Trump sklada gratulacje Erdoganowi a Wolna Europa się wścieka


OnetWiadomości

 

Onet

52 minuty temu

Turcja za zamkniętymi drzwiami

Kamil TureckiDziennikarz ds. międzynarodowych Onet Wiadomości / wydawca i prezenter Onet24

Turcja wybrała. System prezydencki zastąpi system parlamentarny. Niemalże bezwarunkowa władza, którą będzie sprawował prezydent Recep Tayyip Erdogan, zamyka krajowi drzwi do Unii Europejskiej. Kontrowersyjne zmiany oznaczają kontynuację konfrontacyjnego kursu wobec Unii. – Napięcia jeszcze bardziej wzrosną. Część krajów UE może wywierać też presję na Polskę – ostrzega Karol Wasilewski, ekspert ds. Turcji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

 

Opozycja domaga się anulowania referendumFoto: YASIN AKGUL / AFPOpozycja domaga się anulowania referendum

  • Tureckie referendum ws. zastąpienia systemuparlamentarnego systemem prezydenckim wywołało burzę w Europie
  • Ekspert ds. Turcji: to najprawdopodobniej doprowadzi do zakończenia negocjacji ws. dołączenia kraju do Unii Europejskiej
  • Zdaniem analityka PISM nowe rozdanie w relacjach turecko-unijnych może być szansą i problemem dla Polski
Pan i władca

Prezydent jednocześnie szefem państwa i rządu – to główne założenie przegłosowanej w niedzielę w referendum zmiany systemu politycznego w Turcji. Reforma zakłada też, że głowa państwa może sprawować władzę za pomocą dekretów oraz rozwiązywać parlament. Erdogan będzie mieć też znacznie większy wpływ na wymiar sprawiedliwości.

Wprawdzie sprawowanie urzędu prezydenta będzie ograniczone do dwóch kadencji, ale najwięcej kontrowersji budzi to, że ich liczenie może rozpocząć się na nowo od planowanych na koniec 2019 roku wyborów. Zmiany pozwolą zatem Erdoganowi, przynajmniej w teorii, utrzymać władzę do 2029 roku.

Popłoch, brak kontroli i procedur. Amerykanie ujawniają kulisy wydarzeń sprzed lat

 

    Zobacz więcej

    Przeciwnicy Erdogana mówią wprost: „wzywamy do anulowania referendum”. Opozycja zamierza podważyć prawdziwość co najmniej 2,5-3 mln głosów. Oskarżenia o autorytaryzm nasiliły się od czasu czystek po nieudanej próbie puczu z lipca ubiegłego roku. – Unieważnienie głosowania jest mało prawdopodobne. Niewielka różnica między głosami za i przeciw może za to skutkować wzrostem napięć w kraju. Wątpliwości budzą też sposób liczenia głosów i warunki przeprowadzenia referendum. Stan wyjątkowy w kraju może zatem zostać przez rząd przedłużony – tłumaczy w rozmowie z Onetem Karol Wasilewski, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

    Niepewna sytuacja związana z bezpieczeństwem wewnętrznym i trwający w sąsiedniej Syrii konflikt zbrojny – to główne powody, dla których władze w Ankarze odpowiadają, że wprowadzenie systemu prezydenckiego jest konieczne. Co teraz? – Rozpocznie się etap przejściowy, czyli dostosowanie kraju do nowych warunków pod względem prawnym i instytucjonalnym. Potrwa to do wyborów w 2019 roku. Wcześniejsze wybory są mało prawdopodobne z uwagi na relatywnie niskie poparcie dla zmiany. Erdogan przegrał w wielkich miastach, przegrał też, co warto podkreślić, w jego rodzinnym Stambule – argumentuje ekspert ds. Turcji.

    Do widzenia UE

    Pomysł przywrócenia kary śmierci w Turcji uniemożliwia dołączenie kraju do Unii Europejskiej – mówił w marcu Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej. Kroplą, która przeleje czarę goryczy, są wyniki niedzielnego referendum. Rozpoczęte w 2005 roku negocjacje z UE są w zasadzie wstrzymane. – Teraz napięcia między Turcją a UE mogą jeszcze bardziej wzrosnąć – ostrzega analityk PISM. – Wprowadzenie systemu prezydenckiego w obecnym kształcie najprawdopodobniej doprowadzi do zakończenia negocjacji akcesyjnych. Kraj musiałby spełnić polityczne kryteria kopenhaskie, a wobec zachwianych zasady trójpodziału władz i mechanizmu równowagi i kontroli wydaje się to niemożliwe – dodaje.

    Unia Europejska będzie musiała zatem wypracować nowy model relacji z Turcją. Zdaniem eksperta prezydent Erdogan też jest zwolennikiem zmian politycznych stosunków ze Wspólnotą. Możliwa jest także renegocjacja warunków porozumienia migracyjnego. Jak dotąd Unia wzbraniała się przed spełnieniem wszystkich jego warunków. Chodzi m.in. o zniesienie wiz. Zdaniem europejskich urzędników Ankara nie wypełnia bowiem kryteriów koniecznych do zniesienia wiz.

    Tydzień piekła

    Czytaj więcej w Onecie!

      Zobacz więcej

      Według rozmówcy Onetu, to narzędzie w rękach prezydenta. – Erdogan kreuje się w polityce wewnętrznej na kogoś, kto może dyktować Europie warunki. Jednak doskonale zdaje sobie sprawę, że zerwanie porozumienia migracyjnego byłoby dużym ciosem w bezpieczeństwo UE i mogłoby wywołać solidarną odpowiedź państw członkowskich. W takiej sytuacji konsekwencje takiego ruchu mogłyby być dla niego zbyt duże.

      Na Zachodzie bez zmian. Szansa i kłopot dla Polski

      Niedzielne referendum to pogwałcenie międzynarodowych standardów – OBWE (Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) i Rada Europy krytykują, Donald Trump gratuluje tureckiemu prezydentowi zwycięstwa. Zachowanie prezydenta USA spotkało się z krytyką społeczności międzynarodowej. Turcja jest jednak ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, co, zdaniem naszego eksperta, sprawi, że „wynik referendum nie będzie miał decydującego wpływu na relacje Turcja-USA”.

       

      z nieprzewidywalnymi skutkami dla NATO. Turcja dysponuje przecież drugą co do wielkości armią w ramach Sojuszu. Analityk PISM przypomina, że ostatnio spory między Turcją a krajami UE przenosiły się także na forum Sojuszu, ale nie musi to osłabić  zaangażowania kraju w NATO. Turcja jest dla głównego gracza Sojuszu, czyli USA zbyt istotnym partnerem w rejonie Bliskiego Wschodu. Trump potrzebuje Erdogana w rozgrywce o przyszłość Syrii.

      Po niedzielnym referendum i przewidywanych napięciach z UE również polska dyplomacja będzie miała pole do popisu. – Z racji tego, że będziemy uczestniczyć w wypracowywaniu nowego modelu unijno-tureckich relacji, będziemy mogli również zgłaszać własne propozycje. Jeśli jednak Erdogan będzie kontynuował konfrontacyjny kurs wobec Unii, część państw członkowskich może być zainteresowana zajęciem jednolitego stanowiska wobec Turcji. To zaś może skutkować naciskami na polską politykę zagraniczną.

       

       

      (KT; JaS)

      Onet Wiadomości

      Źródło: Onet