Amerykanie odsłaniają kulisy wydarzeń sprzed lat. Raport nie pozostawia złudzeń


OnetWiadomości

Onet

wczoraj 16:24

Amerykanie odsłaniają kulisy wydarzeń sprzed lat. Raport nie pozostawia złudzeń

Kamil Turecki

Dziennikarz ds. międzynarodowych Onet Wiadomości / wydawca i prezenter

Onet24

 

Nieudolność amerykańskiej załogi samolotu szpiegowskiego, przejętego przez Chiny w 2001 roku, pokazują dokumenty pozyskane w 2013 roku przez Edwarda Snowdena. Narodowa Agencja Bezpieczeństwa odczytała je dopiero niedawno. Jej raport ujawnia, że wrażliwe dane wywiadowcze nie zostały na czas zniszczone, bo wcześniej nikt nikogo nie przeszkolił. Zaledwie kilka miesięcy przed atakiem na World Trade Center Chińczycy uzyskali informacje, o których wcześniej mogli tylko pomarzyć.

 

Raport NSA przedstawia przebieg incydentu samolotu EP-3 i najbardziej krytyczny moment w stosunkach amerykańsko-chińskichFoto: PAUL J.RICHARDS / AFPRaport NSA przedstawia przebieg incydentu samolotu EP-3 i najbardziej krytyczny moment w stosunkach amerykańsko-chińskich

  • Raport NSA przedstawia szczegółowy przebieg incydentu z samolotem EP-3 i najbardziej krytyczny moment w stosunkach amerykańsko-chińskich
  • Nieefektywne próby niszczenia informacji niejawnych – to główny zarzut wobec wojskowych
  • NSA przyznaje: strata jest znaczna, ale nie katastrofalna

Grudzień przypomniał koszmar sprzed lat

Grudzień 2016. Chińskie służby przechwytują podwodnego drona należącego do amerykańskiej marynarki wojennej. Akcja dzieje się na Morzu Południowochińskim, o którym mówi się, że może być jednym z tych punktów zapalnych, które doprowadzą do konfliktu amerykańsko-chińskiego, później światowego.

 

Początkowo strona chińska odmawia oddania maszyny, zasłaniając się kwestią bezpieczeństwa narodowego. Zdarzenie wywołuje tygodniowy polityczny pat, niebezpieczną ciszę, która może eksplodować w najmniej oczekiwanym momencie. Kilkadziesiąt godzin nerwowego oczekiwania na ruch geopolitycznego przeciwnika przypomina bliźniacze zdarzenie sprzed 15 lat.

Kwiecień 2001. Rozmach ataków na World Trade Center pozostaje w sferze bujnej wyobraźni reżyserów filmów akcji. Amerykański samolot szpiegowski wykonuje rutynową misję rozpoznawczą nad Morzem Południowochińskim.

Maszynę przechwytują dwa myśliwce J-8 Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Jeden z nich kursuje w niebezpiecznej odległości. W wyniku niefortunnego zderzenia, ginie pilot chińskiego samolotu. Poważnie uszkodzony amerykański „szpieg” awaryjnie ląduje na chińskim lotnisku. Napięcie trwa kolejne dwa tygodnie. Chińskie władze odmawiają uwolnienia dwudziestu amerykańskich członków załogi maszyny i wydania uszkodzonego statku powietrznego.

Grudzień 2016. Pentagon uspokaja: podwodny dron jest statkiem badawczym, nie szpiegowskim. Jego zajęcie nie zagrażało wydaniu tajnej technologii wojskowej w obce ręce. To nie przypadek samolotu szpiegowskiego sprzed 15 lat, na pokładzie, którego znajdował się wysokiej klasy sprzęt przechowujący m.in. dane wywiadowcze.

„Bezprecedensowa” zmiana polityki USA wobec północnokoreańskiego reżimu

    Zobacz więcej

    Amerykańscy urzędnicy odmawiają wypowiedzi na temat tego, jakie tajemnice mogły wpaść w ręce Chińczyków przez ponad dekadę. Dwa lata po incydencie w ręce dziennikarzy wpada niekompletny amerykański raport wojskowy. Wynika z niego, że członkowie załogi zdążyli wyrzucić wrażliwe dokumenty przez luk bagażowy, gdy lecieli nad morzem i zniszczyć niektóre urządzenia niezbędne do zbierania sygnałów, zanim samolot przechwycili Chińczycy. Mimo to było „wysoce prawdopodobne”, że władze Państwa Środka weszły w posiadanie niejawnych informacji.

    Mijają kolejne lata. Próby dziennikarzy i naukowców, aby dowiedzieć się czegoś więcej, nie powodzą się. Do teraz.

    Druzgocący raport, ale nie dla załogi

    Ponad trzy miesiące po zdarzeniu z grudnia ubiegłego roku NSA ujawnia kompletny raport. Równolegle na światło dzienne wychodzą dokumenty uzyskane przez Edwarda Snowdena w 2013 roku – autora jednego z największych przecieków danych i informacji w historii ludzkości.

    Poznajemy szczegóły dotyczące powietrznego incydentu sprzed lat. Członkowie podjęli gorączkowe działania w celu zniszczenia sprzętu i danych, ale Chiny poznały wiele tajemnic. Raport: strata jest znaczna, ale nie katastrofalna.

    Obecnie publikowany dokument, uzupełniony o podsumowania służb i wywiady przeprowadzone przez dziennikarzy z dwoma członkami załogi samolotu, przedstawia najbardziej szczegółowy obraz incydentu z samolotem EP-3 i najbardziej krytyczny moment w stosunkach amerykańsko-chińskich.

    Nieefektywne próby niszczenia informacji niejawnych – to główny zarzut. Dowódca misji Shane Osborn przez lata krytykowany był za to, że zamiast zrzucenia samolotu i sprzętu do morza, wylądował na terytorium wroga. Raport wspomina jednak o nagrodzie dla Osborna. Wyróżnienie otrzymał za wykazanie „wspaniałego lotnictwa i odwagi” w celu ustabilizowania i wylądowania uszkodzonej maszyny. Nie zmniejszyło to jednak fali krytyki – wręcz przeciwnie. Na łamach „Omaha World-Herald” kapitan Jan van Tol, emerytowany oficer marynarki, mówi wprost: „Dowódca powinien był skierować samolot do morza albo wylądować w Wietnamie”.

    Zderzenie miało miejsce około 70 mil na południowy wschód od wyspy Hainan, gdzie Osborn wylądował samolotem; Wietnam był około 180 mil dalej. Odległość zatem niewielka, ale zdaniem Osborna, kiepski stan samolotu i utrata ważnych instrumentów niezbędnych, by wykonać bezpieczny lot, nie pozwoliły na podjęcie innej decyzji niż lądowanie na terytorium Chin.

    Raport NSA nie jest krytyczny w ocenie działań załogi, którą pochwalono za uratowanie życia wszystkich osób będących na pokładzie i samolotu o wartości 80 mln dolarów. W 117-stronnicowym dokumencie wytknięto wprawdzie błędy osobom nadzorującym, które nie zdołały skutecznie koordynować działań w stanie zagrożenia i komunikować się z resztą załogi, ale winą za to obarczono głównie służbę wojskową za brak przygotowania oficerów i załogi do zdarzenia.

    Wolna amerykanka

    Popłoch, brak kontroli, nieumiejętne i nieudolne próby niszczenia sprzętu bez odpowiednich narzędzi i szkolenia – to największy zarzut przedstawiony w raporcie. Jego autorzy wskazują, że marynarka wojenna powinna była wcześniej uznać scenariusz zdarzenia za nieunikniony, by w dalszej kolejności przygotować odpowiednie rozwiązania.

    Pomimo że wcześniej w regionie miały już miejsce bliskie spotkania z chińskimi myśliwcami, obowiązujące procedury dotyczącego zachowania w przypadku tego typu sytuacji były niewystarczające. Członkowie załogi nigdy wcześniej nie przeprowadzili też awaryjnego niszczenia sprzętu i dokumentów. W efekcie sami, w chwilę musieli określić, co trzeba zniszczyć i jak to zrobić, mimo że od zderzenia do czasu lądowania minęło ok. 40 minut.

    Zdaniem śledczych był to wystarczający czas, aby wykonać niezbędne czynności, ale „nie było łatwo dostępnych środków lub standardowych procedur w celu szybkiego zniszczenia wszelkiej elektroniki”. Brak zasad i odpowiedniego wyszkolenia było, zdaniem autorów raportu, główną przyczyną przejęcia niejawnych materiałów przez stronę chińską. Jakie dokumenty przejęto? To wciąż pozostaje w sferze domysłów i prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy.

    Załoga nie przeprowadziła też w samolocie kompletnego spisu materiałów niejawnych. To utrudniało im niszczenie w błyskawicznym tempie tego, co powinno być zniszczone. Oznacza to też, że śledczy musieli polegać jedynie na wspomnieniach członków załogi: co dokładnie przewożono na pokładzie i co trafiło w ręce Chińczyków.

    Według Jeffreya Richelsona z Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego konfrontacja z Chinami nie wywołała fali sejsmicznych pod względem strat wywiadowczych, ale był to znaczący moment geopolityczny w relacjach amerykańsko-chińskich. W jego ocenie obecnie kluczem jest ustalenie, co konkretnie zostało utracone i ocena szkody, dlatego raport NSA jest cennym dokumentem, ale to dopiero początek dalszych badań.

     

     

    (sp)

    Onet Wiadomości

    Źródło: Onet