co marzyć o integracji z Unią Europejską…

– To jest jasne i oczywiste. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że w programach politycznych Prawego Sektora czy też innych organizacji nacjonalistycznych na Ukrainie nie ma nawet mowy o chęci integracji z Unią Europejską. Wprost przeciwnie, jest tylko mowa o budowaniu państwa narodowego. Zresztą tak naprawdę Ukraina nie ma najmniejszych szans na przestrzeni dwóch, trzech dekad na integrację z Unią. Dlatego też słowa Jarosława Kaczyńskiego nie robią na nacjonalistach ukraińskich żadnego wrażenia, natomiast uświadamiają istniejący problem ukraińskiemu społeczeństwu, które niezależnie od wyboru kierunku rozwoju państwa musi odrzucić nacjonalizm, gdyż w przeciwnym razie nie będzie on akceptowalny przez Wspólnotę Europejską.

Jak odczytuje Pan ton wypowiedzi Bohdana Czerwaka, lidera OUN, który grożąc Polakom, podkreśla, że nie ma takiej siły, która mogłaby zmienić nastawienie Ukraińców do OUN-UPA, Bandery czy Szuchewycza?

– To jest z jednej strony ich głos rozpaczy, a z drugiej pokazuje prostactwo polityczne tego środowiska. Nacjonaliści ukraińscy publicznie takie groźby już wcześniej formułowali wobec Węgier czy chociażby wobec Rumunii. Teraz środowiska nacjonalistyczne głoszą tego typu groźby wobec państwa, które kosztem swoich interesów ciągle wspiera Ukrainę. Tak naprawdę oni sami pomagają wielu polskim politykom w końcu przejrzeć na oczy.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: „Nasz Dziennik”

Fot. news.bigmir.ne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s