Balcerowicz uciekł z Ukrainy bo jego reformy spaliły na panewce


OnetWiadomości

 

Reformy kolejną ofiarą Rosji na Ukrainie

Politico

Rosnące napięcie wewnętrzne na Ukrainie może zagrozić wprowadzanym reformom, jak również całemu postrewolucyjnemu porządkowi.

 

Aktywiści i studenci zamurowali fasadę siedziby rosyjskiego Sberbankuw KijowieFoto: Sergei Supinsky / AFPAktywiści i studenci zamurowali fasadę siedziby rosyjskiego Sberbankuw Kijowie

W zeszłym miesiącu aktywiści i studenci zamurowali fasadę siedziby rosyjskiego Sberbankuw Kijowie. Przyświecało im hasło: „Powstrzymać Moskwę przed wykorzystywaniem zysków z działalności na Ukrainie w działaniach zbrojnych przeciwko naszemu krajowi”.

 

Protesty były wyrazem rosnącego społecznego niezadowolenia. Ukraińcy są przekonani, że głównymi beneficjentami bieżącej polityki gospodarczej jest Moskwa i lokalni oligarchowie, których z Rosją łączą interesy.

Niezadowolenie narastało już od pewnego czasu. Ale kiedy prezydent Władimir Putin ogłosił, że rosyjskie państwowe banki będą honorować paszporty wydawane przez władze w Donbasie, miarka się przebrała.

Kijów odpowiedział sankcjami – zabronił rosyjskim bankom wyprowadzania kapitału za granicę, na razie na rok. Większość z nich zaczęła opracowywać opcję wycofania się z ukraińskiego rynku.

To już kolejny raz, gdy protesty społeczne zmuszają władze do zmiany polityki i odejścia od ścieżki reform gospodarczych, do których zachęcają ich zachodni partnerzy.

W marcu prezydent Petro Poroszenko wprowadził formalną blokadę ekonomiczną Donbasu, którą w styczniu zainicjowały grupy aktywistów i organizacji paramilitarnych. Wcześniej rząd pozwalał na ograniczoną wymianę handlową z okupowanymi regionami, głównie po to, by uniknąć prowokowania oligarchów, którzy z regionami kontrolowanymi przez separatystów utrzymują dość ścisłe związki. Ta decyzja, podobnie jak niedawne sankcje wobec rosyjskich banków, z pewnością zmniejszą wzrost gospodarczy – choć aktywiści są zdania, że te decyzje wzmocnią Ukrainę na innych obszarach.

 

Na refromach korzystają nieliczni?

Od 2014 r. w walkach na wschodzie kraju zginęło blisko 10 tysięcy Ukraińców. Ponieważ Ukraina prowadzi wojnę ze swoim największym inwestorem i partnerem handlowym, po Kijowie krąży wiele plotek, że oligarchowie czerpią z wojny olbrzymie korzyści i blokują wprowadzenie regulacji antykorupcyjnych.

Kraje wspierające reformy gospodarcze na Ukrainie uważają, że zmiany zapewnią rozwój gospodarczy i stabilizację. Jednak zdaniem większości Ukraińców reformy jedynie zwiększają korupcję i pogarszają sytuację zwykłych obywateli. Bowiem na reformach korzysta jedynie wąska elita.

Przeciętnym Ukraińcom zostaje ponoszenie kosztów reform – redukcja wynagrodzeń, słaba waluta i wzrost cen energii. Jednocześnie ukraińscy oligarchowie radzą sobie całkiem dobrze, bowiem ich związki handlowe z Rosją pozostają niezagrożone.

Ta jawna dysproporcja może nie tylko zagrozić samym reformom, ale całemu nowemu porządkowi społecznemu wprowadzonemu po rewolucji na Majdanie – porządkowi, który jest popierany przez Zachód.

Jednak różnice między tym, co społeczność międzynarodowa określa jako niezbędne reformy i codziennością życia na Ukrainie doprowadziły w poniedziałek do dymisji Walerii Gontariewej, szefowej Ukraińskiego Banku Centralnego (NBU).

Zachodni partnerzy Ukrainy oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy chwalą reformy wprowadzane przez NBU. Ich zdaniem zamykanie nierentownych oddziałów banków uchroniło system bankowy od załamania i przyczyniło się do stabilizacji hrywny. Sojusznicy Gontariewej są zdania, iż była prezes była skuteczna i zdecydowana, mimo tego, że działała w niezwykle trudnych warunkach. Wielu innych przedstawicieli ukraińskich władz nie radziło sobie z podobnymi reformami.

Ale mieszkańcy Ukrainy są odmiennego zdania. Reformy NBU kosztowały ponad półtora miliona osób utratę oszczędności. W zamykanych przez bank centralny oddziałach Ukraińcy przechowywali 163 mld hrywien – zarówno na rachunkach indywidualnych, jak i firmowych. Te pieniądze przepadły, co odbiło się na kondycji małych i średnich przedsiębiorstw, które w końcu nie należą do oligarchów.

Gontariewa była również krytykowana, gdy w styczniu ukraińskie biuro antykorupcyjne rozpoczęło postępowanie w związku z oskarżeniami o korupcję, które dotyczyły władz banku centralnego. Sugerowano, że zarząd pomógł rosyjskim bankom ominąć sankcje. W zeszłym tygodniu agenci biura antykorupcyjnego przeszukali pomieszczenia NBU – chodziło o zarzuty sprzeniewierzenia miliardów hrywien podczas wprowadzanej reformy. Wprawdzie Gontariewa nie usłyszała na razie żadnych zarzutów, ale zdaniem biura antykorupcyjnego kwoty operacji finansowych były zdecydowanie zbyt duże, by przelewy mogły realizowane bez wiedzy władz banku centralnego.

Trudno dokładnie oszacować wpływy rosyjskich banków na Ukrainie, ale po nacjonalizacji lokalnych oddziałów – dziś odsetek państwowych banków wynosi nieco powyżej 50 proc. – zdecydowanie trudniej jest otrzymać kredyty indywidualne oraz komercyjne, a to wskazuje, że przed kryzysem gospodarczym rosyjskie banku kontrolowały pokaźny odsetek tego rynku.

Rosyjskie banki rozważają teraz wycofanie się z ukraińskiego rynku, ale Moskwa wciąż posiada udziały w wielu tutejszych instytucjach finansowych. Tutejszy oddział rosyjskiego Sberbanku, na przykład, sprzedał swoje aktywa konsorcjum inwestorów, któremu szefuje syn rosyjskiego oligarchy. Korpus Narodowy ogłosił, że jeszcze w tym tygodniu rozpocznie blokadę pozostałych rosyjskich banków. Partia oskarża bank centralny o „symulowanie działań”, a Gontariewę i Poroszenkęo ochronę interesów banków. Władze NBU poprosiły policję o pomoc, by nie dopuścić do blokady. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w banku centralnym jest kontynuowane, więc zachodni sojusznicy Kijowa, którzy wspierają zarówno działania ukraińskiego banku centralnego, jak i biura antykorupcyjnego, będą mieli trudny orzech do zgryzienia.

Krytycy reformy twierdzą, że doprowadziła ona do jeszcze większej konsolidacji dóbr posiadanych przez wąską elitę najbogatszych, a jednocześnie nie miała pozytywnego wpływu na życie przeciętnego mieszkańca Ukrainy. W reakcji na oskarżenia międzynarodowi sojusznicy szefowej ukraińskiego banku centralnego stwierdzili, że źródłem krytyki są w dużej mierze oligarchowie, którzy utracili wpływy w wyniku wprowadzanych reform. Jednak mieszkańcy jeszcze długo będą musieli znosić ogromny wpływ Rosji na sytuację gospodarczą w kraju, a między obu stolicami trwać będzie zarówno wojna klasyczna, jak i ekonomiczna. Wystąpienie Gontariewej, podczas którego poinformowała o rezygnacji i podkreśliła, że poparcie ze strony MFW jest dowodem na bezpodstawność zarzutów, raczej nie wpłynieznacząco na zmianę nastrojów.

Kijów jeszcze nie podjął prawdziwej walki z korupcją. Poprzednie „reformy” w tym kraju spełzły na niczym, bowiem reprezentowały jedynie interesy wąskiego grona osób uprzywilejowanych, nie realizując planu wzmocnienia kraju. Mieszkańcy Ukrainy obserwują teraz podobny scenariusz, więc wkrótce można się spodziewać kolejnych protestów i oddolnych inicjatyw.

Ta sytuacja powinna być ostrzeżeniem dla sojuszników Ukrainy wspierających Kijów na arenie międzynarodowej – jeśli te napięcia wewnętrzne nie zostaną rozładowane, skończy się kolejną rewolucją.

 

 

(dp)

Onet Wiadomości

Autor: Molly K. McKew