Pokutna wędrówka narodową Bahną do Prokuratury


 

Stankowski: Śpiewanie „sto lat” komuś, kto wchodzi do prokuratury, było wyjątkowo nietrafione

 

lml

8:00 20 kwietnia 2017

Telewizja Republika

– Myślę, że była to pokutna pielgrzymka. Nie dość, że przyjechał pociągiem, to jeszcze drugą klasą, musiało go to uwierać. Nie widziałem, żeby się biczował – mówił Adrian Stankowski o wczorajszej podróży Donalda Tuska do Warszawy.

Bieżące wydarzenia w programie „Chłodnym Okiem” komentował Adrian Stankowski.

Wczoraj Donald Tusk zeznawał w charakterze świadka w śledztwie przeciwko byłym szefom Służby Kontrwywiadu Wojskowego o podjęcie bez zgody władz współpracy z rosyjskim FSB. W śledztwie postawiono już zarzuty byłym szefom SWK – Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi.

Adrian Stankowski zauważył, że „Kazimierz Marcinkowski wczoraj bardzo cierpiał, że nie został przesłuchany”. – „PiS-owski reżim” prześladuje go przez brak prześladowania, nawet inkwizycja nie wpadła na taki pomysł. Pan Kazimierz nie pełnił żadnych funkcji przez 8 ostatnich lat, więc nie ma żadnej wiedzy – dodał publicysta.

 

Donald Tusk na wczorajsze przesłuchanie przyjechał pociągiem. – Myślę, że była to pokutna pielgrzymka. Nie dość, że przyjechał pociągiem, to jeszcze drugą klasą, musiało go to uwierać. Nie widziałem, żeby się biczował. Otóż Donald Tusk był jak taki „szampon 2 w 1” – z jednej strony swój chłop – jedzie drugą klasą, a z drugiej strony, jechał z taką klasą tym pociągiem, z takim zadumaniem spoglądał na Polskę, która mu przemykała za oknami – mówił Stankowski.

Zwolennicy byłego premiera przywitali go wczoraj… czerwonymi kartkami. – Co ciekawe, to zostało odebrane na całym świecie tak, że przyszli przeciwnicy. Dodatkowo śpiewanie „sto lat” komuś, kto wchodzi do prokuratury, było wyjątkowo nietrafione – zauważył Adrian Stankowski.

Źródło: Telewizja Republika