Atak spekulanta na Polskę i Węgry


 

fb ZnZtwitter ZnZRSS

 

Rozpoczął się nowy atak „siatki George’a Sorosa” na Polskę i Węgry

autor: admin (2017-05-18 17:31)

 

Źródło: Internet

Władze UE, współpracujące blisko ze znanym spekulantem Georgem Sorosem, zwolennikiem islamizacji Europy, zaczynają grozić Polsce i Węgrom sankcjami, jeśli nie zgodzą się na przyjęcie transz nielegalnych imigrantów, zjeżdżających się cały czas na nasz kontynent z Afryki i Azji.

Węgierski minister spraw zagranicznych, Peter Szijjarto, stwierdził, że wezwanie Parlamentu Europejskiego do uruchomienia procedury prowadzącej do nałożenia sankcji na Budapeszt i Warszawę, to „kolejny atak siatki George’a Sorosa na Węgry”. Trudno się z nim nie zgodzić. Soros od dawna ma na pieńku z władzami Węgier, które konsekwentnie usiłują się pozbyć jego przemożnego wpływu na ich kraj.

Aby jakoś kontrolować harce George’a Sorosa, Węgrzy unormowali zasady funkcjonowania jego instytucji na swoim terytorium. Wycie międzynarodowego lewactwa wzbudziły zwłaszcza ostatnie ustawy edukacyjne, które utrudniają funkcjonowanie kuźni sorosowych kadr, czyli Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU). Wzbudziło to oburzenie środowisk unijnych, rozkochanych w multikulturalizmie, tak gorliwie promowanym przez wszystkie organizacje Sorosa.

Kiedyś „filantrop” zasugerował, że Unia Europejska powinna przyjąć „co roku co najmniej milion uchodźców”, a koszty tej operacji sfinansować poprzez emisję euroobligacji. George Soros, znany jest z tego, że chętnie ingeruje w politykęwewnętrzną krajów postkomunistycznych tworząc skutecznie sieć powiązanych ze sobą organizacji pozarządowych, które wpływają na kierunki rozwoju politycznego w danym państwie.

To on był promotorem takich osobowości jak prof. Leszek Balcerowicz czy prof. Jan Vincent Rostowski, związany notabene z sorosowym CEU. W Polsce oficjalną ekspozyturą Geroge’a Sorosa jest tak zwana Fundacja Batorego. Ne można też nie wspomnieć istniejących w olsce organizacji zawodowo walczących z wolnością słowa, co jest przez reprezentujących Sorosa ludzi nazywane „walką z mową nienawiści”, albo „walką z faszyzmem”. Działalność jego fundacji i stowarzyszeń w Rosji została zdelegalizowana już dwa lata temu. U nas w Polsce nadal działa bez przeszkód. Jego powiązania są na tyle silne, że ma nadal wiele do powiedzenia na Ukrainie, w Polsce i na Węgrzech.

Zastanawiające jest też to, że NGO-sy Sorosa, ingerujące w lokalną politykę praktycznie nie funkcjonują w Niemczech, Francji czy w Wielkiej Brytanii, za to harcują do woli w krajach Europy Wschodniej. Chociaż nie jest to do końca prawda, bo organizacje trudniące się „pomocą” dla nielegalnych imigrantów są aktywne i we Woszech i w Grecji i w innych krajach. Gdy słucha się ostatnich wypowiedzi władz unijnych, można dojść do wniosku, że też pracują dla George’a Sorosa, albo przynajmniej, że bezrefleksyjnie popierają tę szaleńczą ideę islamizacji naszego kontynentu za wszelką cenę nawet mimo zamachów, cel uświęca środki w celu walki z największym wrogiem międzynarodowego lewactwa, czyli chrześcijaństwem.

Nie jest żadną tajemnicą to, że organizacje finansowane przez Sorosa, pomagają w inwazji islamskiej na Europę. Oczywiście jest to podszyte rzekomą empatią do ludzi, którzy rzekomo uciekają przed wojną. CI sami. Prawda jest taka, że po prostu gonią przez morze po europejskie zasiłki i śmieją się z nas, że jesteśmy tacy głupi w UE ze swoim irracjonalnym socjalem. Nie można też wykluczyć, że ten „eksodus” z Afryki i Azji został po prostu ustalony gdzieś wyżej i zaprogramowany w meczetach. Ludzie byc może robią to co nakazali im mułłowie. Nazywa się to hidżra

Tymczasem europejscy politycy rozprawiają o skuteczności asymilacji przybyszów o śniadej cerze i opowiadają bzdury o rzekomym „ubogacaniu kulturowym” jakie zapewnią nielegalni islamscy imigranci. W coś takiego mogą wierzyć tylko wariaci, albo głupcy. No chyba, że to właśnie te liczne zamachy terrorystyczne na zachodzie i brak poczucia bezpieczeństwa, są formą tak pożądanego przez europejską lewicę „ubogacenia”.

Wystarczy posłuchać, polskich polityków aby po samych ich wypowiedziach ustalić czy grają do jednej bramki z George’m Sorosem i UE czy też nie. Gdy mówią, o kobietach, dzieciach, a zwłaszcza o rzekomych syryjskich sierotach, które potrzebują pomocy, jasne jest, że wspierają gorliwie islamizację Polski, promowaną przez ich prawdopodobnego szefa „filantropa”. Gdy wskazują na zagrożenia, raczej nie po drodze im z „filantropem”.

Od kilku dni, w „przekaziorach” słyszymy niemal wyłącznie o biednych sierotkach, których nie chcą przygarnąć źli Polacy i Węgrzy. Dla opowiadających te chore mantry polskojęzycznych polityków nie ma też zupełnie znaczenia fakt, że w kulturze islamskiej po prostu nie ma sierot, ani sierocińców, bo takimi dziećmi każe opiekować się Allah w Koranie i zwykle sierotą opiekuje się najbliższa rodzina, a nawet obcy ludzie. Opowiadanie o sierotach to nic innego jak prymitywny szantaż emocjonalny oparty na założeniu, że łapiący się na niego nie wiedzą nic o islamie.

Te sierotki, których przybycia do Polski i na Węgry, tak bardzo pragną wszyscy politycy unijni i „sorosowi” polskojęzyczni, to w przeważającej większości młodzi mężczyźni w wieku poborowym, którzy tylko czekają na to, aby przekształcić Europę w islamski kontynent. Ich sprzymierzeńcy z Brukseli i organizacji zależnych George’a Sorosa, robią co mogą, aby im to ułatwić i aby obdzielić islamską armią inwazyjną jak najwięcej krajów członkowskich UE.

Oznacza to, że ludzie ci są zdeterminowani do wywołania wojny religijnej w Europie i mają nadzieje, że dzięki temu kryzysowi, którego eskalację tak gorliwie wspierają, uda się zaimplementowanie ich komunistycznych utopii będących konglomeratem maoizmu i marksizmu. Stworzenie kryzysu może być podstawą do skutecznego przeobrażenia UE w socjalistyczne państwo z nieistotnym wpływem chrześcijaństwa i tak zwanych państw narodowych.