Co się stanie jesli USA “udzielą pomocy” Korei Ludowej?


 

10:26 18 KWIECIEŃ 2017

 

Amerykański lotniskowiec USS Carl Vinson (CVN 70)

Co się stanie, jeśli Amerykanie zaatakują KRLD?

© AP Photo/ Mass Communication Specialist 3rd Class Matt Brown/U.S. Navy

OPINIE

16:39 14.04.2017(zaktualizowano 22:15 14.04.2017) Krótki link

1955591327

Po wysłaniu amerykańskiego lotniskowca w rejon Półwyspu Koreańskiego zdaje się, że USA są gotowe udzielić takiej samej lekcji pokory Kim Dzong Unowi, co Baszarowi al-Asadowi. Jakie będą konsekwencje agresywnego zachowania Stanów Zjednoczonych wobec KRLD w materiale portalu Lenta.ru.

Korea Północna

© SPUTNIK. ANDREI IVANOV

KRLD odpowiedziała na groźby ataku prewencyjnego ze strony USA

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przedstawiciele administracji Donalda Trumpa sugerowali, że przeprowadzenie przez Koreę Północną testów z użyciem międzykontynentalnego pocisku  balistycznego, który będzie w stanie dolecieć do terytorium USA, da podstawę do ataku na ten kraj. Ponieważ faktycznie w takim kierunku wszystko zmierza, słowa amerykańskich urzędników brzmią bardzo przekonywująco. Na dodatek nowy gospodarz Białego Domu jest uważany za osobę emocjonalną, niezbyt zorientowaną w sprawach międzynarodowych, ale jednocześnie ceniącą sobie swój wizerunek tego, który ostro odpowie na wszelkie wyzwania.

Jednak Waszyngton zdaje sobie sprawę ze skali problemów, które może wywołać taki atak. Tak więc USA ewidentnie blefują, wykorzystując reputację „nieprzewidywalnego Trumpa”, aby wywrzeć presję na Pjongjang. Do wojny nie dojdzie, bo dla Stanów Zjednoczonych jest ona niemożliwa do przyjęcia.

Amerykański prezydent Donald Trump

© AFP 2017/ MANDEL NGAN

Atak uprzedzający na KRLD: przygotowanie do wojny czy PR Trumpa?

Wyobraźmy sobie: ekscentryczny prezydent USA mimo wszystko podda się emocjom, wywołanym przez kolejne wydanie wiadomości na kanale Fox lub rozmowę z córką Ivanką strwożoną tym, że jej ukochany Nowy Jork znalazł się w zasięgu północnokoreańskich pocisków.

Jeśli sytuacja będzie się rozwijać zgodnie z tym scenariuszem, Stany Zjednoczone mogą ograniczyć się do ataku na gotowy do testów pocisk lub w ogóle spróbować przechwycić go w powietrzu po starcie. Takie działania nie wywołają poważnego skandalu, ale też nie przyniosą szczególnych rezultatów: prace nad pociskami dalekiego zasięgu w Korei Północnej trwają, choć nieudane testy nieco je spowolniły.

Chińscy żołnierze na granicy z Koreą Północną

© AFP 2017/ FREDERIC J. BROWN

Chiny ściągają wojska ku granicy z KRLD

Ostrzejszym wariantem będzie próba niespodziewanego ataku na niektóre kluczowe obiekty północnokoreańskiego kompleksu nuklearno-rakietowego, który przede wszystkim jest starannie ukryty pod ziemią. W tym przypadku władze Korei Północnej nie będą mogły ukryć przed ludnością faktu przeprowadzenia ataku na terytorium kraju. Obawy stracenia tworzy zmuszą Pjongjang do udzielenia odpowiedzi. Ponadto władze Korei Północnej rozumieją, że brak ostrej reakcji na agresję w zasadzie gwarantuje, że środki przymusu będą od czasu do czasu wykorzystywane w przyszłości przeciwko nim.

Jaka będzie odpowiedź? Prawdopodobnie Pjongjang ograniczy się do ostrzelania kilku obiektów wojskowych, położonych w granicach zasięgu północnokoreańskiej artylerii. Ale taka reakcja będzie bardzo asymetryczna – błahostką w porównaniu z wieloletnim paraliżem programu nuklearno-rakietowego, do którego doprowadzi amerykański atak. Dlatego o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że za cel odwetu zostanie wybrana stolica  Korei Południowej – Seul.

Były oficer CIA Edward Snowden podczas wideokonferencji z Rosji

© AFP 2017/ FREDERICK FLORIN

Snowden ujawnia, co faktycznie zniszczyła amerykańska bomba w Afganistanie

W Seulu, położonym przy granicy z Koreą Północną, mieszka 25 milionów ludzi. Nawet jeśli celem będą jedynie obiekty wojskowe, ostrzelanie ogromnego miasta niewątpliwie doprowadzi do ogromnych strat wśród cywilów. Południowokoreańskie kierownictwo uzna atak za casus belli i udzieli potężnej odpowiedzi Północy. W wyniku na półwyspie wybuchnie druga wojna koreańska, w której straci życie setki tysięcy ludzi.

Nie jest jasne, jakie stanowisko w przypadku zakrojonego na wielką skalę konfliktu zajmą Chiny. Formalnie są sojusznikiem KRLD i powinny przystąpić do wojny po stronie tego państwa. Jednak najprawdopodobniej ChRL nie zdecyduje się na ten krok, bo zachowanie Korei Północnej i jej program jądrowy niesamowicie irytują Pekin. Chińskie władze wesprą Koreę Północną pośrednio, m.in. dostarczając jej pomoc wojskową w celu udzielenia lekcji Waszyngtonowi. Chińska pomoc będzie równoznaczna z przeciągnięciem się w czasie konfliktu.

Prezydent USA Donald Trump

© AP PHOTO/ ANDREW HARNIK

Co stoi za krytyką Trumpa pod adresem NATO?

Stany Zjednoczone zostaną wciągnięte w konflikt zbrojny na palną skalę, porównywalny z wojną w Wietnamie. Wielka wojna w Korei skomplikuje sytuację gospodarczą w USA oraz pociągnie za sobą poważne straty w ludziach, czego we współczesnych rozwiniętych społeczeństwach wyborcy zwykle nie wybaczają.

Nawet jeśli druga wojna koreańska szybko zakończy się zawarciem pokoju, konsekwencje dla Waszyngtonu i tak będą smutne. Mieszkańcom Korei Południowej trudno będzie zrozumieć logikę, zgodnie z którą złudne zagrożenie ostrzelania terytorium USA zmusiło Amerykanów do wywołania konfliktu, który doprowadził do zniszczenia południowokoreańskiej stolicy. Ludzie dojdą do wniosku, że USA są dla nich źródłem problemów.

Opisywane wyżej scenariusze mają niewielkie szanse zaistnienia w życiu. Amerykańskie władze wiedzą, że między Syrią a KRLD jest ogromna różnica i że atak na Koreę jest zbyt niebezpieczny. Dlatego obecnie Amerykanie blefują, korzystając z reputacji Trumpa jako nieprzewidywalnego prezydenta. Przez dziesięciolecia „kartę nieprzewidywalności” umiejętnie rozgrywał Pjongjang, a obecnie, najwyraźniej, przyszła kolej na Waszyngton