Kłamał Tusk. Kłamią jego wyznawcy


Kłamał Tusk. Kłamią jego wyznawcy. Czy na oszustwie i manipulacji planują powrócić do władzy?
wpis z dnia 12/04/2017

Foto: screen facebook.com / PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Fejkowe wiadomości okraszone chamskim, knajackim językiem, którego kwintesencją jest bezsensowne szydzenie i obrażanie określonych osób. Oto paliwo dla totalnej opozycji. Kreowanie, a następnie rozpowszechnianie fałszywych wydarzeń, wydaje się być głównym sposobem konsolidacji „betonowego” elektoratu Platformy Obywatelskiej. Czy w promowaniu kłamstwa upatrują oni szansę na powrót do władzy swoich polityków? Niestety, w tym szaleństwie może być metoda. Tym bardziej, że największe nawet kłamstwo powtarzane odpowiednio długo dla wielu staje się prawdą…

 


Ilość zupełnie nieprawdziwych lub poważnie zmanipulowanych informacji, jaka ostatnimi czasy wybiła ze strony opozycji oraz sprzyjających im mediów jest wprost przerażająca. Czasem wystarczy jakaś półprawda, aby na jej bazie zbudować fikcyjną narrację, która uderzy w obóz rządzący. Idealnym tego przykładem była historia o „10 sierotach” z Syrii, którym rząd miał zakazać wjazdu do Polski.Odpowiednio grzane oburzenie opozycji miało się przelać na oburzenie Polaków, a w konsekwencji wywołać niechęć wobec rządu i spadek notowań sondażowych.

 


Media sprzyjające totalnej opozycji do szerzenia dezinformacji niejednokrotnie wykorzystują zdjęcia . Prym wiodą takie strony jak Sok z Buraka, które często wypuszczają zupełnie fejkową grafikę okraszoną chamskim, knajackim językiem. Przykład? Wystarczy spojrzeć [ tutaj ]. Zdjęcie z tłumienia protestów na Białorusi wykorzystano do walki z PiS sugerując, że to fotografia interwencji „pisowskich” służb w Poznaniu. Zdjęcie jest oczywiście masowo rozpowszechniane i kolportowane. Trafia do setek tysięcy, jeśli nie milionów odbiorców. To, że jest to fejk dotrze do niewielu.
Bardziej „lajtowe” przykłady graficznych fejków wychwytuje „Nagroda Złotego Goebbelsa”. Tutaj dwa przykłady:

Ktoś mądry kiedyś powiedział – na kłamstwie można daleko zajść, ale wrócić jest strasznie ciężko. Nie wiem, czy totalna opozycja i media salonowe mają tego świadomość. No chyba, że w tym „szaleństwie” upatrują metodę. Wszak największe nawet kłamstwo, powtarzane odpowiednio długo i z odpowiednią intensywnością, ostatecznie dla wielu staje się prawdą…
Źródło: NZGoebbelsa (Twitter.com)
Źródło: Kolodziejski_ (Twitter.com)

wpis z dnia 12/04/2017 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

KRLD jest de facto mocarstwem nuklearnym


 

16:21 17 KWIECIEŃ 2017

 

Amerykański lotniskoweic Carl Vinson na Morzu Południowochińskim

Okręty Chin i Rosji dopilnują „Armady” Trumpa

© REUTERS/ Matt Brown

ŚWIATOWA PRASA

14:54 17.04.2017Krótki link

Daily Telegraph

6623300

Pekin i Moskwa wysłały swoje okręty wywiadowcze w stronę Półwyspu Koreańskiego – pisze The Daily Telegraph, powołując się na japońskie media. Według informacji gazety, okręty będą miały za zadanie „śledzenie” aktywności amerykańskiej grupy marynarki wojennej na czele z lotniskowcem „Carl Vinson”.

Amerykański okręt podwodny typu Ohio przeznaczony do przenoszenia pocisków balistycznych

© AP PHOTO/ LT. REBECCA REBARICH

USA wysłały w kierunku KRLD okręt podwodny z 154 tomahawkami

Chiny i Rosja wysłały swoje okręty wywiadowcze, żeby śledzić amerykański lotniskowiec, który kieruje się ku wybrzeżom Korei Północnej. Taką informację podaje The Daily Teleraph, powołując się na wpływowe japońskie media.

Jak zauważa brytyjska gazeta, Pekin poprosił wczoraj Moskwę o pomoc w rozwiązaniu kryzysu na Półwyspie Koreańskim. Państwo Środka jest coraz mocniej zaniepokojone tym, że amerykański prezydent Donald Trump może rozpętać wojnę z KRLD z powodu „ambicji atomowych” Kim Dzong Una.

Parada wojskowa z okazji 105. rocznicy urodzin Kim Ir Sena w Pjongjangu

© REUTERS/ DAMIR SAGOLJ

KRLD tworzy „specjalne wojska taktyczne”

Waszyngton skierował do regionu grupę marynarki wojennej na czele z lotniskowcem „Carl Vinson”, co, zdaniem ekspertów, powinno posłużyć jako sygnał dla władz KRLD. W swoim wpisie na Twitterze Trump nazwał te siły „Armadą” i dodał, że wysłane w kierunku półwyspu okręt podwodne „są znacznie silniejsze niż lotniskowiec”.

Tymczasem, podkreśla autor artykuły, niektórzy operatorzy turystyczni w Chinach przerwali organizację wyjazdów do Korei Północnej, która cieszy się popularnością wśród chińskich turystów. Państwowe linie lotnicze Air China wstrzymały też połączenia do Pjongjangu z powodu ograniczenia ilości pasażerów.

Kim Dzong Un

© AFP 2017/ ED JONES

KRLD chce współpracować z Rosją

Według słów amerykańskich władz, niedzielna próba rakietowa Korei Północnej zakończyła się niepowodzeniem. Mimo tak „oczywistego fiaska” Pjongjangu, azjatyccy eksperci uważają, że Trump nie ma zbyt dużego pola manewrów w regionie, mając na uwadze siły powstrzymywania, którymi dysponuje reżim Kim Dzong Una,

Ekspert w zakresie wojskowości Tajwańskiego Uniwersytetu Państwowego Arthur Ding uważa, że Korea Północna wykorzystała sobotnią defiladę wojskową do zademonstrowania światu, że „nic nie jest w stanie cofnąć jej programu konstrukcji bomb i rakiet, dlatego że tak jak Indie i Pakistan KRLD jest de facto mocarstwem nuklearnym”.

ROSJANIE ZAPOWIADAJĄ MODERNIZACJĘ ISKANDERÓW


 

KRESY.pl

Iskander-M. Fot. bastion-karpenko.ru

ROSJANIE ZAPOWIADAJĄ MODERNIZACJĘ ISKANDERÓW

15 kwietnia 2017|0 Komentarze|w bezpieczeństwo i obrona, Rosja, Wydarzenia |Przez Marek Trojan

Po roku 2020 miałaby zostać ujawniona zmodernizowana wersja pocisku Iskander-M. Unowocześnieniu miałyby ulec m.in. systemu kierowania ogniem oraz naprowadzania rakiet.

Rychłą modernizację systemu Iskander zapowiedział prezes korporacji Rostiech, Siergiej Czemiezow. Mówił o tym podczas uroczystości z okazji 75. rocznicy powstania KBM (Konstruktorskoje biuro maszynostrojenija).

– W ciągu ostatnich lat KBM stworzyło ponad dwadzieścia kompleksów i modyfikacji uzbrojenia precyzyjnego – mówił Czemiezow. – W następnych dziesięciu latach zamierzamy unowocześnić nasze systemy taktycznych pocisków rakietowych. Po roku 2020 ujawniona zostanie zmodernizowana wersja pocisku Iskander-M.

Systemy Iskander miałyby otrzymać m.in. unowocześniony system kontroli ognia. Zdaniem ekspertów, pierwsza partia zmodernizowanych Iskanderów trafi do Obwodu Kaliningradzkiego, w odpowiedzi na instalowanie przez USA rakietowych systemów antybalistycznych w Polsce (Redzikowo) i Rumunii (Deveselu).

Przeczytaj: MON potwierdza: amerykańska baza w Redzikowie nie służy do obrony Polski przed Rosją

Według Dmitrija Litowkina, eksperta z gazety „Izwiestia”, modernizacja miałaby z kolei polegać głównie na poprawie systemu naprowadzania rakiet oraz ich ochrony przez najnowszymi technologiami zakłócającymi.

Z kolei zdaniem gen. Wiktora Jesina, doradcy dowódcy Rosyjskich Strategicznych Sił Rakietowych mówienie o tym, że przechwycenie pocisku Iskander-M jest niemożliwe „byłoby błędne”. – Jednak efektywność amerykańskich Patriotów i podobnych systemów pozostaje skrajnie niska – dodaje.

ZOBACZ: Rosjanie ćwiczyli strzelanie rakietami Iskander-M [+VIDEO]

Bardziej ostrożny jest Michaił Chodorjanok, były redaktor naczelny gazety VPK, który zaznacza, że jak na razie Iskander-M nie został sprawdzony w realnej sytuacji i stąd trudno brać za pewnik tego rodzaju deklaracje. Dodaje, że Amerykanie pracują nad systemem LRPF, który miałby dorównywać, a nawet przewyższać Iskandery-M.

Rbth.ru / konflikty.pl / Kresy.pl

Nie ma słów rozpaczy i gniewu oraz wysyłania skrzydlatych rakiet


 

Xportal.plInformacje, Idea, Polityka17.04.2017

 

Syria: Dzihadyści zabili cywilów w trakcie ewakuacji

16 kwietnia 2017 21:52

Wczoraj (15.04) w dzielnicy Al-Rashideen na zachodnich obrzeżach Aleppo miała miejsce wielka eksplozja. Stało się to w strefie, gdzie autobusy wiozące cywilów ewakuowanych z szyickich enklaw Kafraya i Fou’a czekały na bezpieczny wjazd na terytoria pod kontrolą rządu. Samobójca kierujący samochodem-bombą zdołał się zbliżyć do konwoju udając dostawę żywności dla cywilów i słodyczy dla dzieci.

Według wstępnych raportów zginęły 22 osoby, a 48 zostało rannych. Jednak wkrótce okazało się, że liczba ta była zaniżona: niektóre z ciał były rozerwane na strzępy, do tego wiele spośród ciężko rannych osób zmarło od ran. Około godziny 18 czasu miejscowego lokalne źródła podawały, że liczba ofiar ataku wzrosła do 70, z czego 39 stanowiły dzieci. Obecnie mówi się, iż całkowita liczba ofiar przekroczyła sto osób – zachodnie media, powołując się na tzw. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podają, że życie straciło 112 osób, zaś media libańsko-syryjskie mówią już o 126 ofiarach.

Konwój ewakuowanych z obu miejscowości liczył co najmniej 5000 cywilów, i jadących za nimi kilkuset członków prorządowej samoobrony. Na mocy umowy zawartej między rządem w Damaszku a frakcjami islamistycznymi z Idlib (reprezentowanym przez dwie największe organizacje – Ahrar Al-Sham oraz Tahrir Al-Sham). W zamian za to z Madaya, miasta obleganego przez siły rządowe, ewakuowano do Idlib ponad 2000 osób, głównie członków grup zbrojnych wraz z rodzinami.

Wiele z pozostałych grup islamistycznych / dżihadystycznych (wśród nich Failak al-Sham) sprzeciwiało się takiej ugodzie. Jednak na chwilę obecną żadna z grup nie przyznała się do ataku.

W wynikłym zamieszaniu islamiści uprowadzili także około 200 osób z konwoju; większość z nich stanowiły nieletnie dziewczęta. Miała tego dokonać syryjska frakcja Al-Kaidy – grupa Hay’at Tahrir Al-Sham. Jej członkowie początkowo nie chcieli dopuścić na miejsce tragedii ratowników Syryjskiego Czerwonego Półksiężyca, tym samym przyczyniając się do zwiększenia liczby ofiar.

W mediach syryjskich, zachodnich jak i w serwisach społecznościowych pojawiły się materiały dokumentujące tragedię:

[pierwsze nagranie przedstawia moment eksplozji]

Ratownicy Syryjskiego Czerwonego Półksiężyca dojechali na miejsce, ale dżihadyści opóźniali przeprowadzenie akcji ratunkowej

(na podst. Al-Masdar, SkyNews, Twitter oprac. M. M.)

Wyraz zachodniej miłości religijnej wobec Jezusa


 WPROST.pl

Jezus ze Świebodzina w nowym klipie Pharrella Williamsa. Internauci oburzeni

Dodano: dzisiaj 08:122 2192190

Pomnik Jezusa w Świebodzinie

Pomnik Jezusa w Świebodzinie / Źródło: Newspix.pl / FOTOMAG

Pharrell Williams, autor słynnego hitu „Happy”, postanowił wykorzystać w swoim nowym teledysku pomnik Jezusa, który znajduje się w Świebodzinie. Klip oburzył część internautów, którzy twierdzą, że obraża on uczucia religijne.

Pharrell Williams to jeden z najbardziej znanych na świecie raperów i muzycznych producentów. Współpracował m.in. z Jayem Z, Gwen Stefani, Snoop Doggiem i Kanye Westem. W listopadzie 2013 roku opublikował 24-godzinny teledysk do utworu „Happy” promującego film „Minionki rozrabiają”. Piosenka stała się hitem w wielu krajach. Najnowszy teledysk muzyka do piosenki nagranej z zespołem Cassius wywołał wiele kontrowersji. W ciągu zaledwie kilku dni od publikacji na portalu Youtube, teledysk obejrzało blisko 300 tysięcy osób. W klipie promującym piosenkę „Go Up” pojawił się pomnik Jezusa, który znajduje się w Świebodzinie. W teledysku został jest on wynoszony przez wahadłowiec NASA w kosmos. To nie jedyne w piosence odwołanie do religii. Już na początku klipu widzimy Jezusa Chrystusa z nogami modelki.

Cassius – Go Up ft Cat Power & Pharrell Williams (Official Video) / Źródło: YouTube

Jak zwykle przy tego typu produkcjach artystycznych pojawiła się kwestia naruszenia uczuć religijnych. Część internautów jest oburzona faktem, iż postać Jezusa została przez muzyka zestawiona z rakietą NASA lub fragmentami ciał modelek. Nie brakuje osób, które twierdzą, że teledysk jest profanacją chrześcijańskich symboli. Pojawiły się również komentarze mówiące o tym, że gdyby zamiast postaci Jezusa Williams wykorzystał figurę Allaha, wówczas na pewno odezwałyby się głosy oburzenia i potępienia ze strony muzułmanów. Zdaniem niektórych fanów artysty, teledysk do piosenki „Go Up” to jedynie wyraz wolności artystycznej.

/ Źródło: RMF 24

Koreańska sojuszniczka USA z kryminalnymi zarzutami


Advertisement

 

BYŁA PREZYDENT KOREI PŁD. Z SZEREGIEM ZARZUTÓW

ŚWIAT

25 minut temu

Południowokoreańska prokuratura postawiła w poniedziałek byłej prezydent kraju Park Geun Hie szereg zarzutów, w tym łapówkarstwa i nadużycia władzy – podała agencja prasowa Yonhap. Była szefowa państwa odpiera zarzuty.

Park Geun Hie /AFP

Park Geun Hie /AFP

Park przebywa w areszcie Uiwang na przedmieściach Seulu od 31 marca. Na przedstawienie oficjalnego aktu oskarżenia prokuratura miała czas do 19 kwietnia.
Zarzuty usłyszał też dyrektor generalny grupy Lotte – Szin Dong-bin. Śledczy oskarżają go o łapówkarstwo. Mężczyzna nie trafił jednak do aresztu.

 

Prokuratura oskarża Park o działanie w zmowie razem z przyjaciółką Czoi Sun Sil, w celu pozyskania od Lotte ponad 6 mln dolarów. Była prezydent i jej przyjaciółka miały w zamian pomóc firmie w jej działaniach. Lotte zaprzecza tym zarzutom.

Park została pierwszym prezydentem Korei Południowej odsuniętym od władzy oraz pierwszym przywódcą kraju przesłuchiwanym w więzieniu od 1995 roku, gdy aresztowano byłych prezydentów Roh Tae-woo oraz Chun Doo-hwana. Decyzję ws. impeachmentu podjął w grudniu 2016 roku parlament.

W marcu Trybunał Konstytucyjny Korei Płd. utrzymał w mocy decyzję o impeachmencie prezydent Park, oskarżonej o korupcję i płatną protekcję. Park zarzucono nadużycie konstytucyjnych uprawnień poprzez zmowę z przyjaciółką Czoi; jest ona oskarżona o wywieranie nacisków na duże przedsiębiorstwa, aby wpłacały pieniądze do fundacji wspierających inicjatywy polityczne prezydent.

Ujawniony w ubiegłym roku skandal z udziałem prezydent wstrząsnął krajem i na długie miesiące sparaliżował pracę rządu w czasie, gdy Korea Płd. stoi w obliczu zagrożenia ze strony Pjongjangu, możliwego odwetu gospodarczego ze strony Chin za współpracę Seulu z USA ws. systemu obrony przeciwrakietowej oraz pytań o zaangażowanie nowych władz USA na rzecz amerykańsko-południowokoreańskiego sojuszu bezpieczeństwa.

PAP

Pomimo lewicowego klekotu Marine Le Pen zwycięsko prze do prezydenckiego fotela


 

 

ZWYCIĘSTWO LE PEN – I CO DALEJ?

THE NEW YORK TIMES

Piątek, 7 kwietnia (13:44)

Liderka Frontu Narodowego jest mocną pretendentką na stanowisko prezydenta Francji. To może wróżyć koniec Unii Europejskiej – czytamy na łamach „The New York Times”.

Marine Le Pen /AFP

Marine Le Pen /AFP

Całkiem prawdopodobne, że następnym prezydentem Francji będzie Marine Le Pen. Po głosowaniu w sprawie Brexitu w Wielkiej Brytanii i wyborze Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych, Le Pen, liderka jednej z najstarszych skrajnie prawicowych partii w Europie, czuje zapach zwycięstwa w czymś, co jej zespół nazywa „trzecią bitwą”.

REKLAMA

Le Pen już teraz może się poszczycić poparciem jednego na czterech francuskich wyborców. Zwolennicy Frontu Narodowego to niezadowoleni ludzie, którzy częściej niż inni twierdzą, że mają prawo głosować.

Choć ostatnie badania opinii sugerują, że Le Pen najprawdopodobniej straci szansę na prezydenturę w drugiej turze wyborów, to jej stratedzy uważają, że będzie także w stanie udowodnić, że sondaże się mylą – zdobywając zwycięstwo w pierwszej rundzie, która odbędzie się w kwietniu, a następnie górując nad swoim wiodącym rywalem Emmanuelem Macronem w maju.

Przeciwnik idealny

39-letni Macron to dla Le Pen przeciwnik idealny. Były bankier ze stajni Rothschilda i liberalno-elitarny technokrata, reprezentujący interesy „dzikiej globalizacji”, którą Le Pen pogardza.

„Macron to ucieleśnienie globalistycznych elit” – powiedział jeden z najwybitniejszych współpracowników Le Pen na niedawnej konferencji w Londynie. „Jak człowiek od Rothschilda może rozumieć francuskich pracowników?” – pytał.

Według jej współpracowników, Le Pen spodziewa się wygrać i wyeliminować wszystkich pomniejszych konkurentów już w pierwszej turze. W drugiej turze ma zamiar uderzyć w uprzywilejowanego Macrona i w jego bliskie powiązania z odchodzącym prezydentem, François Hollandem, którzy „cieszy się” historycznie niskim poparciem.

Partia Le Pen ma nadzieję, że ekonomiczny liberalizm Macrona zachęci tradycyjnych lewicowców do powstrzymania się lub do poparcia jej przesłania, które sprytnie zakamuflowała pod kwestiami „narodowymi”: to idee, zgodnie z którymi Francuzi traktowani są preferencyjnie, a dla pracowników z zagranicy wprowadza się dodatkowe podatki.

Populistyczne obietnice Le Pen zakładają również reindustrializację, a także ‘dociśnięcie’ takich korporacji jak na przykład Ikea, zmuszając je do kupowania lokalnych produktów i płacenie wyższych podatków, jeśli nie zechcą zatrudniać Francuzów.

Le Pen atakuje Macrona również na innym froncie, zarzucając mu, że jest zbyt mało stanowczy w postrzeganiu zagrożeń płynących z islamu. Skrytykowała jego niedawne oświadczenie na temat wielokulturowości i różnorodności we Francji – w którym stwierdził, że „nie ma francuskiej kultury”.

Zakładając, że cała strategia Len Pen się sprawdzi, co zwycięstwo szefowej Frontu Narodowe oznacza dla Francji i Europy?

Konsekwencje zewnętrzne, konsekwencje wewnętrzne

W krótkoterminowej perspektywie wygrana Frontu Narodowego doprowadzi Unię Europejską do głębokiego kryzysu. Politolodzy twierdzą, że w ciągu ostatnich dwóch dekad postawy ludzi wobec UE przeszły przez dwa etapy: od powszechnej akceptacji w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych do instynktownego sceptycyzmu w latach osiemdziesiątych. Zwycięstwo dla Le Pen, zaraz po Brexicie, podkreśliłoby przejście Europejczyków w trzecią fazę: aktywnego buntu.

A co z francuską polityką wewnętrzną? Program Le Pen opiera się na założeniu, że po jej zwycięstwie w wyborach prezydenckich, Front Narodowy zdobędzie większość parlamentarną po wyborach do Zgromadzenia Narodowego w czerwcu. Biorąc pod uwagę, że Front Narodowy ma obecnie zaledwie dwa mandaty w parlamencie, Le Pen musiałaby korzystać ze wsparcia ze strony prawicowych republikanów. Szefowa partii będzie musiała doprowadzić do rozbicia frontu republikańskiego, który – zgodnie z niepisaną zasadą – nigdy nie współpracował z Frontem Narodowym.

To mało prawdopodobne, ale możemy sobie pozwolić na to, aby rozważyć ten scenariusz. Od chwili powstania w 1972 roku Front Narodowy skupiał się głównie na kwestiach takich jak ograniczanie imigracji i zwalczanie „islamizacji” społeczeństwa francuskiego. Jeśli zamierza pozostać wierna tym zobowiązaniom, prezydent Le Pen będzie musiała wyprowadzić kraj ze strefy wolnocłowej Schengen, zmniejszyć migrację netto do 10 tysięcy osób rocznie, pozbawić obywateli podwójnych obywatelstw i umieścić na ulicach o 15 tysięcy policjantów więcej.

Ale o wiele większe znaczenie ma jej stanowisko wobec euro i Unii Europejskiej, ponieważ prezydencja Le Pen mogłaby wywołać upadek waluty i dalsze rozluźnienie Unii Europejskiej.

Francuzi na pokładzie Titanica

Kryzysy na wielu frontach – pojawiający się kryzys finansowy w Grecji, trzeszczący w szwach włoski sektor bankowy, perspektywa uchodźców przybywających teraz, gdy minęła już zima, a także Brexit – stwarzają zagrożenie dla UE. I choć do strefy euro powoli wraca wzrost, francuskie odstąpienie od zamówień w wykonaniu Le Pen mogłoby zadać śmiertelny cios dla unii walutowej.

Le Pen nie jest łagodną eurosceptyczką. Uważa euro za „polityczną broń”, którą Europejski Bank Centralny, Unia Europejska i globalni finansiści zniewolili Francję. Le Pen wierzy, że euro jest skazane na niepowodzenie i choć opuszczenie strefy może być kosztowne, to byłoby tańsze niż wierne w jej trwanie, aż po całkowity upadek.

„Francuzi siedzą na pokładzie Titanica, znanym pod nazwą ‘strefa euro’ i słuchają skrzypiec” – powiedział jeden ze współpracowników Le Pen w Londynie. – „Zamierzamy ich wepchnąć do łodzi ratunkowych”.

Le Pen planuje to zrobić, renegocjując warunki członkostwa Francji w Unii.

Rozmowy prawdopodobnie pokrywałyby się z już trwającymi i wyczerpującymi negocjacjami w sprawie Brexitu. Zażąda odzyskania pełnej suwerenności narodowej, w tym niepodległości monetarnej, autonomii finansowej i fiskalnej. Jej ludzie mówią otwarcie o zamiarze opuszczenia strefy euro, ponownej relokacji francuskich aktywów. W ich opinii na nowo „niepodległy” Bank Francji mógłby kupić francuskie obligacje skarbowe na rynku wtórnym i powstrzymać ich odpływ.

Nieuchronne referendum

Aby umocnić swoją pozycję w rozmowach, Le Pen w trakcie sprawowania swojej pierwszej kadencji na stanowisku prezydenta, skorzystałaby z art. 11 konstytucji francuskiej, aby przeprowadzić referendum w sprawie tego, czy Francja powinna opuścić całą Unię Europejską i przeprowadzić Frexit.

Większość francuskich wyborców pozostaje zwolennikami członkostwa w Unii i strefie euro. Jeśli jednak brać pod uwagę jej program, wygrana Le Pen zmieniłaby losy tej rozgrywki: Inwestorzy wyprzedaliby francuskie aktywa, rynki zanotowałyby spadki, a sam proces reanimacji strefy euro mógłby się załamać. Przeciętni Francuzi, w obawie przed dewaluacją związaną z powrotem franka, pobiegliby do banków wypłacić swoje euro ze strachu, że ktoś przejmie kontrolę nad kapitałem – podobnie jak to się stało w Grecji. To wszystko zdestabilizowałoby unię walutową i mogłoby doprowadzić do upadku.

Oczywiście to nie musi się wydarzyć. Przecież prawdopodobieństwo zwycięstwa w Le Pen jest niewielkie – jeśli ufać wciąż mylącym się sondażom.

Matthew J. Goodwin/The New York Times

Tłum.: KK

The New York Times

Tłumienie istoty sprawy w natloku pobocznych szumów informacyjnych


Advertisement

 

NAJNOWSZE INFORMACJE WS. WYPADKU Z UDZIAŁEM PREMIER

POLSKA

20 minut temu

Do końca czerwca krakowska Prokuratura Okręgowa planuje zakończenie śledztwa w sprawie wypadku z udziałem premier Beaty Szydło w Oświęcimiu – wynika z informacji uzyskanych przez PAP w prokuraturze.

Miejsce wypadku /fot. Łukasz Kalinowski /East News

Miejsce wypadku /fot. Łukasz Kalinowski /East News

Na przełomie kwietnia i maja prokuratorzy z zespołu badającego sprawę zakończą przesłuchiwanie świadków. Będą to ostatni pacjenci ośrodka uzależnień w Oświęcimiu, którzy wypowiadali się mediach o tym, że słyszeli tylko huk wypadku, ale nie słyszeli, by poprzedzały je dźwięki syren kolumny rządowej.
Świadkami będą także przesłuchiwani ponownie funkcjonariusze BOR-u, którzy byli już przesłuchiwani bezpośrednio po wypadku. Tym razem prokuratura będzie interesowała się głównie kwestiami dotyczącymi procedur bezpieczeństwa.

 

Policja analizuje także materiały wideo z miejsca wypadku, ustala ewentualnych innych świadków i numery rejestracyjne samochodów, znajdujących się w pobliżu w czasie wypadku. Analizuje także pod tym kątem nagrania telewizyjne tuż po wypadku.

Powstaje także sporządzana przez analityków swoista mapa z miejsca wypadku, na którą nanoszone się lokalizacje poszczególnych świadków i szczegóły ich relacji. Na tej podstawie będzie można zorientować się, gdzie kto znajdował w momencie zdarzenia, co widział w tym miejscu, co słyszał etc.

Zeznania wszystkich świadków i cały zgromadzony materiał dowodowy zostaną przekazane do biegłych, którzy na tej podstawie sporządzą opinię – rekonstrukcję przebiegu wypadku.

Do rekonstrukcji wykorzystane zostaną także pomiary i dane uzyskane podczas oględzin na miejscu wypadku oraz dane sczytane z urządzenia „UDS” w audi A8, którym poruszała się premier. Biegli przeprowadzili także ekspertyzę porównawczą, mającą ocenić parametry samochodu. Użyto do niej taki sam pojazd – opancerzone audi A8 L 6,3 security, którym zazwyczaj wożony jest prezydent. Również zebrane w ten sposób dane, dotyczące działania samochodu w sytuacji nagłego hamowania, skrętu, przyspieszenia itp., posłużą biegłym.

W toku śledztwa 23 lutego przesłuchana została premier Beata Szydło. Z uwagi na treść składanych zeznań, obejmujących informacje niejawne, czynność przeprowadzona została w Kancelarii Tajnej Prokuratury Okręgowej w Krakowie. W przesłuchaniu premier nie mógł uczestniczyć obrońca podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku, bo prokuratura uznała, że jego udział na tak wczesnym etapie postępowania może spowodować ujawnienie zeznań świadka (pokrzywdzonego) i trudności dowodowe. 10 marca prokurator przesłuchał również w miejscu zamieszkania funkcjonariusza BOR-u, który został pokrzywdzony w wypadku.

Wypadek z 10 lutego

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż 7 dni, odnieśli premier i jeden z funkcjonariuszy BOR – szef ochrony Beaty Szydło. U drugiego funkcjonariusza BOR – kierowcy pojazdu – stwierdzono lżejsze obrażenia. Beata Szydło do 17 lutego przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień. Śledztwo w tej sprawie prowadzi zespół trojga prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nadzór nad śledztwem sprawuje Prokuratura Regionalna w Krakowie.

Wątpliwości ws. obiektywizmu

Jak podawały w kwietniu krakowskie media, bezpośrednio po wypadku na miejscu obecna była m.in. wiceszefowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Maria Zębala i biegły z Instytutu Ekspertyz Sądowych, jeden z dwóch specjalistów ds. odczytu danych i jedyny dostępny w tym czasie – Jakub Zębala, jej mąż. Według tych mediów, mogło to zagrażać obiektywizmowi śledztwa.

Zdaniem prokuratury „nie można przyjąć, że zastępca Prokuratora Okręgowego Maria Zębala wspólnie pracowała na miejscu zdarzenia z biegłym Jakubem Zębalą, skoro oględziny miejsca wypadku prowadził funkcjonariusz KPP w Oświęcimiu pod nadzorem Prokuratora Rejonowego w Oświęcimiu, a zastępca Prokuratora Okręgowego w Krakowie jedynie była obecna przy oględzinach, nie wykonując żadnej czynności. (…) Natomiast rola biegłego Jakuba Zębali ograniczyła się do czynności technicznej podłączenia licencjonowanego urządzenia do odczytywania danych z rejestratorów wypadkowych z wykorzystaniem systemu Bosch CDR” – wyjaśniła PAP prokuratura.

„W tych okolicznościach udział w czynnościach osób, pozostających w związku małżeńskim, w ocenie organów procesowych nie wzbudza żadnych uzasadnionych zastrzeżeń co do braku obiektywizmu którejkolwiek z tych osób” – stwierdziła prokuratura informując, iż obie osoby nie biorą już udziału w czynnościach śledztwa. Pierwsza próba sczytania danych nie powiodła się i powołano kolejnego biegłego.

PAP

Sam się pławi w luksusie a innym skrzydlate rakiety wysyła w upominku


 

 

OPRAC. ADAM HRYNKIEWICZ

wczoraj (23:05)

Wielkanoc u Trumpów, „jak na weselu w Pierdziszewie”

Wielkanocnym hitem internetu okazała się fotografia prezydenta USA Donalda Trumpa i pierwszej damy Melanii Trump w oprawie weselnych baloników i kryształowego żyrandola. Trumpowie zamieścili ją na Twitterze z życzeniami szczęśliwych świąt, „Omg! Jak na weselu w Pierdziszewie…” – skomentowała zdjęcie „super niania” Dorota Zawadzka.

 

Wielkanoc u Trumpów, "jak na weselu w Pierdziszewie"

(Twitter)

Prezydent USA Donald Trump spędził Wielkanoc, podobnie jak większość weekendów od objęcia urzędu, w swojej luksusowej rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie. Wyjazd ten wzbudzi sporo kontrowersji wśród przeciwników Trumpa, bowiem prezydent nader często wyjeżdża na Florydę, a każdorazowy wyjazd to koszt dla podatników od 1 do 3 mln dolarów.

Jak wiadomo Trumpowie wszystko lubią robić z wielką pompą, także nikogo nie dziwi oprawa, w jakiej spędzali święta wielkanocne. Najlepiej uwidacznia ją zamieszczone na Twitterze zdjęcie. Skomentowała je w dość zabawny sposób polska super niania Dorota Zawadzka.

Obserwuj

Dorota Zawadzka @SuperNiania

Omg! Jak na weselu w Pierdziszewie… https://twitter.com/flotus/status/853671493439553536 …

21:41 – 16 Apr 2017 · Warsaw, Poland

  • 2121 podanych dalej

  • 112112 polubień

  • Dlaczego Polski Episkopat milczy w sytuacji frontalnych ataków na KK przez zwolenników genderowej miłości


     

    WP OPINIE

     

    Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

     

    OPRAC. NATALIA DURMAN

    wczoraj (14:26)

    Mocne słowa abp Głódzia. Dostało się ateistom i „wrogiej cywilizacji”

    • Nie można ulegać antywartościom ateistycznego liberalizmu, moralnego nihilizmu, wrogości kierowanej także wobec Kościoła, negacji, która próbuje dominować rzeczywistość i mówić o podziale w narodzie – mówił metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź w homilii podczas mszy rezurekcyjnej w Katedrze w Gdańsku Oliwie. Podkreślił, że w narodzie „podziału nie ma, są zróżnicowane opinie”.

     

    Metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź

    Metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź (PAP, Fot: Waldemar Deska)

    To nie wszystko. Hierarcha w swojej homilii nawiązał też do prześladowań chrześcijan na Bliskim Wschodzie, mówiąc, że ponoszą oni „śmierć męczeńską po dziś dzień w imię Zmartwychwstałego Jezusa”.

    • Karmieni jesteśmy suchymi komunikatami, ale doświadczamy jako chrześcijanie mieszkający w Polsce, w Europie także świadectwa męczeństwa naszych braci w Syrii, Egipcie, Indiach, w tylu krajach – podkreślił abp Głódź. Jak stwierdził, „150 tys. eksterminowanych chrześcijan eliminowanych (jest – przyp. red.) w imię wrogiej cywilizacji wobec chrześcijaństwa”.

     

    • W Chrystusowe prawo miłości i braterstwa wnoszony jest terroryzm, nienawiść, śmierć wobec Zmartwychwstałego Pana, który otwiera swoje ramiona i mówi: „pokój wam” – zaznaczył hierarcha.

    Dodał, że w ostatnich tygodniach do grona męczenników dołączyli współwyznawcy z Egiptu: Kairu i Aleksandrii. – Pamiętamy w modlitwie o tych męczennikach Roku Pańskiego 2017 za Wierność Zmartwychwstałemu (…) To jest nasz obowiązek pamięci i pomocy także przez dzieło „Rodzina rodzinie”, które w wymiarze naszej archidiecezji dotyka już ponad tysiąca rodzin – podkreślił.

    W swojej homilii apb Głódź zwrócił uwagę, że „kanał humanitarny (…) musi być klarowny, czytelny, bo chorym, zranionym, nieleczonym pomóc trzeba, bo z tych terenów, z Syrii chociażby, wyemigrowali lekarze”.

    Mocne kazanie

     

    Inne, mocne kazanie, wygłosił w sobotę w Kalwarii Zebrzydowskiej abp Marek Jędraszewski. Skrytykował on m.in. Unię i zwolenników aborcji. – To, co głosi Kościół, spotyka się z cynizmem i szyderstwem, pojęcie prawdy wypierane jest przez postprawdę – mówił. Wierni, według doniesień lokalnych mediów, mieli komentować, że kazanie było dużo ostrzejsze od wygłoszonego rok wcześniej przez kard. Stanisława Dziwisza. Ten nawoływał wówczas do zaprzestania „wojny polsko-polskiej”.

    W podobnym tonie Dziwisz wypowiadał się w sobotę, wskazując, że „nieszczęściem naszego kraju są ostre podziały partyjne”. Podkreślił, że prowadzą one m.in. do niechęci wobec innych, mających inny odcień skóry, mówiących innymi językami, szukających pomocy. – A przecież chrześcijaństwo jest religią miłości, braterstwa, solidarności – wskazał kardynał.

    Źródło: PAP, WP

    WP Wiadomośc

    Tyle dzieci zginęło pod Aleppo…ciekawe kiedy Ivanka podpowie tatusiowi co ma zrobić?


    Wyborcza.pl

    Poniedziałek17.04.2017

     

    Świat

    Atak na konwój pod Aleppo w Syrii. 68 dzieci wśród ofiar

    Maciej Bednarek, PAP

    16 kwietnia 2017 | 12:29

    Syria7 ZDJĘĆ

    Syria (Uncredited / AP / AP)

     

    Co najmniej 68 dzieci jest wśród 126 ofiar śmiertelnych samobójczego zamachu na konwój z ludnością z ewakuowanych szyickich miejscowości w Syrii, do którego doszło w sobotę niedaleko Aleppo – podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

    • Bilans wciąż się pogarsza. Są setki rannych – powiedział AFP szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman. Dodał, że ogromną większość ofiar stanowią szyiccy mieszkańcy dwóch miejscowości Fua i Kefraja w prowincji Idlib. Zginęli także…

    Prezydent powinien mieć pewność a nie wątpliwości wzmacniające opozycję


    Wyborcza.pl

    Poniedziałek17.04.2017

     

     

    Wiadomości

    Prezydent ma wątpliwości dotyczące projektu Ziobry o Krajowej Radzie Sądownictwa. „Zwracał mu uwagę kilka razy”

    Maciej Bednarek, PAP

    16 kwietnia 2017 | 14:37

    Andrzej Duda1 ZDJĘCIE

    Andrzej Duda (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

    • Prezydent Andrzej Duda ma wątpliwości w sprawie projektu o Krajowej Radzie Sądownictwa. Głównie dotyczą one wygaszenia mandatów członków KRS – powiedział szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski. Według niego prezydent zwracał na to kilka razy uwagę ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze.

    • Pan prezydent kilka razy rozmawiał na ten temat z panem ministrem Ziobrą i kilka razy zwracał mu uwagę na swoje wątpliwości dotyczące treści pierwotnego projektu ustawy, głównie na problem wygaszenia mandatów członków obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, który to pomysł panu prezydentowi się po prostu nie podoba, i mówił o tym otwarcie – powiedział…

    Wolnoeuropejski aferał w zainteresowaniu polskiego aparatu sprawiedliwości


    WP Wiadomości  

     

    DONALD TUSK

     

    PATRYK SKRZAT

    1h temu

    Tuska czeka kolejne przesłuchanie. „Był przełożonym służb w czasie, kiedy afera wybuchła”

    Donald Tusk powinien stanąć przed komisją ds. Amber Gold – uważa poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15, wiceprzewodniczący komisji. – Był przełożonym służb specjalnych w czasie, kiedy afera wybuchła – przypomina.

     

    Tuska czeka kolejne przesłuchanie. "Był przełożonym służb w czasie, kiedy afera wybuchła"

    (PAP)

    Tomasz Rzymkowski w rozmowie z portalem radiomaryja.pl opowiadał o dotychczasowych ustaleniach komisji ds. Amber Gold. Zabrał także głos ws. postawienia przed nią Donalda Tuska.

    Tłumaczył, że obecnie nie ma wyznaczonego konkretnego terminu, jednak w jego opinii zeznanie byłego premiera byłyby kluczowe dla wyjaśnienia afery. Podkreślał, że Tusk był przełożonym służb specjalnych w czasie, kiedy afera wybuchła. – Stał w wyjątkowej sytuacji względem służb specjalnych, ponieważ w 2008 roku Donald Tusk odwołał ministra Pawła Grasia z funkcji ministra-koordynatora służb specjalnych. To wówczas, od 2008 roku do 2014 roku, z racji braku powołania ministra-koordynatora, który miał w swoich kompetencjach nadzór i koordynację prac poszczególnych służb specjalnych, tę funkcje pełnił również Donald Tusk. […]Rola Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w kwestii funkcjonowania wyjaśnienia całej afery, jak również powstrzymania jej, była kluczowa – stwierdził w rozmowie z radiomaryja.pl.

     

    Poseł podkreślił również, że ABW, które de facto wówczas podlegało Donaldowi Tuskowi, w lutym 2010 roku zostało poinformowane przez dyrektora departamentu w Ministerstwie Gospodarki o wątpliwościach związanych z działalnością Amber Gold. – Istotne były zeznania pana Jarosława Mąki, dyrektora departamentu, który poinformował komisję, że już w lutym 2010 roku poinformował funkcjonariuszy centrali ABW w Warszawie o swoich wątpliwościach, które są związane z funkcjonowaniem spółki Amber Gold. Do tamtego momentu komisja i cała opinia publiczna była przekonana, że dopiero w maju 2012 roku, po zawiadomieniu złożonym przez bank BGŻ, ABW dowiedziała się o nieprawidłowościach związanych z funkcjonowaniem firmy Amber Gold; o tym, jest to piramida finansowa – zwrócił uwagę.

    WP Wiadomości

    Przeładowane imigrantami niemieckie statki wzywają pomocy


    ł

    WP Wiadomości

     

    OPRAC. VIOLETTA BARAN

    wczoraj (16:35)

    Dwa niemieckie statki na Morzu Śródziemnym wzywają pomocy. W każdej chwili mogą zatonąć

    Dwa niemieckie statki: „Iuventa” i „Sea-Eye” nadają sygnał „Mayday” i od kilku godzin czekają na pomoc. Znajdują się obecnie na Morzu Śródziemnym, u wybrzeży Libii. Mają na pokładzie setki uchodźców, są przeciążone i nie mogą manewrować. W każdej chwili mogą zatonąć.

    Dwa niemieckie statki na Morzu Śródziemnym wzywają pomocy. W każdej chwili mogą zatonąć

    (Facebook/JugendRettet)

    Statek „Iuventa” należy do niemieckiej organizacji pozarządowej Jugend Rettet. „Sea-eye” należy do organizacji z siedzibą w Ratyzbonie. Pływają po Morzu Śródziemnym, by ratować uchodźców z kontynentu afrykańskiego, którzy za wszelką cenę starają się dostać do Europy. Zabierają setki ludzi z przeładowanych pokładów kutrów, łodzi i pontonów, ratując im życie. Teraz sameznaleźli się w niebezpieczeństwie.

    „Iuventa” trafiła dzisiaj na dużą grupę uchodźców, którzy na plastikowych pontonach chcieli przepłynąć Morze Śródziemne. Wzięli ich na pokład. Po chwili natrafili na kolejną grupę. W ten sposób na statku znalazło się kilkuset uchodźców. Sytuacja wymknęła się spod kontroli.

    Statek stracił możliwość manewrowania, na dodatek pogorszyła się pogoda. W każdej chwili maszyna może się przechylić i zatonąć.

    Dowódca statku zdecydował się nadać sygnał „Mayday” do włoskiej jednostki ratownictwa w Rzymie. Poinformował, że nie jest w stanie sam zapanować nad sytuacją. „Statek nie jest w stanie manewrować ze względu na zbyt dużą liczbę osób na pokładzie” – alarmuje włoskich ratowników kapitan „Iuventy”. „W tej chwili jest zagrożone życie kilkuset osób” – dodaje.

    To nie jest koniec dramatu: wokół statku, na pontonach jest około 400 kolejnych uchodźców: kobiet, mężczyzn i dzieci. Żadne z nich nie ma kamizelki ratunkowej.

    Płynęli na pomoc, ale natrafili na migrantów

    Na apel o pomoc odpowiedziały statki z włoskiej Lampedusy. Wyruszyły w morze, ale w drodze napotkały łódki z migrantami. Wzięli ich tyle na poklad, że jak opowiada agencji EPD rzeczniczka Jugend Rettet – Pauline Schmidt, musiały zawrócić.

    Na pokładzie statku „Iuventa”, jak wyjaśnila rzeczniczka organizacji, jest około 400 uchodźców – w tym 7 kobiet w ciąży i dzieci. Na swoim profilu na Twitterze pisze, że załoga, na która składaja sie młodzi wolontariusze, jest już na skraju wytrzymałości. „Unia Europejska musi pomóc swoim obywatelom!” – napisała.

    Obserwuj

    Pauline Schmidt @helloatpauline

    Our crew reached their limit. The EU needs to help its citizens! #maydayrelay https://twitter.com/jugendrettet/status/853631684381724672 …

    17:41 – 16 Apr 2017

     

    • 3535 podanych dalej

     

     

    • 2424 polubienia

     

    Jak poinformowała załoga „Sea”-Eye”, statek wziął na pokład 120 osób z tonących pontonów. Obecnie na pokładzie ma 200 osób. Jedna uratowanych kobiet, która była w ciąży – niestety, zmarła.

    „Sea-Eye” nie tylko jest przeciążony, ma także uszkodzony silnik.

    Tysiące migrantów w drodze do Europy

    Według danych włoskiej Straży Przybrzeżnej w sobotę i niedzielę na Morzu Śródziemnym uratowano ok. 6,5 tys. migrantów płynących do Włoch. Niestety, na łodziach i pontonach znaleziono 8 ciał, w tym ośmioletniego chłopca.

    W sobotę przeprowadzono 33 operacje ratowania migrantów na dryfujących łodziach. Na pokłady jednostek Straży Przybrzeżnej i innych statków, między innymi organizacji pozarządowych, zabranych zostało około 4,5 tys. ludzi. W niedzielę uratowanych zostało 2 tys. osób.

    Od początku roku do Włoch przypłynęło ponad 30 tys. migrantów.

    Libia jest głównym punktem tranzytowym dla przepływu imigrantów z Afryki do Europy. Według Międzynarodowej Organizacji do Spraw Migracji, od początku 2017 roku na szlaku z Libii do Europy zginęło już 665 osób.

    Przemytnicy są w kontakcie z organizacjami pozarządowymi?

    Kilka dni temu Fabrice Leggeri, szef Frontexu – unijnej agencji ds. granic, poinformował, że przemytnicy migrantów niekiedy dają im numery telefonów organizacji pozarządowych patrolujących Morze Śródziemne. Nie sprecyzował, o jakie organizacje chodzi, zadeklarował jednak, że jest gotów przekazać szczegóły włoskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

    • Dysponujemy relacjami, według których Libijczycy w mundurach – ale nie straż przybrzeżna, którą my szkolimy – lecz osoby kontrolujące część terytorium libijskiego na zachód od Trypolisu, są w kontakcie z organizacjami pozarządowymi – oświadczył dyrektor Frontexu. Jego zdaniem umundurowani Libijczycy „stosują szantaż, grożąc śmiercią kobietom i dzieciom”.
    Mają coraz więcej sprzętu, prowadzą coraz więcej operacji

    Leggeri uznał za „paradoks”, że organizacje pozarządowe prowadzą aż jedną trzecią wszystkich operacji ratunkowych na Morzu Śródziemnym. – To dość dziwne w sytuacji, gdy na morzu nigdy nie było tyle co obecnie jednostek oddanych do dyspozycji przez UE i Włochy – oświadczył.

    • Począwszy od zeszłego lata obserwujemy, że liczba operacji ratunkowych prowadzonych na morzu przez organizacje pozarządowe rośnie – dodał.

    Odnotował też, że rośnie liczba sprzętu, jakim organizacje te dysponują. Obecnie mają one osiem jednostek na Morzu Środziemnym oraz samolot – podkreślił.

    Szef Frontexu w rozmowie z włoskimi senatorami zwrócił też uwagę na zmieniony zakres niesienia pomocy w Cieśninie Sycylijskiej. Najpierw ratowano migrantów w połowie drogi między Sycylią a wybrzeżem libijskim, a obecnie operacje takie prowadzone są w odległości 20-25 mil morskich od brzegów Libii, a czasem nawet na jej wodach terytorialnych – zaznaczył.

    • Zamiarem organizacji tych jest ratowanie ludzi na morzu, ale my musimy wyjaśnić wszystkie okoliczności – oświadczył Leggeri.

    W lutym br. prokuratura na Sycylii wszczęła śledztwo w sprawie operacji niesienia pomocy na morzu przez organizacje pozarządowe. Dochodzenie ma ustalić źródła finansowania organizacji oraz czy są powiązane z gangami przemytników, co im się niekiedy zarzuca. Śledztwo to rezultat wcześniejszych informacji otrzymanych przez Frontex, że migranci wypływający w kierunku Włoch są instruowani przez przemytników, że mają zwrócić się o pomoc do NGO.

    Źródło: TASS, Facebook, bild.de, PAP, Twitter, spiegel.de, epd.de

    WP Wiadomośc

    Erdogan przejmuje całość władzy w Turcji


    Wyborcza.pl

    Poniedziałek17.04.2017

     

    Bartosz T. Wieliński

    Jeśli Erdogan zakładał, że dzięki referendum udowodni światu, iż ma wielkie poparcie, to się przeliczy

    17 kwietnia 2017 | 07:43

    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan1 ZDJĘCIE

    Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan (Lefteris Pitarakis (AP Photo/Lefteris Pitarakis))

     

    Zwycięstwo Erdogana w referendum nie jest wielkie. Za znacznym rozszerzeniem jego kompetencji głosowało 51,3 proc. Turków. To oznacza, że prawie połowa oparła się propagandzie, która przedstawiała przeciwników prezydenta jako zdrajców, i nie dała się zastraszyć niekończącą się falą aresztowań.

    Po ogłoszeniu wyników niedzielnego referendum w sprawie wprowadzenia ustroju prezydenckiego premier Turcji triumfalnie ogłosił „otwarcie nowego rozdziału w historii tureckiej demokracji”. Ale wbrew jego słowom pod rządami wszechmocnego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana historia tureckiej demokracji na razie się zakończy. Taki sam los czeka turecką przygodę z Europą. Media już podały, że po zwycięstwie Erdogan.

    Każdy Prezydent USA jest wybieranym przez naród wykonawcą woli kompleksu wojenno-przemysłowego


    Znalezione obrazy dla zapytania matka bomb

     

    FAKT 24.pl

    10-dniową wizytę w Azji rozpoczął właśnie amerykański wiceprezydent Mike Pence. – To koniec ery strategicznej cierpliwości – powiedział przebywający z wizytą w Korei Płd. Pence odwiedził bazę wojskową Stanów Zjednoczonych położoną w strefie zdemilitaryzowanej oddzielającej obie Koree. Amerykański kontyngent w tym regionie to 28,5 tyś. żołnierzy.

    Jak zauważa Onet.pl: Wizyta w bazie wojskowej USA położonej w pobliżu granicy z Koreą Północną następuje na dwa dni po prowokacyjnej, ale nieudanej próbie wystrzelenia pocisku balistycznego przeprowadzonej przez Koreę Północną w przeddzień wizyty Mike’a Pence’a. Pence przybył wczoraj do Korei Południowej, rozpoczynając 10-dniową wizytę po Azji. W Seulu Pence ma omawiać ze stroną południowokoreańską pogarszającą się sytuację na Półwyspie i wzrastające ryzyko bezpośredniej konfrontacji zbrojnej. Spędzi w Korei Południowej trzy dni.

     

    Pence przyznał, że obecna sytuacji wokół Korei Północnej – to koniec ery strategicznej cierpliwości. Wiceprezydent USA dał tym samym do zrozumienia, że jego kraj oraz sojusznicy nie będą dalej tolerować agresywnych działań reżimu Kim Dzong Una i są gotowe na każde kolejne podobne zachowanie odpowiedzieć zbrojnie.

    Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe. W niedzielę rano czasu lokalnego o próbie balistycznej przeprowadzonej przez Pjongjang poinformowały źródła wojskowe Korei Południowej. Dokonanie testu potwierdził również Pentagon. Pocisk wystrzelono z rejonu Sinpo, w prowincji Hamgjong Południowy na wschodzie kraju.

    Próby dokonano nazajutrz po wielkiej paradzie wojskowej w stolicy Korei Północnej – Pjongjangu – z okazji 105. rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena. Wcześniej światowe media spekulowały, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un może zarządzić nowy test broni nuklearnej.