Domy Jaruzelskiego i Kiszczaka z fanfarami przeszukano a na wizytę do Bolka nikt nie wpadł


WP Wiadomości

 

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

IPN

 

OPRAC. BARTOSZ LEWICKI

wczoraj (14:43)

Już wiadomo, kto zbada sprawę dokumentu Wałęsy

Już wiadomo, że sprawą publikacji w internecie przez Lecha Wałęsę niejawnego dokumentu UOP, zajmie się prokuratura z Zielonej Góry. Z wnioskiem o rozważenie możliwości wszczęcia śledztwa zwróciła się do Prokuratury Krajowej ABW.

 

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa (PAP)

PK podała, że sprawa została przekazana do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Chodziło o to, by wyznaczyć prokuratorów, którzy zajmą się sprawą. Rzecznik prasowy poznańskiej prokuratury prok. Jacek Pawlak poinformował, że decyzją prokuratora regionalnego, materiały zostaną przekazane do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Chodzi o opublikowany przez Wałęsę dokument UOP z 1990 r. – sygnowany jako „tajne” – pismo szefa UOP w Gdańsku Adama Hodysza do ówczesnego szefa UOP Andrzeja Milczanowskiego. Z pisma wynika, że Biuro Studiów MSW kupiło działkę obok posiadłości szefa NSZZ Solidarność w Zdunowicach (woj. pomorskie) do prowadzenia „kontroli operacyjnej” Wałęsy.

 

 

ABW po przeanalizowaniu sprawy oceniła, że istnieje podejrzenie popełnienia czynu, polegającego na ujawnieniu lub wykorzystaniu wbrew przepisom ustawy informacji niejawnych o klauzuli „tajne” lub „ściśle tajne”.

Rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że ABW wystąpiła do prokuratora krajowego z wnioskiem o rozważenie wszczęcia w tej sprawie śledztwa. Za czyn ten grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Z ustaleń ABW wynika, że w internecie opublikowano drugi egzemplarz pisma. – Publikowanego egzemplarza nie odnaleziono w archiwach ABW. W Agencji znajduje się egzemplarz jednego dokumentu, który wciąż ma naniesioną klauzulę niejawności na poziomie „tajne” – wyjaśniał Żaryn.

W niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Wałęsa mówił, że dokumenty pochodzą „z IPN oraz od dziennikarzy z lat 90”. Zapewniał, że ma je legalnie. Zaprzeczył, by były to dokumenty pochodzące z jego teczki, którą wypożyczył w trakcie prezydentury i „oddał zdekompletowaną”.

 

 

W lutym 2016 r., w wyniku przeszukania prokuratorów IPN w domu zmarłego b. szefa komunistycznego MSW gen. Czesława Kiszczaka znaleziono teczki TW „Bolka”, którym miał być Lech Wałęsa. W styczniu IPN podał, że z opinii biegłych wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz przeważającą część doniesień podpisał własnoręcznie Wałęsa. B. prezydent neguje autentyczność dokumentów znalezionych przez IPN u wdowy po Kiszczaku.

WP Wiadomości