Paznokcie z grobu Jezusa?


SPIEGEL TV

Die Nägel von Golgatha”Das könnte DNA von Jesus sein”

In einem antiken Grab in Jerusalem werden zwei mysteriöse Nägel gefunden. Ein Forscher will prüfen, ob sie von der Kreuzigung Jesu stammen könnten. Dafür besucht er zunächst seinen Metzger. Ein Film von Simcha Jacobovici.

Zur Startseite

 

Paznokcie Kalwarii „To może być DNA Jezusa”

W starożytnym grobie w Jerozolimie znajdują się dwie tajemnicze paznokcie. Badacz chce sprawdzić, czy mogą one być od ukrzyżowania Jezusa. Ale po raz pierwszy odwiedził swojego rzeźnika. Film przez Simcha Jacobovici.

Kosmopolici chcieli polskie kopalnie Niemcom oddać


Węgiel znowu daje zarobić! Niewygodne fakty dla tych wszystkich, którzy chcieli zamykać kopalnie i sprzedawać je Niemcom
wpis z dnia 11/04/2017

Źródło: benscherjon (Pixabay.com / CC 0)

Wysokie ceny węgla, jakie zaczęły funkcjonować na światowych giełdach od listopada ubiegłego roku powodują, że wydobycie i sprzedaż tego surowca znowu się opłaca. Najlepiej widać to na przykładzie Polskiej Grupy Górniczej (PGG) – spółki powstałej w celu restrukturyzacji państwowych kopalni. Jeszcze w ubiegłym roku zanotowała stratę w wysokości -327,6 mln zł. Obecnie kolejny miesiąc z rzędu PGG generuje wyraźne zyski, a w cały 2017 rok może zamknąć wynikiem powyżej +370 mln zł! To samo dotyczy innych spółek z sektora górniczego w Polsce.

 


Jeszcze rok temu za 1 tonę węgla energetycznego dostarczanego do portów Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia (tzw. węgiel ARA) trzeba było płacić ok. 45 dolarów. Dzisiaj cena ta kształtuje się na poziomie 76-78 dolarów za tonę. Jeszcze bardziej podrożały ceny węgla koksowniczego. Na początku ubiegłego roku za 1 tonę takiego węgla na światowych giełdach trzeba było płacić ok. 50-80 dolarów. Obecnie ceny te kształtują się na poziomie przekraczającym 200 dolarów za 1 tonę.
Efekty wzrostu cen na światowych giełdach najlepiej widać na przykładzie Polskiej Grupy Górniczej (PGG)– spółki powstałej w celu restrukturyzacji państwowych kopalni, która przez wielu była skreślana od samego początku, jako trwale nierentowna. Okazuje się, że od końca 2016 roku zaczęła ona przynosić zyski. Mimo, iż cały ubiegły rok zakończyła jeszcze ujemnym wynikiem finansowym (-327,6 mln zł), to w tym roku planowane zyski mają już przekroczyć 370 mln zł.

 


Perspektywy, że nasz sektor górniczy znowu stanie na nogi, a wydobycie węgla ponownie będzie bardzo opłacalną gałęzią gospodarki są widoczne gołym okiem. To, że na węglu można zarabiać pokazują statystyki z lat ubiegłych. Przypomnijmy, że jeszcze nie tak dawno, bo w 2011 roku, kontrolowane przez Skarb Państwa spółki górnicze (Kompania Węglowa oraz Jastrzębska Spółka Węglowa) potrafiły notować roczne zyski na poziomie 2,9 mld zł. I choć teraz nikt nie mówi, że uda się osiągnąć podobne wyniki, to zyski na poziomie 1 mld zł dla całego sektora będą całkiem przyzwoite i z pewnością pozwolą zamknąć usta wszystkim tym, którzy twierdzili, że kopalnie w Polsce to tylko już można zamykać lub sprzedawać Niemcom.

Źródło: Ceny węgla (Wnp.pl)
Źródło: PGG pracuje nad osiągnięciem wysokiego dodatniego wyniku w 2017 r. (BiznesRadar.pl)
Źródło: Analitycy wróżą JSW wysokie zyski (Wnp.pl)

wpis z dnia 11/04/2017 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

“Coś na kształt zorganizowania przez Armię Krajową sanatorium dla Waffen-SS”


prawica.net

 

Naostrzyć katu topór

Oficjalna deklaracja o przybyciu do sanatorium w Lądku Zdroju „rannych żołnierzy ukraińskich” – to mniej więcej taka sama sensacja, jak samo naruszanie „zawieszenia broni” w Donbasie przez stronę ukraińską. Przecież i tak wszyscy wiedzą, sprawa nowa nie jest, a między wierszami trzeba się tylko doczytywać ile to wszystko znowu będzie Polskę kosztować, skoro tak głośno opowiada się o „finansowaniu przez stronę ukraińską”.

Pierwsze transporty rannych i rekonwalescentów ze składu macierzy dzisiejszych nazi-batalionów – Samoobrony Euromajdanu, trafiły do Polski już w lutym 2014 r. Na wywołanej nachalną kampanią propagandową fali współczucia dla rzekomych „ofiar snajperów Janukowycza” – ściągnięto wówczas do Polski wg różnych szacunków ok 60-100 poszkodowanych. Około – bo w tamtym okresie rzekomym leczeniem tłumaczono także przebywanie na terytorium RP bojówkarzy szkolonych w działalności „anty”terrorystycznej.

Z czasem liczba ta tylko rosła, podobnie jak i koszty ponoszone przez polski system ubezpieczeniowy (tzn. polskich podatników) – a także proporcjonalnie do wzrostu bezczelności samych podejmujących decyzje o przyjmowaniu w polskich szpitalach banderowców, którzy z czasem już w ogóle przestali się ukrywać ze swoim kosztownym i niebezpiecznym procederem.

Sanatorium dla SS-mana

Doprowadzanie bojówkarzy nazi-batalionów do stanu ponownej używalności to w realiach polskich coś na kształt zorganizowania przez Armię Krajową sanatorium dla Waffen-SS. Poziom absurdu level hard – czyli wyrwanie włosów razem z głową. Jeszcze dwa lata temu, kiedy pierwsi „Azowowcy” opowiadali o urokach swojego bytu w Polsce – m.in. w tym samym centrum rehabilitacyjnym w Lądku Zdroju, w Polsce panowała jeszcze zgodna zmowa milczenia na ten temat. Tzn. oczywiście władze samorządowe i medyczne chwaliły się „leczeniem ukraińskich ofiar w geście przyjaźni”, nikt jednak nie chciał się przyznawać, że rzekome ofiary – to w rzeczywistości krwawi kaci Donbasu, czy ludobójcy z Odessy.

Przeciwnie, jeszcze wiosną 2015 r. ówczesna dyrekcja 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie oficjalnie odmówiły potwierdzenia przebywania w tamtejszym ośrodku rehabilitacyjnym ukraińskich „dobrowolców”. Mówiły za to… salowe i pielęgniarki, a następnie samo kierownictwo służby zdrowia MON przyznając, że akcja taka jest prowadzona i finansowa po stronie polskiej.

Nadal jedynie nie wiadomo na pewno na jaką skalę – poszczególne organy prowadzące dla szpitali i uzdrowisk (a rolę taką poza ministerstwami pełnią także samorządy wojewódzkie i powiatowe) podają jedynie dane cząstkowe, a i to niechętnie i dopiero po dociśnięciu obowiązkiem odpowiedzi na zapytanie prasowe i udostępniania informacji. Znowu można więc odwołać się jedynie do szacunków – i wydaje się, że podawana dla apogeum ATO ilość co najmniej 350 rannych i kontuzjowanych w ramach jednego „turnusu” (rozrzuconego po Polsce) nie jest wcale przesadzona. Liczby te zresztą mogą być o tyle nawet zaniżone, że wśród poszkodowanych i kontuzjowanych podczas konfliktu donbaskiego nie wymieniają przecież jego polskich” uczestników, czyli najemników i „doradców”, mniej lub bardziej oficjalnie posyłanych dla wsparcia strony kijowskiej.

W całej tej operacji przywracania sprawności bandytom (coś jakbyostrzenie siekier sprawcom Rzezi Wołyńskiej), poza kolejnymi kierownictwami MON, MSW, resortu zdrowia i NFZ – wyjątkowo ponurą rolę odgrywają także samorządy wojewódzkie, w tym także niestety te współkierowane przez PSL, czyli establishmentową partię udającą najwięcej rozsądku i zdrowego rozsądku w sprawach ukraińskich, a także wielokrotnie mrugającą do Kresowian w rzekomym zrozumieniu ich problemów. Jak się okazało jednak na przykładzie leczenia współczesnych banderowców – łatwiej jest iść na wieczornicę i popłakać sobie nad ofiarami Rzezi Wołyńskiej, niż sprzeciwić się decyzji o leczeniu, a więc czynnym wspieraniu dzisiejszych czynnych wyznawców Bandery, aktywnie wdrażających jego zbrodniczy program.

Sam miałem wątpliwą przyjemność dyskutować na ten temat z wiceprezesem Naczelnego Komitetu Wykonawczego ludowców, europosłem, a wcześniej lubelskim marszałkiem Krzysztofem Hetmanem, który niemal krzycząc kategorycznie nakazywał leczenie „bojowników” w szpitalach lubelskiego samorządu województwa, oczywiście ignorując, że tylko powiększa to ich blisko miliardowe (sic!) zadłużenie. A mówimy o kosztach niebagatelnych – tyko pobyt 41 bojców „Azowa” w marcu i kwietniu 2015 r. – miał kosztować ok 150 tys. zł, a łącznie pierwszy rok nieformalnego udziału III RP w „AntyTerrorystycznejOperacji” – to w samym tylko województwie lubelskim prawdopodobny koszt rzędu miliona złotych!

…a zwykły Ukrainiec płaci!

Paradoks polega na tym, że dziś tropiąc ponowne wkładanie broni do ręki mordercom – sam przez lata, jeszcze jako prezes polskiej strony Eurooregionu BUG prowadziłem intensywną kampanię na rzecz wymiany medycznej z Ukrainą, przyjmowania ukraińskich pacjentów w polskich szpitalach, woziłem sprzęt medyczny do placówek w bratnich regionach Lubelszczyzny (na Wołyniu i Ługańszczynie), sam kupowałem wózki inwalidzkie widząc, że kolejki potrzebujących się wydłużają, a oczekiwać trzeba na… śmierć poprzedniego użytkownika danego sprzętu, bo jego ilość nie rosła.

Wówczas akcja zwykłej pomocy zwykłym ludziom i tworzenia podstaw medycznej kooperacji polsko-ukraińskiej jakoś nie spotykała się ze zrozumieniem, na zasadzie „a co ty tak za tymi chachłami jesteś!”. Nadal zresztą prosty Ukrainiec za pobyt w polskim szpitalu może dostać rachunek wyższy niż wszystko, co legalnie czy nie zarobił po tej stronie Bugu. No ale jego nowemu panu, Panu Ochotnikowi, Panu ATO – należy się przecież więcej. I to jest właśnie w tym wszystkim wstyd i koszt największy.

– – –
Oryginał tekstu „
Как наточить топор для палача” ukazał się 9. kwietnia 2017 r. na portalu Novorosinform(link zewnętrzny)


Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej. Publicysta portalu Konserwatyzm.pl, doradca rolniczych związków zawodowych – ZZR „Ojczyzna” i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor…

Niejaki Szmatko z banderowską cząstką duszy i serca prze do Europy


ParezjaParezja

 

Straż Graniczna kazała zdjąć banderowską flagę. Ukrainiec oburzony

Przez

Michał Górski

  • 15 kwietnia 2017

 

fot. strażgraniczna.pl

Wołodomyr Szmatko poskarżył się w mediach społecznościowych, że polska Straż Graniczna kazała mu zdjąć z samochodu banderowską flagę.

Wołodomyr Szmatko jest przewodniczącym rady miejskiej Czortkowa. Ukrainiec z oburzeniem donosi o „represjach”, jakie spotkały go ze strony polskiej Straży Granicznej. Funkcjonariusze kazali mu… zdjąć banderowską flagę z okna samochodu.

Zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie!!!!! Dopiero co, przy przekraczaniu ukraińsko-polskiej granicy w Krakowcu pracownik polskiej Straży Granicznej agresywnie „poprosił” o zdjęcie z okna auta „banderowskiej flagi”!!!! Dziesięć razy zapytałem dlaczego???? Odpowiedź: „Ukraińscy nacjonaliści – to źle!!! Wniosek: Dziękuję Panu Bogu, że jestem UKRAIŃSKIM NACJONALISTĄ!!! Ale flagę przyczepiłem znowu, i nigdy i nigdzie jej nie zdejmę.

PS. Nie rozumiem takiej przyjaźni między UKRAIŃCAMI i Polakami! – napisał Szmatko.

Bardzo ciężko na duszy……… Ale Stepan Bandera Bohater Ukrainy i flaga UPA to nasza cząstka duszy i serca!! – dodał i tu pełna zgoda. Cząstką duszy i serca Ukrainy są mordercy.

Chiny i Rosja przeciwko inspirowaniu wojny na Półwyspie Koreańskim


Forsal.pl

Forsal.pl

 

statystyki

Chiny chcą pomocy Rosji w uspokojeniu sytuacji wokół Korei Północnej

15 kwietnia 2017, 14:40 | Aktualizacja: 15.04.2017, 16:37

 

źródło:PAP

Armia Korei Północnej

Armia Korei Północnejźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: SEOKYONG LEE

 

 

Chiny chcą współpracować z Rosją, by przyczynić się do jak najszybszego uspokojenia sytuacji wokół Korei Północnej – powiedział szef chińskiego MSZ Wang Yi w piątek wieczorem przez telefon swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi.

„Wspólnym celem naszych obu krajów jest spowodowanie, by wszystkie strony (kryzysu) powróciły do stołu negocjacyjnego” – powiedział Wang Ławrowowi. Komunikat w tej sprawie został opublikowany na stronie internetowej chińskiego MSZ.

 

„Chiny są gotowe ściśle współpracować z Rosją, by przyczynić się do uspokojenia sytuacji na Półwyspie Koreańskim i zachęcić zaangażowane strony do ponownego podjęcia dialogu” – oświadczył Wang, nawiązując – jak pisze agencja AFP – do sześciostronnych rozmów w sprawie Korei Północnej, które przed laty zakończyły się niepowodzeniem. W rozmowach tych uczestnikami byli przedstawiciele rządów obu państw koreańskich, Rosji, Chin, Japonii i USA.

„Zapobieganie wojnie i chaosowi na półwyspie jest zgodne ze wspólnymi interesami” Pekinu i Moskwy – podkreślił szef chińskiej dyplomacji, cytowany przez AFP.

Wcześniej władze Rosji apelowały do wszystkich stron o powściągliwość w związku z kryzysem wokół Korei Północnej. Kreml oświadczył, że preferuje dyplomatyczne sposoby rozwiązywania wszystkich kryzysów, w tym na Półwyspie Koreańskim.

W ostatnich dniach wzrosło napięcie między Waszyngtonem a Pjongjangiem w związku z północnokoreańskim programem jądrowym i rakietowym.

Wiceminister spraw zagranicznych Korei Płn. Han Song Riol oznajmił w wywiadzie dla AP, że Pjongjang przeprowadzi próbę jądrową, gdy tylko najwyższe kierownictwo kraju uzna to za celowe. Zapowiedział, że jego kraj nie będzie czekać z założonymi rękami na prewencyjny atak USA. Zaznaczył, że decyzja o szóstej próbie z bronią jądrową należy wyłącznie do władz Korei Płn., które podejmą ją bez oglądania się na społeczność międzynarodową.

W czwartek Trump oświadczył, że „Korea Płn. stała się problemem, którym musimy się zająć” i podkreślił, że pokłada duże nadzieje w mediacji przywódcy Chin Xi Jinpinga, z którym spotkał się przed tygodniem i z którym rozmawiał w środę przez telefon. Dodał, że według jego wiedzy, prezydent ChRL próbuje wywrzeć presję na władze północnokoreańskie, aby dla własnego dobra zaprzestały dalszych prób rakietowych oraz prób z bronią jądrową. 8 kwietnia USA wysłały z Singapuru w kierunku wybrzeży Korei Płn. lotniskowiec USS Carl Vinson, kilka niszczycieli oraz krążowników rakietowych.

11 kwietnia Trump po raz kolejny ostrzegł komunistyczny reżim w Pjongjangu. „Korea Północna szuka kłopotów. Jeśli Chiny postanowią pomóc, byłoby świetnie. Jeśli nie, rozwiążemy ten problem bez nich! USA” – napisał Trump na Twitterze, odnosząc się do rozwijania przez Pjongjang programu zbrojeń nuklearnych i programu rakietowego.

Władze północnokoreańskie kontynuują program jądrowy i próby rakietowe mimo zakazujących rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowych sankcji. Zapowiadają też budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej, która mogłaby dosięgnąć terytorium USA.

>> Czytaj też: Radykalna zmiana poglądów Trumpa. „Abdykacja Ameryki się skończyła”

Uporczywa antypolskość strategicznych sojuszników


BIBUŁA.pl

Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany

Aktualizacja: 2017-03-15 2:19 pm

Wg informacji, do których dotarł portal Kresy.pl, do dewastacji doszło w tym samym czasie, co opisywana przez nas niedawno dewastacja pomników we Lwowie i Podkamieniu.

Informację wraz ze zdjęciem przekazał nam p. Henryk Bajewicz ze Stowarzyszenia Podkamień, który o dewastacji pomnika dowiedział się w niedzielę od znajomego z Ukrainy. Dziś od tego samego znajomego otrzymał prezentowaną przez nas fotografię. Wg innych znajomych p. Henryka, dewastacji pomnika miała dopuścić się “Swoboda”. Nie udało nam się jednak potwierdzić tych informacji.

Informację o dewastacji potwierdziła nam również p. Małgorzaty Gośniowska-Koli, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Pani Małgorzata rozmawiała dziś na ten temat z merem miasta Brody. Jutro z kolei ma rozmawiać z innymi przedstawicielami lokalnej administracji oraz z pracownikami polskiego konsulatu. Potwierdza także, że pomnik został zdewastowany w sposób widoczny na otrzymanym przez nas zdjęciu.

Fakt sprofanowania pomnika w Hucie Pieniackiej potwierdzono na stronie ukraińskiej organizacji Zachodni Informacyjny Front na portalu Facebook, zaprezentowano także więcej zdjęć:

Jak informowaliśmy w niedzielę, we Lwowie w nieznani sprawcy sprofanowali polski pomnik ku czci zamordowanych profesorów oraz w Podkamieniu pomordowanych tam przez UPA Polaków. Na obu upamiętnieniach umieszczono napisy „śmierć Lachom” (Polakom) oraz oblano je czerwoną farbą.

Pomnik w Hucie Pieniackiej został zdewastowany zaledwie dwa miesiące temu, o czym informowaliśmy 10 stycznia bieżącego roku. Tuż przed obchodami rocznicy zbrodni pomnik został odnowiony przez stronę ukraińską.

Kresy.pl

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

JaremaW:
Oto wasza ( zwracam się tu do polityków i dziennikarzy głównego ścieku) ukraina. Przejrzyjcie tępe sztuki na oczy. Za nasze pieniądze wspomagacie potwora.Za tyle kasy, za tyle wsparcia, za miliardy euro stracone przez Polskę w wojnie handlowej i embargu z Rosją mogliby nawet warty postawić ale oni nas mają za idiotów.NIE!!! Nie jesteśmy idiotami, to nie Rosjanie, to wasz prawy sektor i inni czciciele upa. Oni bardziej nienawidzą Polaków od Rosjan.Powinniśmy o tym pamiętać.

jaro7:
No to znowu Piekło i jemu podobni banderofile będą musieli klepać formułkę o ruskiej prowokacji.A te “nasze’ zakłamane media będą robic wszystko aby o tym nie mówić.Zdegenerowani politycy i “dziennikarze”

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Za: Kresy.pl (14 marca 2017) — [Org. tytuł: «PILNE: Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany»]

Tags: antipolonism, crime, ukraine, upa

A cóż tam panie na Ukrainie?


 

16 kwietnia 2017

NEon24.pl

ZYGMUNTBIALAS

 

 

Zygmunt Białas

 

ŚWIAT 15.04.2017 14:098 komentarzy

Co się dzieje na Ukrainie – 15.04.2017.

 

Według oświadczeń dowództwa armii Donbasu żołnierze DRL i ŁRL są uzbrojeni i dobrze przygotowani do obrony ojczyzny w sytuacji spodziewanej wielkiej ofensywy Kijowa.

Opracowano plany działań poszczególnych bojowników i oddziałów, jak również określono miejsca formowania jednostek. Oto film propagandowy z Donbasu, mający na celu wykazanie determinacji władz i mieszkańców:

https://www.youtube.com/watch?v=JJVk_Yn7z-I

Władze DRL i ŁRL ustanowiły na przejściach granicznych ośrodki pomocy społecznej, które w ramach działań humanitarnych zamierzają zjednoczyć ludność Donbasu z mieszkańcami wschodniej Ukrainy. Tam, na okupowanych przez Kijów terenach narasta terror wobec ludności cywilnej. Im bardziej ubożeją ludzie w zachodniej i środkowej Ukrainie, tym więcej cierpią mieszkańcy okupowanych części Noworosji. Mężczyźni porywani są przez bojowników nazi-batalionów i przez żołnierzy regularnej armii w celu uzyskania okupu. Trzeba zapłacić w dolarach lub euro. Jeśli rodzina nie wykupi zakładnika, zostaje on zamordowany.

W takich ‚interesach’ brał udział pułkownik SBU w Mariupolu. Na krótko przed jego aresztowaniem wybuchła bomba w jego samochodzie. ‚Biznesmen’ stracił obie nogi, ale żył jeszcze. Na Ukrainie ogólnie wiedzą, że pieniądze uzyskane w tych ‚transakcjach’, płyną ponoć do ludzi z kijowskiego rządu. Dlatego należało zapobiec temu, by pułkownik przeżył zamach. Pozwolono mu wykrwawić się w karetce pogotowia. Kolejny lukratywny biznes to usuwanie ludności wschodniej Ukrainy z ich domów i mieszkań. Skradzione nieruchomości zostają sprzedane.

Znalezione obrazy dla zapytania elektrownie na ukrainie

Dla Ukrainy jest to fatalny krok. Bez donbaskiego węgla antracytowego nie mogą działać ukraińskie siłownie opalane węglem. Elektrownie w Ukraince (koło Kijowa), w Dniepropetrowsku i Charkowie zostały zamknięte z powodu braku węgla. Kijów ogłosił wprawdzie, że sprowadzi węgiel z Afryki Południowej, Australii, Anglii lub z USA, ale jest to trudne do zrealizowania, bo te siłownie nie są przystosowane dla tego rodzaju węgla. Musiałyby nastąpić techniczne zmiany, a na to zbankrutowanej Ukrainie brakuje pieniędzy. Poza tym nie ma żadnych umów z tymi państwami. Można przypuszczać, że kontrahenci wątpią w wypłacalność Kijowa.

Także duże zakłady przetwórstwa stali i metali zostały zmuszone do zatrzymania produkcji z powodu braku węgla. Dotyczy to również potężnego Dniepropetrowskiego Kombinatu Metalurgicznego w Kamenskoje, zatrudniającego ponad 10 tysięcy pracowników. Niedobór węgla w elektrowniach zmusza operatorów do zmniejszenia produkcji energii, więc prąd jest wyłączany codziennie przez wiele godzin. Inne przedsiębiorstwa też nie mogą nic produkować. Następuje deindustrializacja Ukrainy, bezrobocie rośnie, dług państwowy też, fabryki upadają, a ludzie cierpią. Ukraina pogrąża się w nędzy i zniszczeniu.

Podobny obraz

Pomimo wzrastającego bezrobocia i ubóstwa wzrastają ceny. Zachodni Ukraińcy ponoszą teraz konsekwencje kijowskiej polityki prowojennej i antyrosyjskiej. Pochwała zdobycia ‚przywilejów UE’, z którym to hasłem zgadzało się wielu Ukraińców na Majdanie, brzmi dzisiaj nad Dnieprem jako jawne szyderstwo. Ludzie w zachodniej Ukrainie są zdesperowani i agresywni. Dlatego nikt nie odważył się na ponowną podwyżkę gazu. Zamiast tego wprowadzono po prostu opłatę za ‚udostępnienie’ gazu. Już 60% Ukraińców żyje poniżej granicy ubóstwa i jest to tendencja rosnąca.

Przetłumaczył (fragment): Zygmunt Białas

Link do wersji niemieckiej:
http://quer-denken.tv/bericht-aus-der-ukraine-vom-12-april-2017/

Putin uruchamia swoje wojska w strefie nadgranicznej Korei


Znalezione obrazy dla zapytania Mapa KRLD

Pikio.plPikio.pl

 

 

Putin reaguje na konflikt USA-Korea Północna. Niespodziewana mobilizacja wojsk (VIDEO)

Autor: Krzysztof Kolasiński

Kwi 16, 2017

 

Wikmiedia/Twitter

Kiedy media całego świata skupiają się na konflikcie USA-Korea Północna okazuje się, że również Władimir Putin wprawił swoje wojsko w ruch. Nie jest jednak pewne jaki dokładnie jest cel nagłej operacji.

Rosyjskie wojska grupuję się we Władywostoku. W mieście odnotowano przejazd kolumn wojskowych i ogólną mobilizację personelu.

Warto podkreślić, że miasto znajduje się jedynie 13 kilometrów od granicy z Koreą Północną.

Rosjanie nie posiadają tam tradycyjnej dla swojej doktryny militarnej „próżni strategicznej”.

Kreml nie potwierdza informacji o mobilizacji. Wskazują na to jednak liczne relacje mieszkańców Władywostoku.

Wniosek o wznowienie ekshumacji w Jedwabnem


Warszawska Gazeta.pl

 

WIELKI SUKCES DR EWY KUREK! WNIOSEK O WZNOWIENIE EKSHUMACJI W JEDWABNEM ZŁOŻONY W MINISTERSTWIE SPRAWIEDLIWOŚCI!

  • 10 Kwi 2017
  • Napisane przez  AD

 

 

fot: wikipedia.orgfot: wikipedia.org

Pod wnioskiem o wznowienie ekshumacji Żydów, którzy zostali zamordowani w Jedwabnem w 1941 r., podpisało się ok. 12 tys. Polaków z kraju i zagranicy. Podpisy zebrano ramach akcji społecznej, prowadzonej przez historyk Ewę Kurek.

O powodach, dla których zrodziła się inicjatywa, profesor mówi: – Z punktu widzenia historyka nie interesowałam się tą sprawą, aż do chwili, gdy wiosną 2014 roku do mojego mieszkania w Lubinie przyjechali Żydzi. Przywieźli egzemplarz kwartalnika „Kolbojnik”, mówili: zrób coś z tym. Według prawa żydowskiego, należy przeprowadzić ekshumację. Stodoła nie jest bowiem dla Żydów grobem, należy przenieść ich w odpowiednie miejsce, którym jest cmentarz żydowski albo ziemia Izraela.

Sprawą zainteresowało się Radio Wnet, które jedną ze swych porannych audycji zrealizowała właśnie w Jedwabnem.

Mówiąc o konieczności ponownej ekshumacji, prof. Kurek wskazuje na konstytucję i Kodeks Karny ( artykuły: 209, 210, 540), które decyzją o wstrzymaniu ekshumacji, zostały naruszone. Mówi też o jej sprzeczności z prawem żydowskim. Na potwierdzenie opinii, że od wielu lat, Jedwabne wykorzystywane jest do ataków na Polskę i wysuwania kłamliwych tez o „polskim antysemityzmie” znalazł się we wniosku do min. Ziobro cytat z „Żydowskiej Biblioteki Wirtualnej”

(jewishvirtuallibrary.org): „Jedwabne, małe miasteczko w północno-wschodniej Polsce, które przez dwa lata znajdowało się pod kontrolą Rosji, wpadło w ręce Niemiec 22 czerwca 1941 roku. Jedno z pierwszych wniosków skierowanych przez Polaków do ich nowych władców nazistów była prośba o pozwolenie wybicia Żydów. (…) Naziści usiłowali przekonać Polaków aby oszczędzili choć po jednej rodzinie żydowskiej z każdego rzemiosła, ale Polacy odpowiedzieli: Mamy wystarczająco swoich własnych rzemieślników i musimy unicestwić wszystkich Żydów, żeby żaden nie został przy życiu. (…)”. Wznowienia ekshumacji domagają się również Żydzi. W piśmie do Ministra Sprawiedliwości cytowany jest stosowny fragment z wydawanego przez warszawską gminę żydowską „Kolbojnika”: „Żyjący Polacy i Żydzi domagają się (…) od Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polski poszanowania żydowskiego i polskiego prawa – z prawami kardynalnymi włącznie – oraz prawa historyków polskich do rzetelnego ustalenia prawdy historycznej. Warunkiem spełnienia tego jest przeprowadzenie w jedwabińskiej stodole zgodnej z polskim i żydowskim prawem oraz metodyką badań historycznych ekshumacji. (…)”.

W akcję zaangażowały się, obok osób prywatnych, również organizacje społeczne. Formularze przeznaczone do zbiórki podpisów drukowała jedynie „Warszawska Gazeta”, co miało duże znaczenie w propagowaniu akcji i pozyskaniu tak wielu podpisów.

Kopie wniosku otrzymało również biuro prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego.

Za:pch24.pl

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna pokazała “Kuźkinu mać” Wielkiemu Bractwu


Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

LOGIN

Korea to nie Irak

trump 2_1.jpg
Kilka dni temu prezydent Trump oświadczył, że „Korea Płn. stała się problemem, którym musimy się zająć”. Powiedział także, że liczy w tym zakresie na współpracę Chin. A jeśli Chiny nie zechcą współpracować to jest gotów załatwić to sam.

W celu „załatwienia problemu” strona amerykańska rozpoczęła wielką akcję polityczną, propagandową i militarną, mającą na celu zastraszenie władz w Pjongjangu. Elementem tej akcji był też pokaz w postaci detonacji bomby o wielkiej sile w Afganistanie (MOAB, Mother of All Bombs). Jednocześnie nakręcano napięcie w mediach generując przecieki o możliwym ataku w ciągu najbliższej doby. Była to doba, podczas której w Korei Północnej obchodzona miała być 105. rocznica urodzin Kim Ir Sena. Chodziło zapewne o przestraszenie Kim Dzong Una tak, aby obchody odwołał, a przynajmniej osobiście nie brał w nich udziału ze względu na obawy przed amerykańskim atakiem.

Gdyby tak się stało byłoby to propagandowe i psychologiczne zwycięstwo Trumpa i mógłby on wtedy wzmocnić naciski. Tak się nie stało: Kim wziął udział w uroczystościach i przyjął paradę wojskową. Na dodatek pokazano tam, chyba osiem rodzajów rakiet balistycznych, jakimi dysponuje koreańska armia. Od rakiet taktycznych krótkiego zasięgu po międzykontynentalne. Zademonstrowano także, po raz pierwszy, pociski balistyczne Pukkuksong-2, przeznaczone do wystrzeliwania z okrętów podwodnych. Tym samym Kim pokazał, że się nie boi, że ma czym odpowiedzieć na atak za strony USA i że odpowiedź ta może być miażdżąca, albowiem dysponuje on rozlicznymi środkami przenoszenia głowić jądrowych o różnym zasięgu.

Wygląda na to, że USA nie są w stanie zneutralizować siły militarnej koreańskiego dyktatora przy pomocy środków konwencjonalnych. Pamiętajmy, że Saddam Husajn, dyktator Iraku, dysponował, swego czasu, tylko starymi rakietami średniego zasięgu typu Scud z głowicami konwencjonalnymi, a był w stanie skutecznie nimi zaatakować Izrael i Arabię Saudyjską pomimo tego, że walczył jednocześnie z półmilionową armią USA i jej sojuszników.

Korea posiada rakiety o wiele bardziej zaawansowane, o dużym zasięgu i co najważniejsze ma głowice jądrowe. To jest zupełnie inny poziom zagrożenia. Trump chciał na początku, zastraszyć Kima, zdobyć przewagę psychologiczną, i to się nie udało. Jeffrey Lewis omawiając w „Foreign Policy” koreańską strategię, napisał, że opiera się ona na zmasowanym ataku bronią jądrową na początku wojny. I taki atak może stać się rzeczywistością zanim Trump zdąży napisać o tym tweeta. Obecny stan meczu Kim – Trump, 1:0 dla Kima.

Stanisław Lewicki

USA rozlokowały F-35 w Wielkiej Brytanii


 

10:57 16 KWIECIEŃ 2017

 

F-35A

Amerykanie dyslokowali F-35 w Wielkiej Brytanii

© AFP 2017/ Evert-Jan Daniels / ANP

ŚWIAT

09:05 16.04.2017Krótki link

2306117

Amerykańskie siły powietrzne po raz pierwszy dyslokowały nowe myśliwce wielozadaniowe piątej generacji F-35A w Wielkiej Brytanii – głosi komunikat Dowództwa Europejskiego Stanów Zjednoczonych.

Korea Północna dokonała w niedzielę rano czasu lokalnego nieudanej próby wystrzelenia pocisku balistycznego

© AFP 2017/ JUNG YEON-JE

Nieudana próba rakietowa Korei Północnej

„Frontalna obecność F-35 potwierdza moje priorytety odnośnie utrzymania gotowości bojowej sił zbrojnych w Europie” – powiedział naczelny dowódca sił NATO w Europie gen. Curtis Scaparrotti.

Jak dodał, obecność grupy lotniczej „wzmacnia potencjał wojskowy NATO w Europie”.

Nie podano dokładnej liczby samolotów, które dyslokowano w Wielkiej Brytanii, ale Pentagon wcześniej informował, że będzie ich niewiele.

Amerykański pakiet


Kresy - Portal Społeczności Kresowej

 

Prof. Paul Gottfried, fot. blauenarzisse.de

PAUL GOTTFRIED DLA KRESÓW.PL: AMERYKAŃSKIE WOJSKA I LEWICOWI KRZYKACZE IDĄ W PAKIECIE

9 kwietnia 2017|0 Komentarze|w Publicystyka, Wywiady |Przez Redakcja

Prezydent Duda może mieć rację, gdy dostrzega związek między tym, że wojska amerykańskie stacjonują nad Wisłą a otwieraniem swojego kraju dla AJC. Wydaje się, że prezydent uważa, iż goszczenie lewicowych krzykaczy może być niezbędną ceną amerykańskiej ochrony przed rosyjską agresją. Ale powinien też wziąć pod uwagę, że jeśli przyjmuje się w Polsce antychrześcijańskich wiktymologów i przyrzeka się współpracę, należy spodziewać się, że ci goście zaczną cię atakować od momentu przybycia – twierdzi prof. Paul Gottfried w rozmowie z portalem Kresy.pl.

Prof. Paul Gottfried (ur. 1941) jest jednym z najbardziej cenionych amerykańskich historyków idei i paleokonserwatywnych myślicieli ostatnich czterdziestu lat oraz autorem 12 książek, w tym przełomowej „Conservatism in America” (2007). Jest głośnym krytykiem neokonserwatyzmu widząc w nim intelektualną i polityczną uzurpację amerykańskiej prawicy. Nie szczędzi ostrych uwag pod adresem zarówno Demokratów i Republikanów, którym zarzuca coraz to bardziej zmniejszające się różnice programowe. Jego osadzona w tradycyjnym konserwatyzmie analiza nt. kulturowego kryzysu Ameryki i Zachodu zyskała uznanie ze strony m.in b. prezydenta Richarda Nixona, Patricka J. Buchanana, Rona Paula, Russella Kirka czy Tomasa Molnara. Obecnie jest emerytowanym profesorem nauk humanistycznych na Elizabethtown College. Profesor Paul Gottfried skomentował dla nas fakt pojawienia się w Polsce American Jewish Committee oraz stosunek polskich władz do tej organizacji.

Mając świadomość tego czym jest Amerykański Komitet Żydów w kontekście jego lewicowego aktywizmu, czy słuszna jest obawa, że AJC może stać się wehikułem dla marksizmu kulturowego w Polsce?

Paul Gottfried: Nie mogę definitywnie powiedzieć, czy AJC stanie się narzędziem indoktrynacji marksizmem kulturowym w Polsce. Choć ta grupa znajduje się na lewicy kulturowej, poza kwestią poparcia dla obecnego rządu izraelskiego, to, czy stanie się narzędziem kulturowej radykalizacji zależy od tego jaką siłą stanie się w Waszym kraju. Wśród żydowskich grup w Stanach Zjednoczonych, AJC jest w dużej mierze nie do odróżnienia od Ligii Antydefamacyjnej, która jest w podobny sposób fanatycznie politycznie poprawna i która rutynowa łączy wszelkie objawy tradycyjnej kultury w chrześcijańskich krajach jako naturalnie bądź co najmniej potencjalnie antysemickie. Taka perspektywa została ukształtowana przez strach i nieufność wobec białych chrześcijańskich społeczeństw, które uważane są za zagrożenie dla przetrwania mniejszości żydowskich.

Jak skomentowałby Pan Profesor fakt, że prezydent Andrzej Duda z uznaniem połączył pojawienie się AJC w Polsce ze stacjonowaniem amerykańskich żołnierzy nad Wisłą? Co wspólnego ma żydowska organizacja ze strategią militarną NATO?

Prezydent Duda może mieć rację, gdy dostrzega związek między tym, że wojska amerykańskie stacjonują nad Wisłą a otwieraniem swojego kraju dla AJC. Wydaje się, że prezydent uważa, iż goszczenie lewicowych krzykaczy może być niezbędną ceną amerykańskiej ochrony przed rosyjską agresją. Ale powinien też wziąć pod uwagę, że jeśli przyjmuje się w Polsce antychrześcijańskich wiktymologów i przyrzeka się współpracę, należy spodziewać się, że ci goście zaczną cię atakować od momentu przybycia. Nie jestem też przekonany, że oziębłe potraktowanie AJC zaszkodziłoby polskim interesom związanym z bezpieczeństwem. Obawy polskiego rządu mogą okazać się zbędne. Stany Zjednoczone wyślą wojska do Polski nie dlatego, że prezydent Duda chwali AJC, ale dlatego, że USA znajdują się w sporze z rządem rosyjskim. Podobnie jak czarni nacjonaliści, feministki i działacze homoseksualni, AJC nieustannie poszukuje oznak antysemityzmu. Jeśli wasz rząd odmówi sankcjonowania późnych aborcji lub zawaha się w kwestii małżeństw homoseksualnych, AJC zacznie gadać o atawistycznym polskim antysemityzmie i o tych wszystkich polskich kolaborantach, którzy współpracowali z Waffen-SS zabijając polskich Żydów. Lepiej nie pchać się w takie uciążliwości.

Jako słuchacz wykładów Herberta Marcusego, jak opisałby Pan Profesor asocjacje między AJC a Szkołą Frankfurcką?

Istnieje pewne podobieństwo między Marcuse, jako krytykiem społeczenym, a AJC, lecz mogę zapewnić, że Marcuse był wzorem burżuazyjnego rozsądku w porównaniu z politycznie poprawnymi narzekaczami, których witacie w kraju Jana Sobieskiego. Uważam, że obecny poziom politycznej poprawności jest znacznie bardziej szalony od wszystkiego, co kiedykolwiek słyszałem ze strony Marcusego.

Biorąc pod uwagę, że Polacy są generalnie proamerykańscy, czy nie jest czymś ironicznym, że organizacja która otwarcie sprzeciwia się obecnemu amerykańskiemu prezydentowi jest tak uroczyście witana w Polsce?

Nie dziwi mnie, że AJC jako lewicowa organizacja nienawidzi Donalda Trumpa i formułuje wszelkie niesłuszne oskarżenia przeciwko niemu. Nie spodziewałbym się niczego innego ze strony tej grupy lunatyków. Proszę pozwolić mi wyrazić opinię, którą każdy, kto mnie zna, wie, że podzielam. W porównaniu do trucizny społecznej wywodzącej się ze strony kulturowej lewicy, która już zajęła i obecnie okupuje większość zachodnich „liberalnych demokracji”, muzułmańscy terroryści i prezydent Putin są stosunkowo nieznacznym zagrożeniem. Najpoważniejszym wyzwaniem stojącym przed prawdziwym „Zachodem” jest próba zahamowania postmarksistowskiej lewicy kulturowej.

Czy zatem żydowsko-lewicowy aktywizm w chrześcijańskich społeczeństwach należy tłumaczyć tylko i wyłącznie strachem przed prześladowaniem? Czy też istnieją dodatkowe ideologiczne aspekty, które stoją za powstaniem Szkoły Frankfurckiej, AJC czy ADL?

Mam problem z użyciem słowa „wyłącznie”. Mam wątpliwości, czy każdy żydowski lewicowiec kulturowy w Stanach lub w Europie Zachodniej motywowałby swoje pragnienie zlikwidowania pozostałości rozpoznawalnej chrześcijańskiej cywilizacji zachodniej obawą przed marginalizacją. Uważam jednak, że jeśli się przyjrzeć, około milimetr pod powierzchnią, zauważymy, że to niepokój doprowadził Żydów do przyjmowania kulturowych i spolecznie lewicowych postaw. Co więcej, podobna, jeśli nie tak samo intensywna, obawa występuje wśród niechrześcijańskich i niebiałych mniejszości w Ameryce i Europie Zachodniej, które chcą zastąpić zachodnią kulturę lub zredukować ja do mrocznych zwrotów o „prawach człowieka”. Nie widzę powodu, aby to myślenie amerykańskich Żydów zmieniło się w najbliższej przyszłości.

Czy mógłby Pan Profesor przybliżyć naszym czytelnikom zjawisko tzw. Alternatywnej Prawicy (Alt-Right) i jego relacje z nurtem zwanym paleokonserwatyzmem, z którym był Pan intelektualnie związany?

Określenie Alt-Right zostało tak nadużyte w ostatnim roku, iż można mieć wrażenie, że za każdym rogiem czai się aktywista tego ruchu. Prawdziwa Alternatywna Prawica, składająca się z białych nacjonalistów, przeciwników imigracji i wielbicieli międzywojennego faszyzmu, została całkowicie zmarginalizowana. Zauważyłem, że od czasu, gdy „New York Times” i „Washington Post” zidentyfikowały mnie, pośrednio, jako „ojca chrzestnego Alt-Right”, żaden konserwatysta głównego nurtu lub pro-Trumpowa strona internetowa nie odpowiada na moje pytania. Zostałem całkowicie poddany ostracyzmowi jako podżegacz „skrajnej prawicy”. Nawet ludzie Bannona [Steve Bannon, doradca polityczny prezydenta Donalda Trumpa, były redaktor popularnego portalu konserwatynego Breitbart – red] nie chcą mieć ze mną nic wspólnego, chociaż nie ma najmniejszego dowodu na to, że podzielam poglądy na rasę czy chrześcijaństwo na przykład takiego Richarda Spencera [jednego z liderów Alt-Right w USA – red]. W moim przypadku, ostracyzm polega na winie poprzez bardzo odległą asocjację, ale to dystansowanie się ode mnie sugeruje, jak przerażeni są ludzie Trumpa potencjalnym oskarżeniem o ekstremizm.

Rozmawiał Michał Krupa

Wódz Wrocławia zaprasza jaczejkę Sorosa


 

logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

NIEDZIELA 16 KWIETNIA

Uczelnia Sorosa może rozpocząć działalność we Wrocławiu. Dutkiewicz napisał list do rektora

Data publikacji: 2017-04-15 17:00

Data aktualizacji: 2017-04-15 17:14:00

Uczelnia Sorosa może rozpocząć działalność we Wrocławiu. Dutkiewicz napisał list do rektora

fot. Danny Gys / Reporters/Forum

Funkcjonujący w Budapeszcie Uniwersytet Środkowoeuropejski (CEU), w razie konieczności będzie mógł przenieść swoją działalność do Wrocławia. Zdecydowany sygnał w tej sprawie wystosował prezydent stolicy Dolnego Śląska Rafał Dutkiewicz, który napisał list do rektora uczelni. Uniwersytet został założony w 1991 roku i jest utrzymywany ze środków fundacji George’a Sorosa. Uczelnia kształci studentów w zakresie nauk społecznych i humanistycznych.

Problemy działającego w Budapeszcie Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego trwają od czasu, gdy premier Węgier Victor Orban publicznie zapowiedział likwidację uczelni założonej i finansowanej przez miliardera George’a Sorosa. Uczelnia może mówić o coraz większych kłopotach ponieważ węgierski parlament przyjął nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym, która zdecydowanie utrudni funkcjonowanie Uniwersytetu. Uczelnia otrzymała czas na dostosowanie się do nowego prawa, ale media informują, że w obliczu niechęci węgierskiego rządu, fundator uczelni będzie chciał zmienić jej otoczenie i przenieść ją do innego państwa.

Z pomocą uczelni przyszedł prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który wystosował list do rektora Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego, w którym zaproponował przeniesienie lokalizacji uczelni do stolicy Dolnego Śląska. Dutkiewicz podkreśla w liście, że wartości promowane przez CEU są dla niego szczególnie ważne i bliskie jego wizji demokratycznego zarządzania miastem.

„Jestem głęboko przekonany, że w dzisiejszym mocno podzielonym świecie jedynym rozwiązaniem jest przestrzeganie zasad sprecyzowanych w misji Pana Uniwersytetu, czyli promocja demokracji i praw człowieka, przyjęcie w działaniu zarówno lokalnej, jak i międzynarodowej perspektywy, szacunek dla różnorodności kultur i narodowości oraz rozwiązywanie różnic poprzez debatę, a nie negację (…) Biorąc powyższe argumenty pod uwagę, Wrocław mógłby być odpowiednim partnerem dla Central European University” – czytamy w liście prezydenta Wrocławia skierowanym do władz Uniwersytetu.

Rafał Dutkiewicz podkreśla dodaje również, że jeśli władze uczelni zdecydują się na specjalny konkurs, w którym rozstrzygnie się gdzie w przyszłości będzie funkcjonował Uniwersytet Środkowoeuropejski, Wrocław oficjalnie zgłosi swoją kandydaturę. Podobną deklarację złożył wcześniej prezydent Słupska Robert Biedroń.

Źródło: wolnosc24.pl, wpolityce.pl

WMa

Read more: http://www.pch24.pl/uczelnia-sorosa-moze-rozpoczac-dzialalnosc-we-wroclawiu–dutkiewicz-napisal-list-do-rektora,50936,i.html#ixzz4eOsPijKL

Wysłannik Imperium Pokoju szuka kumpli do spacyfikowania ludowej Korei


OnetWiadomości

 

PAP

21 minut temu

Wiceprezydent USA Mike Pence w Korei Południowej

Wiceprezydent USA Mike Pence przybył do Korei Południowej, rozpoczynając 10-dniową wizytę po Azji. Wcześniej Korea Północna przeprowadziła nieudaną próbę wystrzelenia pocisku balistycznego.

 

Mike Pence Foto: EPA/JEON HEON-KYUN / PAPMike Pence

Jak powiedział agencji Reutera w Seulu chcący zachować anonimowość doradca wiceprezydenta Pence’a, według wstępnych informacji niedzielną próbę przeprowadzono za pomocą pocisku balistycznego średniego zasięgu. Dodał, że Stany Zjednoczone nie są zaskoczone testem.

 

  • Mieliśmy dobre informacje wywiadowcze przed wystrzeleniem (rakiety) – powiedział rozmówca Reutera, podkreślając, że test był nieudany. – To nie była kwestia, czy (Pjongjang przeprowadzi próbę), ale kiedy. Dobra wiadomość jest taka, że po pięciu sekundach zakończyła się fiaskiem – dodał.

W Seulu wiceprezydent Pence ma omawiać ze stroną południowokoreańską pogarszającą się sytuację na Półwyspie Koreańskim i wzrastające ryzyko bezpośredniej konfrontacji zbrojnej ze Stanami Zjednoczonymi. Spędzi w Korei Południowej trzy dni, podczas których będzie rozmawiał z p.o. prezydenta Hwangiem Kio Ahnem oraz spikerem południowokoreańskiego Zgromadzenia Narodowego Czungiem Sie Kiunem. Spotka się również z lokalnymi biznesmenami. Wiceprezydent będzie świętował Wielkanoc z amerykańskimi żołnierzami stacjonującymi na Półwyspie Koreańskim.

Agencje podkreślają, że do wizyty dochodzi w chwili, gdy napięcia w regionie są coraz większe. W niedzielę rano czasu lokalnego o próbie balistycznej przeprowadzonej przez Pjongjang poinformowały źródła wojskowe Korei Południowej. Dokonanie testu potwierdził również Pentagon. Pocisk wystrzelono z rejonu Sinpo, w prowincji Hamgjong Południowy na wschodzie kraju.

Według Pentagonu pocisk eksplodował „niemal natychmiast po starcie”. Cytowane przez Reutera anonimowe źródło we władzach USA podało, że „z dużym prawdopodobieństwem” można stwierdzić, że wystrzelony w niedzielę pocisk nie był raczej międzykontynentalnym (Intercontinental Ballistic Missile; ICBM) uderzającym w cele oddalone powyżej 5500 km.

W związku z testem oficjalny protest dyplomatyczny złożyła Japonia.

Próby dokonano nazajutrz po wielkiej paradzie wojskowej w stolicy Korei Północnej – Pjongjangu – z okazji 105. rocznicy urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena. Wcześniej światowe media spekulowały, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un może zarządzić nowy test broni nuklearnej.

Prezydent USA Donald Trump niedawno oświadczył, że „problemem Północnej Korei należy się zająć” i skierował w stronę wybrzeży tego kraju grupę okrętów wojennych z lotniskowcem USS Carl Vinson. Pjongjang już wcześniej niezwykle ostro krytykował kolejne wspólne manewry wojsk amerykańskich i południowokoreańskich, zarzucając Seulowi i Waszyngtonowi przygotowania do inwazji Północy.

Korea Północna dokonała już pierwszej próby z pociskiem balistycznym dalekiego zasięgu i przeprowadziła serię próbnych eksplozji głowic nuklearnych. Pjongjang dąży do opracowania pocisku balistycznego z głowicą nuklearną, który byłby zdolny osiągnąć terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem analityków Kim Dzong Un, rozbudowując potencjał rakietowy i nuklearny mimo zakazów ONZ, chce, poza wywieraniem nacisku politycznego na Seul i Waszyngton, wzmocnić również swoją pozycję i wizerunek wewnątrz kraju.

 

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Balcerowicz uciekł z Ukrainy bo jego reformy spaliły na panewce


OnetWiadomości

 

Reformy kolejną ofiarą Rosji na Ukrainie

Politico

Rosnące napięcie wewnętrzne na Ukrainie może zagrozić wprowadzanym reformom, jak również całemu postrewolucyjnemu porządkowi.

 

Aktywiści i studenci zamurowali fasadę siedziby rosyjskiego Sberbankuw KijowieFoto: Sergei Supinsky / AFPAktywiści i studenci zamurowali fasadę siedziby rosyjskiego Sberbankuw Kijowie

W zeszłym miesiącu aktywiści i studenci zamurowali fasadę siedziby rosyjskiego Sberbankuw Kijowie. Przyświecało im hasło: „Powstrzymać Moskwę przed wykorzystywaniem zysków z działalności na Ukrainie w działaniach zbrojnych przeciwko naszemu krajowi”.

 

Protesty były wyrazem rosnącego społecznego niezadowolenia. Ukraińcy są przekonani, że głównymi beneficjentami bieżącej polityki gospodarczej jest Moskwa i lokalni oligarchowie, których z Rosją łączą interesy.

Niezadowolenie narastało już od pewnego czasu. Ale kiedy prezydent Władimir Putin ogłosił, że rosyjskie państwowe banki będą honorować paszporty wydawane przez władze w Donbasie, miarka się przebrała.

Kijów odpowiedział sankcjami – zabronił rosyjskim bankom wyprowadzania kapitału za granicę, na razie na rok. Większość z nich zaczęła opracowywać opcję wycofania się z ukraińskiego rynku.

To już kolejny raz, gdy protesty społeczne zmuszają władze do zmiany polityki i odejścia od ścieżki reform gospodarczych, do których zachęcają ich zachodni partnerzy.

W marcu prezydent Petro Poroszenko wprowadził formalną blokadę ekonomiczną Donbasu, którą w styczniu zainicjowały grupy aktywistów i organizacji paramilitarnych. Wcześniej rząd pozwalał na ograniczoną wymianę handlową z okupowanymi regionami, głównie po to, by uniknąć prowokowania oligarchów, którzy z regionami kontrolowanymi przez separatystów utrzymują dość ścisłe związki. Ta decyzja, podobnie jak niedawne sankcje wobec rosyjskich banków, z pewnością zmniejszą wzrost gospodarczy – choć aktywiści są zdania, że te decyzje wzmocnią Ukrainę na innych obszarach.

 

Na refromach korzystają nieliczni?

Od 2014 r. w walkach na wschodzie kraju zginęło blisko 10 tysięcy Ukraińców. Ponieważ Ukraina prowadzi wojnę ze swoim największym inwestorem i partnerem handlowym, po Kijowie krąży wiele plotek, że oligarchowie czerpią z wojny olbrzymie korzyści i blokują wprowadzenie regulacji antykorupcyjnych.

Kraje wspierające reformy gospodarcze na Ukrainie uważają, że zmiany zapewnią rozwój gospodarczy i stabilizację. Jednak zdaniem większości Ukraińców reformy jedynie zwiększają korupcję i pogarszają sytuację zwykłych obywateli. Bowiem na reformach korzysta jedynie wąska elita.

Przeciętnym Ukraińcom zostaje ponoszenie kosztów reform – redukcja wynagrodzeń, słaba waluta i wzrost cen energii. Jednocześnie ukraińscy oligarchowie radzą sobie całkiem dobrze, bowiem ich związki handlowe z Rosją pozostają niezagrożone.

Ta jawna dysproporcja może nie tylko zagrozić samym reformom, ale całemu nowemu porządkowi społecznemu wprowadzonemu po rewolucji na Majdanie – porządkowi, który jest popierany przez Zachód.

Jednak różnice między tym, co społeczność międzynarodowa określa jako niezbędne reformy i codziennością życia na Ukrainie doprowadziły w poniedziałek do dymisji Walerii Gontariewej, szefowej Ukraińskiego Banku Centralnego (NBU).

Zachodni partnerzy Ukrainy oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy chwalą reformy wprowadzane przez NBU. Ich zdaniem zamykanie nierentownych oddziałów banków uchroniło system bankowy od załamania i przyczyniło się do stabilizacji hrywny. Sojusznicy Gontariewej są zdania, iż była prezes była skuteczna i zdecydowana, mimo tego, że działała w niezwykle trudnych warunkach. Wielu innych przedstawicieli ukraińskich władz nie radziło sobie z podobnymi reformami.

Ale mieszkańcy Ukrainy są odmiennego zdania. Reformy NBU kosztowały ponad półtora miliona osób utratę oszczędności. W zamykanych przez bank centralny oddziałach Ukraińcy przechowywali 163 mld hrywien – zarówno na rachunkach indywidualnych, jak i firmowych. Te pieniądze przepadły, co odbiło się na kondycji małych i średnich przedsiębiorstw, które w końcu nie należą do oligarchów.

Gontariewa była również krytykowana, gdy w styczniu ukraińskie biuro antykorupcyjne rozpoczęło postępowanie w związku z oskarżeniami o korupcję, które dotyczyły władz banku centralnego. Sugerowano, że zarząd pomógł rosyjskim bankom ominąć sankcje. W zeszłym tygodniu agenci biura antykorupcyjnego przeszukali pomieszczenia NBU – chodziło o zarzuty sprzeniewierzenia miliardów hrywien podczas wprowadzanej reformy. Wprawdzie Gontariewa nie usłyszała na razie żadnych zarzutów, ale zdaniem biura antykorupcyjnego kwoty operacji finansowych były zdecydowanie zbyt duże, by przelewy mogły realizowane bez wiedzy władz banku centralnego.

Trudno dokładnie oszacować wpływy rosyjskich banków na Ukrainie, ale po nacjonalizacji lokalnych oddziałów – dziś odsetek państwowych banków wynosi nieco powyżej 50 proc. – zdecydowanie trudniej jest otrzymać kredyty indywidualne oraz komercyjne, a to wskazuje, że przed kryzysem gospodarczym rosyjskie banku kontrolowały pokaźny odsetek tego rynku.

Rosyjskie banki rozważają teraz wycofanie się z ukraińskiego rynku, ale Moskwa wciąż posiada udziały w wielu tutejszych instytucjach finansowych. Tutejszy oddział rosyjskiego Sberbanku, na przykład, sprzedał swoje aktywa konsorcjum inwestorów, któremu szefuje syn rosyjskiego oligarchy. Korpus Narodowy ogłosił, że jeszcze w tym tygodniu rozpocznie blokadę pozostałych rosyjskich banków. Partia oskarża bank centralny o „symulowanie działań”, a Gontariewę i Poroszenkęo ochronę interesów banków. Władze NBU poprosiły policję o pomoc, by nie dopuścić do blokady. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w banku centralnym jest kontynuowane, więc zachodni sojusznicy Kijowa, którzy wspierają zarówno działania ukraińskiego banku centralnego, jak i biura antykorupcyjnego, będą mieli trudny orzech do zgryzienia.

Krytycy reformy twierdzą, że doprowadziła ona do jeszcze większej konsolidacji dóbr posiadanych przez wąską elitę najbogatszych, a jednocześnie nie miała pozytywnego wpływu na życie przeciętnego mieszkańca Ukrainy. W reakcji na oskarżenia międzynarodowi sojusznicy szefowej ukraińskiego banku centralnego stwierdzili, że źródłem krytyki są w dużej mierze oligarchowie, którzy utracili wpływy w wyniku wprowadzanych reform. Jednak mieszkańcy jeszcze długo będą musieli znosić ogromny wpływ Rosji na sytuację gospodarczą w kraju, a między obu stolicami trwać będzie zarówno wojna klasyczna, jak i ekonomiczna. Wystąpienie Gontariewej, podczas którego poinformowała o rezygnacji i podkreśliła, że poparcie ze strony MFW jest dowodem na bezpodstawność zarzutów, raczej nie wpłynieznacząco na zmianę nastrojów.

Kijów jeszcze nie podjął prawdziwej walki z korupcją. Poprzednie „reformy” w tym kraju spełzły na niczym, bowiem reprezentowały jedynie interesy wąskiego grona osób uprzywilejowanych, nie realizując planu wzmocnienia kraju. Mieszkańcy Ukrainy obserwują teraz podobny scenariusz, więc wkrótce można się spodziewać kolejnych protestów i oddolnych inicjatyw.

Ta sytuacja powinna być ostrzeżeniem dla sojuszników Ukrainy wspierających Kijów na arenie międzynarodowej – jeśli te napięcia wewnętrzne nie zostaną rozładowane, skończy się kolejną rewolucją.

 

 

(dp)

Onet Wiadomości

Autor: Molly K. McKew

PiS o 30% podniesie Polakom płace i zdepcze kułacką opozycję


 

WP.pl

PATRYK SKRZAT

wczoraj (18:15)

Ten pomysł PiS spodoba się Polakom. Zapowiadają ogromne podwyżki płac

Po zmianach w przepisach Polacy mieliby zarabiać nawet o 30 proc. więcej pieniędzy. Rząd ma w przyszłym tygodniu podać szczegóły swojego planu.

 

Minister Mateusz Morawiecki

Minister Mateusz Morawiecki (PAP)

  • W przyszłym tygodniu zostanie zaprezentowany projekt, który obniży pozapłacowe koszty pracy i podniesie zarobki Polaków o 25-30 proc. – zapowiedział przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego Adam Abramowicz.

Abramowicz powiedział, że dziś pozapłacowe koszty pracy są bardzo wysokie, wynoszą ponad 60 proc. – My proponujemy obniżenie tych kosztów do 25-30 proc. Różnica zostanie w kieszeni pracownika (…). Koszty dla pracodawcy pozostaną na takim samym poziomie jak obecnie (…). To będą podwyżki dość znaczące. Ktoś, kto zarabia dziś na rękę np. 3 tys. zł po zmianach otrzymałby 3750 zł – poinformował poseł. Dodał, że taki system byłby dużo prostszy niż obecny, bowiem dziś pracodawcy płacą składki z ośmiu różnych tytułów, składają trzy przelewy do ZUS i przelew do urzędu skarbowego.

Poseł przyznał, że zmiana wiązałaby się z ubytkiem dochodów państwa, dlatego też planowane są regulacje, które zbilansują system. – Po drugiej stronie równania proponujemy zreformowanie podatku dochodowego. Dziś z CIT budżet otrzymuje ok. 30 mld zł, co jest bardzo niską kwotą patrząc na obroty firm. Są korporacje, które w Polsce nie płacą latami podatku, głównie zagraniczne, ale także krajowe (…). My proponujemy prosty, powszechny, uczciwy podatek – jeden dla wszystkich – powiedział.

Więcej informacji w portalu money.pl.

WP Wiadomości

List polskich biskupów do niemieckiego kościoła dał początek rozbicia polskiego społeczeństwa


OnetWiadomości

 

PAP

wczoraj 21:16

Kard. Stanisław Dziwisz: nieszczęściem naszego kraju są ostre podziały partyjne

W orędziu wielkanocnym kard. Stanisław Dziwisz podkreślił, że podziały polityczne w Polsce prowadzą do niechęci wobec innych – tych, którzy mają inny odcień skóry, mówią innymi językami i szukają naszej pomocy.

 

 

"Nieszczęściem są ostre podziały partyjne, niemające wiele wspólnego z mądrą demokracją i polityk"
Foto: Kuba Ociepa / Agencja Gazeta”Nieszczęściem są ostre podziały partyjne, niemające wiele wspólnego z mądrą demokracją i polityk”

Arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej zwrócił się do wszystkich, którzy podzielają wiarę w Jezusa Chrystusa, ale także do tych, którzy szukają motywów nadziei, aby swemu życiu na ziemi nadać sens. – Co roku Święta Wielkiej Nocy skupiają naszą uwagę na wydarzeniu, które odmieniło losy świata i człowieka – mówił. – W tym wydarzeniu Bóg uporządkował nasze najważniejsze sprawy, wkroczył bezpośrednio w naszą ludzką historię, do której od zarania człowieka na ziemi zakradło się zło, cierpienie i śmierć. Nie mogliśmy o własnych siłach odmienić tej przygnębiającej rzeczywistości – podkreślił kard. Dziwisz.

 

Według niego Święta Wielkanocne to „święta zwycięstwa życia nad śmiercią” i „zwycięstwa Boga nad mrocznymi siłami grzechu i zła”. To także – jak mówił kardynał – święta „zwycięstwa człowieka, bo wszyscy mamy udział w zwycięstwie Boga, jesteśmy bowiem jego dziećmi”. Kard. Dziwisz powiedział, że jedną z konsekwencji oderwania się człowieka od Boga było podważenie braterskich relacji, jakie w zamyśle Stwórcy powinny panować między jego dziećmi. – Znamy historię Kaina i Abla. Ta historia niestety nie pozostała odosobnionym epizodem. Całe dzieje świata zostały naznaczone napięciami, podziałami, konfliktami i przemocą – podkreślił.

Kard. Stanisław Dziwisz zaznaczył, powinniśmy usilnie prosić o niego Boga, bo o własnych siłach nie poradzimy sobie z egoistycznymi pragnieniami, które oddalają nas od bliźnich i sprawiają, że zamykamy się w sobie i dzielimy świat na swoich i obcych. – Rozpoznanie i pokorne uznanie tej trudnej prawdy jest pierwszym krokiem prowadzącym do pojednania z Bogiem i bliźnimi, do odmiany życia – powiedział.

„Nieszczęściem są ostre podziały partyjne, niemające wiele wspólnego z mądrą demokracją i polityk”

Podkreślił, że utrzymywanie jedności w naszych wspólnotach, począwszy od rodziny, jest trudnym wyzwaniem. – Tym bardziej trudne jest ono w wielkim domu, który nazywamy Polską. (…) Nieszczęściem naszego kraju są ostre podziały partyjne, niemające wiele wspólnego z mądrą demokracją i polityką, utrzymujące się napięcia i konflikty; wzajemne podejrzenia i oskarżenia prowadzą do marnowania energii, do zamykania się w swoich środowiskach, a także do niechęci wobec innych, mówiących innymi językami, mających inny odcień skóry, szukających naszej pomocy – powiedział.

  • A przecież chrześcijaństwo jest religią miłości, braterstwa, solidarności – podkreślił kardynał. I przypomniał, że w zeszłym roku podczas Światowych Dni Młodzieży młodzi ludzie z całego świata, w tym Polki i Polacy, pokazali, że możemy wszyscy przemawiać językiem miłości. „Młodzi pokazali nam, że możemy budować jeden braterski i solidarny dom, w którym jest miejsce dla wszystkich” – powiedział.
  • Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest fundamentem naszej nadziei. To przełomowe i ponadczasowe wydarzenie jest dla nas źródłem inspiracji i odwagi do angażowania się w sprawy naszego świata, by stawał się on coraz bardziej ludzki, a więc coraz bardziej boży – mówił kard. Dziwisz.

 

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Urodziny Benka Abdykanta


 

Dziś 90. urodziny Benedykta XVI

dodane 16.04.2017 09:03

kai |

W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, 16 kwietnia, papież senior Benedykt XVI będzie obchodził 90. urodziny. Jako następca papieża Jana Pawła II kierował Kościołem katolickim od 2005 aż do swojego zaskakującego ustąpienia w 2013. Od tego czasu samotnie żyje w byłym klasztorze „Mater Ecclesiae” w Ogrodach Watykańskich. Ze swoim następcą papieżem Franciszkiem łączą Benedykta XVI przyjacielskie relacje. Papież Bergoglio ze swojej strony nie raz wyrażał podziw i szacunek wobec swojego poprzednika. W Wielką Środę odwiedził papieża seniora i złożył mu życzenia z okazji świąt wielkanocnych oraz 90. urodzin.

Dziś 90. urodziny Benedykta XVIRoman Koszowski /Foto GośćBenedykt XVI

Profesor Bawarczyk
Benedykt XVI urodził się jako Joseph Alois Ratzinger 16. kwietnia 1927 górno-bawarskim Marktl am Inn. W tym dniu przypadała Wielka Sobota. W kilka godzin po urodzeniu noworodka ochrzcił w miejscowym kościele św. Oswalda ks. Josef Stang. „Fakt, że byłem pierwszym ochrzczonym w nowej wodzie, uważano za szczególny znak” – wspominał po latach w swojej autobiografii „Moje życie”. Podkreślił, że zawsze z wdzięcznością myśli o tym, iż jego życie od początku było „zanurzone w tajemnicy Wielkanocy”.
Jego ojciec był żandarmem a matka gospodynią domową. Dzieciństwo i młodość spędził głownie w Traunstein. W 1943 r. J. Ratzinger zostaje wcielony do wojska jako pomocnik w artylerii przeciwlotniczej, później jest służbie pracy Rzeszy przy budowie południowo-wschodniego wału obronnego i w końcu służy w jednostce obrony. Tuż przed kapitulacją hitlerowskich Niemiec opuścił koszary i powrócił do Traunstein. W 1945 r. na krótko trafił do amerykańskiego obozu jenieckiego w Neu-Ulm, z którego został zwolniony 19 czerwca 1945 r.
W 1946 r. zdaje maturę w Traunstein. W latach 1946-1951 studiuje w seminarium duchownym we Fryzyndze i Monachium. Wspólnie ze swoim bratem Georgiem 29. czerwca 1951 w katedrze we Fryzyndze przyjął święcenia kapłańskie. W 1953 r. zdobywa stopień doktora pracą o św. Augustynie, zatytułowaną „Lud i Dom Boży w nauce św. Augustyna o Kościele” i zostaje wykładowcą dogmatyki i teologii fundamentalnej we Fryzyndze. Cztery lata później habilituje się na podstawie rozprawy pt. „Teologia dziejów u św. Bonawentury” i zostaje profesorem kolegium we Fryzyndze.
W latach 1959-63 jest profesorem w Bonn a później w Münster. A w latach 1962-65 podczas Soboru Watykańskiego II ks. prof. Ratzinger jest teologicznym doradcą kard. Josefa Fringsa, arcybiskupa Kolonii i przewodniczącego episkopatu RFN. Współpracuje nad ostateczną wersją najważniejszych dokumentów soborowych. Zajmuje ważne stanowiska w episkopacie Niemiec i w Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Watykanie.
Lata 1966-69 to profesura teologii dogmatycznej w Tybindze. Na podstawie wykładów dla studentów wszystkich fakultetów w 1968 powstaje jedna z najbardziej znanych książek Josepha Ratzingera pt. „Wprowadzenie w chrześcijaństwo”.
Od 1969 do 1977 jest profesorem Uniwersytetu w Ratyzbonie, gdzie jest też wicerektorem i wykłada dogmatykę. Jednym z jego studentów jest Christoph Schönborn, przyszły arcybiskup Wiednia i kardynał.
25 marca 1977 r. Paweł VI mianuje ks. Ratzingera arcybiskupem Monachium i Fryzyngi. Jego zawołaniem biskupim są słowa: „Współpracownicy prawdy”. Sakrę nowy biskup przyjmuje 28 maja z rąk biskupa Würzburga – Josefa Stangla a 27 czerwca w wieku 50 lat zostaje kardynałem.
W 1981 r. Jan Paweł II powołuje kard. Ratzingera na stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Już w pierwszych latach pełnienia przezeń tej funkcji dochodzi do polemik z teologią wyzwolenia, m.in. z ks. Gustavo Gutierrezem z Peru (1983) oraz z braćmi Clodovisem i Leonardo Boffami z Brazylii (1984/85). W kwietniu 1986 r. ukazuje się „Instrukcja o niektórych aspektach teologii wyzwolenia”, która łagodzi konflikty i toruje drogę dla teologii wyzwolenia nie ukierunkowanej na marksizm.
W 1986 r. Jan Paweł II mianuje kard. Ratzingera przewodniczącym Komitetu ds. opracowania nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego, który zostaje wydany w 1992 r.
Wybór na papieża
W 2002 r. kard. Ratzinger zostaje dziekanem Kolegium Kardynalskiego. Sprawując tę funkcję przewodniczy 8. kwietnia 2005 uroczystościom pogrzebowym Jana Pawła II i zwołuje kardynałów na konklawe. 19. kwietnia 2005 r. kard. Ratzinger zostaje wybrany papieżem. Przybiera imię Benedykta XVI. 24 kwietnia ma miejsce inauguracja jego pontyfikatu. Jako papież chce po dynamicznych i burzliwych latach pontyfikatu Jana Pawła II wyprowadzić Kościół na spokojniejsze wody. Za główny cel stawia sobie pogłębienie przełomowych elementów dzieła papieża Wojtyły, jego teologicznego dopracowania i ugruntowania.
Benedyktowi XVI bardzo szybko udało się wyjść z cienia swojego poprzednika. W swoim pontyfikacie inaczej rozkłada akcenty zwłaszcza w debacie na temat spuścizny Soboru Watykańskiego II (1962-1965). Jego zdaniem przełomy i nowe idee mają być wplecione w tkankę Kościoła i jego tradycji. Sobór nie jest dla Benedykta XVI jakimś wielkim przełomem ale etapem w dwu tysiącletniej historii Kościoła. Stąd jego wysiłki na rzecz pojednania z tradycjonalistami spod znaku bp Marcela Lefebvr`a. Jednym z kroków w tym kierunku było zniesienie ograniczenia dotyczącego korzystania z tradycyjnego Mszału, co ułatwiło sprawowanie Mszy św. w rycie trydenckim (po łacinie w formie przedsoborowej sprzed 1962 roku) jako „nadzwyczajnej formy liturgii Kościoła”.

| 1 | 2 | » | »»

Zniszczono mural “Łupaszki” walczącego z ludową Polską


OnetTrójmiasto

 

dzisiaj 02:54

Gdańsk: zniszczono mural przedstawiający „Łupaszkę”

Gdański mural przedstawiający majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko” został zniszczonych przez nieznanych sprawców. Na portrecie ktoś napisał czerwoną farbą „morderca!”. O sprawie informuje „Gazeta Wyborcza”.

 

Zniszczony mural Zygmunta Szendzielarza ps. "Łupaszko"Foto: Bartosz Banka / Agencja GazetaZniszczony mural Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko”

Sprawą zajmuje się już Komenda Miejska Policji w Gdańsku.

 

Mural mieści się na al. Żołnierzy Wyklętych w Gdańsku i powstał w 2016 roku. Zatytułowany jest „Wilki” i można na nim zobaczyć portrety żołnierzy niezłomnych na tle lasu i watahy wilków.

Autorem muralu, który ma 156 m długości i 3,5 m wysokości, jest Marcin Budziński.

Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko” był majorem kawalerii Wojska Polskiego oraz Armii Krajowej. Dowodził 5. Wileńską Brygadą AK.

 

 

(dp)

 

Onet Trójmiasto

Na podstawie: Gazeta Wyborcza

Antek kpi sobie z wszystkich


WP Wiadomości  

 

BARTŁOMIEJ MISIEWICZ

OPRAC. ZUZANNA ŚMIGIEL

wczoraj (20:17)

Premia Misiewicza. Zastanawia tylko data

W sieci pojawił się dokument, w którym, decyzją ministra Antoniego Macierewicza, kilku jego bliskich doradców, w tym Bartłomiej Misiewicz, zostało uhonorowanych nagrodą pieniężną za „osobiste zaangażowanie w realizację zadań służbowych”. W tej informacji nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w ostatnim czasie były rzecznik MON przebywał na urlopie i nijak nie mógł się wykazać szczególną pracowitością.

 

Premia Misiewicza. Zastanawia tylko data

(PAP, Fot: Marcin Obara)

Portal Oko.press dotarł do decyzji numer 56 z 10 marca 2017 roku, w której minister obrony narodowej przyznaje Bartłomiejowi Misiewiczowi – szefowi swojego gabinetu – 7 tys. złotych wyróżnienia. W dokumencie wyszczególnieni są również trzej doradcy: Katarzyna Jakubowska, Krzysztof Łączyński oraz Małgorzata Stafecka, którzy otrzymali kolejno 10 tys., 7 tys., oraz 4 tys. złotych premii. Wszyscy pracownicy resortu zostali w ten sposób uhonorowani za „duży wkład pracy i osobiste zaangażowanie w realizacji zadań służbowych”.

„Czy się stoi, czy się leży…”

O ile w sytuacji doradców ministra sprawa wydaje się jasna, to w przypadku Bartłomieja Misiewicza już tak przejrzyście nie jest. Wszystko dlatego, że według oficjalnych informacji, w ostatnich miesiącach Misiewicz przebywał na urlopie. A gdy tylko wracał, wokół niego rozpętywała się kolejna afera.

Zobacz obraz na Twitterze

Zobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

KC PiS @KomitetPiS

Cena milczenia?#Misiewicz #Misiewicze #Pisiewicze#OddajMedal

17:04 – 15 Apr 2017

  • 7070 podanych dalej

  • 133133 polubienia

  • – Sprawa Misiewicza jest zamknięta, Antoni Macierewicz wyciągnął konsekwencje w stosunku do Misiewicza i ta sprawa jest zamknięta. To odpowiedzialność Macierewicza. Misiewicz nie pełni już żadnej funkcji kierowniczej w MON – mówiła 23 marca w programie „Jeden na jeden” Beata Szydło. Natomiast rzecznik kancelarii premiera Rafał Bochenek stwierdził, że nie śledzi kariery poszczególnych osób w rządzie i nie ma pojęcia, czy Misiewicz wciąż pracuje w ministerstwie.

    Zatem fakt, że decyzja Antoniego Macierewicza pojawiła się dwa tygodnie wcześniej niż stanowisko rządu ws. młodego doradcy nic nie zmienia. Ponieważ, jak łatwo zauważyć, Bartłomiej Misiewicz w czasie trwania urlopu, szczególnie pracy resortu nie mógł się przysłużyć.

     

    Ponadto Oko.press zwróciło się do resortu z pytaniami za jaki okres została przyznana nagroda oraz czy Misiewicz otrzymał odprawę. Jednak ministerstwo nie udzieliło na nie odpowiedzi, ale jednocześnie nie zaprzeczyło, że decyzja numer 56 z 10 marca 2017 roku nie została wydana przez Antoniego Macierewicza. Ponadto portal zapytał samego Misiewicza, kiedy dokładnie przebywał na urlopie oraz za jakie konkretnie zadania mogła zostać przyznana nagroda. Niestety, sam zainteresowany również odmówił komentarza.

    Jak twierdzą źródła Wirtualnej Polski w MON, dokument przedstawiony przez Oko.press najprawdopodobniej jest prawdziwy.

    Kariera aptekarza

    Bartłomiej Misiewicz został szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza oraz jego rzecznikiem prasowym w listopadzie 2015 roku. Wcześniej był pracownikiem apteki Aronia w Łomiankach, asystentem Macierewicza i szefem biura Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej. Natomiast w sierpniu 2016 r. minister odznaczył go złotym medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”.

    „Fucha” w PGZ

    Na początku tygodnia do mediów dotarła informacja, iż Bartomiej Misiewicz zostanie pełnomocnikiem zarządu ds. komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, co w świecie politycznym wywołało niemałą burzę. Chwilę po tych doniesieniach poziom irytacji wśród opozycji podnoisła wieść, iż za miesiąc pracy były szef gabinetu Macierewicza ma otrzymać niebagatelną sumę 50 tys. złotych.

    Kaczyński kontra Misiewicz

    Na reakcję prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie trzeba było długo czekać. W środę, 12 kwietnia Jarosław Kaczyński podjął decyzję o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza w prawach członka partii. I zaraz po tym powołał komisję ds. wykroczeń podopiecznego Anotniego Macierewicza. Ostatecznie, 13 kwietnia komisja pod przewodnictwem marszałka Joachima Brudzińskiego oświadczyła, że „Misiewicz nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej”.

     

     

    Źródło: Oko.press, Twitter, WP

    WP Wiadomości